Strona 1 z 1

Światło się mroczy

: 22 mar 2005, o 13:39
autor: Tishaia
Powieść Martina. Ktoś czytał?
Powiem, że gdybym nie czytała wcześniej opowiadań, to byłabym w niezłym szoku. Statki kosmiczne, obce cywilizacje, wygasłe słońca, lasery... Książka barrrdzo mi się podoba, chociaz jest z upełnie innym stylu, niż ten, do którego Martin mnie przyzwyczaił. No, nie wiele wspólnego ma to z PLiO. Chociaż są pewne związki. Na przykład Dumny Kavalaan (tak to się pisze? jak czytam to nigdy nie mogę zapamiętać) i jego rycerskie zwyczaje.
Nie wiem ile moge zdradzać. No, to kto czytał? :D

: 22 mar 2005, o 14:33
autor: clegane
Widziałam ostatnio w bibliotece kilka książek Martina, rozmiarami od PLiO nie odbiegały, ale miały zgoła inną fabułę, nawet z dwie czy trzy w łapkach miałam. Niestety nie pamiętam tytułów, ale możliwe, że nieświadomie trafiłam właśnie na "Swiatło się mroczy". W czerwcu na pewno przeczytam ;)

: 23 mar 2005, o 20:32
autor: Szarotka
nie czytałam, ale słyszałam o niej.
w moich pobliskich bibliotekach ani śladu Martina. gdyby nie internet nawet nie wiedziałabym o istnieniu takiej super serii ;) na szczęście przeczytałam dużo dobrych opinii i postanowiłam kupić. teraz chciałabym przeczytać resztę, ale z tym może być problem :roll:

: 15 kwie 2005, o 11:27
autor: paxson
Czytałem. Książka ma fajny klimat, bardzo oryginalne umiejscowienie akcji, frapujący bohaterowie. Pamiętam jednak moje wrażenie po lekturze: Generalnie OK, choć... gdzie jej tam do Lodu i Ognia.
”Światło się mroczy” to zresztą zdaje się pierwsza powieść Martina.
Z ”dużych” dzieł tego autora czytałem jeszcze ”Ostatni rejs Fevre Dream” (chyba nie pokręciłem tytułu). Zupełnie inna. Statek pływający po Mississipi i jego... hmmm... wielce oryginalny, nowy właściciel et consortes. Tematyka (mam na myśli zamiłowania głównego bohatera) niby literacko zupełnie mi nie pasuje, ale muszę przyznać, że czytało się sympatycznie. Generalnie polecam, choćby z ciekawości dla dorobku Martina.

: 15 kwie 2005, o 11:44
autor: Nimue
Wiesz, że to pierwsza pozytywna recenzja Fevre Dream, jaką przeczytałam? Krzepiące, bo mi też się podobało. Przyzwoite czytadło - powiedziałabym. Chyba problem tkwi właśnie w tym, że sposób przedstawienia problemu o jakim traktuje, różni się dość mocno od "głównego nurtu" i jego wielbicielom raczej się nie podoba. (Straszne zdanie, wiem, ale nie umiem tego lepiej napisać, żeby nie spoilerować. :roll: )
Mnie zresztą bardziej urzekł klimat - Missisipi, parowce, wyścigi - niż fabuła.

A w ogóle, to witaj! :)

: 29 kwie 2005, o 09:37
autor: Ausir
Cóż, mnie Światło się mroczy nie zaskoczyło, bo na długo przed PLiO znałem Martina jako świetnego pisarza science fiction.

Naprawione. A Tsharna jest jego siostrą. :D
- Tishaia

: 29 kwie 2005, o 11:04
autor: olivka
Hehe, i się wydały powiązania rodzinne. :wink:
przynajmniej ja o niech nie wiedziałam

Martin pisał tą SF i pisał i się tyle lat chował z takim świetnym pomysłem na PLiO :D
A co do "Światło...", to przypominam sobie raczej dobre recenzje na ten temat i też się może skuszę za jakiś miesiąc-dwa.

: 6 maja 2005, o 11:02
autor: emer
nawet mam w domu, ale nie przeczytałem... SF mnie jakoś średnio kręci :/
pzdr!

: 23 sie 2005, o 00:18
autor: Nimue
Długo jakoś nie mogłam się zabrać za przeczytanie mojej nagrody. SF, to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej i nawet fakt, że to Martin, jakoś niewiele tu zmieniał . Ostatecznie niektórych opowiadań z "Piaseczników" nawet nie chciało mi się kończyć, a "Tuf" - choć w sumie przyjemnie się go czytało - jakoś nie zrobił na mnie większego wrażenia. Pamiętam z niego głównie to, ze autor jest za kontrolą urodzin - czyli niewiele więcej, niż z broszurek czytanych czasem w poczekalni u lekarza.
Tak więc do „Światło się mroczy” podchodziłam trochę jak pies do jeża. Zabrałam ze sobą na wakacje, ale zostawiłam do przeczytania na koniec. I tak wczoraj pochłonęłam ją niemal jednym tchem na trasie Szczecin - Wrocław.
Myślę, że jest to najlepsza pozapieśniowa książka Martina, jaką przeczytałam. Ma niesamowity klimat. Czuć w nim jakieś pokrewieństwo z POiL - tam także świat zmierza ku wiecznej zimie i nocy, a bohaterowie zmuszeni są przeżyć w sytuacji, gdy przestały obowiązywać wszystkie prawa. Postacie są mocno zarysowane. W zasadzie obok żadnej z nich nie da się przejść obojętnie - zwłaszcza obaj Ironjade są niezwykli - obu pokochałam od razu. ;) Dirka też lubię - nie jest idealny, ale właśnie dzięki temu ciekawy i prawdopodobny psychologicznie. Za to jeśli chodzi o Gwen - to nasunęło mi się takie spostrzeżenie, że Martin na talent do tworzenia postaci kobiecych, których nie mogę nie szanować, ale nie potrafię też poczuć do nich sympatii. Nie lubię jej - choć to oczywiście tylko subiektywne odczucie.


W ogóle polecam gorąco. Myślę, że może się spodobać nawet tym, którzy za SF nie przepadają.

: 23 sie 2005, o 08:26
autor: Eon
Przepraszam za oftop.
Ale chyba po raz kolejny słyszę "nie sięgam" po SF bo to SF.
Za każdym razem jak takie coś słyszę to mi się jakoś słabo robi i dostaję globusa.
[dziś już nazbierałem cały pokuj globusów... Może zacznę sprzedawać]
Wracając do oftopa.
W temacie o fantasy były głosy na temat ludzi, którzy nie lubią F. dla tego, że to właśnie F. że to dla dzieci, że mi nie podchodzi. Ale czytajac ten właśnie gatunek. Chyba sami zobaczyliście, że przekrój jest duży. W SF. oczywiście również tak jest. można spotkać światy cybernetyczne, sieciowe typu GiTS. Ale również coś w stylu F. (grupa ludzi ląduje w kosmosie i trafia do świata F. - i poza pierwszym rozdziałem zero SF.)
A najważniejsze to chyba to, że wybrany świat jest tylko otoczką do przekazania jakiejś treści i w większości chyba tą treść powinno się oceniać a nie samą okładkę.

Kurcze jak zwykle mam mnustwo myśli a z przelaniem na papier słabo.
Może zrozumiecie o co mi szło.
Idę poukładać globusy, jak są takie okrągłe to ciężko jest. Dużo miejsca zajmują.

: 28 sie 2005, o 00:26
autor: Nimue
Eon pisze:A najważniejsze to chyba to, że wybrany świat jest tylko otoczką do przekazania jakiejś treści i w większości chyba tą treść powinno się oceniać a nie samą okładkę.

Mam nadzieję, że ten globus Cię jeszcze nie zabije, ale ja bardzo często oceniam książki po okładkach. :D No i po opisach na obwolucie. I tak, wiem, że coś pewnie tracę - np. z tego powodu długo omijałam książki pani Hobb. GoT też sie ledwo załapała - ale i tak nie przeczytam wszystkich ksiażek, a w przypadku gdy wybieram do czytania rzeczy zupełnie mi niezane i nie polecane przez nikogo, to czymś się musze kierować. To tak na marginesie.
Co do do SF, to poza nielicznymi wyjątkami, klimat jest tu czymś, czego nie potrafię przeskoczyć. I po prawdzie, rzadko też próbuję - na ogół wtedy gdy ktoś mi coś gorąco poleca. I nie ma w tym żadnej pogardy dla miłośników gatunku - wręcz przeciwnie, znam conajmniej kilka osób znacznie mądrzejszych ode mnie, które lubią SF. Po prostu mnie to nie kręci.

: 28 sie 2005, o 10:16
autor: Eon
Niestety jeśli nie wie sie nic o książce to trzeba po okładce i opisach na nie. Też tak czasami robię. Ewentualnie można poczytać w Empiku. Ale wteny nawet po 100 stronach może się okazać że 101 jest super, a my właśnie skończyliśmy czytać.

Gusta niet dysputante jak mawiali starohinduscy starohindusi.
jednak co do kręcenia SF to zawsze przypomina mi się rozmowa o osobach, które mówią że nie podoba im się F.
no a fantasy nie trzeba przypominać: Opowieści z Narni, Batman, Koszmar z ulicy wiązów, Gwiezdne Wojny, Nigdziebądź, Calineczka, ...

: 8 sty 2006, o 01:54
autor: Novinha L.
Och, jak miło że ktoś ma taką opinię jak ja - też żem świeżo po przeczytaniu i podobała mi się najbardziej po PLiO. Odważne obyczajowo. Wciągające. Rewelacyjny rozwój akcji, konstrukcja postaci i to zakończenie...

Ja też uwielbiam obu Ironjade.

Mam tylko jedno spostrzeżenie - już nie pamiętam imion, ale kilka postaci tak strasznie przypominało mi te z PLiO... zawsze pojawiał się jakiś zgodny element.

Emer, jeśliś wciąż nie przeczytał, to siadaj i czytaj! SF może Cię nie kręci, ale to jest martin - i te postaci, te postaci.., @alien

: 9 sty 2006, o 13:11
autor: bastard
Tego akurat nie czytałem, ale Martina znałem z opowiadania Piaseczniki - genialne, obowiązkowa pozycja, oraz z mikropowieści z Fantastyki - Nightflyers, równie dobre. Jako autora fantasy poznałem go późno, bo...odstręczała mnie okładka :)

: 9 sty 2006, o 14:19
autor: emer
Novinha L., no cóż, nie przeczytalem :/ póki co delektuję się wiadomoczym <happy> a potem czeka mnie cykl Sherwood który kórzy się od listopada na półkach; kto wie, może jak się skończy kolejka to w akce desperacji sięgnę i po SF :)
pzdr!

: 9 sty 2006, o 14:28
autor: Ausir
"Sherwood" serdecznie polecam - bardzo dobry cykl. Szkoda, że Pacek zmarł zanim zdążył go skończyć :(.

: 10 sty 2006, o 00:12
autor: ZiG
Ostatnio z biblioteki toto wypożyczyłem(nie mówię już o tym, że bibliotekarka na moje zamówienie sciąga teraz książki różnych autorów m.in. Martina :) ). I w zasadzie to jest to książka całkiem spoko. Czuć Martina :) Ale z drugiej strony, przynajmniej do połowy powieści, zdarzały się fragmenty cholernie nużące... No i jakby mały rozmach jest, w porównaniu do PLiO :D

: 28 sty 2006, o 22:57
autor: Pawlak
Czytałem już dość dawno temu, i gdyby to niebyło Martina to uznałbym książke za bardzo dobrą.
Nie powiem że mi się nie podobała, ale po GRR spodziewałem się czegoś więcej, może to przez to że ksiązka jest taka krótka. Fajny klimat, ciekawe postacie, ale zanim wciągniesz się w klimat szerokopojęty książka już się kończy.

: 26 mar 2006, o 18:41
autor: ICE_TEA
Zgadzam się z przedmówcą.
Książka fajna, ale po przeczytaniu PLiO wszystko inne jest porównywane do Sagi. No i niestety na niekorzyść dla rzeczy porównywanych. A może stety, bo przecież tak naprawdę to PLiO jest tym co przysporzyło GRRM takie rzesze fanów w Polsce.

: 25 kwie 2006, o 20:24
autor: Lord Sidious
Sięgnąłem w końcu po jedną z wcześniejszych pozycji w dorobku mistrza fantasy. Tym razem czyste SF i to chyba problem, bo pozycja, cóż nie jest zła, ale nie jest też wybitna, a na możliwości GRRMa trochę rozczarowująca. Ale każdy się uczy, może ja też kiedyś sięw pisaniu rozkręcę :P. Plusem z pewnością jest to, że widać, jak kształtowały się pewne motywy i zainteresowania, które teraz można podziwiać w "Pieśni Lodu i Ognia". Myślę, że to pozycja ciekawa dla fanów twórczości tego autora, a nie ogółu miłośników SF, bo na sam klimat SF za dużo tu spraw o heraldcyce, honorze, choć ujętych w niesamowity sposób. Jednak w jakiś sposób Martin próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy rycerstwo odeszło na prawdę w niepamięć? Ale jak tak patrzę sobie na forum i nie tylko, to heraldyka istnieje ciągle w nas, w naszycha awatarach logach, godłach organizacji mniej lub bardziej formalnych. No a honor, myślę, że wciaż jest kilku "Narwańców", którzy żyją według tylko sobie znanych reguł. Jak Martinowscy rycerze. Dlatego jako czyste SF nie zrobiło to na mnie wrażenia, choć czytało się szybko, płynnie, jak na Martina przystało, acz bez specjalnego zaglądania na kolejne strony. Doskonałą książka, by się oderwać od świata np. na czas podróży i nie mieć potem problemów z powrotem do rzeczywistości

: 4 wrz 2006, o 12:55
autor: Kaśka
Niedawno przeczytałam. Widziałam tę, książkę pare razy w bibliotece, ale dopiero teraz zdecydowałam się przeczytać. Dlaczego dopiero teraz? Ano z różnych względów: inne pozycje czekały w kolejce, no i odstraszało mnie, też trochę to, żę to SF. Przeczytałam kilka pozycji SF i doszłam do wniosku, że to nie dla mnie. No ale pomyślałam to Martin, więc wypożyczyłam.
Ogólnie, to całkiem całkiem. Pierwsze rozdziały trochę się ciągły, nawet pomyślałam, że jeśli w ciagu następnego rozdziału nie dowiem się, po co Gwen ściągnęła Dircka, to przestaję czytać :evil: A potem się wciągłam i w jedno popołudnie przeczytałam całość.
Do Pieśni, to to się nie umywa, ale czytałam też gorsze książki.

: 19 wrz 2006, o 17:38
autor: Metzli
Dzisiaj wróciłam z biblioteki z tą książeczką. W zasadzie to do wypożyczalni szłam po "Limes inferior" Zajdla, ale niestety nie było :( i trafiłam na tą pozycję Martina. Czytając powyższy temacik można dojść do wniosku, że książka jest warta żeby się w nią zagłębić, tylko trochę się zdziwiłam, że to jest sf. Ale bynajmniej mnie to nie odstraszyło, ostatnio zaczynam się przekonywać do tego gatunku :mrgreen:

"Światło się mroczy" będzie jednak musiało troszkę poczekać. Aż skończę 3 i 4 część Malazańskiej :mrgreen:

: 13 lis 2006, o 18:44
autor: Sorrow
Przeczytałem. W sumie, to książka ta, to bardzo ciekawe rozważania na temat tożsamości, zasad oraz tego jak działają różne kultury...

: 20 lis 2006, o 16:47
autor: Joszka
Metzli pisze:tylko trochę się zdziwiłam, że to jest sf.

hmmmm szczerze mówiąc, to Martin był do czasu PLIO znany głównie jako pisarz SF. Czytałem go wcześniej z wielkim ukontantowaniem, i dla mnie fakt, że PLiO nie ma nic wspólnego z SF mnie zdziwiło :)

Jeśli chodzi o światło się mroczy, to czytałem.. Ba, nawet zmusiłem moją dziewczynę do przeczytania tejże pozycji mimo, że ona z reguły jest nastawiona na NIE jesli chodzi o ogólnie pojętą fantastykę. I co powiedziała jak przeczytała? "Czy wszystkie powieści SF mają takie romantyczne zakończenia?"

: 21 lis 2006, o 00:30
autor: Sorrow
True...

To zakończenie było romantyczne. W końcu gość zrozumiał o co chodzi i poświęcił swoje bezpieczeństwo dla zasad.
A najlepsze było to zawieszenie...
Normalnie poezja...

: 11 sty 2007, o 02:21
autor: arushi
Książkę kupiłem wieki temu w odległej galaktyce na targach książek jak juz mi przypomniano że GRRM to autor piaseczników a 2 tom PLIO był przerobiony, znaczy przeczytany. Zabierałem się do niej jak pies do jeża. Podchodziłem kilka razy i zawsze początek mnie osłabiał: "Cierpienia młodego Wertera."
Moze dlatego że nie jestem jednostką romantyczną osłabiają mnie cierpienia faceta któremu babka odeszła x-lat temu i cierpi. TFUPaskudztwo Mucha na dziko.

W trakcie wielkiego pakowania wpadła mi w ręce. Przełamałem początek i stwierdzam że jest co najmniej dobre jak nie przyzwoite.
Martin jest mistrzem w tworzeniu światów i społeczności oraz logicznego uzasadniania ich kultury. Dobrze tez opisuje spiski i krętactwa wiadomo skąd wziął się Małopalcy...

A najprzyjemniej czytało mi się przypisy gdzie w skrócie były opisane historie kilku planet. Niektóre z nich w książce pojawiły się tylko w jednym zdaniu.

: 15 lut 2007, o 13:20
autor: Joszka
arushi pisze:Niektóre z nich w książce pojawiły się tylko w jednym zdaniu.

To się zgadza, ale trzeba powiedzieć, że niektóre (Stary Posejdon, Avalon itd.) pojawiały się także w innych opowiadaniach Martina (w tych ze zbioru Piaseczniki i w Tufie Wędrowcu) i stanowią ważną część historii uniwersum SF którego autorem jest GRRM.

: 9 maja 2007, o 21:35
autor: SemiVowel
Wczoraj cały wieczór siedziałam sama w domu i uznałam, że muszę się wziąć za jakąś książkę, żeby nie umrzeć z nudów i samotności ;) Wybór padł na "Światło się mroczy", bo pożyczone od Wymara i oddać kiedyś będzie trzeba...
Postaram się napisać bez spojlerów ;)

Zaczęłam i nie mogłam się oderwać, póki nie skończyłam przed jakąś godzinką (ponieważ wczoraj jakoś podejrzanie zrobił się środek nocy, musiałam doczytywać na wydziale i w autobusie). Wciąga niesamowicie i bardzo ale to bardzo mi się podobało.
Przede wszystkim bohaterowie, jak zwykle u Martina - porywają. Moi bezsporni ulubieńcy to oczywiście obaj Ironjade. Dirk mnie ciut irytował, ale to chyba bardziej przez moje rozłożenie sympatii niż z winy jego charakteru, swoje racje miał, choć... no coś mi w nim nie pasowało, był jakiś taki za mało ukształtowany, ale może to z powodu kontrastu z resztą bohaterów. No i zostaje jeszcze Gwen, która jest naprawdę ciekawie skonstruowaną postacią, jej charakter naprawdę mi się podobał, ale jakoś nie do końca mogłam ją polubić (tzn lubiłam, ale nie jakoś wyjątkowo mocno), może po prostu wolę ciut inny typ.
Po drugie, w książce panuje niesamowity klimat, lubię światy kreowane przez Martina, a ten odzwierciedla dodatkowo treść książki - koniec pewnego świata, zbliżające się zimno, zagrożenie. Inne światy z ich kulturą, wszystko przemyślane i dopracowane, ale bez zbytniego faszerowania wiadomościami (tylko tymi potrzebnymi, to nie encyklopedia).
Treść, znowu, podobała mi się bardzo. Taka trochę smutna, melancholijna, urzekająca. I ta akcja, jak już pisałam, nie sposób się odciągnąć od czytania.

Jednym słowem: Polecam :)

: 16 maja 2007, o 19:33
autor: marrek
W ramach uczenia się do matury, usiadłam, przeczytałam i się uradowałam. Pyszności :)

Ironjade'owie (o ile można to tak odmienić), z nazwy kojarzyli mi się z rycerzami Jedi, ale byli wspaniali. Jako para i indywidualne postaci. Dlatego strasznie żałuję, że z Janackiem stało się to, co się stało.W tym jednym momencie polubiłam jakoś Dirka, który stanął na wysokosci zadania i nie powiedział Jaanowi prawdy - nie zabił go. Co do innych bohaterow - póki nie wiedziałam, że grubas (Z Jurassic Park rodem, pamietacie tego grubego co wszystko zepsuł? To ten typ, nie inaczej.) namieszał, i Dirk i Gwen byli dla mnie nie do przełknięcia. Główna para wydawała mi się tak okrutnie egoistyczna, jakaś taka wyprana z pomyślunku o kimkolwiek innym. Zwłaszcza w porównaniu z Jannem. Phe. Z czasem, kiedy akcja zaczęła się wyjaśniać, Dirk zaczął powoli nabierać w moich oczach, Gwen nie zdzierżyłam do końca. Choć generalnie postaci skonstruowane były ciekawie. Bardzo. Klimat, legendy, świat - wszystko świetne, ale na to się nastawiłam od razu, przyznaję ;)

Do przeczytania, jak najbardziej. Ale ostrzegam, że mogą być momenty, kiedy się będzie chciało czymś rzucać ze złości albo komuś zrobić krzywdę, naprawdę ;)

: 17 maja 2007, o 19:48
autor: Metzli
Hm... mam zupełnie inne odczucia co do tej książki (tak się postanowiłam wypowiedzieć, czytając dwa powyższe posty ;) ). Imo nie była ona żadną rewelacją - ot, taka miła nawet w odbiorze książka do przeczytania. Chociaż pewien plus za zderzenie odmiennych kultur.

Zdecydowanie wolę jak Martin zabiera za pisanie fantasy a nie sf. Chociaż po przeczytaniu "Uczty dla wron" zaczynam mieć wątpliwości ;P

: 17 maja 2007, o 20:15
autor: marrek
Wiesz, przez całą książke miałam wrażenie, ze sf to tylko tak z otoczki - zamiast galopowania na koniu mamy statki kosmiczne i mieszkamy w budynkach przyszlosci a nie zamkach, ale cały swiat, pelen legend o powstawaniu kosmosu i tak jak mowisz te rozne kultury - to wszystko bylo dla mnie bardziej podchodzące już pod fantastyczna baśniowość. Nie jestem obczytana w książkach sf, więc dużego porównania nie mam, ale wydaje mi się, że klimat był baaaaaaaardzo Martinowy.

I zostawała w głowie dłuuugo po przeczytaniu jeszcze :)

: 3 cze 2007, o 16:13
autor: pszczoła
Ok, przeczytałam.

Przyznam, że od dłuższego czasu nie potrafiłam przeczytać żadnej książki do końca. Kilka przeze mnie rozpoczętych leży smętnie na półce. Albo najzwyczajniej w świecie są nudne, albo pseudointeligentne wywody autora zabiły mój zapał. "Światło się mroczy" idealnie mi podeszło. Krótko mówiąc dobry pisarz to dobry pisarz, nie zależnie od tego czy opisuje smoki czy statki kosmiczne.

Nie jest to jakieś wielkie, wielowątkowe dzieło. Nie jest to czytadło, które bez mrugnięcia okiem poleciłabym każdemu. Nie jest to nawet jakiś wyjątkowo oryginalny utwór. Ale z pewnością nie jest to słaba książka.

Ot, taka opowiastka o miłości, dumie, honorze, poświęceniu oraz bezmyślnym uprzedzeniu (tyle, że tym razem za tło wydarzeń posłużyła dziwna planeta). Niby milion razy wałkowany temat, ale nawet ten milion pierwszy raz doskonale się o tym czytało. Plus ciekawie skonstruowany wszechświat, narody ze swoją historią, czasami dziwaczną kulturą. No i przede wszystkim postacie Martina - o bardzo ciekawych charakterach, różnorodne, głębokie, złożone.

Odnośnie bohaterów - Dirka lubiłam, choć pare tekstów miał żałosnych. Gwen nie polubiłam do końca. Janacka polubiłam w drugiej części książki, odkąd Dirkowi udało przemówić się mu do rozumu. Może dzięki temu udało mi się lepiej zrozumieć tę postać? Vikary bardzo przypominał mi Rhaegara Targaryena. Podobnie jak smoczy książę był postacią tragiczną tej książki, oczytanym rycerzem, niezrozumianym, który w jakiś sposób wykroczył poza swój świat i jego epokę.

Książka inna niż PLiO, choć dla mnie wcale nie oznacza, że gorsza. Po prostu to nie miało być wielowątkowe dzieło, raczej uznałabym to jak trochę przerośniętą nowelę. Jeśli ktoś lubi Martina, to jest to chyba lektura obowiązkowa ;)

: 24 gru 2007, o 12:43
autor: olivka
Przeczytałam niedawno - podobało mi się, chociaż nie tak bardzo jak "Ostatni rejs FD". Duże plusy dałabym za pomysł na całą historię Worlornu i konstrukcję postaci - bo to, że martinowa fabuła jest nieprzewidywalna, było do przewidzenia :D

Chociaż od razu się domyśliłam, że kimdissianin coś kręci.

: 3 kwie 2010, o 20:18
autor: Feanor
Mam za sobą 100 stron. Które połknąłem jednym tchem prawie, dawno mnie książka tak nie wciągnęła, a zdarzało mi się ostatnio czytać nienajgorsze tytuły myślę.

Podchodziłem do "Światło się mroczy" z myślą, że w porównaniu do Pieśni to będzie takie tam właśnie czytadło bez rewelacji. Dość dawno temu zdarzyło mi się czytać "Rockowy Armaggedon" i właśnie takie odczucie miałem co do niego. Szybko mnie jednak uderzyła szczegółowa, naprawdę interesująca kreacja świata - no to się staje dla mnie znakiem rozpoznawczym Martina. Ciekawe czy podobnie jest u Tufa Wędrowcy? Akcja rozwija się powoli, ale nie ma tu ani jednej zbędnej strony. Właściwie to sporym wysiłkiem woli powstrzymuję się od czytania dalej, chcę sobie Martina dawkować. :)
Jeszcze sporo przede mną, przypuszczam że faktycznie nie ruszy mnie tak jak PLiO, ale nie mówiłbym że to aż tak dużo gorsza książka. Oczywiście, że inna, nie z takim genialnym rozmachem, ale ciągle na wysokim poziomie. Choć nie żebym był jakimś znawcą sf - tu jeszcze dużo mam do nadrobienia.

: 4 kwie 2010, o 12:04
autor: Ailvara
Heh, będąc w Niemczech znalazłam ją w supermarkecie w promocji, kupiłam i... no cóż, znając mój niemiecki, jeszcze trochę poczeka na lepsze czasy. Ale skoro polecacie (a z góry założyłam, że PLiO do podeszew nie dorasta) na pewno szybciej się postaram. ;)
Swoją drogą, bardzo nie podoba mi się polski tytuł.

: 29 maja 2010, o 23:34
autor: Vallo
Fabuła nie była dla mnie niczym specjalnym ot jedna z wielu książek. Jednak klimat który autorowi udało się stworzyć sprawił że zapamiętałem tę książkę na długo. Klimat opuszczonej planety która powoli umiera niczym budynek opuszczony przez ludzi który powoli się rozpada i zarasta roślinnością tylko na wiele większa skale. ten klimat siedzi mi w głowie do dzisiaj.
Ksiązkę dostałem w bibliotece (na Nowym Dworze - Wrocław) co było miłym zaskoczeniem bo jakiś czas temu miałem problemy z dostępem do książek Martina.

: 14 mar 2014, o 19:21
autor: Bzhydack
Nowe wydanie wyszło, czytał ktoś?

Ja czytałem i przyznaję, że całkiem solidne SF, zwłaszcza kultura Kavalarów jest bardzo ciekawa.

Re: Światło się mroczy

: 15 sie 2016, o 22:15
autor: Nettles z Gór
Skoro w ramach długiego weekendu i nadrabiania zaległości czytelniczych (w końcu kiedyś trzeba oddać książkę do biblioteki) przeczytałam, to mogę odkopać ten temat pisząc krótką recenzję.

W sumie niezłe, ale nie mogę powiedzieć bym polubiła któregokolwiek z bohaterów. Kavalaan ma ciekawą historię, ale koncept eyn-kethi robi się zdziebko bezsensowny w połączeniu z kontrolą urodzeń i sytuacją kiedy rodzi się tyle samo chłopców co dziewcząt, a zarazy dawno już nie ma.
Pojedynki - zasady pojedynkowe dość zabawne, bo w sumie to wychodzi bliżej do sportu niż prawdziwego używania broni - inaczej dość mocno by się zmniejszała męska populacja Kavalaanu.

Ciekawe są rzeczy, które jak na mój gust w jakiś tam sposób pojawiają się później w Pieśni:
- Planeta Festiwalowa, która powoli umiera czekając na nadejście Zimy (a w Pieśni jest zrujnowane Miasto Festiwalowe),
- Jaan Vikary przypomina mi Neda Starka ze swoim poczuciem honoru i na dobrą sprawę
Spoiler:

- Ruark to taki Littlefinger, który kombinuje jak by zdobyć swoją Cat i Kimdissianin nawet wspomina, że spał z tak pijaną Gwen, że one tego nie pamięta. Ale gdy
Spoiler:

- Dirk, dla mnie to męska wersja Sansy z "Gry". Gość po prostu nie myśli i nie potrafi przewidywać konsekwencji tego co robi, ale też nie jest już nastolatkiem. Co do końcówki to
Spoiler:

- znakiem rodu Braith jest biały wilk,
- pojawia się Arryn.

Warto przeczytać, ale bez jakiś fajerwerków.