The Winds of Winter – Alayne

A ten oby jak najszybciej... :D

Moderator: Nocna Straż

fiu*
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 sty 2012, o 14:05

The Winds of Winter – Alayne

Postautor: fiu* » 2 kwie 2015, o 12:22

Jak zobaczyłam nowy rozdział od razu dodaje jeszcze nie czytałam, ale bardzo się cieszę, że George go dodał.
http://www.georgerrmartin.com/excerpt-f ... of-winter/ " onclick="window.open(this.href);return false;

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Luiza
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 paź 2013, o 01:56

Re: [b]The Winds of Winter – Alayne[/b]

Postautor: Luiza » 2 kwie 2015, o 12:44

Edit: po przeczytaniu już widać, że przemiana Sansy/Alayne idzie w kierunku, w którym popycha ją dużo szybciej serial.

Na pewno Alayne rozwija się powoli i bardzo podoba mi się to podoba, jest zachowane prawdopodobieństwo charakterologiczne. Sansa na końcu "Uczty" jest poinformowana o planie LF'a względem Harry'ego. Teraz ten plan jest realizowany i to konsekwentnie. Wspaniały pomysł z turniejem i ściągnięciem wszystkich młodych i chętnych do bitewki jest calkowicie pomysłem Alayne i tylko można ją za to podziwiać.

Ponad to, Sansa jest tu bardzo twarda, rozsiewa niezaprzeczalny urok wokół siebie, a jej końcowa pyskówka z Harrym jest absolutnym mistrzostwem świata. Podobnie jak myśli o tym, że chciałaby aby wielki napuszony łeb spadł z szyi Harry'ego, po tym jak ją obraził. Ostrzymy sobie pazury na więcej @serducho

Bardzo też podobają mi się nadal rozterki Sansy na temat tego, że Alayne nie jest jej skórą, że nie urodziła się w niej. I ten przepiękny fragment:

They made a race of it, dashing headlong across the yard and past the stables, skirts flapping, whilst knights and serving men alike looked on, and pigs and chickens scattered before them. It was most unladylike, but Alayne sound found herself laughing. For just a litle while, as she ran, she forget who she was, and where, and found herself remembering bright cold days at Winterfell, when she would race through Winterfell with her friend Jeyne Poole, with Arya running after them trying to keep up.


Myśli o Winterfell, o Aryi, o Robbie, matce, ojcu. Sansa nadal jest Starkiem, mimo że musiała przybrać farbowane pióra. Piękne @serducho

Co mnie zirytowało w tym rozdziale, to fakt, że znowu pojawiają się jakieś nowe postaci, które maja chyba robić tylko za tło, ale muszą mieć swoje nazwiska, swoje kwestie itp. I myśl potem człowieku, czy jest to ważne, czy nie. Za dużo randomowych bohaterów wprowadza Martin, zajmując sobie miejsce, które mógłby poświęcić na więcej rozterek wewnętrznych postaci. Ale akurat tutaj jest ich sporo, Sansa ciągle wszystko rozpatruje z różnych stron, ciągle na wszytko uważa, jest niezwykle czujna i drapieżna.

No i Shadrich! On z pewnością będzie ważny.

Edit2: Pojawił się też ser Morgarth, który w moim przekonaniu jest Starszym Bratem, szczególnie, że znowu Martin podkreślił jego czerwony nos, a jak wiadomo to była cecha charakterystyczna dla Brata ;D

Rozdział jest naprawdę ok, podoba mi się powolna ewolucja Sansy, a jej naigrywanie się z Harry'ego i odszczekiwanie się witam z wielką radością. Go, Sansa!
Ostatnio zmieniony 2 kwie 2015, o 14:46 przez Luiza, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek Obrazek
Shameless SanSan shipper#teamSansa
Front Obrony Sansy #teamSandor

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: [b]The Winds of Winter – Alayne[/b]

Postautor: Nettles z Gór » 2 kwie 2015, o 13:02

Przeczytałam - dość długi fragment i chyba to co zobaczymy w serialu - czyli początek turnieju w Dolinie (ten jest pewny w serialu) plus
Spoiler:


Ale odniosłam wrażenie, że Sansa, która w ostatnich swoich rozdziałach zaczęła się wyrabiać, tu znowu wpada w stare koleiny i potrzebuje konkretnej instrukcji od LF by sobie poradzić.

Sporo jest mówione co się dzieje w Dolinie, arrasy, które LF wyciągnął od Cersei posłużyły za łapówkę dla Nestora Royce, który puszy się mówiąc wszystkim, że one należały wcześniej do króla, Słowiczek dostanie swoją własną Gwardię Królewską, LF chciałby ograniczyć wywóz żywności z Doliny, Lyn Corbray zaraz przestanie być dziedzicem swojego brata.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: [b]The Winds of Winter – Alayne[/b]

Postautor: Magda21 » 2 kwie 2015, o 13:21

Można było się tego spodziewać. Podobnie jak przed 4. sezonem, również przed 5. Martin zdecydował się na wypuszczenie rozdziału z WoW. Wybór Alayne nie może dziwić, szczególnie biorąc pod uwagę brak materiału książkowego względem serialu.

Nie dziwi też, że rozdział nie prezentuje jakiś spektakularnych zwrotów akcji ani cliffhangerów. Głównym celem jest zarysowanie sytuacji w Dolnie oraz zasugerowanie rozwoju pewnych tendencji. Niewątpliwie kluczowym wydarzeniem jest pojawienie się Harry'ego Dziedzica.

Obecność Harry'ego jest istotna nie tylko dlatego, że nagle zjawia się nam bohater o którym coś już wiemy i który potencjalnie ma odegrać istotną rolę w życiu Sansy. Moim zdaniem nawet ważniejszy jest fakt, że dopiero w jego towarzystwie Alayne zaczyna swoją przemianę, coś podobnego do tego, co w serialu mieliśmy w 4. sezonie. Nie do końca zgadzam się z opinią Nettles, jakoby we wcześniejszych rozdziałach Sansa była bardziej wyrobiona już w tym nowym. Wcześniej LF zarysował jej swój plan i na tym się skończyło. Teraz widzimy, że dostała ona tak naprawdę pierwsze samodzielne zadanie, mające na celu zdobycie względów oziębłego początkowo Harry'ego. W dalszym ciągu jest ona jednak niepewna swoich działań. Wydaje mi się, że nie można póki co mówić o książkowej "innej Sansie"/"Darth Sansie"/"Famme fatale"/zwał jak zwał. Taki proces dopiero został przez Martina zasygnalizowany, co jest bardzo ważne, bo daje nadzieję na ciekawe dalsze rozdziały oraz stosunkową zgodność charakterologiczną książkowej i serialowej Sansy w dłuższym okresie.

Swoją drogą, ciekawa jestem kiedy pojawią się teorie o Ramsayu zastępującym Harry'ego w serialu. Pewnie kwestia czasu, bo taki punkt widzenia pasuje do czegoś co figuruje pod nazwą "ślub w Winterfell" w 6. odcinku 5. sezonu.



P.S. Nie wiem jaka jest w tym temacie polityka względem spoilerów. Wydaje mi się, że nie jest to konieczne dla kogoś, kto wchodzi w taką dyskusję, ale jeśli moderacja uzna, że trzeba coś chować, proszę to uczynić.

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Asiek » 2 kwie 2015, o 13:31

Magda21 pisze:P.S. Nie wiem jaka jest w tym temacie polityka względem spoilerów. Wydaje mi się, że nie jest to konieczne dla kogoś, kto wchodzi w taką dyskusję, ale jeśli moderacja uzna, że trzeba coś chować, proszę to uczynić.


Magda ma rację, w tematy związane z tomem 6 wchodzi się na własną odpowiedzialność.
W tematy dotyczące tomów 1-5 również, w tej chwili moderacja uprzejmie prosi, by nie siać spoilerami po dziale serialowym oraz po shoutboxie ;)

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Nettles z Gór » 2 kwie 2015, o 14:00

Pierwszym samodzielnym zadaniem Sansy było sprowadzenie Robercika na dół i mając wszystko na głowie zaczęła myśleć co robi.
Teraz widząc Harrego myśli o nim "Mój Harry, mój Lord, mój ukochany, mój narzeczony" modli się do Dziewicy "Nie musi mnie kochać, niech mnie trochę polubi, tyle mi wystarczy".
Ale jak on mówi "Dlaczego mam uważać za zaszczyt, że bękart Littlefingera będzie mnie gdziekolwiek prowadził?", to stara się nie płakać, życzy mu w duchu upadku z konia na turnieju i szybko idzie poszukać LF. I mówi mu o tym jak wypadło pierwsze spotkanie:
"On jest straszny. Dlaczego musiał być taki okrutny? Nazwał mnie bękartem. Na dziedzińcu, przed wszystkimi"
Przecież oficjalnie występuje jako Alayne, więc czego oczekiwała? Słów "Moja ukochana Sanso Stark"? Chłopak ewidentnie wie kim ona naprawdę jest, widać to z rozmowy jak ją prosi do tańca, ale też potrafi publicznie odpowiednio ciągnąć maskaradę.
Może u Sansy to ostatni przebłysk "gimnazjalizmu mentalnego", który tak pięknie pokazywała zanim jej ojciec zginął.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Magda21 » 2 kwie 2015, o 14:08

Tyle że sprowadzenie Robercika w dół ma zero wspólnego z grubo zakrojonymi planami LF dotyczącymi Sansy i tego, co musi zrobić aby odzyskać pozycję. Ja nie mówię o wyzwaniach codziennego życia, bo jednak nie przesadzajmy - Alayne nie jest ubezwłasnowolniona ani opóźniona w rozwoju. Myśli o tym co robi. Sprowadzenie Roberta na dół i jej w miarę ogarnięta postawa w trakcie tego wydarzenia świadczy o możliwości zachowania przez nią "chłodnej głowy" w sytuacjach stresowych. To cenna umiejętność, ale odnosi się co najwyżej pośrednio do traumy jaką przeżyła i wyzwań jakie stoją przed nią samą.
Jak dla mnie nie ma żadnej sprzeczności między jej "gimnazjalizmem mentalnym" z poprzednich tomów, a tym co pokazuje do momentu rozmowy z Harrym łowcą dziewic. Tym bardziej spoko, że GRRM wreszcie zrobił coś w kierunku jej przemiany. ;)

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Schanna » 2 kwie 2015, o 14:24

Heh, miałam nieodparte wrażenie że czytam westeroską Jane Austen a Sansa jest bohaterką nowej wersji "Dumy i Uprzedzenia" :D.
Trochę się przyzwyczaiłam do serialowej zmiany w Sansie i miło było spotkać się z tą książkową która nie zmienia się z dnia na dzień a spokojnie rozwija.

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: mystra » 2 kwie 2015, o 14:34

Nareszcie coś się pojawiło ^^ Super

Chociaż przyznam szczerze, że nie porwał mnie szczególnie ten rozdział.
Nawet nie było za bardzo odniesień do tego, co się stało po ostatnim rozdziale z Uczty dla wron, znaczy tajemnica "czy był buziak?" nie została rozwiązana. Przynajmniej dowiedzieliśmy się co z tymi arrasami :)
Z jednej strony cieszę się, że Sansa nie przechodzi w książce oszałamiającej metamorfozy z dnia na dzień, ale szkoda, że robi to dosyć wolno. Przyzwyczaiłam się już do tej serialowej zmiany xd
Oby następne były ciekawsze.
edit

Dodam jeszcze, że zaskoczył mnie fragment w którym Petyr dawał Sansie rady jak uwieść Harrego. Masakra totalna @confused
Ostatnio zmieniony 2 kwie 2015, o 15:25 przez mystra, łącznie zmieniany 1 raz.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: szujana332 » 2 kwie 2015, o 14:35

Bardzo mi się podoba podwójna gra LF. Nie wiem, czy wyłapaliście moment, gdy mamy Belomore i Graftona, którzy pod nosem Royce'ów planują poczynić zapasy na zimę. Reszta lordów zwłasza Runestone chce zaś spieniężyć swoje zapasy. Widać iż nadchodząca zima i skupowanie zapasów są istotne dla Petyra i będzie chciał zarządzać być może poprzez "głód", gdyż spodziewa się ostrej zimy.
Lyn Corbray na dziedzińcu i drażnienie kruka. Oby jego wybrała na swego Czempiona :)
Jest i Szalona Mysz. Mysz kręci się koło Sansy. Czyżby znalazła to czego szukała, czy to dostała zadanie pilnowania dziewczyny?


Vindemiatrix
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 gru 2014, o 17:05

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Vindemiatrix » 2 kwie 2015, o 16:20

OMG @woohoo
Pomimo iż nie przepadam za Sansą to zawsze lubiłam jej rozdzaiły bo dużo się w nich działo ale ten mi się szczególnie spodobał. Spokojne zarysowanie klimatów w Dolinie i Sansa jako Alayne jest coraz ciekawsza. Mam nadzieję, że jak najdłużej zostanie w towarzystwie Petyra (mimo, że nie bawię się w jakieś dziwne shipy :P to dynamika ich relacji jest bardzo ciekawa).
Akcja w dolinie tez się zapowiada ciekawie, duże zagęszczenie interesujących postaci no i intrygi Littlefingera :)

Muszę się nie zgodzić, że Sansa wraca do mentalnej gimbazy; wręcz przeciwnie, wydaje mi się że jej postać rozwija się powolutku w kierunku Dark Sansy, co mnie bardzo cieszy.

Ehhh... nie mogę się doczekać Wichrów...
KRWIOHSAJPK
Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Il Biondo » 2 kwie 2015, o 16:25

Przeczytałam rozdział jak tylko się pojawił. Czytało mi się bardzo dobrze, pyskująca i bystra Sansa była bardzo fajna. Generalnie w kwestii superlatyw zgadzam się po częsci z Luizą oraz Magdą, więc nie będę się powtarzała.

Mam jednak nadzieję, że ten rozdział jest wersją beta. Nawet odniosłam wrażenie(i to nie tylko przez błędy edytorskie), że rozdział był jakby pisany w pośpiechu...? O ile ciąg fabularny i dialogi mi się podobały, to odczuwałam pewien dysonans w kreacji postaci Sansy/Alayne. Po pierwsze, miałam wrażenie, że rozdział wypłynął znikąd. Zero przemyśleń Sansy dotyczących propozycji LF na temat ożenku z Harrym, po prostu przeszła z tym do porządku dziennego i zaakceptowała. Ktoś mógłby rzec, że to typowa Sansa, niemniej ja wymagam na tym etapie powieści pewnego rozwoju postaci, który zaczął się w UdW a tu został dziwacznie urąbany. Zgadzam się po części z Nettles. W UdW Sansa oparła osobowość Alayne na swoim "skromnym, odważnym bękarcim bracie". W tym rozdziale ta fasada zupełnie zniknęła. Według mnie jest to spora niekonsekwencja mistrza, niestety. Sansa znów zachowuje się jak wysko urodzona panna, reaguje obrazą na to, że Harry nazywa ją "bękartem". No chyba że GRRM ma inny pomysł na Sansę i ta będzie zmieniać twarz prawie jak Arya ;) - w odpowiednich sytuacjach będzie przyjmowała pozę osoby, która do tego się idealnie nadaje. Tutaj Sansa była trochę Myrandą... ;)

Ale ogólnie to tylko ja i moje narzekanie, w ogóle to nie powinnam tak oceniać jednego rozdziału, bo to pewnie jakaś większa część układanki i może gdy wyjdzie cała powieść, to będzie to miało więcej sensu.

Inne sprawy? Harry Dziedzic to przystojny młodzieniec, który okazuje się Harrym Dupkiem. #typowyGRRM :D

Poza tym fajne nawiązanie do wypowiedzi Shadricha z UdW:

UdW pisze:"The eunuch has offered a plump bag of gold for this girl you’ve never heard of."


tWoW pisze:“Perhaps you will try the melee instead?” Alayne suggested.

The melee was an afterthought, a sop for all the brothers, uncles, fathers, and friends who had accompanied the competitors to the Gates of the Moon to see them win their silver wings, but the would be prizes for the champions, and a chance to win ransoms.

“A good melee is all a hedge knight can hope for, unless he stumbles on a bag of dragons. And that’s not likely, is it?”


Myszka wie kim jest Sansa i jeszcze bezczelnie daje to do zrozumienia. ;)

PS. Uther Shett=Utter Sh*t :D
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Magda21 » 2 kwie 2015, o 17:09

Jeszcze jedna uwaga, może nieco od czapy w kontekście ambitnych dyskusji nad rozdziałem, ale nie mogę się powstrzymać:

[img=center]http://www.georgerrmartin.com/wp-content/uploads/2015/04/alayne_stone_oakenvia-607x1024.jpg[/img]

To jest chyba najlepsza grafika Sansy jaką widziałam. A jeśli nie najlepsza to jedna z lepszych. Jestem pod wielkim wrażeniem, od razu lepiej czytało mi się rozdział.
;)

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Torrhen Stark » 2 kwie 2015, o 17:28

Muszę przyznać, że rozdział jest ciekawy. Po tym jak Sansa owinęła sobie Harrolda Hardynga wokół palca podczas rozmowy w tańcu przypuszczam, że nim minie rok stanie się Littelfingerem w spódnicy :) Gdyby nie to że Sansa nie mogła być spłodzona w Riverrun zaczął bym podejrzewać, że istotnie jest córką lorda Paluszka.
Valar morghulis

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Il Biondo » 2 kwie 2015, o 17:53

szujana332 pisze:Lyn Corbray na dziedzińcu i drażnienie kruka. Oby jego wybrała na swego Czempiona :)


Właściwie to możesz mieć rację, szujana. Martin dostarczył nam opisu jakim kozakiem w walce jest Corbray i myślę, że Sansie wbił się ten obraz w głowę. Tak sobie jeszcze pomyślałam, że jeżeli Lyn spotka się w pojedynku z Harrym... Cóż, Dziedzic może mieć kłopoty. Nie wiem, może nadinterpretuję, ale ten fragment brzmi dla mnie jak foreshadowing:

tWoW pisze: If the swords had not been blunted, there would be brains as well.


Plus:
tWoW pisze: Lyn Corbray was actually her father’s catspaw, bought and paid for. Or was he? Perhaps, instead of being Petyr’s man pretending to be Petyr’s foe, he was actually his foe pretending to be his man pretending to be his foe.



Poza tym Harry pod koniec rozdziału staje się trochę bardziej sympatyczny. Cóż, gdyby umarł w pojedynku z Corbrayem reprezentującym Alayne, byłoby to dość w stylu Martina.

Choć może aż za bardzo w jego stylu i tego nie zrobi. ;)
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Magda21 » 2 kwie 2015, o 18:06

Super teoria Anett!

Martin jest mimo wszystko pisarzem lubującym się w schematach, szczególnie jak chodzi o cliffhangery. Zabicie Harry'ego byłoby baaardzo w stylu GRRM. Śmierć zdeterminowanego kozaka w walce - przypadek Oberyna sam się nasuwa. Tym bardziej, że Harry ma potencjał do bycia typowym "bohaterem-łącznikiem", również podobnie jak Oberyn. Jego usunięcie niosłoby za sobą niesamowite konsekwencje dla fabuły. W razie śmierci Hardynga posypałby się cały spektakularny plan Littlefingera. Moim zdaniem o wiele ciekawiej byłoby na pewnym etapie zobaczyć Petyra jako postać która musi kombinować, zmieniać scenariusze, improwizować na bieżąco. Wiadomo że jest świetnym graczem, ale trzeba przyznać, że ciągłe robienie innych w konia oraz sterowanie chaosem bez żadnej pomyłki jest w dłuższej perspektywie mało wiarygodne.

Bardzo bym chciała aby taki rozwój akcji wiązał się z mitycznym już niemal "traumatycznym rozdziałem Sansy" - bo nie mamy chyba wątpliwości, że to co dziś zaserwował nam Drożdż, z traumą niewiele ma wspólnego :D

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Tywin » 2 kwie 2015, o 18:48

Mnie zaskoczył Słowiczek, który domyśla się czego chce Harry. I to jego wspomnienie o bękarcie przy Sansie. Wydaje mi się że trochę dojrzał. Robercik musi mieć więcej gwardzistów niż Tommen, rozwaliło mnie to. Pojawiała się też rodzina Tolletów. Ciekawe czy są podobni do Edda.

abundzu
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lip 2013, o 09:52

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: abundzu » 2 kwie 2015, o 19:52

Rozdział jest według mnie bardzo dobry, nawet jeżeli z pozoru mało się dzieje.
Podoba mi się absolutnie kierunek, w którym idzie Sansa, chociaż również mam wrażenie, że tam nastąpił jakiś przeskok - czy to na pewno pierwszy rozdział Alayne? Niby Jon też tak szybko dojrzał w zamku, ale...
No, w każdym razie, te dissy na Harry'ego są idealne. Mam wrażenie, że Sansa umie dopasować bardzo dobrze swoją maskę do sytuacji. To znaczy, kiedy ma być cicha i uprzejma, postępuje w ten sposób, ale gdy dostała zadanie pt. "poderwij Harry'ego" to nagle zmienia się w wyszczekaną, ale bardzo bystrą młodą dziewczynę (co w sumie Harrold również dostrzegł). Jakby nie patrzeć, obie siostry potrafią zmieniać swoją twarz. Sansa po trochu wykorzystuje to, czego nauczyła się w domu - zachowywania zimnej krwi w każdej sytuacji i nieokazywania emocji, a trochę LF'owego kombinowania.
W ogóle, te jej dissy są tak cudowne, ale ona już wcześniej miewała skryte, mordercze myśli i czasem jej się coś wyrwało nawet, a teraz to już... let it go.

Ta kreacja postaci też mi bardziej odpowiada niż ta, którą prezentuje serial. Alayne w tym rozdziale lubi tańczyć, pije wino i flirtuje, a nie uwodzi znacznie starszych od siebie mężczyzn jak jakiś piętnastoletni mroczny wamp.

Zaskakuje mnie też ten Słowiczek, który dobrze wie, po co jest Harry i czego oczekuje oraz to, że znów wspomniano o targaryeńskich arrasach i wędrownych rycerzach.
I am become Death, the destroyer of worlds.

KRWI

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Maegi » 2 kwie 2015, o 21:27

Co za radość, aż mi się oczy świeciły podczas lektury. @lovecomp
Te arrasy to jednak wydają mi się nie targaryeńskie (Trochę cepelii) :?: tyle tu nawiązań i starych poplątań, że gonitwa myśli mnie teraz prześladuje. @sight
Od zupełnych drobiazgów - kim jest nowa lady Waxley? - przez czy przystojny blondi Byron to zaginiony Tyrek L. - nawiązania do dawnego turnieju Harrenhal co krok przychodzą na myśl - jakby Morgarth/Starszy Brat jawi mi się w roli Reeda (nie wiem nawet czemu), Lyn zatłucze jak nic dziedzica ^^ też tak czuję. Plus nawiązania do pojedynku o Cat - w roli LF dziedzic (nie dała mi wstążki) a krewki Lyn odbiciem Brandona S. I ci ludzie z Trzech Sióstr - tyle dobra jest w tym rozdziale. ^^ Ach i te opisy dań i ten deser - cudo. :D
Wichry, wichry, wichry! @fingercrossed
Obrazek The dragons know. Do you?

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: LuckyLolitka » 2 kwie 2015, o 23:38

BOŻU ALEM BYŁA PODEKSCYTOWANA PRZY CZYTANIU, MARTIN DZIĘKI YOU MADE MY DAY!!!! @serducho

Madziu, no właśnie.
Co pierwsze to się rozpłynęłam zobaczywszy na Martinowym blogu dokładnie tę samą cudną graficzkę prześlicznej i okrytej aurą tajemnicy Alayne @serducho którą się zachwycałam w Nowy Rok i ją wkleiłam nawet do działu rysuneczków :mrgreen:.
Iii ten facet @xmass3 mnie rozumie. @roza @bunny

Robercik w tym rozdziale był jakiś faktycznie słodki i dziwnie rozgarnięty w swej sytuacji, hyhy.

Czemu Piotrek nawija w stylu Melisski, nie mogłam z tego :lol: :lol: .

“The world is full of horrors, sweet."

Ale co tam. I tak się super nadaje na podpisik :lol:

I to jak odbudowywał nadszarpnięte poczucie własnej wartości Sansiaczka, po komentarzach Hardynga ii @serducho . Oczywiście kolo już jest na mojej czarnej liście, ma jakieś sapy do wyglądu Piotrka @aragorn. Ale go pięknie Sansa gasiła, rżałam ze śmiechu :lol: cudowna moja. Mam nadzieję że ten cieć po ślubie szybciutko spadnie na ten zakuty łebek jak Martin (oby) przykazał. Znaczy się bo nie sądzę żeby Martin tak od razu pojechał po bandzie i już w turnieju go załatwił. Trochę zbyt szybko chyba.

Myranda jak zwykle mnie rozwala^^, już nie będę fragmentu wklejać ale.. hehe, jest mocna.

znaczy tajemnica "czy był buziak?" nie została rozwiązana.


Zaraz bo się pogubiłam, mystro. Mi się to wydawało hm, no oczywiste że był, NO A JAK INACZEJ :wink: :mrgreen:
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

miXUE
Poziom 1
Rejestracja: 19 lip 2012, o 16:31

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: miXUE » 3 kwie 2015, o 01:30

No no...czekałem, czekałem i rzuciłem się na te ochłapy jak wygłodniały pies. Ale nie takie ochłapy, w sumie!

Rozdział ten ewidentnie służy do ukazania stopniowej przemiany Sansy - i przyznam się, że:
a) bardzo podoba mi się kierunek w jakim to idzie, bo:
- Sansa zaczyna myśleć politycznie, analizować ludzi(zorganizowanie turnieju to jej pomysł, z tego co zrozumiałem)
- mimo wszystko nie zatraca tych wartości, które wcześniej miała(podsunięcie słówka temu jąkającemu się gościowi, oburzenie na brzydkie zachowanie Harry'ego). Przynajmniej póki co nie zatraca.
b) co w sumie wynika po części z a) - ta przemiana ma, moim zdaniem, ręce i nogi, jest całkiem naturalna - mamy wciąż Sansę Stark ze zrównoważoną domieszką Alayne Littlefingerową. Te łapanie się ze smutkiem, że nawet nie może myśleć o Nedzie jako o ojcu... Pięknie.

Co do Harry'ego - wydaje się być całkiem dobrą osobą. Początkowo myślałem, że będzie takim kolejnym paniczem z rozdmuchanym ego - ale LF go usprawiedliwił + na sam koniec wydawał się MILE zaskoczony INTELIGENCJĄ dziewczyny - co sprawia, że nie jest już typowym paniczem-ruchaczem, któremu nie zależy na niczym więcej niż tylko atrybutach kobiecych płci pięknej.

A co dalej...
- Jestem miło zaskoczony intuicją Słowiczka. Ogólnie ten chłopak jest przyczyną mojej wewnętrznej wojny - z jednej strony teraz byłoby mi szkoda jego śmierci, zwłaszcza, że porażająca musi być dla dziecka wiedza, że ludzie czekają aż się wykończy - z drugiej strony jestem bardzo ciekaw rozwoju psychologicznego Sansy wówczas, jakby do tego przyłożyła rękę, i ogólnie fabuły.
- Nie jestem szczególnie fanem łączenia wszystkich genetycznie, ale ciekawe, że sir Harrold "ma wygląd Jona Arryna".
- Trzeba oddać Sansie, że świetnie flirtuje i wchodzi na męskie ego
- Szalona mysz...nawet nie chcę podejmować się przewidywania tutaj czegokolwiek. Może to wynika z mojego subiektywnego lubienia Petyra, ale mam nadzieję, że szybko zejdzie - bo nie wyczuwam by było w Dolinie miejsce dla pachołka Varysa i LFa - a jestem całym sercem teraz za tym ostatnim, bo uważam, że może bardzo ciekawie zakręcić z Sansą linię fabularną... no i póki co Sansa się jeszcze dostatecznie politycznie nie rozwinęła, potrzebuje jeszcze dużo nauki u LFa.
- Muszę jeszcze na spokojnie przeczytać sobie wszystkie zagadnienia związane z sir Lynem, bo ten gościu zdecydowanie namiesza.

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Brethil » 3 kwie 2015, o 08:30

Czepialski polonistyczny komentarz niewnoszący niczego do tematu

miXUE pisze:mamy wciąż Sansę Stark ze zrównoważoną domieszką Alayne Littlefingerową.


Czyżby gdzieś po drodze był jakiś ślub, który przegapiłam? ;) Littlefingerowa to żona Littlefingera.
Alyane Littlefinger, albo Alyane Littlefingerówna to córka.
W tym przypadku (brak odmiany nazwiska Stark, choć przecież też można by zrobić Starkównę) logiczna gramatycznie byłaby ta pierwsza forma.
Logiczna merytorycznie zaś Alyane o bękarnim nazwisku (w tym przypadku Stone? Poprawcie mnie jeśli się mylę).

Edit:
Galskus ma oczywiście rację. Nie Alyane Littlefinger, tylko Baelish, a w zasadzie Stone.
Ostatnio zmieniony 3 kwie 2015, o 09:12 przez Brethil, łącznie zmieniany 1 raz.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]

Galskus
Poziom 4
Rejestracja: 21 sty 2014, o 13:21

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Galskus » 3 kwie 2015, o 09:09

Tak w ogóle Petyr ma nazwisko Baelish, a nie Littlefinger (które jest jego przezwiskiem), ale naturalna córka(bekart) za jaką podaje się Alayne powinna nosić nazwisko Stone.

Nowy rozdział bardzo ciekawy, wszystko juz zostało przez was napisane. Podoba mi się zachowanie Sansy i jej wspomnienia z Winterfell. Ciekawe czy turniej nie zostanie ustawiony.
Stołeczne Książęce Miasto Płock

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Junki » 3 kwie 2015, o 09:24

Nettles z Gór pisze:Teraz widząc Harrego myśli o nim "Mój Harry, mój Lord, mój ukochany, mój narzeczony" modli się do Dziewicy "Nie musi mnie kochać, niech mnie trochę polubi, tyle mi wystarczy". Ale jak on mówi "Dlaczego mam uważać za zaszczyt, że bękart Littlefingera będzie mnie gdziekolwiek prowadził?", to stara się nie płakać, życzy mu w duchu upadku z konia na turnieju i szybko idzie poszukać LF. I mówi mu o tym jak wypadło pierwsze spotkanie:
"On jest straszny. Dlaczego musiał być taki okrutny? Nazwał mnie bękartem. Na dziedzińcu, przed wszystkimi"


I to jest to, co mi też najbardziej w tym rozdziale zgrzyta. Nie mówię, że przemiana Sansy ma być tak szybka jak w serialu (choć moim zdaniem nie była ona jakoś zbyt wielce ekspresowa; tam następuje ona już od drugiego sezonu, a Sophie starzeje się szybciej niż Sansa); fajnie, że w książce następuje ona stopniowo, ale Martin mógłby odpuścić już sobie to zaśmiecanie jej przemyśleń wspomnianymi przejawami "gimnazjalizmu mentalnego", jak to trafnie Nettles ujęła. Przecież to już przerabialiśmy przy zaręczynach z Joffreyem, a potem z Willasem (kiedy Sansa myślała, że Tyrellowie chcą ją wydać za Lorasa). Czy ona niczego się nie nauczyła?
Po drugie, i tu zgadzam się z Il Biondo, że zbyt łatwo zaakceptowała mariaż z Hardyngiem. Zero wątpliwości, rozterek, po prostu LF kazał, masz to zrobić i już. Czegoś jednak więcej oczekuję od Sansy na tym etapie. Może nie Darth Sansy, ale kogoś dużo bardziej dojrzałego.
Niemniej jednak idzie to we właściwym kierunku i miło widzieć Alayne w nowej roli. "Uprzejmość jest zbroją damy" - tej zasady Sansa nie wyzbędzie się nigdy, co nie wyklucza oczywiście, że od czasu do czasu małą szpileczkę takiemu Harry'emu wbije, co by nie myślał, że ma z głupkiem do czynienia.

I mój pomysł zaprezentowany w konkursie na wróża, że Sansa straci dziewictwo z Harrym staje się coraz bardziej realny. :) Zastanawiałem się, jak ten cały Dziedzic będzie wyglądał, i rzeczywiście - warunki fizyczne ma odpowiednie. I kto wie, może to noc z Harrym jest tą kontrowersyjna sceną, o której wspomniał George.

A skoro tak, to analogiczną creepy sceną w serialu może być noc z... Ramsayem. Tak, tak, wiem, że to niedorzeczne, ale będę pierwszy, który stwierdzi, że ta teoria nie jest tak nieprawdopodobna. D&D i Turner wspominali, że Sansa będzie miała mocną scenę w piątym sezonie, aktor grający Boltona mówił, że jego ekipa zrobi krzywdę lubianym postaciom, a twórcy znani są z tego, że przerabiają po swojemu motywy z sagi i wrzucają w książkowe sytuacje zupełnie inne postacie. Nie jestem zwolennikiem takiego obrotu spraw, ale radzę się przygotować. Będzie mocno. ;)
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: szujana332 » 3 kwie 2015, o 09:44

Junki mnie ten rozdział nie wydaje się pierwszym po Tancu. Tylko drugim lub nawet trzecim. Sansa zachowuje się w stosunku do Szalonej Myszy tak jakby znała go ciut lepiej niż tylko. Petyr: "heloł to jest sir Shadrich, sir Morgarth i sir Byron".
Takie same wrażenie miałem po rozdziale Mercy. Tutaj w dodatku mam wrażenie, że coś zostało wycięte. Nazbyt niezgrabne jest to przejście z piwnicy na bal.

A, co do Planu LF to myślę iż on chce właśnie śmierci Harry'ego. Jeśli Robin umrze to lord Protektor nie będzie potrzebny, bo Harry może rządzić już samodzielnie. I jeśli Lyn zostałby Czempionem Sansy to ten pewnie w duchu skakał by z radości.

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Asiek » 3 kwie 2015, o 10:20

miXUE pisze:- Muszę jeszcze na spokojnie przeczytać sobie wszystkie zagadnienia związane z sir Lynem, bo ten gościu zdecydowanie namiesza.


GRRM podkreśla wyraźnie, że ten sympatyczny rycerz ma wyraźne ciągoty do krwi. Gość pojawia się w kilku zaledwie rozdziałach i już pojawiają się ploteczki, że zabił tyle samo ludzi w pojedynkach co w bitwach.
Littlefinger mówi o nim Alayne: Ser Lyn nie jest człowiekiem, który pozwoliłby, by ominęła go szansa na przelew krwi.
A sam ser Lyn o Smętnej Damie (swym mieczu) powiada: moja dama jest spragniona. Gdy zaproszę ja do tańca, lubi skosztować kropelkę krwi.

I taki zakapior ma się zmarnować? ;)

edit: I jeszcze taka oczywistość, że jeśli jednym z zakontraktowanych przez LF rycerzy jest faktycznie Starszy Brat, to obecność na turnieju uzdrowiciela obdarzonego nieprzeciętnymi talentami może komuś pomieszać szyki..
Druga sprawa, zauważyliście, jak ładnie nami GRRM manipuluje? Małego Słowiczka mało kto dotychczas darzył sympatią, trochę mu się współczuło, ale bardziej irytował. Teraz sytuacja się odwraca ;)

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: szujana332 » 3 kwie 2015, o 10:52

Lyn to jest najbardziej oczekiwany przeze mnie miecz w PLiO. Wystarczyło, że raz wyciągnął Lady Forlorn i lordowie deklaranci wpadli w popłoch. Człowiek, który zabił królewskiego Gwardzistę Lowelyna Martell musi mieć umiejętności :D
Marzy mi się pojedynek on vs Ogar. Dwaj krewcy goście na torze kolizyjnym.
Petyr musiał mu coś grubego obiecać jeśli ten ma być jego wiernym mieczem. Valyriańskim w dodatku :D

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Maegi » 3 kwie 2015, o 11:04

Junki pisze:I kto wie, może to noc z Harrym jest tą kontrowersyjna sceną, o której wspomniał George.


GRRM zachęcał kontrowersyjną/zaskakującą sceną w jeszcze nieznanym nam rozdziale Mokrej Czupryny bodajże, nie chodziło GRRM o Sansę - jeżeli dobrze się teraz wczytuję. To Elio mówił, że rozdział Alayne może być uznany przez część czytelników za kontrowersyjny - teraz Elio doprecyzował, że chodziło mu w tym rozdziale Alayne o jej rozbudzanie seksualne :?: bez odnoszenia do relacji z Ogarem. Dla mnie to dość mętne i mało właściwie ekhm sensowne. ^^

Elio: The sexuality of the character, which I think will strike some as discordant with their own personal image of Sansa, plus the fact that the sexuality appears without anything like even a passing nod to a certain other character often connected to Sansa.

Ach i doczytałam się teraz do spekulacji, że ród Waynwoodów to krewniacy Sansy po linii Jocelyn Stark ("końskie twarze" itd.) @plotting moja ekscytacja rośnie i rośnie. :prev:

Galopem do Nawałnicy sięgnęłam. @reading

[Catelyn do Robba]
– Ojciec twojego ojca nie miał rodzeństwa, ale jego ojciec miał siostrę, która wyszła za młodszego syna lorda Raymara Royce’a, z bocznej gałęzi rodu. Mieli trzy córki i wszystkie z nich wyszły za paniątka z Doliny. Na pewno za Waynwooda i za Corbraya, a najmłodsza... to mógł być Templeton, ale...


Rodzina ach rodzina... :D
Obrazek The dragons know. Do you?

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: mystra » 3 kwie 2015, o 13:47

Il biondo też miałam wrażenie, że to wersja robocza.

Fakt, że Harry zachował się jak gbur mógł urazić Sanse, ale z drugiej strony kto by się tam cieszył, że ślubu z bękartem, zwłaszcza, jeśli ma powodzenie u płci przeciwnej i teoretycznie mógłby znaleść kogoś lepszego.

Junki też miałam nadzieję, że u Sansy zniknie jak ty to określiłeś gimnazjalizm mentalny :(

Mam wrażenie, że czegoś brak w tym rozdziale. Ani nie ma za bardzo myśli Sansy o tym ślubie, ten nagły przeskok z rozmowy z Petyrem na impreze (?). Myślałam, że autor raczy w końcu rzucić więcej światła na relacje Sansa-Petyr, osobiście spodziewałam się, że ona pójdzie w stronę Dark Sansy a jak wykorzysta Harrego jak tylko można, pozbędzie się go i będzie z Petyrem :mrgreen: Widać, że Harry zbyt pozytywnego wrażenia na Sansie nie zrobił, a z Petyrem dogaduje się dobrze, ale za dużo w tym wszystkim niejasności.

Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi, ale faktycznie, Słowik poczynił pewne postępy :)
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

TimOOv
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 gru 2012, o 16:50

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: TimOOv » 3 kwie 2015, o 14:00

Zastanawia mnie dlaczego nikt z was nie zauważył, że Martin w końcu potwierdził to o czym wielu spekulowało. Pochodzenie pseudonimu LF. Tu wcale nie chodzi o pochodzenie z najmniejszego z paluchów.

I’d sooner marry Lord Petyr. Then I’d be your mother. How little is his finger, I ask you?”


Jeden mały rozdzialik, a ile teorii, pomysłów itd... echhhh a rok temu mówiło się że premiera na wiosnę :(
Stannis jest moim prawowitym królem i podążę ścieżką którą mi wyznaczy, nawet gdyby mi się to nie podobało.

AJPK&KKKK

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: mystra » 3 kwie 2015, o 14:11

Jakimś cudem przegapiłam to zdanie. Oj tam, Myranda się przechwala xd chyba, że było coś innego, co też przegapiłam? :( chyba dla pewności przeczytam tłumaczenie, jak się pojawi.

btw pamiętajmy, że to Edmure nadał to przezwisko Petyrowi. Skąd on miałby info na temat rozmiarów jego 'palca'? xd
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: szujana332 » 3 kwie 2015, o 14:16

Ja tam to odebrałem jako niezbyt wyszukany żart Myrandy w celu zmiany tematu, a nie potwierdzenie czegokolwiek poza frywolnością Royce'ówny.

Luiza
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 paź 2013, o 01:56

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Luiza » 3 kwie 2015, o 14:50

btw pamiętajmy, że to Edmure nadał to przezwisko Petyrowi. Skąd on miałby info na temat rozmiarów jego 'palca'?


Petmure? I SHIP IT. Może Lysa zwierzyła się braciszkowi ;)

Maegi, to co piszesz jest bardzo ważne i stawia nam te potencjalne kontrowersje w rozdziałach Sansy pod sporym znakiem zapytania. Wszyscy w sumie przekazywali sobie tę informację jako pewnik, byłam przekonana, że pochodzi to od samego Martina, a nie Elio. Fakt jest taki, że flirtowanie z Harrym można już odczytać jako "seksualne" i być może na tym to poprzestanie?

Mam też nadzieję, że ten rozdział zostanie jeszcze wygładzony i trochę rozwinięty, bo zakończenie wydawało mi się nieco kulawe. Byłoby to jednak dziwne, ponieważ ten rozdział został przecież usunięty z DwD, powinien zatem być już zamkniętą całością, bez wpadek edytorskich.
Obrazek Obrazek
Shameless SanSan shipper#teamSansa
Front Obrony Sansy #teamSandor

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Tywin » 3 kwie 2015, o 14:54

Gimnazjalizm mentalny? A jak miała się czuć dziewczyna tak potraktowana publicznie ? Podobnie jak Jon kiedy ona nazywała go przyrodnim bratem, chociaż to trochę mniejszy kaliber. Sansie z tym bękartem chodziło bardziej o zawód chłopakiem, a nie że czuła się urażona sama w sobie. W końcu ma być jej mężem.

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: mystra » 3 kwie 2015, o 15:23

Osobiście jako przejaw 'gimnazjalizmu' miałam na myśli te słowa, że ""Mój Harry, mój Lord, mój ukochany, mój narzeczony" i jeszcze te modlitwę do Dziewicy. Że się tak zachowała, po tym jak ją obraził, wcale się nie dziwie, burak jeden.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

Zygfryd89
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lip 2011, o 22:56

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Zygfryd89 » 4 kwie 2015, o 18:04

Przeczytałem :) Nie wszystko zrozumiałem, toteż zabrałem się za tłumaczenie (nie wiem, ile mi to zajmie, raczej długo, jak skończę, dam znać), więc z panem słownikiem powinno mi pójść lepiej.

Rozdział niezły. Ciekaw jestem tego turnieju, bo to okazja, by zrobiło się naprawdę ciekawie. Również uważam, że taka Sansa jest dziesięć razy ciekawsza niż serialowa. To że jeszcze nie do końca wyrwała się z tego, kim była, to całkiem prawdopodobne psychologiczne.

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Nettles z Gór » 4 kwie 2015, o 22:54

Myranda już wcześniej poruszała temat paluszka Paluszka, gdy razem z Sansą zjeżdżały na mułach z Orlego Gniazda:
- Wszyscy wiemy, jak bardzo oddany był lady Lysie - ciągnęła Myranda. - Ale nie może wiecznie obchodzić żałoby. Potrzebna mu ładna, młoda żona, która pomoże zapomnieć o żalu. Tak sobie myślę, że mógłby wybierać z połowy szlachetnie urodzonych dziewcząt w Dolinie. Któż byłby lepszy mężem niż nasz śmiały lord protektor? Choć wolałabym, żeby nie nazywał się Littlefinger. Czy jego palec rzeczywiście jest taki mały?
- Jego palec? - Alayne znowu się zaczerwieniła. - Nie wiem... nigdy...

Lady Myranda buchnęła śmiechem tak głośnym, aż Mya Stone obejrzała się w ich stronę.


W ogóle Sansa w tym rozdziale Uczty zachowuje się dużo doroślej niż w tym z Wichrów, zarządza pozostałą w Orlim Gnieździe służbą (to do niej przychodzą z problemami maester i ser Lothor), radzi sobie z Słowiczkiem i cały czas pamięta, że oficjalnie jest bękartem LF, więc zachowuje się tak, jak oczekuje się po córce z nieprawego łoża, jednym słowem gra swoją rolę. I ma dobry powód:
Przyjaciele Petyra na dworze zawiadomili go, że królowa rozesłała ludzi poszukujących Krasnala i Sansy Stark. Jeśli mnie znajdą, stracę głowę - pomyślała, schodząc po skutych lodem kamiennych schodach. Muszę przez cały czas być Alayne, w środku i na zewnątrz.


Tak przy okazji to ciekawe o kim opowiadała Mya Stone?
Serce Alayne podchodziło do gardła, gdy szła na górę z lady Lysą i lordem Petyrem, a wszyscy się zgadzali, iż zejście jest jeszcze bardziej przerażające, bo cały czas trzeba było patrzeć w dół. Mya opowiadała o wielkich lordach i śmiałych rycerzach, którzy na tej trasie bledli i moczyli się w bieliznę.


Ser Lyn od pierwszego swojego wejścia w Uczcie załapał u mnie łatkę "skurwiela miesiąca" i wcale nie przez to, że lubi zabijać, a teraz jeszcze ten jego straszny żal, że nie jest już dziedzicem swojego brata. Westeros bez niego będzie lepszym miejscem.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Brethil » 9 kwie 2015, o 11:11

Pojawiło się tłumaczenie, gdyby ktoś był zainteresowany.

http://westeros.pl/rozdzial-z-wichrow-zimy-alayne/
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

Zellis
JST
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 sie 2013, o 00:14

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Zellis » 9 kwie 2015, o 12:49

Sorry, jeśli będę się powtarzać, ale nieuważnie czytałam dyskusję ze względu na spoilery - miałam nie czytać rozdziału, ale skoro Brethil wrzuciła tłumaczenie, to z ciekawości zajrzałam i nawet nie spostrzegłam, jak przeczytałam całość. Ogólnie - średnio mi się podoba wrzucanie rozdziałów przed wydaniem WoW, ale ze względu na serial jest to dość zrozumiałe... Choć wolałabym po prostu przeczytać je w książce :'(

Odnośnie rozdziału - bardzo przyjemny, jak tu nie kochać Littlefingera za zrobienie z Sansiaczka Sansy? :D Choć zastanawiam się, czy Sansa nie jest wręcz za mocno wyszczekana w tym rozdziale?
Szczerze mówiąc, to aż zapragnęłam, żeby coś wyszło z tego małżeństwa z Dziewicem, byłaby to pierwsza relacja z facetem bez znamion pedofilii :P Sorry, Sansanki, Petsanki i Tyrsanki (?) :D - na takie wrażenie wpływa fakt, że S. nie jest wystraszoną dziewczynką, która udaje dorosłą, a stała się młodą kobietą. I nieważne, czy dalej objawia ten gimbusiarski gen. Jakieś pojedyncze myśli w kontekście całego zachowania, nie są tym, co kreuje tę postać w rozdziale - służą łagodnemu przejściu od "Sansy w KP" do "Sansy w Dolinie" :P Ale nie wiem czy do końca się udało, bo osobiście byłam zaskoczona niektórymi odzywkami.

Na koniec dodam, że Littlefinger wymiata w rozdziale - Luiza się pewnie, cieszy, bo nie było go zbyt dużo, Lolita - że udziela Sansie tak fachowych porad :D I każdy jest zadowolony :D
"(...) Dwadzieścia lat w służbie poezji,
dostatecznie długo, by wiedzieć, że są rzeczy, które albo rozumie się w lot, nawet bez słów,
albo nigdy się ich nie zrozumie."

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: LuckyLolitka » 9 kwie 2015, o 13:36

Zellis, niby nie chciałam tak za bardzo fiksować z moją radochą odnośnie tego cudownego rozdziału ale jak już zaczęłaś temat... to ten. :mrgreen: Muszę przyznać że mam Święto Lasu i w siódmym PetSanowym niebie jestem^^. @bunny @serducho

Bo :
Sansa się ciągle zastanawia i przejmuje co Petyr powie, co pomyśli o tym i o tamtym ;).

Oh, no. Petyr will howl when I tell him what I said.


Z tego tekstu to ryczałam ze śmiechu :lol: .

Żeby było śmieszniej on jej też słucha w jakiś sposób, bo turniej to jej własny pomysł a on się zgodził :)
Czy takie niby drobnostki że ciasto cytrynowe na stół wjechało a ona wie że to specjalnie dla niej ten przysmak. @serducho

To jak Sansa uważnie słucha jego rad i wskazówek. Jak się cudnie uczy od najlepszego z nauczycieli. @couple : A kiedy Sansa czuje się wyprowadzona z równowagi biegnie do kogo skarżyć się na Harrolda? Do Petyra! @serducho

Miodzio na me Petsanowe serce po prostu, hehe.

Powtarzał jej że jest tutaj najpiękniejszą, że wszyscy będą nią oczarowani.
Niby takie nic ale jednak Sansa jest wciąż dosyć próżna i widać że takie komplementy dobrze na nią wpływają, nabiera pewności :^^:
Pocieszał ją. Podbudował jej ego, kiedy zostało zranione.

Ba. On ją uczy flirtu (!), jak już sama wspomniałaś, same dobre rady jej daje. Ino paczeć jak Harroldzik wpadnie jak śliwka w kompot ihihi.

Charm him. Entrance him. Bewitch him.


a ona się martwi o to że Petyr może mieć wroga @woohoo.
Jak to nie jest proPetSanowe to już nie wiem^^.

Odnośnie rozdziału - bardzo przyjemny, jak tu nie kochać Littlefingera za zrobienie z Sansiaczka Sansy? :D Choć zastanawiam się, czy Sansa nie jest wręcz za mocno wyszczekana w tym rozdziale?


A ja wcale nie jestem zaskoczona iż Sansiaczek stanie się LF w spódnicy tak jak przeczuwałam :^^:
Wiem to wiem, tralalalem.
PS. Wspominałam już że chociaż mam ochotę zrobić mu krzywdę za tempo pisania to kocham @xmass3? Jak nie to teraz mówię. :mrgreen:
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Zellis
JST
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 sie 2013, o 00:14

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Zellis » 9 kwie 2015, o 13:47

Lolita, dodam od siebie to, czego zabrakło w twoim poście - Littlefinger i Sansa ewidentnie działają jak drużyna, ze względu na wspólne tajemnice i cele. Szczególnie widać to w trakcie tej nauki podrywu, kiedy Sansa mu przytakuje, łapie w lot o co mu chodzi. TO jest PetSan jaki lubię :D WINCYJ.
"(...) Dwadzieścia lat w służbie poezji,
dostatecznie długo, by wiedzieć, że są rzeczy, które albo rozumie się w lot, nawet bez słów,
albo nigdy się ich nie zrozumie."

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Bzhydack » 9 kwie 2015, o 16:37

To wszystko co napisałyście dziewczyny jest bardzo fajne, ale mnie po tym rozdziale jeszcze bardziej zastanawia sir Shadrich. On tam namiesza, jestem więcej niż pewien :D
To że Sansa idzie skarżyć się Paluchowi to akurat nic dziwnego, w końcu tylko jego ma, jeśli można tak powiedzieć.
I jest już bardzo ogarnięta, rozumie niuanse społeczeństwa.
I Robercik też taki jakby sympatyczniejszy i bardziej ogarnięty.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Nettles z Gór » 9 kwie 2015, o 22:23

Przeczytałam ostatnio kawałek jak Joffrey znęca się nad Sansą po tym jak dostał wieści o zwycięstwie Robba pod Oxcross, a dziś po polsku raz jeszcze ten rozdział Alayne i naprawdę miło jest wiedzieć, że dziewczyna po tym wszystkim zachowała radość życia i założenie, iż zasadniczo ludzie są dobrzy z natury. Ale w Westeros zdrowa doza nieufności i podejrzliwości nieraz ratuje życie, więc lepiej będzie jak to założenie spakuje do pudełka i zachowa na "lepsze czasy".
Tak, Robercik odziedziczył głowę po swoim ojcu, aż szkoda, że to Lysa go wychowywała. Ciekawe, czy pan Martin robi sobie żarty z jego włosami, czy też celowo nawiązuje do Szalonego Króla?
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Junki » 15 kwie 2015, o 11:44

Gorąco się robi w związku z wątkiem Sansy w serialu, dlatego mam kilka pytań odnośnie książkowych planów Littlefingera.

1) W jaki sposób Baelish chce doprowadzić do mariażu Sansy z Hardyngiem? Czy najpierw chce unieważnić jej małżeństwo z Tyrionem lub doprowadzić do oficjalnego uznania go za zmarłego? Wprawdzie Sansa ma wyjść za Harrry'ego jako Alayne Stone, ale przecież w dalszym ciągu mamy bigamię, no i ta mistyfikacja nie będzie trwać wiecznie. W momencie ujawnienia prawdziwej tożsamości Alayne ktoś może powiedzieć: halo, to małżeństwo jest nieważne, bo ty już jesteś żoną Lannistera.

2) W jaki sposób Petyr chce doprowadzić do odzyskania przez Sansę Winterfell? W sojuszu z Boltonami, ze Stannisem? Z kimś innym?

Macie jakieś pomysły? ;)
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: mystra » 16 kwie 2015, o 15:29

1. Nie mam pojęcia
2. Przecież Dolina ma się całkiem nieźle. Nie angażowała się w wojnę do tej pory. Sansa może namówić Harrego, żeby pomógł jej odzyskać dziedzictwo. Po co im sojusz z Boltonami? mając przewagę militarną po prostu ich wyrżnie.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

Galskus
Poziom 4
Rejestracja: 21 sty 2014, o 13:21

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Galskus » 16 kwie 2015, o 19:57

1. Myślę, że z tym nie będzie miał kłopotów, jest regentem Doliny, posiada także tytuł Najwyższego Lorda Tridentu i Lorda Harrenhal(nie ważne, że tylko na papierze), podejrzewam, że ma spory majątek w złocie, myślę, że nikt nie będzie robił kłopotów by Harry wyszedł za jego "legalną" córkę, po za tym może załatwi dekret od Króla i Alayne przyjmie nazwisko Baelish?? Jeśli jednak ujawnią ją jako Sansę Stark to może dostać unieważnienie od Wiary, o ile Sansa zachowa dziewictwo, a może i to nawet nie być potrzebne.

2. No tutaj jestem bardzo ciekawy jak chce odzyskać dziedzictwo Sansy - Winterfell. Stannis się raczej z nim nie dogada, bo Littlefinger był w małej radzie u Lwów, podejrzewam, że zawsze wyśmiewał Stannisa na takich spotkaniach, więc panowie mogą za sobą nie przepadać. Dogadanie się z Boltonami?? ciężka sprawa, by Roose zrzekł się namiestnika Północy i oddał Winterfell jakiemuś Starkowi bez walki. Petyr mógł się dogadać z Tyrellami, tak jak Tywin z Freyami/Boltonami, podczas załatwiania mariażu Joff-Marg. Kolejną sprawą jest to jak się zachowa Sansa, gdy Rickon pojawił by się w grze (odzyskał Winterfell za pomocą Stannisa/Wymana i reszty lordów z Północy), będzie walczyć z bratem?? postawi się Petryrowi czy nie będzie miała nic do gadki??
Stołeczne Książęce Miasto Płock

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Junki » 17 kwie 2015, o 09:10

mystra pisze: Przecież Dolina ma się całkiem nieźle. Nie angażowała się w wojnę do tej pory. Sansa może namówić Harrego, żeby pomógł jej odzyskać dziedzictwo. Po co im sojusz z Boltonami? mając przewagę militarną po prostu ich wyrżnie.


Nie sądzę, by Baelish tak otwarcie wysłał wojska Doliny na wojnę. Przynajmniej nie teraz. Littlefinger woli chyba jednak przeczekać całą sytuację, zobaczyć, co się wykluje z konfliktu między Stannisem a Boltonami. Tylko że Petyr nigdy nie był biernym człowiekiem i jakieś działania mógł już podjąć. Czy dogaduje się potajemnie z lordami Północy? Podjudza ich przeciwko Boltonom, tak jak Tyrellów przeciwko Joffreyowi? W przypadku klęski Lannisterów i przejęcia całkowitej kontroli nad Tommenem via Tyrellowie oraz przegranej Stannisa, może wyrzucić z rękawa swoją największą kartę w postaci Sansy Hardyng, żony Lorda Doliny i zgłosić w jej imieniu pretensje do Winterfell. Myślę, że w takiej sytuacji lordowie Północy poparliby Sansę (o ile nie byłoby z nimi Rickona) i byłby to koniec Boltonów. LF doskonale wie, że fArya to Jeyne Poole, którą sam zresztą im podstawił. Bez Lannisterów, Starkówny w Winterfell i lojalności lordów Północy, Boltonowie nie mieliby żadnych argumentów, nawet mimo zwycięstwa ze Stannisem.

Co jednak gdyby Stannis zdobył Winterfell albo wszystkie znaki na niebie i ziemi by na to wskazywały? Czy Littlefinger zawarłby z nim sojusz? A może przekonałby lordów Północy, że nie warto popierać Stannisa i że bardziej opłaca się zainwestować w mocniejszy sojusz z Doliną i Żelaznym Tronem rządzonym przez pokojowo nastawionych do Starków Tyrellów?


Galskus pisze:Jeśli jednak ujawnią ją jako Sansę Stark to może dostać unieważnienie od Wiary, o ile Sansa zachowa dziewictwo, a może i to nawet nie być potrzebne.


No musi w końcu jej prawdziwą tożsamość ujawnić, bo Alayne Stone, Alayne Baelsih czy Alayne Hardyng żadnych praw do Winterfell nie ma. Poza tym, czy z tym unieważnieniem małżeństwa to takie hop siup jest? Została ta procedura gdzieś opisana w książce? A może zawarcie małżeństwa pod przymusem wchodziłoby w grę?
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

TimOOv
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 gru 2012, o 16:50

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: TimOOv » 17 kwie 2015, o 13:45

Dwa cytaty, które trochę wyjaśnią w tych sprawach

fragment Nawałnicy:
Jest wystarczająco dorosła, by po śmierci brata zostać panią Winterfell. Odbierz jej
dziewictwo, a zbliżysz się o krok do zdobycia północy. Zrób jej dziecko, a cel zostanie
osiągnięty. Czy muszę ci przypominać, że małżeństwo, którego nie skonsumowano, może
zostać rozwiązane?
- Przez wielkiego septona albo Radę Wiary. Nasz obecny wielki septon to tresowana
foka, która ładnie szczeka na rozkaz. Już prędzej moje małżeństwo rozwiąże Księżycowy
Chłopiec.


oraz końcówkę ostatniego "dolinowego" rozdziału z Uczty.

Nasz biedny, dzielny Słowiczek jest bardzo chorowitym chłopcem. To tylko kwestia czasu. Kiedy umrze, Harry Dziedzic zostanie lordem Harroldem, Obrońcą Doliny i lordem Orlego Gniazda. Chorążowie Jona Arryna nigdy nie pokochają mnie ani naszego głupiego, drżącego Roberta, ale Młodego Sokoła pokochają z pewnością... a kiedy przybędą na jego wesele i pokażesz się im z długimi, rdzawymi włosami, w biało-szarym płaszczu panny z wilkorem wyszytym na plecach... każdy rycerz w Dolinie poprzysięgnie ci pomoc w odzyskaniu dziedzictwa. Oto są moje dary dla ciebie, moja słodka Sanso... Harry, Orle Gniazdo i Winterfell. Nie uważasz, że zasłużyłem na jeszcze jeden pocałunek?


Sansa ma ujawnić się właśnie podczas ślubu. LF kontakty z Wróblem ma spalone, ze względu na burdele. Rada Wiary - szczerze nie wiem co to jest, czyżby to to samo co sąd który miał sądzić królowe?
Stannis jest moim prawowitym królem i podążę ścieżką którą mi wyznaczy, nawet gdyby mi się to nie podobało.

AJPK&KKKK

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Re: The Winds of Winter – Alayne

Postautor: Junki » 17 kwie 2015, o 14:42

Dzięki za cytaty. To wiele wyjaśnia. No cóż, Littlefinger musi teraz dogadać się z nowym septonem, by unieważnił małżeństwo, co ciężko będzie mu zrealizować. Na jego miejscu spróbowałbym zrobić Sansę wdową, czyli dogadać się z kimś, kto by potwierdził, że głowa beznosego karła z blizną, którą LF zawiezie do KP, należy do Tyriona. Gorzej z różnobarwnymi oczami, ale te zawsze można wydłubać. ;) Wciąż jednak istnieje realne ryzyko, że Tyrion wróci do Westeros.
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „PLiO tom 6”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości