Gra o tron 2x09

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek?

1
0
Brak głosów
2
1
1%
3
2
2%
4
9
8%
5
27
24%
6
74
65%
 
Liczba głosów: 113

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 28 maja 2012, o 22:56

Dramat w pełnym tego słowa znaczeniu. I jakie emocje! Po niezłych, ale zbyt odbiegających od pierwowzoru odcinkach 7 i 8 wreszcie można powiedzieć, że wykonano kawał dobrej roboty. Dokładnie wiedziałem, jak to się wszystko potoczy, ale dzięki znakomitemu poprowadzeniu wątków, grze aktorskiej, dialogom można było przejąć się losem bohaterów. Palmę pierwszeństwa należy przyznać Ogarowi, który wychodzi tu na pierwszy plan. To jego spojrzenie w kierunku Joffreya i podsumowanie całej sytuacji: "Fuck the king", a potem scena z Sansą - robi to wszystko wrażenie. Muszę przyznać, że się wzruszyłem, choć Sandor nigdy do moich ulubionych postaci nie należał. I tak samo przejąłem się losem Tyriona, kiedy oberwał od Mandona, Sansy, Cersei, Tommena, Shae, a nawet Joffreya. Każdy z tych bohaterów został w tym całym chaosie właściwie umiejscowiony i dzięki świetnej grze aktorskiej można było zobaczyć, jak tę konfrontację przeżywają i jak zachowują się w obliczu zbliżającego się upadku. I choć kibicuję Stannisowi, w pewnym momencie zrobiło mi się Lannisterów żal. To pewnie z powodu obrania ich perspektywy i pokazania dramatu głównie z ich punktu widzenia. Stannis wpadnie i zgwałci kobiety? Wiemy że tak się nie stanie, ale ponieważ niektórzy są o tym przekonani, rozumiemy ich obawy i wynikające stąd decyzje. To m. in. dlatego scena z Cersei i Tommenem jest tak poruszająca. Oto, co znaczy poprowadzenie narracji z różnych punktów widzenia. Ile POV-ów, tyle racji i każda z nich zasługuje na uwzględnienie. Dokładnie tak, jak w książce. Ale co tu się dziwić - scenariusz pisał w końcu sam Martin. I właśnie w tym urozmaiceniu narracji najbardziej widać rękę mistrza.
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 28 maja 2012, o 23:01

bardzo ładny odcinek, 6/6

W zasadzie wszystko już napisano- faktycznie, młody Clegane rządzi w tym odcinku (i jak mi generalnie serialowa wersja Sandora nie podchodzi, tak tu mnie facet ujął całokształtem), nie pojmuję tylko dlaczego serialowa Sansa nie skorzystała z uprzejmej propozycji ucieczki do Winterfell. W książce- ok, rozumiem, była fest zestresowana okolicznościami i samym 'wściekłym psem'. Ale w serialu? pełna kulturka, poczciwości chłopak, grzech nie skorzystać...

Po za tym na specjalne wyróżnienie zasługują Cersei i Bronn.

Generalnie tak to powinno wyglądać, panie i panowie od HBO, drobne odstępstwa od książkowego oryginału absolutnie widzom nie przeszkadzają (co widać po średniej przyznanych za odcinek ocen), cycki są jak najbardziej uzasadnione i nikt chyba złego słowa na nie nie powie, całość logicznie trzyma się kupy, po prostu cud-mniót i orzeszki, do oglądania w kółko i w kółko :)
I te 'deszcze niespokojne' na koniec.... mmmmmm...

Ramzes86
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 maja 2012, o 14:56

Postautor: Ramzes86 » 28 maja 2012, o 23:07

Nareszcie, świetny odcinek najlepszy z całego sezonu dlaczego nie mogli od początku tak....
Doskonale przedstawiona decydująca bitwa nawet brak łańcucha mi nie przeszkadzał wszystko spójne i ciekawie przedstawione. Rewelacyjny Ogar bardzo zgrabnie przedstawiony jego strach na ogień jedno małe ale dla Staśka wspinającego się na mury ale rozumiem że musieli go na pierwszym planie pzredstawić z nadziejami więc oczekuję na finał sezonu.
The Iron Throne is mine by rights. All those who deny that are my foes

Leo
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 sty 2007, o 18:06

Postautor: Leo » 28 maja 2012, o 23:30

Tak w sumie trochę szkoda że Loras nie miał hełmu z większymi rogami to by lepszy efekt teraz był w końcówce, przy szarży lub przy jego wejściu. No ale tu już konsekwencja wcześniejszych scen z poprzednich odcinków zaważyła. Zresztą to pikuś w sumie.
I najlepszy komentarz na YouTube pod zwiastunem dziesiątego, finałowego odcinka:

Oh my fucking god 2x09 was so awesome!!!
...
Now back to Ross :/


promo ostatniego odcinka: http://www.youtube.com/watch?v=vMzsbKj6o3Y
oddzieliliśmy się betonem od gwiazd...

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 29 maja 2012, o 00:16

Brakowało mi tekstu Ogara do Sansy "All these people lie better than you". Teraz wygląda na to, że to Littlefinger udzieli jej tej rady. Ciekawe, czy dostaniemy ser Dontosa w 10. odcinku. Czas najwyższy. Mignął teraz podczas sceny z Sansą i Cersei, ale fajnie by było, gdyby padło jego ostrzeżenie dla Sansy, że wcale ze ślubu Joffa z Margaery cieszyć się nie powinna. I byłoby miło, gdyby nawiązali do historii o Żonkil i Florianie. Tywin wspomniał o Żonkil w siódmym odcinku. Chyba nie bez powodu twórcy wprowadzili to nawiązanie...??
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

Namek
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 wrz 2008, o 12:03

Postautor: Namek » 29 maja 2012, o 00:21

Dla mnie odcinek na 5

Dobre pytanie ;) ! Obawiam się, że w ogóle o nich zapomniano w serialu. Ale z drugiej strony już i tak nie mają nic do roboty.


Co do klanów to w książce Tyrion wysłał ich do Królewskiego lasku aby robili zamieszanie na tyłach tej części Armii Stannisa która poruszała się lądem.

Sylvia
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 cze 2011, o 00:15

Postautor: Sylvia » 29 maja 2012, o 00:28

Namek pisze:Co do klanów to w książce Tyrion wysłał ich do Królewskiego lasku aby robili zamieszanie na tyłach tej części Armii Stannisa która poruszała się lądem.

No ale tu nie mamy żadnej armii poruszającej się lądem, jest desant całości ocalałych sił Stannisa...

Junki pisze:Mignął teraz podczas sceny z Sansą i Cersei, ale fajnie by było, gdyby padło jego ostrzeżenie dla Sansy, że wcale ze ślubu Joffa z Margaery cieszyć się nie powinna.

Przecież 9. odcinek to za wczesnie, jeszcze żadnego ślubu nie ma, to dopiero sezon trzeci.

Oh my fucking god 2x09 was so awesome!!!
...
Now back to Ross :/
:-) :-) :-)

@down evilkorniszon co do Davosa:
- Trzymać się w linii - krzyknął Davos. Nagły powiew wiatru targnął jego starym, zielonym płaszczem. Jego zbroja składała się tylko z kaftana z utwardzanej skóry oraz półhełmu, który położył na pokładzie. Był przekonany, że na morzu ciężka stal równie łatwo może zgubić
człowieka, jak uratować mu życie.
Ostatnio zmieniony 29 maja 2012, o 00:47 przez Sylvia, łącznie zmieniany 1 raz.
Ile oczu ma Bloodraven? Tysiąc i jedno.

evilkorniszon
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2012, o 13:30

Postautor: evilkorniszon » 29 maja 2012, o 00:35

Odcinkowi daję solidne 4. Oglądałem polską wersję i parę rzeczy mnie zirytowało lub nieco rozczarowało (szczerze mówiąc liczyłem na więcej, dużo więcej):

- podczas Deszczy Castamare napisy latały tak szybko, że nie dało się ich odczytać. Totalne niechlujstwo. Niby drobiazg, ale takie rzeczy bardzo mnie drażnią
- hmm. Podrick wygląda jak wioskowy przygłup. Osobiście bardziej wyobrażałem go sobie jako nieśmiałego i wystraszonego chłopca
- dziki ogień. Ehh, to była moja ulubiona scena w książce. Tyrion zamknął flotę Stannisa w kleszczach i ją spalił. Tutaj tego nie było, raptem parę okrętów wyleciało w powietrze. Brakowało mi tego przerażenia ludzi i chaosu na morzu. Wyglądało to tak, że Tyrion sfajczył parę okrętów z przodu, a reszta z tyłu nic sobie z tego nie zrobiła.
- a gdzie szarża konnicy z Tyrionem na czele!? Z drugiej strony zapewne chodziło o to:
[spoiler]by pokazać, że w KP są tajemne tunele i przejścia co wcześniej nie było za bardzo sygnalizowane. Wiedza o przyda się podczas ucieczki Tyriona z KP. Ale swoją drogą, kolejna głupota. Skoro Tyrion wie, że pod miastem są tunele, którymi można uciec w razie kłopotów to czemu nie próbuje sobie zaplanować drogi ucieczki? Rozumiem, że Joffa czy Cersei mógł olać, ale chyba swojej głowy nie zamierzał oddawać. A już zupełnie nie rozumiem, czemu nie zapewnił swojemu ulubionemu siostrzeńcowi Tommenowi drogi ucieczki? Tyrion wychodzi na debila...[/spoiler]
- czemu Joff, Tyrion, Stannis, Davos nie mają hełmów !? Dla mnie to czysta głupota i niszczy realizm bitwy. Pewnie chcieli, żeby rozpoznawali aktorów, ale co im szkodziło zrobić Joffowi jakiś bardzo rozpoznawalny hełm. Tyriona byśmy i tak rozpoznali, a jak nie to mogli zgubić hełmy w wojennej zawierusze. W innych produkcjach często tak robią i wygląda to realnie. A tak niby boją się o swoje siedzenia, a zapominają o czymś tak oczywistym jak ochrona głowy.
- to moje osobiste wrażenie, ale Ogar bardziej niż na groźnego wygląda na totalnie zblazowanego i mającego wszystko w głębokim poważaniu
- szkoda, że Sansa nie zaśpiewała dla Ogara, ale cóż nie można mieć wszystkiego.

Podsumowując odcinek był dużo lepszy od poprzednich, ale brakowało mi tutaj jakiegoś solidnego "kopa", jak w scenie rodzenia Cienia przez Melisandre.
Pamiętaj, że Dżordż @xmass3 to wredny i podstępny hobbit, więc stąpaj ostrożnie

Godlike
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 cze 2007, o 21:52

Postautor: Godlike » 29 maja 2012, o 00:47

Agarwaen pisze: Oblężenie na pewnej płaszczyźnie (ukazanie brutalności bitwy, przedstawienie jej taką, jak to się odbywa naprawdę) bije na głowę takie np. oblężenie Minas Tirith z Powrotu Króla.
A w ilu bitwach braleś udział, że tak twierdzisz? Chcesz widzieć, jak było naprawdę - patrz na szarze rohirrimów, gdzie idealnie pokazano, co konnica robi z niezdyscyplinowaną piechotą. Tu zamiast tego mamy odcinane kończyny... Drzwizus ludzie, żeby komuś coś obciąć mieczem bojowym (nie katowskim przecież), to trzeba mieć siłę buldożera. Od biedy mogę uznać, że Sandor ma na tyle krzepy, że potrafi coś uciąć w ferworze walki (ktoś jeszcze zauwazył, że Sansa jest tylko o pół głowy mniejsza od niego?), ale Tyrion, który jednym uderzeniem obcina nogę? HAHAHA! POwinno to raczej wyglądać jak u Theona obcinającego głowę Rodrickowi czy jak krojenie bochenka chleba. To akurat minus teo odcinka, jak i zresztą generalnie produkcji filmowej. Inne minusy, to wybuch (niepotrzebny, nielogiczny, mało dramatyczny), zbroja Cersei, Shae jako całość, Stannis jako Rambo, brak górskich klanów tak w ogóle, scena Sandora z Bronnem, choć sama w sobie bardzo dobra, to powinna pojawić się w serialu wcześniej, tak by widz mógl nabrać do Ogara szacunku, co by ładnie kontrastowało z jego ucieczką z pola bitwy, która dla wielu ludzi i tak będzie nierozumiała. Minus też za Lorasa, którego w ogóle nie zauważyłem.

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 29 maja 2012, o 00:55

Sylvia pisze:Przecież 9. odcinek to za wczesnie, jeszcze żadnego ślubu nie ma, to dopiero sezon trzeci.


W drugim tomie Sansa już wie o zaręczynach Joffa z Margaery. Mówi Dontosowi w bożym gaju, że ma już spokój, a ten odpowiada, że wcale niekoniecznie, bo Joff i tak będzie ją brał, kiedy przyjdzie mu na to ochota. Przyszłe małżeństwo Joffa i Tyrellówny poprawy sytuacji Sansy wcale nie zapowiadało, a wręcz ją pogarszało. Joffrey i tak by się nad nią znęcał, przy czym ona nie byłaby królową, a zwykłą królewską nałożnicą. Nieciekawa perspektywa.

Sylvia
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 cze 2011, o 00:15

Postautor: Sylvia » 29 maja 2012, o 01:32

Junki pisze:W drugim tomie Sansa już wie o zaręczynach Joffa z Margaery. Mówi Dontosowi w bożym gaju, że ma już spokój, a ten odpowiada, że wcale niekoniecznie, bo Joff i tak będzie ją brał, kiedy przyjdzie mu na to ochota.

Tak, ale to wszystko jest po Blackwater, a zrozumiałam (moze błędnie), że chciałeś tą rozmowę w odc.9, a póki co Sansa jest oficjalna narzeczoną Joffa, SK, Sansa:
Wolałabym stawić czoło dowolnej liczbie mieczy niż siedzieć tu bezradnie w towarzystwie bandy przerażonych kur.
- Sama je zaprosiłaś, Wasza Miłość.
- Od królowej oczekuje się pewnych gestów. Od ciebie również będą ich oczekiwać, jeśli rzeczywiście wyjdziesz za Joffreya. Lepiej się ucz.

Na tą chwile Sansa nie wie o Margaery, więc ta rozmowa może być najprędzej w odc. 10 albo przesunięta do II sezonu. :-)
Ile oczu ma Bloodraven? Tysiąc i jedno.

Katita
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 maja 2012, o 22:08

Postautor: Katita » 29 maja 2012, o 01:57

Przedmówcy wyliczyli już większość zalet (dziki ogień, ukazanie traumy Ogara, pijana królowa etc.) oraz kilka wad (mała ilość statystów podczas walk, atak na Tyriona na oczach żołnierzy etc.). Trudno się z nimi nie zgodzić.
Mnie najbardziej na łopatki rozłożył koniec: scena Cersei z Tommenem i przybycie wybawcy Tatusia z Tyrellami. Spodobało mi się zaprezentowanie dynamiki zmian podczas bitwy, zupełnie niespodziewany obrót spraw i zagranie przeciwnych, targających bohaterami emocji. I ulga na koniec, i Deszcze Castemere...
Odcinek oceniam na 5.

salad fingers pisze:Zastanawiam się, kiedy odratują Davosa, bo 10 odcinek będzie chyba przepełniony. Cieszy mnie, bo nie będzie czasu na cycki.

I mnie to cieszy ;)
Fala nas ciągle unosi, takie jest życie. Nie można tego zrozumieć ani osądzić, należy się dać unosić fali. /JP Sartre

Agarwaen
Poziom 2
Rejestracja: 6 mar 2011, o 17:59

Postautor: Agarwaen » 29 maja 2012, o 07:28

Godlike - mi też latające kończyny nieco przeszkadzały, chodziło mi o same okrucieństwo walki, krew, chaos, wypieranie bohaterskich czynów na rzecz zwykłej próby przeżycia. Chyba zgodzisz się, że Peter Jackson poszedł jednak w nieco inną stronę?

Ach, szarża Rohirrimów. Przyznaję, że widok zwyczajnej hordy (bo o żadnych pododdziałach, Éoredach, nie było oczywiście mowy) jeźdźców szarżujących na armię (z pewnością bardziej zdyscyplinowaną i zorganizowaną; chyba jeden z głównych motywów książki i filmu: heroiczne, choć odrobinę chaotyczne szarże rozbijają przykre zwiastuny przyszłych epok, czyli armie-machiny wojenne) orków, którzy wysuwają przed siebie broń drzewcową metrowej długości, wygląda ładnie, ale realizm taki sobie. Uch, wyszło zdanie-potwór, ale nie mam już czasu poprawiać.

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 29 maja 2012, o 08:34

Sylvia pisze:Tak, ale to wszystko jest po Blackwater, a zrozumiałam (moze błędnie), że chciałeś tą rozmowę w odc.9, a póki co Sansa jest oficjalna narzeczoną Joffa


No to się nie zrozumieliśmy ;) Mój post dotyczył zamieszczonego przez Leo linka do promo 10. odcinka. Tam, rzecz jasna, powinna znaleźć się wspomniana rozmowa Sansy z Dontosem, jak dla mnie najciekawsza, jeśli chodzi o wątek tych dwojga.

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Postautor: Apacz » 29 maja 2012, o 09:25

No cóż, nie ma o czym gadać, scenariusz pozamiatał. Odcinek świetny. Wprawdzie po Waszych zachwytach spodziewałem się odrobinę więcej po dzikim ogniu, ale nie narzekam, w końcu znam serialowe ograniczenia budżetowe.

Natomiast jedyne co mi zgrzytało, to osobiste prowadzenie ataku przez Stannisa. Jeszcze prowadzenie desantu na brzeg nawet ujdzie, ale włażenie jako pierwszy na drabinę? No please, przecież taki koleś zawsze ginie na dzień dobry. Było to więc podwójnie nierealistyczne - bo nie zginął i bo zdecydował się na to jako król. :) No i jak niby rozumieć zakończenie? Że Stannis został pojmany przez wroga?? Bo inaczej jak niby miałby stamtąd zwiać?

Ale to tylko drobiazgi, generalnie odcinek oglądało się bardzo dobrze, dodana scena z Tommenem też była świetna i w ogóle wyraźnie widać było rękę samego mistrza.
The North remembers that Winter is coming

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 29 maja 2012, o 10:22

Stannis nie został pojmany, tylko odciągnięty przez swoich ludzi. No a potem oczywiście zwiał - swoim, znanym tylko sobie sposobem ;) Co do dzikiego ognia, to też oczekiwałem czegoś więcej. Jakiejś serii pocisków z katapult, płonących statków jednej i drugiej strony. Ale to, co otrzymaliśmy i tak robi wrażenie.
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

Nedard
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 24 maja 2007, o 11:13

Postautor: Nedard » 29 maja 2012, o 10:22

No właśnie Apacz.

Wcześniej już pisałem, że odcinek świetny ale Stanis na murach to trochę przegięcie. No i wydaje mi się, że to jego ludzie odciągają go bo chciał dalej walczyć ale jak się wydostał znowu poza mury ????
Trzeba mieć twardą pupcię, żeby mieć miekkie serce - ale z kolei życie bez serca jest twarde i do dupy.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 maja 2012, o 10:25

Stannis wpadnie i zgwałci kobiety? Wiemy że tak się nie stanie,


No Stannis oczywiście, że nie i dlatego Shae każe Sansie ukryć się w pokoju. Ale co innego część mniej zdyscyplinowanych zbrojnych Stannisa. Tacy stanowiliby zagrożenie a takich mogłyby być bo bitwie tysiące nawet na tle wielu innych.

(co widać po średniej przyznanych za odcinek ocen), cycki są jak najbardziej uzasadnione i nikt chyba złego słowa na nie nie powie,


Jak dla mnie stanowiły atrakcyjny element tła i nie chodzi o to, że były jakoś szczególnie bujne, ale po prostu wszystko miało swój odpowiedni kontekst :).

Że Stannis został pojmany przez wroga?? Bo inaczej jak niby miałby stamtąd zwiać?


Dwóch zbrojnych odciąga go z pola walki (widz rozpozna jego ludzi po charakterystycznych nakryciach głowy, uniformy Lannisterów są bardzo charakterystyczne a Armia Zachodu wygląda na bardziej regularną). W takim zamieszaniu możliwe do ujścia z życiem. Stannis miał tysiące zbrojnych i to te były obiektem wydawania rozkazu ataku lub pościgu przez dowódców. Trójce zbrojnych jest się łatwiej przepchnąć. Stanowią nadal łakomy kąsek chyba, że ta trójka to Stannis, Massey i Horpe (w sadze to oni mieli odciągnąć króla i skłonić go do odwrotu na łodzie Saana), którzy zabijać jednak umieją- Stannis przeżuwając drut kolczasty, Massey z uśmiechem a Horpe zabija bo lubi ;).

A co do realizmu bitwy:
- Ogar jest przedstawiany w sadze jako osoba niezwykle silna i mogąca stawić czoło nawet swemu bratu. W serialu (nie oszukujmy się jest na podstawie sagi i żadne "ale" tu nie pomoże) pokazano to bardziej dosłownie w jego pojedynku z Gregorem w I sezonie. A skoro był w stanie sparować ciosy Góry to i z przecięciem nieopancerzonego oponenta nie powinien mieć problemu. Tym bardziej z mieczem dwuręcznym.
- Tyrion ucinający nogę? W sumie wyglądało to trochę komiksowo, ale widywałem gorsze przegięcia w filmach.
- Stannis pchający się pierwszym na drabinę (częsty zarzut)? Mógł go szał wojenny wziąć. Wątpię jednak by ktoś taki jak on nie otrzymał odpowiedniego wyszkolenia w walce mieczem i innymi narzędziami służącymi do destrukcji ludzkiego ciała. Inna sprawa to jego geny rodzinne. Robert też nie grzeszył racjonalnością co doprowadzało go tak do klęsk (Ashford) jak i sukcesów (Trident). Włażenie pierwszemu po drabinie jest owszem bardzo ryzykowne, ale nigdzie nie ma napisanego, że pierwszy musi ginąć pierwszy. Jeżeli odcinka muru strzeże idiota a atakuje go zabijaka to efekt końcowy może być tylko jeden. Wystarczyło, że na mur (okazało się, że słabo pilnowany) wlazło trzech doświadczonych siepaczy i już po "smutnych piz...ch" jak to się wyraził o materiale wojennym Tyriona Bronn.
- Mało statystów? Brak łańcucha? Na pierwszy zarzut można odpowiedzieć tylko w jeden sposób. Budżet. A to powód obiektywny. Ale jest też inny ujęty w scenariuszu. Stannis ma ogromną flotę i tylko jej część spłonęła (kilkanaście statków może?). Potem Stannis z marszu wydaje rozkaz do desantu. I płyną z nim ci, do których rozkaz dotarł. Ta większa reszta armii pewnie wylądowała spokojnie i uderzyła na wypad Tyriona, gdy już Lannisterowi udało się rozwalić taran. Dlatego wydaje się, że Stannis ma pod bramami mniej ludzi. A co do łańcucha to zrezygnowano z niego w serialu. A wraz z tym z floty statków pułapek.

Poza tym co do poziomu brutalności- po Marchallu nie można się było czego innego spodziewać, ale chcę przypomnieć, że i Martin gustował w bardzo brutalnych scenach w sadze :). Po prostu spotkał swój swego i wyszedł efekt piorunujący :). Pamiętam choćby, że w starciu eskorty Cat do Doliny Arrynów ser Rodrick uderzeniem miecza też uciął połowę głowy jednemu z klaniarzy. Warto też zaznaczyć, że konwencja w obecnych filmach i serialach wymaga wręcz większej brutalności, nawet gdy musi to kosztować trochę realizmu. Poza tym łatwiej mi uwierzyć w Stannisa ucinającego połowę głowy "smutnej piz...e" niż w ucięcie głowy szpadą w "The Borgias" w odcinku z II sezonu traktującego o oblężeniu zamku Forli Katarzyny Sforzy.

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Postautor: Apacz » 29 maja 2012, o 11:05

Junki pisze:Stannis nie został pojmany, tylko odciągnięty przez swoich ludzi. No a potem oczywiście zwiał - swoim, znanym tylko sobie sposobem ;).


Ja wiem, że został odciągnięty przes swoich ludzi, być może, jak pisze Marek, byli to nawet Massey i Horpe. Tylko chodziło mi o to, że w tej scenie oni się znajdowali na szczycie murów, walcząc z obrońcami. I w tym momencie ich armia pierzcha przed szarżującymi Lannisterami i Tyrellami, a oni zostają odcięci od swoich ludzi i wzięci w kleszcze. Na logikę rzecz biorąc nie mieliby raczej prawa się stamtąd wyrwać, stąd moje pytanie, czy może kolejnym odstępstwem od oryginału będzie wzięcie Stannisa do niewoli.

A co do drabiny, to też zdaję sobie sprawę, że nie ma 100-procentowej pewności, że taki ktoś by od razu zginął, ale jednak jego szanse spadłyby drastycznie, dlatego nie sądzę, żeby jego przyboczni na taki ruch (nawet w ferworze walki i szale bitewnym) pozwolili. Jeśli już koniecznie chcieli pokazać Stannisa w akcji, bardziej realistyczne byłoby, gdyby wspinał się na tę drabinę jako drugi czy trzeci.
The North remembers that Winter is coming

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 maja 2012, o 11:15

Właściwie to w serialu pokazano scenę w której konnica wbija się w szyk armii Stasia i stara się utorować sobie miejsce do bramy. Wtedy też Loras i Tywin wchodzą do sali tronowej. Ale sama konnica zatrzymała swoją szarżę w tłumie ludzi. To dało tym dwóm zbrojnym lub rycerzom (?) szansę na ewakuowanie króla. Jeżeli ktoś stanął im na drodze (tym bardziej jeżeli to Massey i Horpe) to marny był jego los, a wątpię by ktoś uznał, że trzech brudnych typów bez znaków wyróżniających to ktoś ważny. Na dodatek była noc. Chwilowy opór wojsk Baratheona i zamieszanie mogły umożliwić ewakuację Stasia.

dlatego nie sądzę, żeby jego przyboczni na taki ruch (nawet w ferworze walki i szale bitewnym) pozwolili. Jeśli już koniecznie chcieli pokazać Stannisa w akcji, bardziej realistyczne byłoby, gdyby wspinał się na tę drabinę jako drugi czy trzeci.


To słuszny argument. Z tym, że pewnie scenarzyście (czyli samemu Martinowi) oraz reżyserowi chodziło o pokazanie charakteru Baraheona jako osoby wojowniczej i szybko wpadającej w bitewny szał. W I sezonie Renly porównuje nawet swoich braci mówiąc o nich, że obaj to wojownicy (a wiadomo jakim wojownikiem był Robert, nawet w serialu starano się to przedstawić na ile mogli) i pyta co z tego ma przyjść królestwu. Poza tym Stannis chyba nie bez powodu powiódł garstkę swoich ludzi na mniej strzeżony odcinek muru. Możliwe też, że uznał wtedy, że lepiej wejdzie pierwszy zabije strażnika bo jakby tak kolejni jego ludzie włazili i ginęli to z zaskoczenia nic by nie wyszło. A tak de facto wleźli w 3 i wzięli odcinek.

Martinn
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lis 2010, o 13:22

Postautor: Martinn » 29 maja 2012, o 12:12

Odnośnie szybkości marszu Tywina
Sylvia pisze:Tywin wyruszył z Harenhall jakieś trzy dni wcześniej przed bitwą.
BARDZO ogolne wyliczenia - Mur długość - ok. 480 km odległość z Harrenhal do KL podobna do długości Muru, 160 km na dobę - wydaje się byc sensowne, ale może wypowie sie ktos, kto ma większe pojęcie o koniach
Jeśli czas i odległość się zgadzają, to praktycznie nie ma możliwości, żeby Lannister z armią zdążył. Ludzi można przez 3 dni wyżyłować, choć bez odpoczynku będą potem kiepsko walczyć, ale konie muszą odpoczywać.

Załóżmy, że to była wyłącznie konnica. Zdyscyplinowane i dobrze zorganizowane wojsko (co w przypadku armii częściowo rycerskiej jest mało prawdopodobne; kto się trochę orientuje w wojskowości średniowiecznej, ten wie o czym mowa), idące tzw. komunikiem (bez piechoty i taborów), może jednego dnia zrobić sto kilkadziesiąt km, ale zajeździ konie, które bez dłuższego odpoczynku nie będą w stanie stanąć do bitwy. Ponad 1 dobę nie utrzyma takiego tempa, w kilkudniowym marszu nie da się szybciej niż przeciętnie kilkadziesiąt km dziennie, a i wtedy armia zostawia za sobą bez litości wszystkich chorych, spóźnionych, okulawione konie itp. Ludzie są strasznie wymęczeni, gdyż na postojach muszą zadbać najpierw o wierzchowce, konia trzeba rozsiodłać, osuszyć, uspokoić, dopiero potem napoić i nakarmić (nie wolno od razu, bo zachoruje), przy czym w drodze zwierzaki żywią się głównie wysokoenergetycznym obrokiem, nawet jeśli są pastwiska; potem trzeba znaleźć miejsca, spętać czy ogrodzić na noc, pilnować siebie i wierzchowców; nawet przy wolniejszym pochodzie samo tylko obozowanie z kilkoma tys. koni to wyższa logistyka. Nocą wojsko raczej nie idzie, bo raz - konieczny odpoczynek, dwa - po ciemku słabe tempo i zwierzęta często doznają urazów. Do tego wszystkiego przy forsownym marszu mamy otarcia, odleżyny, ochwaty koni, kręgosłupy bolące ludzi i zwierzęta.

Wiemy jak to wyglądało, bo właśnie polska kawaleria dokonywała błyskawicznych, zaskakujących nieprzyjaciela przemarszów, ale "błyskawicznie" to było wtedy max kilkadziesiąt km dziennie przez kilka dni. Jednak zachodnia konnica nigdy tak nie potrafiła. Na dodatek w Polsce to już były czasy zorganizowanych i dość lekkich jednostek wojskowych, nie ciężkiej średniowiecznej zbieraniny rycerskiej. Niektóre nacje, np. Tatarzy, małymi oddziałami potrafiły poruszać się szybciej, ale to lekkozbrojni nomadzi, którzy umieli jeździć nocą, spali i sikali z siodeł oraz prowadzili tabuny koni na zmianę (luzaków) i zmieniali wierzchowce co parę godzin. Generalnie, mniejsze grupy lekkozbrojnych mogą czasem osiągnąć wysokie tempo, jednak im większa i ciężej uzbrojona armia, tym wolniejszy pochód; inercja masy.

Reasumując, Tywin nie przeszedłby przez 3 dni więcej niż dwieście kilkadziesiąt, no może 300 km, a nawet po tym miałby potwornie zmęczoną armię, nie nadającą się do walki z marszu.
To jest do wykonania dla doskonałej kawalerii przez 5-6 dni plus albo kilkugodzinny odpoczynek dla koni przed walką, albo sporo bojowych luzaków (trzeba ich tyle mieć, a wcześniej spowalniają marsz i wymagają od ludzi drugie tyle opieki). Dla rycerskiej konnicy Tywina nie widzę opcji krótszej niż tydzień - przy najlepszych układach.
"Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz" - Andrzej Sapkowski

oranje
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 lis 2011, o 12:58

Postautor: oranje » 29 maja 2012, o 12:58

Marek K. pisze:
Po prostu spotkał swój swego i wyszedł efekt piorunujący :).

Nie wyszedł efekt piorunujący, a dosyć śmieszny. Zwłaszcza odcięcie nogi przez Tyriona. w Spartacusie takie rzeczy akceptuję, bo i serial ma ogólnie dosyć komiksową stylistykę starć przypominającą 300, ale tutaj to jest po prostu śmieszne. Dziwnie się ogląda jak Theon nie może jednym cięciem uciąć głowy, a później lud odrywa rękę kapłanowi, a Tyrion z gracją ucina komuś nogę.

Languorous_Maiar
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lip 2011, o 19:30

Postautor: Languorous_Maiar » 29 maja 2012, o 14:02

To ma znaczenie symboliczne.
Niemożliwość ucięcia głowy przez Theona pokazuje, że nijak nadaje się na władcę, nawet Winterfell.
Zaś taki Stasiu. ; )

W dodatku Westeros to fantasy.
A w konflikcie realność vs widowiskowość zawsze wygrywa to drugie.

Direwolf
Poziom 11
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 lut 2012, o 18:08

Postautor: Direwolf » 29 maja 2012, o 14:05

Odcinek jak dla mnie rewelacja ;-).
Twórcy powinni pomyśleć nad tym, aby duet B&W zamienić na B&M&W. :P

Wielkie plus dla:
+ stannisowej floty
+ dzikiego ognia
+ Davosa
+ Tyriona
+ Sansy
+ Ogara
+ Deszczy Castamere @:D

Trochę z tym Bronnem tylko namieszali. No i liczyłam, że w martinowym odcinku pokazany zostanie choć trochę ten Don Nieśmiertelnych.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 maja 2012, o 14:22

Niemożliwość ucięcia głowy przez Theona pokazuje, że nijak nadaje się na władcę, nawet Winterfell.
Zaś taki Stasiu. ; )


Dokładnie. Poza tym w serialu widać wyraźnie, że Theon ma też problem z wcelowaniem w kark. A, że ser Cassel też nie chciał ułatwić Greyjoy'owi i nie ściągnął tych swoich kaftanów to dodatkowa kwestia ;).
A Stannis ciął po prostu dobrze zaostrzonym mieczem w łepetynę "smutnej piz...y". A, że jest Baratheon'em to mu wolno ;).

A w konflikcie realność vs widowiskowość zawsze wygrywa to drugie.


Dokładnie. Trzeba czasem coś poświęcić. Pamiętacie "Helikopter w ogniu"? Wiecie, że helikoptery nie latały tak nisko miasta będąc narażonymi na stały ostrzał? Zostało to tam tak a nie inaczej przedstawione, gdyż taśma filmowa nie byłaby w stanie zarejestrować w kadrze i maszyny i zrujnowanego miasta. A pamiętacie lądowanie na plaży Omaha w "Szeregowcu Ryan'ie"? Tam też Spielberg narobił masę bugów jeżeli idzie o realizm- a to woda w Kanale La Manche momentalnie zrobiła się ciemno-czerwona (a więc musiałoby w niej w ciągu sekundy polec z kilka tysięcy żołnierzy by się tak zabarwiła), a to Tom Hanks zabija załogę czołgu Tygrys I poprzez strzelanie w wizuar kierowcy czołgu (co jest niemożliwe bo były tam szybki kuloodporne i chroniące przed odłamkami), a to znowu aktor grający amerykańskiego snajpera oddaje aż 6 strzałów z karabinu Spriengfield bez ładowania. Także różne lapy, mniejsze i większe, się zdarzają. Ciężko naprawdę ich uniknąć tym bardziej jak słusznie zaznacza Languorous Maiar w sytuacjach, gdy zależy Nam na widowiskowości. Dlatego też staram się nie czepiać strony technicznej serialu bo wiem, że mogą mieć trudności z realizacją.

Twórcy powinni pomyśleć nad tym, aby duet B&W zamienić na B&M&W.


Ja bym dołożył jeszcze nazwisko Marchalla :). Facet zbiera same pochwały na wszelkich forach, nie mówiąc już o samym Martinie- w przypadku autora sagi nie słychać już zrzędzenia pod jego adresem czy jego fanów :D.

Eönwë
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 18 mar 2012, o 19:10

Postautor: Eönwë » 29 maja 2012, o 14:36

Pięknie nakręcony odcinek. Jak dla mnie najlepszy w tej serii. Martin powinien mieć większy wpływ na scenarzystóe ;). Tak więc na plus:
+ Dziki ogień - ciekawie zrobione ujęcie, mini-atomówka :lol:
+ Tyrion
+ Ogar - widać było w nim ten strach, ciekawie zrobione jego odejście :D
+ Deszcze Castamere - podoba mi się :D
+ Cersei
+ Samo zakończenie, bardzo dobrze zrobione

No, jako malutki minusik dodam brak łańcucha, ale na to od biedy można przymknąć oko.

Pozdrawiam,
Eonwe @inspektor
"Quidquid latine dictum sit, altum videtur."

Igloo666
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 29 sty 2012, o 15:45

Postautor: Igloo666 » 29 maja 2012, o 17:52

evilkorniszon pisze:
- podczas Deszczy Castamare napisy latały tak szybko, że nie dało się ich odczytać. Totalne niechlujstwo. Niby drobiazg, ale takie rzeczy bardzo mnie drażnią


Mam nadzieję, że nie mówisz o napisach Grupy Hatak, tylko o tych z HBO czy skądkolwiek? Bo w naszych zadbaliśmy o to, aby w obydwóch scenach z "Deszczami Castamere" wydłużyć czas wyświetlania. :)

simon
Poziom 1
Rejestracja: 12 lip 2011, o 10:38

Postautor: simon » 29 maja 2012, o 19:19

6/6,absolutnie!

Odcinek oglądało się rewelacyjnie,świetnie budowane napięcie,bardzo bardzo dobra gra aktorska.

Nie będę się rozbijał na szczegóły. Dla mnie jedna rzecz była wybitna,jedna dość wątpliwa.

Mega scena - końcówka i Cersei z Tommenem na tronie. G-E-N-I-A-L-N-E !!

Wątpliwe - Stannis na murach,po czym odsiecz i...co z nim? Bo tak praktycznie rzecz biorąc to został odcięty na murach,no ale...cóż,Polak zawsze do czegoś się przyczepi.

Koncepcja koncentracji tylko na KP strzałem w dziesiątkę. Jest z rozmachem,jest dziko (ogień),jest brutalnie,może faktycznie jest wrażenie,że walka toczy się tylko pod Błotną Bramą,ale...dla mnie 6/6 i koniec.

Oby tak dalej!
GKS Katowice!

Languorous_Maiar
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lip 2011, o 19:30

Postautor: Languorous_Maiar » 29 maja 2012, o 21:05

Został odcięty na murach, na odcinku, gdzie pod owymi murami stał trzon jego armii powoli się wycofujący.
Kawaleria Tyrellów/Lannisterów nie zniszczyła całej armii Stannisa w sekundę.

Godlike
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 cze 2007, o 21:52

Postautor: Godlike » 29 maja 2012, o 21:31

Agarwaen pisze:szarżujących na armię (z pewnością bardziej zdyscyplinowaną i zorganizowaną; chyba jeden z głównych motywów książki i filmu: heroiczne, choć odrobinę chaotyczne szarże rozbijają przykre zwiastuny przyszłych epok, czyli armie-machiny wojenne) orków, którzy wysuwają przed siebie broń drzewcową metrowej długości, wygląda ładnie, ale realizm taki sobie.
Otóz widzisz, szarżowali na armię kompletnie niezdyscyplinowaną, zwykła zbieraninę, która nie potrafiła utrzymać szeregu i przy pierwszym uderzeniu każdy uciekał, gdzie pieprz rośnie. Trudno o większy realizm w tym przypadku.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 29 maja 2012, o 21:35

Warto przy omawianiu sceny ze Stannisem oglądającym odwrót swej armii zwrócić uwagę na to, w którą stronę patrzy. On widzi odsiecz wojsk Zachodu i Reach z oddali. To co jest pod zdobytym przez niego odcinkiem to pierwsi, którym puściły nerwy i uchodzą, a w tym samym czasie kawaleria Tywina i Tyrellów walczy pod bramą z tymi, którzy osłaniają odwrót. Czyli praktycznie Stannis nie został odcięty i na dodatek jego podwładni w porę dostrzegli kryzys i go odciągnęli. Także scena wcale nie była nierealistyczna.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 30 maja 2012, o 07:38

Podobało mi się. Emocje, akcja, odstepstwa od oryginalu nie razily, bo miały logiczne wytłumaczenie, nie odstawały i w ogóle było super.

Nie podobaly mi się dwie rzeczy - scena ataku na Tyriona - tak sobie podszedł ser Meryn i ciach po głowie Tyriona a obok ludize stoją, łażą - zero emocji z książki.

Druga sprawa, nieco inaczej wyobrażałam sobie dziki ogień, tzn to jak zaczęła się pożoga, ale tego się czepiać nie będę, bo sam ogień - boski.

Resztę już napisano. Szkoda, że nie bylo tak od początku!
Ostatnio zmieniony 30 maja 2012, o 10:07 przez yennefer, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Slann
Poziom 4
Rejestracja: 6 gru 2008, o 18:46

Postautor: Slann » 30 maja 2012, o 09:16

Mała uwaga do Martin
Westeros w filmie jest mniejsze, gdzieś tak wielkość brytani.
- Dziwni ludzie ci Nordyjczycy - powiedział baron
- Ludzie? - zapytał Szergirczyk

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Postautor: Apacz » 30 maja 2012, o 09:37

Slann, a skąd taka informacja? Całe Westeros miałoby być wielkości Brytanii? Toż to absurd jakiś. Stannis ze Storms End do Kings Landing płynął ze swoją flotą przez kilka dni (w tym czasie mógłby pewnie spokojnie dopłynąć z południa Anglii do Szkocji), a to przecież punkty znajdujące się w bardzo nieznacznej odległości od siebie, w porównaniu na przykład do odległości między Dorne a Murem.
The North remembers that Winter is coming

albin33
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2012, o 19:15

Postautor: albin33 » 30 maja 2012, o 09:40

Odcinek jak dla mnie genialny:)

Pokazana bitwa dała radę, Stannis prowadzący do boju po prostu super sprawa, wybuchy statków jak i zasadzka pokazana genialnie.Sezon prawie zakończony z przytupem godnym serialu. Brawo :)!

evilkorniszon
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2012, o 13:30

Postautor: evilkorniszon » 30 maja 2012, o 10:23

Igloo666, tak, mówię o napisach w HBO bo tam oglądałem serial i na jego podstawie oceniałem odcinek. Gdyby nie to i parę innych rzeczy odcinek dostałby ode mnie ocenę wyżej.

Tak z innej beczki to wczoraj po dalszym zagłębianiu się w serial "Lost" (piąty sezon) doszedłem do wniosku, że jednak nie ma co się za bardzo czepiać realizmu i logiki w "Grze o Tron", bo nawet takie rzeczy jak wyrżnięcie 13 przez Xaro, zachowanie Danuty itp bledną w porównaniu z tym co wyprawiają bohaterowie "Lostów". Dla przykładu:

-Musisz to zrobić Jack.
-Dlaczego?
-Nie pytaj Jack, po prostu musisz to zrobić.

Jack coś tam po marudzi, ale i tak to robi. Szczególnie wkurzające jest to, że taka sytuacja nie ma miejsca raz, ale praktycznie co odcinek. (W tym momencie Jack powinien wyciągnąć pistolet z tłumikiem i strzelić starej prukwie między oczy, a następnie udać się do domu i rozkoszować Whiski lub browarem. Tak zrobiłby Ogar np. ;) )

Edit:

I byłbym zapomniał. Moim skromnym zdaniem tytułowa wyspa z Lostów nie zasługuje na nic innego aniżeli mały atomowy holocaust. Im dłużej wgłębiam się w fabułę tego serialu tym większe mam o tym przekonanie, a skoro udało mi się dotrzeć do sezonu 5 to pewnie pociągnę to do końca cały czas mając w duchu płonną nadzieję na zobaczenie grzyba atomowego, a najlepiej paru na tle wyspy :D. Raz już była taka szansa, ale gamonie ją zmarnowali :/
Pamiętaj, że Dżordż @xmass3 to wredny i podstępny hobbit, więc stąpaj ostrożnie

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Postautor: Apacz » 30 maja 2012, o 10:34

evilkorniszon pisze:pewnie pociągnę to do końca cały czas mając w duchu płonną nadzieję na zobaczenie grzyba atomowego, a najlepiej paru na tle wyspy


Oftop się zrobił straszliwy, ale jeśli powiem, ze nadzieja nie jest znowu taka płonna, to będziesz oglądał chętniej? ;) IMHO mimo wszystko strata czasu.

A wracając do meritum, naprawdę jestem ciekaw skąd Slann mógł powziąć przekonanie, że serialowe Westeros ma wielkość porównywalną z Brytanią, bo dla mnie to kompletnie nierealne.
The North remembers that Winter is coming

Szarlej
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 wrz 2011, o 21:47

Postautor: Szarlej » 30 maja 2012, o 11:58

Szósty sezon jest jeszcze bardziej udziwniony. Pojawi się m.in. "miejsce poza przestrzenią i czasem" eh odlot :P No i sporo tajemnic nie wyjaśnili. Często tak, że im więcej sezonów tym mniej zrozumiałe się to robi. PLiO powinna tego uniknąc bo zawsze jest fundament w postaci książki.
"Popatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, burdel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota."
Narrenturm - Sapkowski

salad fingers
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 cze 2010, o 19:19

Postautor: salad fingers » 30 maja 2012, o 12:41

Tak z ciekawości, ktoś z was wie ile wzrostu ma Sansa? Jest sporo wyższa niż Shae. Posłużę się schematem:


Sandor


Sansa


Shae



Tyrion


edycja: nowy schemat:D
Ostatnio zmieniony 30 maja 2012, o 18:52 przez salad fingers, łącznie zmieniany 1 raz.
Cienie skrzydlatych węży...
- Przyszli.

Sylvia
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 cze 2011, o 00:15

Postautor: Sylvia » 30 maja 2012, o 13:50

Na imdb jest w profilu informacja, że ma 5'9 ft (175 cm), ale dziewczyna ma 16 lat i moze w sumie jeszcze rosnąć :-) http://www.imdb.com/name/nm3849842/

Ale Tyrion tez jest chyba wyższy niż w sadze, więc się wyrówna :-)
Ile oczu ma Bloodraven? Tysiąc i jedno.

venganza
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 lis 2011, o 11:55

Postautor: venganza » 30 maja 2012, o 13:54

Apacz pisze:A wracając do meritum, naprawdę jestem ciekaw skąd Slann mógł powziąć przekonanie, że serialowe Westeros ma wielkość porównywalną z Brytanią, bo dla mnie to kompletnie nierealne.



Pewnie pomyliło mu się z USA, o ile się nie mylę była o tym mowa, w którymś wywiadzie.
'Jest taka dziewczyna, która wędruje między światami...'

salad fingers
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 cze 2010, o 19:19

Postautor: salad fingers » 30 maja 2012, o 15:15

Zdaje sobie sprawę że to nie ten wątek, ale kontynuuję zaczętą tu dyskusję:
http://www.imdb.com/media/rm2910500352/rg122067456
http://www.imdb.com/media/rm2843391488/rg122067456
Porównałem te 2 zdjęcia, i wynika z nich, że Sansa jest ponad pół głowy wyższa niż Dany. Ale za to Dany ma bardziej kobiecą figurę - Sansa jest dziwnie szeroka w barach...
Cienie skrzydlatych węży...

- Przyszli.

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 30 maja 2012, o 21:03

A jak oceniacie brutalność odcinka? Bo znajdą się głosy świadczące o lekkim niesmaku spowodowanym takim a nie innym poziomem lub sposobem przedstawienia ludzkich obrażeń. Z drugiej strony znajdą się ludzie zachwyceni rozwiązaniami duetu M&M. Na forach spotykam się głównie z aplauzem dla realizmu i brutalności odcinka. Są co prawda głosy krytykujące możliwość przebicia strzałą (nawet z mocnego łuku) hełmu i czaszki mężczyzny (podpalony osobnik chcący porąbać Ogara)- choć sam nie wiem czy takie coś nie było aby możliwe (choćby pod Azincourt czy Crecy). Są osoby krytykujące groteskowość części krwawych scen.

A jak wy oceniacie to co wydarzyło się w trakcie bitwy Nad Czarnym Nurtem? Dobrze zrobili chcą przyciągnąć widza w ten sposób? Czy dodawały te sceny jakiegoś niepowtarzalnego klimatu serialowi?

szama
Poziom 1
Rejestracja: 15 maja 2012, o 09:53

Postautor: szama » 30 maja 2012, o 21:42

Odcinek fajny, ale czemu wszyscy główni bohaterowie walczą jak idioci bez hełmów? Reżyser uważa ze po 18 odcinkach przeciętny telewidz ich nie rozpozna jeśli będą mieli coś innego na głowie niż zazwyczaj?

sapc_io
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 kwie 2012, o 23:42

Postautor: sapc_io » 30 maja 2012, o 22:16

salad fingers
Nie wiem, co ty masz do jej barów. Gdyby była tylko o parę lat starsza, bo mimo, że wygląda dorośle, to jednak tak nie przyzwoicie się czuję patrząc na nią xD Oceniając same zdjęcia, nawet wydaje mi się atrakcyjniejsza od Emilii :P

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Postautor: Schanna » 30 maja 2012, o 22:20

Daję 6, odcinek minął mi nie wiedzieć kiedy ale absolutnie zachwycona to już tak nie jestem.

Bitwa ok, zastrzeżenia mam do fajerwerkowego wybuchu (nie podobał mi się ten efekt) i samotnego muszkietera na murach czyli Stannisa bez hełmu.

Teoretycznie odcinkiem powinnam być zachwycona, bo w końcu poświecono uwagę moim ulubionym postaciom. Sceny Sansy I Cersei były świetne, Cersei -słabe ogniwo pierwszego sezonu w tym sprawuje się rewelacyjnie, nie mogę przestać się zachwycać. Sophie Turner też nie można niczego zarzucić, uważam że to bardzo zdolne młode dziewczę. Ogar wreszcie został zauważony i odcinek praktycznie należał do niego. Było dobrze. Ale nie zaśpiewała mu piosenki- a ja no cały czekałam i jestem straaasznie zawiedziona. Zawiedziona całą sceną w sypialni.

nie pojmuję tylko dlaczego serialowa Sansa nie skorzystała z uprzejmej propozycji ucieczki do Winterfell. W książce- ok, rozumiem, była fest zestresowana okolicznościami i samym 'wściekłym psem'. Ale w serialu? pełna kulturka, poczciwości chłopak, grzech nie skorzystać...

Właśnie to mnie boli. Z Ogara wyszedł totalny poczciwiec. Dobry Sandor. Gdzie ta groza? Gdzie te emocje? Ni ma. I jeszcze powiedział jej wprost- zabiorę cię do Winterfell! A ona nie. Nie pojmę tego. Gdyby jeszcze wcześniej dali jakąś scenę gdzie on ją straszy, żeby widzowi przyszło do głowy że ona się go boi, dlatego z nim nie pójdzie. Nie. Ja tej sceny zwyczajnie nie rozumiem.
I jak nie zaśpiewała to w następnym sezonie będzie miał się czym siostrzyczce chwalić :(.
Cieszy mnie tylko to że pokazywali go z tej poparzonej strony.

zeppiga
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 11 mar 2012, o 14:16

Postautor: zeppiga » 30 maja 2012, o 22:27

Marek - brutalności było tyle, ile być powinno. Odwraca to po trosze uwagę od niedoróbek wynikających z budżetu. Nie należy jednak od takich produkcji wymagać nie wiadomo jakiego realizmu, bo traciłoby to na widowiskowości. Jedyne co tak prawdziwie zgrzytało to scena z Tyrionem wykonującym uderzenie, ale była już o tym mowa. A i łuk walijski potrafił przebijać się przez pewne zbroje, więc nie widzę jakiegoś zakłamanie w tej scenie. Wojna jest brutalna i film nie powinien sztucznie jej sztucznie ugrzeczniać. W końcu jak podaje jedna ze średniowiecznych relacji, gdy jeden z krzyżowców wszedł do meczetu w Jerozolimie to broczył po kostki we krwi.
Ostatnio zmieniony 30 maja 2012, o 22:32 przez zeppiga, łącznie zmieniany 1 raz.
mój lastefę
'Milczenie jest cnotą głupich' F. Bacon w ramach mądrego cytatu w podpisie.

szama
Poziom 1
Rejestracja: 15 maja 2012, o 09:53

Postautor: szama » 30 maja 2012, o 22:30

Zauważ ze ma sukienke strasznie eksponującą bary a Emilia wręcz przeciwnie.

Znalazłam 2 zdjecia porównawcze z Martinem i różnica wzrostu jest widoczna, ale nie jakaś kolosalna chyba.
http://images5.fanpop.com/image/photos/ ... 99-448.jpg
http://i710.photobucket.com/albums/ww10 ... Awards.jpg

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 30 maja 2012, o 22:41

Co do brutalności to ja osobiście też jestem za bronieniem scen z 9 odcinka. Wg mnie przecięcie/przerżnięcie na pół 2 nieopancerzonych kolesi przez Ogara nie zakrawa na groteskę bo skoro mocne uderzenie dobrze zaostrzonym mieczem jednoręcznym mogło rozszczepić kolczugę i doprowadzić do głębokiej rany to uderzenie takiego Ogara przy użyciu miecza dwuręcznego powinno przynieść makabryczny efekt. Scena ze Stannisem też wg mnie nie była przegięciem bo dobry miecz w rękach silnego mężczyzny mógł doprowadzić do zmasakrowania czerepa oponenta. Malunki z ksiąg średniowiecznych pełne są różnych krwawych szczegółów. Skoro miecz lub topór jednoręczny rozszczepiają kaptur kolczy wraz z samą głową to czemu Stannis nie miałby rozciąć głowy oponenta nie posiadającego hełmu lub chociaż kaptura z kolczugi.

Co do sceny z Tyrionem to przyznaję, że tez uważam, iż trochę groteskowo to wyglądało, ale sam fakt odrąbania nogi toporem był możliwy. Zresztą nawet w I tomie Tyrion odciął toporem wojownikowi z klanów nogę czym uratował lady Catelyn.

Co do strzały z łuku to na filmwebie odezwał się jakiś tamtejszy użytkownik i twierdził, że to niemożliwe by ta przebiła hełm i czaszkę. Mówił o tym z pewna arogancją- napisał do innego kolesia: "Widać, że nigdy nie strzelałeś z łuku". Ale wtedy mnie naszło z tymi bitwami wojny 100-letniej. Skoro to niemożliwe to jak walijscy łucznicy czy też Anglicy pozbrojeni w łuki z Walii powstrzymywali francuskie rycerstwo i konnych zbrojnych skoro ci byli obwaleni stalą? Wg mnie ta scena nie była dlatego jakoś przegięta tym bardziej, że łuk Bronna był super mocny o dużym zasięgu a do tego wypuścił strzałę z niezbyt dużej odległości.

szama
Poziom 1
Rejestracja: 15 maja 2012, o 09:53

Postautor: szama » 30 maja 2012, o 23:06

Marek K. pisze:Co do strzały z łuku to na filmwebie odezwał się jakiś tamtejszy użytkownik i twierdził, że to niemożliwe by ta przebiła hełm i czaszkę. Mówił o tym z pewna arogancją- napisał do innego kolesia: "Widać, że nigdy nie strzelałeś z łuku". Ale wtedy mnie naszło z tymi bitwami wojny 100-letniej. Skoro to niemożliwe to jak walijscy łucznicy czy też Anglicy pozbrojeni w łuki z Walii powstrzymywali francuskie rycerstwo i konnych zbrojnych skoro ci byli obwaleni stalą? Wg mnie ta scena nie była dlatego jakoś przegięta tym bardziej, że łuk Bronna był super mocny o dużym zasięgu a do tego wypuścił strzałę z niezbyt dużej odległości.


Długi łuk dawał potężną energię kinetyczną a więc i ogromną siłę rażenia. Współczesne badania dowiodły, ze aby przebiła ludzką skórę, strzałę trzeba wyrzucić z energią kinetyczną 100 dżuli, zaś 200 dżuli potrzeba, aby zadać poważną ranę. XII wieczne długie łuki nadawały strzałom zdumiewającą energię 1900 dżuli.6 Strzała wystrzelona z łuku ze 100-150 metrów przebijała kolczugę a tarczę i hełm ze 100 metrów. Była to więc zabójcza broń.7

http://rhood.fm.interia.pl/historia2.htm
Jeśli strzała z XIIw łuku miała taką siłę razenia to z kilkunastu metrów Bronn przestrzeliłby i 2 głowy gdyby mu się chętni rządkiem ustawili :)

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 2”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość