Co Rhaegar wyczytał w księgach?

...czyli spisek i ukryta tożsamość! [spoiler alert]

Moderator: Nocna Straż

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 30 sie 2013, o 10:29

Inni moze nie wiedzieli, a może wiedzieli, ze z lędźwi Regała narodzi się KKO i szlag trafi Innych :-) :- ) :-)
Żartuję.

No, o tym co Regał przeczytał wiedział przynajmniej Aemon i umacniał go w wierze, że to co przeczytał jest słuszne i książe postępuje słusznie.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


AdrainSynEdraina
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 lip 2013, o 20:53

Postautor: AdrainSynEdraina » 31 sie 2013, o 20:20

Ależ to nie ma pewności czy Rhaegar mówił staruszkowi o wszystkim. Mógł celowo jakieś fakty pominąć. I czy Aemon te listy odsyłał ? Odpowiadał mu? No ja wiem że Nocna Straż się nie miesza ale czy maester nie mógł uśwadomić księciu że źle robi zatapiając Westeros w morzu krwi. Albo wielka inteligencja Regała kazała mu zignorować rady starszego Targaryena. Cokolwiek wiedział Rhaegar ,wiedział o tym Aemon. I obaj zabrali tę wiedzę do grobu. Ale interesuje mnie jedno czy Elia Martell wiedziała o planie ? Ja nadal sądzę że o tych niesamowitych rewelacjach wyczytanych przez Regała wiedzieli także maestrzy z Cytadeli. A przynajmniej Marwyn.
Mam napisać coś mądrego? Po co ?
Słowa to przecież tylko wiatr...

Nec Hercules contra plures

Przerabiam piosenki :D

abundzu
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lip 2013, o 09:52

Postautor: abundzu » 31 sie 2013, o 20:32

Aemon z Regałem korespondował z pewnością i doradzał mu, o ile pamiętam z jego słów tuż przed śmiercią. Do tego, Aemon uczył się w Cytadeli, z Muru nie zjeżdzał, a kto wie, jakie księgi tam kryją i na jaki temat. Z resztą, część zdawała sobie sprawę z tego, co w Starym Mieście można znaleźć - skoro Jon wysłał specjalnie tam Sama w poszukiwaniu informacji... Poza tym wydaje mi się, że Regał sobie z krwawych konsekwencji swoich poczynań sprawy nie zdawał. A Elia zapewne coś o jego "misji" wiedziała - z wizji Daenerys wynika, że jej wspominał o proroctwach co do narodzin wybrańca. Gdyby mi mąż nagle wypalił znienacka, że nasz syn to "książę, którego obiecano, a jego pieśń będzie pieśnią lodu i ognia" to prędzej bym wysłała go do odpowiedniego lekarza, a nie szukała w tym sensu - więc uważam, ze musiała być tego świadoma. Może bracia Elii też wiedzieli, ale nie chcą się przyznać. ;>
I am become Death, the destroyer of worlds.

KRWI

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Postautor: Bzhydack » 31 sie 2013, o 20:45

Ja myślę, że bracia Elii nie mieli specjalnie żalu do Regała z powodu dodatkowej kobiety przez swoją dornijską mentalność. W Dorne, jeśli nie powszechne, to przynajmniej akceptowalne jest to, że facet sobie znajduje dodatkowe kobity, a kobita dodatkowych facetów. Byleby tylko wracał.
Oczywiście patrząc z naszego punktu widzenia jest to niedopuszczalne, ale z dornijskiego? mogli to chociaż rozumieć. Poza tym nie mamy wglądu do myśli Dorana, ani Oberyna. Nie byli POVami.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

abundzu
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lip 2013, o 09:52

Postautor: abundzu » 31 sie 2013, o 21:19

Do tego ja też myślę, że opuszczenie kobiety dla innej to był pikuś w porównaniu do brutalnego morderstwa dziecka na oczach jego matki oraz zgwałcenia i zamordowania jej samej. Kojarzy ktoś w ogóle jak dokładnie były opisywane relacje Elii z Regalem? Może charakterowo się słabo zgrywali i Elia wolała czas spędzać ze swoimi dwórkami niż z panem mężem z misją dziejową?
I am become Death, the destroyer of worlds.

KRWI

North Remembers
Poziom 1
Rejestracja: 2 wrz 2013, o 11:53

Postautor: North Remembers » 3 wrz 2013, o 16:54

nie sadze zeby to bylo takie proste

mi sie wydaje ze to byly dwie przepowiednie ktore byly przekazywana ustnie
i sklejily sie w jeda (i dopiero potem zapisane)

the prince that was promised (ksiaze ktory byl obiecany) - to na 100% Daenerys

ale AzorAhai to Jon Stark (oboje sa glowami smoka pozostaje trzecia = Darkstar ? fAeagon ? Arya ? Imp ? )

czesto widac te przepowiednie sie mieszaja i to wlasnie wyczytal Rheagar

nie wiem czy Rheagar mysal ze on jest ksieciem ktorego obiecano natomiast wiem ze podczas gdy Rheagar sie urodzil Aegon V (dziadek Rheagara i brat Aemona) podpalil Summerhal (z nim w srodku - chcial wykluc smoka z jaja @melting )
i na niebie pojawila sie kometa (podobna do komety Daenerys) i myslano o nim (Rheagarze) jako obiecanym ksieciu

[ Dodano: 03-09-2013, 6:59 ]
abundzu pisze:Do tego ja też myślę, że opuszczenie kobiety dla innej to był pikuś w porównaniu do brutalnego morderstwa dziecka na oczach jego matki oraz zgwałcenia i zamordowania jej samej. Kojarzy ktoś w ogóle jak dokładnie były opisywane relacje Elii z Regalem? Może charakterowo się słabo zgrywali i Elia wolała czas spędzać ze swoimi dwórkami niż z panem mężem z misją dziejową?


Elia byla za slaba na to by mu dac jeszcze jedno dziecko . o malo co nie umarla po porodzie
Aegona , w starej religji Targow zanim zmienili sie na siedmiu mozna bylo miec kilka zon
nie wiem czy Rheagar chcial do tego powrocic

czy poprostu kochala go tak bardzo ze przymknela oko na jego slepy poscig za profesja

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 4 wrz 2013, o 06:45

No właśnie z tego co pamiętam, to korespondencja pomiędzy Rheagerem i Aemonem była dość ożywiona i nie sądzę, by ksiażę coś przed Aemonem ukrywał. Aemon bardzo napalił się na tą przepowiednię, co zresztą widać w TzS gdy opowiada o niej.

Opuszczenie żony to pikuś, tak, fajnie. Mentalnie może i tak, skoro było tam przyzwolenie na cudzołówstwo. ale to nie był zwykly mąż i zwykła żona, a następca tronu i księżniczka krwi. Ich dzieci były kolejnymi następcami. Takie beztroskie szukanie nowych wrażeń w imię "wyższych celów" i doprowadzenie do śmierci tej księżniczki krwi to mogło jakąś złość na tego ksiecia wywołać. Ale nie wywołało.
Dla mnie nadal dziwne.

O relacjach pomiędzy księciem a Elią wiemy trochę z relacji Barristana i Conningtona. Wg. Barristana Elia była dobrą kobietą, mąż ją lubił, ale nie kochal.
NAtomiast gryf uważał, że byłą to mdła, bezbarwna kobieta i nie pasowała do księcia. Jeżeli on faktycznie jest gejem i kochał Regała to raczej to mało obiektywne.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 4 wrz 2013, o 13:43

yennefer pisze:Takie beztroskie szukanie nowych wrażeń w imię "wyższych celów" i doprowadzenie do śmierci tej księżniczki krwi to mogło jakąś złość na tego ksiecia wywołać. Ale nie wywołało.

Bo i całą winą za śmierć Ellii i jej dzieci Martellowie obarczali Lannisterów bo i mieli ku temu powody. W końcu to chorążowie Tywina za jego cichym przyzwoleniem ich zamordowali. Równie dobrze mogliby mieć pretensje do Roberta za wywołanie rebelii lub do Aerysa za nie odesłanie Ellii ze stolicy np. do Dorne.
Valar morghulis

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 4 wrz 2013, o 18:30

Torrhenie, myślę, że pretensje o Aerysa czy Roberta psychologicznie też by były na miejscu. Jak pisała nie raz Yennefer, po ludzku byłoby też wkurzenie się na niewiernego bossskiego Rheagara zdradzającego chorą żonę hańbiącego honor swej wysoko urodzonej małżonki.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 5 wrz 2013, o 05:19

No własnie, nie ma takich zwykłych, ludzkich uczuć, jest tylko kult bossskiego Regała i wina Lannisterów.
Która jest bezsprzeczna, ale czymś spowodowana. A czym? Ano całą sprawa zaczęła się od... kochanego szagra, bossskiego Regała. I koło się zamyka!
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Nimue
Starsza siostra :)
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 gru 2004, o 08:14

Postautor: Nimue » 5 wrz 2013, o 19:36

yennefer pisze:Opuszczenie żony to pikuś, tak, fajnie. Mentalnie może i tak, skoro było tam przyzwolenie na cudzołówstwo. ale to nie był zwykly mąż i zwykła żona, a następca tronu i księżniczka krwi. Ich dzieci były kolejnymi następcami.

Tutaj pełna zgoda - Cat świrowała na punkcie Jona i potencjalnego zagrożenia dla jej dzieci, a tu chodziłoby nie o bękarta z jakąś wieśniaczką, ale o drugą żonę, pochodzącą z wielkiego rodu, której dziecko byłoby realną konkurencją dla swojego przyrodniego rodzeństwa. Dorne powinno zawyć z wściekłości. Pytanie, czy istotnie nie zawyło? Pamiętajmy, że w trakcie rebelii Roberta Ellia była praktycznie zakładniczką Aerysa (który nawet ubzdurał sobie w pewnym momencie, że Martellowie zdradzili). Po jej śmierci (i śmierci wiarołomnego małżonka) wściekłość Dornijczyków została skierowana ku jej bezpośrednim zabójcom.

Jeszcze jedno - tak się zastanawiam, kto gdzie był podczas porwania Lyanny? Może czegoś nie pamiętam, ale wydaje mi się, że:
- Ned i Robert - w Orlim Gnieździe (Aerys zażądał on Jona Arryna aby ich wydał)
- Brandon w Riverrun szykował się do ślubu z Cat
- a Lyanna? Najpewniej w Winterfell, z ojcem.

Cała ta sprawa stała się dramatyczna od chwili dość bezmyślnej akcji Brandona, który w chwili, gdy dowiedział się o "porwaniu" pędem udał się do KP i dał się pojmać Aerysowi. Moje pytanie brzmi - skoro Brandon nie był z siostrą i nie mógł dowiedzieć się od razu o jej zniknięciu, to dlaczego jego reakcja była tą pierwszą? Dlaczego lord Rickard nie wzniósł chorągwi? Może jednak to "porwanie" było jakoś uzgodnione i Rhaegar miał powody przypuszczać, że wojny z tego nie będzie - ale jego szalony tatuś i porywaczy braciszek ukochanej sprawili, że stało się inaczej.
"Jestem ci wdzięczna, ale... byłeś już daleko. Dlaczego wróciłeś?
Przyszedł mu do głowy tuzin złośliwych odpowiedzi, każda okrutniejsza od poprzedniej, wzruszył jednak tylko ramionami.
– Przyśniłaś mi się – odparł. "

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 6 wrz 2013, o 08:20

Mnie się wydaje, że Lyanna uciekła z Winterfell w uzgodnieniu z Rhaegarem. Także lord Rickard mógł nic o tym nie wiedzieć. A wieść dotarła szybciej do Brandona bo był gdzieś w Dorzeczu w drodze do Riverunn. Nie wiemy tylko w jaki sposób otrzymał informację o "porwaniu"- czy ojciec pchnął posła do syna by ten spróbował zatrzymać "porywacza" (ale czy wtedy pchałby się do KP), albo wysłał kruka do Tully'ch i Brandon rzeczywiście o wszystkim dowiedział się u niedoszłego teścia- wtedy bez chwili namysłu (a obiektywnie patrząc nie wiedział gdzie mógłby przechwycić Rhaegara) ruszył ze skargą do Aerysa.

A odnośnie zwoływania wasali do wojny (bo przez to rozumiem zwoływanie chorągwi) to wydaje mi się, że nie było to potrzebne w tej sprawie. Zresztą wieść o czymś takim mogłaby tylko dodatkowo rozsierdzić Aerysa, a wiemy jak był przesadnie podejrzliwy.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 6 wrz 2013, o 10:36

Też mi się wydaje, że cała ta ucieczka to był zaplanowany przez Lyę i Regała wyjazd. I nie sądzę, że ktoś oprócz nich o tym wiedział, a jezeli ktoś wtajemniczony byl to zapewne ktoś z Białych Płaszczy, albo Connington, wątpię czy był to ktoś ze Starków.

Lord Rickard chorągwi nie wzniósł bo nie było powodu - wtedy. Uciekła panna, z następcą tronu. Stark senior na pewno zdawał sobie z tego sprawę, przynajmniej w duchu, a mit o "porawniu" to było raczej mydlenie oczu Robertowi, innym lordom i próba ratowania opinii wiarołomnej panny.
A jeżeli nie wiedział, uwierzył w porwanie, to też nie było jeszcze powodu. Pewnie logiczne wydało się wysłanie syna do Aerysa by zarządać oddania córki.
A wyszło jak wyszło. Porywczy Brandon zamiast prosić o audiencję latał pod murami i wyzywał następce tronu na pojedynek. Aerysowi odbijało, więc pojmał Brandona i jak było dalej wiemy.
Mnie się też wydaje, ze Brandon dlatego robił taki szum pod murami KP, by przekonać wszystkich o nieodziwości księcia i niewinności siostry. Nie wiedział do konca co się stało i próbował uprzedzić wypadki - by siostra nie okreyła się hańbą.
Albo tak bardzo wierzył w jej niewinność, że nie mieściło mu się w głowie by mogła uciec, zdradzić narzeczonego itd.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 7 wrz 2013, o 15:35

Drogie panie (bo widzę, że Rheagar ma wśród żeńskiej części forum grono wrogów) skoro Dorne nie podnosi żadnych pretensji do osoby księcia Smoczej Skały, a jak wiemy książę Doran jest pamiętliwy to znaczy to tylko tyle, że Ellia musiała być poinformowana o działaniach męża i jego planach dotyczących Lyanny Stark. Możliwe, że sama wysłała wiadomość do brata wyjaśniając zaistniałą sytuację co spowodowało, że Dornijczycy całą winę za śmierć Ellii i jej dzieci zrzucają na Lannisterów.
Valar morghulis

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 7 wrz 2013, o 15:49

Tylko, że bardziej chodzi o to, że mord na Ellii i jej dzieciach przysłonił hańbę jaką jej Rhaegar zaserwował biorąc sobie Lyannę jako kochankę. Rhaegar na dodatek zginął w walce, w sumie jako bohater swojej strony konfliktu, wiemy też, że w tej samej bitwie poległ książę Lewyn Martell. A potem osoba uważana za odpowiedzialną w jakiejś mierze za mord na Ellii i jej dzieciak (Robert) zasiada na tronie i wybacza Lannisterom dokonanie tej zbrodni. Żale do Rhaegara nie przywrócą więc już nic- z drugiej strony i jego po śmierci spotkała tragedia w postaci mordu na żonie, dzieciach, ojcu oraz upadek władzy jego rodu. A tymczasem sprawcy mordu na Ellii cieszyli się władzą i dobrym zdrowiem- i to wkurzało Dorne.

Po prostu późniejsze zbrodnie, same w sobie ohydniejsze po stokroć od samej zdrady Rhaegara, przysłoniły wcześniejsze upokorzenie. No i nie bez przyczyny jest jeszcze jedno- Rhaegar nie żyje, a skoro chce się odegrać na Lannisterach i Baratheonach to powinno się sprzymierzyć z ich wrogami. Dlatego Doran układał się z lordem Darry'm, który za Wąskim Morzem był opiekunem Viserysa i Dany. A żeby sojusz pracował normalnie trzeba było pewne rzeczy wyrzucić na śmietnik nazywany zapomnieniem lub obojętnością- tak mogło być i z upokorzeniem Ellii.

Palena
Poziom 1
Rejestracja: 26 gru 2012, o 16:27

Postautor: Palena » 7 wrz 2013, o 16:29

Ja tam Reagara lubię. Przecież Neda wiele osób lubi i nie ma problemu z tym, że był (prawie) idealny. Ned miał o Reagarze lepsze zdanie niż o Robercie. Reagar wcale nie był taki idealny, przecież był melancholikiem i śpiewał oraz nie za dobrze walczył.Książę w średniowieczu powinien być silny i waleczny. Raz wygrał w Harenhall i tyle. Przegrał przecież w walce z Robertem. Książę jako przyszły władca powinien być silny i waleczny.

Z tego co zaobserwowałam PLIO opisuje prawdziwe emocje i zachowania ludzi. Ludzie również się zakochują i czynią w imię miłości głupie rzeczy. Tylko dlatego, że milość jest zbyt romantyczna i nie ma jej prawie w ogóle w sadze nie można zaprzeczyć, że Reagar się zakochał i miał tylko i wyłącznie za zadanie zapłodnić kobietę. Umierając wyszeptał imię kobiety. Zapewne Lyanny. Skoro Elie tylko lubił, mógł przecież pierwszy raz w życiu się zakochać. Czy zakochanie nie jest normalne dla człowieka. Przy okazji było łatwiej o spłodzenie dziecka. Owszem wyczytał o 3 głowach i księciu, którego obiecano i chciał mieć troje dzieci. Elia była za słaba. Byćmoże nie mogła spełniać obowiązków małżeńskich, więc sama mogła mu podpowiedzieć, żeby znalazł sobie inna kobietę. Z reszta pochodziła z Dorne gdzie wszystkie kobiety są gorące, może ona też miała kogoś na boku i było to dla niej normalne.

Dorne nie obwinia Reagara, bo nie widzi nic złego w posiadaniu innych kobiet, czy dzieci na boku. O co takie oburzenie na Reagara? Robert to niby święty był? Trochę pochędożyć rzecz normalna. Być może Elia pisała, że jest chora i nie ma siły na seks. Chodzi raczej o to, że nikt nie musiał ginąć.

Esme
Poziom 6
Rejestracja: 12 paź 2008, o 20:06

Postautor: Esme » 7 wrz 2013, o 18:48

Może porwanie Lyanny było dla Rhaegara czymś takim jak dla Robba małżeństwo z Jeyne: ratowało jej honor kosztem jego. Na normalne małżeńswto Rhaegar potrzebowałby zgody ojca, a Aerys w życiu by mu jej nie dał. Gdyby została jego kochanką (może już była?), straciłaby dobre imię. A w ten sposób cała wina leżała po stronie Rhaegara, bo nikt nie mógł mieć pretensji do Lyanny, że ją porwano. Zresztą Lyanna mogła faktycznie nie mieć za wiele do powiedzenia.

Poza tym mam wrażenie, że trochę przeceniacie wagę tego incydentu. Rhaegar owszem, wywołał skandal (prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu), ewidentnie nadużył swojej pozycji (bo jako książę miał prawo spodziewać się, że wyczyn ujdzie mu całkiem na sucho), ale wojnę to wywołał Aerys. I nikt, włącznie z Rhaegarem, nie mógł przewidzieć tego, co się stało. Przypomnę: Brandon po usłyszeniu historii o siostrze poleciał prosto do Królewskiej Przystani wyzwać Rhaegara na pojedynek. To było niewątpliwie bardziej honorowe niż akcja Rhaegara, ale szczerze mówiąc, znacznie głupsze. Aerys aresztował najpierw jego, potem jeszcze jego ojca i zabił ich w absolutnie makabryczny sposób. Potem zażądał jeszcze od Arryna głów Neda i Roberta. Ogólnie Aerys bardzo się postarał, żeby wojna naprawdę wybuchła, i porwanie Lyanny wcale nie było jej przyczyną.

Wracając do wiadomej przepowiedni: może Rhaegar miał też jakieś własne wizje. Ponoć jest to zdolność powszechna wśród Targaryenów. Więc może jego dość dziwne obsesje zbawiania świata brały się cęściowo z jego własnych snów (np. o inwazji Innych i AA z płonącym mieczem, albo z innej strony: płonąca Królewska Przystań, Rhaegar na czele armii itp.).
There will be nowhere to hide.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 7 wrz 2013, o 19:23

Ależ ja to doskonale rozumiem - i to, ze wojnę ostatecznie wywołał szalony król paląc i duszac Starków, oraz to, że zdradę ksiecia niejako zatarł fakt jego śmierci.

Ale nieprawdopodobne wydaje się to, że nikt się nie zająknął o tym, że wycieczkę Starków do KP wywołał wyczyn Rheagera, ze jakby trzymał się żony i tego co przysięgał żonie to żyliby nadal w zdrowiu i szczęściu.
Nawet jeżeli Elia wiedziała o wszystkim, Martellowie się (powiedzmy) nie wściekali na to co kochany szwagier wyprawia - to nadal nikt nawet się o tym nie zająknie. Pisałam już, że gdyby choć raz któryś z Martellów pomyślał choćby, że książę działał w imieniu wyższych celów, to bym uwierzyła. Ale o tym nie ma nic, kompletnie nic, tak jakby udziału księcia w całej sprawie nie było. Natomiast całe królestwo mówi o porwaniu i gwałcie ze skutkiem śmiertelnym... No sorki, to wymaga poświęcenia sprawie choćby jednej myśli.

Może myślę jak kobieta, niemniej jak pisałam już wiele razy - nie wierzę w takie ideały.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Robin Blackett
Duch
Awatar użytkownika
Rejestracja: 11 cze 2013, o 05:55

Postautor: Robin Blackett » 7 wrz 2013, o 20:24

Można to pociągnąć jeszcze dalej! :P

To wszystko jest winą Roberta Baratheona - gdyby umiał być wierny jednej, ukochanej kobiecie, a nie dobierać się do wszystkiego, co ma spódnicę i zbyt szybko nie ucieka, Lyanna nie uciekałaby z Rhaegarem, miałaby przecież swojego zbójecko przystojnego chłopa na schwał, Robercika. :P
Zły? - być może. Dobry? - a czemu?                                                             Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
Nie tak wiele znów pychy we mnie.                                                            A i świętym żyć będzie przyjemniej!
Jacek Kaczmarski, Warchoł, 14.1.1993

Esme
Poziom 6
Rejestracja: 12 paź 2008, o 20:06

Postautor: Esme » 7 wrz 2013, o 21:46

Mnie bardziej zastanawia, że do tej pory nie wiemy, jaka była w tym wszystkim rola samej Lyanny. Nic, ani słowa o tym, co czuła do Rhaegara i co myślała o całej imprezie.

yennefer pisze:Ależ ja to doskonale rozumiem - i to, ze wojnę ostatecznie wywołał szalony król paląc i duszac Starków, oraz to, że zdradę ksiecia niejako zatarł fakt jego śmierci.

Ale nieprawdopodobne wydaje się to, że nikt się nie zająknął o tym, że wycieczkę Starków do KP wywołał wyczyn Rheagera, ze jakby trzymał się żony i tego co przysięgał żonie to żyliby nadal w zdrowiu i szczęściu.

Mnie się wydaje, że wyczyn Rhaegara blednie przy tym, co nastąpiło później. Tak naprawdę rebelia miała niewiele wspólnego z Lyanną. A Brandon popełnił głupi błąd jadąc do stolicy, i to jeszcze z groźbami. Za to już Rhaegar nie odpowiadał.

Można na to spojrzeć w ten sposób (i westeroscy wielbiciele księcia pewnie tak na to patrzą): "porwanie" to był tak naprawdę skutek romantyzmu Rhaegara. Książę z bajki, miłość jak z ballady. W sumie dość niewinny incydent w porównaniu z tym, co się stało później. I po cholerę Brandon zrobił to, co zrobił? Oczywiście Północ widzi sprawę troszeczkę inaczej.

Jest chyba coś w rozdziale Barristana. Coś o miłości, która niszczy królestwa i wywołuje wojny czy jakoś tak.

Nawet jeżeli Elia wiedziała o wszystkim, Martellowie się (powiedzmy) nie wściekali na to co kochany szwagier wyprawia - to nadal nikt nawet się o tym nie zająknie. Pisałam już, że gdyby choć raz któryś z Martellów pomyślał choćby, że książę działał w imieniu wyższych celów, to bym uwierzyła. Ale o tym nie ma nic, kompletnie nic, tak jakby udziału księcia w całej sprawie nie było. Natomiast całe królestwo mówi o porwaniu i gwałcie ze skutkiem śmiertelnym... No sorki, to wymaga poświęcenia sprawie choćby jednej myśli.

Hmmm... Czy Martellowie też idealizują Rhaegara? Bo nic takiego nie kojarzę. Kojarzę teksty o zmeście za Elię i jej dzieci. Nie przypominam sobie ani słowa o szwagrze. ;)

Może myślę jak kobieta, niemniej jak pisałam już wiele razy - nie wierzę w takie ideały.

Ależ spokojnie, ja też nie wierzę.
W ogóle cały ten romantyzm mi tu trochę brzydko pachnie. No nie ten autor.:P
Zdecydowanie jestem po stronie tych, którzy nagłe zainteresowanie Rhaegara Lyanną tłumaczą jego obsesją na punkcie wiadomej przepowiedni. Na przykład dlaczego nigdzie nie ma ani słowa o miłości Lyanny do Rhaegara? Przecież ponoć wszystkie nastolatki w Westeros mdlały na jego widok?

A poza tym, dorosły facet, mogący mieć właściwie każdą kobietę w Westeros, nagle zakochuje się po uszy w zupełnie sobie obcej piętnastolatce? Może to przez to, że myślę jak kobieta i nie rozumiem, ale... serio?

EDIT
Nimue pisze:Jeszcze jedno - tak się zastanawiam, kto gdzie był podczas porwania Lyanny? Może czegoś nie pamiętam, ale wydaje mi się, że:
- Ned i Robert - w Orlim Gnieździe (Aerys zażądał on Jona Arryna aby ich wydał)
- Brandon w Riverrun szykował się do ślubu z Cat
- a Lyanna? Najpewniej w Winterfell, z ojcem.

Mnie się wydaje, że Lyanna wychowywała się też gdzieś w Dolinie, chociaż niekoniecznie w Orlim Gnieździe. Jasnej odpowiedzi nie ma, ale są wskazówki:
- Lyanna i Ned wydają się sobie bliscy, a Ned od ósmego roku życia mieszkał w Dolinie
- Lyanna znała reputację Roberta i wiedziała o jego nieślubnych dzieciach - no do Winterfell jego sława chyba nie dotarła?
- w Tańcu Bolton wspominając zmarłego syna wspomina, że jeździł konno lepiej nawet od Lyanny Stark - a Domerick też wychowywał się w Dolinie.
Ze wszystkich dzieci lorda Rickarda chyba tylko Benjen wychowywał się w Winterfell (chyba że o czymś nie wiemy).

Nimue pisze:Cała ta sprawa stała się dramatyczna od chwili dość bezmyślnej akcji Brandona, który w chwili, gdy dowiedział się o "porwaniu" pędem udał się do KP i dał się pojmać Aerysowi. Moje pytanie brzmi - skoro Brandon nie był z siostrą i nie mógł dowiedzieć się od razu o jej zniknięciu, to dlaczego jego reakcja była tą pierwszą?

Chyba był w drodze do Riverrun, nie w Riverrun, i po prostu pojechał tak jak stał.
Nimue pisze:Dlaczego lord Rickard nie wzniósł chorągwi? Może jednak to "porwanie" było jakoś uzgodnione i Rhaegar miał powody przypuszczać, że wojny z tego nie będzie - ale jego szalony tatuś i porywaczy braciszek ukochanej sprawili, że stało się inaczej.

Bo lord Rickard jednak był rozsądniejszy? I w sumie nie wiemy, czy był w Winterfell. Przy tych wszystkich przygotowaniach do wesel mógł być gdzieś na południu.
A Rhaegar mógł się spodziewać bezkarności, bo był księciem. To wystarczy.
There will be nowhere to hide.

abundzu
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lip 2013, o 09:52

Postautor: abundzu » 8 wrz 2013, o 07:26

Esme pisze:Na przykład dlaczego nigdzie nie ma ani słowa o miłości Lyanny do Rhaegara? Przecież ponoć wszystkie nastolatki w Westeros mdlały na jego widok?


Mnie się kojarzy ten fragment, kiedy Lyanna słuchała pieśni wykonywanej przez księcia Rhaegara i z wrażenia aż się popłakała. Kiedy któryś z braci próbował ją uspokoić, chyba Brandon (lub Benjen), dostał kielichem wina ;) O miłości toto może jeszcze nie świadczy, ale pod mdlejącą nastolatkę można to podpiąć.

Robin Blackett
Duch
Awatar użytkownika
Rejestracja: 11 cze 2013, o 05:55

Postautor: Robin Blackett » 8 wrz 2013, o 08:37

Winem oberwał Benjen, ale on nie próbował jej uspokajać, tylko zaczął się z niej nabijać. :P

No ale fakt jest faktem. Rhaegar jednak wrażenie na młodej Starkównie zrobił, i to nie małe.
Zły? - być może. Dobry? - a czemu?                                                             Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
Nie tak wiele znów pychy we mnie.                                                            A i świętym żyć będzie przyjemniej!
Jacek Kaczmarski, Warchoł, 14.1.1993

Zaskała
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 paź 2012, o 12:04

Postautor: Zaskała » 8 wrz 2013, o 08:40

Esme pisze:Mnie się wydaje, że wyczyn Rhaegara blednie przy tym, co nastąpiło później. Tak naprawdę rebelia miała niewiele wspólnego z Lyanną.


Patrząc na wyczyny Aerysa owszem. Samo porwanie jednak było zapalnikiem czymś co zainicjowało całą lawinę zdarzeń.

Esme pisze:A Brandon popełnił głupi błąd jadąc do stolicy, i to jeszcze z groźbami. Za to już Rhaegar nie odpowiadał.


Usprawiedliwianie w tej sytuacji Rhaegara jest troszkę naiwne. To tak jakby dać dziecku do ręki odbezpieczony granat i nie brać odpowiedzialności za wybuch. Nie trzeba być Tywinem Lanisterem żeby przewidzieć skutki porwania córki szanowanego i potężnego Lorda. Rhaegar dobrze wiedział kim jest jego ojciec i czym może skończyć się taki skandal.
Czy to co zrobił Brandon było nierozsądne? Owszem. Czy było to nienaturalne i niezrozumiałe? Chyba nie. Gdyby chodziło o Cersei, Jaimie zrobiłby to samo, podobnie w sytuacji rodzeństwa Tyrellów. Może w przypadku porwania Elii, Oberyn postąpiłby troszkę inaczej i od razu udałby się do winowajcy czyli Rhaegara, by odebrać mu siostrę bez zbędnych krzyków. Lecz nie zmienia to faktu że nikt nie przechodzi obojętnie obok porwania siostry.
Rhaegar dał swemu ojcu pole do popisu. Wystawił mu Starków jak na tacy by mógł w pełni okazać swe szaleństwo. Dlatego nie zgodzę się z Esme że wyczyn Księciunia jest błahy.
- Ktoś zdradził. - Hotah wzruszył ramionami. - Zawsze ktoś zdradza.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 8 wrz 2013, o 13:11

Hmmm... Czy Martellowie też idealizują Rhaegara? Bo nic takiego nie kojarzę. Kojarzę teksty o zmeście za Elię i jej dzieci. Nie przypominam sobie ani słowa o szwagrze. ;)


Esme, no własnie o to mi chodzi. Zero słów, myśli na temat Rheagera. jakby nie brał udziału w całej sprawie!

Robin, zdaję sobie sprawę, ze żartowałeś z tym Robertem, ale dla mnie obarczanie winą Roberta jest nielogiczne. Lya najprawdopodobniej go nie kochała i fakt, ze był kochliwy nie miał tu nic do rzeczy. Skoro nie było uczucia z jej strony, to nawet najwierniejszy Robert nic by tu nie zmienił w obliczu uczucia Lyi i Rheagera - to tak z babskiego punktu widzenia.

Zaskała, piąteczka - to samo myślę. Próba wybielania ksiecia w tej sprawie jest conajmniej dziwna.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Esme
Poziom 6
Rejestracja: 12 paź 2008, o 20:06

Postautor: Esme » 8 wrz 2013, o 13:18

No właśnie... Ciężko powiedzieć, co o Rhaegarze myślą w Siedmiu Królestwach, bo Martin w ogóle bardzo oszczędnie dawkuje informacje o nim i o Lyannie. Na dobrą sprawę dopiero w piątym tomie dowiedzieliśmy się co się w ogóle stało. I że w ogóle coś się stało, bo wcześniej dominowała teoria, że zwyczajnie mieli romans. ;)

Raczej wątpię, żeby w Dorne też go tak idealizowali.
There will be nowhere to hide.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 8 wrz 2013, o 14:15

Owszem, dawkuje. I ze strony 6 regionów i ludzie je zamieszkujących mamy info, że książę porwał Lyę, zgwałcił i w wyniku tego zmarła. Głownie od Roberta, ale dzieci Starków też mają takie info, podobne info powtarzają inni. A np. taki Barristan oględnie o tym mówi, ani o gwałcie, ani o miłości.
Ned myśli o tym całym wydarzeniu odpycha i stara się nie myśleć, o Regale jak już myśli to całkiem czule, więc pewnie to nie było porwanie a love story w wydaniu westeroskim.
niemniej co jakiś czas pojawiają się wzmianki o całym wydarzeniu i ksieciu - przy różnych okazjach i w różnych pov-ach. I o dziwne, mimo szeroko rozpowszechnionej wersji porwaniu i gwałcie o księciu myśli się jedynie w samych ochach i achach.

Natomiast w Dorne - NIC. Jedynie o Lannisterach, ich sługusach i ich udziale w śmierci Elli.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 9 wrz 2013, o 06:39

yennefer pisze:Robin, zdaję sobie sprawę, ze żartowałeś z tym Robertem, ale dla mnie obarczanie winą Roberta jest nielogiczne. Lya najprawdopodobniej go nie kochała i fakt, ze był kochliwy nie miał tu nic do rzeczy. Skoro nie było uczucia z jej strony, to nawet najwierniejszy Robert nic by tu nie zmienił w obliczu uczucia Lyi i Rheagera - to tak z babskiego punktu widzenia.

Ale Lyanna zdaje się, że wiedziała o tym jaki jest Robert jeszcze zanim poznała Rheagara i to mogło być jednym z powodów, że nie czuła do niego miłości.
W końcu sama mówiła do brata, że:

Miłość jest słodka najdroższy Nedzie, ale nie może zmienić natury mężczyzny.


Więc musiała coś wiedzieć o wybrykach Roberta w Dolinie i o tym, że spłodził bękarta (Mya Stone). Mogło to spowodować, że Lyanna za w czasu straciła całą sympatię do lorda Końca Burzy. I tu na scenę wkroczył Rheagar - rycerz i mężczyzna zdawałoby się idealny.
Valar morghulis

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 9 wrz 2013, o 07:51

No bo Lya wiedziała, mówiła o tym Nedowi (cytujesz) a on nie zaprzeczał, bo znał Roberta pewnie jak nikt inny.
Niemniej jako kobieta powiem, że nie takie rzeczy kobiety facetom wybaczają i często jest tak, że je do takich drani ciagnie. Więc jakby się Lya zakochała, to by opinia lovelasa niewiele znaczyła.
Ale prawdopodobnie miala już w głowie księciunia grającego na lutni, czyli serducho zajęte. I stad ta rezygnacja i pesymizm w temacie Roberta.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

dr.kreaven
Poziom 6
Rejestracja: 18 lut 2012, o 16:26

Postautor: dr.kreaven » 26 wrz 2013, o 18:36

Esme pisze:Mnie się wydaje, że Lyanna wychowywała się też gdzieś w Dolinie, chociaż niekoniecznie w Orlim Gnieździe. Jasnej odpowiedzi nie ma, ale są wskazówki:
- Lyanna i Ned wydają się sobie bliscy, a Ned od ósmego roku życia mieszkał w Dolinie
- Lyanna znała reputację Roberta i wiedziała o jego nieślubnych dzieciach - no do Winterfell jego sława chyba nie dotarła?
- w Tańcu Bolton wspominając zmarłego syna wspomina, że jeździł konno lepiej nawet od Lyanny Stark - a Domerick też wychowywał się w Dolinie.
Ze wszystkich dzieci lorda Rickarda chyba tylko Benjen wychowywał się w Winterfell (chyba że o czymś nie wiemy).


Brandona oddano na wychowanie do Barrowton. Był podopiecznym starego lorda Dustina, ojca tego, za którego potem wyszłam, ale większość czasu spędzał, jeżdżąc po Strumienisku. Uwielbiał konną jazdę. Jego młodsza siostra była taka sama. Tych dwoje było jak para centaurów. A mój pan ojciec zawsze się cieszył, gdy mógł gościć u siebie dziedzica Winterfell.


To raczej dowodzi, że Lyanna wychowywała się z Brandonem a nie w dolinie, no chyba, że najpierw była w dolinie a potem wróciła na północ. To z rozdziału Theona gdy był w kryptach z Lady Dustin. Mały offtop - tak z ciekawości, wiadomo z kim miał się ożenić Ned wg planów Rickarda zanim Brandon zostawił mu Cat?
"Kiedy zostanę królem, wyjmę buraki spod prawa."

hawran
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 29 gru 2012, o 11:13

Postautor: hawran » 26 wrz 2013, o 21:16

Pierwsze co przyszło mi do głowy to Lysa ale to głupota bo w tym układzie ten ślub nic nie znaczył dla obu stron.
Z kimś z północy lub ewentualnie nie miał jeszcze wybranki.
Również proszę o sprecyzowanie bo nie pamiętam czy w PLiO było to dosłownie wspomniane a ciekawa sprawa ; )

Palena
Poziom 1
Rejestracja: 26 gru 2012, o 16:27

Postautor: Palena » 1 paź 2013, o 19:54

Ponoc sa przeslanki co do tego, ze Rheagar mogl byc wyznawca Rollara. Rubiny na jego zbroi i kolory stroju na turnieju. Moze wlasnie to wyczytal w ksiegach i stał się wojownikiem swiatła.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 2 paź 2013, o 04:50

Coś w tym może być, ze wyczytał o walce ognia z lodem i on niby albo jego syn - KKO - mial być tym ogniem co lod pokona.
Niekoniecznie od razu Chlora wyznawał, po prostu uznał, że ogień jest mu jako smokowi bliski.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

AdamMysz
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 sie 2013, o 20:46

Postautor: AdamMysz » 3 paź 2013, o 21:13

Nie wydaje mi się żeby Rhaegar wyczytał w księgach coś wyjątkowo szczególnego. Przepowiednie o KKO byly raczej ogólnie znane i w ogolnym zarysie przedstawione w sadze przez Martina. Problem polegał na ich interpretacji. Ze wspomnień Aemona wynika że to maester dopatrzył się w Rhaegarze KKO i przekonał go do swojej teorii. Nie wydaje mi się żeby Rhaegar był tym zachwycony, romantyk z harfą, nie kocha walki i mieczy ale jak trzeba to trzeba. Dlatego, jak wspomina Aemon, gdy tylko urodził mu się syn interpretuje tak przepowiednie żeby zrzucić na syna niechcianą przyszłość wybrańca.
I na tym kończy się historia Rhaegara jako KKO.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Postautor: Nan » 4 paź 2013, o 06:58

yennefer pisze: Ale mimo wszystko nikt nie mowi, że Regał źle postąpił. Ned też go nie krytykuje. Ja nie mówię, ze ma go krytykować za gwałt którego pewnie nie było. Ale niechby choć raz powiedział "do kur... nędzy, przez jego głupotę zginął mój ojciec, mój brat, zginęły tysiące tak naprawdę"


Coś mi się nie zgadza się z chronologią poprawcie mnie jakby co, ale czy Szalony Król nie spalił Starego Starka i Brandona PRZED TYM JAK RHAEGAR "PORWAŁ STARKÓWNE???

Oficjalne wojna w Westeros wybuchła przeciw Aerysow i jego szalonym rządom a nie Smoczemu Księciu. A to, że zakulisowo toczyła się druga wojna trojańska o Helene to inna sprawa :-)

To, że wszyscy mówią o R dobrze świadczy o tym, że raczej draniem nie był a z Ellia to mogło być małżeństwo z rozsądku (a nawet był) i najwyraźniej księżniczce z Dorne to nie przeszkadzało. To są jednak gdybania.

Co to tego co mógł wyczytać i gdzie.
1. To co wyczytał większość już pokrótce przedstawiła: Wieczna Zima, Inny, Książę - AA i heros. Zamknąć to jedną klamrą OSTATNIE TCHNIENIE MAGII I NASTANIE ERY CZŁOWIEKA LUB JEGO ZAGŁADA :-)
2. Podejrzewam, że w Wielkiej Cytadeli może w dziale ksiąg zakazanych hehehe Jako, że logika i racjonalizm oraz wiedza konkretna wypiera dawne wierzenia i podani oraz mądrość w nich ukryte po prostu maestrzy to zapomineli albo zbagatelizowali.

Zobaczcie ile ważnych i zapomnianych ksiąg jest w NS! Dawna wiedza zanika i to powoduje, że Westeros nie widziało i nadal nie zauważa zagrożenia.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

aDayne
Poziom 2
Rejestracja: 3 paź 2012, o 11:40

Postautor: aDayne » 4 paź 2013, o 07:17

AdamMysz pisze:Ze wspomnień Aemona wynika że to maester dopatrzył się w Rhaegarze KKO i przekonał go do swojej teorii. Nie wydaje mi się żeby Rhaegar był tym zachwycony, romantyk z harfą, nie kocha walki i mieczy ale jak trzeba to trzeba. Dlatego, jak wspomina Aemon, gdy tylko urodził mu się syn interpretuje tak przepowiednie żeby zrzucić na syna niechcianą przyszłość wybrańca.
I na tym kończy się historia Rhaegara jako KKO.


Tylko, że to było jeszcze przed wybuchem rebelii czy też już w jej trakcie ? W sumie nawet jeżeli już w trakcie to potomka płci męskiej miał na pewno w planach i idąc tym tropem już wcześniej uznał sobie, że spłodzi syna i będzie miał spokój z przepowiednią. W takim razie można uznać, ze rozpętał wojnę bo mu się żona znudziła a dziewka z północy wpadła w oko. Szkoda by było gdyby powód był tak błahy bo powieść by sporo na tym straciła moim zdaniem.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 4 paź 2013, o 07:43

Nan pisze:
Coś mi się nie zgadza się z chronologią poprawcie mnie jakby co, ale czy Szalony Król nie spalił Starego Starka i Brandona PRZED TYM JAK RHAEGAR "PORWAŁ STARKÓWNE???

Oficjalne wojna w Westeros wybuchła przeciw Aerysow i jego szalonym rządom a nie Smoczemu Księciu. A to, że zakulisowo toczyła się druga wojna trojańska o Helene to inna sprawa :-)

To, że wszyscy mówią o R dobrze świadczy o tym, że raczej draniem nie był a z Ellia to mogło być małżeństwo z rozsądku (a nawet był) i najwyraźniej księżniczce z Dorne to nie przeszkadzało. To są jednak gdybania.


Nie, przecież Rickard i Brandon pojechali do KP właśnie w sprawie Regała i Lyanny. Tak więc porwanie Lyanny było czynnikiem poniekąd zapalnym rebelii. O samą rebelię Rhaegara oskarżać nie można, chociaż ponosił on w pewnym stopniu odpowiedzialność moralną. Jako podobno światły człowiek, mógł się spodziewać, że porwanie córki namiestnika Północy, w dodatku zaręczonej z namiestnikiem Krain Burzy, może wywołać poważne reperkusje. No ale zostawmy to, bo nie wiemy co sam Rhaegar sobie o tym myślał i być może wyrzuty sumienia miał, może próbował jakoś naprawić błąd i mu nie wyszło - nie wiemy.
Co jest jednak zastanawiające, oficjalna wersja jest taka, że Rhaegar porwał Lyannę. Nie chodzi o zdradzanie żony, bo większość w Westeros to robiła, bękartów było sporo i nikt się nie bulwersował - czy to żonie przeszkadzało czy nie, była to normalka i porządek dzienny. Nie chodzi o porwanie jako czyn niemoralny, bo jakby porwał wieśniaczkę, to też by nikt wielkiego halo z tego nie robił. Chodzi o to, że porywając Lyanne(czyn z pewnością o wątpliwej moralności), popełnił tym samym poważny błąd polityczny, który, nie da się ukryć, zapoczątkował Rebelię. To jest oczywiście oficjalny punkt widzenia, a wynika z tego, że Rhaegar popełnił po prostu głupotę z kaprysu. I tu dochodzimy do sedna sprawy - dlaczego, do diaska, on jest tak idealizowany, gdy z tego punktu widzenia jest w najlepszym przypadku głupi albo naiwny?

Nawet jeżeli w tych księgach coś wyczytał, to przyszło z tego więcej złego niż dobrego. A tajemnica mogła umrzeć wraz z nim w wodach Tridentu. Jeżeli Rhaegar zaufał takiej przepowiedni, no to cóż, nie on pierwszy. Wiemy co się dzieje z postaciami opętanymi przepowiedniami, Daenerys popełnia błąd za błędem, a Cersei to już w ogóle nie muszę wspominać ;) Regał, z tego co widać, wyjątkiem nie był. Cokolwiek Rhaegar nie wyczytał z ksiąg, postąpił głupio kierując się mętnymi, magicznymi przesłankami zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem czy dobrym sercem. Ale "może on chciał dobrze". :P
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 4 paź 2013, o 07:58

Il Biondo, ubieglaś mnie w odpowiedzi Nan. :-)
otórz powtwierdzam, :-) najpierw nastąpiło porwanie Lyanny, a dopiero potem spalenie-uduszenie teamu S przez króla Aerysa.

Brandon, będąc w Riverrum, na kilka dni przed ślubem z Cat Tully, rzucił wsio i pognał do KP po siostrę. I pod murami wyzywał Regala na pojedynek. Wtedy uwięził go Aerys i zawezwał do KP jego ojca. Ojciec przybył i jak się to skonczyło to wiemy, bo Jaimie opisał to Cat z wszystkimi szczegółami.

A sam Regał robił wtedy osławionego KKO i choc bezpośrednio rebelii nie wywołał, to już pośrednio jak najbardziej tak.
IMo nieważne, czy Brandon pognał pod mury KP i wyzywał Regała, bo sam fakt porwania Lyanny (taka była oficjalna wersja przecież) jakiejś reakcji wymagał. Akurat pierwszy zareagował Brandon.
Ale jakby nie zareagował, nie wierzę, że lord Rickard nie próbowałby sprawy wyjaśnić, nie probowalby córki odzyskać, nie skrytykowałby działań Rheagera. No i to wywołałoby podobny skutek, bo Aerys już mial w sieczkarniku namieszane przez Varysa/Duskendale/szaleństwo, wierzyl w spisek wszystkich ze wszystkimi. I pomimo wiary w to, ze syn czycha na tron nie znióslby słowa krytyki pod jego adresem i tez wystąpilby przeciwko Starkom. I tym samym Baratheonom, bo jakby nie patrzeć na Roberta Lya była jego wielką miłości, do tego honor rodu itd.

I w ten czy inny sposób rebelia by się zaczęła, bo jakby nie Brandon to lord Rickard czy Robert upomnieliby się o dziewczynę.

A gdyby nie porwanie to być moze Aerys próbowałby syna odsunąć jakoś, może i by coś działał, moze by palił, ale to by raczej lokalne zamieszki byly a nie wojna domowa.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Postautor: Nan » 4 paź 2013, o 12:08

yennefer pisze:Il Biondo, ubieglaś mnie w odpowiedzi Nan. :-)


Dzięki kobietki za info! No to jak nic mamy tu gorącą inspirację Iliadą Homera :-D

To tylko potwierdza, że Tadzy mają lekki problem przepowiedniami i ślepo ufają losowi, ale taka natura Wikingowie także mawiali :"Przeznaczenie jest wszystkim" (cyt. "Ostatnie królestwo"). Jestem za Smokami, ale to jest przesadyzm z ich strony.

Bo w księgach wcale nie musiała być przepowiednia, ale stwierdzenie faktów, że co jakiś czas budzi się Wielki Inny (może następuje to kiedy ludzkość robi się słaba i podzielona???)

A KKO / AA to poprostu człowiek, który im się przeciwstawi. Zastanawiąjące jest to, że jedna z ksiąg i jej treść musiała bezpośrednio dotyczyć rodu krwi smoka - 3 głowy itp. A przecież nie było wiadomo, że Tadzy przejmą Westeros no chyba, że to też już przepowiedziano i może właśnie wszystkie te przepowiednie pochodzą z Domu Nieśmiertelnych??? W końcu jego mieszkańcy "żyją" poza czasem i przestrzeniom.

Jestem też ciekawa czy Dzieci Lasu pozostawiły po sobie jakieś zapisane mądrości czy Martin potraktował ich w kategorii druidyzmu i nie spisywały niczego.
Ale to już na inny temat się nadaję :-)
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

aDayne
Poziom 2
Rejestracja: 3 paź 2012, o 11:40

Postautor: aDayne » 11 paź 2013, o 12:44

seloff pisze:Nie wierzę jednak że szlachetny Rhaegar tak o porwał by panienkę i skazał Starków na taką nie inną śmierć. Coś nim powodowało, coś co przeczytał, a o czym inni nie wiedzieli.


Trochę zbyt odważne stwierdzenie, że to Rhaegar skazał Starków na śmierć :P
Chyba, że to przejęzyczenie, nie doprecyzowanie bo prawdopodbnie chodziło Ci o to, że Rhaegar wywołał skutek jakim była śmierć Starków z rozkazu Aerysa :P

Ja ostatnio coraz częściej się zastanawiałem czy to tylko informacje zawarte w księgach byłby w stanie go tak odmienić. Może wyczytał coś w księgach ale dopiero coś innego napędziło jego działania.

Jak wiadomo Targowie byli znani z ich snów o przyszłości. Jednak dotychczasowe doświadczenia z sagi pokazują nam, że te sny nie są takie proste do zinterpretowania ponieważ nie są dosłowne. Nigdzie w sadze nie jest wspomniane o tym żeby Rhaegar miał jakieś sny o przyszłości co oznaczałoby, że takowych nie miał albo nie traktował ich poważnie. Możliwe też, że Martin nie chciał takiej informacji ujawniać dotychczas.

Moim zdaniem to coś, niekoniecznie sny, w połączeniu z informacjami wyczytanymi w księdze motywowały jego poczynania. Gdyby to była tylko wiedza uzyskana z ksiąg to musiałaby ona być bardzo niedostępna dla innych i nieznana dotychczas bo innej możliwości nie widzę.
"Czekali przed okrągłą wieżą, czerwone Góry Dorne były za ich plecami, ich białe płaszcze powiewały na wietrze"

7
Poziom 1
Rejestracja: 28 paź 2013, o 18:53

Postautor: 7 » 31 paź 2013, o 22:51

dr.kreaven pisze: Mały offtop - tak z ciekawości, wiadomo z kim miał się ożenić Ned wg planów Rickarda zanim Brandon zostawił mu Cat?


Wg tego co mówił mały Ned Dayne, to coś rzeczywiście było między Nedem Starkiem a Asharą. Mowa była jednak o afekcie, nie o oficjalnych zaręczynach, aczkolwiek zapewne doszłoby do nich, gdyby Nedowi z nienacka w spadku po bracie nie spadła na głowę Cat. Wygląda na to, ze żadne z nich nie było początkowo z tego faktu szczęśliwe.

Mnie generalnie rzecz biorąc bawi perspektywa, że Jon miałby być prawowitym, ślubnym synem Raegara i Lyanny.
Po tylu latach naigrawania się z jego bękarstwa, miałby nagle stać się prawowitym następcą tronu, Targaryenem z prawego łoża :D
Ale by im wszystkim w pięty poszło :D
Z drugiej jednak strony trąci mi to trochę pokręconą wersją Kopciuszka albo Królewny Śnieżki. (Śnieżka=White Snow=też była bękartem z Północy?:D)

A co do braku hejtów na Raegara...
Koleś był wielką nadzieją całego Westeros. Wszyscy wierzyli, że w końcu będzie mądrym, dobrym, sprawiedliwym królem i co najważniejsze - normalnym - po tych wszystkich pokręconych Targach z historii. Bo rzeczywiście, zapowiadał się nieźle. I w oczach westeroskich ludków wszystko teoretycznie dobrze się układało, tylko ta jego jedna "słabość" sprawiła, ze plan się rypnął i cudownego wyczekiwanego księciunia zabito. Mimo to ludzie zapamiętali go jako kogoś, kto zdecydowanie byłby lepszym królem od Szalonego i od Roberta, więc podejrzewam, że urosła wokół niego ta otoczka ideału.
Przypomina mi się historia zabitego Baelora Breakspeara: mimo, iż nie został królem i ludzie nie wiedzieli, jak sprawdziłby się w tej roli - i tak hejtowali Maekara, że im zatłukł kochanego następcę tronu, a sam Baelor nagle po śmierci stał się dla ludzi lekarstwem na całe zło świata, które ktoś im brutalnie odebrał.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 1 lis 2013, o 15:28

Tak, zmarłych się często idealizuje, najpierw są wyzywani, potem wiadomo co się dzieje, a ten tu Rheager był niemal swięty, więc po śmierci jeszcze bardziej święty się zrobił.
Tylko jeden szczegół tu nie pasuje, mianowicie to, ze w sumie przez swoją "słabość", swój "błąd" doprowadził królestwo do wojny, która trwała ponad rok, a w konsekwencji do upadku rodu. Gdyby jeszcze Robert był wyjątkowo niepopularnym królem, to by się to zgadzało. Ale Robert miał niezły w sumie PR, w kraju było spokojnie, trwało lato.
I owszem, prostaczkowie mówili dobrze o Targach, jednak głównie szaleństwo Rheagera zaszkodziło lordom. Kilka rodów straciło na ważności, kilka zmiotło niemal z powierzchni ziemii, wielu poszło na wygnanie. I tak książę był ok, nikomu oprócz Roberta nawet jedno "k... , ksieciunio i jego doopa" się nie wymskło :-) To po prostu niemożliwe z punktu widzenia zwykłej codzienności - w myśl powiedzenia "jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził" :-)
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

elenai
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 paź 2012, o 00:26

Postautor: elenai » 30 gru 2013, o 21:00

Inny, świetna teoria! Mi też się wydaje że Człowiek-drzewo manipuluje pośrednio ludźmi od pokoleń, ale nie wpadłam na udział dzieci lasu i dotarcie do Regałka albo Lyanny. Myślę że to bardzo prawdopodobne.

Co do Regała i Lyanny, to mam nadzieję że to jednak okaże się że to była miłość - tak mało jest jej w sadze, niech czytelnicy mają chociaz to. Ale zgadzam się tez co do tego, że ta miłość to było dopełnienie przepowiedni i dodatkowa 'motywacja' :D dla Regała. Ogólnie Targaryenowie i Starkowie sa najbardziej 'magicznymi' i starymi rodami w PLIO, więc potomek z połaczenia ich krwi może mieć jakies 'metafizyczne' moce. Ale wiecej dowiemy sie pewnie w kolejnych tomach, Martin daje nam malo informacji, zapewne zebysmy sie za szybko wszystkiego nie domyslili przez te kilka lat :P

Myślę że Rhaegar i Lyanna naprawde się w sobie zakochali. Rhaegar chyba niebył typowym młodym człowiekiem, i nic nie wiadomo o tym zeby przed Lyanną był zakochany, nie uganial sie za kobietami (ani mezczyznami, ku zapewne rozpaczy Connigtona :P). Raczej był bardzo powazny i obowiazkowy, melancholijny. Żywiołowa, szczera, naturalna Lyanna mogła na nim zrobić piorunujace wrażenie po wszystkich fałszywych pochlebcach i lizusach z dworu królewskiego, po knujacych, wyniosłych, sztywnych, nudnych damach, myślących tylko jak go tu usidlić :P
Zawsze wyobrażałam sobie Lyannę jako z jednej strony podobna do Brandona - o własnym zdaniu, nieujarzmioną, charyzmatyczną, dziką, a z drugiej strony wrażliwą i o dobrym sercu (płacze przy piesni Rhaegara, staje w obronie Reeda). Myslę ze pełna zycia, ognista, emocjonalna Lyanna i melancholijny, spokojny, obowiązkowy Rhaegar mogli torzyć wybuchowa mieszankę, mogli sie wzajemnie bardzo przyciągać. Jesli do tego Rhaegar skojarzyl przepowiednie z osoba Lyanny, mógł spotkanie z nią i to uczucie uznać za przeznaczenie, znak od bogów, itd, i calkiem ulec napmietnosci, zagłuszajac wyrzuty sumienia, bo przeciez musi spełnić przepowiednie. A Lyanna bedac młoda namietną kobietą mogła całkowicie zakochać sie w tajemniczym księciu, zwłaszcza jeśli była rozczarowana Robertem. I nie zgodze sie z tym ze Lyanna byla lekkomyslna czy w glupi sposob romantyczna - jak to juz ktos zauwazyl, bardzo trafnie i dojrzale oceniła Roberta: "miłośc jest słodka ale nie zmieni natury człowieka". Malo która nastolatka mialaby takie dojrzałe i trafne podejscie do sprawy..
Myślę że ich watek może byc bardzo, bardzo ciekawy i zabawny, chyba na to najbardziej czekam w nastepnych tomach.

Co do samej przepowiedni, to chyba wszytkie najwazniejsze jej elementy, tok mysli Regalka, powinny sie znajdować w korespondencji do Aemona? Jeśli tak, to listy Rhaegara zapewne dalej znajdują sie na Murze. Byc moze Jon dotrze do nich w kolejnych tomach i w ten sposob dowiemy sie o przepowiedni (a Jon być może o swoim pochodzeniu?)

Co do idealizowania Rhaegara chyba chodzi o to, że umarł za młodu, a przy tym był piekny, waleczny, z wielkiego rodu, wszechstronnie uzdolniony. Zobaczcie jak reaguja ludzie na gwazdy rocka ktore zmarły mlodo - staja sie legendami, ikonami, sa stawiane na piedestal. Moze to po czesci podoba ludzka reakcja psychologiczna.

No i Rhaegar oprócz jednego incydentu z Lyanna praktycznie nie mial wad i chyba nei popełniał błędow, jesli wierzyć wspomnieniom tylu juz postaci. Wiecej wybacza sie takiej 'kryształowej' postaci, która raz popełniła błąd w wyniku wielkiej miłości (bo jednak powszechnym wierzeniem w Westeros jest to ze Regałek Lyannę kochał), niz pospolitemu ochlapusowi i za przeproszeniem 'j*bace', jakim był Robert.

Acha i jeszcze odnośnie śmierci Brandona i jego ojca, tuż przed slubem z Cat - mam neiodparte wrazenie ze zejść Starkom z tego świata pomógł Petyr - wyatarczyła by przecież nawet anonimowa wiadomośc do szalonego Aerysa o tresci 'uwazam za swoj obywatelski obowiazek donieśc iz Starkowie, a zwlaszcza Brandon, szykuja zamach stanu' :P Jak wiemy motywacji Petyr mial az nadto ;)

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Postautor: Nan » 9 kwie 2014, o 10:06

Myślę, że Rhaegar znalazł w Czerwonej Twierdzy księgę , którą mógł spisać Jajo (król Aegon V), gdzie było zamieszczone proroctwo Leśnej Wiedzmy, które głosiło, że z linii Aerysa i Rhaelli narodzi się Książę, którego obiecano i Smoczy Książe uważał, że to on jest tym, który wykluje smoka i uratuje królestwao przed przyszłymi zagrożeniami.

Śmiały opowiada o tym Dance:

-Byłem też na ślubie twoich rodziców - ciągnął stary rycerz. - Wybacz, ale oni się nie lubili i królestwo drogo za to zapłaciło, Wasza Miłość.
-Jeśli się nie kochali, dlaczego wzięli ślub?
-Tak rozkazał twój dziadek. Leśna wiedźma powiedziała mu, że z tej linii zrodzi się książę, którego obiecano.
-Leśna wiedźma? - zapytała zdumiona Dany.
-Przybyła na dwór w towarzystwie Jenny ze Starych Kamieni. Była maleńka i wyglądała groteskowo. Większość ludzi zwała ją karlicą, ale była droga lady Jenny, która zawsze twierdziła, że wiedźma jest jedną z dzieci lasu.
-I co się z nią stało?
-Summerhall.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Mya Stone
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 maja 2015, o 14:32

Re: Co Rhaegar wyczytał w księgach?

Postautor: Mya Stone » 29 paź 2016, o 13:42

Chyba jestem w stanie postawić swoje zaskórniaki na to, że Rhaegar Targaryen, książę Smoczej Skały, znalazł większy fragment rękopisu „Historii nienaturalnej” bądź inne dzieło septona Bartha.
Co o Barthu wiemy z PLiO?
Wspomina o nim maester Pylos w rozmowie z Davosem w NM:
Jeśli zaś chodzi o pochodzenie, smoczy królowie często wybierali namiestników spomiędzy ludzi własnej krwi, z rezultatami tak różnymi, jak Baelor Złamana Włócznia i Maegor Okrutny. Z drugiej strony, masz septona Bartha, kowalskiego syna, którego Stary Król znalazł w bibliotece Czerwonej Twierdzy i który zapewnił królestwu czterdzieści lat pokoju oraz dobrobytu.

Oraz maester Aemon w UdW:
- Nikt nigdy nie szukał dziewczyny - mówił. - To miał być książę, którego obiecano, nie księżniczka. Myślałem, że to Rhaegar... dym oznaczał pożar, który pochłonął Summerhall w dzień jego narodzin, a sól łzy wylane nad tymi, którzy wówczas zginęli. Kiedy Rhaegar był młody, również tak sądził, ale potem zrodziło się w nim przekonanie, że to jego syn spełni proroctwo, ponieważ nocą, gdy Aegon został poczęty, nad Królewską Przystanią widziano kometę, a Rhaegar był pewien, że krwawiąca gwiazda musi być kometą. Jakimiż głupcami byliśmy, choć uważaliśmy się za tak mądrych! W tłumaczenie zakradł się błąd. Smoki nie są ani samcami, ani samicami, Barth dostrzegł tę prawdę, lecz są to jednym, to drugim, zmienne jak płomień. Język wyprowadził nas na manowce na cały tysiąc lat. To Daenerys jest tą, która zrodziła się pośród soli i dymu. Dowodem na to są smoki. - Wydawało się, że już samo mówienie o niej dodaje mu sił. - Muszę do niej popłynąć. Muszę. Gdybym tylko był choć dziesięć lat młodszy.

To był jeden z jego ostatnich dobrych dni. Później staruszek spał przez większość czasu, zwinięty pod stosem futer w kajucie kapitana. Czasami mamrotał coś przez sen. Kiedy się obudził, wołał Sama, twierdząc, że musi mu coś powiedzieć, ale często zapominał, co to miało być, nim chłopak przybył, a nawet gdy pamiętał, w jego mowie nie było składu. Bredził o snach i nie wymieniał imienia śniącego, mówił o szklanej świecy, która nie chciała się zapalić, i o jajach, z których nic nie mogło się wykluć. Mówił, że sfinks sam jest zagadką, a nie zadającym zagadki, cokolwiek by miało to znaczyć. Prosił Sama, by przeczytał mu fragment z księgi septona Bartha, którego pisma spalono podczas panowania Baelora Błogosławionego.

Tyrion w TzS:
Mniej nadziei wiązał z dziełem septona Bartha: Smoki, żmije i wiwerny: ich historia nienaturalna. Barth był synem kowala, który za panowania Jaehaerysa Pojednawcy osiągnął pozycję królewskiego namiestnika. Wrogowie zawsze twierdzili, że był raczej czarnoksiężnikiem niż septonem. Gdy na Żelaznym Tronie zasiadał Baelor Błogosławiony, rozkazał zniszczyć wszystkie pisma Bartha. Przed dziesięcioma laty Tyrion przeczytał fragment Historii nienaturalnej, który umknął uwagi Baelora, wątpił jednak, by jakieś dzieła Bartha trafiły na drugi brzeg wąskiego morza.

Gdy na pokładzie pojawił się w końcu ziewający Półmaester, Tyrion spisywał wszystko, co pamiętał o rozmnażaniu się smoków. Barth, Munkun i Thomax mieli zupełnie inne opinie na ten temat.

Najwrażliwszym punktem smoczego ciała były oczy. Oczy i ukryty za nimi mózg. Nie podbrzusze, jak zapewniały niektóre stare opowieści. Łuski były tam równie twarde jak na grzbiecie i na bokach. A także nie paszcza. To było szaleństwo. Kandydaci na smokobójców równie dobrze mogliby próbować ugasić pożar ciosami włóczni.
- Śmierć wychodzi ze smoczej paszczy - napisał septon Barth w swej Historii nienaturalnej, ale nie wchodzi tą drogą do środka.

ŚLiO bombarduje nas informacjami o tym arcyciekawym septonie (str 7, 11, 13, 26, 60, 62, 64, 65, 76, 93, 94, 143, 198, 214, 285, 308) Zakładał on, że:
1. Dzieci lasu potrafiły rozmawiać z krukami i skłonić je do powtarzania słów. Pierwsi Ludzie nauczyli się wyższej tajemnicy od dzieci lasu i dzięki temu porozumiewali się na wielkie odległości. (Yandel nadmienia, że dzieła Bartha nie cieszą się dobrą reputacją w Cytadeli).
2. Nieregularność pór roku związana jest z magiczną sztuką.
3. Valyrianie panowali nad 14 Płomieniami za pomocą zaklęć, a niewolnicy służyli do ich podtrzymywania.
4.. Magowie krwi z Valyrii wyhodowali smoki z wywern.
5. Badał legendy dotyczące pochodzenia smoków i metody panowania nad nimi.
6. Spekulował na temat kontaktów Włości z władcami Skały, odnosząc się do valyriańskiego tekstu, który od jego czasów zaginął. Sugerował, że czarnoksiężnicy z Valyri przewidzieli, że złoto Casterly Rock może przywieść ich do zguby.
Badał legendy i podania dotyczące np. Asshai. Mógł opisać swoje przemyślenia dot. AA i to właśnie Regał przeczytał. Bloodraven pewnie też poczytywał fragmenty dzieł Bartha. Czemu Baleor spalił jego dzieła? Wpływ Wielkiego Septona? Maesterów? Szaleństwo? Viserys II, jego namiestnik, pozwolił mu na to?
na Skagos @xmass2

WielkiMou
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 kwie 2015, o 14:20

Re: Co Rhaegar wyczytał w księgach?

Postautor: WielkiMou » 29 paź 2016, o 17:04

Chyba masz rację. Mnie ciekawi fakt, że Septon Barth jest wspominany coraz częściej im dalej w Pieśń. Mamy o nim w NM, UdW, TzS i ŚLiO. Coś czuję, że jego teksty jeszcze się pojawią. Może w Cytadeli przetrzymują (świadomie lub nie) niektóre, istotne fragmenty z jego dzieł. Czekamy na relacje Sama w tej sprawie ;)

Swoją drogą bardzo dziękuję, że zebrałaś o nim informacje, bo do tej pory jakoś nieszczególnie zwracałem na niego uwagę, a postać jest ciekawa i ma ciekawe spekulacje. Pierwsze dwie pominę, ale trzecia jest bardzo ciekawa i według mnie istotna. Obstawiam, że Valyrianie faktycznie używali niewolników do podtrzymywania magii, dzięki której panowali na Czternastoma Płomieniami. Krew za ogień, ogień za krew. Czy działa to też w drugą stronę ? Krwią można powstrzymać ogień, a ogniem krew ? To pokazuje też potworność Valyrii. Co do magów krwi, to nie jestem przekonany. Może tak było, ale wcześniej. Wielkie Cesarstwo Świtu raczej znało już smoki i według mnie przybyły one stamtąd. Możliwe też, że trzeba popatrzeć z drugiej strony. Wiwerny występują w Sothoryos. Ostatnio czytałem ten kontynent może być pełen istot z nieudanych eksperymentów Krwawnikowego Cesarza i myślę, że ma to sens. Aczkolwiek nie ma na to wielu dowodów. Zaintrygowała mnie wzmianka o złocie Lannisterów. To zapewne fałszywa poszlaka, ale czy Lannisterowie mogli mieć powód by zwrócić się do LbT, aby ci zlikwidowali Valyrię ? Raczej mało prawdopodobne, bo wyobrażam sobie ile musieliby zapłacić... Ale kto wie. Tommen Lannister pożeglował do Valyrii po zagładzie... Liczył na odzyskanie wydanych pieniędzy ? Trzeba zgłębić temat.

Sądzę, że Baelor spalił jego dzieła, bo było w nich coś czego nie powinniśmy wiedzieć na tym etapie ;) Poważniej mówiąc stawiałbym na religijny fanatyzm. Tam było o smokach, a Baelor zapewne znał historię wojny Maegora z Wiarą. Nie wiemy też do końca co tam było.
Obrazek

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Westeroska Enigma”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości