Wasz ulubiony król w 2 sezonie?

Moderator: Nocna Straż

który z pięciu królów jest waszym wybrańcem?

Robb Stark
37
37%
Renly Baratheon
14
14%
Stannis Baratheon
38
38%
Joffrey Baratheon
4
4%
Balon Greyjoy
7
7%
 
Liczba głosów: 100

mac24
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 kwie 2012, o 13:27

Wasz ulubiony król w 2 sezonie?

Postautor: mac24 » 26 kwie 2012, o 20:53

Witam wszystkich, który z pięciu królów jest waszym wybrańcem?
1.Robb Stark
2.Renly Baratheon
3.Stannis Baratheon
4.Joffrey Baratheon
5.Balon Greyjoy
Ja osobiście jestem za Królem Północy bo Robbowi się należy i jest najbardziej klimatyczny, Renly też jest ok

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 26 kwie 2012, o 23:04

Witam wszystkich, który z pięciu królów jest waszym wybrańcem?


Mam też pytania:
1. Czytałeś książkę czy jesteś głównie fanem serialu? :)
2. Jaki sens ma wybieranie pretendenta skoro sezon się jeszcze nie skończył i widz nie ma czasu ani możliwości na wyrobienie sobie zdania? ;)

Fani sagi będą pewnie wybierać pod względem sagi, a nie serialu, który odchodzi od książkowego pierwowzoru. A skoro trzeba odpowiedzieć to spoko. Znajomych z forum mój wybór nie może zaskoczyć ;) :
STANNIS BARATHEON- twórca ludzkich szaszłyków, oszołom piroman, gejobójca, pogromca śnieżnych hipisów, cyrkowy pożeracz drutu kolczastego, aktor reklam colgate i blendamet (ma naprawdę mocne zęby), Kurwistrach! (w znaczeniu prawnym i finansowym), amator dymania zakonnic innych obrządków niż chrześcijańskie i w końcu człowiek szynka (czyli świnia), bo któż inny mógłby się narodzić w dymie i soli :P.

mac24
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 kwie 2012, o 13:27

Postautor: mac24 » 26 kwie 2012, o 23:23

czytałem sagę do końca wojny piecu królów i mam zamiar przeczytać dalsze części, a co do serialu to jestem na bieżąco
jeśli chodzi o drugie pytanie to widzowie rzeczywiście mogą poczekać na rozwój serialu i postaci aby wyrobić swoje zdanie :-)

Direwolf
Poziom 11
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 lut 2012, o 18:08

Postautor: Direwolf » 27 kwie 2012, o 00:07

Jak dla mnie zdecydowanie Robb Stark. Z wszystkich pretendentów do tronu on najbardziej przypadł mi do gustu chociaż mimo wszystko też idealny nie był ;-).
Renlyego lubiłam bardzo, ale na króla się raczej nie nadawał xD.
Stannisa poddani by chyba nie lubili :P.
Joffrey - nieee :D.
Jeszcze Balon mógłby być, ale szczerze mówiąc nie mogłam sobie wyobrazić go jako króla :).

Sylvia
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 cze 2011, o 00:15

Postautor: Sylvia » 27 kwie 2012, o 01:37

No dobrze. Sporządziłam subiektywne podsumowanie w/w postaci biorąc pod uwagę ich kreacje w serialu, a nie tylko opierając się na PLiO.

1.Joffrey - Wredny, głupi, z niepokojącą skłonnością do okrucieństw, nie tylko nie nadaje się na króla, ale nie powinno mu się w ogóle zakazać kontaktu z innymi ludźmi i umieścić w izolatce.
Postać odwzorowana wiernie przez J.Gleesona, bliźniacza z opisem z książki, brak jakichkolwiek cech predestynujących do bycia królem prócz oficjalnej legitymacji. Jego psychopatyczne cechy wzmocniono przez dodatkowe sceny (m.in. odc.2x04), a także dołożono mu grzechy innych postaci (rzeź bękartów). Prawdopodobnie najgorszy z kandydatów.

2.Robb - Honorowy, wierny zasadom. Na początku walczący dla odzyskania rodziny, obecnie na etapie oswajania się ze swoja rolą jako króla. Serialowy odpowiednik także jak na razie dosyć wierny z książką (może poza sceną z Talisą). Dialog pokazuje brak pomysłu na bycie władcą, Robb nie ma szerszego planu i wyobrażenia o tym, jak mają wyglądać jego rządy i jego królestwo.

3.Renly - Wg książki pewny siebie lekkoduch łatwo zdobywający przyjaciół i poparcie. Spory zgrzyt z książką jeśli chodzi o przedstawienie postaci - zwłaszcza widoczny brak charyzmy. Jest nowoczesny i lekko ekscentryczny, nie ma uprzedzeń, cechuje się tolerancją. Władza to dla niego dobra zabawa, raczej nie myśli o niej w kategorii obowiązku, jednocześnie nie waha się wykonać koniecznych działań (sojusz, ślub), dba o swoich ludzi.

4.Stannis - Rzecz jasna całkowite przeciwieństwo brata: surowy, poważny. Władzę traktuje jako obowiązek, coś co musi spełnić niezależnie od chęci. Do bólu sprawiedliwy, ale czai się w nim hipokryzja. Prawdopodobnie dzięki jego kreacji w serialu można się do niego uprzedzić jeszcze łatwiej niż w książce, ponieważ większy nacisk położono na jego pragnienie władzy niż wypełnianie tego obowiązku. Nie jestem w stanie niestety równać się w jego charakterystyce z Markiem K. ;-). Potrafi docenić wartości i umiejętności ludzi niezależnie od ich pozycji społecznej (Davos). Serial nadał mu nieco inne zabarwienie: świadomego krewnobójcy i niewiernego męża.

5.Balon - Twardy, nieustępliwy, pielęgnujący w sobie dawne porażki. Mentalność zdobywcy, ale nieodpowiedni chyba na czas pokoju i budowy. Potrafi wykorzystać wszelką słabość i brak uwagi przeciwnika. Prawdopodobnie przez małą ilość osób brany na poważnie jako ew. król Westeros. Mała ilość czasu ekranowego.

Z dostępnych kandydatów opierając się na serialu wybieram chyba Renly'ego (za nim Robb), mimo że opierając się na książce z tej piątki preferuję Stannisa (w serialu został przedstawiony w duzo bardziej negatywny sposób, co go wyklucza wg mnie).
Ile oczu ma Bloodraven? Tysiąc i jedno.

Sum
Poziom 6
Rejestracja: 18 sty 2012, o 22:19

Postautor: Sum » 27 kwie 2012, o 01:38

1.Stannis Baratheon - sprawiedliwy choć trochę uparty i humorzasty władca.
2.Renly Baratheon - drugi Robert choć pewnie ma lepszy zmysł finansowy.
3.Robb Stark - honorowy, ale głupi. Poza tym chce tylko Północ. Reszte zostawi na pastwę losu.
4.Balon Greyjoj - Sprytny, ale nie ma dalekosiężnych planów. Poza tym też chce tylko wykroić sobie kawałek Westeros, a reszte zostawić nawet i Lannisterom.
5.Joffrey Bękart - Bękart, szaleniec i wszystko co złe w jednym.

WinterIsComing
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 gru 2011, o 19:52

Postautor: WinterIsComing » 27 kwie 2012, o 08:04

Z podanych kandydatów trudno cokolwiek wybrać.

Robb jest moim zdaniem za młody, a i sam przyznał, że nie interesuje go tron. Jest królem Północy i to mu w zupełności wystarcza.[spoiler]Nie wspominając już o tym, że umarli nie zasiadają na tronach.[/spoiler].

Renly - tu kierowałabym się raczej słowami Noye'go:
A Renly to miedź, ładna, błyszcząca i przyjemna dla oka, ale w sumie niewiele warta.


Stannis - może i najlepsza opcja można by rzec... ALE... no właśnie. Mimo, że jest sprawiedliwy, to jego sprawiedliwość nie zna litości ( jeśli mogę tak powiedzieć ). Piękny fragment Sylvia przytoczyła w innym temacie. Fragment z nauk udzielonych Aegonowi przez Jona. Moim zdaniem właśnie tego mu brakuje - wyrozumiałości. Nie zawsze rzeczy są tylko białe i czarne.

Joff - nawet się nie wypowiem, bo chyba nikt nie chciałby go mieć jako swego króla.

Balon - hmm... nie brałam go pod uwagę jako władcę Westeros.

Mimo wszystko, wybrałabym Stannisa, ale jeśli Davos byłby przy nim i doradzał ( nie wyobrażam sobie go bez doradcy... ).[spoiler]kiedy brakło Davosa Jon zajął jego miejsce :P. Wybrałabym Robba, gdyby ten wyrażał chęć władzy nad Westeros i przeżyłby krwawe gody. [/spoiler]
"Mogę nie wiedzieć. Nie obawiam się tego." R. Feynman

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 27 kwie 2012, o 09:08

WinterIsComing pisze:Z podanych kandydatów trudno cokolwiek wybrać.

Robb jest moim zdaniem za młody, a i sam przyznał, że nie interesuje go tron. Jest królem Północy i to mu w zupełności wystarcza.
Spoiler:
.


Spoiler:


zgadzam się, że ciężko wybrać z zaproponowanych kandydatów. Najbliżej mi do nieuwzględnionego w pytaniu
Spoiler:
, a z przedstawionej piątki to jednak Renly. Bardziej Renly ksiązkowy niż serialowy, ale serialowy w drugim sezonie się wyraźnie rozkręcił. Dlaczego Renly? bo jest najlepszym dyplomatą, taktyk z niego też niezgorszy oidp, ludzie go lubią i pójdą za nim do piekła (nie dam sobie głowy uciąc, ale to chyba Renly spośród pretendentów do tronu zebrał najliczniejszą armię? gdyby miał wystarczająco dużo czasu to wydaje mi się że to on podbiłby Westeros, i to raczej na drodze paktów i układów, a nie wyniszczających wojen).
Potem to już kwestia dobrania sobie odpowiednich doradców.

BTW, kto i dlaczego głosował za Joffem? :P

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 27 kwie 2012, o 09:10

To w serialu mamy jakąś wojnę pięciu królów? :) Bo coś na razie tego nie widać. Renly otacza się zaledwie garstką żołnierzy, ale to i tak wygląda lepiej, niż w przypadku Stannisa, który otacza się jedynie Davosem i Melisandre. Dosłownie - król bez armii ;) Balonowi też musimy wierzyć póki co na słowo, bo syn i córka o żadnej sile Żelaznych Ludzi nie świadczą.

Gdzieś tam kiedyś zaznaczyłem Dankę, potem po przeczytaniu V tomu poglądy zmieniłem i ostatecznie popieram Stannisa. Robbowi nigdy jakoś specjalnie nie kibicowałem, bo nie lubię secesjonistów. Roszczenia Renly'ego są absurdalne, podobnie, jak Balona, a Joffrey to psychol. W serialu postawiłbym na Stannisa, jednak na moją sympatię musi sobie jeszcze zapracować, a z tym jest dość ciężko na razie, mimo że towarzysząca mu posępna aura ma swój urok.

Dlatego, dla odmiany, zaznaczyłem Balona :) Spośród całej serialowej piątki ta postać zaintrygowała mnie najbardziej, Patrick Malahide wypadł w tej roli świetnie, a sam wątek Greyjoyów i ich plany ataku na północ to, jak na razie, największy (jeśli chodzi o politykę) zwrot akcji w tym sezonie.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 27 kwie 2012, o 10:09

czytałem sagę do końca wojny piecu królów


Pozwól, że wyprowadzę Cię z błędu- [spoiler]ta wojna jeszcze się nie skończyła, a w zasadzie z całego podanego przez Ciebie zestawu walczy tylko jeden zawodnik :D.[/spoiler]

A dlaczego nawet serialowy Stannis został przeze mnie wybrany? Niby w serialu scenarzyści wybrali, że jednak ma być tym "złym", choć w rzeczywistości w książce to postać pełna sprzeczności jak każdy zwykły człowiek. Stąd też moje koleżanka ze stancji uważa, że Stannis ze wszystkich pretendentów jest najbardziej ludzki, a przez to charyzmatyczny i pozytywny, bo np. już taki Robb to zadufany w sobie smarkacz,
[spoiler]który gani lojalnego wasala za wygranie bitwy, zdradza innego a kolejnego morduje.[/spoiler]
Tymczasem Stannis nawet w formie serialowej przyciąga. Niby nie jest charyzmatyczny (wg mnie w trakcie rozmowy z Renly'm wypadł o wiele lepiej, przynajmniej nie jako nadęty młody buc), ale jednak jest coś w nim. Tak jak w książce jest to wódz i król najlepiej rokujący bo jako jedyny musi do wszystkiego dochodzić od podstaw i mu się to udaje. A co ukazuje prawdziwy geniusz i wielkość danej osoby? Posiadanie potęgi i wygubienie jej? Ja uważam, że to porażki, przeciwności losu i umiejętność wychodzenia z nich, a następnie podnoszenia się (tak fizycznego jak i psychicznego) z traumy po nich ukazują prawdziwą wielkość władcy- w tej definicji takim "niezniszczalnym" jest Stannis. Ot i dlaczego głosuję na niego nawet w formie serialowej.
+ duży bonus za tekst: "Grzech nie zaciera dobrego uczynku, a ten grzechu" ;).

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Postautor: Apacz » 27 kwie 2012, o 12:00

No, z tym
Marek K. pisze:[spoiler]który gani lojalnego wasala za wygranie bitwy, zdradza innego a kolejnego morduje.[/spoiler]
to jednak zdecydowanie przesadziłeś.

[spoiler]O ganieniu za wygranie bitwy już dyskutowaliśmy, nie ma sensu do tego wracać, zdrada innego jest niewątpliwie faktem (choć okoliczności mają tu znaczenie), ale rzekome zamordowanie to nawet nie uproszczenie, to bzdura. Robb na Karstarku (bo jak rozumiem o to Ci tu chodzi) wykonał wyrok za sprzeciwienie się rozkazowi, a nie go zamordował.[/spoiler]
The North remembers that Winter is coming

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 27 kwie 2012, o 14:20

Co do Edmure'a Apaczu to jakoś nikt nie poparł Twoich tez odnośnie jego rzekomej głupoty, także nie dziwię się propozycji by do niej nie wracać.

A to moja odpowiedź na spoiler:

[spoiler]Nie musiał go zabijać, ale np. skazać na Mur. To znacznie lepsze rozwiązanie niż dojście do wniosku, że najlepiej go ściąć bo "ja muszę być czysty". Na dodatek potem rozbroił mnie jego tekst na wieść o tym, że Rickard ma jeszcze najstarszego syna w kontyngencie Boltona: "Muszę znać imię swego wroga"- a tu się okazało, że Harrion nadal wykonywał jego rozkazy, a do teraz nie jest wypuszczany z rąk Lannisterów! Także czy można to określić mianem mordu na wasalu? Zdecydowanie tak bo miał i inne możliwości postąpienia z nim.[/spoiler]

megazord yeti
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 mar 2012, o 11:37

Postautor: megazord yeti » 28 kwie 2012, o 12:59

Ulubiony to Robb, dlatego że walczy po stronie Starków, a ponieważ rodzina ta jest poniekąd jednym z głównych bohaterów całej opowieści (i serialu i książek) to jakoś jestem "po ich stronie" nawet jeśli nie wszystkich członków tej rodziny lubię ;D. Wiadomo, chciałbym, żeby wszystko się dobrze skończyło właśnie dla nich. Ale uważam, że Robb nie byłby zbyt dobrym królem, jeśli miałby rządzić w takich normalnych czasach, bez wojen, bez tej wiecznej adrenaliny związanej z walkami i ryzykiem. Moim zdaniem najlepszym królem dla takich zwykłych maluczkich, dla wieśniaków i ludzi, którzy nie interesują się wojnami albo tym, kto zasiada na tronie, byleby było co do garka włożyć, byłby Stannis. Mimo że czasami jest zbyt gwałtowny i wręcz absurdalnie sprawiedliwy, to mógłby ogarnąć np problemy korony z długami, z brakiem żywności itd. A Robb wciąż pozostaje chłopcem. Odważnym, honorowym i z natury dobrym, ale chłopcem.

Ale ponieważ pytanie brzmi "ulubiony król", a nie "najbardziej odpowiedni na to stanowisko" to jednak Robb.
– Aha! Chodziliście przez mur do jasno oświetlonych tawern żeby pić, śpiewać i recytować poezję.
– Prawie zgadłeś. Z wyjątkiem tych śpiewów i recytacji...

Robertiel
Poziom 1
Rejestracja: 8 maja 2011, o 17:26

Postautor: Robertiel » 28 kwie 2012, o 20:49

Król Stannis Baratheon czyli człowiek szynka. Błyskotliwy żart, he he he. Jakimś żartem się uzurpator musiał popisać, skoro nikt nie rozpowszechniał jeszcze żadnych innych listów, zresztą nie ma czego, skoro król nie ma ani córki, ani błazna a żona choruje we wieży...

evilkorniszon
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2012, o 13:30

Postautor: evilkorniszon » 28 kwie 2012, o 21:54

Jeżeli o mnie chodzi to wszystkie te serialowe kreacje królów można sobie, za przeproszeniem "o kant dupy rozbić". Początkowo chciałem zagłosować na Robba, ale po scenie z pielęgniarką i ucinaniem nogi zwątpiłem w niego totalnie. Z Stannisem jest podobnie, tyle, że nim steruje nie pielęgniarka, a Melisandre. I ja się pytam, może zamiast tych dwóch jako królów powinniśmy dać Mel i Pielęgniarkę? Sezon się jeszcze nie skończył, ale póki co do wyboru mamy:

Dwóch pantoflarzy (Stannis i Robb), szaleńca (Joff), starego tetryka (Balon) i takie w zasadzie nie wiadomo co (Renly, ani on charyzmatyczny ani srogi. W zasadzie nie wiadomo czemu zrobili go królem). O dziwo z całej tej ekipy jedynie Joff nie budzi jęku politowania, ale to obłąkany sadysta.

Mając do wyboru takie, a nie inne kreacje zagłosowałem na Stannisa. A i proponuję powtórzyć ankietę na zakończenie sezonu, kiedy może poprawią się wizerunki niektórych z owych władców.

[spoiler]W przypadku Renliego śmierć i tak mu nie pomoże ani nie zaszkodzi. Chyba, że polecą w kulki i dadzą mu dłużej pożyć (oby nie)[/spoiler]
Pamiętaj, że Dżordż @xmass3 to wredny i podstępny hobbit, więc stąpaj ostrożnie

megazord yeti
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 mar 2012, o 11:37

Postautor: megazord yeti » 29 kwie 2012, o 10:16

evilkorniszon, w którymś poście pisałem, że znając twórców, to w końcu nie będziemy mieli Starcia Królów, tylko Starcie Królowych, bo władzę nad mężczyznami przejmą takie kobiety jak Margaery, Jeyne czy Melissandre, wszystkie "silne, błyskotliwe i bezczelne kiedy trzeba". Można do tego zestawu dodać jeszcze Cersei, ale ona nie jest ani silna ani błyskotliwa ;D. I w sumie wcale bym się nie zdziwił, gdyby zechciano pójść tym tropem. W efekcie będziemy mieli pojedynek między kobietami na to, której uda się przeciągnąć więcej sojuszników na swoją stronę, oczywiście wiadomo jakimi metodami. Niech Panie mnie źle nie zrozumieją, nie jestem męskim szowinistą, ale niektóre kobiety w serialu panoszą się tak jakby to one były królami, a ich mężowie to tylko taki zbędny dodatek.
– Aha! Chodziliście przez mur do jasno oświetlonych tawern żeby pić, śpiewać i recytować poezję.

– Prawie zgadłeś. Z wyjątkiem tych śpiewów i recytacji...

evilkorniszon
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2012, o 13:30

Postautor: evilkorniszon » 29 kwie 2012, o 13:13

megazord yeti, zapewne masz rację, ale nie zapominajmy o tym, że mamy póki co Tyriona :). Za nim nie stoi póki co żadna kobieta (i oby tak zostało bo inaczej zrobi się jak w "Chłopach" Reymonta, kiedy to kobity nie lubią Jagny, ale buntują przeciwko niej mężów).

[spoiler]W każdym razie przekonamy się o tym widząc czy Stasiu odsyła Mel do Smoczej Skały przed bitwą pod KP[/spoiler]

Edit:

A sądząc po wynikach głosowania to chyba mało kto podejmuje decyzję o najlepszym królu bazując tylko na serialu. To tylko spekulacje, ale wydaje mi się, że gdyby bazować na samym serialu to Stasiu dostałby o wiele mniej głosów ;)
Pamiętaj, że Dżordż @xmass3 to wredny i podstępny hobbit, więc stąpaj ostrożnie

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 kwie 2012, o 19:40

Dla ścisłości to mnie scena z pielęgniarką też razi i przez to serialowy Robb traci, choć prawdę powiedział przedmówca, że głosy dla Stasia bazują też w dużej mierze na sadze, gdzie jest to postać znacznie bardziej nietuzinkowa. Robb ma z drugiej strony za sobą I sezon i jednak więcej czasu antenowego + "zmierzchową" miłość do sanitariuszki-pacyfistki. Stannis dopiero wchodzi na arenę i poza rewelacyjnym występem w 1 odcinku to tak naprawdę scenarzyści nie dali mu zbyt dobrych scen, za które można by było go aż tak jak Robba polubić. W książce z kolei wisiała nad nim jakaś aura, która przyciągała- jakby widziało się w jego obliczu wielu z tych twardych władców znanych z historii Europy. Nie jakichś lamusów, ale mężów stanu, którzy umieli sporo poświęcić dla poddanych i własnego państwa tworząc w konsekwencji mocarstwa. Dillane radzi sobie jak może, nawet w scenie z Mel (mimo, że się przełamał, choć chodziło o przyszłego/ewentualnego syna), dlatego myślę, że w następnych odcinkach zapewni Nam dobre widowisko :).
A Maddenowi życzę więcej wojny i mniej Jeyne/Talisy z jej debilnymi "mądrościami" ;).

Direwolf
Poziom 11
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 lut 2012, o 18:08

Postautor: Direwolf » 29 kwie 2012, o 20:04

Marek K., zgadzam się z Tobą całkowicie.
Robb jak dla mnie w serialu dość stracił właśnie przez tą scenę, która była tam nie wiadomo po co. I strasznie taka... strasznie no taka amerykańska była xD. Sceny po bitwie - Gra o Tron, żołnierze itp - Gra o Tron, Robb - Gra o Tron, a tu nagle ta dziewczyna - już nie Gra o Tron, ale Ameryka się zrobiła w tamtym momencie jakaś ;-). Czekam z niecierpliwością na to co dalej zrobią w kwestii Robba i tej dziewczyny, ale spodziewam się, że mi się to nie bardzo spodoba :P.

Virgo
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 sty 2012, o 03:39

Postautor: Virgo » 2 maja 2012, o 03:23

Obrazek

This post is relevant and does not require removal.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 26 cze 2012, o 12:12

Znalazłem parę fajnym komentarzy co do kandydatur Robba, Dany i Joffa :D. Jak nic wszystko przygotowane przez sztab wyborczy "Człowieka Szynki" ;)

Robb Stark, czyli największy celebryta na Północy, ale... ma dziwną rodzinę! Zmienia się w wilkołaka! Je martwych ludzi! Na dodatek roz...li mu domek! A w jego królestwie miejsca pracy przejmują dzicy!
http://www.youtube.com/watch?v=a6r9CdNenuk

Dany Targaryen. Matka smoków. Problem jednak w tym, że ona... zgubiła gdzieś te smoki!!! Jest nieodpowiedzialna i groźna dla społeczeństwa!
http://www.youtube.com/watch?v=Ao4HVlV7 ... ure=relmfu

Joffa "Baratheon". Jakie to niby on ma prawa do tronu? Jak jest pewność, że jest prawym synem Roberta? Na dodatek jest niedoświadczony! Zima nachodzi, ilość zboża spada a ceny paliw idą w górę!
http://www.youtube.com/watch?v=Yzw2ZiMt ... ure=relmfu

Wszystko powyższe skłania mnie do dalszego popierania jedynego słusznego kandydata ;).

Diego
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 gru 2012, o 19:57

Postautor: Diego » 2 mar 2013, o 21:43

Joffrey - miły, uczciwy, kochany przez lud... żartuję oczywiście (You don't say! :D ). Ale kim byli najwięksi przywódcy jeśli nie tyranami i dyktatorami? Joffrey z Lannisterami za plecami i matką szepczącą do ucha mógłby wzmocnić władzę królewską, poza tym przypominam iż w części pierwszej (własc. w sezonie 1 bo scena była chyba tylko serialu) planował stworzenie armii królewskiej, podlegającej królowi a nie lordom czy namiestnikom. Masowy pobór poskutkowałby stworzeniem ogromnej armii z pomoca której Siedem Królestw mogłoby podbić tereny poza kontynentem, jak Wolne Miasta.

[spoiler]Spoczywaj w pokoju, szkoda że Martin cię zabił :([/spoiler]

Robb Stark - niby najbardziej pozytywna postać ale chciał być tylko władcą północy co raczej nie wpłynęłoby na dobro kontynentu Westeros, choćby poprzez wprowadzenie granicy a co za tym idzie cła i utrudnieniu handlu. No ale to tylko domysły.

Stannis Baratheon - jedna z moich ulubionych (o ironio - obok Joffrey'a) postać serii. Twardy, nieustępliwy, doskonały dowódca, człowiek który zawsze był najmniej lubiany spośród braci Baratheonów. Z pewnością świetny król - żołnierz jak i Robert ale nie tak rozpustny i zepsuty.

Renly Baratheon - sympatyczny człowiek, o ciekawej osobowości, całkiem niegłupi, bohater ludu i swych żołnierzy. W serialu trochę rozmiękczony homoś na dodatek. Myślę że jego władza byłaby podobna do tej Roberta - zadłużajmy się u Lannisterów na 6 milinów - spłacą nasze wnuki. Choć gdyby był skromniejszy i sprzymierzył się z bratem mogliby dokonać wiele.

Balon Greyjoy - nie lubię Greyjojów! (poza Theonem którego polubiłem dzięki serialowi). Łupieżcy i straszni konserwatyści do tego, brak elastyczności to błąd w polityce.

[spoiler]Dobrze że zdechłeś stara kałamarnico :D[/spoiler]

Tak więc ja widziałbym Stannisa albo Joffrey'a na tronie.
Joffrey, Stannis, Littlefinger, Sandor, Bronn, Jon, Tyrion :>

http://www.lastfm.pl/user/BlackMetallizer

Megistona
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lut 2013, o 20:20

Postautor: Megistona » 3 mar 2013, o 15:10

Oczywiści, że Joff był najlepszym królem... Popełnił tylko mały błąd, ale to była wina jego matki. Za jego panowania królestwo BYŁO, a za panowania Tomeena był rozpierducha... Joff starał się spłacać długi ojca i być dla ludu lepszym niż Robert.. A jego błędem było jedynie zabójstwo Neda... @xmass2
Jeśli wierzysz w przeznaczenie to walnij się w łeb i skonaj w ramionach płaczącej matki
Obrazek

Languorous_Maiar
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lip 2011, o 19:30

Postautor: Languorous_Maiar » 3 mar 2013, o 15:21

Już za Joffreya królestwa nie było, bo była już wojna 5 króli, takie tam czepialstwo wobec chronologii.

Megistona
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lut 2013, o 20:20

Postautor: Megistona » 3 mar 2013, o 15:34

Ale nigdy nie było 5 królów. Renly zmarł zanim Żelazne wyspy zyskały króla. Więc to była wojna 4 króli...
@xmass2
Jeśli wierzysz w przeznaczenie to walnij się w łeb i skonaj w ramionach płaczącej matki

Obrazek

Mardock
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 paź 2012, o 19:48

Postautor: Mardock » 3 mar 2013, o 16:00

Nie na raz, to prawda, ale czynnie w wojnie uczestniczyło 5 króli, więc nie widzę żadnego uchybienia w nazwie.

Wracając do tematu. Biorąc pod uwagę książkę wybrałbym Stannisa, mimo nie do końca czystych metod stosowanych przez Melisandre, zdecydowanie najbardziej nadawał (i nadaje się) na króla spośród wszystkich pretendentów.
Kierując się serialem, po prostu ciężko jest wybrać. Robb zniechęca przez (jak to ujął mój kolega) romans z panią z mięsnego, Joff - wiadomo, Stannis dla władzy pozbywa się brata, Renly denerwuje stereotypowo-homoseksualnym romansem z Lorasem, a Balon jest, lekko mówiąc niesympatyczny. Mimo wszystko wybrałbym Stannisa - książkowe przebłyski pojawiają się w odcinku 8 i 9, co mi w sumie wystarcza. Na drugim miejscu Renly, trzecim - Robb a czwartym - Balon.

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 6 mar 2013, o 09:27

Mardock pisze:Robb zniechęca przez (jak to ujął mój kolega) romans z panią z mięsnego,


Chciałbym, żeby takie panie w mięsnych pracowały :)

A serialowy Joffrey to rozpieszczony synalek, tchórz i kretyn. Gleeson świetnie to oddał, zwłaszcza w drugim odcinku, kiedy dostaje trzy razy z liścia od Tyriona i upokorzony przez Aryę odwraca głowę od Sansy, choć wcześniej zgrywał takiego chojraka ("Don't touch me"). Tchórzostwem wykazuje się w scenach znęcania się nad Sansą w drugim sezonie i podczas bitwy w odcinku "Blackwater". Nie, zdecydowanie ktoś taki nie nadaje się na króla.

BoronislavBaratheon
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 sty 2013, o 17:23

Postautor: BoronislavBaratheon » 6 mar 2013, o 10:53

Moim faworytem do objęcia tronu jest Stannis. Ja lubię taki typ człowieka. Stephen Dillane znakomicie odtwarza jego rolę, prawdopodobnie gdybym najpierw czytał książkę a potem oglądał serial, to właśnie tak bym sobie go wyobrażał. Twardy, nieugięty, stanowczy...sprawiedliwy. Lubię go!
[align=center][glow=red]BoronislavBaratheon - Naczelny Hejter Serialu i Dedeków! @villagers [/glow][/align]

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 6 mar 2013, o 23:18

nie mam tutaj problemu z wyborem. oczywiście, że Stannis. już wcześniej pisałam, on jako jedyny jest zdolny odbudować królestwo po wojnie, traktuje władzę jako obowiązek, a nie przywilej. nie jest podatny na manipulacje, uparty i sprawiedliwy. cwaniaki pokroju Petyra i Varysa(których notabene bardzo lubię, ale pomińmy xd) nie byłby w stanie działać w bardzo bliskim środowisku króla. zgadzam się z BoronislavBaratheon, Stephen Dillane to jeden z najlepiej trafionych castingów w drugim sezonie, o ile nie w całej serii.

jeżeli chodzi o innych pretendentów, to drugie miejsce miałby drugi Baratheon, mimo jego absurdalnych pretensji do tronu. co zabawne, z trójki jeleni porządził sobie tylko Robert, który do władzy się nie nadawał i sam przyznawał, że był kiepskim królem. wracając do Renly'ego, jest to rozsądniejsza i bystrzejsza wersja Roberta. byłby na pewno popularnym i dobrym dla ludzi królem. w 1 sezonie Renly jest nijaki, wręcz irytujący, w drugim zaś sezonie twórcy postarali się i Renly jest bardzo przekonujący w swojej roli.

Robb Stark, jako trzeci. bardzo lubię te postać, jest w nim ta północna dzikość, kopie tyłki wrogom w pięknym stylu. niestety, ma klapki na oczach, jest zbyt pewny siebie.

Balon Greyjoy, nie dość, że charakter tej postaci mnie irytuje, to do tego jego roszczenia są śmieszniejsze niźli Renly'ego.

Diego pisze:
[spoiler]Dobrze że zdechłeś stara kałamarnico :D[/spoiler]



dziękuję Ci za tę wypowiedź. :D

a Joffuś wiadomo, poza konkursem, najlepszych się nie ocenia ;P
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 7 mar 2013, o 10:17

Ja początkowo zaznaczyłem Balona Greyjoya, bo strasznie podobała mi się gra Patricka Malahide'a. Z czasem jednak przekonałem się do Stannisa w kreacji Stephena Dillane'a. W trzecim sezonie będziemy mieli trzech takich charyzmatycznych wodzów: Stannis, Tywin i Mance Rayder w wykonaniu Ciarana Hindsa. Myślę, że ten ostatni zasługuje na miano króla bardziej niż taki Renly czy Joffrey.
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 7 mar 2013, o 11:33

Zgadzam się z przedmówcą- w tym sezonie to Stannis, Tywin Lannister i Mance Rayder będą najbardziej charyzmatyczni. Stannis walcząc z kryzysem na wyspie i w samym sobie, Tywin budując potęgę rodu i wygrywając (przynajmniej tak się wydaje) wojnę a Mance realizując niezwykle ambitny plan. Choć ciekawie może też wypaść Dany. Boję się za to wątku Robba- pewnie będzie "zmierzchowo".

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 7 mar 2013, o 12:57

Według mnie najlepszym królem z tej piątki jest Stannis Baratheon. Prawdą jest, że zabił własnego brata jednakże nie zapominajmy iż Renly go zdradził nie uznając jego praw do Żelaznego Tronu mimo, że był starszy. Jest do bólu sprawiedliwy i nie chce władzy dlatego, że jej potrzebuje tylko dlatego iż ona mu się należy. Niepotrzebnie tylko zraża do siebie wiele osób zmuszaniem do przyjęcia wiary w Pana Światła.
Valar morghulis

Alex Cobra
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 16:50

Postautor: Alex Cobra » 7 mar 2013, o 13:57

Torrhen Stark pisze:Według mnie najlepszym królem z tej piątki jest Stannis Baratheon. Prawdą jest, że zabił własnego brata jednakże nie zapominajmy iż Renly go zdradził nie uznając jego praw do Żelaznego Tronu mimo, że był starszy. Jest do bólu sprawiedliwy i nie chce władzy dlatego, że jej potrzebuje tylko dlatego iż ona mu się należy. Niepotrzebnie tylko zraża do siebie wiele osób zmuszaniem do przyjęcia wiary w Pana Światła.

Było już wcześniej wytłumaczone w książce że Stannis wcale nie zmusza innych do przyjęcia tej wiary, wręcz przeciwnie jest za tym żeby zachowali swoją miedzy innymi także dlatego że sam jest sceptycznie nastawiony i waha się czy Pan Światła naprawdę jest "dobrym" bogiem.
To Królowa i jej ludzie zmuszają innych do wyrzeczenia się własnego boga. Dlatego miedzy innymi Stannis nie przepada za nią i ma swoją żonę dosłownie "za głupią babę" - stara się trzymać ją jak najdalej od siebie i wypraw na które wyrusza.

Jeor Mormont
Poziom 1
Rejestracja: 16 gru 2012, o 12:19

Postautor: Jeor Mormont » 7 mar 2013, o 14:13

Dla mnie najlepszy jest Stannis. Jest honorowy, chociaż nie tak charyzmatyczny jak jego bracia. Tron według prawa należy się jemu. Myślę, że gdyby nie uciekał do magii Melisandre i pozwalałby wierzyć wszystkim w co chcą, to miałby o wielu więcej sprzymierzeńców.

Renly był ok ;-) Gdyby nie te czary to pewnie wygrałby wojnę, chociaż nie wiem, czy by sobie poradził w rządzeniu.
Hodor.

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 7 mar 2013, o 15:50

Alex Cobra pisze:Było już wcześniej wytłumaczone w książce że Stannis wcale nie zmusza innych do przyjęcia tej wiary, wręcz przeciwnie jest za tym żeby zachowali swoją miedzy innymi także dlatego że sam jest sceptycznie nastawiony i waha się czy Pan Światła naprawdę jest "dobrym" bogiem.

Ale zmusza do tego jego "czerwony cień" czyli Melisandre i robi to za zgodą króla więc oczywistym jest, że odpowiada za to także Stannis. Tak samo jak za jego zgodą spłonęły posągi Siedmiu na Smoczej Skale oraz Boży Gaj w Końcu Burzy. Stannis nie może się odciąć od tych działań i jest za nie odpowiedzialny w podobnym stopniu co czerwona kapłanka.
Valar morghulis

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 7 mar 2013, o 16:57

Stannis ma jednego "boga", a jest nim obowiązek. Mam wrażenie, że w powieści nie raz było zasugerowane, iż Stannis jest pewnego rodzaju ateistą. Religię czerwonego boga traktuje raczej jako środek, który mu pomaga osiągnąć cel. Stannis nie wydaje się być człowiekiem, który traktuje religię jako coś nadrzędnego - jego zadaniem jest zasiąść na tronie, ponieważ tego wymaga od niego prawo Westeros. Stąd też może brak szacunku do pozostałych religii(chociaż ja bym to raczej określiła jako obojętność lub sceptycyzm). Stannis nie nawraca Westerosian. On wypełnia swój obowiązek wobec ludu. Niemniej jednak, Torrhen Stark ma słuszność. Stannis nie może się odciąć od odpowiedzialności za to, co wyprawia Mel. A to niestety nie przysparza mu miłości poddanych.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 7 mar 2013, o 19:17

Ale zmusza do tego jego "czerwony cień" czyli Melisandre i robi to za zgodą króla więc oczywistym jest, że odpowiada za to także Stannis.


Czy Mel zmusza wszystkich w Czarnym Zamku do przyjęcia wiary w Chlora? Nie. Więc nie pisz takich rzeczy.
A co do Dzikich (zapewne byś chciał o nich wspomnieć) to zostali pokonani, ale trzeba ich było jeszcze jakoś zdyscyplinować. Jak wiesz respektują oni rozmowę z pozycji siły a nie cackanie się. Stannis to rozumiał doskonale i dlatego pozwolił Mel na działalność misyjną wobec nich.

Co do posągów Siedmiu i Bożego Gaju na Smoczej Skale i w Końcu Burzy- jakoś nie oburzyło to zdecydowanej większości armii, prostaczków czy możnych. Na Smoczej Skale zbuntował się jeden rycerz i jego synowie, a zaraz po nich jeden lord (Sunglass) jako protest po ich śmierci (mimo swej religijności widocznej nawet na herbie był wierny Stannisowi, oczywiście do momentu jatki w sepcie). Nie przypominam sobie za to przypadków buntu w Końcu Burzy.

I na koniec odnośnie Chlorowania i palenia oznak innych wyznań- to jak z chrześcijaństwem. Czy dzisiaj ktoś się użala nad Odynem, Jowiszem lub Światowidem? Nie. I tak samo może być z Siedmioma i Bożymi Gajami, choć na ten moment to Stannis jest wobec Ludzi Północy bardzo liberalny, a im bardziej wczuwa się w wojnę tym mniej obchodzi go religia (która raz, że jest mu od dawna obojętna to na dodatek niewiele się nią podnieca w dotyczących jej momentach).

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 11 mar 2013, o 09:42

Właśnie usiłuję zatrybić po babskim weekendzie (dlaczego dobre rzeczy tak szybko się kończą, buu). Wśród wielu poruszanych tematów znalazł się też serial i byłyśmy niemal jednomyślne co do tego, że najbardziej kochamy Joffreya, tj. kochamy go nienawidzić. Arogancki gnojek o sadystycznych skłonnościach - ale bardzo dobrze zagrany, przyciąga uwagę, gdy tylko się pojawi. Renly'ego w serialu zepsuli, podobnie Robba. Balona nie lubiła żadna z nas. Co do Stannisa zdania były podzielone. Osobiście mu kibicuję, ale przekonałam się do niego dopiero w Nawałnicy mieczy, więc myślę, że w trzecim sezonie będzie mi się podobał bardziej niż w drugim.
"All beauty must die."

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 19 mar 2013, o 11:27

Marek K. pisze:Co do posągów Siedmiu i Bożego Gaju na Smoczej Skale i w Końcu Burzy- jakoś nie oburzyło to zdecydowanej większości armii, prostaczków czy możnych. Na Smoczej Skale zbuntował się jeden rycerz i jego synowie, a zaraz po nich jeden lord (Sunglass) jako protest po ich śmierci (mimo swej religijności widocznej nawet na herbie był wierny Stannisowi, oczywiście do momentu jatki w sepcie). Nie przypominam sobie za to przypadków buntu w Końcu Burzy.

Dyscyplina, strach przed gniewem Stannisa i nie ma się komu buntować zwłaszcza jeśli się wie, że za to można spłonąć na stosie. Ale to nie znaczy, że ta metoda zadziała wszędzie. W oczach prostaczków (a ich poparcie też nie jest bez znaczenia) Stannis pali posągi i drzewa starych i nowych bogów jako ofiarę dla Pana Światła. A te "wróble" mogą być w przyszłości potrzebne. Jeśli Wiara opowie się przeciw Stannisowi będzie mu o wiele trudniej zdobyć Żelazny Tron. "Wróble" będzie trzeba przekonać, że Stannis jest tolerancyjny wobec religii i Wierze nic złego z jego strony nie grozi.
Valar morghulis

RamsayBolton

Postautor: RamsayBolton » 19 mar 2013, o 11:31

Zgadzam się z opinią co do Joffreya - najlepiej zagrany król w drugim sezonie. Tak samo kocham go nienawidzić, jak Viserysa, tylko, że książkowy Joff nie robił aż takiego wrażenia; co innego zobaczyć jego wybryki na ekranie, a co innego czytać o nich.

Lubię tego aktora za to, że dał jeszcze więcej życia tej postaci.

A z sympatii personalnych, stanowczo Stannis ;) Lubię go w książce, lubię go w serialu. Choć sama nie wiem po jakie licho ^^

Torrhen Stark
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 lut 2013, o 12:08

Postautor: Torrhen Stark » 19 mar 2013, o 11:40

Dunkel Dal pisze:A z sympatii personalnych, stanowczo Stannis ;) Lubię go w książce, lubię go w serialu. Choć sama nie wiem po jakie licho ^^

Może dlatego, że to chodzące uosobienie sprawiedliwości, obowiązku i honoru? To człowiek uważający władzę za obowiązek, a nie spełnienie marzeń. Można by powiedzieć idealny król dla ogarniętego konfliktami kraju :)
Valar morghulis

RamsayBolton

Postautor: RamsayBolton » 19 mar 2013, o 11:45

Dobrze ubrałeś w słowa moje myśli niepoukładane ;) Choć ja ci powiem, że zazwyczaj takich postaci nie darzę sympatią, wolę tych podłych łotrów. Martin ma ten dar, że potrafi przekonać do postaci sprawiedliwej/dobrej/prawej nawet tak skrzywioną dziewczynkę jak ja ^^

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 19 mar 2013, o 16:32

Jeśli Wiara opowie się przeciw Stannisowi będzie mu o wiele trudniej zdobyć Żelazny Tron. "Wróble" będzie trzeba przekonać, że Stannis jest tolerancyjny wobec religii i Wierze nic złego z jego strony nie grozi.


Po pierwsze Torrhen to nie temat na omawianie tego czy "Wielki Wróbel" jest potrzebny czy też nie. Z tego co wszyscy wyczytali powyższy lider kultu jest większym zagrożeniem niż sojusznikiem a zebranie przez niego mini armii (choć teraz już nie mini) służy głównie jako forma nacisku na ŻT i przy okazji jest przyczyną malejących zapasów w obliczu zimy- a jak wiemy wielu z tych mężczyzn powinno zbierać plony.
Poza tym pisałem też nt "Wróbla" w założonym przeze mnie temacie pt. "Wielka wojna religijna w Westeros" czy jakoś tak. I wcale Stannis nie musi się opierać o Wiarę Wojującą bo w Dorzeczu może znacznie uzupełnić szeregi o pospolite ruszenie chlorowanych partyzantów, nie mówiąc już o kontyngentach lordów wiernych Starkom i Tully'm. Wiele może się zdarzyć a postępująca zima może wbrew pozorom właśnie przyciągać ludzi do ognisk i dawać im nadzieję niż posągi Siedmiu, z których zwisają sople.

Poza tym w kwestii wyznania Stannis jest jak Nasz rodzimy Chrobry- on też bywał bezwzględny wobec tych Polan (jak i innych plemion), którzy nie przestrzegali zasad wiary. Co prawda pierwszy król Polski (czy też "Kraju Gnieźnieńskiego"- różnie historycy na kwestię nazewnictwa patrzą) nie był prekursorem nowej religii jak Stannis, ale pokazuje to, że krzewienie nowej wiary trwało długo. Jak będzie u Stannisa? Nie wiem, ale aluzji do wczesnego, wojującego chrześcijaństwa trochę jest w tym chlorowaniu. Teraz może się to wielu wyznawcom Siedmiu czy Czardrzewom wydawać obrazoburcze (a może bardziej fanom Starków niż samym zainteresowanym?), ale być może również w poświęceniu tego co stare będzie tkwiło ocalenie Westeros w walce z Innymi? Stannis nie jest królem szukającym poklasku, ale chcącym realizować swój obowiązek i misję jako władca- jeżeli ocalenie będzie tkwiło w chlorowaniu to on do niego doprowadzi słusznie zarazem nie oglądając się na fanaberie czy fanatyzm niektórych poddanych. Tak jak kiedyś Andalowie wypierali Pierwszych Ludzi i ich religię tak teraz nowa religia wypiera stare, ale nie wypiera cywilizacji i ludów z ich ziem. Czy Stannis rzeczywiście będzie wszędzie wprowadzał chlorowanie? Wątpię. Im dalej od Mel tym lepiej, a poza tym myślę, że ona już wie, że to nie Stannis jest AA więc zapewne da mu wolną rękę i nie będzie suszyć głowy.

gelkam
Poziom 1
Rejestracja: 22 mar 2013, o 12:20

Postautor: gelkam » 22 mar 2013, o 13:23

Moim zdaniem najlepszy byłby Robb Stark , dobry wódz i do tego przystojny ;)

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 2”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość