Błędy w PLiO

To chyba nie wymaga tłumaczenia?

Moderator: Nocna Straż

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Błędy w PLiO

Postautor: Asiek » 6 lut 2012, o 17:33

(Tematu podobnego nie znalazłam, jeśli źle szukałam to proszę o scalenie wątków/wywalenie tegoż w cholerę ;) )

Martin, jak na tak gigantyczną powieść radzi sobie rewelacyjnie w temacie błędów, a raczej ich braku. Nie mylą mu się bohaterowie, jeśli już coś raz napisze to pozostaje temu wierny i nie 'zapomina' w kolejnym tomie co było w poprzednim. Ale potknięcia zdarzają się i jemu, choć jak już wspomniałam, mało ich. Na razie wyłapałam:
- język Kąsacza. W SK pojawia się pod postacią kikuta, w UdW zaś Brienne (podczas pamiętnej walki) zauważa, że jego język jest dłuższy niż ludzki język mógłby byc. IMO wtopa :)
- sandorowe blizny pojawiają się pewnego razu ze strony odwrotnej. IMO drobiazg ;)

cd zapewne nastąpi.
I tradycyjnie, macie jakieś swoje sugestie?

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


popopo
Poziom 3
Rejestracja: 10 lis 2005, o 22:28

Postautor: popopo » 6 lut 2012, o 19:12

Jak dla mnie nie ma błędu jeśli chodzi o język Kąsacza. To co Brienne bierze za jego język jest mieczem którym ktoś przebił jego głowę.
Kąsacz odrzucił głowę do tyłu, znowu otworzył usta i zawył, wysuwając język - ostro zakończony i ociekający krwią. Był dłuższy, niż ludzki język miał prawo być. Sterczał z jego ust, czerwony, mokry i lśniący. Obrzydliwy. Ma język długi na stopą - pomyślała Brienne, nim ogarnęła ją ciemność. Wygląda prawie jak miecz.

Nie jest zresztą możliwe by miał język długości 30 cm.

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 6 lut 2012, o 19:45

masz całkowitą rację, tak to jest, jak człowiekowi dzwoni w którymś kościele, a z lenistwa nie sprawdzi w którym :)
Odszczekuję zatem powyższe i wychodzi mi, że Martin, skubaniec jeden, jest w zasadzie bezbłędny. Jak on to robi? :D

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Postautor: Schanna » 6 lut 2012, o 20:05

Nadal pozostaje kwestia blizn- czyli wdarł się jeden "tyci" błąd. Mnie on czasem przeszkadza, bo jak sobie Ogara wyobrażam to mi te jego oparzenia ciągle wędrują.
Na początku myślałam że popełnił błąd jeśli chodzi o pocałunek Sansy i Ogara, ale to podobno zamierzone, choć czasami mam wątpliwości, bo wyjaśnienia się nie mogę doczekać. I gdybym nie miała internetu cały czas bym posądzała Martina o brak znajomości własnego tekstu. A tak muszę posądzać Sansę o chwilową utratę świadomości.

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 6 lut 2012, o 20:34

u Sandora to drobiażdżek, wędrowkę solidną uprawiała blizna serialowego wiedźmina, OIDP :)

A z tym pocałunkiem to na czym błąd miał polegać, bo przyznaję że nie pamiętam?

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Postautor: Schanna » 6 lut 2012, o 20:38

Był czy nie był, oto jest pytanie. Czytasz SK- pocałunku nie ma. W następnych tomach Sansa co i rusz wspomina jak ją Ogar całuje. I to jak dokładnie pamięta! Jak czytałam po raz pierwszy to byłam bardzo skołowana.

WinterIsComing
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 gru 2011, o 19:52

Postautor: WinterIsComing » 6 lut 2012, o 20:54

Ja bardziej to pamiętam, że on chciał ją pocałować, ale do niczego nie doszło. We wspomnieniach Sansy był to raczej strach przed nim i jego wyglądem. Może coś mi umknęło, sama nie wiem.
"Mogę nie wiedzieć. Nie obawiam się tego." R. Feynman

fiu*
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 sty 2012, o 14:05

Postautor: fiu* » 6 lut 2012, o 21:47

Wyobrażenia Sansy o pocałunku z Ogarem nie jest w mojej opinii bledem Martina, wręcz celowym zabiegiem. Daje nim podpowiedzi czytelnikom, że dla Sansy Sandor nie był obojętny. Choć do pewnego stopnia sama nie zdawała sobie sprawę z swoich uczuć do niego.
Autor ten sam chwyt wykorzystuje z reszta w przypadku Brienne, w której śni się, że ponownie wygrywa turniej, ale nie Renly nakłada na jej ramiona tęczowy płaszcz a Jaime Lannister.
Ostatnio zmieniony 15 lut 2012, o 19:31 przez fiu*, łącznie zmieniany 1 raz.

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 6 lut 2012, o 21:51

aaa, już kojarzę ;)
Też mi się wydawało, że po pamiętnej bitwie do niczego nie doszło. Sansa była zbyt spanikowana a Ogar mimo natrąbienia w trzy **** zachował resztki przyzwoitości, zaś późniejsze wspomnienia Sansy składałam na karb młodzieńczych fantazji. Siedziała dziewczyna na pustkowiu to z opóźnieniem bo z opóźnieniem, ale naładowany testosteronem Clegane jakoś się do jej podświadomości przebił... :D

Włóczykij
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 sty 2012, o 15:26

Postautor: Włóczykij » 6 lut 2012, o 21:57

Ja zauważyłem coś w TzS, ale tutaj się podepnę. Fragment umieszczę w spoilerze. Jeśli nie czytałeś NM to nie zaglądaj :)

[spoiler]Rozdział Jona
Bran i Rickon także zostali
zamordowani, ścięci przez tego podstępnego Theona Greyjoya... ale jeśli sny nie kłamały, ich
wilkory uciekły. Pod Zrębem Królowej jeden wyłonił się z ciemności i uratował życie Jona. To
musiał być Lato. Miał szare futro, a Kudłacz jest czarny
. Zastanawiał się, czy jakaś część jego martwych braci żyła nadal w ich wilkorach.[/spoiler]

I teraz pytanie - czy Jon miał prawo dowiedzieć się jak ma na imię wilkor Brana? Wszakże ten nadał mu imię po wyjeździe Snow'a.
Wydajesz się niesłychanie mądry, tylko dlatego że się nie odzywasz.

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 6 lut 2012, o 22:37

Jon dostał list że Bran odzyskał przytomność, być może w tym liście była wzmianka o wilkorze. Wiem że to gdybanie ale w tej chwili nic innego nie przychodzi mi do głowy. Bardzo ciekawa kwestia swoją drogą. To mi przypomniało coś jeszcze z TzS, cz.1: [spoiler]
Tyrion nie widział nic poza mgłą.
– Coś się poruszyło. Widziałam fale na wodzie.
– Żółw – zapewnił radośnie książę. – Wielki łamignat, to wszystko.


Ten dialog ma miejsce jeszcze przed ujawnieniem prawdziwej tożsamości młodego Gryfa. Więc po co taka wstawka??? Do tej pory określał go "chłopakiem" lub "młodym Gryfem" właśnie. Dopiero chyba w następnym rozdziale dowiadujemy się prawdy. Czyżby Martinowi się "wymskło" przed czasem?[/spoiler]
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

Morgana
Poziom 1
Rejestracja: 29 sie 2011, o 19:22

Postautor: Morgana » 6 lut 2012, o 23:00

A jak to było z Luwinem? Służył cały czas w Winterfell, prawda? Bo zaciekawiły mnie słowa Cat na początku GoT- że niby Luwin odbierał wszystkie jej dzieci. A Robb przecież urodził się w Riverrun.

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Postautor: Schanna » 7 lut 2012, o 00:06

Włóczykiju też mnie to nurtuje i jakoś nie mogę sobie wyobrazić że mu w listach pisali jak Bran nazwał swojego wilkora bo to chyba mało ważna wiadomość. W wilczych snach za to wspomina że ten z jego braci pachniał latem. Nie pamiętam już o co chodziło ale ostatnio też dziwiła mnie wiedza Jona co do wydarzeń o których wg. mojej wiedzy nie mógł mieć pojęcia, niestety dziury w pamięci mam i za nic sobie przypomnieć nie mogę.

WinterIsComing
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 gru 2011, o 19:52

Postautor: WinterIsComing » 7 lut 2012, o 11:53

[spoiler] Pisze w spoilerze bo mimo wszystko jesteśmy w temacie 1-4.
Co do imienia wilkora, mogą być różne przyczyny. Może Bran po przebudzeniu sam kazał wysłać kruka do Jona, w którym pisałby właśnie o tym, my możemy o tym nie wiedzieć. Może to z drugiej strony kolejny przejaw zielonych snów, bo nie sądzę, że od chodzenia w skórze Ducha, w końcu nie robił tego, przynajmniej nie świadomie (poza tym Duch rozumował inaczej, mówił bardziej o braciach i siostrach, nie używając imion). Wydaje mi się jednak, że tak jak powiedział Włóczykij, bardziej prawdopodobne byłoby to, że Martin myśląc, ze i tak wszyscy wiemy jak się poszczególny wilkor nazywał po prostu wymieniał je z imienia.

Jeśli chodzi o fragment Leo, z księciem, ( musiałabym jeszcze raz przeczytać te rozdziały) jeśli byłoby to po wygranej Tyriona w cyvasse, to nie widzę powodu dla którego Martin nie próbowałby nam tez dać czegoś do zrozumienia i zastanowienia. W końcu nie było nas przy tym jak Tyrion dowiadywał się sekretów

The Halfmaester arched an eyebrow. “How much?”
“I have no coin. We’ll play for secrets.”
“Griff would cut my tongue out.”
“Afraid, are you? I would be if I were you.”
“The day you defeat me at cyvasse will be the day turtles crawl out my arse.” The Halfmaester
moved his spears. “You have your wager, little man.”
Tyrion stretched a hand out for his dragon.
[/spoiler]
"Mogę nie wiedzieć. Nie obawiam się tego." R. Feynman

Tworek
Poziom 1
Rejestracja: 17 sty 2006, o 15:54

Postautor: Tworek » 7 lut 2012, o 15:05

też swą wypowiedź wkładam w spoilery, bo dotyczy 5 tomu (częściowo)
[spoiler]Imię Wilkora to chyba żaden błąd, w końcu wieści między Murem a Winterfell krążyły od czasu wyjazdu Jona, a wilkory dla całego rodzeństwa były bardzo ważne, więc na pewno JOn dostał tą wiadomość, a GRMM akurat uznał że to zbyt mało istotne, żeby o tym wspomnieć. To bym zostawił.
Co do Tyriona i nazwanie młodego Gryfa "księciem" , chyba w momencie pojawienia się tego tekstu Tyrion już wiedzał kto zacz i stąd to słowo się wzięło, w końcu rozdział z punktu widzenia TYriona...

Mnie jednak nurtuje zupełnie inna kwestia. Mianowicie podróże morskie z zachodniego wybrzeża Westeros na wybrzeże wschodnie. Patrząc na mapę to żeby dopłynąć z Lannisportu do Białego Portu to trzeba przemierzyć tysiące mil (opływając kontynent 'od północy' moze mniej - ale czy w ogóle się da??? Zastanawiam się którędy okręt z Freyami (chyba pod Lannistarską banderą) przypłynął do lorda Manderlyego ? z Bliźniaków do Białego Portu lądem jest blisko , jakieś 120 razy bliżej niż drogą morską , zatem może ktoś wytłumaczy ktoś mnie, prostemu czytelnikowi jak z tym żeglowaniem było? może rzekami można jakoś przemierzyć kontynent 'wszerz' , Trident szeroki jest [/spoiler]

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Postautor: Apacz » 7 lut 2012, o 15:28

[spoiler]Wydaje mi się, że Freyowie mogli się zwyczajnie zaokrętować na najbliższym wybrzeżu (na północny wschód od The Twins królewska droga przebiega przez moment wzdłuż wybrzeża, relatywnie niedaleko od Bliźniaków) i tym samym drogą morska przecięli jedynie zatokę (The Bite zdaje się), nieco skracając sobie podróż. Inna sprawa skąd pochodził i skąd wyruszył statek, na który wsiedli. Tu już pomysłów specjalnie nie mam, najbardziej oczywiste podejrzenie to Kings Landing.[/spoiler]
The North remembers that Winter is coming

notozobaczymy
Poziom 4
Rejestracja: 5 maja 2011, o 00:03

Postautor: notozobaczymy » 8 lut 2012, o 00:20

Jest trochę niejasności z różnymi rodami.

Np. Ród Estermontów. Lord Estermont, dziadek Roberta, Stannisa i Renly'ego, walczy u boku trzeciego z nich, potem drugiego, ba nawet dowodzi jakąś częścią wojsk Renly'ego. Tyle, że musi mieć z 90 lat :D Dlaczego? Bo w następnych tomach (UdW) jako lord figuruje już Eldon Estermont, mający mieć około 70 lat. Sam królewski dziadek (stary) "Lord Estermont" nie jest nigdzie wymieniany w dodatkach. Formalnie nie błąd, ale wytłumaczenie unikające błędu daje nam najstarszego rycerza w Westeros ;)

[spoiler]W dodatku Tańca jako Lord Stonehelmu wymieniany jest Clifford Swann. Dodatek ten jest aktualny na początek Tańca i części UdW. Wiemy jednak, że lordem Swannów był ojciec Balona Gulian, a jego dziedzicem Donnel, nigdzie nie ma informacji o śmierci tych dwóch i przejęciu władzy przez np. kuzyna.[/spoiler]

notozobaczymy
Poziom 4
Rejestracja: 5 maja 2011, o 00:03

Postautor: notozobaczymy » 8 lut 2012, o 00:27

Leo pisze:[spoiler]
Tyrion nie widział nic poza mgłą.
– Coś się poruszyło. Widziałam fale na wodzie.
– Żółw – zapewnił radośnie książę. – Wielki łamignat, to wszystko.

[/spoiler]


[spoiler]Sprawdziłem w oryginale. Też jest "prince", a sama kwestia wyjaśnia się w dalszej części rozdziału. Zdecydowanie wymsknęło się ;) [/spoiler]

Morgana pisze:A jak to było z Luwinem? Służył cały czas w Winterfell, prawda? Bo zaciekawiły mnie słowa Cat na początku GoT- że niby Luwin odbierał wszystkie jej dzieci. A Robb przecież urodził się w Riverrun.


Da się obronić :) Mógł Luwina przywieźć do Riverrun. Ned był wtedy młodym lordem, może chciał mieć dziadka pod ręką. Maesterów czasem brało się ze sobą na wyjazdy pewnie.

Agarwaen
Poziom 2
Rejestracja: 6 mar 2011, o 17:59

Postautor: Agarwaen » 8 lut 2012, o 20:29

Wszyscy już chyba dawno odkryli albo dowiedzieli się w Internecie (co, ze wstydem przyznaję, dotyczy także mnie), że to Gared z Prologu był dezerterem, którego Ned ściął w pierwszym prawdziwym rozdziale Gry o Tron. Odświeżam sobie tę książkę i jedna rzecz mnie uderzyła: jak właściwie Gared przebył Mur?! Nie ma mowy o tym, by np. wrócił do Zamku, a potem zwiał na południe: Mormont w swej rozmowie z Tyrionem mówi mu, że całą trójkę zwiadowców uznaje się za zaginionych (nawiasem, szkoda, że Straż nie dopadła go przed Starkami; może z tego bełkotu poznaliby przynajmniej losy jego towarzyszy). Macie jakieś pomysły?

WinterIsComing
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 gru 2011, o 19:52

Postautor: WinterIsComing » 8 lut 2012, o 20:45

Może przedostał się przez Mur jak dzicy, przecież robili to nie raz nie dwa i porywali dziewczyny lordom :P. W strachy to i nawet więcej adrenaliny by miał... Może mu ktoś pomógł, przecież nikt i tak go nie słuchał więc nie znamy co im dokładnie przekazał przed ścięciem, może go nawet nie chcieli wysłuchać jak już zaczął mówić o Innych, którzy mieli niebieskie oczy.
"Mogę nie wiedzieć. Nie obawiam się tego." R. Feynman

Oloorin
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 19:14

Postautor: Oloorin » 9 lut 2012, o 00:14

Troche ciężko, wiemy ile czasu i pracy potrzebowała ekipa dzikich z którą był Jon Snow. Sądzę że raczej udało mu się jakoś przemknąć przez BC; nocą raczej ciężko zobaczyć jednego pieszego człowieczka z góry muru (chociaż tu i tak by miał problem z bramami). Albo może znał jakies przejście typu tych drzwi w Nocnym Forcie.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 19 lut 2012, o 20:45

Znalezione w II części TzS:
- w dwóch momentach w rozdziale Ashy (Królewska branka) lady Sybelle Glover (z domu Locke) jest określana w myślach Greyjoy'ówny/pani Ironmaker mianem "żony Galbartha Glovera". W rzeczywistości to żona jego młodszego brata Robetta, który jest też jego następcą. Czy Galbarth miał kiedykolwiek żonę- nie wiem, może miał ale to pewnie historia na inny tom o ile Martin się za to weźmie.

- Axell Florent jest określony przez królową Selyse w rozdziale Jona mianem "kuzyna". W rzeczywistości jest jednym z jej stryjów co zostaje w tym samym rozdziale nie co dalej zaznaczone.

angar31
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lip 2011, o 16:16

Postautor: angar31 » 19 lut 2012, o 22:59

Co do kuzyna i stryja to takie coś pojawia się wielokrotnie, wydaje mi się że to jakiś archaizm, bo także w innych dziełach literackich zauważałem wielokrotnie używanie określeń typu kuzyn/wuj etc. zamiennie, ktoś to umie wyjaśnić?

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 20 lut 2012, o 09:08

zauważałem wielokrotnie używanie określeń typu kuzyn/wuj etc. zamiennie, ktoś to umie wyjaśnić?


Znowu zetknąłem się z tym wczoraj podczas czytania kolejnego rozdziału Jona, gdy spotkał swoją (w tym wypadku rzeczywistą) kuzynkę w Czarnym Zamku. Dziewczyna (lub kobieta, jak sama siebie określa) nazywa swego stryja Gregana w pewnym momencie kuzynem. Możliwe, że jest to jakiś archaizm na określenie bocznej, ciotecznej i stryjecznej, linii.
Przyłączam się tym samym do prośby Angara31 jeżeli chodzi o wyjaśnienie sprawy.

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Postautor: Apacz » 20 lut 2012, o 14:31

Mieszanie wuja i stryja jest naturalne, bo w angielskim nie istnieją z tego co się orientuję dwa osobne określenia na brata ojca i matki, w obu przypadkach jest to uncle. Ale mieszanie wuja/stryja z kuzynem jest już w istocie zagadkowe i skłaniam się ku temu, że to po prostu błędy.
The North remembers that Winter is coming

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 20 lut 2012, o 15:14

a ma ktoś może pod ręką oryginał? bo nie jestem do końca pewna, czy za błąd odpowiada Martin czy tłumacz :)

karwis_
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sty 2012, o 12:16

Postautor: karwis_ » 20 lut 2012, o 17:15

Znalazłam taki fragment:


“Your uncle … would that be Lord Arnolf?”
“He is no lord,” Alys said scornfully. “My brother Harry is the rightful lord, and by law I am his heir. A daughter comes before an uncle. Uncle Arnolf is only castellan. He’s my great-uncle, actually, my father’s uncle. Cregan is his son. I suppose that makes him a cousin, but we always called him uncle.


Wychodzi na to, że Arnolf jest jej... nazwijmy to 'pra-wujkiem' tj. wujem jej ojca, co sprawia, że jego syn Cregan jest jej można by to określić jako wuja (stryja?- gubię się w tym nazewnictwie). Więc to po prostu Alys jest w błędzie mówiąc, że to jej kuzyn (może pogubiła się dlatego, że są we w miarę podobnym wieku- chociaż powiem, że nie wiem jak to wygląda w rzeczywistości), ale przecież stwierdziła ostatecznie, że zwykle nazywają go wujem :D
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...

Bronn
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 24 kwie 2011, o 00:17

Postautor: Bronn » 26 lut 2012, o 03:23

W drugim tomie TzS bodajże podczas ślubu Alys z magnarem mamy wzmiankę, że septon Chayle wyjrzał na moment z septu. Pomyliło się autorowi (albo tłumaczowi) z Celladorem, Chayle'a Theon utopił w Winterfell.


Co do Cregana Karstarka - Alys wiedziała, że jest on kuzynem, ale stwierdziła, że nazywała go stryjem/wujem. To chyba była tylko taka maniera. W mojej rodzinie jest kilku przyszywanych wujków, a żaden nie jest ze mną spokrewniony. Tym łatwiej mi uwierzyć, że młodzi Karstarkowie od dzieciństwa nazywali stryjem kuzyna, który był mniej więcej w wieku ich ojca.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 9 mar 2012, o 22:29

Co do Cregana Karstarka - Alys wiedziała, że jest on kuzynem, ale stwierdziła, że nazywała go stryjem/wujem.


Możliwe. Rzeczywiście może jakoś wychodzić, że Cregan to jej kuzyn, ale w wieku ojca czy może chociaż ciut młodszy :D. Co do jego wieku to Jon odwiedzając go w celi widział trochę siwych włosów na jego głowie.

Edredon
Poziom 1
Rejestracja: 19 sie 2012, o 18:14

Postautor: Edredon » 19 sie 2012, o 18:31

Taniec ze smokami - część pierwsza, strony 609-610

"Jon Snow sięgnął za siebie i wyciągnął z pochwy Długi Pazur. (...) W ich obleczonych w czarne rękawice dłoniach błyszczała stal." a za chwilę w tej samej scenie "Jon Snow chciał już wyciągnąć Długi Pazur, ale nagle odezwał się Skóra."
taki filmowy błąd, ale trochę mnie rozbawił :)


I w tej samej części, strona 589:
[spoiler]
"Nagle Bran nie był już chłopcem patrzącym na kruka, lecz krukiem spoglądającym na chłopca. Pieśń rzeki w jednej chwili stała się głośniejsza, pochodnie paliły się jaśniej niż przedtem, a w powietrzu unosiło się mnóstwo niezwykłych zapachów."

Ten fragment za każdym razem jak go czytam trochę mnie denerwuje, ponieważ ptaki mają bardzo słaby zmysł powonienia, dużo gorszy od człowieka, więc na pewno Bran nie mógł poczuć większej ilości zapachów niż jako człowiek, no chyba że o coś innego Martinowi chodziło...[/spoiler]

Drogon
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 11 cze 2012, o 17:54

Postautor: Drogon » 21 sie 2012, o 13:59

Edredon
Być może nasze kruki (z Ziemi), różnią się od tyceh z Westeros. A pozatym Bran mógł po pewnym czasie ignorować niektóre zapachy, które w ciele kruka się "ożywiły"
And you are young and life is long
And there is time to kill today
And then one day you find
Ten years have got behind you

Edredon
Poziom 1
Rejestracja: 19 sie 2012, o 18:14

Postautor: Edredon » 21 sie 2012, o 14:41

Kto wie, może i tak :) chociaż do tej pory raczej zwierzęta występujące w Westeros Martin przedstawiał dość realnie tak jak te u nas w świecie ;)

Taniec ze smokami cz. II
str. 283
"- Nadchodzi zima...
Jarzębina przeszyła go twardym spojrzeniem.
- Nie masz prawa wypowiadać słów lorda Eddarda. Nie ty."

Jarzębina jest dziką, więc teoretycznie nie powinna żywić wielkich sympatii do Neda, nie mówiąc o tym, że skąd wiedziała, że Ned tak często powtarza motto Starków?

Ma_3
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 lip 2012, o 20:59

Postautor: Ma_3 » 21 sie 2012, o 20:35

nie mówiąc o tym, że skąd wiedziała, że Ned tak często powtarza motto Starków?


Bo jest Starkiem? ;-)

Edredon, według mnie to żaden błąd. Po prostu gardziła Theonem i uważała, że po tym, co uczynił, nie ma on prawa w jakikolwiek sposób używać ich motta. A gdybym była na jej miejscu (tzn. z jej okrojoną wiedzą), pewnie myślałabym podobnie.

To, czy Jarzębina mogła lubić lub nie lubić Starków i w tym Eddarda, ma się nijak do tego, że słowa nadchodzi zima to ich rodowe motto, powszechnie znane w całym Westeros od Dorne aż za Mur. Myślę, że "słowa lorda Eddarda" trzeba właśnie w tym kontekście rozumieć - tj. jako motto Starków, a nie jedynie ulubione powiedzenie Neda.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 12 paź 2013, o 21:17

Oczy Renlego.
W rozdziale Sansy z GoT, jest o tym, że zielona zbroja pasowała mu do zielonych oczu :-)
Dokładnie "jego zielone oczy współgrały ZIELENIĄ ze zbroją" (ciemnozieloną)

Natomiast w rozdziale Brienne, w NM, cz.II w chwili gdy widzi Gendrego wydaje się jej, że widzi ducha. No i myśli, "choć jego (renlego) oczy miały taki sam CIEMNONIEBIESKI kolor"

Więc błąd Martina czy błąd tłumacza???
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 17 lis 2013, o 12:21

chyba przyłapałam Martina na drobnej nielogiczności: po ucieczce spod Bliźniaków podróż Aryi i Ogara trwa kilka jeśli nie kilkanaście dni, zanim dziewczynka w nocy będzie miała wilczy sen z Nymerią wyciągającą Catelyn z wody. Z kolei Thoros wspomina, że Cat była martwa już od trzech dni, kiedy Beric przywrócił jej życie.
Dotychczas wydawało mi się, że wilcze sny Starków polegają na tym, że świadomość człowieka 'wchodzi' w świadomość wilkora, a wydarzenia dzieją się równolegle, w tym samym czasie. Więc albo Arya we śnie cofnęła się do wspomnień Nymerii, albo Martin trochę rozmachał się z opisem ucieczki spod Bliźniaków ;)

TeomarArryn
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 sie 2013, o 16:38

Postautor: TeomarArryn » 19 lis 2013, o 14:32

yennefer pisze:Natomiast w rozdziale Brienne, w NM, cz.II w chwili gdy widzi Gendrego wydaje się jej, że widzi ducha. No i myśli, "choć jego (renlego) oczy miały taki sam CIEMNONIEBIESKI kolor"


A może Brienne chodziło o Roberta? Przecież on miał niebieskie oczy, a z tego co pamiętam to było tak:
[quote]Wygląda jak Renly. Ale Renly nigdy się nie ożenił, a nie miał też naturalnych synów. - Brienne już wiedziała, czyim synem jest Gendry. - Ma nawet takie same ciemnoniebieskie oczy.

A ucieczka spod Bliźniaków mogła być dla Aryi sporym przeżyciem, co zaskutkowało długim opisem. Poza tym większość tego opisu to jej przemyślenia.
-Chodźmy coś zjeść. - zaproponował.
-Przecież godzinę temu konałeś... -odparła.
-Ale teraz konam z głodu.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 19 lis 2013, o 15:28

Nie przytocze teraz calego fragmentu ale tam raczej Brienne o Renlym myslala. Porownywala wyglad obu panow-znaczy sie Gendrego i Renlego.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Postautor: Vivien » 22 lis 2013, o 15:04

Napewno Brienne chodziło o Renly'ego. Żeby nie było żadnych wątpliwości przytoczę:

Brienne odwróciła się i zobaczyła ducha. Renly.(...) Chłopak (...) jest młodszy, ma bardziej kwadratową żuchwę i bardziej krzaczaste brwi. Renly był szczupły i gibki, natomiast chłopak miał potężne bary i muskularne prawe ramię (...) Choć oczy Renly'ego miały zawsze taki sam ciemnoniebieski kolor, zawsze były ciepłe, miłe i pełne wesołości, a w oczach chłopaka kipiały gniew i podejrzliwość.


W Starciu Królów Renly też miał ciemnoniebieskie oczy, jak wynika z obserwacji Catelyn. Generalnie Dżordż kiedyś mówił, że nie ma pamięci do koloru oczów, stąd też ta pomyłka ( a może było ich więcej?). I tak nawiasem, wiele fanów często doszukuje się w kolorze oczu jakiegoś drugiego dna, bywa że popierają swoje domysły argumentem "że ktoś ma oczy w kolorze x, to na pewno nie jest synem y", ale jeśli Dżordż traktuje to tylko przedmiotowo, jedynie jako środek opisu i głowy nie ma do zapamiętywania, to zapewne żadnych wskazówek nie przemycał stosując opis oczu
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 14 gru 2013, o 20:04

Mam zagwozdkę, jeśli chodzi o Domerica Boltona. Wiadomo, że umarł dwa lata przed wojną pięciu królów, bo lady Hornwood wspomniała o tym w jednym z rozdziałów Brana w SK:
– Tylko niewielu go zna – odparła. – Zawsze mieszkał z matką, lecz przed dwoma laty zmarł młody Domeric i Bolton został bez dziedzica. Wtedy właśnie sprowadził bękarta do Dreadfort. Wszyscy utrzymują, że chłopak jest bardzo podstępny.


Pytanie zasadnicze – w jakim wieku umarł? Roose w TzS wspomina go tak:
– Na razie. Miałem kiedyś innego, Domerica. To był spokojny chłopak, ale bardzo zdolny. Cztery lata służył jako paź u lady Dustin, a potem przez trzy lata w Dolinie jako giermek lorda Redforta. Grał na harfie, czytał dzieła historyków i jeździł konno szybko jak wiatr. Konie... chłopak szalał na ich punkcie. Lady Dustin może ci o tym opowiedzieć. Nawet córka lorda Rickarda nie potrafiła go prześcignąć, a ona sama była na wpół koniem (…) Ramsay go zabił. Maester Uthor mówi, że to była choroba kiszek, ale ja uważam, że to trucizna. W Dolinie Domeric lubił towarzystwo synów Redforta. Chciał mieć brata u swego boku, więc pojechał w górę Płaczącej Wody, by odnaleźć mojego bękarta. Zabroniłem mu tego, ale Domeric był już dorosłym mężczyzną i uważał się za mądrzejszego od ojca.

Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że Domeric był nastolatkiem, który właśnie skończył służbę w charakterze giermka, wrócił do domu, nudziło mu się bez kolegów i dlatego postanowił poznać brata – wygląda mi na jakieś 16-17 lat. Koncepcję psuje wzmianka o „córce lorda Rickarda”, czyli Lyannie. Żeby móc się z nią ścigać, Domeric musiałby należeć do jej pokolenia, czyli w chwili śmierci zbliżałby się do trzydziestki - tylko że w takim razie między jego powrotem z Doliny a szukaniem brata musiałoby upłynąć ładnych parę lat, które Domeric spędziłby właściwie bezczynnie, a to bez sensu. Czy ja coś źle rozumiem, czy coś stracono w tłumaczeniu, czy może Martin się pomylił?
"All beauty must die."

dexter
Poziom 3
Rejestracja: 9 cze 2012, o 00:36

Postautor: dexter » 14 gru 2013, o 20:20

Wydaje mi się że Martin się nie pomylił bo mu chodziło o lorda Rickarda Karstarka a nie Starka. Wtedy córka to Alys i wszystko z wiekiem pasuje:)

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 14 gru 2013, o 20:21

chyba że "córką lorda Rickarda" nie jest Lyanna, a Alys Karstark. Więcej lordów Rickardów w sadze nie kojarzę ;)

edit: to jako że z dexterem odpowiedzieliśmy niemal jednocześnie, to dołożę jeszcze jedną drobną nieścisłość.
Gra o tron, zamieszanie związane ze śmiercią króla Roberta. Albo ekipa pałacowa zwlekała ponad dzień z zawiadomieniem świata o śmierci króla (zwyczajowe bicie w dzwony), albo Martinowi się trochę porozjeżdżała akcja. Sansa trafia do domowego aresztu pierwszego dnia, obserwuje wtedy z okna żołnierzy i słyszy odgłosy walki. Drugiego dnia pod wieczór wspomniane bicie dzwonów niesie wiadomość o śmierci króla. Ned i jego ludzie walczyli z ludźmi Lannisterów dopiero po śmierci Roberta, więc gdyby wszystko szło po kolei to Sansa zostałaby zgarnięta przez Cersei o dzień za wcześniej. A w dniu śmierci króla, o poranku, jadła wspólnie z Nedem i Aryą śniadanie. Trochę to nielogicznie ;)

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 15 gru 2013, o 08:54

A, chyba że chodzi o Rickarda Karstarka i Alys. ;) Przyznaję, że sama bym nie wpadła na to, że może o nich chodzić. Byłam pewna, że chodzi o Rickarda Starka i Lyannę, bo po pierwsze Roose chwilę wcześniej też wspomina o lordzie Rickardzie, i w tym wcześniejszym fragmencie na pewno ma na myśli Starka. Po drugie, słowa "ona sama była na wpół koniem" skojarzyło mi się ze wspomnieniem Barbrey Dustin o Brandonie i Lyannie - "tych dwoje było jak para centaurów".
BTW - sprawdzałam na westeroskiej wikii, oni też utożsamiają "córkę lorda Rickarda" z tego cytatu z Lyanną: http://awoiaf.westeros.org/index.php/Domeric_Bolton (nie żebym uważała, że nie mogą się mylić, wspominam tylko dla porządku).
"All beauty must die."

Cat z kanałów
Poziom 1
Rejestracja: 11 sty 2014, o 18:36

Postautor: Cat z kanałów » 23 lut 2014, o 10:10

Asiek pisze:więc gdyby wszystko szło po kolei to Sansa zostałaby zgarnięta przez Cersei o dzień za wcześniej. A w dniu śmierci króla, o poranku, jadła wspólnie z Nedem i Aryą śniadanie. Trochę to nielogicznie ;)

\kolejnośc jest taka:

Ned je śniadanie z dziewczynkami, po którym Sansa się obraża i idzie do Cersei poinformować ja o tajnym wyjeżdzie. Cersei zamyka wtedy Sansę w pokoju.
Umiera król, jest spotkanie małej rady i spotkanie w sali tronowej - poczatek walk.
W tym samym czasie Arya ma lekcje tańca z której ucieka czyli poranek - południe dnia zero

Asiek pisze: Albo ekipa pałacowa zwlekała ponad dzień z zawiadomieniem świata o śmierci króla (zwyczajowe bicie w dzwony), albo Martinowi się trochę porozjeżdżała akcja.


Dwór zwlekał z poinformowaniem wszystkich o śmierci króla - mieli ważniejsze sprawy na głowie. Rozdział Aryi kiedy ucieka z czerwonej twierdzy rozpływa się w ciemności czyli mamy wieczór/noc po dniu zero, a dzwony milczą. Cersei najpierw rozprawiła się z konkurencją a dopiero później wysłała kruki i powiadomiła mieszkańców King's Lannding.

Vaherem
Poziom 2
Rejestracja: 8 maja 2013, o 12:52

Postautor: Vaherem » 28 lut 2014, o 00:32

Nie wiem czy do do końca dobry temat, ale chce się czepić kreacji świata. Kocham go, ubóstwiam i tak dalej - ale kilka spraw nie daje mi spokoju.

- uwielbiam opisy strojów, ale za to kompletnie nie trawię uzbrojenia. Jak czytałem o tych rubinach osadzonych w nowym mieczach Lannisterów i cudacznych zbrojach to aż zaczynałem zgrzytać zębami.

- czy u Martina istnieją władzę miejskie albo jacyś przedstawiciele pana feudalnego sprawujący władzę w ich imieniu? Burmistrz lub jakiś prewot? Kto zarządza Królewską Przystanią, miastem z conajmniej dwustoma tysiącami mieszkańców? Starożytny Rzym miał swojego prefekta nawet w czasach cesarzy, a KL ma conajwyżej dowódcę złotych płaszczy.

Panzer
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 21 gru 2013, o 00:01

Postautor: Panzer » 28 lut 2014, o 21:12

Sam się nad tym zastanawiałem. O ile w przypadku innych liczących się miast jak np. Biały Port, Lannisport czy Stare Miasto można moim zdaniem spokojnie przyjąć, że lordowie sprawują tam władzę osobiście, bo są na miejscu, albo wyznaczają kogoś na swojego przedstawiciela, to KP jako stolica powinna mieć szczególny status. Ja tam bym widział miejską radę i burmistrza (lub kogoś w tym rodzaju), mającego miejsce w Małej Radzie.
Ale jak widać p. Martin nie przejmuje się takimi szczegółami.

AlojzyFrak
Poziom 4
Rejestracja: 26 lip 2013, o 16:52

Postautor: AlojzyFrak » 1 mar 2014, o 19:57

Vaherem pisze:
- uwielbiam opisy strojów, ale za to kompletnie nie trawię uzbrojenia. Jak czytałem o tych rubinach osadzonych w nowym mieczach Lannisterów i cudacznych zbrojach to aż zaczynałem zgrzytać zębami.


Historyczne zbroje bywały cudaczne, zwłaszcza tzw. zbroje paradne, nie używane do walki (i zrobione na ogół z cienkiej blachy).
Rubiny i kamienie szlachetne bywały osadzane w rękojeści miecza, oczywiście nigdy na klindze. Raczej dotyczyło to mieczy paradnych, używanych do pasowania na rycerzy- bo ryzyko utraty lub uszkodzenia mieczy w boju było spore.

Vaherem pisze:- czy u Martina istnieją władzę miejskie albo jacyś przedstawiciele pana feudalnego sprawujący władzę w ich imieniu? Burmistrz lub jakiś prewot? Kto zarządza Królewską Przystanią, miastem z conajmniej dwustoma tysiącami mieszkańców? Starożytny Rzym miał swojego prefekta nawet w czasach cesarzy, a KL ma conajwyżej dowódcę złotych płaszczy.


Odniosłem wrażenie, że Królewska Przystań była rządzona bezpośrednio przez króla.

Saphira
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 sty 2014, o 17:06

Postautor: Saphira » 5 mar 2014, o 17:10

A ja wyłapałam coś takiego :

Robb siedział na dziobie z dłonią oparta na łbie swojego wilkora, kiedy wioślarze
chwycili za wiosła. Theon Greyjoy siedział obok niego. Jej wuj Brynden usadowił się w
drugiej łodzi razem z Greatjonem i lordem Starkiem.

(Fragment pochodzi z ostatniego rozdziału Catelyn w Grze o Tron)


Skoro Robb (wtedy już Lord Stark) siedział w jednej łodzi z Theonem, to jakim cudem Brynden usadowił się w drugiej łodzi z Gretjonem, a jednocześnie był na jednej łodzi z Robbem?
Żaden człowiek, choćby nie wiem jak wielki, nie może znać swojego przeznaczenia.

Ask : ask.fm/KatarzynaSypien

Egg
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 lip 2013, o 17:41

Postautor: Egg » 5 mar 2014, o 17:49

Saphira pisze:A ja wyłapałam coś takiego :

Robb siedział na dziobie z dłonią oparta na łbie swojego wilkora, kiedy wioślarze
chwycili za wiosła. Theon Greyjoy siedział obok niego. Jej wuj Brynden usadowił się w
drugiej łodzi razem z Greatjonem i lordem Starkiem.

(Fragment pochodzi z ostatniego rozdziału Catelyn w Grze o Tron)


Skoro Robb (wtedy już Lord Stark) siedział w jednej łodzi z Theonem, to jakim cudem Brynden usadowił się w drugiej łodzi z Gretjonem, a jednocześnie był na jednej łodzi z Robbem?


To prawdopodobnie błąd w polskim tłumaczeniu. W oryginale jest "Her uncle Brynden would come behind in the second boat, with the Greatjon and Lord Karstark."

Saphira
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 sty 2014, o 17:06

Postautor: Saphira » 5 mar 2014, o 18:16

Egg, aha, faktycznie, błędy polaków xD Dzięki za wyłapanie tego w oryginale ;) To trzeba szukać dalej ...
Żaden człowiek, choćby nie wiem jak wielki, nie może znać swojego przeznaczenia.



Ask : ask.fm/KatarzynaSypien

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 5 mar 2014, o 18:43

Ja mam wydanie książki z 2011 roku i tam jest napisane "lord Karstark", a nie Stark. Wychodzi na to, że był to jednorazowy błąd w tłumaczeniu "Gry o tron".
Valar morghulis

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „PLiO tomy 1-5”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości