Rockowy Armageddon

Czyli o dziełach Martina poza PLiO.

Moderator: Nocna Straż

bzyczynski
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 maja 2005, o 11:13

Martin - Rockowy Armageddon

Postautor: bzyczynski » 16 maja 2005, o 19:53

Jutro (17.05) wychodzi nowa książka George RR Martina. Rockowy Armageddon. Z opisu wnioskuję, że nic z fantasy nie ma wspólnego. Wygląda na to, że to jakiś thriller współczesny. Czy ktoś wie coś na jej temat?
Jeśli coś jest głupie, ale działa,
to nie jest głupie.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


emer
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2005, o 09:14

Postautor: emer » 17 maja 2005, o 10:08

jako fan PLiO poiniennem napisać teraz, że Martin niepotrzebnie zajmuje się innymi projektami;
z drugiej jednak strony twórca ma absolutne prawo do rzeźbienia w tym, w czym ma ochotę....
ja mogę napisać jedynie że szkoda :/
pzdr!
--==Oto jest chwila bez imienia, wypalona w czasie jak w hymnie...==---

Nimue
Starsza siostra :)
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 gru 2004, o 08:14

Postautor: Nimue » 17 maja 2005, o 10:15

emer :arrow: A niechby spróbował zajmować się innymi projektami... ;)

The Armageddon Rag, Poseidon Press, 1983; Nemo Press, 1983

http://www.georgerrmartin.com/bibliography
"Jestem ci wdzięczna, ale... byłeś już daleko. Dlaczego wróciłeś?
Przyszedł mu do głowy tuzin złośliwych odpowiedzi, każda okrutniejsza od poprzedniej, wzruszył jednak tylko ramionami.
– Przyśniłaś mi się – odparł. "

emer
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2005, o 09:14

Postautor: emer » 17 maja 2005, o 10:18

Nimue, no, bo już myslałem że nas już nie kocha....
pzdr!
--==Oto jest chwila bez imienia, wypalona w czasie jak w hymnie...==---

May
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 kwie 2005, o 12:51

Rockowy Armageddon

Postautor: May » 8 cze 2005, o 21:08

Ksiazke Martina pod tymze tytulem widzialam dzis w ksiegarni. Ze strony Zyska i ski wynika, ze jest w sprzedazy od wczoraj. Przejrzalam bardzo pobieznie, bo czasu nie bylo na wiecej. Thriller muzyczny? Ktos juz zdazyl przeczytac i moze cos wiecej powiedziec?
Niestety na razie z racji braku czasu i pieniazkow nie moge sobie pozwolic na lekture, ale bede wdzieczna za opinie!!!

Tscharna
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 kwie 2005, o 15:12

Postautor: Tscharna » 11 cze 2005, o 18:49

Jestem mniej więcej w 1/5 książki. Jak na razie ciekawe, ale wredny Ausir mi zabrał i sam czyta. grrr. Ale klimat lat 60-tych jest niesamowity. Najlepiej czyta się przy włączonym soudtracku z "Hair"

Ausir
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 sty 2005, o 01:18

Postautor: Ausir » 17 cze 2005, o 01:10

E tam wredny... A poza tym to ja tę książkę kupiłem więc mam prawo :>.

Krótki post. Niezgodny z regulaminem. Proszę poprawić.
Eon

May
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 kwie 2005, o 12:51

Postautor: May » 6 lip 2005, o 20:42

Prawie skonczylam!!! Dobre!!! Klimatyczne!!! Rock'n'rollowe!!! Tscharna, akcja toczy sie w latach 80tych, do 60tych sa tylko retrospekcje...
A te ostatnie rozdzialy... Pychotka! Prawie zapomnialam wysiasc z autobusu :D !
Polecam wszystkim! Choc zupelnie nie fantasy!

I taka mala ciekawostka - cytat ze str 417 (rzecz sie dzieje na koncercie rockowym zespolu o wdziecznej nazwie Nazgule):
Hobbins spiewal piesn lodu i ognia, piesn zbawienia

czy to jakas zapowiedz, wizja przyszlej sagi, czy tylko przypadek np blad tlumacza???

Novinha L.
Poziom 9
Rejestracja: 28 maja 2005, o 13:47

Postautor: Novinha L. » 8 lip 2005, o 12:33

Nawiązań do własnej twórczości to tam Martin w ogóle naprószył. Np. "Dying of Light" to tytuł jednej z piosenek The Nazgul.

Jestem w trakcie czytania, doszłam do 9 rozdziału. Czemu tak wolno? eee... nie mam kasy i czytam w księgarni :oops:

I'm so evil and I don't give a damn :twisted:
"Burn the land, boil the sea. You can't take the sky from me!"

Ausir
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 sty 2005, o 01:18

Postautor: Ausir » 13 lip 2005, o 23:22

Nawiązania nawiązaniami - "Światło się mroczy" to jednak książka napisana wcześniej niż Armageddon, a "PLiO" napisał później :).

Novinha L.
Poziom 9
Rejestracja: 28 maja 2005, o 13:47

Postautor: Novinha L. » 14 lip 2005, o 21:18

Jaki obcykany chronologicznie :D

To może już wtedy mu tytuł po głowie chodził? Albo nawet pomysł na cykl (jak przez mgłę pamiętam, jak GRRM mówił, że trochę czasu minęło od napisania pierwszej sceny do napisania książki)?

A może to tłumacza oka mrugnięcie?

Ach, ten Jakuszewski :)
"Burn the land, boil the sea. You can't take the sky from me!"

Chimera

Postautor: Chimera » 21 sty 2006, o 13:08

Witam
RA to pierwsza książka tego autora jaką czytałam i moim zdaniem jest zajebista :) Najbardziej teraz irytuje mnie to, że nie moge posłuchać Nazguli a bardzo bym chciała :P
W związku z czym pytanie do Was, obcykanych w twórczości tego pana... Czy napisał on coś jeszcze innego w podobnym stylu? Bo z tego co piszecie wynika, że on raczej w fantasy gustował... Możecie mi coś polecić? Byłabym wdzięczna
Pozdrawiam

Ausir
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 sty 2005, o 01:18

Postautor: Ausir » 23 sty 2006, o 16:34

Właściwie to Martin przed Pieśnią Lodu i Ognia pisywał zazwyczaj nie fantasy, a science fiction. Ale nic innego zbliżonego stylem do RA sobie nie przypominam...

Tworek
Poziom 1
Rejestracja: 17 sty 2006, o 15:54

Postautor: Tworek » 24 sty 2006, o 08:58

A'propos ROckowego Armageddonu... Mam zamiar to przeczytać w bliżej nieokreślonej przyszłości. Może mi ktoś powiedzieć, czy akcja książki dzieje się w fikcyjnym światku muzycznym czy też występują tam także prawdziwi wykonawcy z tamtych lat?
Przyznam, że to drugie zachęciłoby mnie do czytania znacznie bardziej :).

Jednaknie
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 21 lut 2006, o 13:51

Postautor: Jednaknie » 28 lut 2006, o 13:36

ja wlasnie kupilem,przyszlo mi razem z 2 tomowym wznowieniem
Tkacza Iluzji "Ewy Bialoleckiej"..mam nadzieje ze warto bylo zamowic,szczerze mowiac to zasugerowalem sie postem May wiec mam nadzieje ze bylo warto bo jak nie to :wink: ...

[ Dodano: Sob 11 Mar, 2006 ]
wlasnie skonczylem czytac ksiazke..przyznaje racje May ciekawe ostatnie rozdzialy,ale tylko tyle:/..duza wiekszosc ksiazki byla poprostu nudna,wlekla mi sie strasznie i poza postacia Anandy nie bylo zadnej ktora byla mnie na dluzej zaintrygowala..w sumie Ananda zaintrygowala mnie tak naprawde poprzez to jak bardzo byla przesiaknieta erotyzmem hehehe:P..ksiazka tragiczna nie jest,ale wg mnie niestety slaba...
...I was always a Jester...

SemiVowel
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 gru 2005, o 14:55

Postautor: SemiVowel » 11 sie 2006, o 02:34

Hmm, to zależy, do czego ją porównać. Książkę przeczytałam kilka dni temu i wydaje mi się, że to właśnie odpowiednia lektura na wakacje czy urlop. Ciekawa, chociażby same realia mogą porywać (mnie akurat średnio), ale bez większego żalu można ją porzucić, żeby zająć się czymś innym i wrócić do niej po kolacji. Kilka wątków jest intrygujących i mnie się naprawdę przyjemnie czytało, wciągnęłam się i byłam ciekawa, jak się to wszystko skończy... Być może też dlatego, że to pierwsza książka Martina poza Pieśnią, jaką miałam okazję przeczytać i byłam ciekawa, jak też podejdzie do zakończenia - czy zostawi otwarte? Wyjaśni wszystkie tajemnice i motywy? Cóż, po skończeniu odczułam niedosyt, głównie chyba z powodu pozostawienia sporej ilości niewiadomych, z drugiej strony końcówka nie była taka zła. Po prostu - fajna książka, klimatyczna, dla kogoś, kto po prostu lubi styl Martina bardzo przyjemna, ale nie jakaś rewelacja.
Hmm, chyba nieskładnie mi się napisało, ale to wina godziny ;) Pomijając to wszystko, polecam, bo wydaje mi się, że warto. I starsznie chciałabym usłyszeć choć jeden kawałek Nazguli...
Where the ocean meets the river.

Art by annejulie. Used with permission.

hrabol
Poziom 1
Rejestracja: 5 paź 2006, o 14:12

Postautor: hrabol » 6 paź 2006, o 10:01

Ta ksiązka to (chyba) owoc fascynacji muzycznych Martina. Opowiada o próbie wskrzeszenia pewnej grupy rockowej z lat sześcdziesiątych . Zespól miał bardzo ciekawą nazwę : THE NAZGUL...
Głoswny bohater (redaktor gazety) usiłuje napisac reportaż o morderstwie menadzera tejże grupy a tymczasem zespół się reaktywuje z nowym liderem (poprzedni również zginął). Więc mamy morderstwa, klimat mroczny i kilka zaskoczeń (jak to u Martina). W sumie nieźle się czyta i trudno to jakos zaklasyfikować.
hrabol

Marillion
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 gru 2008, o 03:28

Rockowy Armagedon

Postautor: Marillion » 14 kwie 2009, o 16:46

Dedykacja:
Dla Beatlesów,
dla Airplane, dla Spoonful i dla Dead
dal Simona i Garfunkela, dla Joplin i dla Hendrixa,
dla Buffalo Springfielda i Rolling Stonesów,
dla Doorsów, The Byrds i The Mamas and Papas,
dla Melanie, Donovana i Petera, Paula i Mary,
dla The Who, The Moody Blues i Moby Grape,
dla Country Joe and the Fish, dla Paula Revere'a and the Raiders,
dla Boba Dylana, Phila Ochsa, Joan Baez i Joni Mitchell,
dla The Mother of Invention i The Smothers Brothers,
dla The Hollies, The Association, The Beach Boys
i nawet Herman and the Hermits
dla Creedence Clearwater Revival,
dla utraconej niewinności i jasnych, wspaniałych marzeń.

Ale przede wszystkim dla Parris:
gdy na ciebie patrze, słyszę muzykę.

hmmm...
Czyli dla wszystkich kochanych Dzieci kwiatów.
Polecam.

O boże ale ze mnie gapa.... :D no nic przepraszam szefową czy kogo tam :D
a książka ma jak najbardziej z fantasy wiele wspólnego "D
Music To Wake a Dead.... to zdanie należy brać dosłownie :D
Minister, minister care for your children, order them not into damnation
To eliminate those who would trespass against you
For whose is the kingdom, the power, the glory forever and ever, Amen
Halt who goes there, Death, approach friend

Shireen
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 lut 2008, o 09:31

Postautor: Shireen » 1 mar 2010, o 15:02

RA jest moim zdaniem książką, którą warto polecić (szczególnie jeśli jest się fanem Martina ) Jednak nie ma się czym zachwycać. Na początku zapowiada się całkiem dobrze. Środek też jest niczego sobie... ale zakończenie mnie kompletnie rozczarowało. Wbrew poprzednim wypowiedziom uważam, że ostatnie dwa rozdziały były najgorsze. Martin próbował z (całkiem zresztą przyjemnej) powieści obyczajowej zrobić na siłę fantasy. Poza tym sama końcówka była taka sobie. Martin zawsze kojarzył mi się z zaskakującymi zakończeniami, a tu... zupełnie nic. To tyle jeśli chodzi o minusy. Jak już powiedziałam, książka jest warta polecenia. Jeśli komuś odpowiada tematyka (mi odpowiadała) czyta się bardzo przyjemnie. Styl pisania może i mniej rewelacyjny niż w PLiO, ale da się wyczuć, że to dzieło Martina. Największym dla mnie plusem są opisy koncertów. Czytając fragmenty o The Nazgul miałam wrażenie, że słyszę muzykę.

Jednym zdaniem - ciekawa, dobrze czytająca się książka, przesiąknięta mrocznym klimatem, ale nie wbija w ziemię, nie powoduje uniesień, nie wzbudza euforii...nic z tych rzeczy.

kukowsky
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sie 2013, o 14:40

Postautor: kukowsky » 29 sie 2013, o 16:18

Rockowy Armageddon to naprawdę dobra książka. Może nie jest to jakieś arcydzieło, jednak lektura tegoż dziełka z pewnością wielu osobom dostarczy radości. Ja przynajmniej bardzo dobrze się bawiłem. Książkę zakupiłem w księgarni przy Grodzkiej w Krakowie za śmieszną cenę 8zł, więc tym bardziej nie żałuję. ;) Powiem tak - jeśli główny bohater ma coś z Martina (a tak często bywa z relacją główny bohater - pisarz), to i ja sam rozumiem moją słabość do tegoż pisarza. Przemyślenia Sandy'ego Blaira są mi naprawdę bardzo bliskie. Mam podobne podejście do świata i innych ludzi. Jeśli kogoś zainteresowała Pieśń Lodu i Ognia przede wszystkim bohaterami, to Rockowy Armageddon go nie rozczaruje. Nie jestem wielkim miłośnikiem fantasy, więc wychodzi na to, że Martina polubiłem właśnie za jego bohaterów.

Książka ta zawiera też ciekawe refleksje nad dawną i obecną kulturą. Wyżej Marillion przytoczył dedykację tej książki i jeśli na tej liście odnalazłeś/aś bliskie Twojemu sercu nazwiska, to sięgaj po książkę śmiało! Nawiązania do działalności tych muzyków są bardzo wyraźne, poza tym - na samym końcu książki możemy odnaleźć spis utworów cytowanych w książce. Można dzięki temu odbyć fascynującą podróż po świecie muzyki lat 60. Przyznam szczerzę, że trochę kawałków umknęło mojej uwadze i książka Martina pozwoliła mi uzupełnić braki.

[ Dodano: 12-09-2013, 5:25 ]
Uwaga! Fragment "Rockowego Armagedonu", który należy kojarzyć z naszym ulubionym cyklem:

[Hobbins] zacisnął dłoń w pięść i uniósł ją nad głowę. Tysiąc innych pięści powtórzyło ten gest. Inne dłonie nie przestawały klaskać, trzydzieści tysięcy par dłoni uderzających w hałaśliwym unisono. Sandy również klaskał. Hobbins śpiewał pieśń lodu i ognia, pieśń zbawienia. Gitarę Maggia opętała demoniczna wścieklizna. Bas Faxona był miarowym, śmiercionośnym ostrzałem artyleryjskim. Świstak John zatracił się w katastrofie bębnienia, a niebo przerodziło się w wielki, fioletowoczarny siniak, przeszywany ogniem błyskawic. I wszystkie dawne duchy pojawiły się niczym mgła.
[...]
Umarli powstali, by znowu walczyć. Zniekształcenie dźwięku. Śmierć. Sprzężenia. Krew. Echa. Duchy. Słowa tekstu. Krzyki. Dawne czasy dawne rany dawni wrogowie potraktowali nas niesprawiedliwie chcieliśmy tylko pokoju dawna gorycz sfałszowana konwencja głuche uszy ślepota głupota chciwość nie uznaję zabijania nie ma wyboru wojna o pokój zabij dla miłości zabij zabij zabij zabij.
W dzień Armagedonu obie armie będą sądziły, że walczą za sprawę dobra. I obie będą w błędzie.


Wiadomo - Rockowy Armagedon to rok 1986, Martin Grę o tron napisał znacznie później. Motyw pieśni lodu i ognia jest jednak w "Rockowym armagedonie" widoczny. Czym jest ta pieśń? Czymś paradoksalnym - niesie zarówno zbawienie, jak i koniec tego, co doczesne (armagedon). Ten, który ją śpiewa - Hobbins, jest wokalistą zespołu, zastrzelonym lata wcześniej podczas jednego z koncertów. Jego duch wstąpił podczas koncertu w wokalistę będącego jego imitacją. Czy w sadze pieśń lodu i ognia wykona także ktoś zmartwychwstały? A może to uczyni czyjś duch ciałem kogoś innego? Dwoma armiami mogą być ludzie i Inni. Reszta cytatu jest raczej nieistotna, choć intrygującą sprawą są także duchy, które w świecie sagi można kojarzyć z powracającą magią.
Moje strony poświęcone słowiańskiej kulturze: blog, fanpage.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Nie tylko PLiO Martin żyje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość