STANNIS BARATHEON

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

STANNIS BARATHEON

Postautor: Ogień i Lód » 26 paź 2016, o 23:05

Zimno. Przeraźliwe zimno, przeszywające na wskroś. Próbował się poruszyć, ale zimno otaczało go niczym tonącego woda. Zacisnął palce na rękojeści Światłonoścy – zimnego i ciemnego jak każdy, zwykły miecz! – i zacisnął zęby. Poczuł napięcie w skroniach. Zbliżali się. Z każdej strony. Niepokonani. Niestrudzeni. Nieumarli. Miał to gdzieś. Nie podda się. Zginie, jeżeli będzie musiał. Ale się nie podda. Grunt pod jego nogami zaczął się bujać.

Obudził się, zlany potem. Rozejrzał się. Stannisowi zajęło parę chwil, by zorientować się, że jest w kajucie. Na statku. Nie pamiętał jednak jakim cudem się tam znalazł. Przecież przygotowywał się do bitwy o Winterfell! Właśnie, bitwa! Gdy spróbował przypomnieć sobie szczegóły, rozbolała go głowa. Perfekcyjny plan bitwy, którą miał niemalże wygraną, przerwali… No właśnie, kto? A może raczej, co? Lady Melisandre nie kłamała. Słudzy mrocznego bóstwa, Wielkiego Innego. Stannis nie bał się, ale poczuł mimowolny dreszcz przechodzący wzdłuż kręgosłupa. Usiadł powoli, opierając potylicę o ścianę, próbując, nieco wbrew sobie, przypomnieć sobie więcej szczegółów. Zrobiło mu się niedobrze. Do kajuty wszedł ser Richard Horpe. Ciemne oczy zlustrowały króla z góry na dół. Uklęknął.
- Wasza Wysokość…
- Dość. Nie mam czasu na pustą etykietę. – zirytował się Stannis. – Co do cholery? – wskazał na statek.
- Bitwę przerwały nam lodowe demony, Wasza Wysokość.
- Pamiętam. Nie rób ze mnie głupca. Czemu jednak jesteśmy na statku? Gdzie płyniemy?
- Bitwy nie dało się wygrać, Wasza Wysokość. Oni… - Horpe przełknął ślinę, zbierając myśli. W jego ciemnych oczach Stannis zobaczył autentyczny strach. Zwykle by tym wzgardził, ale w głębi duszy go to zaniepokoiło. Strach był… naturalny. – Oni… Wszyscy wrócili z martwych. Clayton Suggs dostał toporem przez głowę… Po czym wstał. Zabił ser Godry’ego. On również wstał. Bitwa zamieniła się w rzeź, wojska Roose’a Boltona również zostały zdziesiątkowane. Wasza Wysokość chciał walczyć do końca, musieliśmy ściągnąć Waszą Wysokość siłą… I tak straciłeś przytomność, panie. Wybacz.
- To dalej nie jest odpowiedź na moje pytanie. – warknął, choć musiał przyznać, że przynajmniej część sobie przypomniał. Walczył z demonami i zamierzał je pokonać, albo zginąć. Głupcy powstrzymali go przed tym, czyniąc z niego tchórza i ładując go na statek. – Gdzie płyniemy?
- Wolne miasta.
- Które? Zresztą, nieważne. – Wolne Miasta, idealne miejsce dla przegranego króla. Zupełnie jak podczas Rebelii, gdy książę Viserys wraz z księżniczką Daenerys uciekali przed nim, zostając władcami żebraków. Nie miał nic. Przegrał bitwę o Winterfell, chociaż mógł mieć gwarancję, że Roose Bolton, jego bękart oraz Freyowie nie żyją… Albo zasilają armie nieumarłych. Jego wojsko również zostało zdziesiątkowane przez potwory. Nie, pomyślał, nie mam niczego… więc nie mam niczego do stracenia. Nie będę się użalał nad sobą. – Gdzie dopłyniemy, tam dopłyniemy. Zrobimy zapasy, skontaktujemy się z ser Justinem. Piratka również powinna mieć dla nas jakieś wieści, o ile nie uciekła. Poinformujemy Mur, Selyse i Shireen powinny wszystko wiedzieć… Trzeba upewnić się czy są bezpieczne. Posłać po lady Melisandre. No i ser Davos wróci. – Pieprzyć Justyna i Ashę Greyjoy. Mogli dać ciała. Ale wiedział, że Davos wróci. Da mu nadzieję. Wiedział to, i już. Nie wierzył w odzyskanie czegokolwiek, ale postanowił spróbować. I nawet umrzeć, próbując. - Nie ugniemy się. Nigdy.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości