THEON GREYJOY (NIE FETOR!)

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

THEON GREYJOY (NIE FETOR!)

Postautor: Ogień i Lód » 29 paź 2016, o 18:25

Theon – nie Fetor - nie chciał żyć. Już od bardzo dawna. Ale po tym, co wydarzyło się podczas bitwy o Winterfell… Nawet śmierć nie wydawała się korzystna. Umarli powstawali, jako bezmózgie istoty, niszcząc wszystko na swojej drodze. Przestał już życzyć śmierci nawet Boltonom, skoro i tak mieli wstać. Oczy potworów i tak były niepokojąco przypominające te Ramsaya. Ulżyło mu, że król Stannis wysłał Ashę daleko stąd. Jego kochana siostra była bezpieczna. Chociaż dla Ashy mało co było problemem. Umarłaby z uśmiechem na ustach i toporkiem w ręce.
Niestety, Jyene Poole nie była Ashą. Umarła i zasiliła armię potworów. Theon nie mógł się z tym pogodzić, a myślał, że po tym, co zrobił mu bękart (tak! Bękart! Nie bał się go tak nazywać), pogodzi się ze wszystkim. Teraz nawet nie miał pojęcia gdzie jest król. Szkoda. Wykonałby na Theonie karę, na którą zasłużył. Teraz nie było nikogo… A śmierć groziła zmartwychwstaniem. No, nikogo oprócz… Jona Snow. Theon postanowił, że jeżeli ma już umrzeć, to przynajmniej niech sprawiedliwości stanie się zadość. Niech zabije go syn Neda Starka. A jeżeli Jon się zawaha, to Theon zrobi to, co powinien zrobić już dawno. Dołączy do Nocnej Straży.
Cudem znalazł żywego konia. Udał się na Mur, do Czarnego Zamku. Ku jego przerażeniu, Czarny Zamek był… pusty. Zapłakał. Dlaczego to zawsze jemu się przytrafia…? Przeszukał zamek, znalazł ślady niedawnej bitwy, a właściwie masakry. Czyżby i tu nieumarłe potwory siały zniszczenie? Większość ze śladów już przysypał śnieg. Jednym był wielki ślad, wielkiej stopy. Olbrzymy? W sumie, czemu nie? Wilkory, żywe trupy, to czemu nie olbrzymy. Wyszedł na środek dziedzińca, zrozpaczony. Mrugał, pragnąc wysuszyć łzy. Nagle, na świeżym śniegu, zobaczył ślady. Ktoś niedawno tu był! Ślady były niewielkie, raczej należące do młodego chłopca… Być może młody strażnik przeżył? Kroki prowadziły do bramy. Za Mur. Theon podążył za śladami.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości