JAIME LANNISTER

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

JAIME LANNISTER

Postautor: Ogień i Lód » 25 paź 2016, o 23:22

Pomiędzy Cyckami Missy, czy też Barbry, Jaime odbył jedno z najdziwniejszych spotkań w życiu. Brackenowie pierwsi dołączyli do zwycięzców więc chyba Barbry.
Dziewka, milcząca i straszna, prowadziła go na spotkanie z Sansą Stark, lecz kiedy przebyli ledwie kilka mil, coś w niej pękło i zalała go potokiem słów, które układały się w mroczną i chaotyczną historię, pełną krwi, szubienic i trupów. Żywych trupów. Jaime nie mógł uwierzyć, że Catelyn Stark powstała z martwych i wysłała Brienne z misją zabicia go, ale w dziewczynie, było coś takiego, że w końcu złożył jej obietnicę, że sam odnajdzie nieszczęsną Starkównę i puścił z powrotem. Od razu pożałował jednego i drugiego. Kimkolwiek była tajemnicza Lady Kamienne Serce, Brienne nie czekało po powrocie do niej nic dobrego, natomiast co do obietnicy, to przecież miał obowiązki Lorda Dowódcy, nie miał czasu uganiać się za duchami. Niektórzy zarzucali Tyrionowi niewyparzony język, ale to mnie zgubi skłonność do składania obietnic.
Mimo wszystko postanowił spróbować. Biały płaszcz rycerza Gwardii Królewskiej i złoty napierśnik rzucały się zbytnio w oczy, więc przy nadarzającej się okazji zmienił je na coś pośledniejszego. Nie używał też złotej dłoni, była zbyt oczywista.
Rozglądał się po gościńcach, słuchał w gospodach. Był w okolicach Zatoki Żelaznych Ludzi, kiedy doszły go wieści, że Lord Baelish wyznaczył nagrodę za odnalezienie swej naturalnej córki. To było interesujące, nigdy nie słyszał by Littlefinger miał jakąś bękarcicę. Nie zdążył jednak poświęcić dużo czasu temu zagadnieniu, gdy wędrowcy przynieśli ciekawsze informacje. Król wraz z matką opuścił Królewską Przystań i najprawdopodobniej uciekł do Casterly Rock. Zdziwił się, jak bardzo wstrząsnęło to nim. Udał się do małej nadbrzeżnej osady, licząc na to, że uda mi się znaleźć szybki transport do Lannisportu.
Statek o dziwo się znalazł, ale kapitan przyjął już zlecenie na kurs na Północ. Ktoś hojnie opłacił rejs na Niedźwiedzią Wyspę. Tajemniczy zleceniodawca wkrótce zjawił się we własnej osobie i był nim nie kto inny jak Petyr Baelish.
Jaimemu wszystko nagle poukładało się w głowie. Nieznana bękarcica, obsesja Littlefingera na punkcie Catelyn Tully. Że też wcześniej na to nie wpadł. Paluch miał Starkównę przez cały ten czas, a teraz najwidoczniej podążał znów jej tropem.
- Lordzie Lannister, co za niespodziewane spotkanie.
- Baelish – warnkął. - Szukasz Sansy Stark – to nie było pytanie.
Littlefinger tylko wzruszył ramionami.
- Sądziłem, że ród Lannisterów ma teraz własne problemy do rozwiązania. Zechciej panie przyjąć kondolencje z powodu śmierci ojca i stryja.
- Nie pogrywaj ze mną Littlefinger. Wiem że wybierasz się na Niedźwiedzią Wyspę. Jeśli Sansa Stark tam jest, płynę z tobą.
- Dwóch wędrowców, w tym jednoręki kaleka, zmierzających samotnie na pomoc damie w opałach? Chyba nawet ty Lannister, powinieneś widzieć jakie to głupie. I nieco w złym smaku, ale nie chyba nie powinienem oczekiwać, że dostrzeże to ktoś kto nosi złotą dłoń. Swoja drogą co z nią zrobiłeś? Ma być zapłatą za statek?
- Zamknij się. Płynę z tobą – wysyczał Jaime. Wcale nie sądził, by złota dłoń była w złym smaku. Uważał, że jest dość szykowna.
Lekko wskoczył na pokład statku. Z tego wszystkiego zapomniał, że miał zamiar płynąć do Lannisportu. Cersei będzie musiała poczekać.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości