Gra o Tron 01x07 You Win or You Die (SPOILERY)

Moderator: Nocna Straż

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Gra o Tron 01x07 You Win or You Die (SPOILERY)

Postautor: Leo » 24 maja 2011, o 02:30

Trochę nietypowo z tym siódmym epizodem wyszło no ale niektórzy nie wytrzymali i już obejrzeli. A żeby nie spoilerować w temacie szóstego odcinka założyłem nowy.

Już początek zaskakuje przyjemnie, kiedy to mamy przyjemność odwiedzić obóz Lannisterów. Całkiem pokaźnych rozmiarów jesli porównywać do innych scen w plenerach, które nie zawsze wyglądały imponująco. No i już po chwili widzimy starego lwa czyli Tywina. Wygląda bardzo fajnie, cacy i w ogóle. Tylko jakoś mi to oprawianie jelenia średnio do niego pasowało. No ale może w ten sposób się odstresowywał, niech będzie. Ogólnie ciekawa rozmowa.

Scenka Littlefingera i dwóch dziwek. Ogólnie niewiadomo po co to wcisnęli. Paluszek opowiada historie dawne i wielce poruszające a przy okazji imponuje widzom swoim warsztatem reżyserskim filmów xxx. Nie że coś mam do tych dziewczyn bo były całkiem przyjemne ale bardziej bym się ucieszył z jednej z wielu książkowych scen, które mogli zamiast tego pokazać a których już nie uświadczymy. Scenka trwała 5 minut co jest sporo jak na GoT.

Osha trochę wygląda jakby się nie wyspała ew. coś tam sobie wciągała do nosa przed chwilą ;]

Sceny u Dothraków jak dla mnie coraz lepiej się prezentują. Jak widać brak Viserysa nie zaszkodził im jakoś specjalnie. Scena z handlarzem wina wygląda tak jak sobie to wyobrażałem. Jorah też poziom trzyma, bez zarzutów. Niezła przemowa khala Drogo, choć trochę tak sobie podskakiwał śmiesznie. No ale w końcu dzikie plemię ;]

Na murze przydział etatów, też jak dla mnie pozytyw. A już zwłaszcza przysięga Jona i Sama. I dłoń w pysku Ducha.

No i Ned oczywiście, który nieuchronnie zbliża się do spotkania z ser Ilynem. Ostatnia scena bardzo mi się podobała ale... Z tego co pamiętam z książki to ser Barristan w ogóle nie ruszył się do Neda po rozkazie królowej. W serialu zrobił kilka kroków jakby rzeczywiście chciał złapać Starka za fraki :/ No ale to już szczegół chyba. Bardzo fajnie że wreszcie Gwardia Królewska wyglądała przyzwoicie i na swoim miejscu. Jakoś się nie mogłem ich doliczyć. Było ich pięciu pod Żelaznym Tronem. Mogę się mylić ale zakładam że to byli Meryn Trant, Boros Blount, Preston Greenfield, Mandon Moore i Barristan Selmy. Jaime był na zachodzie. Brakuje jednego. Nie wiem jak to tam wyglądało dokładnie ale coś mi sie nie zgadza. Chyba brakuje Arysa Oakhearta. Tzn. równie dobrze może brakować Blounta a Arys tam sobie stał ale chodzi o to że jednego gdzieś wcięło. Chyba że o czymś nie wiem albo się mylę w obliczeniach ;]
Fajnie pokazane jak Ogar tam zaszarżował w czarnej zbroi i też miło iż wspomniana wcześniej Gwardia Królewska nie ruszyła do ataku tylko stała przed Joffreyem i Cersei zasłaniając ich, trzymając dłonie na mieczach. Taki tam drobiazg a cieszy (przynajmniej mnie;)

Ogólnie kolejny bardzo dobry odcinek. Największym minusem jest teraz dwutygodniowe oczekiwanie, na które sam się skazałem. I pewnie nie tylko ja :D Pocieszającym jest fakt, że scenariusz ósmego odcinka napisał sam Martin.
Aha, kolejnym minusem jest brak Tyriona, który zawsze wzbogacał ten serial swoją osobą ;]
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


olivka
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 sty 2005, o 18:50

Postautor: olivka » 24 maja 2011, o 15:46

Doszukiwałąbym się w tym jeleniu nawiązania do Baratheonów ;) Tywin jest niezły, ale od razu wyobraziłam go sobie w chwili przyszłej śmierci - czar prysł :D
Petyr reżyserem xxx - dobre :D Też nie do końca rozumiem, po co tam ta scene. Pewnie dla uciechy męskiej części publiczności.
So long and thanks for all the fish.

elwiss
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lut 2007, o 16:58

Postautor: elwiss » 24 maja 2011, o 16:32

Odcinek bardzo dobry, scenka w burdelu mi się podobała , w końcu w jakiś sposób został opowiedziany kawałek historii Petyra. Co do obozu LAnnisterów to miałem dziwne wrażenie że w serialu Tywin może być pokazywany jako "ten co był namiestnikiem za mad kinga i był porządek i teraz będzie zaprowadzał porządek po rewolucji i cyrku / burdelu jaki zostawił po sobie Robert" czyli jako całkiem racjonalny i może nawet pozytywny bohater.
Podobały mi się dothrackie sceny i fikumiku khala Drogo, chociaż miałem takie wrażenie że w którymś momencie tej sceny (jakoś przed tym jak powiedział że przekroczy czarne morze na drewnianych koniach" czy coś takiego, że pomyślał sobie "o ku*wa co ja gadam?" ale jeśli powiedział A to musiał powiedzieć B.

Jedyny minus który mi się nasuwa na myśl z miejsca teraz to szczekający Duch! NO WSTYD!
aż chciałem czymś w monitor przyp******ić
"dusza sprawiedliwych ogląda we śnie niebo pełne tajemnic"
W Hugo, Les Mis

Godlike
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 cze 2007, o 21:52

Postautor: Godlike » 24 maja 2011, o 20:38

Czy tylko mi brakuje wieży radości?
Tywin jest za miękki, tak jak się obawiałem. No i źle poprowadzony, jakoś nie wyobrażam sobie, by ksiażkowy Tywin tak nastawał na to, by Jaime zabił Eddarda. Wrecz przeciwnie, był wściekły, kiedy Joff skazał go na śmierć, bo wiedzial, że Ned jest bardziej przydatny żywy, zwłaszcza, gdy Starkowie mają jednego z Lannisterów. Obawiam się, czy serialowy Tywin nie będzie po prostu etatowym badguyem.

elwiss
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lut 2007, o 16:58

Postautor: elwiss » 24 maja 2011, o 21:31

W sumie dobrze spostrzegłęś że jeszcze ani razu nie wspomniano o wieży radości i jeśli nie będzie o niej wspomniane w jakiś niewyjaśniony sposób w trakcie pobytu eda w lochach to jakby nie patrzeć zlatuje tu potwierdzeniem teorii pochodzenia jona która to by w późniejszych odcinkach się rozwijałą przyprawiając o ból głowy samych serialowiczów.
No i scena ze sprzedawcą wina też wyszła ok, ale czy to przypadkiem nie Rhakkaro (nie wiem czy dobrze napisałem) wg książki dostał konia?
"dusza sprawiedliwych ogląda we śnie niebo pełne tajemnic"

W Hugo, Les Mis

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 24 maja 2011, o 21:47

Chyba jednak ser Jorah dostał konia. Mógł wybrać każdego oprócz konia khala i khaleesi.
Na Wieżę Radości nawet nie liczyłem, jakby była to bym chyba z wrażenia spadł na dywan. A Tywin zamiast oprawiać jelenia lepiej by pasował za stołem piszący jakieś listy czy coś w ten deseń. Chociaż oczywiście, jak zauważyła olivka symbolika tej sceny sama się narzuca.
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

elwiss
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lut 2007, o 16:58

Postautor: elwiss » 24 maja 2011, o 22:01

Doczytałem się w końcu, w sumie wychodzi na to że po części oboje mamy rację z tym że pomieszały mi się imiona, konie mogli sobie wybrać Jorah i Jhogo
"dusza sprawiedliwych ogląda we śnie niebo pełne tajemnic"

W Hugo, Les Mis

Reif
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 18 maja 2011, o 21:35

Postautor: Reif » 24 maja 2011, o 22:16

elwiss pisze:Jedyny minus który mi się nasuwa na myśl z miejsca teraz to szczekający Duch! NO WSTYD!
aż chciałem czymś w monitor przyp******ić


Haha, faktycznie. Na początku nie zwróciłem na to uwagi, toć wilki nie szczekają. Wzięli na plan jakiegoś burka i myśleli, że się nada. Kolejny dowód na to, że wilkory w serialu traktuje się trochę po macoszemu. Niby szczegół, ale jak ktoś zwróci na to uwagę to jednak odrobinę bodzie ;).

Sam odcinek dosyć mi się podobał, i wyszło z tego swoiste preludium do wojennej rozpierduchy, która będzie miała miejsce. Osobiście z niecierpliwością wyczekuje kolejnej sceny z Syrio Forel'em i mam nadzieje, że zrealizują ją widowiskowo!

Obóz Lannisterów przedstawiono bardzo fajnie, a i scena w namiocie przypadła mi do gustu. Gdzieś to oprawianie zwierzyny podczas rozmowy z Jaime'em ładnie się wkomponowało w całość. Do Tywina w zasadzie nic nie mam, nawet aktor odpowiednio dobrany, ale chyba muszę go jeszcze zobaczyć w akcji, żeby sobie wyrobić zdanie.

Ok, scena z Petyrem... tak właśnie myślałem, że brak wątków erotycznych w poprzednim odcinku będzie musiał zostać nadrobiony z nawiązką i się nie zawiodłem! Petyr podchodzi do sprawy jak prawdziwy profesjonalista ;P. A tak serio, to wydaje mi się, że może całość została dodana, po to by wyraźniej nakreślić motywy Littlefinger'a, a tło w postaci dwóch pań dodali przy okazji. No bo przecież do kogoś musiał mówić ;).

Standardowo część historii z Jonem również mi się spodobała, w ogóle sama koncepcja Straży Nocnej i Muru jest gdzieś taka... fajna :P. W przypadku ujęć na Murze rzadko mam jakieś zastrzeżenia, zaprzysiężenie pokazali w bardzo udany sposób (nie zgadzał się chyba tylko jeden szczegół, bo o ile dobrze pamiętam to w książce Pyp został przyjęty do rangerów). Mormont jak zwykle dawał radę.

Jeśli chodzi o deklaracje Drogo to wyszło to po prostu super, zrobił to jak prawdziwy barbarzyńca (nawet się popluł z ekscytacji :D). W ogóle nie wiem, kto wymyślił ten język Dothracki, ale należą mu się porządne brawa, bo brzmi to fantastyczne (bo w książce sam język chyba nie był pokazany dosłownie?). Taki dialekt świetnie brzmi w ustach barbarzyńskiego wojownika stepów, słychać dużą twardość, a niektóre głoski wypowiadane agresywnie brzmią wprost ekstra :). Obrazu dopełnia jeszcze muzyka i mamy idealną barbarzyńską mieszankę.

Partie odcinka z Eddard'em też bardzo pozytywne, szkoda w zasadzie, że tak honorowa postać skończy tak badziewnie. Scena w sali tronowej wyszła świetnie, a Joffrey siedzący na tronie było odpowiednio wk...wiający. Sam epizod został moim zdaniem perfekcyjnie zwieńczony wredną gębą Littlefinger'a i dobrze dobraną kwestią z książki. Jednym słowem, doskonały cliffhanger!
"Taking responsibility takes all the joy out of life, and drains a man to dust."

lestek190
Poziom 2
Rejestracja: 24 sty 2011, o 19:21

Postautor: lestek190 » 24 maja 2011, o 22:31

A jak dla mnie scena w burdelu była potrzebna. Ogólnie w tym serialu jest malutko scen niepotrzebnych. Ta chociażby pokazuje, że Petyr dalej leci na Cat, mimo, iż ta nie jest zbyt piękna. No i pokazuje, że Baelish będzie chciał ostro namieszać.
Tak sobie teraz myślę czy HBO poda też na tacy to kto mógłby doradzić Joffreyowi zabójstwo Neda.
Sam odcinek chyba nie ma minusów. No może poza Jonem, którego mina i loczki po prostu mnie wkurzają. O ile w książce był postacią, której POVy czytało się z przyjemnością, tak w serialu denerwuje mnie. Za to podobała mi się opowieść Pypa i stwierdzenie Sama "Zaśpiewasz mi" :D
Serial staje się bardzo dobrym uzupełnieniem książki i to czego Martin nie napisał w książce dodał w odcinkach. Dzięki temu bardzo przyjemnie się ogląda i wyszukuje coraz to nowszych smaczków.

Godlike
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 cze 2007, o 21:52

Postautor: Godlike » 24 maja 2011, o 23:09

A czy to nie był przypadkiem Dareon? Ten od śpiewania?
I co masz na myśli mówiąc, że ktoś doradził Joffowi zabicie Neda? I czemu nie zaznaczasz spojlerów?
Chciałem dodać, że Ros jest póki co moją ulubioną postacią.

clegane
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 sty 2005, o 17:58

Postautor: clegane » 24 maja 2011, o 23:27

Trzech poszło składać przysięgę pod białym sercem i to chyba właśnie Pyp szedł z nimi.

Największym minusem jest teraz dwutygodniowe oczekiwanie, na które sam się skazałem. I pewnie nie tylko ja


Tu też! Nie dało rady inaczej. :p

Dobry odcinek, znowu sceny za Wąskim Morzem podobały mi się najbardziej. Też jestem pod wrażeniem języka Dothraków, szczególnie, że tutaj prezentują nam całe dialogi, a w książce pojawiały się chyba tylko jakieś pojedyncze słówka.

Osha na plus, podobnież lord Tywin [jednak!], tak dodatkowo.
all work and no fun makes Jack a dull boy.
Seryjnie o serialach

Tworek
Poziom 1
Rejestracja: 17 sty 2006, o 15:54

Re: Gra o Tron 01x07 You Win or You Die (SPOILERY)

Postautor: Tworek » 25 maja 2011, o 08:43

Leo pisze:Bardzo fajnie że wreszcie Gwardia Królewska wyglądała przyzwoicie i na swoim miejscu. Jakoś się nie mogłem ich doliczyć. Było ich pięciu pod Żelaznym Tronem. Mogę się mylić ale zakładam że to byli Meryn Trant, Boros Blount, Preston Greenfield, Mandon Moore i Barristan Selmy. Jaime był na zachodzie. Brakuje jednego. Nie wiem jak to tam wyglądało dokładnie ale coś mi sie nie zgadza. Chyba brakuje Arysa Oakhearta. Tzn. równie dobrze może brakować Blounta a Arys tam sobie stał ale chodzi o to że jednego gdzieś wcięło. Chyba że o czymś nie wiem albo się mylę w obliczeniach ;]


Tu widac dbalosc scenarzystow o szczegoly. Z 6 gwardzistow,ktorzy zostali w Krolewskiej Przystani jest w tej scenie 5, bo przeciez w tym samym czasie Meryn Trant jest zajety pewnym zadaniem, ktore zlecila mu Krolowa. Nie wiem czy to podchodzi pod spojler, moze troche... scena z Arya, Syriem Forelem i ser Marynem dzieje sie rownolegle, w tym samym czasie co pojmanie Neda

A sam odcinek rewelacyjny, chociaz troche zaluje, ze go juz obejrzalem bo teraz trzeba czekac 2 tygodnie, a poza tym nie byl w HD.

Najlepsze momenty tego odcinka jak dla mnie:
- khal Drogo i jego przysiega
- scena finalowa
- sceny na Murze, bardzo wiernie oddaja klimat jaki sie tworzy miedzy nowymi rekrutami Nocnej Strazy,

Minusem jest moze scena w burdelu, ale jak dobrze pomyslec, to komu Littlefinger mialby sie zwierzac ? Moglby gadac do lustra, ale pewnie to by bylo mniej 'efektowne', a jego historia jest przeciez wazna, trzeba bylo jakos widzowi ja przedstawic.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 25 maja 2011, o 15:05

No dałem się skusić ;).

Podobał mi się obóz wojsk CR (na pewno położony jeszcze na własnym terytorium- drzewa iglaste w tle nie pasują do Dorzecza), ale mam mieszane uczucia co do sceny z Tywinem. Sam aktor jest jak najbardziej OK, ale oprawianie jelenia miało tak wady jak i zalety. Uważam, że dowódca powinien w tym czasie zajmować się planowaniem inwazji, a nie zabawą z przyszłym obiadem lub raczej kolacją. Z innej paki pokazuje one pewne przesłanie no i rzecz jasna "twardość" samego Tywina.

Nie pasowała mi za to zbroja Jaime'a- wolałbyj by jednak była bardziej złota, lub miała więcej takich elementów, np. wizerunki lwa na osłonach barku.

Szczekający Duch- zdecydowanie kolejny dowód na olewanie wilkorów.

Świetne sceny w KP. Nie będę się rozdrabniał bo wszystko tak na dobrą sprawę było OK- zadbali nawet o scenę, w której jeden z gwardzistów Neda zostaje jako pierwszy zdradziecko przebity włócznią a inny zabity przez Ogara (choć w książce zadał on więcej ciosów). Nie muszę wspominać już nawet o Paluszku.

Co do sceny w burdelu mam znowu mieszane uczucia- czy aby nie za dużo tego wulgarnego seksu? Rozumiem jednak, że należało jakoś przedstawić przeszłość Petyra.

Przysięga kadetów i rozdysponowanie zasobem ludzkim przez Mormonta w Czarnym Zamku bardzo fajnie nakręcono- w końcu Mur :D!

PeterWiggin
Poziom 2
Rejestracja: 23 maja 2011, o 18:30

Postautor: PeterWiggin » 25 maja 2011, o 17:23

Nie mam tu książki żeby sprawdzić, ale jestem niemal 100% pewien że albo Jaime albo Tyrion w książce spotykają ojca właśnie w trakcie oprawiania jelenia. Mógłby ktoś zajrzeć i to skonfrontować?

p.s. Jeszcze 7 nie oglądałem. Czekam żeby to w uczciwym czasie zrobić. :P I w dobrej jakości.

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 25 maja 2011, o 17:43

Nie było czegoś takiego. Z tego co pamiętam to Jaime i Tyrion nie mieli też ani jednej sceny wspólnej z ojcem w całej sadze. A szkoda nawet. Nie ma tez takiej sceny z jeleniem
A jakosć jest porównywalna do 550MB, róznic wielkich nie ma, więc ja bym nie płakał.
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

PeterWiggin
Poziom 2
Rejestracja: 23 maja 2011, o 18:30

Postautor: PeterWiggin » 25 maja 2011, o 18:05

Jestem pewien że się mylisz. W czasie wojny między Lannisterami a Robbem mają przynajmniej jedną scenę wspólną. Wtedy też z tego co sobie przypominam Tyrion spotyka ojca właśnie przy oprawianiu jelenia. Ale pożyczyłem książki to nie sprawdzę...

Poprawka: w pierwszym tomie faktycznie Tywin nie oprawia jelenia gdy spotyka go Tyrion. Jednak wydaje mi się że ma to faktycznie miejsce później, w drugim lub trzecim tomie, w trakcie wojny.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2011, o 18:17 przez PeterWiggin, łącznie zmieniany 1 raz.

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 25 maja 2011, o 18:10

Skoro jesteś taki pewien to nie ośmielę się zaprzeczyć przyjacielu... ;]

Tu widac dbalosc scenarzystow o szczegoly. Z 6 gwardzistow,ktorzy zostali w Krolewskiej Przystani jest w tej scenie 5, bo przeciez w tym samym czasie Meryn Trant jest zajety pewnym zadaniem, ktore zlecila mu Krolowa.


Masz rację Tworek, to może być to. Zapomniałem o małej Aryi. Dobrze że chociaż tę sprawę mamy wyjasnioną... Z drugiej strony w książce wszyscy oprócz ser Jaime'a znajdują się w tym czasie w Sali Tronowej. A Barristan wchodzi do sali wraz Nedem, Littlefingerem i Varysem.

Pięciu rycerzy Królewskiej Gwardii - wszyscy poza ser Jaime’em i ser Barristanem - utworzyło półkole wokół podstawy tronu. Byli uzbrojeni od stóp do głów, z ich ramion zwisały długie jasne płaszcze, a do lewej ręki przypięli białe tarcze. Cersei Lannister z dwójką młodszych dzieci stała za ser Borosem i ser Merynem.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2011, o 23:20 przez Leo, łącznie zmieniany 1 raz.
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

Aimeric
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 18 kwie 2011, o 15:38

Postautor: Aimeric » 25 maja 2011, o 19:46

W moim osobistym odczuciu odcinek odrobinę słabszy od poprzedniego, ale mimo to nadal bardzo dobry. Powoli zaczynają procentować sceny dodane wcześniej przez scenarzystów - w tym głownie (nie)sławna scena golenia Lorasa i Renlyego. Ktoś kto ogląda tylko serial nie doświadczy takiego zaskoczenia jak ja podczas czytania książki po raz pierwszy. W książce Renly pojawiał się razem ze swoimi pretensjami do korony tak trochę "znikąd". W sumie to równie szybko odchodził :)

Natomiast za to co autorzy robią z wilkorami należało by kogoś posłać na mur. Są zdecydowanie za rzadko, a jak już się pojawią to mam wrażenie jakbym psa oglądał. Czytając książkę wyobrażałem je sobie na dużo większe i przede wszystkim masywniejsze. Toż na ulicy można większego czworonoga spotkać ... Co gorsza wszystkie dzieciaki Starków miały specjalną więź z tymi zwierzętami. Skoro scenarzyści umieją pokazywać odporność Dany na ciepło to czemu nie potrafią lepiej oddać tej zażyłości :/ W końcu nie każdy może być wargiem.

Alveaner
Poziom 11
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 sty 2008, o 15:54

Postautor: Alveaner » 25 maja 2011, o 20:12

Mnie się odcinek podobał generalnie, ale miał kilka bezsensownych momentów.
Pierwszym jest Tywin oprawiający zwierza, symboliczność symbolicznością, ale jakoś nie wyobrażam sobie wielkiego lorda, który sam musi sobie zwierzynę ze skóry obdzierać w środku obozu pełnego jego ludzi (nawiasem mówiąc, co on robi w obozie wojskowym, wojna chyba nieco później wybuchła[?]). Jak już ktoś napisał, lepiej żeby się zajął pisaniem listów. Trochę się też kopnęli w montażu, bo miałam wrażenie, że w pewnym momencie postęp Tywina w obdzieraniu się cofnął, aczkolwiek to naprawdę drobnostka.
Drugim jest Littlefinger w burdelu zwierzający się dziwkom i reżyserujący filmy dla dorosłych. Ani trochę mi to do niego nie pasuje. Bezsensowna scena jak dla mnie i na poziomie tej Loras-Renly, ale tamta chyba miała minimalnie więcej sensu. Ciekawe zresztą, że tamta wywoływała oburzenie, a ta jakoś nie. Widać lesbijki są społecznie bardziej akceptowane niż geje. :???:
Wychodzi na to, że osobiście szkoli wszystkie swoje panienki, co też nieprawdopodobne mi się wydaje.
No i język Dothraków mi się niepodobna. Wydaje mi się strasznie nienaturalny, syczący i ogólnie mało przyjemny. No i Danka do spółki dalej mi się średnio widzi. Chociaż jest z nią nieco lepiej niż na początku serialu. Da się ją nawet oglądać bez zniesmaczenia. ;)
I Duch taki se. Nie jest albinosem (co w zasadzie jest najmniejszym problemem), najbardziej irytuje, że go prawie nie ma, podobnie jak innych wilkorów.

A tak poza tym to podobało mi się już wszystko. A najbardziej to, że ostatnie dwa odcinki zaczęły wciągać w przeciwieństwie do poprzednich.
Draco dormiens nunquam titillandus.

notozobaczymy
Poziom 4
Rejestracja: 5 maja 2011, o 00:03

Postautor: notozobaczymy » 25 maja 2011, o 20:49

A pojawia się chociaż w tle Kevan Lannister? Czy to kolejna na swój sposób ciekawa postać (jak Brynden Tully), którą niestety pominięto?

Tworek
Poziom 1
Rejestracja: 17 sty 2006, o 15:54

Postautor: Tworek » 25 maja 2011, o 21:52

Godlike pisze:Czy tylko mi brakuje wieży radości?


nie tylko Tobie, ale mam przeczucie, ze ten watek jeszcze w tym sezonie sie pojawi. Moze jakies sny/wizje Neda siedzacego w lochu? W ksiazce to sie pojawilo tuz po tym jak zostal ranny - tu na razie to pominieto. Ten watek jest wazny (a przynajmniej tak sie wydaje), wiec nie moga go pominac.

Godlike pisze:Tywin jest za miękki, tak jak się obawiałem. No i źle poprowadzony, jakoś nie wyobrażam sobie, by ksiażkowy Tywin tak nastawał na to, by Jaime zabił Eddarda. Wrecz przeciwnie, był wściekły, kiedy Joff skazał go na śmierć, bo wiedzial, że Ned jest bardziej przydatny żywy, zwłaszcza, gdy Starkowie mają jednego z Lannisterów. Obawiam się, czy serialowy Tywin nie będzie po prostu etatowym badguyem.


Jest jedna zasadnicza roznica, byl wsciekly na Joffa, ale wtedy tym Lannisterem w niewoli nie byl Tyrion a Jaimie. Raczej bym sie nie obawial o to, ze z Tywina zrobia etatowego, przerysowanego badguya.

Alveaner
Poziom 11
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 sty 2008, o 15:54

Postautor: Alveaner » 25 maja 2011, o 22:16

notozobaczymy pisze:A pojawia się chociaż w tle Kevan Lannister? Czy to kolejna na swój sposób ciekawa postać (jak Brynden Tully), którą niestety pominięto?

Nie, nie pojawia się, ale myślę, że będzie jeszcze kilka sytuacji, w których można by go dobrze wprowadzić. Z drugiej strony nie słyszałam, że ktoś miałby go grać, więc może rzeczywiście się w tym sezonie nie pojawi.

Tworek pisze:nie tylko Tobie, ale mam przeczucie, ze ten watek jeszcze w tym sezonie sie pojawi. Moze jakies sny/wizje Neda siedzacego w lochu? W ksiazce to sie pojawilo tuz po tym jak zostal ranny - tu na razie to pominieto. Ten watek jest wazny (a przynajmniej tak sie wydaje), wiec nie moga go pominac.

No właśnie też się zastanawiam kiedy mieliby to pokazać, skoro jedna z niewielu osoba, która o tym wie ma niedługo zakończyć swój żywot. Może Ned będzie miał jeszcze w lochu jakieś wizje i wyrzuty sumienia...
A może wątek zostanie podjęty dopiero kiedy pojawią się Reedowie (gdzieś w następnym sezonie)?
Draco dormiens nunquam titillandus.

Namek
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 wrz 2008, o 12:03

Postautor: Namek » 25 maja 2011, o 23:24

Nie no ta scena w burdelu była beznadziejna.
Zaraz wyjdę na świętoszka ale mnie w serialu najbardziej rażą dwie rzeczy:

1. sceny erotyczny które zbytnio nic nie wnoszą a są umieszczane kosztem innych dużo ciekawszych wątków, jak ktoś chce oglądać cycki na ekranie to są od tego inne produkcje.
A przy okazji po co wprowadzają wątek jakiejś dziwki Rose a spłycają lub wogóle nie pokazują innych ciekawych postaci. Mam nadzieje że nie będzi to wyglądało tak że przez kolejne części będą ją odwiedzali poszczególni bohaterowie i się jej będą zwierzać w sypialni aby widzowie mogli poznać ich myśli i motywacje:/ Już odwiedzili ją Tyrion, Jon, Theon i mia z nią do czynienia Petyr, jak tak dalej pójdzie będzie to postać która zwiedzi kawał świata i będzie sypiać z połową bohaterów :D

2. Zbyt dużo wulgaryzmów w wypowiedziach postaci w porównaniu do książki, wiadomo w książce niektóre postaci sporo mięsem rzucają ale w serialu np. Rober praktycznie co zdanie przeklina, albo sposób jaki traktuje Lancela, wyznanie win przez Tyriona i inne sceny w których postaci są wulgarne a w których w książkowym odpowiedniku wcale tego nie robiły lub z mniejszym natężeniem.

Przez te rzeczy mam wrażenie że autorzy zbyt jadą pod publiczkę i młodocianych widzów, świat Martina jest dostatecznie brutalny a przez zwiększenie w.w. w moim odczuciu dochodzi do przesady i mam nie miłe skojarzenie ze Spartakusem :/
Ostatnio zmieniony 26 maja 2011, o 10:46 przez Namek, łącznie zmieniany 1 raz.

clegane
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 sty 2005, o 17:58

Postautor: clegane » 26 maja 2011, o 00:32

Namek, tak na prosty rozum: nawet szlachetnie urodzony Lannister, jakim jest Tyrion, nie powie "oddałem się aktowi samogwałtu, który zakończyłem w gulaszu z żółwia", ale użyje innego określenia. Szczególnie, jeśli wie, że może tym zgorszyć publiczność oczekującą od niego kajania się i wyznania ciężkich win.

Odnoszę wrażenie, że ilość wulgaryzmów została dopasowana odpowiednio do każdego bohatera. Nie przeklina Ned, bo sobie tak go nikt nie wyobraża. Ale przeklina pijaczyna i dziwkarz Robert, Tyrion, który jaki jest wszyscy wiemy, młody r*chacz Theon, czy proste chłopaki na Murze.

I jeszcze, na dosyć życiowym przykładzie: jak się potkniesz, to też nie mówisz "ojejku". ;]

Ciekawe zresztą, że tamta wywoływała oburzenie, a ta jakoś nie. Widać lesbijki są społecznie bardziej akceptowane niż geje.


A tam, nie róbmy już rabanu tam, gdzie nie powinno go być. Po prostu, tego ludzie mieli się domyślać, wyczytywać między słowami, między plotkami. A oni rąbią nas po oczach Kwiatuszkiem przy rozporku. To nie jest fair.
all work and no fun makes Jack a dull boy.
Seryjnie o serialach

Namek
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 wrz 2008, o 12:03

Postautor: Namek » 26 maja 2011, o 12:05

clegane pisze:Namek, tak na prosty rozum: nawet szlachetnie urodzony Lannister, jakim jest Tyrion, nie powie "oddałem się aktowi samogwałtu, który zakończyłem w gulaszu z żółwia", ale użyje innego określenia. Szczególnie, jeśli wie, że może tym zgorszyć publiczność oczekującą od niego kajania się i wyznania ciężkich win.


Ale mi nie chodzi o to jak to powiedział ale właśnie że w ogóle to powiedział, w książce mowy o gulaszu z żółwia nie było.

Wiem że serial rządzi się własnymi prawami ale takie wzbogacenia mi nie leżą, lub zbytnie uwypuklanie postaci jak choćby wspomniany przeze mnie Robert: bardziej elokwentny niż w książce i urządzający sobie grupowe orgie na zamku. Wiadomo każdy wiedział że król rozbija się po burdelach ale nie urządzał sobie jednak takich imprez na zamku, czy to z powodu na Cersei czy nie.

Może zbyt jestem przywiązany do książkowego pierwowzoru i alergicznie reagujena takie „ubogacanie” fabuły.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 27 maja 2011, o 20:49

Nie, nie pojawia się, ale myślę, że będzie jeszcze kilka sytuacji, w których można by go dobrze wprowadzić. Z drugiej strony nie słyszałam, że ktoś miałby go grać, więc może rzeczywiście się w tym sezonie nie pojawi.



Pomyłka Alveaner. Kevan pojawi się, ale dopiero po inwazji na Dorzecze. Zobaczymy go, gdy Tyrion przybędzie do obozu Lannisterów. Rola jest obsadzona i aktor jest nawet na stronie HBO.

Jeżeli chodzi o poziom wulgaryzmów to w sumie przychylam się do obozu niezadowolonych- tego jest za dużo. Z erotyką tez już z lekka przesadzają. Za dużo jest bzdurnych scen na rzecz bzdetnych, których celem ma być chyba tylko szokowanie widza, jakby książka nie szokowała opisanymi wydarzeniami. Ach te HBO...

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 28 maja 2011, o 13:01

W sumie można powiedzieć tak – tempo jest bardzo dobre, ostatnie odcinki wciągają i patrzy się na nie z przyjemnością, ale przy bliższym wglądzie pojawiają się spore minusy.

Tywin – aktor b. dobrze dobrany, scena z jeleniem m. zd. świetna, od początku pokazany jest jako miejscowy twardziel, przy którym Jaime jest dzieciakiem. Symbolika herbowa przy okazji ;) Oczywiście wątki w serialu ulegają uproszczeniu, więc jeśli już mamy zwadę ze Starkami, której zresztą nie pochwala, to Tywin chce widzieć Neda martwym. Nie zostawia się rannego i upokorzonego wroga w spokoju, by odzyskał siły.
Tylko skąd obóz wojskowy, skoro jeszcze nie ma wojny?

Scena les – trzeba było dać Littlefingerowi okazję do zwierzeń, by sprzedać jego historię i credo życiowe. Widać, że bardzo chciał się wygadać i zrobił to pod pierwszym pretekstem, a oprawa wizualna na pewno milsza dla oka niż w scenie L+R.
Po co jednak w ogóle wprowadzono postać Rose i ciągnie się ją na silę, kosztem scen i postaci z książki – tego nie rozumiem.
Z kolei jakim cudem Petyr woli marzenie o Cat od swoich młodych pracownic, tego nikt normalny nie zrozumie. Kolejny już raz potwierdza się jak strasznym błędem w obsadzie była pani Fairley.
Poza tym, Littlefinger tyle czasu prowadzi biznes, a pierwszą dziwką która dziwi się że szef sam nie korzysta, jest dopiero nasza nieoceniona Rose? Przecież takie rozmowy musiały już się odbywać, więc z kolei Paluszek nie powinien wypowiadać się na ten temat z taką werwą.
Generalnie, w książce burdelarstwo stanowiło raczej dodatek i przykrywkę działalności Littlefingera. Natomiast w serialu już po raz kolejny przedstawia się go jako zaangażowanego przedsiębiorcę branży usług erotycznych, co trochę nie pasuje i do image'u postaci i do funkcji w Radzie Królewskiej w czasach feudalnych.

Targ i próba otrucia Dany – nareszcie dobrze zrobiona scena na wschodzie, Jorah jak zwykle bezbłędny.
Ja się tylko dziwiłem już w książce, w jaki sposób ten kupiec miał zamiar ujść z życiem, skoro znajdował się w samym środku stepów Dothraków. Już tego dnia khalesee mogłaby się struć jego winem, więc choćby od razu uciekł, porzucając wozy i majątek (!), to natychmiast poszedłby za nim pościg.

Podobnie scena z przysięgą Khala – udana, wódz w końcu się wkurzył że chciano mu zabić żonę w ciąży i przyrzekł dorwać tych typów w żelaznych ubrankach. Takiego Drogo aż chce się oglądać.

Zaprzysiężenie – ujdzie. Ale wilkor – chudy, szczekający piesek z zawiniętym ogonkiem. Kaszana kompletna, już bym wolał jakieś cyfrowe stwory, niż takie coś.

Czemu tak dziwnie kłaniał się posłaniec, którego Stark wysyłał do Stannisa? ;)

Scena finałowa – z odpowiednią dramaturgią. Tylko Ogar jakoś śmiesznie wypadł.
Jednak scenarzysta przegapił, że w tym momencie jeszcze nikt poza Cersei i widzami nie miał pojęcia czemu Joffrey "nie ma prawa do tronu", więc słowa Neda zabrzmiały dla zebranych bezsensownie (nie trzeba było tego w ogóle wyciągać, spór w tym momencie tyczył się wyłącznie regencji, albo też przedłużyć to zdanie o krótkie wskazanie ludziom, że nie jest jego synem).
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 28 maja 2011, o 20:50

Tylko skąd obóz wojskowy, skoro jeszcze nie ma wojny?


Z reguły, gdy się chce zacząć wojnę to nalezy wpierw zrobić koncentrację sił na własnym terytorium a potem, za parę tygodni do nawet paru miesięcy, dokonuje się inwazji. Przygotowanie wojny z Dorzeczem i zebranie ok. 50-60 tys. wojaków nie trwa dwa czy trzy dni.

Może zbyt jestem przywiązany do książkowego pierwowzoru i alergicznie reagujena takie „ubogacanie” fabuły.


Muszę przyznać Namek, że też mam pewne ciągoty do tego by serial był bliższy książce i mam plan napisania postu, który podsumuje wady i zalety odstępstw w tym przypadku, ale dopiero po zakończeniu emisji serialu.

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 28 maja 2011, o 22:47

Marek K. pisze:Z reguły, gdy się chce zacząć wojnę to nalezy wpierw zrobić koncentrację sił na własnym terytorium a potem, za parę tygodni do nawet paru miesięcy, dokonuje się inwazji. Przygotowanie wojny z Dorzeczem i zebranie ok. 50-60 tys. wojaków nie trwa dwa czy trzy dni.

Król Robert jeszcze sobie szczęśliwie żyje, a Tywin podobno nawet nie wiedział że Cersei próbuje go sprzątnąć (ba, rzekomo nie wiedział nawet o kazirodztwie dzieciaczków). Więc jakie przygotowanie do wojny?

Mały przerywnik:
Visca el Barca!
- Koniec. Dziękuję.
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

Aimeric
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 18 kwie 2011, o 15:38

Postautor: Aimeric » 29 maja 2011, o 10:08

POV Tywina nigdy nie były nam przez Martina zaserwowany więc tak naprawdę ciężko powiedzieć co On wiedział, a o czym nie miał bladego pojęcia. Bezpiecznie jednak założyć, że Tywin wiedział że "coś" się szykuje i postanowił być przygotowany. W końcu nawet Ned który ( delikatnie mówiąc ) do najbystrzejszych intrygantów nie należał kazał ( o ile mnie pamięć nie myli oczywiście ) wysłać 200 łuczników żeby pilnowali Fosy Calina jakoś na samym początku książki.

Slann
Poziom 4
Rejestracja: 6 gru 2008, o 18:46

Postautor: Slann » 29 maja 2011, o 11:22

Godlike.
Przygotowania rozpoczęły się przynamniej po porwaniu Tyriona. Gdy ten zszedł z gór, Jaimie oblegał już Riverun.

Pamiętajcie, że w serialu Westeros jest mniejsze, a czas wolniej płynie. Ned siedział w Kp przynajmniej trzy miesiące.
- Dziwni ludzie ci Nordyjczycy - powiedział baron
- Ludzie? - zapytał Szergirczyk

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 29 maja 2011, o 11:54

Aimeric
Przygotowywanie się na "coś się szykuje" to jeszcze nie osobiste zbieranie armii w polu. Które zresztą samo w sobie musiałoby być potraktowane jako krok niebezpieczny i nieprzyjazny zarówno przez króla, jak i sąsiadów.
Pamiętajmy, nie ma pewności czy Tywin w ogóle wiedział o planowanym ukatrupieniu Roberta, a jeżeli nawet – to przy takiej metodzie nie ma pewności śmierci. Rozpatrujemy moment gdy król jeszcze żyje i może żyć dalej.

Patrząc z tego punktu widzenia ja nawet nigdy nie rozumiałem poprzedniej czynności, czyli dlaczego Tywin wysłał Górę na rejzę zanim jeszcze cokolwiek konkretnego się wydarzyło. Chciał wywołać wojnę gdy Robert jeszcze żył?
(tylko nie piszcie - bo uwięziono Tyriona; odpowiedział na to już Jaime, a Cersei działała na dworze, zaś w praworządnym, pokojowym dotychczas królestwie nie załatwia się takich spraw prywatną wojną i to jeszcze z innym rodem, Tully --> przecież gdyby Robert przeżył MUSIAŁBY UKARAĆ GÓRĘ i ostro przywołać do porządku Tywina, w końcu był królem).
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 maja 2011, o 12:11

Przygotowywanie się na "coś się szykuje" to jeszcze nie osobiste zbieranie armii w polu. Które zresztą samo w sobie musiałoby być potraktowane jako krok niebezpieczny i nieprzyjazny zarówno przez króla, jak i sąsiadów.
Pamiętajmy, nie ma pewności czy Tywin w ogóle wiedział o planowanym ukatrupieniu Roberta, a jeżeli nawet – to przy takiej metodzie nie ma pewności śmierci. Rozpatrujemy moment gdy król jeszcze żyje i może żyć dalej.


Po otrzymaniu informacji o porwaniu Tyriona Tywin rozpoczął przygotowania do wojny, których krokiem pierwszym był atak Greagora Clegane'a nastawiony na rozjuszenie przeciwnika (prawdopodobnie wiedział o chorobie lorda Hostera, więc nie spodziewał się spotkania z groźnym oponentem) i być może też rekonesans (bo po co jego ludzie leźli aż pod zamek Darrych?). Co do tego jak odbieranoby cząstkową mobilizację- jako chęć demonstracji siły nastawionej na uwolnienie Tyriona, także miałby jak to wytłumaczyć przed królem. Co do planów jego uśmiercenia to raczej zdawał sobie sprawę, że córka nie kocha Roberta i kto wie czy sam czegoś nie kombinował- Robertem ciężej byłoby kierować a wnukiem łatwo.
Po za tym wracam do reguł prowadzenia wojny- wpierw wysyła się listy mobilizacyjne do wasali a potem zbiera wojska w obozach. Biorąc pod uwagę to, że CR dysponuje zdyscyplinowaną piechotą uważam, że chłopi są również szkoleni- także przygotowania CR do wojny mogą już trwać z dobry miesiąc, a więc jeszcze od momentu jak Robert żyje.

Patrząc z tego punktu widzenia ja nawet nigdy nie rozumiałem poprzedniej czynności, czyli dlaczego Tywin wysłał Górę na rejzę zanim jeszcze cokolwiek konkretnego się wydarzyło. Chciał wywołać wojnę gdy Robert jeszcze żył?


To już wytłumaczyłem powyżej. Poza tym liczył na głupie kroki Edmure'a. Ned tez przewidział, że niedoświadczony szwagier może wprowadzić wojska Dorzecza w pułapkę i nie można pozwolić lordom tego regionu na jakiekolwiek kroki obliczone na zemstę na Gregorze.

(tylko nie piszcie - bo uwięziono Tyriona; odpowiedział na to już Jaime, a Cersei działała na dworze, zaś w praworządnym, pokojowym dotychczas królestwie nie załatwia się takich spraw prywatną wojną i to jeszcze z innym rodem, Tully --> przecież gdyby Robert przeżył MUSIAŁBY UKARAĆ GÓRĘ i ostro przywołać do porządku Tywina, w końcu był królem).


Robert jest dobrym wojownikiem, ale nie politykiem i zarządcą. Za często też wybaczał Lannisterom by Tywin miałby się obawiać czegokolwiek- przykładem jest to, że kazał Ned'owi poprzepraszać się z Jamie'm po tej całej akcji naprzeciwko "domu czerwonych firanek".
PS. I bedziemy nadal pisać o "uwięzieniu Tyriona" bo akcja Cat była mocnym policzkiem dla CR i dumy "Lwów". Mimo, że Tywin nie chciał karła jako następcy to jednak nie mógł oficjalnie pozwalać na takie akcje. Musiał łudzić Westeros. A tak dostał okazję do rozpoczęcia jakichkolwiek działań wojennych.

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 29 maja 2011, o 12:42

Nie przekonuje mnie to ^

To był od kilkunastu lat pokojowy, spokojny kraj. Zbieranie dużych wojsk oraz wysłanie zaufanego człowieka celem szerzenia terroru na terenach trzeciego rodu, oznacza w praktyce złamanie pokoju królewskiego i bunt.

Marek K. pisze:przykładem jest to, że kazał Ned'owi poprzepraszać się z Jamie'm po tej całej akcji naprzeciwko "domu czerwonych firanek".

To był właśnie ostatni moment, kiedy król starał się jeszcze wszystko uładzić, potraktować jako magnacką zwadę za obopólna winą (kazał wtedy również Nedowi wypuścić karła). Starkowi zresztą wiele by wybaczył i wszyscy o tym wiedzieli, nie traktując tego jako słabości władzy, lecz tłumacząc starą przyjaźnią. Ale na publiczne "postawienie" mu się przez Tywina król musiałby publicznie zareagować.

Więc cały czas mam wrażenie, że Martin nie przemyślał planu czasowego. Niektóre postacie zachowują się tak, jakby już wcześniej wiedziały co się stanie w przyszłości, że zginie Robert i będzie wojna domowa. A nie powinny. Bo z kim musiałby na tym etapie walczyć Tywin? Z władzą.
Nawet ze Starkami po śmierci Roberta wcale nie chciał walczyć. Jeszcze w scenie konfrontacji mniej od niego rozsądna Cersei proponowała Nedowi uznanie jej syna za króla i spokojny wyjazd do Winterfell.
Dla Lannisterów korzystniejsze było pokojowe przejęcie władzy i kto, jak kto, ale Tywin musiał to rozumieć.
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

Namek
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 wrz 2008, o 12:03

Postautor: Namek » 29 maja 2011, o 13:11

Dokładnie, miałem identyczne odczucie i przemyślenia jak Martinn, kto mógł przewidzieć że Robert zginie na polowaniu?? Ok. było wzmocnione wino ale równie dobrze Robert mógł wyjść bez szwanku lub zostać jedynie poturbowany.

Gdyby Robert przeżył to musiałby z całą stanowczością zareagować na atak Lannisterów na Dorzecze, porwanie Tyriona swoją drogą było obrazą dla Lwów ale rozpoczynanie prywatnej wojny było ze strony Tywina grubą przesadą. Śmierć Roberta była niezwykłym fartem bo gdyby przeżył to Tywin musiał by się pod podporządkować lub miałby wojnę z całym Królestwem. Więc w moim odczuci również Gorge trochę nie przemyślał całej sprawy.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 maja 2011, o 15:00

Gdyby Robert przeżył to musiałby z całą stanowczością zareagować na atak Lannisterów na Dorzecze, porwanie Tyriona swoją drogą było obrazą dla Lwów ale rozpoczynanie prywatnej wojny było ze strony Tywina grubą przesadą. Śmierć Roberta była niezwykłym fartem bo gdyby przeżył to Tywin musiał by się pod podporządkować lub miałby wojnę z całym Królestwem. Więc w moim odczuci również Gorge trochę nie przemyślał całej sprawy.


Wg mnie przemyślał zwłaszcza pod tym kątem, że to Tywin ma najlepsze asy w rękawie w kwestii powodów do konfliktu. Córka lorda Hostera porwała jego syna w sposób dosyć bandycki (ewidentne potknięcie Cat) i do tego Ned stwierdził, że to wszystko z jego rozkazu. Coś mało poważnie wychodzi więc siedzenie Starka w KP. Poza tym Ned rozważa wybuch wojny nawet w sytuacji, gdyby Robert żył- bo co po mówi Cat, żeby traktowano lepiej Theona (bo Żelazna flota będzie potrzebna) czy żeby obstawiono Fosę Callin? Ned zdaje więc sobie sprawę z tego, że wojna z CR może być ciężka ze względu na stan finansów i armii obu stron konfliktu.
Dalej- po stronie Tywina w KP stoi Pyrcell i oczywiście córka, którzy będą robić wszystko by paralizować działania Starka (bo wątpliwe by król chciał ruszać na CR, skoro obawia się Viserysa oraz Dany i ewentualnej inwazji Dothracków).

Godlike
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 cze 2007, o 21:52

Postautor: Godlike » 29 maja 2011, o 19:35

Martinn pisze:Zbieranie dużych wojsk oraz wysłanie zaufanego człowieka celem szerzenia terroru na terenach trzeciego rodu, oznacza w praktyce złamanie pokoju królewskiego i bunt
O ile robi się to otwarcie. Gregor i jego koledzy wystylizowani byli na zwyklych rabusiów, a Tywin liczył na głupotę Edmure'a i prawie byłby się doliczył, bo młody Tully, chciał otwarcie zaatakować Caterly Rock. Sprawa Gregora nie miała znaczenia, bo nawet gdyby cały plan poszedł na marne, Tywin odżegnałby się calkowicie od działalności Gregora i poświęciłby go, by pokazać, że nie miał z tym nic wspólnego.
No i zbieranie armii na swoim terenie? A co stoi na przeszkodzie, by poćwiczyć parę manewrów, odzwyczaić żołnierzy od leżenia do góry brzuchem? Za to nikt nie karze.
Martinn pisze:Więc cały czas mam wrażenie, że Martin nie przemyślał planu czasowego.
A ja w świetle tego, o czym tu napisałem, ośmielam się stwierdzić, że przemyslał całkiem dobrze. Zwłaszcza, że Tywin nie musiał walczyć z kimkolwiek.

zahara
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 lut 2010, o 20:09

Postautor: zahara » 29 maja 2011, o 20:08

Podoba mi się Lord Tywin, jest odpowiednio drapieżny, rasowy i wredny - tak go sobie wyobrażałam.

Drażni mnie natomiast Renly, miał być młodą wersją króla Roberta, taką sprzed 14 lat, kiedy zdobywał tron. Wysokim, muskularnym, czarnobrodym mężczyzną, a wyszedł z tego czarniawy co prawda, ale gajowy wytrzeszcz.

No, i ta burdel-scena, hmmm - trochę za głośna, słabo słychać psychoterapeutyczne wynurzenia Littlefingera. I jakoś mało to prawdopodobne, żeby pracownicy na okresie próbnym takie sekrety powierzać, hy, hy.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 maja 2011, o 20:33

Podoba mi się Lord Tywin, jest odpowiednio drapieżny, rasowy i wredny - tak go sobie wyobrażałam.


Ja jeszcze czekam na dalszą część scen z Charles'em Dance'm, ale mogę stwierdzić, że też podobnie sobie wyobrażałem Tywina. Byłem nawet zaskoczony, gdy własnie jego wybrano do tej roli- ale w końcu ten facet to chodzący kunszt aktorski :D.

No i zbieranie armii na swoim terenie? A co stoi na przeszkodzie, by poćwiczyć parę manewrów, odzwyczaić żołnierzy od leżenia do góry brzuchem? Za to nikt nie karze.


Swoją drogą Godlike dobrze byłoby zadać niektórym osobom pytanie jak wyobrażaliby sobie jakąkolwiek inwazję bez uprzedniej koncentracji sił na własnym terytorium?
Szkolić oczywiście można zawsze do woli, a tak się składa, że Tywin miał dzięki głupocie Cat aż nadto pretekstu do mobilizacji. Zresztą czy ten post jest od krytykowania G.R.R. Martina czy serialu?

PS. Tywin mógł być pewien, że los Roberta jest policzony bo już na poczatku książki dowiadujemy się o spisku na życie króla i to z ust bliźniaków, a obecność takich osób jak maester Pyrcell (swoją drogą też zasługuje na miano jednego z największych szubrawców w PLiO), własne dzieci, giermek króla (czyli Lancel) tylko może pomóc w realizacji uśmiercenia Baratheona. Wg mnie nawet niewielkie obrażenia po walce z dzikiem "dziewnym trafem" okazałyby się poważne. Oczywiście "dziwny traf" to interwencja maestra.

PeterWiggin
Poziom 2
Rejestracja: 23 maja 2011, o 18:30

Postautor: PeterWiggin » 29 maja 2011, o 21:22

Całkowicie zgadzam się z tym że działania Tywina były rozsądne. Przede wszystkim Clegane 'tylko' wytłukła paru wiesniaków i spalił kilka wiosek. I co z tego? To chłopstwo które ma tyle praw ile ich pan jest skłonny im dać. Oni nie domagają się od Króla pomocy. Oni o nią proszą. Bo nie należy im się, tylko zależy od królewskiego widzimisie. W najgorszym dla Lannistera rozwiązaniu Robert kazał by mu zapłacić Tullym za straty, a złoto dla Lannisterów nie jest problemem. Poza tym zaatakował nie jakiś trzeci ród, tylko ród Catelyn, osoby która porwała jego brata. Cat nie mając królewskiego nakazu (na który chyba się nawet bezprawnie powołała w karczmie!) popełniła większe 'przestępstwo' pozbawiając wolności człowieka szlacheckiego stanu i do tego dziedzica możnego rodu, arystokrate, niż sir Gregory Clegane wycinając sąsiadowi kilku chłopów.
Zbieranie armii przez Tywina było z jednej strony zgodną z prawem odpowiedzią na zamach Catelyn na jego syna ("Król nakazał Ci go uwolnić i jeśli tego nie zrobisz, wesprę Jego wole swoją lojalną koronie armią"), z drugiej zaś znakomitą prowokacją wobec Tullych ("mam tu gotową armię, która zaraz wkrocze na Wasze ziemie żeby rabować, palić i gwałcić. Bądź mężczyzną, pokaż swoją odwagę i wyjdź mi naprzeciw."). Co więcej, Król nie mógł wprost uderzyć w Tywina któremu korona była winna majątek i potrzebowała go jeszcze więcej. Dalej, to odpowiedź Neda jako Namiestnika była, choć zgodna z prawem (bo jako Namiestnik mógł sądzić jak chciał), nieadekwatna. Zawezwanie Lorda Tywina osobiście do KP w związku z działaniami Clegane'a było jak wydanie listu gończego na ojca dziecka które stłukło sąsiadowi szybę.

edit: literówki
Ostatnio zmieniony 30 maja 2011, o 19:17 przez PeterWiggin, łącznie zmieniany 2 razy.

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 29 maja 2011, o 21:44

Godlike pisze:Gregor i jego koledzy wystylizowani byli na zwyklych rabusiów
Góra został z łatwością rozpoznany i jakoś nikt nie miał żadnych wątpliwości p-ko komu winna być wysłana ekspedycja karna.

A co do reszty: jak zareagował Ned na wyprawę Gregora? – wydał praktycznie fatwę przeciw Tywinowi Lannister. Otóż dopóki żył król, a Stark był namiestnikiem (zaś wszystko rozpoczęło się kiedy tak jeszcze było), Tywin jako polityk musiał się liczyć z możliwością podobnej reakcji stolicy.
Zarówno w serialu, jak w książce, działania głowy rodu L. poznajemy później, ale w rzeczywistości zostały podjęte przed tym, nim cokolwiek się stało. Zbieranie armii należy rozpatrywać w kontekście wszystkich wydarzeń, więc oczywiście król nie uwierzyłby tu w żadne ćwiczenia. Czyli to Tywin ryzykował rozpoczęcie wojny domowej, nie licząc wyskoku Catelyn, który podyktowany był oczywiście instynktem macierzyńskim i który dałoby się załagodzić (i to właśnie Tywin pierwszy powinien pierwszy wysłać kruka do Cat /ustaliwszy gdzie się znajduje lub też do Winterfell, czy Eddarda - skąd by ją powiadomiono/ z jakąś rozsądną propozycją, popartą groźbą, żeby ostudzić zbyt gorące głowy sióstr, tymczasem on pozwala zrobić z Tyrionem co Lysie przyjdzie do głowy, nie odzywając się w ogóle, za to rozpoczyna gdzieś daleko dziwne działania w Dorzeczu).
A powtórzę – Lannisterom powinno zależeć na pokojowym i jak najbardziej spokojnym przejęciu władzy, niezależnie od tego czy i w którym momencie Tywin zaczął poważnie liczyć na śmierć Roberta.
Pozwolę sobie więc pozostać przy swoim zdaniu: Martin nie przemyślał kolejności wydarzeń, ewentualnie chciał nam dać dyskretnie do zrozumienia, że Tywin Lannister wcale nie był tak genialny, jak go malują ;)
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

Godlike
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 cze 2007, o 21:52

Postautor: Godlike » 29 maja 2011, o 21:57

Martinn pisze:Góra został z łatwością rozpoznany i jakoś nikt nie miał żadnych wątpliwości p-ko komu winna być wysłana ekspedycja karna.
Góra nie został rozpoznany. Chłopi stwierdzili tylko, że przywódca był słusznych rozmiarów, aże Clegane nie cieszył się dobrą reputacją, to poszło na niego. Równie dobrze mógłby nadytami dowodzić Hodor i tak ukarany byłby Gregor. Chłopi nie potrafili nawet okreslić liczebności oddziału, który ich zaatakował, a co dopiero mówić o rozpoznaniu przebranej osoby.
Martinn pisze:Zbieranie armii należy rozpatrywać w kontekście wszystkich wydarzeń, więc oczywiście król nie uwierzyłby tu w żadne ćwiczenia.
W takim razie Tywin powiedziałby, że była to tylko demonstracja sił i nie zamierzał atakować. I nie ma tu żadnego król by nie uwierzył. Jesli istnieje coś takiego jak instytucjonalny system sprawiedliwości, to nie można kogoś skazywać tylko na podstawie przypuszczeń i niedowierzania. Ned zachował sie jak przygłup wydając wyrok na Gregora, co wynika zresztą z tego, że na Północy inaczej wyglądały kwestie prawno-polityczne.

Namek
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 wrz 2008, o 12:03

Postautor: Namek » 29 maja 2011, o 22:01

PeterWiggin pisze:Dalej, to odpowiedź Neda jako Namiestnika była, choć zgodna z prawem (bo jako Namiestnik mógł sądzić jak chciał), nieadekwatna. Zawezwanie Lorda Tywina osobiście do KP w związku z działaniami Clegane'a było jak wydanie listu gończego na ojca dziecka które stłukło sąsiadowi szybę.


Z tym się zgodzę, tylko należy tu oddzielić serial od książki, wezwanie Lorda Tywina jest elementem którego w książce nie było.

PeterWiggin pisze:Co więcej, Król nie mógł wprost uderzyć w Tywina któremu korona była winna majątek


A czemu nie ?? To uważasz że skoro korona miała dług u Tywina to ten był bezkarny i poza prawem??
Dodatkowo gdyby Robert po powrocie z polowania dowiedział się o odkryciu Neda, z pewnością byłby jak najbardziej zadowolony że może ruszyć na wojnę i wyżyć się na Lannisterach, pomijając już to że wojaczka od dawna mu się marzyła.

PeterWiggin
Poziom 2
Rejestracja: 23 maja 2011, o 18:30

Postautor: PeterWiggin » 29 maja 2011, o 22:27

Z tym się zgodzę, tylko należy tu oddzielić serial od książki, wezwanie Lorda Tywina jest elementem którego w książce nie było.

Jesteśmy w dziale o serialu. ;)
A czemu nie ?? To uważasz że skoro korona miała dług u Tywina to ten był bezkarny i poza prawem??

Nie, był bezkarny i poza prawem bo stać go było na wystawienie większej armii niż Baratheonów. Robert dopiero musiał by swoich wasali przekonać o słuszności ataku na Tywina, a także o szansach zwycięstwa. Przy bogactwach i prestiżu Casterly Rock, kto wie czy szanse w wojnie domowej nie były by wyrównane. Dobrze, to o 'bezkarności' było przesadzone, ale osoba o jego pozycji i majątku naprawde mogła sobie pozwolić na dużo więcej. A Królowi też nie spieszyło się tak bardzo do wojny wewnętrznej, co widać gdy nieudolnie ale próbuje załagodzić konflikty między Starkami a Lannisterami.
Jesli istnieje coś takiego jak instytucjonalny system sprawiedliwości, to nie można kogoś skazywać tylko na podstawie przypuszczeń i niedowierzania.

Nie do końca prawda. Aż do oświecenia nie obowiązywała w sądownictwie dzisiaj oczywista zasada domniemanej niewinności. Wprost przeciwnie, istniała raczej zasada domniemanej winy. Jeśli ktoś został oskarżony o coś, to do niego należało dowiedzenie niesłuszności tego oskarżenia. Przy czym, aby zapobiec nawałowi fałszywych oskarżeń, w sądownictwie powszechną praktyką było karanie tego, czyje oskarżenie zostało obalone (w poważnych sprawach nie raz tą samą sankcją jaka groziła pozwanemu) jako krzywoprzysiężcy. Jednakże istotna jest tu kwestia nierówności społecznej. Słowo chłopa nie jest równe słowu szlachcica (a Clegane był szlachcicem), do tego szlachcie przysługiwały szczególne przywileje, na przykład często nie mogła być aresztowana za przestępstwa inne niż zdrada stanu - nawet za morderstwo czy gwałt odpowiadali 'z wolnej stopy'.

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 29 maja 2011, o 22:32

Godlike pisze:Góra nie został rozpoznany.
Został zidentyfikowany i brak znaków w niczym nie przeszkodził wydać na niego wyroku. Może w takim razie inteligentny dowódca powinien był wysłać kogoś innego? ;)

Godlike pisze:W takim razie Tywin powiedziałby, że była to tylko demonstracja sił i nie zamierzał atakować.
Ja wcale nie uważam, że ktoś by mu za to uciął głowę (co najwyżej Górze), jednak musiałby albo dochodzić swego siłą, czyli się zbuntować, albo położyć uszy po sobie i pokornie się usprawiedliwiać, poświęcając zaufanego dowódcę. Cios dla dumy i pozycji Lannisterów.

Godlike pisze:I nie ma tu żadnego król by nie uwierzył. Jesli istnieje coś takiego jak instytucjonalny system sprawiedliwości, to nie można kogoś skazywać tylko na podstawie przypuszczeń i niedowierzania.

Raczej nie w KP :)

Godlike pisze:Ned zachował sie jak przygłup wydając wyrok na Gregora
Wręcz przeciwnie, w istniejących warunkach zachował się dobrze. Gdyby król wrócił z polowania żywy, Stark miałby tę rundę dla siebie. Co najmniej upokorzyłby - o ile nie gorzej - przeciwnika.

Co więcej, Król nie mógł wprost uderzyć w Tywina któremu korona była winna majątek
A czemu nie ?? To uważasz że skoro korona miała dług u Tywina to ten był bezkarny i poza prawem??
Robert ... byłby jak najbardziej zadowolony że może ruszyć na wojnę i wyżyć się na Lannisterach, pomijając już to że wojaczka od dawna mu się marzyła.
Mogło i tak być, choć akurat w tę wersję nie wierzę i myślę, że sprawę by jeszcze załagodzono. Ale rozsądny polityk, jakim rzekomo był Tywin, musiał się liczyć nawet z taką ewentualnością (czyli bez istotnego powodu zaryzykował zagładę swojego rodu).

Namek pisze:Dodatkowo gdyby Robert po powrocie z polowania dowiedział się o odkryciu Neda
Tego nawet nie liczę, na razie wystarczyłyby dwa oskarżenia p-ko Lannisterom (akcja Jaimiego plus akcja Góry) żeby przedstawić ich jako krwawych awanturników. Król nie mógłby już tego zwyczajnie zamieść pod dywan i dlatego właśnie Stark wydał taką a nie inną decyzję w sali tronowej - żeby to uniemożliwić.

PeterWiggin pisze:Nie, był bezkarny i poza prawem bo stać go było na wystawienie większej armii niż Baratheonów. Robert dopiero musiał by swoich wasali przekonać o słuszności ataku na Tywina, a także o szansach zwycięstwa. Przy bogactwach i prestiżu Casterly Rock, kto wie czy szanse w wojnie domowej nie były by wyrównane.
Na chwilę obecną - Stark + Tully + Baratheon + siły i prestiż władzy królewskiej contra Lannister. Zmieciono by Tywina z powierzchni ziemi.
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

Szarotka
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 mar 2005, o 20:13

Postautor: Szarotka » 29 maja 2011, o 22:39

Martinn pisze:Czyli to Tywin ryzykował rozpoczęcie wojny domowej, nie licząc wyskoku Catelyn, który podyktowany był oczywiście instynktem macierzyńskim i który dałoby się załagodzić (i to właśnie Tywin pierwszy powinien pierwszy wysłać kruka do Cat /ustaliwszy gdzie się znajduje lub też do Winterfell, czy Eddarda - skąd by ją powiadomiono/ z jakąś rozsądną propozycją, popartą groźbą, żeby ostudzić zbyt gorące głowy sióstr, tymczasem on pozwala zrobić z Tyrionem co Lysie przyjdzie do głowy, nie odzywając się w ogóle, za to rozpoczyna gdzieś daleko dziwne działania w Dorzeczu).

Catelyn powiedziała, że jedzie do Winterfell. Jadąc do Eyrie zmyliła trop. Po drodze nie miał ich kto zauważyć i przesłać wieści dalej, bo klany przeszkadzały. Potem Cat i Tyrion byli u Lysy, która utrzymywała "ciszę radiową" (przynajmniej tak mi się wydaje). W zasadzie można przyjąć, że Tywin nie miał najmniejszego pojęcia gdzie szukać Tyriona.

Wysyłanie wiadomości do Neda było już jak najbardziej realne (i niech się Ned martwi gdzie zniknęła jego żona z zakładnikiem), tylko jakoś nie bardzo w jego stylu.

Mam nadzieję, że nie pomieszałam książki i serialu.

edit: A właściwie to Tywin miał pojęcie gdzie szukać. Przecież wiedział kto porwał Tyriona, a bliskość Eyrie sama narzuca oczywiste rozwiązanie. No nic, niech już post zostanie.

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 29 maja 2011, o 22:52

Szarotka pisze:Catelyn powiedziała, że jedzie do Winterfell. Jadąc do Eyrie zmyliła trop. Po drodze nie miał ich kto zauważyć i przesłać wieści dalej, bo klany przeszkadzały. Potem Cat i Tyrion byli u Lysy, która utrzymywała "ciszę radiową" (przynajmniej tak mi się wydaje). W zasadzie można przyjąć, że Tywin nie miał najmniejszego pojęcia gdzie szukać Tyriona.
Wysyłanie wiadomości do Neda było już jak najbardziej realne (i niech się Ned martwi gdzie zniknęła jego żona z zakładnikiem)

No właśnie tak sobie pomyślałem, że mogą tu być kłopoty komunikacyjne, ale słusznie zauważasz że wystarczyłoby powiadomić którychkolwiek Starków, a dalej niech oni się martwią, które gdzie jest ;) Tywin miałby w ten sposób a) możliwość załagodzenia i utrzymania przy życiu Tyriona powiedzmy do sądu królewskiego lub jakiejkolwiek innej opcji, b) podkładkę w razie czego, że on chciał po dobroci (oczywiście list musiałby zawierać też kij, nie tylko marchewkę;).
Druga kwestia - skoro brak Cat na trakcie do Winterfell, można się było z czasem domyślić, gdzie skręciła. A cisza radiowa w Eyrie działa w jedną stronę, przylecieć kruk mógł i na pewno Lysa by odczytała wiadomość. Cóż za problem wysłać nawet kilka listów z tekstem: "Jeżeli znajduje się tam Catelyn Stark i czyta ten list, oznajmiam jej że..." ;)
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

PeterWiggin
Poziom 2
Rejestracja: 23 maja 2011, o 18:30

Postautor: PeterWiggin » 29 maja 2011, o 22:55

Na chwilę obecną - Stark + Tully + Baratheon + siły i prestiż władzy królewskiej contra Lannister. Zmieciono by Tywina z powierzchni ziemi


A dlaczego Tully? Co on ma do tego? Zresztą dlaczego Król miał występować zbrojnie przeciwko Lannisterom? To jest wewnętrzna waśń między dwoma rodami, opowiedzenie się po którejkolwiek stronie było by niebezpiecznym procederem przeciwko któremu wypowiedziała by się jednogłośnie niemal cała szlachta. Z założenia obowiązkiem króla jest równo traktować wszystkich swoich poddanych. W pierwszej kolejności ukarać musiał by Starków za poważne przestępstwo jakim było uwięzienie arystokraty. Co więcej, (tutaj mocna dywagacja, jednak) ostatnie wieści jakie Tywin miał z KP były zapewne "Stark złożył urząd namiestnika", wtedy zapewne nakazał zbieranie wojsk i agresywne działania wobec Tullych. Oddanie urzędu Starkowi przez Roberta było zapewne sprytną próbą zrównoważenia sił i zahamowania Tywina. Niestety Stark nadużył władzy i zamiast konflikt wyciszyć, jak zapewne oczekiwał tego Robert, zaostrzył go.

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 29 maja 2011, o 23:08

PeterWiggin pisze:A dlaczego Tully? Co on ma do tego?
Jego ziemie zostały zaatakowane ;)
I raczej na pewno poparliby Catelyn, działającą wraz z królem. Ktoś tu pisał, że Edmure już po pierwszym rajdzie Góry szykował się palić Casterly Rock ;)

PeterWiggin pisze:W pierwszej kolejności ukarać musiał by Starków za poważne przestępstwo jakim było uwięzienie arystokraty. Co więcej, (tutaj mocna dywagacja, jednak) ostatnie wieści jakie Tywin miał z KP były zapewne "Stark złożył urząd namiestnika"
Myślę, że puszczając wszystko w ruch jeszcze nie wiedział o złożeniu urzędu (akcja Góry to minimum kilka dni plus wcześniej rozkaz i przygotowania, ponadto dalszych kilka dni by wieśniacy zdążyli dotrzeć ze skarga do KP).
O tym jak król traktował Neda i dlaczego dałoby się załagodzić sprawę Tyriona już pisałem. Dodam tylko, że Cat miała tu poważne oskarżenie i argument w postaci sztyletu, byle tylko Tyrion był żywy i otrzymał prawo do sądu. Wszystko zmieniła dopiero głupota Lysy Arryn.
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

PeterWiggin
Poziom 2
Rejestracja: 23 maja 2011, o 18:30

Postautor: PeterWiggin » 29 maja 2011, o 23:16

Ale gafa. Napisałeś Tully a ja przeczytałem Tyrell ;) I co gorsza, myśląc o Tyrellach napisałem Tully. :P

My bad.

W każdym razie dalej uważam że za akcje Clegane'a Król mógł co najwyżej pogrozić palcem, ewentualnie nakazać wypłacić odszkodowanie. Zanim by do tego doszło, sprawa toczyła by się miesiącami a dochody i pozycja Tullych znacznie by ucierpiały. Do tego momentu sytuacja była 1:1, a samo zbieranie wojsk przez Tywina mogło też spotkać się najwyżej z niewygodnymi pytaniami na które ów odpowiedział by wymijająco i rozpuścił żołnierzy do domów. I prestiż by mu nie ucierpiał, wprost przeciwnie, bo "był gotów zbrojnie odbić syna i pobić Tullych i Starków i nie zrobił tego tylko ze względu na króla".

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 1”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości