Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Moderator: Nocna Straż

Hes
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 gru 2014, o 21:22

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Hes » 26 lut 2015, o 14:16

HES

Wychylam lekko głowę i rozglądam się po górnym pokładzie. Chodź jest ciemno i widać tylko kontury przemieszczających się postaci, to sytuacja wydaje się być opanowana. Zamykam więc klapę i robię kilka kroków do tyłu, cicho schodząc ze schodów. Mapazz przyciska do szyi Garetha, coś bardzo ostrego. Obserwuję ich, znajdując się zaraz za nimi i szelmowsko uśmiecham sam do siebie. Rozglądam się po kajucie i widzę kilka znajomych twarzy.

Powoli wychodzę z cienia, sięgając ręką za przedmiot przy pasie, moją twarz delikatnie oświetla światło lampy oliwnej. Minęła chwila... Pewnym ruchem dłoni wyciągam nóż i… przykładam jego ostrze do ciała kapitana Mapazza.
- Nie strasz chłopaka - mówię cicho, lecz wyraźnie, prosto do jego uszu. - Odłóż broń, a ja zrobię to samo.
Jeśli nie posłucha, zatopię ostrze w jego ciele.
Obrazek

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


NoFaceMan
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 lip 2013, o 10:14

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: NoFaceMan » 27 lut 2015, o 15:15

Mapazz w dalszym ciągu trzymał ostrze na szyi Garetha. Nie zauważył jak chłopak ukradkiem sięga po nóż, jego uwaga koncentrowała się teraz na sterniku, którego Finnero i Valed oskarżyli o uknucie spisku. Mors próbował rozładować napięcie, jednak jego tłumaczenia wydawały się nie przekonywać kapitana. W końcu stary żeglarz zwrócił się do sternika.
- O czym oni mówią Moirey? –
Sternik rozłożył bezradnie ręce po czym posłał głupkowaty uśmieszek jakby naprawdę nie wiedział o co chodzi.
- Nie mam pojęcia ojcze. Pewnie próbują zrzucić całą winę na mnie by się wyłgać. Sam słyszałeś co mówił Barth – tu spojrzał w kierunku chłopaka okrętowego – Chcieli się nas pozbyć i uprowadzić statek.
Dla najemników było jasne, że sternik łże jak pies, kapitan jednak wciąż wydawał się skonsternowany. Zwrócił się do Garlana.
- Jaki mam powód by wierzyć wam, bandzie sprzedajnych najemników? Sugerujecie, że mój własny syn knuł przeciwko mnie? Dlaczego niby miałby to robić?
Nim kapitan doczekał się odpowiedzi za jego plecami jak cień pojawił się Hes. Najemnik przyłożył nóż do pleców Mapazza, żądając by ten wypuścił zakładnika. W tym momencie potężna fala zakołysała statkiem a nad górnym pokładem usłyszeli huk pioruna.
- Jeśli nas pozabijacie, kto pokieruje statkiem podczas tej burzy? – zapytał – Moja załoga prędzej zginie w walce niż zmusicie ją do posłuszeństwa. Oni słuchają tylko kapitana Mapazz, prawda chłopcy?!
Żeglarze odpowiedzieli bojowym okrzykiem wznosząc pięści do góry.
Nagle kapitan odrzucił nóż i odepchnął od siebie Garetha.
- Jeśli udowodnicie, że mój syn jest zdrajcą zapomnę o sprawie. Jeśli jednak kłamiecie, złożycie całą swoją broń na przechowanie dopóki nie dopłyniemy do Stopni. Żaden z was nie wyjdzie przez ten czas z kajuty.
Nim Garlan zdążył przemyśleć warunki, sternik zwrócił się do kapitana.
- Mogę udowodnić ci że mówiłem prawdę ojcze! Barth twierdzi, że chcieli ich spoić winem. Założę się, że jest zatrute! Niech któryś z nich go spróbuje a wtedy sam zobaczysz!
Moirey pokazał palcem na Valeda i Morsa.
- Niech wypiją wino, które przed chwilą zostawili dla załogi!
Kapitan Mapazz przez chwilę milczał po czym skinął głową.
- Pijcie. Przekonamy się, kto mówi prawdę.

Sam widząc zbliżającego się przeciwnika próbował sparować wychodzący cios. Nie udało się, pięść trafiła go w szczękę, lecz żeglarz był dość krzepki i z łatwością ustał na nogach. Szybko skontrował, próbując podciąć przeciwnika i sprowadzić do parteru. Żeglarz się kompletnie tego nie spodziewał i Sam z łatwością położył go na łopatki. Już miał sprzedać mu kopniaka, kiedy fala uderzyła o burtę i zachwiała statkiem. Żeglarz lekko się zachwiał a przeciwnik przeturlał w bok, po za zasięg jego nóg.

W tym samym czasie drugi z żeglarzy, ten większy, dobiegł do Jebba, który stał przy sterze, próbując za wszelką cenę zmienić kurs. Dopiero po chwili wielorybnik zorientował się, że jest atakowany. Żeglarz dopadł do niego i zwarł w niedźwiedzim uścisku popychając do przodu. Najwyraźniej zamierzał go wyrzucić za burtę, jednak Jebb zaparł się i teraz mężczyźni siłowali się niczym zapaśnicy.

Thor zdążył już naciągnąć na cięciwę kolejną strzałę. Huk pioruna nie wytrącił go tym razem z równowagi. Z bocianiego gniazda widział jak Jebb siłuje się z żeglarzem, zbliżając coraz bliżej do stronę dziobu statku a Sam walczy z drugim przeciwnikiem, który został podcięty a teraz turlał się po deskach statku.
Umysł potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia.

Thor Lacrua
banan
Rejestracja: 13 gru 2014, o 16:21

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Thor Lacrua » 27 lut 2015, o 16:16

Thor po nałożeniu strzały na cięciwę zerknął na Jebba, "da radę, jest twardy, lepiej pomogę Samowi" pomyślał i skierował wzrok w Sama. Zauważył jak żeglarz wyprowadza szybki cios który trafia chłopaka prosto w nos. Zwiadowca juz zamierzał wystrzelić ale Samowi udało się podciąć przeciwka a Thor uznał ze kompan sobie poradzi, "szkoda marnować strzał na wygraną walkę". Wzrokiem wrócił do Jebba który się właśnie siłował z przeciwnikiem, nie wystrzelił tylko czekał co się będzie działo, wycelował łukiem na początku prosto w żeglarza po czym wniósł poprawkę na wiatr i odległość a także to ze jest nad nimi i czekał.




Widząc ze Jebb nie daję sobie rady wystrzelił prosto w plecy jego przeciwnika.

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 27 lut 2015, o 18:14

Gareth

Odepchnięty przez kapitana potknął się, ale nie przewrócił, opierając w ostatniej chwili o stolik, przy którym załoga wcześniej grała w kości, a na którym teraz pyszniły się przyniesione przez Veleda i Morsa dzbany z trunkiem. Odwrócił się z powrotem w stronę Mappaza i rzekł: Wino nie jest zatrute, niby dlaczego mielibyśmy to robić i skąd sugestia, że ktoś z nas zna się na takich sztuczkach? Odwrócił się do sternika i uśmiechnął lekko, prawie przyjaźnie: Chcieliście się wcześniej ze mną napić, ty i któryś z twoich kolegów wskazał ruchem brody na wioślarzy więc postanowiliśmy przyjść tutaj wszyscy i napić się wspólnie wyjaśnił, obserwując to sternika to jego ojca.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Bzhydack » 27 lut 2015, o 18:32

Veled

Sytuacja była fatalna, ale stabilna. Kapitan wciąż nieprzekonany. W dodatku sternik oskarżył nas o próbę otrucia i zażądał, byśmy to my wypili wino.

Gareth, pchnięty przez kapitana, spróbował uratować sytuację, wytrącając argument sternikowi. Trzeba mu było pomóc.
Podszedłem do stolika i podniosłem dzban z winem, który przyniosłem.
Lewą rękę dalej miałem na pasie, jednak teraz ją przesunąłem bardziej w tył, sięgając do kolejnej kieszonki. Była tam odtrutka na miksturę, którą wlałem. Miała formę gęstego bezbarwnego płynu. Standardowo, trzeba ją było rozcieńczyć przed podaniem, ale teraz nie mogłem tego zrobić. Delikatnie, w czasie gdy podnosiłem dzban, odkorkowałem ją i zanurzyłem w naczyniu kciuk.
Mors stał za mną, a pas miałem pod fałdą szaty, więc była szansa że nikt nie zauważy.

- Oczywiście, że wino nie jest zatrute - powiedziałem trzymając dzbanek w prawej ręce. Po czym lewą ręką odetkałem go, ująłem naczynie w obie ręce i wychyliłem, równocześnie zlizując odtrutkę z kciuka.
- A teraz może zajmiemy się statkiem i burzą? Jeśli dobrze widziałem brzeg jest dość blisko. Nie byłoby dobrze, żebyśmy teraz się rozbili.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Hes
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 gru 2014, o 21:22

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Hes » 27 lut 2015, o 19:46

HES

Słowo za słowo, takiego bałaganu dawno nie widziałem. Zniecierpliwiony, poprawiłem rękojeść miecza i zrobiłem kilka kroków naprzód, wychodząc z cienia, by nie wzbudzać negatywnych emocji i mówię ze spokojem w głosie:

- Wśród twojej załogi kapitanie Mappaz jest... morderca. Jeżeli twój chłoptaś jest tutaj, to jego przyjaciel, który był z nim na górnym pokładzie Pegg, jest przypuszczalnie ofiarą. Jeśli ci zależy to dochodź prawdy, mam to gdzieś. Ty i twoi ludzie są jednak ostatnimi osobami, którym powierzyłbym swoją broń. Pozostałym najemnikom, z którymi dzieliłem kajutę, również do końca nie ufam i rozumiem twe słuszne obawy, więc jeśli obaj chcemy zachować życie ustalmy pewne zasady.

Robię kolejne kilka kroków, by skonfrontować się twarzą w twarz z kapitanem.

- Ty odpowiadasz za załogę, wyciągaj więc konsekwencję z ich zachowania. Nikt nie stał przy sterach i gdyby nie nasza interwencja, statek zapewne rozbiłby się o skały. Jeśli jest dla ciebie dziwne nasze zachowanie, podejrzliwość i próba dochodzenia prawdy, to rozczaruję cię, ale tak już pozostanie do końca rejsu. Tak jak twoja załoga, my również wykonujemy tylko polecenia.
Obrazek

Łowca
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 sie 2013, o 18:03

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Łowca » 27 lut 2015, o 20:43

Mors

Było blisko bardzo blisko. W pewnej chwili byłem gotowy zrzucić maskę i ponieść się emocjom jednocześnie zabierając kilku żeglarzy ze sobą. Tak się jednak nie stało, kapitan miał odrobinę rozumu i nie skreślił nas całkowicie. Nie zamierzał nas zabijać, przynajmniej on. Wciąż mam nadzieję, że dopłyniemy do stopni w jednym kawałku. Byłem już w paru podobnych sytuacjach, ale ta przerosła wszystko.

Kapitan kazał wypić wino, spojrzałem na Veleda, widziałem jak sięga po coś do pasa. Szybko zrozumiałem, że to odtrutka albo jakiś neutralizator. Upewniłem się, że nikt nie przyjrzy się tym ruchom i starałem się go zasłonić. Alchemik odkorkował wino i napił się z niego łyka. Wciąż jednak napój stał i w każdej chwili ktoś mógł się z niego napić, a wtedy będzie źle. Kiedy jeden z najemników - Hes - wyszedł z cienia i zaczął rozmowę z kapitanem, ja rozpocząłem myślenie, nad tym, aby zabrać stamtąd wino.
Aerys (I) prędzej weźmie do łóźka książkę, niż swoją żonę. - Siedem Królestw o Aerysie I

Nyke Daenerys Jelmāzmo hen Targārio Lentrot, hen Valyrio Uēpo ānogār iksan. Valyrio muño ēngos ñuhys issa.

Fhurrr
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 gru 2014, o 23:06

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Fhurrr » 3 mar 2015, o 22:34

Sam

Próba osłony była nieskuteczna. Cios marynarza był celny, przyjąłem silny raz prosto w szczękę. W głowie mi zawirowało, zrobiłem niepewnie krok, czy dwa w tył. Kiedy przeciwnik wyprowadzał kolejne uderzenie zrobiłem unik, swoją nogę postawiłem za jego wykroczną i położyłem go na ziemię. Szybko chciałem poprawić nogą, jednak nagle łódź zakołysała się. Straciłem chwilowo równowagę, musiałem stanąć na obu nogach mocno, by się nie przewrócić. W tym czasie mężczyzna zdążył mi czmychnąć. Usłyszałem stłumione wrzaski i kątem oka zauważyłem, że Jebb szarpie się z drugim wioślarzem. Wyjąłem nóż, który miałem za pasem. Szczęśliwie nie wypadł mi w trakcie szamotaniny.
-Poddaj się! - wrzasnąłem zagłuszany przez niespokojne fale, porywisty wiatr oraz żagiel szarpany bezwładnie. -Przestań, a nic ci nie zrobię! Pójdziemy do twojego kapitana i wyjaśnimy sprawę! Przestań, bo inaczej wszyscy zginiemy na tamtych skałach!
Mężczyzna wcale nie wyglądał, jakby chciał załatwić sprawę polubownie, ale mam pewną naiwną nadzieję, że to załatwi sprawę. Jeżeli się nie uda... cóż, wyprowadzę kolejny cios i spróbuję go obezwładnić.

NoFaceMan
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 lip 2013, o 10:14

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: NoFaceMan » 9 mar 2015, o 07:06

Mapazz uważnie obserwował jak Valed wychyla wino z butli. Kapitan jednak nie dostrzegł jak alchemik ukradkiem zlizuje odtrutkę z kciuka. Nie tylko on, reszta załogi, w tym sternik również w napięciu czekali na to co się stanie.
Jako, że Valed zachowywał się spokojnie, wręcz beztrosko nie wzbudził żadnych podejrzeń. Nie mógł być pewny czy odtrutka zadziała natychmiastowo, wszak każdy organizm reagował inaczej. Na szczęście alchemicy mieli to do siebie, że często eksperymentowali z medykamentami na sobie więc trucizna czy środek usypiający mogły zadziałać na nich później…Lub wcale.
Tak czy inaczej po upiciu trunku nic się nie stało. Mapazz odczekał zniecierpliwiony parę minut dokładnie śledząc każdą reakcję Valeda. W końcu się odezwał wyraźnie niepocieszony.
- No dobrze, wino nie jest zatrute, ale i tak wam nie ufam – po tych słowach zwrócił się do Garlana– Zabierz swoich ludzi do kajuty. Nie chce widzieć jak pałętają się po moim statku. Gdy dopłyniemy na Stopnie dam wam znać.
Garlan przytaknął po czym zwołał swoją drużynę przy okazji wydając rozkaz Hesowi.
- Hes, przyprowadź Jebba, Thora i Sama na dół.
Hes ruszył na górny pokład, tymczasem reszta drużyny podążyła za dowódcą do kajuty.
Garlan zamknął za nimi drzwi po czym podszedł do Finnero. Uśmiechnął do niego ukazując rząd białych zębów. A potem wyciągnął miecz a sztych przyłożył do szyi chłopaka.
- A teraz mówcie prawdę, co przed mną ukrywacie nędzne psy? Ta historyjka o sterniku nie została zmyślona, rozmawialiście z nim pod moją nieobecność. Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?
Garlan spojrzał na Finnero wzrokiem, który zmroziłby nawet ognisty oddech smoka.
- Jeśli któryś skłamie będziecie mogli wziąć sobie na pamiątkę jego czaszkę.


O ile Sam miał przewagę w bójce, Jebb szarpał się z drugim żeglarzem, niebezpiecznie zbliżając się w stronę krawędzi statku. Wiatr zbierał na sile coraz bardziej kołysząc żaglowcem.
Sam krzyknął w stronę przeciwnika, próbując przemówić mu do rozsądku.
- Chcecie porwać statek! – odparł oskarżycielskim tonem wioślarz podnosząc się z ziemi. Sugestia Sama, że rozbiją się o skały wydawała się jednak przemawiać do wyobraźni i rozsądku mężczyzny. Spojrzał w kierunku fal rozbijających się o burtę statku po czym wskazał na maszt i linę.
- Pomóż mi zwinąć żagiel zanim będzie za późno! -
Sam odetchnął z ulgą lecz kątem oka wypatrzył, że Jebb dalej siłuje się z drugim żeglarzem. Krzyknął w ich stronę by przestali walczyć, lecz ci wydawali się go nie słyszeć.
Thor widząc, że Jebb ma coraz większe kłopoty oblizał wargę i wycelował w kierunku jego przeciwnika. Mimo, że wzbierający na sile wiatr kołysał statkiem Thor nie miał problemu z oddaniem strzału. Wypuścił strzałę, która spikowała w dół. Grot utkwił w plecach żeglarza, który wydał z siebie przeraźliwy ryk.
A potem stało się najgorsze.
Ostatkiem sił wielkolud popchnął Jebba w stronę dziobu statku. Obaj runęli na burtę a potem…zniknęli z oczu wpadając prosto do wody.
Wszystko to działo się na oczach Sama, Thora a także Hesa, który właśnie zdążył wyjść na górny pokład i widział co się stało.
Ostatnio zmieniony 9 mar 2015, o 08:54 przez NoFaceMan, łącznie zmieniany 2 razy.
Umysł potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia.

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 9 mar 2015, o 08:05

Gareth

Widząc Garlana przykładającego miecz do szyi Finnera chłopak szarpnął się do przodu, chcąc rzucić się na najemnika. Ktoś przytomny, nie widział Veled, czy Mors, przytrzymał go za ramię.
Zostaw! warknął stajenny, ale zatrzymał się posłusznie. Posłuchaj... spojrzał na Garlana prosząco puść go, przecież jesteśmy drużyną... próbował negocjować wszystko chcieliśmy Ci powiedzieć, ale nie było czasu, załoga, którą trzeba było uśpić, sprawa z kapitanem. wyjaśniał, starając się brzmieć rozsądnie i spokojnie, chociaż czyn najemnika obudził w nim wspomnienie własnych niedawnych przeżyć i tego wszystkiego, co im sternik powiedział. Porozmawiajmy, proszę, porozmawiajmy, a nie... uczynił wymowny gest w okolicach własnej szyi.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Bzhydack » 14 mar 2015, o 13:13

Veled

Sytuacja z załogą została zażegnana, byliśmy znów w kajucie, ale teraz musieliśmy zmierzyć się z wściekłym Garlanem. Dowódca przyłożył miecz do szyi Finnera. Niestety, to właśnie on i Mors rozmawiali ze sternikiem, a ostrze przy gardle raczej nie nastraja do zwierzeń.

Rozejrzałem się. Gareth próbował coś mówić, ale język mu się zaplątał.
Mors nie kwapił się z wyjaśnieniami. Dobrze byłoby jakoś go do nich skłonić.

- Owszem, Garlanie. Ten sternik rzeczywiście był tutaj. Nie zdążyliśmy ci o tym powiedzieć po prostu. Więcej o tym mogą ci powiedzieć Finnero, jeśli zechcesz zdjąć ostrze z jego szyi, oraz Mors. To oni z nim rozmawiali. Mors, może zechcesz powtórzyć odbytą konwersację?
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Hes
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 gru 2014, o 21:22

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Hes » 14 mar 2015, o 23:34

HES

Pośpiesznie gnam w stronę burty, za którą zniknęła dwójka żeglarzy. Lina, przydałaby się lina.

Thor - krzyczę do łucznika. - Rzuć linę!

W biegu wołam żeglarzy zgromadzonych w dolnej kajucie: ,,Pomóżcie! Ludzie za burtą!"

Nie bacząc na niebezpieczeństwo wyrzucam miecz, ściągam szybko górne odzienie i wskakuję do wody.
Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Il Biondo » 15 mar 2015, o 13:48

[align=justify]Finnero

Gdy zamknęliśmy drzwi do kajuty, o mało nie odetchnąłem z ulgą. Zdenerwowałem się, że połowa drużyny nie poparła mojego kłamstwa, na szczęście dzięki alchemicznym sztuczkom Veleda udało się oszukać Mapazza. Już miałem się odezwać gdy Garlan posłał mi jeden najpaskudniejszych uśmiechów jakie widziałem w życiu; a widziałem takich wiele. Po chwili wyciągnął miecz i przyłożył mi do szyi.
- A teraz mówcie prawdę, co przed mną ukrywacie nędzne psy? Ta historyjka o sterniku nie została zmyślona, rozmawialiście z nim pod moją nieobecność. Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział? - warknął, mierząc mnie wzrokiem jeszcze paskudniejszym niż jego uśmiech. - Jeśli któryś skłamie będziecie mogli wziąć sobie na pamiątkę jego czaszkę.
Zazgrzytałem zębami ze strachu tak głośno, że miałem wrażenie, iż usłyszała to reszta drużyny. Do wyjaśnień rzucili się Gareth i Veled, wiedziałem jednak, że nie znają szczegółów rozmowy ze sternikiem na tyle co ja i Mors. Spojrzałem z naciskiem na Morsa, poczułem strużkę potu spływającą mi po skroni. Nadzieja, choć nikła, gdyż komediant do tej pory pozostawał pasywny wobec drużyny, pozostawała w nim. Liczyłem, że powie Garlanowi prawdę o tym co usłyszeliśmy.[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Łowca
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 sie 2013, o 18:03

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Łowca » 15 mar 2015, o 22:20

Mors

Kiedy łodzią znowu zakołysało i kilkoro członków załogi straciło równowagę, wykorzystałem szansę. Popchnąłem Veleda na stolik, gdzie stało wino. W ciągu kilku sekund całe wino znalazło się na podłodze, pomogłem wstać Veledowi. I ruszyliśmy do naszej kajuty.

Ku dziwieniu innych Garlan, podszedł do Finnero i przyłożył mu miecz do gardła.
- A teraz mówcie prawdę, co przed mną ukrywacie nędzne psy? Ta historyjka o sterniku nie została zmyślona, rozmawialiście z nim pod moją nieobecność. Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?
Veled pierwszy odpowiedział:
- Owszem, Garlanie. Ten sternik rzeczywiście był tutaj. Nie zdążyliśmy ci o tym powiedzieć po prostu. Więcej o tym mogą ci powiedzieć Finnero, jeśli zechcesz zdjąć ostrze z jego szyi, oraz Mors. To oni z nim rozmawiali. Mors, może zechcesz powtórzyć odbytą konwersację?
Spojrzałem na kompanów. Przyszło co do czego, lekkomyślne działanie pod chwilą impulsu. Oczywiście również, nie bez mojej winy, mogłem próbować powstrzymać, albo spowolnić, ale nie zrobiłem tego.
- Opowieść o wizycie sternika nie jest zmyślona. Przybył do nas, twierdząc, że ma bardzo ważne informacje... - mówiące, że chcesz nas zdradzić i zabrać złoto - że kapitan i część załogi, planują zgarnąć złoto Magistra dla siebie. Kiedy chciałem dopytać się o szczegóły, widziałem lekkie przerażenie w jego oczach. Pomrukiwał, że kapitan ma zaplanowane wszystko i, że tylko cześć załogi jest z nim. Oczywiście twierdził, że mówi nam to aby cudownie nas uratować. Wyglądało to na pułapkę, gdyby nie to, że sternik wiedział o złocie. Może działaliśmy lekkomyślnie - do prawdy, próba przejęcia statku to genialny pomysł -i naraziliśmy się wszyscy, ale chcieliśmy - tak, a w szczególności moja osoba - coś z tym zrobić.
Aerys (I) prędzej weźmie do łóźka książkę, niż swoją żonę. - Siedem Królestw o Aerysie I



Nyke Daenerys Jelmāzmo hen Targārio Lentrot, hen Valyrio Uēpo ānogār iksan. Valyrio muño ēngos ñuhys issa.

Fhurrr
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 gru 2014, o 23:06

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Fhurrr » 16 mar 2015, o 00:00

Sam

Już miałem z przypadkowym żeglarzem doprowadzić statek do porządku, kiedy sytuacja wymknęła się spod kontroli. Jebb nie przerwał walki ze swoim przeciwnikiem, coś w powietrzu świsnęło i obaj zwalili się na deski po czym zniknęli za burtą.
Hes był szybszy. Podniósł alarm, dobiegł do skraju, ściągnął ubranie i skoczył. Sam nie wiem jak to się stało, ale wpadła mi w ręce dość długa lina. Szybko wykonałem najmocniejszy węzeł jaki potrafiłem i podbiegłem do burty.
Było ciemno, nie było widać nerwowo szamoczących się fal, a co dopiero drobnych wobec tej masy wody ludzi. Zmrużyłem oczy i zacząłem się wpatrywać, rękami przywiązałem cokolwiek do końca liny, by rzut był precyzyjny. Tam, gdzie zobaczyłem wątły ruch, rzuciłem obciążeniem z nadzieją, że lina do kogoś trafi.

NoFaceMan
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 lip 2013, o 10:14

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: NoFaceMan » 25 mar 2015, o 11:07

Garlan wysłuchał tłumaczeń Morsa. Najemnik doskonale wiedział kim jest Groftiner, urodzony łgarz, kłamca i komediant, takim jak on za grosz nie można było wierzyć na słowo.
- Głupcy, naprawdę myśleliście, że złoto Magistra jest na tym statku? – powiedział wciąż trzymając sztych miecza przy szyi chłopaka
Nawet jeśli ktoś z drużyny próbował domagać się wyjaśnień, nagle usłyszeli jak coś uderza o bok statku. Musiała to być wielka fala, bo żaglowcem zachwiało i wszyscy stracili równowagę. Garlan potknął się, runął w tył i głową przyrżnął o ścianę. Zamroczony padł na ziemię.
Statkiem znów zachwiało, a najemnicy nie byli w stanie złapać równowagi. Wydawało się, że nikt już nie panuje nad żaglowcem miotanym przez wzburzone fale oceanu. Jedno było pewne, jeśli statek się przewróci uwięzieni w środku ludzie będą mieli małe szanse wydostać się na zewnątrz by się nie utopić.

Hes widząc jak Jebb wypada za burtę niewiele myśląc zdjął ubranie po czym wskoczył do wody by ratować włochatego Ibbeńczyka. Wbił nura we wzburzone falę, po czym wypłynął i łapiąc kurczowo oddech rozejrzał się dookoła wypatrując Jebba. Niestety ciemności i wzburzone fale utrudniały mu zadanie. Przez chwile wydawało mu się, że zobaczył coś na powierzchni wody, jednak w tym momencie Sam podbiegł na dziób i rzucił w kierunku Hesa linę. Najemnik chwycił jej końcówkę wciąż wypatrując towarzysza. W tym momencie w prawą burtę żaglowca uderzyła wielka fala, która niemal przewróciła statek na bok. Sam prawie stracił równowagę, ale wytrzymał opierając się kolanem o deski pokładu, Hes z trudem utrzymał się liny walcząc z prądem. Musiał podjąć szybką decyzję. Wspiąć się do góry na pokład lub próbować ratować Jebba samemu ryzykując utonięciem.
Sam trzymał mocno linę, ku jego zaskoczeniu, żeglarz, z którym przed chwilą walczył przyszedł mu z pomocą. Tymczasem na pokład już wbiegł kapitan Mapazz, razem ze sternikiem i chłopcem okrętowym. Widząc co się dzieje kapitan zaczął wrzeszczeć w ojczystym języku wydając polecenia załodze. Chłopiec okrętowy zbiegł z powrotem na pokład, blond włosy sternik rzucił się do sterów.
Żeglarz jeszcze przez chwilę pomagał Samowi utrzymać linę, jednak gdy Mapazz wrzasnął na niego ten również zbiegł pod pokład.
W całym zamieszaniu Sam nie zauważył co dzieje się na horyzoncie. Widząc przerażoną minę kapitana spojrzał przed siebie. Dwa fronty burzowe zderzyły się ze sobą. Błyskawice wściekle strzelały rozświetlając czarne niebo. Nie to jednak było najgorsze. W wodzie wytworzył się wielki lej a po chwili nad falami zaczęła unosić się...trąba powietrzna. Coraz większa, większa i większa. W pewnym momencie jej wierzchołek sięgnął chmur. Mogło się wydawać, że to jakiś okrutny morski bóg postanowił zademonstrować swój gniew i przybrał tak przerażającą postać.
- Puść linę i pomóż przy sterach!!! – wrzasnął Mapazz do Sama.

Thor w dalszym ciągu stał na bocianim gnieździe. Widział jak Jebb i walczący z nim żeglarz wpadają do wody, jednak nie usłyszał jak Sam krzyczy by wystrzelił w jego kierunku linę. Gdy fala uderzyła w statek znów ledwo ustał, kurczowo przytrzymując się masztu. A potem strwożony zobaczył przed sobą strzelające błyskawice i zbliżającą się ku statkowi trąbę powietrzną.
Umysł potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia.

Hes
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 gru 2014, o 21:22

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Hes » 25 mar 2015, o 14:01

HES

Nic nie widać. Głowa za słaba na takie wyczyny, a w dodatku trąba powietrzna zbliża się w moją stronę. Lina rzucona przez Sama pozwala mi utrzymać się na powierzchni wody. Czekam jeszcze chwilę, lecz nic to nie zmienia, na marne moje wszystkie wysiłki. Mam coraz mniej czasu. Hej! - krzyczę. Może nie wzrokiem, lecz słuchem ich namierzę. Pioruny i uderzenia fal zagłuszają jednak wszystko, a czas mija. Pokażcie się - mówię błagalnie sam do siebie. Nie wyjdę z wody póki ich nie wyciągnę. Nikt w ten sposób nie ginie na mojej służbie! Chwytam drugą ręką linę, by wzmocnić uścisk i jakimś cudem utrzymać się na powierzchni. Po szyje zanurzony w wodzie, czuję jednak że to na nic. Chwila, którą miałem poczekać już dawno minęła. Podnoszę wzrok i patrzę w kierunku Sama, czy nie daję mi jakiś znaków, mając nadzieję, że być może on z tamtego miejsca dostrzegł w wodzie naszych topielców. Zrezygnowany i bez szans powodzenia ostatkiem sił wspinam się na statek.
Obrazek

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 25 mar 2015, o 14:03

Gareth

Podły zdrajca! pomyślał i jednocześnie wrzasnął Gareth, gdy statkiem zatrzęsło, a najemnik potknął się, puścił Finnera i upadł, uderzając głową o ścianę. Sam Gareth z trudem utrzymał równowagę, chyba tylko dlatego, że złapał się stołu. Z tego co widział Finnero był cały i już się podnosił.
Nikt nie wiedział, co się dzieje, choć każdy podejrzewał - złapał ich sztorm. Były stajenny zbladł, bo wiedział, że jeśli zostanie w kajucie, a statek zatonie, to nikt go nie uratuje. W drugiej strony z pokładu z łatwością mogłaby go zmyć pierwsza większa fala. "To chyba jednak lepsze niż samotna śmierć w klatce napełniającej się wodą.." pomyślał, zwalczając stupor strachu.
W pierwszym odruchu młodzieniec rzucił się po worek ze swoimi rzeczami, a następnie do drzwi. Zanim jednak chwycił klamkę coś go zatrzymało. Odwrócił się w stronę leżącego pozornie beż życia najemnika i pochylił nad nim, aby sprawdzić, czy tamten żyje. Garlan mógł ich zdradzić, ale to nie zmieniało faktu, że żadnego człowieka nie można w ten sposób zostawiać na pewną śmierć.
Jeśli najemnik jest żywy, a za chwilę wróci mu przytomność Gareth odwróci się i odejdzie. Jeśli Garlan jest nieprzytomny to spróbuje go ocucić i dopiero wtedy uda się na górny pokład.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Bzhydack » 25 mar 2015, o 21:38

Veled

- Głupcy, naprawdę myśleliście, że złoto Magistra jest na tym statku? – powiedział Garlan, wciąż trzymając sztych miecza przy szyi Finnera.

"No ładnie"- pomyślałem.-"czyli albo mieliśmy być zwykłymi kozłami ofiarnymi, albo z góry zakładano że się możemy zbuntować. Choć równie możliwe, że Gralan od początku knuł dla tego złota"

Rozmyślania przerwał mi potężny wstrząs, od którego omal się nie wywróciłem. Walnąłem kolanem o podłogę. Oparłem lewą rękę na podłodze, a prawą sprawdziłem, czy wszystkie ampułki i fiolki są na swoich miejscach. Kieszenie w pasie są zamykane, ale nigdy nic nie wiadomo. Usłyszałem w tle głos Garetha.
W tej sekundzie w której padłem na ziemię i nie patrzyłem zmienił się cały układ sił. Gdy podniosłem głowę, Garlan leżał na ziemi, Gareth pochylał się nad nim, Finnero cszarpał go za ramię trzymając miecz Garlana. Szybko wstałem i skierowałem się do drzwi.
- Zabieramy się stąd! - Krzyknąłem. Lepiej narazić się na starcie z załogą, niż ryzykować utonięcie razem ze statkiem.
- Gareth, zostaw Garlana! Na górę! Wszyscy!
Ostatnio zmieniony 26 mar 2015, o 20:40 przez Bzhydack, łącznie zmieniany 2 razy.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Il Biondo » 26 mar 2015, o 20:35

[align=justify]Finnero

Gdy Garlan mierzył we mnie mieczem i spojrzeniem(doprawdy, nie chciałem się dowiedzieć co jest bardziej przeszywające), zastanawiałem się dlaczego aż tak mu zależy na wydobyciu informacji o rozmowie ze sternikiem, że posunął się do szantażu? Czyżby od początku grał na dwa fronty próbując napuścić nas na załogę i odwrotnie, współpracując z synem Mapazza i przy okazji jego też oszukując? A sam chciał zgarnąć złoto Magistra?

Moje gorączkowe rozmyślania przerwał Mors, który gładko zełgał o tym, że sternik próbował zwalić na własnego ojca. Kłamał tak wprawnie, że chyba tylko największy ze łgarzy mógłby się na nim poznać. Takim łgarzem, ku mej rozpaczy, okazał się Garlan, który warknął:
- Głupcy, naprawdę myśleliście, że złoto Magistra jest na tym statku? – wciąż trzymał miecz przy mej szyi. Gdy spodziewałem się najgorszego, nagle coś potężnie uderzyło w bok statku i Garlan stracił równowagę. Poczułem jak ziemia usuwa mi się spod nóg. Upadłem, siadając. Szybko jednak się podniosłem i zobaczyłem nieprzytomnego Garlana. Byłem tak zdenerwowany, że niewiele zważałem na ból, wciąż nie mogąc uwierzyć w swój fart. Drżąc z emocji i nie wiele myśląc, podniosłem miecz Garlana. W pierwszym odruchu miałem go ochotę zwrócić przeciwko jego właścicielowi, ze złością patrząc na najemnika... Po chwili zreflektowałem się jednak, że burza przybrała na sile i jesteśmy w środku potężnego sztormu - i w środku statku. Jeżeli nie wydostaniemy się na zewnątrz, to równie dobrze Garlan mógł załatwić sprawę szybciej...
- Na górę! - krzyczę.
Niewiele myśląc dopadam swojego skromnego ekwipunku, biorę ze sobą miecz Garlana i udaje się w popłochu w stronę drzwi. Widzę jednak Garetha, który pochyla się nad czarnoskórym. Najwidoczniej w chłopaku zebrało się miłosierdzie.
- Gareth, do siedmiu piekieł, spieprzajmy stąd zanim utoniemy razem z nim! - szarpię go za ramię.[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 26 mar 2015, o 21:26

Gareth

Słysząc krzyk najpierw Veleda, a później Finnero Gareth podniósł na nich spojrzenie i krzyknął:
Nie możemy go tak po prostu zostawić.. to pewna śmierć... czuł jednak, że ten argument ledwie przekonuje jego samego, spróbował więc dalej:
Pomyślcie, jeśli go tu zostawimy, a on jakoś przeżyje to na pewno będzie się chciał zemścić. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam ochoty do końca życia oglądać się za siebie. Poza tym... został mu ostatni strzał, jeśli to ich nie przekona, to już nic nie podziała:
Skoro złota tu nie ma to Garlan jest jedyną osobą, która wie co się z nim stało... zawiesił głos, czekając na to, co zrobią towarzysze.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Bzhydack » 26 mar 2015, o 21:57

Veled

Zatrzymałem się, słysząc Garetha.
Rzeczywiście, Garlan mógł nam jeszcze powiedzieć kilka rzeczy. Nie tylko o złocie, dobrze byłoby go też przepytać o kwestie dotyczące załogi.
Poza tym... No cóż, byłem przecież medykiem. Ratowanie życia to moje zadanie i nieważne czyjego i w jakich okolicznościach.

- Dobra. Przytrzymajcie go!

Finn i Gareth potrzymali najemnika, a ja dokonałem szybkich oględzin jego głowy. Nie zauważyłem uszkodzeń. Wyciągnąłem fiolkę z roztworem trzeźwiącym i podstawiłem mu pod nos.

- Teraz zabieramy się! Wyprowadźcie go, jeśli sam nie będzie dał rady iść! - krzyknąłem.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Fhurrr
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 gru 2014, o 23:06

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Fhurrr » 30 mar 2015, o 22:12

Sam

Burza szalała. Ja sam mocno zapierałem się o burtę, by utrzymać się na nogach i utrzymywać przy tym szarganą przez fale linę. Ktoś z tyłu krzyknął do mnie, bym ją puścił. Głos wydawał się dochodzić z bardzo daleka, tylko naciskane głoski dotarły do mych uszu. Na pokładzie ogólnie panował gwar, wszyscy zmagali się z siłami natury.
Nie mogłem puścić liny, czułem, że ktoś się jej trzyma. Ciągnąłem linę zawijając ją przy ogromnym wysiłku o leżącą obok belę. Nie wiedziałem kogo ciągnę, po chwili czułem cały jego ciężar. Zza burty wyłonił się Hes. Zrozumiałem co się stało i ciężko dysząc klepnąłem go po ramieniu. Padłem na zad, by chwilę odsapnąć, jednak nie miałem na to czasu. Po chwili wstałem i pobiegłem w kierunku steru.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Il Biondo » 2 kwie 2015, o 10:03

[align=justify]Finnero

Moje prośby o jak najszybszą ewakuację nie zostały wysłuchane. Gareth wciąż pochylał się nad Garlanem, spokojnie tłumacząc, że nie można go zostawić na pewną śmierć, a poza tym i tak Garlan był jednym człowiekiem, który wie co ze złotem mającym stanowić okup za córkę Magistra.
Zwalczyłem w sobie złość, kiwając głową. Chłopak miał rację, żywy Garlan mógł się jeszcze okazać pomocny... Poza tym nikt nie zasługuje na taką śmierć. Spojrzałem na Veleda. On również wyglądał na przekonanego. Podszedł do najemnika, pomacał mu czaszkę stwierdziwszy, że nie odniósł widocznych obrażeń.
- Teraz zabieramy się! Wyprowadźcie go, jeśli sam nie będzie dał rady iść! - poinstruował nas alchemik, po tym jak podstawił Garlanowi pod nos jedną ze swoich fiolek. Czekając na efekty, spojrzałem na Morsa, który do tej pory milczał.[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Łowca
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 sie 2013, o 18:03

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Łowca » 3 kwie 2015, o 14:09

Mors

Złota nie ma na statku. Wszystko wyglądałoby tylko na przykrywkę, ale po co się tak wysilać? Fala, która uderzyła w statek przewróciła nas wszystkich i przechyliła szalę na naszą stronę, ale na jak długo?
- Teraz zabieramy się! Wyprowadźcie go, jeśli sam nie będzie dał rady iść! - krzyknął alchemik.
- Słucham? - przerwałem swoją ciszę, a także zamieszanie powstałe wokół naszego dotychczasowego dowódcy. - Zabierać go ze sobą? Potrzebny nam teraz jest jak dziura w moście. Jak tylko odzyska świadomość będzie próbował nas zabić. Sądzicie, że podziękuje nam za pomoc i wspaniałomyślnie wybaczymy sobie nawzajem?
Zabrałem jedną z lin leżących na podłodze.
- Jeśli tak bardzo zależy wam na jego życiu, to zwiążmy go przynajmniej.
Aerys (I) prędzej weźmie do łóźka książkę, niż swoją żonę. - Siedem Królestw o Aerysie I



Nyke Daenerys Jelmāzmo hen Targārio Lentrot, hen Valyrio Uēpo ānogār iksan. Valyrio muño ēngos ñuhys issa.

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 3 kwie 2015, o 14:48

Gareth

-Trzymamy go, możesz wiązać rzucił w stronę komedianta nie puszczając najemnika, na wypadek, gdyby ten do końca odzyskał przytomność i zaczął się szarpać.
-Nie liczymy na to, że się zaprzyjaźnimy, a na wiedzę gdzie jest złoto, kto uknuł spisek i co w zasadzie się dzieje. Nie chciałbyś tego wiedzieć? - Gareth chciał. Nie tylko dlatego,że złoto było potrzebne, aby uratować Ilmenę, ale miał też nadzieję dowiedzieć się kto i w imię jakiej sprawy skazał drużynę na śmierć.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

NoFaceMan
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 lip 2013, o 10:14

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: NoFaceMan » 13 kwie 2015, o 11:19

Garlan mimo wysiłków Valeda nie odzyskał przytomności. Finnero i Gareth chwycili więc najemnika pod ramiona po czym z niemałym wysiłkiem, ciągnąc go, wyszli z kajuty. Za nimi ruszyli Valed i Mors. Statkiem trzęsło i kołysało coraz bardziej, wydawało się, że zaraz żaglowiec przewróci się a wielkie fale pochłoną go i ściągną na dno. Najemnicy przeszli przez galerę, gdzie przerażeni żeglarze ponaglani przez chłopca okrętowego dosiedli do wioseł próbując za wszelką cenę walczyć z śmiercionośnym żywiołem. W końcu udało im się wyjść na pokład. Burza szalała a widok trąby powietrznej zbliżającej się w stronę statku zmroził krew w ich żyłach. Wydawało się, że tylko chwile dzielą bohaterów od katastrofy.
Sam widząc, że Hesowi udało się w końcu wdrapać na pokład rzucił się do sterów i razem z synem kapitana Mapazz starał się zmienić kurs by uniknąć spotkania z nadciągającą trąbą powietrzną. Siekający deszcz, błyskawice i porywisty wiatr utrudniały zadanie lecz Sam zaparł się steru manewrując w prawo.
Hes leżał na deskach, wycieńczony. Do ostatniej chwili wypatrywał Jebba, który wypadł za burtę i mimo, że był tylko najemnikiem, naprawdę chciał uratować poczciwego Ibbeńczyka, poznanego zaledwie dwie doby temu. Teraz mógł mieć tylko nadzieję, że towarzysz jednak przeżyje bez jego pomocy i zamiast utonąć dopadnie jakichś pobliskich skał.
Trąba powietrzna zbliżała się w stronę statku, lecz dzięki staraniom Sama i wioślarzy, żaglowiec nagle zmienił kurs i udało się zawrócić w prawo mijając czarny, wirujący żywioł stanowiący gniew Bogów.
Mimo tego wichura szalała. Najemnicy położyli się na deskach pokładu, każdy chwycił co mógł w ręce by się przetrzymać i nie wypaść za burtę.
Jedynym, który wpadł w prawdziwą pułapkę morskiego żywiołu był Thor. Nie zdążył zejść z bocianiego gniazda i wciąż walcząc z huraganem, próbował kurczowo trzymać klosza. . Najemnicy usłyszeli wrzask swojego towarzysza, który początkowo dzielnie dawał radę potężnemu żywiołowi, po chwili jednak zauważyli jak wysuwa się z gniazda po czym zaczyna spadać w dół. Ostatkiem sił Thor próbował chwycić się drewnianego masztu, lecz mokre drewno wyśliznęło mu się z pod palców i strażnik runął w dół. Z impetem uderzył plecami i głową o deski statku aż bluznęła się krew a parę zębów potoczyło po pokładzie. Nie ruszał się, a statek kołyszący się na boki turlał nim jak szmacianą lalką.
Umysł potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia.

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 13 kwie 2015, o 14:23

Gareth

Zaraz po tym jak znalazł się na pokładzie, na który wraz z Finnero wyciągnęli Garlana, ucieszył się, że trzymają się w trójkę, bo trudniej było ich dzięki temu przewrócić, choć przyroda robiła co w ich mocy. Wspólnie, ciągnąc nieprzytomnego, dostali się w pobliże steru i tam rzucili na pokład, przytrzymując czego tylko się dało.
Mamy jakieś szanse?! wrzasnął w stronę Sama, niepewny czy tamten usłyszy. Nigdzie nie widział Jebba, ale na razie nie zwrócił na ten fakt specjalnej uwagi. Nie znał się wszak na morskim rzemiośle, więc może Ibbeńczyk był zajęty gdzie indziej? Zresztą, w tym momencie nie przejmował się nikim, Garlana przytrzymywał raczej dlatego, że zapomniał go puścić. Jedyne, co go naprawdę zajmowało to myśl, że nie chce umierać. Nie tutaj, nie w ten sposób, z dala od łaski Siedmiu, wydany na pastwę żywiołu i bezlitosnego Utopionego Boga, Boga Sztormów, czy ktokolwiek rządził w tym momencie losami ich statku. Zacisnął powieki i bezgłośnie zaczął odmawiać modlitwę.
Nie widział bezowocnych zmagań Thora, ale gdy ciało tropiciela uderzyło o pokład niedaleko nich otworzył oczy, gwałtownie, jak ktoś wybudzony ze snu. Zobaczył krew, wiedział, że z mężczyzną nie jest dobrze, czuł, że powinien sprawdzić jak bardzo, że wypadałoby się nim zająć, ale z drugiej strony... Jeśli się ruszy fala może go zmyć, teraz jest względnie bezpieczny, ktoś musi trzymać Garlana... A poza tym dlaczego niby miałby pomagać komuś, kto od samego początku się nad nim znęca i wyżywa tylko dlatego, że jest starszy i silniejszy?
Przez twarz Garetha przemknął cień złości i uporu i ostatecznie chłopak nigdzie się nie ruszył, choć, poza Finnerem i nieprzytomnym najemnikiem, miał do Thora najbliżej.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Bzhydack » 13 kwie 2015, o 20:40

Veled

Niestety, nie udało mi się ocucić Garlana a nie miałem czasu na skuteczniejsze zabiegi. Gareth i Finnero podnieśli dowódcę i wyszli najszybciej jak mogli. Okrętem rzucało na wszystkie strony.
Szedłem za nimi, gotowy do pomocy, jakby któremuś coś się stało. Na szczęście udło nam się wyjść z pokład bez przeszkód - to znaczy bez przeszkód większych niż szalejąca pod stopami podłoga.
Zaraz po wyjściu na górę Finnero, Gareth trzymający Garlana zatoczyli się i padli na deski, wpadli na reling i uchwycili się go mocno. Ja się zatoczyłem ale na szczęście nie padłem. Ale i tak zdecydowałem, że bezpieczniej będzie leżeć - w końcu niższy profil ciężej zmyją fale. Uchwyciłem.. sam nie wiem co, po prostu trafiłem ręką na coś nieruchomego - to znaczy ruchomego, ale o takim samym rytmie poruszeń co pokład.
Kolejny ruch statku odwrócił mnie tak, że spojrzałem w górę.
Thor zmagał się z burzą. Nie zszedł na pokład przed zderzeniem z żywiołem, a teraz było już za późno. Najemnik desperacko próbował utrzymać się w bocianim gnieździe, jednak żywioł był za silny. Nasz towarzysz nie zdołał utrzymać się na górze, nie zdołał się również niczego schwycić, by spowolnić upadek. Jego krzyk był naprawdę rozdzierający, kiedy wicher oderwał go od masztu i cisnął w dół.

Gdy uderzył w deski, krew doleciała oż do mnie, tak jak i chyba zęby.

Wysokość była za duża. Prawdopodobnie upadek go zabił. Nie mógłbym mu pomóc, nawet gdybym puścił uchwyt.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Hes
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 gru 2014, o 21:22

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Hes » 13 kwie 2015, o 21:28

HES

Z trudem, wkładając w to wielki wysiłek, utrzymuje się na nogach. Mocno pochylony kieruje się w stronę wejścia prowadzącego na dolny pokład. Pierwsza myśl jak przyszła mi do głowy to pomoc wioślarzom.

- Sam, jeśli nie będę ci potrzebny na górze ruszam do wioślarzy - szybko informuje o swym zamiarze żeglarza operującego przy sterze.

Zbliżając się do wejścia na dolny pokład zauważał wychodzących na górę swych kompanów.

- Co się dzieję, czemu wyszliście na górę? Są za duże fale, woda nas zmyję - mówię przeciągle, wypluwając słowa tak głośno ile mam sił w płucach. - Jak chcecie pomóc przy prowadzeniu okrętu to się spóźniliście, nikt Sama od steru nie odklei. Żeglarz prędzej go wyrwie niż puści.
Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Il Biondo » 21 kwie 2015, o 23:42

[align=justify]Gdy Veled podetknął fiolkę Garlanowi pod nos stało się to, czego się obawiałem. Nic. Najemnik nie obudził się. Sam nie wiedziałem czy się cieszyć, że nie próbuje się rzucić na mnie ponownie czy martwić się tym, że teraz będziemy musieli targać jego nieprzytomne ciało na górny pokład, jeszcze bardziej zmniejszając swoje marne szanse na przeżycie. Z ciężkim sercem, wraz z Garethem, chwyciłem najemnika pod ramiona. Okazał się jeszcze cięższy niż się spodziewałem, z niemałym trudem wciągnęliśmy go na górny pokład. Zanim jednak to zrobiliśmy, przeszukałem szybko Garlana i wziąłem od niego sztylet, który również nosił przy sobie. Wetknąłem go sobie za pas. Nie żeby to robiło różnicę, bo Garlan albo umiera albo jak się obudzi będzie nas próbował zatłuc gołymi pięściami.

Gdy wyszliśmy na górny pokład, panowało piekło. Sztorm szalał w najlepsze. Sam wraz z resztą załogi starali się walczyć z żywiołem; nigdzie nie widziałem Jebba. Zresztą, nie było sensu nikogo wypatrywać, wpadłem wraz z Garethem i nieprzytomnym Garlanem na reling przytrzymując się go z całych sił. Bałem się, ale jedyne co mi przyszło na myśl, to przybranie pozycji poziomej. Koszmaru dopełnił wrzask dochodzący z góry. To Thor, który na czas nie zszedł z bocianiego gniazda. Wiatr szarpnął nim i strącił na dół, a tropiciel po chwili znalazł się na pokładzie w postaci krwawej miazgi, która była poruszana przez panujący sztorm. Gdyby zszedł z gniazda wcześniej… Trzymałem się jednak relingu, nie zamierzając się ruszać nigdzie.

Jakimś cudem załodze udało się opanować sytuację, choć wciąż wiele brakowało do stabilizacji. W naszą stronę szedł Hes, zdziwiony naszą obecnością.
- Co się dzieję, czemu wyszliście na górę? Są za duże fale, woda nas zmyję. Jak chcecie pomóc przy prowadzeniu okrętu to się spóźniliście, nikt Sama od steru nie odklei. Żeglarz prędzej go wyrwie niż puści.

Odsapnąłem ciężko, wciąż mając przed oczami Thora roztrzaskującego się o pokład.
- Zanim opanowaliście sytuację na górze, na dole istniało duże ryzyko, że statek się roztrzaska a my będziemy tam uwięzieni. – wyjaśniłem, wciąż kurczowo trzymając się relingu.[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Łowca
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 sie 2013, o 18:03

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Łowca » 23 kwie 2015, o 13:42

Mors

Na górze szalał ogromny sztorm. Woda co chwilę podchodziła na pokład i zmywała wszystko na swej drodze. To kwestia czasu zanim, i my zostaniemy strąceni. Szukałem w okolicy czegoś czego można by było złapać, ale nic takiego nie znalazłem, a bez czegoś stabilnego przebywanie tu, to samobójstwo. Może coś jeszcze jest pod pokładem? Załoga stara się utrzymać statek na powierzchni, w drobnym zamieszaniu będę mógł czegoś poszukać. Wypadałoby sprawdzić co jest w tej skrzyni, którą ze sobą zabraliśmy.
Aerys (I) prędzej weźmie do łóźka książkę, niż swoją żonę. - Siedem Królestw o Aerysie I



Nyke Daenerys Jelmāzmo hen Targārio Lentrot, hen Valyrio Uēpo ānogār iksan. Valyrio muño ēngos ñuhys issa.

Fhurrr
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 gru 2014, o 23:06

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Fhurrr » 20 maja 2015, o 18:43

Sam

Czas zdawał się pędzić, a skały i brzeg zbliżały się nieustannie. W końcu razem z synem kapitana udało się zmienić kurs. Poczułem też, że energicznymi, skokowymi ruchami statek wreszcie zaczął uciekać od zagrożenia - to znak, że wioślarze znów zaczęli pracować. Prawie uwierzyłem, że wszyscy wyjdziemy z tego cali, wszyscy oprócz Jebba... Wszystko zdawało się zmieniać na lepsze, gdyby nie to, że wciąż statek rzucany był przez potężne fale, a wiatr rozdmuchiwał wszystko na boki tak, że ciężko było utrzymać się na nogach. Nie wiem, co działo się na pokładzie, opadający deszcz razem z podrzucanymi i przemywającymi pokład falami tworzył gęstą szarą zasłonę, przez którą nie sposób było dostrzec jakiekolwiek szczegóły.
Woda podmywała nasze nogi, upadłem raz i drugi, kiedy nie było się o co zaprzeć. Kiedy tylko któryś z nas puścił ster, ten zwracał szaleńczo w drugą stronę. Wskazałem chłopakowi grubą deskę rzucaną przy burcie, będącą pewnie niegdyś fragmentem jakiegoś zadaszenia. Ten schodząc do parteru przeczołgał się po nią, po chwili wrócił. Zablokowaliśmy nią ster, tak, że z drugiej strony opierała się solidnie o podest. Konstrukcja wydawała się być nieruchoma. Nie odchodząc jednak od niego położyliśmy się przy ziemi łapiąc mocno konstrukcji statku. Ja siadłem pomiędzy barierą, a podestem, trzymając się jakiejś liny i nie spuszczając z oczu steru.
Po chwili usłyszałem stłumiony przez dźwięki morza krzyk. Coś mocno huknęło o pokład. Odwróciłem się w stronę z której zdawał się dochodzić dźwięk, jednak niczego konkretnego nie dojrzałem.

NoFaceMan
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 lip 2013, o 10:14

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: NoFaceMan » 16 cze 2015, o 14:43

Żaglowiec dzięki wysiłkom Sama i wioślarzy minął trąbę powietrzną i jeszcze przez jakiś czas walczył z szalejącymi huraganami. Fale uderzały o statek chwiejąc nim na boki, najemnicy uczepieni masztów, desek i wszystkiego innego czego można było złapać w ręce walczyli by wlewająca się na pokład woda nie zmyła ich z pokładu. Piekło jakie urządził śmiałkom Utopiony Bóg wydawało się trwać wieczność, wyglądało na to że okrutny władca mórz nie spocznie póki nie zabierze żeglarzy do swoich komnat.
A jednak po jakimś czasie wiatr osłabł.
Wciąż padał rzęsisty deszcz, jednak wydawało się, że najgorsze minęło. Zmęczeni galernicy najwyraźniej porzucili wiosła, bo żaglowiec samowolnie unosił się na wzburzonych falach, w niewiadomym kierunku. Kapitan Mapazz leżał na deskach statku składając dziękczynne modły swoim bogom. Nawet on, stary doświadczony wilk morski nigdy nie spotkał się z tak potężnym żywiołem.
Pierwszym który znalazł się przy Thorze był Valed. Medyk niewiele mógł zrobić dla towarzysza, co najwyżej zamknąć jego martwe powieki. Po chwili Sam podzielił się z resztą drużyny smutną wiadomością. Ich druh, poczciwy Ibbeńczyk Jebb, również nie przeżył nawałnicy i mimo wysiłków Hesa nie udało się go uratować.
W pewnej chwili na pokładzie rozległ się wrzask. Najemnicy spojrzeli w kierunku hałasu. Moirey, syn kapitana, zdrajca, który spiskował przeciwko najemnikom by przejąć złoto, stał na dziobie statku i wskazywał na coś palcem. Być może, niektórym przeszło przez myśl, że zbliża się kolejna burza, okazało się jednak, że to fałszywy alarm. Gdy spojrzeli w otchłań wody, zauważyli unoszące się na falach fragmenty statku. Z wody wystawał drewniany, pomalowany na niebiesko dziób, obok pływały połamane maszty, gdzie indziej na wodzie unosiły się porozbijane beczki. Potem, mimo ciemności zaczęli dostrzegać wypływające z wody ciała. Wiele ciał. Wątpliwe było by ktokolwiek przerwał katastrofę.
Sam i Finnero byli najbliżej Garlana. Byli zaabsorbowani zatrważającym widokiem trupów i nie widzieli kiedy żylasty najemnik uwolnił się z więzów.
- Nie, to niemożliwe! – wrzasnął Garlan zwracając tym samym uwagę swoich towarzyszy. Najwyraźniej nie interesowała go już żadna zemsta ani wymierzenie kary członkom drużyny. Ten wielki, muskularny, czarny wojownik wyglądał teraz bezbronnie, jak małe dziecko i tylko chwila dzieliła go by nie wybuchnął płaczem. Gapił się na zatopiony wrak statku z rozdziawionymi ustami. Gdyby nie ciemna karnacja można by było powiedzieć, że zbladł jak ściana.
Po chwili przycupnął załamany, opierając się o burtę. Najemnicy otoczyli go i nawet jeśli któryś z nich miał ochotę dać mu w mordę albo nawet poderżnąć gardło, Garlana wydawało się to nie obchodzić.
Tymczasem z dolnego pokładu wrócił Mors. Podczas burzy zaryzykował i udał się do kajuty najemników by sprawdzić co znajdowało się w beczce. Gdy otworzył wieko w środku, za kupą słomy znalazł kamienie. Zwyczajne, gówno warte kamienie. Mors podzielił się swoim odkryciem z resztą drużyny.
W końcu Garlan spojrzał na swoich towarzyszy wzrokiem zbitego psa.
- Naprawdę myśleliście, że powierzyłbym w wasze ręce złoto Magistra? I życie jego córki?
Najemnik zaśmiał się chrapliwie, lecz był to raczej śmiech rozpaczy.
- Byliście tylko słupami. Mieliście przyciągnąć i odwrócić uwagę, w razie gdyby ktoś pokusił się na złoto Magistra i próbował przejąć tą łajbę. Złoto płynęło na drugim statku, razem z moimi braćmi z kompani. To oni mieli uwolnić dziewczynę.
Garlan zakaszlał po czym wytarł rękawem spoconą twarz.
- Bez dziewki nie mam po co wracać do Pentos, Adamenos skróci mnie o głowę a i wy pewnie podzielicie mój los. Dlatego mam propozycję. Płyniemy na Stopnie, szukamy dziewczyny, a jeśli ją znajdziemy odbijamy z rąk tych skurwysynów i wracamy do domu. Ciągle możemy się nieźle obłowić, decyzja należy do was.

Spoiler:
Umysł potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia.

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 16 cze 2015, o 22:21

Gareth


Kurczowo trzymający się jakiejś beczki stajenny drgnął słysząc o śmierci Thora, ale odwrócił się dopiero, gdy usłyszał o losie Jebba. Zdążył polubić małomównego harpunnika. Wstał, popatrzył pytająco po reszcie drużyny, jakby licząc, że ktoś starszy i bardziej doświadczony powie co dalej, albo chociaż kilkoma słowami pożegna zmarłych, kiedy syn kapitana poinformował ich okrzykiem o nowym odkryciu.

Chłopak wpatrywał się z przerażeniem w przepływające szczątki okrętu i ciała drugiej załogi. Chciał odwrócić wzrok, ale nie mógł. Ten widok, choć tak straszny był też dziwnie fascynujący. Im się udało, przeżyli, w większości, a tamci... z większego, wspanialszego statku nie zostało niemal nic. Nie zwrócił uwagi na wracającego do przytomności najemnika, ani na moment, w którym ten się uwolnił. Choć mógłby się zastanowić jak poszło mu to tak szybko, w końcu oplątali go z Finnero niczym świąteczną szynkę.
Już, już wydawało się, że jest po wszystkim, kiedy spod pokładu wrócił Mors z kolejną sensacyjną wiadomością. Zamiast złota znalazł on kamienie. Zwykłe kamienie! Gareth odwrócił się w stronę stojącego jak słup Garlana akurat w momencie, gdy ten wyjaśniał, że ich statek i oni wszyscy byli jedynie przynętą. Przynętą, idiotami prowadzonymi na rzeź, żeby kto inny mógł uratować Ilmenę! Niedoczekanie!
Chłopak jednym skokiem znalazł się przy najemniku, złapał go za kubrak i wrzasnął:
-Przynęta tak? Mieli nas zabić, a Ty i Twoi ludzie mieli spić śmietankę i uratować Ilmenę?! Widzisz do czego doprowadziłeś?! Widzisz?! Teraz nie mamy złota, a ona jest w jeszcze większym niebezpieczeństwie, bo nie mamy za co jej wykupić. Ty! Ty!... Ty podły, cholerny! Ty...! -młody, chudy chłopak, który w całym swoim dotychczasowym życiu nie brał udziału w starciu bardziej groźnym niż bójka z rówieśnikami stał teraz przed rosłym, zaprawionym w boju wojownikiem, ale doprawdy nikt z patrzących nie był w tym momencie pewien który z nich wygrałby starcie, profesjonalista załamany stratą towarzyszy, czy zionący furią młodzik.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Bzhydack » 19 cze 2015, o 22:34

Veled

Gdy tylko morze uspokoiło się na tyle, by można było się bezpiecznie poruszać, wstałem i podszedłem do ciała Thora, które jakimś cudem nie zostało zmyte przez fale. Wystarczyły pobieżne oględziny, by stwierdzić, że nie mogę mu pomóc. Chyba jedynie jakiś świątobliwy kapłan mógłby mu pomóc, jeśli wierzyć niektórym opowieściom.
Chwilę później podszedł Sam, mówiąc że Jebb też nie przeżył sztormu. Wypadł za burtę.

Moment żalu został szybko przerwany. Syn kapitana zauważył szczątki okrętu, który miał mniej szczęścia niż my.
I kolejna niespodzianka. Garlan z całą pewnością znał tamten okręt. W toku rozmowy okazało się, że tak naprawdę byliśmy tylko przynętą. Odwróceniem uwagi.
Gareth wyraźnie się wściekł, Finnero też wyglądał na wzburzonego. Po Morsie nic nie było widać. Sama nie widziałem. A Garlan był załamany. Wręcz błagał nas o pomoc.

- Chyba nie sądzisz, że po tej manipulacji łatwo ci zaufamy. - odezwałem się - Tak się składa, że dodatkowo wpakowaliśmy się też w konflikt z załogą statku. Najpierw musimy doprowadzić do końca tą sprawę, potem się zastanowimy nad tobą. Mi w zasadzie wszystko jedno gdzie się udam, byle nie zginąć bez sensu i móc się czegoś nauczyć w drodze. Więc zostawiam wam decyzję. A teraz powinienem chyba wykonać swoje obowiązki. Kapitanie, czy są jacyś ludzie którzy ucierpieli w czasie sztormu? Jestem cyrulikiem, moim obowiązkiem jest leczyć poszkodowanych. Nawet wrogów.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Fhurrr
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 gru 2014, o 23:06

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Fhurrr » 22 cze 2015, o 23:16

Sam

Ciała były wszędzie. Wypływały jedne, za drugimi... Leniwie unosiły się na wciąż lekko wzburzonych falach. Wpatrywałem się zatrwożony. Było ciemno, chociaż już wkrótce pewnie zacznie świtać. Burza trwała długo. O tej porze roku jednak minie jeszcze trochę, zanim słońce rozświetli morze. Na szczęście. Nie wiem, czy byłby to widok do zniesienia w biały dzień. W wątłej łunie gwiazd odbitych w tafli dało się dostrzegać żeglarzy, zwykle spoglądających pod wodę. Zaledwie kilku odwróconych było twarzą do zewnątrz, tworząc jakieś groteskowe wrażenie płynięcia na plecach ot tak, w ramach odpoczynku.
Garlan wpadł w obłęd. Zaczął krzyczeć przerażony. Jego masywne i umięśnione ciało wydawało się teraz małe i bezradne. Tymczasem Mors wrócił spod pokładu obsypując nas nowymi rewelacjami. Kamienie, hmm? Pilnowaliśmy kamieni... To wydawało się być nawet logiczne... Ostrożne bynajmniej.
Staliśmy tępo wpatrując się w przywódcę. "Przywódcę". Sam nie wiem, chyba jestem naiwny, ale kiedy nas zatrudniał widziałem tylko to, co zrobię z zarobionymi pieniędzmi. Śniło mi się przy okazji, że za uratowanie tak ważnej persony będę na Stopniach sławny. Hah, to zabawne. Rzeczywistość jednak rysowała się nieco inaczej. Płynęliśmy mocno naruszoną łodzią przez morze śmierci, omijając zwłoki, bez jakiejkolwiek nadziei, bez złota, bez wiary w sukces. Gareth nie wytrzymał.
-Przynęta tak? Mieli nas zabić, a Ty i Twoi ludzie mieli spić śmietankę i uratować Ilmenę?! Widzisz do czego doprowadziłeś?! Widzisz?! Teraz nie mamy złota, a ona jest w jeszcze większym niebezpieczeństwie, bo nie mamy za co jej wykupić. Ty! Ty!... Ty podły, cholerny! Ty...!
Dorwał się do Garlana i zaczął go szarpać. Nie można mu odmówić zapału, jednak co po nim teraz. Jesteśmy w tak głębokiej dupie, że zapał może nam się przydać, jeśli chcemy się z niej wydostać. Podszedłem do szarpiącej się pary, złapałem Garetha za rękę, tuż przed przedramieniem, drugą trochę pod szyją i zacząłem go odciągać. Było to łatwe, chłopak nie spodziewał się żadnego ruchu od tyłu.
-Uspokój się, nic teraz nie zdziałasz... - rzekłem powoli ich rozdzielając. - Każdy by tak zrobił, jakby ktoś nam chciał zabrać złoto - i tak by to zrobił. Naiwne jest oddanie go gromadzie zbierańców. Popłyniemy i poszukamy jej korzystając z dostępnych nam środków. Już chyba nic wiele gorszego się nie zdarzy, a jeśli, to pewnie będzie nam już wszystko jedno...

Brethil
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 kwie 2012, o 14:51

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Brethil » 23 cze 2015, o 11:23

Gareth

Stajenny szarpnął się, by uwolnić z uchwytu Sama, ale tamten nie puszczał, a że cały czas przemawiał uspokajająco i logicznie, to chłopak w końcu się opanował.
-Już możesz mnie puścić -stwierdził, cały czas patrząc na Garlana w wściekłością. Nie rzucił się jednak na niego ponownie, więc chyba ta jedna sytuacja była jako tako opanowana.
-Co robimy teraz? Damy radę dopłynąć do Stopni, czy nasz statek też jest uszkodzony? No i najważniejsze - co u licha zamierzamy zrobić jak się tam dostaniemy? -patrzył to na Sama, to na Veleda, na Morsa i Finnero, a nawet na kapitana i jego syna. Całkowicie jednak ignorował Garlana, zupełnie jakby bał się, że znów straci nad sobą panowanie, jeśli spojrzy na najemnika.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.

[Chesterton]

Hes
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 gru 2014, o 21:22

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Hes » 6 lip 2015, o 11:30

HES

Nie ufam tutaj nikomu. Po dotarciu do Stopni, ruszam w głąb lądu samotnie.
Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Il Biondo » 10 lip 2015, o 00:52

Finnero

Pogoda uspokoiła się. Wyglądało na to, że sztorm ustąpił. Puściłem się relingu. Okazało się, że ofiarami żywiołu padł nie tylko Thor ale i Jebb. Zacząłbym się martwić o to, że po burzy konflikt między nami a załogą eskaluje, gdyby nie to co właśnie usłyszałem. Syn Mapazza wydał z siebie okrzyk, w poruszeniu wskazywał palcem w stronę moza. Wpatrywałem się w szczątki statku z nieprzyjemnym uczuciem, że mało brakowało a i my byśmy tak skończyli. Z zamyślenia wyrwał mnie nie kto inny jak Garlan, któremu jakimś cudem udało się uwolnić. Obróciłem się w jego stronę jak oparzony, wciąż pamiętając, że mam przy sobie jego miecz. Ten jednak nie zwracał na mnie większej uwagi. Z rozpaczą wpatrywał się w szczątki okrętu; najwidoczniej ochota by nas pozabijać mu przeszła w zupełności. Za to pojawił się kolejny, większy problem. Okazało się, że na rozbitym statku płynęli bracia Garlana wraz ze złotem Magistra. To oni w istocie byli prawdziwie odpowiedzialni za misję, my byliśmy tylko przynętami. Wszystko stało się nagle jasne. Gareth stracił panowanie nad sobą, rzucając się na Garlana. Ten był jednak obojętny na wszystko. W pierwszej chwili poczułem mściwą satysfakcję na widok rozpaczy tego drania, zaraz jednak odezwało się poczucie desperacji i bezsilnej złości. Ten człowiek teraz chce byśmy mu ponownie zaufali i wpakowali się w jeszcze większe tarapaty? Z drugiej strony - jakie mieliśmy wyjście? Póki co nie widziałem żadnego, zwłaszcza, że już wrobiliśmy się po uszy wchodząc w konflikt z załogą. Poza tym, złoto nie było dla mnie najważniejsze. Ja przybyłem tutaj w innym celu. I jeżeli to miało kosztować współpracę z tym draniem, to proszę bardzo. Podszedłem do Garlana i wycedziłem przez zęby, na tyle cicho by nie usłyszał mnie żaden członek załogi:
- A co robimy z nimi? - spojrzenie skierowałem na załogę Mapazza - Ile oni wiedzą? A jeżeli nie wiedzą niczego, to jak zażegnamy ten konflikt?

Popatrzyłem na Veleda. Jeżeli będzie zajmował się rannymi, zwłaszcza rannymi spiskowcami, może warto byłoby się "zająć" nimi inaczej? Tak czy siak czekałem na odpowiedź Garlana...
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Hes
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 gru 2014, o 21:22

Re: Pieśń Lodu i Ognia: Zemsta Magistra (Przygoda)

Postautor: Hes » 11 lip 2015, o 17:02

Hes

Do końca rejsu starałem się być ostrożny, biorąc swój los we własne ręce. Nie zamierzałem wdawać się w żadne ceregiele z kimkolwiek na pokładzie. Dukałem jedynie nad tym, jak uratować dziewkę, za którą postawiłem swe życie na szali. Za towarzyszkę dalszej podróży miałem jedynie wino i własne niespokojne myśli.
Obrazek

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Gra Wyobraźni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość