ARYA STARK (MERCY?)

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

ARYA STARK (MERCY?)

Postautor: Ogień i Lód » 29 paź 2016, o 18:26

Mercy, wraz z trupą aktorów przybyła do Białego Portu. Mieli wystawić przedstawienie o tym jak zdrajcy pragnęli odebrać tron prawowitemu władcy, Joffrey’owi Baratheonowi. Wrogowie – rodzina nieokrzesanych północniaków, Starków oraz zazdrosny, żądny władzy stryj Stannis Baratheon – nienawidzili sprawiedliwie panującego chłopca tak, że zamordowali go skrytobójczo. Truciznę podał Tyrion Lannister, wraz ze swoją żoną Sansą Stark.
Mercy grała rolę Starkówny. A może to Starkówna grała rolę Mercy? Mercy nie wiedziała. Wiedziała tylko, że Starkówna, jedna i druga, marzyły kiedyś by dotrzeć do Białego Portu.
- Ojcze, proszę! Odwiedźmy kiedyś Biały Port. – rzekła tęsknie Sansa. – To niedaleko, a jest tam jak na południu! Jak w pieśniach. Ojcze, proszę!
- Tak! – wtórowała jej Arya, kolejna głupia dziewczyna, która dawno umarła. – Tam są statki! Chcę zobaczyć statki! Chcę zobaczyć port!
Lord Eddard i lady Catelyn śmiali się. Tak rzadko zdarzało się, by siostry się zgadzały.
Głupie dziewuchy z tych Starkówien, pomyślała Mercy. Biały Port jest beznadziejny. Śmierdzi rybą i jest tu zimno. Teraz umarły, przez swoje głupie, głupie marzenia. Mercy poczuła pieczenie w oczach. To przez wiatr od morza. Przyniósł sól.
Arya umarła, ale czy Sansa umarła? Podobno zabiła Joffrey’a i zamieniła się w skrzydlatego wilka. Mercy była w stanie uwierzyć, że Sansa zrobiła coś tak romantycznego – zabójstwo w afekcie. Ale pewnie zabili ją na egzekucji, niczym jej ojca. Przecież nie umiała zamienić się w skrzydlatego wilka. Tak jak i Bran, kiedy spadł z wieży. Teraz on i Rickon również nie żyją, tak jak Robb. I ojciec. I matka. Został tylko bękart, Jon Snow, służąc na Murze.
Mercy musi go odwiedzić. Uciekła, zabrawszy ze sobą aktorskie przebranie czarnego brata. I tak ciągle ją biorą za chłopaka. Gdy po trudach podróży dotarła do Czarnego Zamku, ten był pusty. Wydawało się, że była tam straszna bitwa. Nigdzie Jona Snow nie było. Arya – Mercy – nienawidziła siebie. Czyli właściwie kogo? Spojrzała na Mur. Nigdy za nim nie była. Brama i tak była otwarta. Mercy – Arya – wyszła na zewnątrz.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości