Gra o Tron 01x07 You Win or You Die (SPOILERY)

Moderator: Nocna Straż

Bombacjusz
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 lip 2006, o 15:17

Postautor: Bombacjusz » 3 cze 2011, o 10:34

Moim skromnym zdaniem imprezę jeśli nie w całości do w dużej części finansuje Doran Martell. Jakby sprawa upadła Mopatis dostanie pewnie zwrot kosztów. Jeśli nie wszystkich, to na tyle duży, by nie martwić się o własną kieszeń. Jeśli Targaryenowie wrócą na Żelazny Tron wygra na całej linii. Oczywiście może magister ma też jakieś pozamerkantylistyczne powody dla których wspiera Smoki, ale jak na razie niewiele na to wskazuje. Natomiast Varys zawdzięczający Targaryenom absolutnie wszystko wydaje się sojusznikiem bardziej z przekonania niż z wyrachowania. Chociaż wdzięczność to bardzo słaba moneta w polityce.
Pani, Twych wdzięków nie trzeba mi wcale, co rzekłszy odszedł, nie wrócił...

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


PeterWiggin
Poziom 2
Rejestracja: 23 maja 2011, o 18:30

Postautor: PeterWiggin » 3 cze 2011, o 10:45

Dobrze, faktycznie mogłem przestrzelić z pieniędzmi od Varysa skoro było odwrotnie. Ale reszty toku rozumowania się trzymam. Mam tu wrażenie że wschodni kontynent jest bajecznie bogaty w porównaniu z Westeros a Illyrio jest tam jednym z najbogatszych ludzi. Tacy swoją pozycje budują właśnie przez kosztowne wydatki: pałace, zwierzyńce, dzieła sztuki, kólewięta na uchodźctwie...

Przyznaje - ze zdumieniem oglądałem scenę w serialu. W książce można się było tylko domyślać kto to jest i to była ostatnia osoba jakiej się tam spodziewałem z Varysem. Nie widzę po prostu powodu dla którego Illyrio pakował by się w taką aferę. Smocze jaja mogły zalegać w jego prywatnych zbiorach od dawna, a z tego co pamiętam wartość jednego była porównywalna z wartością dużego okrętu - których Illyrio ma zapewne w swojej flocie handlowej sporo. Był to prezent tematycznie na miejscu i przy okazji kosztowny a zarazem taki na który mógł sobie pozwolić - więc idealny by znacząco podnieść swoją pozycję ofiarowaniem go.

Nie sądzę by wydatki Illyria na królewięta były 'ogromne', nie w porównaniu z jego majątkiem. Nawet jego intrygi z Varysem mogły być po prostu kaprysem bogacza. Popieranie, takie szczere, z jego strony sprawy Danny mi po prostu nie pasuje, a przyznajmy, przed wykluciem smoków jej szanse na odzyskanie tronu były gorzej niż mizerne.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 3 cze 2011, o 17:33

Takie pytanie- skąd Ilyrio miał smocze jaja i skąd wiadomo, że miały akurat dla niego dużą wartość? Traktowano je jako błyskotki na Wschodzie bo nie dawano wiary w to, by mogły jeszcze "nosić" jakiekolwiek życie. W posiadanie tych jaj Ilyrio mógł trafić w różny sposób i kto też mówi, że musiał je kupywać za dużą cenę?

Poza tym co do motywacji bogacza z Pentos- o ile dobrze pamiętam ktoś na forum wspominał, że Ilyrio chce dostać Harrenhall i CR- także koszty miałby zwrócone w nadmiarze. Nie wierzę też, aby obecność "Smocząt" była dla Mopatisa aż tak kosztowne.

f.lamer
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 lut 2008, o 18:23

Postautor: f.lamer » 3 cze 2011, o 20:18

Marek K. pisze:Traktowano je jako błyskotki na Wschodzie
?
na jakim wschodzie? w wolnych miastach?
w wolnych miastach było ich niewiele, bo sprowadzany je z krainy cieni zza asahai.
przeczytaj GOT s. 102-103. dany uważa że to okazały prazent. ty sadzisz inaczej...
dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli, ale źli lepiej się bawią kiedy nie śpią

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 3 cze 2011, o 21:45

Jeszcze smocze jaja - z tym okrętem to chyba jakieś przekłamanie. Viserys chciał za nie kupić armię i przewieźć ją do Westeros, czyli musiały być warte majątek. I nieważne kto kiedy i za ile je nabył (czego zresztą nie wiemy), lecz za ile można je sprzedać, to jest aktualna wartość handlowa dla kupca.

Wątpię by ktokolwiek, w tym Martell, finansował Illyrio rozdawnictwo takich zabawek. Albo on sam zaangażował się w całą imprezę bardzo mocno, licząc na przyszły zysk, albo jest jeszcze coś (np. ktoś WIEDZIAŁ, że smoki będą potrzebne i wyklują się tylko u Dany).
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 3 cze 2011, o 22:06

Marek K. pisze:Takie pytanie- skąd Ilyrio miał smocze jaja i skąd wiadomo, że miały akurat dla niego dużą wartość? Traktowano je jako błyskotki na Wschodzie bo nie dawano wiary w to, by mogły jeszcze "nosić" jakiekolwiek życie. W posiadanie tych jaj Ilyrio mógł trafić w różny sposób i kto też mówi, że musiał je kupywać za dużą cenę?


Jorah pod koniec Gry o tron po śmierci Drogo namawia Dany na sprzedaż jaj za które byłaby ustawiona do końca życia.

Marek K. pisze:Poza tym co do motywacji bogacza z Pentos- o ile dobrze pamiętam ktoś na forum wspominał, że Ilyrio chce dostać Harrenhall i CR- także koszty miałby zwrócone w nadmiarze. Nie wierzę też, aby obecność "Smocząt" była dla Mopatisa aż tak kosztowne.


SPOILER z DwD Tak naprawdę to miał do wyboru pomiędzy CR, Harrenhall a Końcem Burzy.
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 4 cze 2011, o 00:34

na jakim wschodzie? w wolnych miastach?
w wolnych miastach było ich niewiele, bo sprowadzany je z krainy cieni zza asahai.
przeczytaj GOT s. 102-103. dany uważa że to okazały prazent. ty sadzisz inaczej...


Ano takim "wschodzie" co jest w bliżej nieokreślonym kierunku za Wąskim Morzem- rety jaki to kierunek?! Mogę się pomylić- czyżby "zachód"?! Nie wiem co miał oznaczać pierwszy fragment Twojego postu.
Chodzi mi o to, że miały głównie wartość pieniężną i prestiżową, taką samą jak obraz znanego artysty.

Jorah pod koniec Gry o tron po śmierci Drogo namawia Dany na sprzedaż jaj za które byłaby ustawiona do końca życia.


Być ustawionym do końca życia, a wielka armię + wielka flota do jej przewozu + wszelkie pozostałe operacje dyplomatyczne i finansowanie mniej lub bardziej zakręconych intryg potrzebnych do zorganizowania inwazji to jednak dwie różne sprawy. Za trzy jaja sprzedane na raz może i by kupili z kilkanaście tysięcy różnych najemników i flotę do próby przeprowadzenia jej za Wąskie Morze, ale wątpię by starczyło kasy na wiele innych rzeczy (a wojsko też trzeba jakoś utrzymać, w grę wchodzi więc też m.in. zakup jedzenia)

I nieważne kto kiedy i za ile je nabył (czego zresztą nie wiemy), lecz za ile można je sprzedać, to jest aktualna wartość handlowa dla kupca.


Nie do końca- może Ilyrio "pozbywa się" w elegancki sposób czegoś drogiego z czego i tak nie mógłby skorzystać (czyli zarobić) bo prawdopodobnie nie ma kto tego kupić- możliwe, że przekazał jaja Danusi z kilku powodów, ale wg mnie na pewno nie chodziło o to, że coś się z nich wykluje- kto by to przewidział.
A to jak je zdobył i ewentualnie od kogo też mogłoby być ciekawe bo coś łatwo pozbywa się aż trzech jaj- nie sądziłem, że Ilyrio pracuje w pentosyjskim Caritasie ;).

I dalej uważam, że smocze jaja pełniły bardziej formę drogiej ozdoby niż czegoś praktycznego. Praktycznymi się okazały wtedy, gdy kończy się ich kariera- czyli wraz z narodzinami smoków. Tego ostatniego już nikt się nie spodziewał. Wcześniej były ciekawymi "kamieniami" dla kolekcjonerów, ale hitem okazało się tak naprawdę to co nosiły w sobie.

Wątpię by ktokolwiek, w tym Martell, finansował Illyrio rozdawnictwo takich zabawek.


Zgadzam się i dlatego uważam, że książę prowadzi niezależny ośrodek mający na celu przywrócenie Targaerynów.

Albo on sam zaangażował się w całą imprezę bardzo mocno, licząc na przyszły zysk, albo jest jeszcze coś


Swoją drogą jeżeli to taki człowiek interesu to z jednej strony wątpię by angażował się z "czystego serca" i też pozbywał się lekką ręką czegoś "cholernie" cennego. Piszecie o tych jajach jakby były czymś za co bez problemu można by było wysadzić Roberta z Żelaznego Krzesła- skoro tak to czemu Varys i Ilyrio nie przygotowali powrotu rodzeństwa w czasie buntu Greyjoy'ów, czyli momencie, gdy floty Westeros zaangażowane były na Morzu Zachodzącego Słońca? Jak dla mnie to takie jaja faberge w wersji PLiO (odnoszę wrażenie, że podobnie się je traktuje w "Tajemniczym rycerzu"), z tym, że ich zawartość jest nieporównywalnie większa od skamieniałem powierzchni.

f.lamer
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 lut 2008, o 18:23

Postautor: f.lamer » 4 cze 2011, o 12:08

Marek K., czepiałem się dwóch rzeczy:
1. określenia "błyskotki", bo sugeruje ono niską wartość tych skamielin (błyskotka to nie jest wg słownika biżuteria specjalnie cenna, raczej sztuczna a więc mało wartościowa), podczas gdy w pieśni jest dość wyrażnie zarysowana ogromna wartość daru ślubnego illyria. można ją odczytywać na różne sposoby (był zaangażowany w sprawę targaryenów, albo tylko chciał robić takie wrażenie), ale nie można tej wartości deprecjonować.
tym bardziej że dla dany taki dar miał również wartość sentymentalną.
w kolejnym poście piszesz o smoczych jajach jak o czymś dość cennym, co pozwala mi przypuszczać, że okreslenie "błyskotki" było prze ciebie dobrane dość nieumiejętnie.

2. "na wschodzie" czyli w tych miejscach wschodniego kontynentu które mieliśmy okazję poznać smocze jaja nie są powszechną ozdobą meblościanek. te konkretne zostały sprowadzone z krainy cienia zza asshai. idę o zakład że jest to jedyne źródło tych skamielin - bo tam smoki żyły i się rozmnażały, a w przeciwieństwie do valyrii nie trafił tego miejsca szlag.
dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli, ale źli lepiej się bawią kiedy nie śpią

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 4 cze 2011, o 14:29

1. określenia "błyskotki", bo sugeruje ono niską wartość tych skamielin (błyskotka to nie jest wg słownika biżuteria specjalnie cenna, raczej sztuczna a więc mało wartościowa), (...) co pozwala mi przypuszczać, że okreslenie "błyskotki" było prze ciebie dobrane dość nieumiejętnie.


Rzeczywiście termin "błyskotka" nie był zbyt trafny- co nie oznacza, że za trzy skamieniałe jaja można ot tak zaraz kupić tron. Na jaja patrzymy teraz głównie z punktu widzenia Danusi a jak sam wspominasz mają dla niej inną wartość- co pozwala na stwierdzenie, że może ona podobnie jak Viserys nie podchodzić zbyt realistycznie do ich rzeczywistej wartości i możliwości, które one dają. Prawdziwą wartość pokazały dopiero wtedy, gdy wykluły się z nich smoki.

Dalej też uważam, że gdyby naprawdę dałoby się z ich pomocą (czyli jaj) skonstuować silną armię z flotą to zrobiono by to wcześniej- w trakcie rebelii Greyjoy'ów, gdy flota Westeros pod dowództwem Stannisa walczyła na Morzu Zachodzącego Słońca w Żelazną Flotą, a statki Lannisterów były już na dnie. W tym czasie raczej jeszcze odbudowywano straty osobowe w Końcu Burzy i Dorzeczu po powstaniu Roberta- a ginęli też rycerze i zbrojni z innych regionów.

Podobnie też jak w przypadku "wznoszących toasty i modlących się za powrót 'Smoków'"- Ilyrio mógł przeceniać w obecności rodzeństwa wartość swego daru, choć oczywiście błachą rzeczą smocze jaja nie były.

PS. Za trzy jajka Faberge ja też byłbym ustawiony do końca życia o ile nie musiałbym spędzić ich w rosyjskim więzieniu ;).

Godlike
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 cze 2007, o 21:52

Postautor: Godlike » 5 cze 2011, o 02:06

Jest tylko jedno ale: skąd wiesz, że Illyrio miał już jaja w trakcie buntu Greyjoyów? Przecież to ładnych parę lat wcześniej się zdarzyło. I prawdę mówiąc z książki nie wynika, by Taragaryenowi już wtedy przesiadywali u Illyria.
Marek K. pisze:błachą
błahą

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 5 cze 2011, o 11:05

Jest tylko jedno ale: skąd wiesz, że Illyrio miał już jaja w trakcie buntu Greyjoyów? Przecież to ładnych parę lat wcześniej się zdarzyło. I prawdę mówiąc z książki nie wynika, by Taragaryenowi już wtedy przesiadywali u Illyria.


No i tu już spotkałem się ze słuszniejszą uwagą.
W GoT była informacja, że rodzeństwo siedzi u Ilyria już trochę czasu. Wątpię by znaleźli schronienie u kogoś kto nie byłby pewnym opiekunem. Co do jaj- czyżby Ilyrio miał wydać fortunę na jaja tylko po to by zaraz po sprowadzeniu oddać je w prezencie ślubnym Dany? Liczenie na to, że po wojnie będzie miał jakąś bogatą posiadłość w Westeros jest jak dzielenie skóry na niedźwiedziu, bo nie wie czy coś się nie przytrafi tak Viserysowi jak i Dany, a wtedy inwestycja w "faberge" się nie zwróci.

Esme
Poziom 6
Rejestracja: 12 paź 2008, o 20:06

Postautor: Esme » 5 cze 2011, o 13:30

Marek K. pisze:
Jest tylko jedno ale: skąd wiesz, że Illyrio miał już jaja w trakcie buntu Greyjoyów? Przecież to ładnych parę lat wcześniej się zdarzyło. I prawdę mówiąc z książki nie wynika, by Taragaryenowi już wtedy przesiadywali u Illyria.


No i tu już spotkałem się ze słuszniejszą uwagą.
W GoT była informacja, że rodzeństwo siedzi u Ilyria już trochę czasu.


Sześć miesięcy.

Wątpię by znaleźli schronienie u kogoś kto nie byłby pewnym opiekunem. Co do jaj- czyżby Ilyrio miał wydać fortunę na jaja tylko po to by zaraz po sprowadzeniu oddać je w prezencie ślubnym Dany? Liczenie na to, że po wojnie będzie miał jakąś bogatą posiadłość w Westeros jest jak dzielenie skóry na niedźwiedziu, bo nie wie czy coś się nie przytrafi tak Viserysowi jak i Dany, a wtedy inwestycja w "faberge" się nie zwróci.


Szczerze mówiąc, myślę, że to możliwe. Mam na myśli to, że sprowadził jaja na prezent ślubny Dany. Przede wszystkim jaja uchodziły za martwe, skamieniałe. Myślę, że gdyby Illyrio na serio podejrzewał, że może się z nich coś wykluć, to od pół roku siedziałby z Viserysem i paroma alchemikami i czarownikami zamknięty na klucz w jakiejś tajnej pracowni, a Varys stawałby na rzęsach, żeby zdobyć każdy strzępek informacji o smokach. To był po prostu prezent ślubny: piękny, kosztowny, pełen symboliki (jak wszystko, co dostała) i zupełnie bezużyteczny. A przy okazji, zerknęłam "Gry o Tron" i tam jest wspomniane, że Illyrio ma kontakty handlowe sięgające daleko na wschód, można chyba powiedzieć, że specjalizuje się w tamtym kierunku. Więc może "u źródła" wcale nie zapłacił za nie aż tyle, ile trzeba by było wyłożyć w Pentos... u Illyria ;). Chociaż oczywiście prezent i tak wart jest majątek.

Mnie też wydaje się dziwne, że Illyrio tak się angażuje w ten spisek, zwłaszcza że powodzenie całej akcji nie jest wcale oczywiste. No ale oczywiście "załatwienie" armii Dothraków to tylko jeden z elementów układanki.

Przy okazji dorzucam cytat o przeszłości rodzeństwa:

Od tamtej pory wciąż wędrowali, z Braavos do Myr, z Myr do Tyrosh i dalej do Qohoru, Volantis i Lys, nigdzie nie zatrzymywali się na długo. Jej brat nie pozwalał na to. Wciąż powtarzał, że zbiry Uzurpatora depczą im po piętach, chociaż Dany nigdy nie widziała żadnego.
Początkowo kupcy korzenni, archonci i magnaci handlowi chętnie widzieli pod swoim dachem ostatnich z rodu Targaryenów, lecz w miarę upływu lat - Uzurpator wciąż zasiadał na Żelaznym Tronie - coraz częściej zamykano przed nimi drzwi, a ich życie stawało się jeszcze bardziej podłe. Wreszcie zmuszeni byli sprzedać ostatnie majętności, a teraz pozbyli się nawet monety z korony ich matki


Wyglądałoby na to, że spiskowcy nie interesowali się młodymi Targaryenami aż do niedawna. Tylko, że to chyba niemożliwe. Zresztą w ogóle cała historia z nastolatkiem i jego małą siostrą rozbijającymi się samotnie po Wolnych Miastach, wyprzedającymi rodowe klejnoty (bo chyba nie buty?) i wpraszającymi się w gościnę do kolejnych bogatych kupców brzmi bardziej niz trochę fantastycznie. Że już nie wspomnę o tym, że pomimo szczerego przekonania Dany jakoś nie brzmi to jak szczególnie podłe życie. ;)

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 5 cze 2011, o 14:40

Więc może "u źródła" wcale nie zapłacił za nie aż tyle, ile trzeba by było wyłożyć w Pentos... u Illyria . Chociaż oczywiście prezent i tak wart jest majątek.


Dzięki Esme :). Jako jedyna zdobyłaś się na próbę wytłumaczenia tego, dlaczego Ilyrio jest gotów de facto pozbyć się smoczych jaj. Możliwe, że rzeczywiście kupił je taniej i następnie ten, dla niego, bezużyteczny towar dał jako prezent ślubny Danusi, wiedząc, że będzie w niego spoglądać jak- za przeproszeniem- "świnia z gwiazdy", bo szczerze mówiąc tak właśnie odbierałem jej początkowy stosunek wobec daru Mopatisa.

Wyglądałoby na to, że spiskowcy nie interesowali się młodymi Targaryenami aż do niedawna. Tylko, że to chyba niemożliwe. Zresztą w ogóle cała historia z nastolatkiem i jego małą siostrą rozbijającymi się samotnie po Wolnych Miastach, wyprzedającymi rodowe klejnoty (bo chyba nie buty?) i wpraszającymi się w gościnę do kolejnych bogatych kupców brzmi bardziej niz trochę fantastycznie. Że już nie wspomnę o tym, że pomimo szczerego przekonania Dany jakoś nie brzmi to jak szczególnie podłe życie.


Zastanawiam się czy ktoś zza "parawanu" nie pomagał rodzeństwu- to by tłumaczyło dlaczego bogaci kupcy, a następnie Ilyrio przyjął uchodźców z pokonanego rodu. Może Varys już wcześniej maczał w tym palce?

PS. Co jednak spowodowało, że w momencie, gdy wszscy mieli już dość tego rodzeństwa Ilyrio otworzył przed nimi drzwi? Wg mnie musiał mieć wcześniej jakieś związki z Targaerynami, np. umowy w sprawie cła na towary czy też coś innego- łatwo się zaangażował w ich sprawę.

Slann
Poziom 4
Rejestracja: 6 gru 2008, o 18:46

Postautor: Slann » 5 cze 2011, o 18:38

Dwie sprawy.
Jaka miały być de fakto posagiem dla Danuty. Khal jej przecież na darmo nie wziął.
Szwędanie się Viserysa po dworach też nie było dziwne. Kiedyś ludzie byli bardziej gościnni, a po za tym, ostatni Targaryenowie to takie zabawne egotyczne zwierzątka, które same za siebie płacą. Czemu ich nie potrzymać jakiś czas?
- Dziwni ludzie ci Nordyjczycy - powiedział baron
- Ludzie? - zapytał Szergirczyk

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 5 cze 2011, o 18:52

które same za siebie płacą


Za gościnę musieli płacić, gdy umocniły się rządy Roberta.

Nie mniej nadal zastanawiam się jakie plany miał Ilyrio w momencie przyjęcia rodzeństwa pod swój dach jak i potem przy aranżowaniu małżeństwa Dany. Oby ta kwestia została wyjaśniowa w DwD- może Tyrion czegoś się dowie?

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 5 cze 2011, o 19:03

Nie wiem czy to już jest w DwD czy wcześniej ale wydawało się oczywiste, iż Ilyrio liczy na pokaźną nagrodę w przypadku powrotu na tron Targaryenów (Viserysa, przynajmniej na początku GoT). Nie będę spoilerował po raz kolejny na co konkretnie liczył. Dlatego trzymał ich u siebie jako długofalową inwestycje, dlatego też zaaranżował małżeństwo. Na jego miejscu postępował bym tak samo.
Nie wiem ile jeszcze podobnych postów pojawi się w tej dyskusji, która tak na marginesie jest kompletnie oderwana od tematu jakim jest siódmy odcinek...
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

Eire
Poziom 2
Rejestracja: 28 kwie 2011, o 19:06

Postautor: Eire » 5 cze 2011, o 20:53

Slann pisze:Dwie sprawy.
Jaka miały być de fakto posagiem dla Danuty. Khal jej przecież na darmo nie wziął.

To właściwie mnie zastanawiało od początku. Nie lepiej mu było wziąć miejscową pannę z tabunem koni w posagu? Jak chciał egzotyczną to na każdym targu dostałby niewolnicę za jednorazową opłatę, bez brata-marudy w pakiecie. Można tłumaczyć, że chodziło o prestiż- ale na ile Koniarze mieli pojęcie o historii dynastii z krain, które nigdy ich nie interesowały?

Esme
Poziom 6
Rejestracja: 12 paź 2008, o 20:06

Postautor: Esme » 5 cze 2011, o 22:17

Eire pisze:
Slann pisze:Dwie sprawy.
Jaka miały być de fakto posagiem dla Danuty. Khal jej przecież na darmo nie wziął.

To właściwie mnie zastanawiało od początku. Nie lepiej mu było wziąć miejscową pannę z tabunem koni w posagu? Jak chciał egzotyczną to na każdym targu dostałby niewolnicę za jednorazową opłatę, bez brata-marudy w pakiecie. Można tłumaczyć, że chodziło o prestiż- ale na ile Koniarze mieli pojęcie o historii dynastii z krain, które nigdy ich nie interesowały?


Nie, absolutnie nie wziął jej za darmo. Sporo za nią zapłacił. Co prawda transakcja była subtelniejsza od tych przeprowadzanych na targach niewolników, ale sens był dokładnie taki sam, a Dany była warta tyle, co dothracka armia. Nigdzie nie ma nawet sugestii jakiegokolwiek posagu, wręcz przeciwnie, Dany podejrzewała, że Illyrio skasował przy tej okazji sumę, która zrekompensowała mu z nawiązką wszystkie koszty, ze smoczymi jajami włącznie. Nie wiemy, nawiasem mówiąc, czy przypadkiem nie jest to prawdą. Skądś jej się wzięły te podejrzenia, a kupców z Wolnych Miast zna od dzieciństwa.

A dlaczego khalowi zachciało się targaryeńskiej księżniczki? Nie wiadomo, ale jest kilka całkiem sensownych wytłumaczeń. Na przykład, może on też chciał zademonstrować swoją pozycję. W sumie dla khala wizerunek to klucz do władzy, może potrzebował odpowiednio egzotycznej żony tak samo jak złota i pięknych koni. A może po prostu chciał ją mieć dlatego, że nie mógł jej łatwo zdobyć - mógł mieć każdą kobietę dothraków, mógł kupić każdą niewolnicę, ale o valyriańską księżniczkę musiał się trochę postarać. A może po prostu Illyrio umiejętnie "opakował" towar, jakieś legendy, może sprytne nawiązanie do dothrackich mitów albo przepowiedni? A może zwyczajnie wpadła mu w oko, a Westeros i tak miał ochotę złupić. ;)

Nie liczyłabym jednak na to, że w Westeros (czy gdziekolwiek indziej) Droga interesowało cokolwiek poza łupieniem. Dothraków w innych kulturach zasadniczo interesuje tylko możliwość złupienia. Smocze jaja też nikogo w khalasarze nie zainteresowały, tylko Dany.

A wracając do bujnego życia naszego rodzeństwa: mnie tu jednak coś mocno nie gra. I nie chodzi mi o to, dlaczego kupcy godzili się przez jakiś czas gościć ich u siebie - tu się zgadzam. Ale ze wspomnień Dany wynika, że te wizyty nie trwały długo i że przynajmniej od czasu do czasu nie mieli gdzie mieszkać i utrzymywali się sami. To była dwójka dzieci, Viserys dopiero teraz jest dorosły i nadal nie grzeszy ani intelektem, ani minimalnym instynktem samozachowawczym. Musieli też mieć na początku jakiś majątek, choćby po to, żeby opłacić podróże z jednego miasta do drugiego i żeby mieć za co żyć, no i żeby nie pukać do drzwi baogaczy w łachmanach. I w dość brutalnym świecie Wolnych Miast przez lata nikt ich nie okradł, nie oszukał? Viserys sam organizował to wszystko, w dodatku w wieku kilkunastu lat? Żaden z gospodarzy nie miał interesów w Westeros i nie wpadł na to, żeby ich ładnie zapakować i wysłać Robertowi w prezencie, dołączając delikatną sugestię, że liczy na jego wdzięczność? Żaden nie próbował ich wykorzystać do swoich celów, albo wyłudzić od nich ich majątku? Taka korona ich matki, jeśli rzeczywiście ją mieli, musiała być sporo warta, a z Viserysem to było dziecinnie proste. We wspomnieniach Dany jest tylko ona i brat, całkiem sami, ani słowa o żadnych dorosłych opiekunach czy choćby zaufanym strażniku. Dla mnie to jest naprawdę dziwne i trudne do uwierzenia.

Jedyne możliwe wytłumaczenie widzę w tym, że Dany po prostu ma fałszywe wyobrażenie o całej sytuacji. Spisek też przecież musiał rozwijać się od lat (choćby plany małżeńskie z Dorne - nie powstały wczoraj), tylko Dany nie miała o niczym pojęcia, bo Viserys nie uznał za stosowne jej w nic wtajemniczać. Wolał, żeby wszędzie widziała "zbirów Uzurpatora", a na niego patrzyła jak na bożka. Z tym, że nawet mnie to wytłumaczenie wydaje się lekko naciągane ;).

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 5 cze 2011, o 23:06

Tak się zastanawiam, przy okazji nawiązując do nieudanego zamachu na Dany i dziwnej sytuacji z rozkazem dla Joraha, czy aby w tych podróżach młodych Targaerynów nie czuwał nad nimi Varys poprzez swoich agentów? SPOILER:: Może też jakiś mały udział pewien książę z pewnej części Westeros, ale on był zbyt ostrożny i raczej wpierw by prowadził wywiad w kierunku tego czy nikt by go nie wyśledził w poczynaniach:: Koniec SPOILERA.

[ Dodano: 07-06-2011, 2:56 ]
Tak przy okazji zauważyłem też mały błąd filmowców. Na początku odcinka śledzimy akcję w obozie Lannisterów. W pierwszym ujęciu mamy obraz prawie całego obozu a potem ujęcie z "uliczką" między namiotami. Wtedy możemy zauważyć jak w górę "uliczki" idzie kilku odzianych w futra kolesi a za nimi lezie postać przypominająca chuderlawego żebraka- okazuje się, że to Shagga, Timmet i Chella (czy jak tam się nazywała), czyli ekipa Tyriona :). Mogli się jednak twórcy serialu bardziej postarać.

Slann
Poziom 4
Rejestracja: 6 gru 2008, o 18:46

Postautor: Slann » 9 cze 2011, o 15:48

Nie koniecznie takie dziwne. Viserys mógł mieć od 12 do 14 lat gdy się usamodzielnił, to względnie dorosły wiek jak na Plio
I oczywiście, że go oszukiwali i wykorzystywali do swych celów.
I należy pamiętać, że żywe rodzeństwo, szczególnie Daenerys było cenniejsze niż martwe.
Jest jeszcze teoria wielkiego spisku, w który jest zamieszane pół wolnych miast.
- Dziwni ludzie ci Nordyjczycy - powiedział baron

- Ludzie? - zapytał Szergirczyk

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Postautor: LuckyLolitka » 9 lis 2014, o 16:02

Alveaner pisze:Drugim jest Littlefinger w burdelu zwierzający się dziwkom i reżyserujący filmy dla dorosłych. Ani trochę mi to do niego nie pasuje. Bezsensowna scena jak dla mnie i na poziomie tej Loras-Renly, ale tamta chyba miała minimalnie więcej sensu.


Dziwi mnie ogólne zdziwienie (i zniesmaczenie) tą sceną...Przecież jest genialna w swej pozornej prostocie. I mówi bardzo wiele o postaci Paluszka. Ba, właściwie wszystko. I tu nawet nie chodzi tylko o jego słowa, tylko właśnie w kontekście golizny rzeczonych dziwek czy raczej pokusy jaką sobą reprezentują dla przeciętnego faceta hetero. Ona pokazuje jakie Baelish ma naprawdę wielkie kuku na muniu jeśli chodzi o starszą Tully'ową. Bo owszem, można kogoś kochać nawet bardzo, ale kiedy pokusa nam dosłownie majta cyckami przed oczami to już jest inna baja...No bo który heteroseksualny facet by odmówił? NO ŻODYN. Doobra, poza LF może ewentualnie jeszcze Jaimie, który z kobiet też widzi tylko jedną swoją siostrzyczkę. (Chociaż osobiście mam nadzieję że zmieni te zasadę na rzecz Brienne. @bunny. Nevermind. ) I w tej scenie właśnie wcale nie chodzi o te dziwki, nawet nie o to co on mówi, tylko o reakcje Littlefingera na to co one robią. Czy raczej NA BRAK REAKCJI. JEGO TO NI ZIEBI NI GRZEJE. Gdzie dwie pikne kobitki robią sobie dobrze, do tego Rose wręcz zaprasza szefa do trójkąta, słowami : Dołącz do nas panie.
Na co Piotrek coś w stylu : Nie dziękuję, nie skorzystam.
Hetero facet. Nie chce. Z dwoma babkami. Jak same proponują. Do tego są młode, nagie i zgrabne, mają ładne tyłki, jędrne cycki i się jeszcze prężą mu przed oczami.

Jak mówi Martinn:


Martinn pisze:Z kolei jakim cudem Petyr woli marzenie o Cat od swoich młodych pracownic, tego nikt normalny nie zrozumie.


A on nie. Jak TO NIE. CZEMU NIE?? BO TYLKO CAT. NAPRAWDĘ. A ONE NIE SĄ CAT. To znaczy że co. Że inne babki dla niego nie istnieją. I mogą sobie być gołe piękne wesołe i nie wiadomo co a on ma na nie po prostu wyrąbane i na nie nie poleci. Łopatologicznie i obrazowo wyjaśniona obesja ale uważam że akurat w tym przypadku ta scena jest bardzo na miejscu, włącznie z golizną która potęguje efekt i nie kumam czemu tyle osób się krzywi że zbędna ;).
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 1”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość