DAVOS SEAWORTH

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

DAVOS SEAWORTH

Postautor: Ogień i Lód » 27 paź 2016, o 21:41

Skagos.
W pierwszej chwili się przeraził. Wyspa kanibali. Nawet nie chodziło o to śmiertelne niebezpieczeństwo, albo może nie całkiem o to. Czy Manderly naprawdę oczekiwał, że Davos znajdzie małego chłopca w takim otoczeniu? W pierwszej chwili przemytnik pomyślał, że to cyniczna rozgrywka. Zgadzają się na sojusz z królem Stannisem, ale przy okazji dają mu niemożliwe do wykonania zdanie. Liczyli na to, że Davos się odczepi, a jak nie, to i tak umrze w drodze na wyspie lub na niej.
Davos przekonał się jednak, że Manderly’emu naprawdę zależało na małym Starku. Dał mu najlepszą przemytniczą jednostkę, jaką miał dostępną w Białym Porcie. Davos, jako specjalista, nie mógł narzekać. Pływało się na gorszych łajbach. Ale w lepszych warunkach. Zimowe sztormy wokół Skagos były najgorszymi, jakie doświadczył. A doświadczył wiele. Tak czy inaczej, Siedmiu mu sprzyjało. Dotarł na Skagos.
Bezludna.
Takie wrażenie odniósł w pierwszej chwili. Wyspa zdawała się być wyludniona. Być może naprawdę się pozjadali. Kiedy jednak rozbił obóz na wieczór, udało mu się zaobserwować postaci przemykające w pobliżu. Obserwowali go, ale najwyraźniej nie byli głodni. Dotrwał do ranka. Rankiem wydarzyło się coś dziwnego. Wiedział, że wyspę mają zamieszkiwać jednorożce, ale nie spodziewał się zobaczyć tu innej fauny, o której słyszało się od fantastycznych opowieści marynarzy w różnych portach. Davosowi wydawało się, że widział smoka. Tak, smoka, przelatującego nad wyspą. Trwało to parę uderzeń serca. Jakaś bojaźliwa i zbyt racjonalna część jego jaźni podpowiadała mu, że to pewnie jakiś zbłąkany wywern z południa. Wiedział jednak, że to było samooszukiwanie się. Może lady Melisandre udało się zbudzić smoki z kamienia? Nieważne. Nie mógł rozmyślać o legendarnych bestiach, należało się skupić na zadaniu. Odnaleźć Rickona i zapewnić Stannisowi wsparcie Północy. Myślami wrócił do króla. Był ciekaw, co dzieje się na Murze. Czy Stannis czeka z atakiem, aż Davos wróci? Ta myśl go zmotywowała. Miał nadzieję, że nie wyruszył na Winterfell. Znał jednak króla na tyle, że wiedział, iż to było prawdopodobnie. Nie lubił marnować czasu. Davos zadecydował, że w tej chwili musi wziąć z niego przykład. Nawet jeżeli Stannis wyruszył na wojnę, nie podda się. Prędzej zginie. Na szczęście, od tego miał Davosa. Żeby bezalternatywny król zobaczył, że można inaczej.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości