Pieśń dla Lyanny

Czyli o dziełach Martina poza PLiO.

Moderator: Nocna Straż

winterfell
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 wrz 2005, o 09:32

Pieśń dla Lyanny

Postautor: winterfell » 26 wrz 2005, o 19:13

Właśnie skończyłem czytać "Pieśń dla Lyanny" i... jest to coś zupełnie innego niż PLiO. Rzecz się dzieje w dalekiej (a może wcale nie?) przyszłości, ale opowiada o rzeczach w gruncie rzeczy ponadczasowych jak poszukiwanie miłości, ucieczka od samotności i cel/sens istnienia.

Bardzo ciekawa jest religia, którą opisuje Martin i przedstawiona wizja Boga.

Opowiadanie daje do myślenia i w sumie cały czas gdzieś mi jeszcze chodzi po głowie. Chętnie bym się dowiedział co o nim myślicie ?
Better to reign in hell, than serve in heaven !
John Milton

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


hrabol
Poziom 1
Rejestracja: 5 paź 2006, o 14:12

Postautor: hrabol » 5 paź 2006, o 16:27

Szukam tego już dośc długo i ciężko idzie.
Wydane było tylko w 1 i 2 numerze Fantastyki z 1982 roku i są one ciężkie do znalezienia.
Pocieszam sie że najprawdopodobniej ta minipowieśc zostanie wydana w zbiorze Retrospektywa w tomie 1.
Mam taka nadzieję (tylko może sie różnic tłumaczeniem).
hrabol

noiser1705
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 lut 2006, o 15:13

Postautor: noiser1705 » 30 paź 2006, o 22:34

Własnie dostałem dwa pierwsze numery fantastyki do rąk, relikwie normalnie ;), jeśłi da rade postarams ię je zeskanowac ukogos i dac tutaj,
posiadam posredni dostęp do wszystkich numerów fantastyki, ;]

hrabol
Poziom 1
Rejestracja: 5 paź 2006, o 14:12

Postautor: hrabol » 31 paź 2006, o 15:35

No to by było swietnie dostać to do rączek i przeczytać.
Podobno ma wejśc w skład Retrospektywy ale nie wiadomo kiedy to sie ukaże u nas...
hrabol

Omar
Poziom 1
Rejestracja: 6 lis 2006, o 16:42

Postautor: Omar » 23 sty 2007, o 07:13

Wczoraj udało mi się kupić ten zeszycik w antykwariacie (cena jednego, słownie raz pln-a mnie powaliła na kolana). Dniem dzisiejszym najpewniej to cudo przeczytam i wypowiem się szerzej...
Zakład pogrzebowy "Wesoła Wdówka", w czym mogę pomóc?...

olivka
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 sty 2005, o 18:50

Postautor: olivka » 16 sie 2008, o 12:51

Oryginalne i trochę przerażające - wcale nie z powodu galaretowatego, wgryzającego się w ciała pasożyta. Martin pokazuje co ludzie są wstanie zrobić w poszukiwaniu coraz to "pełniejszej" miłości i jak łatwo może zmienić się skala jaką jest oceniana. Wybitne jednostki mają gorzej ;)
So long and thanks for all the fish.

earven
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 sty 2009, o 16:51

Postautor: earven » 18 lut 2009, o 18:58

Właśnie skończyłam Pieśń dla Lyanny i....jest piękna. Wspaniała mikropowieść, czyta się z zapartym tchem. Niesamowity pomysł na religię Zjednoczenia - jednocześnie przerażająca i pociągająca...
Czytając Pieśń przypomniało mi sie jak w dzieciństwie pierwszy raz odkryłam, jaka przepaść dzieli poszczególne jaźnie. To było tak mocne odczucie, że pamiętam to do dziś - nawet okoliczności w których to nastapiło ;-) Z podobnej tęsknoty za wykroczeniem poza siebie i dosięgnięciem Innego w bezpośredni sposób (a nie tylko zapośredniczony przez słowo czy gest) wyrasta Pieśń dla Lyanny. Zapada w pamięć i długo dręczy myśli - a to bardzo lubię...

geralt
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 sie 2011, o 01:23

Postautor: geralt » 24 mar 2012, o 11:24

To opowiadanie jest genialne. Chyba najlepszy z krótszych tekstów Martina, w którym z brutalną lekkością wygarnia prawdę (czasem okrutną) o człowieku, żeby później twardo stanąć w obronie tego, co ludzkie. Umieszczone w oryginalnej scenerii starcie różnych spojrzeń na cywilizację, sens życia, miłość czy wiarę - bez stawania po którejś ze stron, ale ze zmuszeniem do przemyślenia tego i owego. Za to właśnie m. in. tak lubię Martina - jest bardzo obiektywny i raczej stawia pytania, niż daje gotowe odpowiedzi. A poza tym konsekwentnie zrywa z szufladkowaniem i pokazuje, że np. czasem racjonalne pobudki mogą prowadzić do ślepego podążania za marzeniami i na odwrót.

venganza
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 lis 2011, o 11:55

Postautor: venganza » 16 kwie 2012, o 11:50

W końcu i w moje ręce trafiła Retrospektywa! Oczywiście pierwsze opowiadanie jakie przeczytałam skuszona waszymi pozytywnymi opiniami to "Pieśń..." właśnie. Pierwsze, najbardziej ogólne wrażenie- ktoś tu się naczytał "Solaris";) Baaaardzo podobne, nie tyle treściowo (choć i tu znalazłoby się parę zbieżności), ale głownie tematycznie, gra na podobnych emocjach i bazuje na podobnej wrażliwości, a po przeczytaniu zadawałam sobie te same pytania.
Niestety warsztatowo parę poziomów niżej. Jaki Martin jest wszyscy wiemy i nie spodziewam się po nim wyżyn literackiego bełkotu, jednakże momentami ta prostota dość raziła. A może nawet nie prostota, tylko nieumiejętność poprowadzenia fabuły w pewien profesjonalny sposób, coś takiego co obserwuje się u początkujących pisarzy. Bardzo początkujących.
Poza tym- przewidywalność, od początku wiadomo było jak skończy się ta historia. Lecz mimo wszystkich zastrzeżeń jakie mam do tego opowiadania muszę przyznać, że wciągnęło, że Martin ma dar wymyślana niesamowitych, fascynujących lokacji, ciekawych postaci które nie są płaskie i papierowe (co zresztą wiemy już z PLiO :)) i opowiadanie oceniłabym na mocną czwórę:)
'Jest taka dziewczyna, która wędruje między światami...'

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 16 kwie 2012, o 12:06

venganza pisze:A może nawet nie prostota, tylko nieumiejętność poprowadzenia fabuły w pewien profesjonalny sposób, coś takiego co obserwuje się u początkujących pisarzy. Bardzo początkujących.


To opowiadanie pochodzi z połowy lat 70tych więc nie ma się co dziwić. Swoją drogą w samej Retrospektywie (cz1) lepszy jest moim zdaniem Lodowy Smok i Drugi rodzaj samotności.
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

venganza
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 lis 2011, o 11:55

Postautor: venganza » 20 kwie 2012, o 00:22

No, no a tego co nam napisał Martin to był już po studiach (czy też w trakcie), miał publikacje i nagrody więc to tłumaczenie o niczym nie świadczy:) Poza tym, niektóre wcześniejsze chronologicznie opowiadania są napisane lepiej. A przy "Pieśni ..." miałam czasami wrażenie, że była spisana naprędce, na kolanie- tak jak się pisze wtedy kiedy ma się w głowie gorący pomysł.
'Jest taka dziewczyna, która wędruje między światami...'

Dragonblood
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 lut 2012, o 21:28

Postautor: Dragonblood » 21 kwie 2012, o 09:36

Zapoznałam się z tym dzieckiem Martina. Przekonałam się co do jednego: s-f do mnie nie przemawia, a jeśli przemawia, to chyba po chińsku...
W ogólności jest to zrozumiałe, że opowiadanie momentami jest słabe, trochę kulawe, ale przecież to było chyba jego pierwsze, albo jedno z pierwszych. Przyznam szczerze, że nie uświadczyłam w nim jakiegoś głodu miłości a tylko wyobrażenie o nim.
Generalnie nie specjalnie mi się podobało...
When you play the game of thrones, you win or you die. There is no middle ground.

geralt
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 sie 2011, o 01:23

Postautor: geralt » 6 maja 2012, o 02:32

venganza pisze:Jaki Martin jest wszyscy wiemy i nie spodziewam się po nim wyżyn literackiego bełkotu, jednakże momentami ta prostota dość raziła. A może nawet nie prostota, tylko nieumiejętność poprowadzenia fabuły w pewien profesjonalny sposób, coś takiego co obserwuje się u początkujących pisarzy. Bardzo początkujących.

Chciałbym zobaczyć tych początkujących pisarzy. Ale w tym opowiadaniu fabuła ma drugorzędne znaczenie. Jest jakby tłem dla psychologicznych rozkminek ;-) Może i one nie prowadzą do jakichś szokujących odkryć, ale właśnie ta prostota i umiejętność poruszenia tak wielu spraw w tak niewielu słowach świadczy o sile tego opowiadania. Taka prostota, która miażdży "wielkie dzieła" "wielkich myślicieli" jest sztuką. Poza tym mocno zapadła mi w pamięć scena telepatycznego zbliżenia i to rozbrajające zdanie o niemożności odróżnienia orgazmów - cały Martin 8)

venganza
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 lis 2011, o 11:55

Postautor: venganza » 6 maja 2012, o 20:40

Więc niestety, w moim przypadku to nie zadziałało. Od początku wiedziałam do czego zmierza opowiadanie, więc przez całe czytanie skupiałam się na technicznych niedociągnięciach. Poza tym, "filozoficzne rozkminki" o miłości są już tak nudne i powielane, że w tym temacie nie ma nawet prawa powstać coś innego. U mnie nie było żadnego poruszenia, niestety.

W tej tematyce o wiele lepiej mu wyszło "Drugi rodzaj samotności". Mogę śmiało powiedzieć, że to najlepsze opowiadanie jakie przeczytałam w życiu. Poruszyło mnie do głębi i sprawiło, że przez kilka dni nie myślałam o niczym innym.
'Jest taka dziewczyna, która wędruje między światami...'

geralt
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 sie 2011, o 01:23

Postautor: geralt » 7 maja 2012, o 18:44

Nie miłość jest tu najważniejsza, ani nawet nie te orgazmy :lol: A raczej to, na ile możemy być szczerzy między sobą i sami ze sobą. Do czego jesteśmy w stanie przyznać się sami przed sobą, a kiedy świadomość pewnych spraw staje się nie do zniesienia i musi być skryta za murem - i na ile ten mur jest skuteczną ochroną. I wreszcie - jak to się ma do potrzeby bliskości, istnienia i podążania za różnymi wierzeniami.

Lubię Martina m. in. za to, że zrywa z szufladkowaniem i np. pokazuje, że racjonalizm i fanatyzm wcale nie muszą być tak od siebie odległe - że bardzo racjonalistyczne podejście może prowadzić do ślepego podążania za marzeniami i na odwrót. Ja sam jestem bardzo sceptycznie nastawiony do wszelkich możliwych wierzeń, ale podoba mi się ten obiektywizn, z jakim autor porusza sprawy wiary i ateizmu (które też czasami mogą różnić się głównie pojęciami). I nie ma na końcu żadnej "wielce mądrej" puenty czy głupiego uproszczenia wygodnego z czyjegoś punktu widzenia (typu: jest Bóg albo nie ma nic). Zamiast tego pojawia się cała masa pytań prowadzących do tego, że pewne sprawy nie są tak proste, jak mogłyby się wydawać. Tak ja widzę to opowiadanie i jego wartość.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Nie tylko PLiO Martin żyje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości