Game of Thrones S03E09

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "The Rains of Castamere"?

1
2
2%
2
1
1%
3
7
6%
4
12
11%
5
46
41%
6
45
40%
 
Liczba głosów: 113

Gazlou
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 18:08

Game of Thrones S03E09

Postautor: Gazlou » 3 cze 2013, o 07:19

Mocne, mocne 5 za tenże odcinek. Jak dla mnie było wszystko: emocje, napięcie, humor i krwawa łaźnia, choć nie do końca tak jak bym to widział.

Audiencja u Lorda Przeprawy:

+ podkreślenie prawa gościnności, to mi się podobało, nie tyle samo ukazanie bo wyglądało to na inicjatywę gospodarza i wolałbym zobaczyć krzyknięcie Catelyn o chlebie i soli no ale niechaj będzie w ten sposób.
+ ukazanie "ślicznotek" i desperacja w oczach Edmura.
- co tam robi Blackfish?
- skoro jest Blackfish, czemu zbrakło na ten przykład Greatjona?
- ten nagły zryw Robba w momencie gdy Walder "komplementował" Talisę. No nie, to się nie godzi, Robb był opanowany do samego końca a tu mamy momentami dzikusa, którego na szczęście powstrzymała Catelyn.


Narada w namiocie Daenerys i walka w Yunkai:

+ Wreszcie trochę dynamiki w trakcie walki 3 wysłańców.
- Orędownik prawdziwiej miłości - Daario Naharis! Dziękuję, ta postać jest dla mnie spalona, pierwsze wrażenie mnie zniesmaczyło, rekompensata w postaci potyczki ciut to poprawiła lecz mimo to, niech on właśnie walczy, nie otwiera ust i najlepiej niech go pokazują plecami do widza...

Brandon i Jon Snow - tu się działo i to całkiem ładnie, szkoda tylko, że lokalizacja niewłaściwa:

+ Dobre wprowadzenie do uśpionej natury Brandona, niemal książkowo, czyli wejście w Hodora.
+ Wilkory, znów ciutkę dynamiki.
+ Nareszcie rozdzielono Brandona i Rickona.
+ Koniec z Orell'em, który w ostatnim momencie przeskakuje do Orła, który atakuje Jona.

Ślub i uczta w Bliźniakach:


+++ Roslin okazała się naprawdę śliczna! Ładniejsza moim zdaniem od Talisy i to było świetnie podkreślone przez ujęcie Waldera, który spojrzał na Robba z wyrazem "to mogłeś mieć".
+++ Lord Pijawka i jego wspomnienie o posagu żony. Także finałowe "The Lannisters sends the regards", nosz pięknie.
+++ Muzycy i "The Rains..." czuć było dramatyzm i rosnące napięcie.
+++ Grey Wind, no dramat do samego końca, już myślałem, że Arya otworzy bramkę i to nie będzie tak łatwo z zabiciem wilkora.
+++ Rozpacz Catelyn, na sam koniec brakowało mi jej obłąkanego śmiechu ale tak czy inaczej, jej głos był świetny.
+++ Cisza na koniec, żadnej muzyki - tak być powinno!

- Gdzie poszedł Blackfish?! Odlać się na drzewko?
- Ach te afekty Robba, napalonego Robba, który stąpał po kruchym lodzie ale co tam... nawet Talisa musiała go temperować.

Reasumując:
Upadek Robba - dosłowny, z tej postaci zrobiono moim zdaniem absolutnego kretyna. O podejściu strategicznym już była mowa tak więc tego nie poruszam ale moment, w którym Talisa zostaje "komplementowana" przez Lorda Przeprawy... i ten wyskok do przodu z ratującym chwytem Cat - no błagam, myślałem, że oszczędzą takich szopek bowiem Robb był w książce opanowany, jednak w książce w ogóle nie było tam Talisy/Jeyne więc tutaj i tak osiągamy pod tym względem szczyt absurdu, mało tego, w trakcie uczty - sama Talisa już nie chciała irytować Waldera afektami jakimi poniosło Robba bowiem "love is in the air"... no nie, tak się nie godzi. Szkoda, wielka szkoda i z jednej strony dobrze, że to już koniec tej przykrej historii.

E: Zapowiedź: 10
"Szła magiczka przez porębę pogryzły ją żmije. Wszystkie gady pozdychały, a magiczka żyje."

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Postautor: Maegi » 3 cze 2013, o 08:06

Długo wyczekiwany odcinek - różnie wyobrażany... Już można tylko wzdychać - nakręcono. Stało się. Pierwszy raz Krwawe Gody zyskały obraz filmowy. Czy dobrze? Czy źle? O tym na końcu. Podejdę do odcinka z moimi uwagami chronologicznie.
Najpierw mapka - znowu nie pasuje. Dragonstone na animacji, a w odcinku nie ma przecież Stannisa i spółki. To tak jakby mapki miały ukazywać fabułę odcinka przed twórczym dziełem montażystów? Tak to można na siłę wyjaśnić.

Pierwsza scena z Robbem pochylającym się nad mapą. Figurki malownicze i gra aktorska udana. Minus: samobójczy plan ataku na Casterly Rock - co za idiotyzm.
Chlebem i solą - mniam. Ta scena treściwa i moim zdaniem udana. Przeprosiny choć niezręczne to zachowują wierność książce. Nie zauważyłam zgrzytów. David Bradley jako Walder Frey spisał się wybornie. Rozszarpałabym dziada, gdyby tylko dostał się w moje ręce. Talisa taksowana wzrokiem przez Freya, ba! przez wszystkich Frey'ów - odpowiednio obleśnie i niezręcznie. Skoro już ją scenarzyści tam zaciągnęli do Bliźniaków, to niech ma dziewczyna.

Kolejna scena z naradzaniem się nad mapą, teraz u Dany. Słodziutki Daario, słodziutki Jorah, słodziutki Szary Robak, ach i ser Barristan Selmy słodziutki. A najsłodsza z nich Daenerys. Miód jej wręcz skapuje z języka, gdy grucha do Szarego Robaka. Ależ delikatność bogini. Szczególik.

Przeskok na Sama i Goździk. Ten irytujący Sam niezwykle dobrze poinformowany o sekretnym przejściu w Nocnym Forcie - wtf? Grrrrr Zimnoręki! @cry Gdzie jesteś? Jestem przeciwna takiemu kreowania know-how z Sama. Toż to powinna być sierota na tym etapie. Krzywię się na takie poprowadzenie wątku Sama.

Na ekranie pojawia się Ogar z Aryą. Rory McCann trzyma fason i oglądanie jego gry jest wielką przyjemnością, którą zatruwa mi nieporadna gra Maisie Williams. Trudno, przyznam się. Nie podoba mi się jej gra - sztuczna i na tę samą nutę. Rory McCann ciągnie w górę w ich duecie.

Znajdujemy się w opuszczonym młynie. Nie ma Queenscrown? Trudno, jakoś przeżyję. Minusik odhaczony pomimo to. A plusik za żart Oshy o piciu krwi. ;)

Skradanie się po konie w wykonaniu Dzikich - spójnie dla widza przedstawione. Bieg ciut komiczny, ale ogląda się miło.

Znowu Ogar i Arya. Świńskie nóżki hitem podróży. Uwagi do gry Maisie Williams te same, co wyżej. Znowu Rory McCann ratuje scenę.

Wracamy do młyna, gdzie wreszcie krzyżują się drogi Brana i przyjaciół z Jonem i jego dziką ferajną. Jedna z lepszych scen odcinka. Spójnie, zrozumiale. Gra Rose Leslie ciutkę wadzi. Można to przełknąć - zakładając, że Ygritte jest w tym momencie upośledzona umysłowo. Wisienka na torcie: scena, gdy orzeł Orella atakuje Jona. Pa pa Mackenzie Crook - dobrze się spisałeś w GoT.

W Yunkai popis trzech tenorów. Daario, Jorah i Szary Robak - podobało mi się jak każdy z nich walczy w innym stylu. Mogłabym oglądać tę scenę w nieskończoność... no powiedzmy.

Zbliżamy się wielkimi krokami ku katastrofie. Zaślubiny Edmure'a i Roslin Frey - cóż to był za ślub... Tobias Menzies jako Edmure Tully wychodzi ze skóry. I Blackfish - taaaa jasne...

Powtót do młyna. Rickon dziedzicem i od razu dużo ma kwestii mówionych. Art Parkinson się spisał. 8) Pomysł z Last Hearth i Umberami - rażąca nielogiczność - można było na to wcześniej wpaść. W końcu sobie poszli.

Daenerys obgryza paznokcie, czekając na wieści. Pysznie z Jorahem i Daariem. Patetycznie, ale obserwacja mimiki aktorów sprawia frajdę.

Uwaga! Oto nadchodzą KG. Gdzie piszczałki, gdzie bębny, gdzie? Grajkowie grają... dobrze?! Will Champion wśród nich.
Zanotować: zawsze chodzić na wesela z Roosem Boltonem. Zawsze! @tea
Pokładziny yeah! Edmure! Ciesz się póki możesz. @heart
Ostatnie 10 minut odcinka - teatralnie. Za teatralnie. Już się tego nie cofnie. The Rains of Castamere na skrzypcach to obiecujący początek. Napiszę dobitnie: zniszczono scenę Krwawych Godów - zniszczono rolę Catelyn. Pal licho Talisę, pal licho Robba i jego wilkora, pal licho beznadziejności z Aryą. Położenia terroru Catelyn nie wybaczę. Absolutnie jestem przeciw. Ocena leci w dół: 4/6. Choć zadrżała mi ręka i przy niższej ocenie.

To zostanie pomszczone. Lannisters send their regards. Aż mi złość wyparuje...
Obrazek The dragons know. Do you?

Walder Frey
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 kwie 2012, o 14:08

Postautor: Walder Frey » 3 cze 2013, o 08:29

Dałem 5, ale chyba ciut na wyrost...
Liczyłem na bardziej rozbudowaną scenę walki na uczcie, z większą personalizacją postaci. Niby wszystko pokazano, tak jak w książce, ale... Jestem nieco zawiedziony.

Zobaczycie, jaki w internetach będzie shitstorm po tym odcinku :D

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 3 cze 2013, o 08:41

Opadła mi szczęka i jeszcze jej nie znalazłam. A osoby nieznające książki pewnie się nie pozbierają do końca tygodnia.

O bogowie nowi i starzy!

Nie dam jeszcze oceny, muszę przetrawić cały odcinek.

Mogę napisać jedno: że Krwawe Gody mnie nie zawiodły. Nakręcono je niemal idealnie. Michelle Fairley była świetna. Już widzę w niej LSH.


Co mi się jeszcze podobało?
Ogar! Niestety, Maisie wypadła przy nim trochę sztywno (kto z Forumowiczów pisał o niej, że chodzi, jakby nosiła gorset?:))
Sensownie przedstawione rozwiązanie drużyny Brana.
Niezła scena ze staruszkiem i Dzikimi.
Nieco humorystyczne przedstawienie Starkom i Tullym córek lorda Freya. Byłoby jednak bardziej książkowo, gdyby te pokazano brzydsze. BTW, Talisa w swoich burych szatkach mogłaby robić za jedną z nich.
Na tym tle Sam i Goździk wypadają blado, ale scena również była poprawna. Minusem był brak Zimnorękiego (czy w ogóle pojawi się w tym sezonie? I czy Bran spotka Sama?)

Dobra, jeszcze parę luźnych uwag...
Szkoda, że Szary Wicher nie zdołał zabić żadnego z zamachowców. A już myślałam, że Arya uwolni wilkora.
Roose Bolton jak zwykle smutny. :D
Do braku czapek u większości wron i dzikich już się przyzwyczaiłam, ale goła główna synka Goździk to była zbyt wielka przesada. Sama Goździk powinna mieć poodmrażane palce, skoro nie nosi rękawiczek.
O, Talisa raz się ładnie uczesała.
Roose najpierw ostrzega Cat, potem jednak jest książkowo.


A teraz wracam do zbierania szczęki.

(Pierwsza edycja)

Zupełnie zapomniałam o Essos. Cóż, scenki nie były złe, ale nie wbijały w fotel. Okazuje się, że jeśli pod murami miasta stoi 8 tysięcy Nieskalanych, 2 tysiące najemników i 3 smoki, nie rygluje się bram i wystawia tylko jednego strażnika.
We wnętrzu z kolei zaserwowano nam efekciarską walkę i niezamierzony element humorystyczny - drugą falę strażników jak z kiepskiego filmu przygodowego.
Hmm, Daario miał ćwierkać jak wróbel (aluzja do Jacka Sparrowa?), a potem dostał disneyowską śmierć.

Wracam do Waszych postów.

E2: literówki i "bramami" podmienione na "murami".
Ostatnio zmieniony 3 cze 2013, o 12:18 przez Goszka, łącznie zmieniany 1 raz.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

untilthemorning
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 lip 2012, o 22:55

Postautor: untilthemorning » 3 cze 2013, o 08:50

Nadal nie doszłam do siebie, ale staram się cokolwiek napisać.; Mi również opadła szczęka, i tak samo jestem zdania, że nieksiążkowicze do końca tygodnia się nie opanują. Czytałam opinie niektórych po odcinku: nie wiedzieli co się dzieje.

Zwykle opinie o odcinku zaczynam od plusów, potem minusów ale dzisiaj napiszę wszystko po prostu razem:
W wątku Daenerys nic mi nie zgrzytało, w sumie za bardzo nie pamiętam tego wątku z książki, ale dla mnie trochę zapychał odcinek.

Bran, Reedowie, Jon! WRESZCIE wątek Brana książkowy, wreszcie warguje, wreszcie Jojen próbuje go uczyć! Queenscrown ogromnie mi się podobało i rozwalił mnie Bran mówiący "No more hodoring" :D Rozdzielenie Rickona - świetne. Rickon nie odzywa się prawie nigdy, a ty wyskakuje z czymś takim "I'm your brother, I have to protect you". Na tej scenie również się popłakałam jak na KG ;)

Robb, Cat, itd - Krwawe Gody wyobrażałam sobie nieco inaczej, tzn. podobnie ale nieco inaczej, mimo to wyszło im to niemal idealnie. Jedyne co mnie razi że pokazali śmierć Szarego Wichra, tak mnie to zasmuciło. Michelle jako Catelyn - przecież ona była genialna, szkoda, że nie zaczęła się śmiać, ale z drugiej strony cieszę się, że nie rozdarła sobie twarzy. Bolton i "The Lannisters sends their regards"... Płakałam jak dziecko.
Arya i Ogar - tutaj jestem zaskoczona pokazaniem śmierci Szarego Wichra z punktu widzenia Aryi. Wątek ok, Maisie wcale nie gra sztywno, tylko już nie może grać małej, wesołej Aryi jak w 1 sezonie, Arya po prostu była taka w książce. Jedyne co mi zgrzytało to że za szybko dostała toporem - wolałabym słyszeć jej wrzaski, wyrywanie się Ogarowi i desperackie próby dostania się do środka.
W przyszłym odcinku będzie jeszcze KG - zobaczcie sobie promo. Płonące tereny wokół Bliźniaków, płonąca flaga Starków, zrozpaczona Arya z Ogarem - jeszcze coś z tego pokażą, to nie koniec...

Zastanawiam się między 5 a 6 i nie wiem co wystawić ;)
The north remembers, Lord Davos. The north remembers, and this mummer's farce is almost done.

WinterIsComing
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 gru 2011, o 19:52

Postautor: WinterIsComing » 3 cze 2013, o 09:31

U mnie odcinek na 5. Nie miałam większych zastrzeżeń i tak jakoś bardziej mnie drobiazgi denerwują :P.

Goszka pisze:Do braku czapek u większości wron i dzikich już się przyzwyczaiłam, ale goła główna synka Goździk to była zbyt wielka przesada.
- Ooo to to to ... . Zgadzam się w całej rozciągłości. Już by się postarali o eskimoski becik :P.

Najlepsze sceny to te na weselu :P. Nie zawiodłam się.
Może tyko to co zrobili z żoną Roba...
Teraz przynajmniej wiem, dlaczego inaczej miała na imię i jej matki nie było. Dla mnie to jest za duże cięcie i będzie mi brakowało scen z udziałem tej rodziny w przyszłości...
Wydarzenia po ślubie same w sobie były już i tak wstrząsające, smutne i (w moim mniemaniu) niewybaczalne :P, ale kilkukrotne ugodzenie ciężarnej kobiety ? To mi trochę napsuło krwi.
Nie zrozumcie mnie źle, scena wyszła wybornie. Jednak jak dla mnie to trochę zbyt wiele.

Co do Danki nic nie mam, choć jakoś nie podeszła mi ta walka trójcy...

Ogar świetny jak zwykle, Arya mogłaby być lepsza, ale nie narzekam ^^.

U ekipy Brana brakowało mi lokalizacji... Poza tym doskonale przedstawione wydarzenia.
"Mogę nie wiedzieć. Nie obawiam się tego." R. Feynman

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 3 cze 2013, o 09:40

Ależ to był dobry odcinek. Nie wiem czy to perspektywa KG, ale cały czas siedziałam jak na szpilkach przed ekranem. Bardzo zgrabnie nakręcony, dramatyzm odpowiedni. Jeżeli były zgrzyty, to merytoryczne, ale nie powinno się tego brać pod uwagę przy ocenie odcinka. Bardzo emocjonująco i czynnik nudy wyeliminowany(czego nie udało się zrobić podczas odcinków 5-8).

Zabieram się za pisanie tego posta, a w sumie nie wiem co napisać. Nie chcę się rozdrabniać na czynniki pierwsze, czepiać się(a mogłabym, bo były zgrzyty), bo mi się naprawdę podobało, a odcinek zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Klimat był niczym z pierwszego sezonu. Wątek Brana(obok KG) najbardziej mi się podobał. Wzruszająca scena rozdzielenia drużyny Brana. Osha i Reedowie świetni. Mali Starkowie również.

Jon i Dzicy jak najbardziej w porządku, Kit wyjątkowo nie denerwował i nawet poczułam sympatię do serialowego Jona.

Wątek Danki również na plus, pomijając oczywiście Yunkai=Meereen. Nie wiem skąd ta zmiana i dlaczego, ale akurat nie wpływa to na ocenę odcinka, bo już wcześniej się to zaczęło. Cały sezon trzeci się z tego rozliczy. Mnie się Daario wizualnie nie podoba, ale jako postać jest w porządku. Gra naturalnie, bez jakiejś maniery... Nie ma się co chłopaka czepiać.

Arya i Ogór. Ogar bezbłędny, w przeciwieństwie do Maisie, która od pewnego czasu gra po prostu kiepsko. A szkoda, bo w 1 i 2 sezonie błyszczała. Męczy mnie oglądanie serialowej Aryi, aż ciężko uwierzyć, że to ta sama aktorka patrząc na sceny z jej udziałem z pierwszego czy drugiego sezonu. Sztywna gra, wielkie rozczarowanie. Ale sam pomysł z Aryą patrzącą na śmierć Szarego Wichra udany.

KG. Powiem tylko tyle: ROOSE BOLTON! Zaraz za nim obleśny Walder Frey(Filch z HP ;p). Cały wątek w Bliźniakach nie zawiódł. Wreszcie pokazali więcej Cat. No może tylko zgrzytał fakt, że Talisa jednak nie była szpiegiem ;) Wesele, z jednej strony sielankowa muzyka(świetna z resztą, wersja "Deszczy" również zacna), ale czuć było tę złowrogą aurę, coś było nie tak. A to te żarciki Waldera, a to aluzje Boltona...

Tobias Menzies to nie był zły wybór na Edmure'a. Te jego głupawe teksty i miny :D Btw. Roslin ładniejsza od Talisy...


Jeżeli czegoś miałabym się czepiać, to będzie:
- należało podkreślić śmierć Brana i Rickona,
- brak informacji o ślubie Sansy z Tyrionem,
- a co z tym się wszystkim wiąże, to brak testamentu Robba.

Są to dość poważne przewinienia. Przez te potknięcia waham się między 5 i 6... Obejrzę jeszcze raz i wtedy dokonam decyzji.

Edit: Daję 6. Głównie ze względu na emocje, jakie wywołał odcinek. Poprzednie(oprócz czwartego) nie wzbudziły takich.
Ostatnio zmieniony 3 cze 2013, o 14:48 przez Il Biondo, łącznie zmieniany 2 razy.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 3 cze 2013, o 09:54

Oceniłem odcinek na 5. Niestety na 6 nie starczyło + z uwagi na pewne braki i niedociągnięcia- przechodzę do rzeczy (przy czym jednak podzielę to tak jak autor pierwszego postu założycielskiego):

Krwawe Wesele:
+ "Deszcze Castamare" i potem ostrzał z kusz w stronę biesiadników
+ śmierć Robba i pozdrowienia od Boltona, aczkolwiek wolałbym by zamiast ogólnie "Lannisters" powiedział "Jaime Lannister", ale w sumie to szczegół
+ Cat powoli domyślająca się co się dzieje, fenomenalnie nakręcone z finałem w postaci wykrycia kolczugi Roose'a
+ śmierć Cat i jej ostatni czyn za życia, dramatycznie to pokazali
+ wygląd Bliźniaków
+ Blackfish i umizgi córek Frey'a, zabawne po prostu :)
+ wprowadzenie Roslin i radość Edmure'a
+ przedstawianie córek, wnuczek itd.
-/+ śmierć Talisy- czyli nie była szpiegiem, chyba, że Frey'owie się zapędzili. Ale jeżeli nie była to oznacza to ogólny minus dla całego pomysłu jej wprowadzenia. Z drugiej strony jakie to musiało być dla widza dramatyczne- już miała brzuszek (ile mogła nosić? Po kilku tygodniach tak ją wydęło?)!
-/+ Ogar i Aryi'a na "weselu", za mało, za słabo, za mało dramatyzmu
-/+ gdzie się podział Blackfish? Rozumiem, że jakoś dotrze do Riverunn (bo musi) a zginąć też nie mógł- robią go na uber-kommandos von Tully?
- zabicie Szarego Wichra, jakoś takie nijakie, lepiej było jak go Reynald wypuścił a jego ostrzelali z kusz, myślałem, że tę rolę przejmie Blackfish, który zauważy co się święci
- gdzie Dzwoneczek (był obsadzony), choć jak już raz dyskutowałem z Sylvią spodziewałem się, że nie pokażą Cat mordującej chłopca z zespołem Downa- zbyt ostre by to było
- dlaczego tak słabo podkreślono obecność Wendela Manderly'ego? Czy będzie jeńcem? A może zginął?
- "arcy-mądre" strategiczne kombinacje Robba

Aryi'a i Ogar:
+ ich wątek poza Twins jak dla mnie był świetny :)

Dany vs. Yunkai:
+ jatka Jorah, Daruś i Szary vs ochrona bramy
+ jak ta Danusia się zabujała :P

Bran & Co:
+ wargowanie
+ Hodor!
+ atak orła
+ nieudana egzekucja w wykonaniu Jona i jego walka z Dzikimi
+ nieudany atak na farmę
+ na szczęście dojdzie do rozdzielenia ekipy :)
- duży minus za brak strzału Ygritte w stronę odjeżdżającego Jona. W sadze w tym strzale była po prostu zawarta rozpacz i złamane serce, a tu? Eeeeee

Sam:
-/+ ani mnie to grzeje ani ziębi.

No i na zakończenie: odcinek dobrze zrealizowany, choć skąpstwo odbija się negatywnie na ogólnym wyglądzie sezonu. Poza tym dlaczego KG trwało raptem mniej niż 9 minut? Chodzi mi o jatkę rzecz jasna. Bo wobec tego reszta rzezi będzie w odcinku 10-tym?
No i nieszczęsny Robb. Nie wiem dlaczego tak go spotworzono na jakiegoś pseudo-stratega- robił się antypatyczny, bliżej mu było do niewyrośniętego dyktatora skumulowanego z nastolatkiem,w którym stale buzują hormony. Może to działanie planowe? Żeby było mniej żal? Może dlatego zaczęli ocieplać wizerunek Staśka? Jak zostanie rozwiązana sprawa Bryndena i Wendela?

Pudukhepa
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 mar 2013, o 22:36

Postautor: Pudukhepa » 3 cze 2013, o 10:02

Podobnie jak przedmówczyni też nie jestem w stanie jeszcze wystawić oceny. Obejrzę odcinek jeszcze raz, wieczorem, na spokojnie i może wtedy się zdecyduję. Wynika to chyba z faktu, że jak dla mnie odcinek był odrobinę nierówny. Były świetne momenty, ale były też i takie, które trochę zgrzytały. Po raz kolejny twórcy zastosowali przynajmniej jedno dobre rozwiązanie - zmniejszenie ilości wątków w jednym odcinku. Może poza sceną z Samem, która dla mnie była zupełnie niepotrzebna, ale z drugiej strony wyjaśniała którędy Reedowie i Bran mogą dostać się za Mur. Tyle że można by to było pokazać już w następnym odcinku, albo sezonie - wtedy gdy będą już razem zgodnie maszerować w stronę Muru.

Początkowe sceny z Bliźniakach - niezłe. Śliczna Roslin, bardzo dobry W. Frey - książkowy, chociaż odrobinę zbyt miły w niektórych momentach. Ale poza tym - jego wygląd, sposób mówienia, teksty. Wszystko mi bardzo odpowiadało. Cała scena ślubu w ogóle wypadła dość zgrabnie. Chociaż serialowy Edmure z początku nie za bardzo mi podchodził, to jego mimika w tym odcinku wymiatała. Dodatkowo doskonały Bolton.

Nawet dobre sceny z Branem i ferajną. Podobało mi się to rozwiązanie, aby już teraz pokazać jak Bran wwargowuje się w Hodora, a potem w Lato. Bardzo przekonywująca gra aktorska obu młodych Starków. Rickon w końcu miał coś więcej do pokazania, ale co z tego, skoro to ostatni odcinek z jego udziałem. Szkoda, ze wcześniej nie pokazywali go więcej. To połączenie z wątkiem Jona także bardzo mi pasowało, chociaż sama scena ucieczki Snowa.... średnio to wypadło. Mało realistycznie, zwłaszcza w wykonaniu Tormunda, który zamiast walczyć ze Snowem, rzuca się na Ygritte i robi jej wywody na temat tego, jak to wrony nigdy się nie zmieniają. Zrozumiałabym, gdyby wziął Ygritte za włosy, przystawił jej nóż do gardła i zaszantażował tym Jona. Ale tak jak to nakręcono, w ogóle mnie nie przekonuje.

Jak już pisałam przy okazji któregoś innego odcinka, Emilia Clarke znowu przyczepiła się jednej miny. Wydaje się, że ma po jednej zarezerwowanej na każdy sezon. Tak jak na początku sezonu bardzo podobała mi się jej przemiana w pewną siebie królową, tak teraz znów zaczyna mnie irytować monotonia jej gry. I podejrzewam, że będzie mnie jeszcze irytować dosyć długo, biorąc pod uwagę to, że jej przygody z Daariem dopiero przed nami. Same sceny za morzem mogą być, niezbyt mnie emocjonowały, ale muszę przyznać, że niezwykły miał wyraz twarzy Jorah, gdy jego królowa zapytała o Daaria. Aż nie da się tego opisać słowami. Patrząc na biednego Joraha nie wiedziałam czy się roześmiać, czy rozpłakać ze współczuciem.

Co do KG... No cóż, nie spodziewałam się niczego, żeby się nie rozczarować. I w sumie wyszło bardziej na plus niż na minus, chociaż naprawdę w głębi duszy miałam nadzieję na sceny które aż wmurują mnie w fotel z wrażenia. Tak jak podejrzewałam - Michelle Fairley była najmocniejszą stroną Krwawych Godów. Nie wątpiłam w to, że aktorsko stanie na wysokości zadania. Z drugiej strony jednak, jej dobry występ dodatkowo uwypuklał niedoskonałości pozostałych, zwłaszcza Robba. Trochę też nie pasowało mi to przeplatanie scen z Cat ze scenami z Aryą. Nie wiem w sumie jak inaczej można by to było nagrać, ale IMO urwano sceny wewnątrz zamku w nieodpowiednim momencie. W pierwszej chwili, widząc zdradę Freyów jest się zszokowanym, a po chwili te emocje opadają, bo mamy widok na Aryę. Ja tak to przynajmniej odebrałam. Mimo to, uważam że ostatnia scena z Cat i z tym jak obojetne jej było to czy umrze czy nie, była wspaniała. Ale po raz kolejny - zasługa świetnej gry aktorskiej. Śmierć Robba wypadła wyjątkowo blado, już lepiej nawet zagrała Talissa. No i doskonały w każdym calu Bolton.

Dodatkowo to czego brakowało w scenie rzezi na ślubie, to obecności innych żołnierzy Robba. Ale to jest zarzut zarówno do tego odcinka, jak i do wszystkich pozostałych tego sezonu. Ekipa Robba została tak mocno okrojona, że może się wydawać, że jego jedynym dowódcą wojskowym był Bolton. Szkoda, że nie zaangażowano więcej postaci - gdyby w tym sezonie pojawili się też inni ważni żołnierze Robba, to szok byłby tym większy, widząc jak wszyscy oni umierają.

Ogólnie nie wyszło tak źle jak się tego obawiałam, ale nie było też arcydzieła na które po cichu miałam nadzieję.

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 3 cze 2013, o 10:04

Ja jestem pozamiatany :( Dawno żaden film nie wywołał u mnie tylu emocji. Odcinek wstrząsający, smutny, wzruszający. Jeden z najlepszych w tym serialu. Za te emocje daję 6.

Krwawe Gody nie miały tego rozmachu, jakiego się spodziewałem. Ale samo budowanie napięcia wyszło znakomicie, począwszy od pierwszych scen odcinka, poprzez rozczulający moment złożenia przysięgi przez szczęśliwego i zupełnie nieświadomego, tego, co za chwilę ma nadejść, Edmure'a, scenę z Aryą będącą tak blisko, a jednak daleko spotkania się ze swoją rodziną, aż po dramatyczny finał. Podobały mi się (o ile można użyć w ogóle tego słowa w odniesieniu do sceny zbiorowego morderstwa popełnionego na głównych bohaterach) te fragmenty, które zwiastowały zbliżającą się masakrę: Lothar zamykający drzwi, wejście "Deszczy Castamere", niepokój w oczach Cat siedzącej koło Boltona i wymowne, zdradzieckie spojrzenie lorda Dreadfort. Następująca potem lawina śmierci to już Szekspir w czystym wydaniu. Michelle Fairley była w tej scenie wielka, mimo że zabrakło samookaleczenia twarzy, ale i tak rozpacz zagrała idealnie. No i ta przejmująca cisza na koniec.

Dobrze wypadła sekwencja w Queenscrown, choć czasem zawodził montaż. No i zabrakło mi ujęć z drugiego sezonu, w których Bran patrzył oczami wilkora. Udało się jednak twórcom zbudować odpowiednie napięcie. A scena pożegnania Brana z Rickonem, z charakterystycznym motywem muzycznym Starków w tle, jest jedną z bardziej wzruszających w tym sezonie. Wreszcie ten wątek zagrał tak jak powinien.

Co do Dany: wyszło przyzwoicie. Nie mogę się nadziwić umiejętnościom Joraha, Naharisa i Szarego Robaka. Otrzymaliśmy chyba jedną z lepszych napierdzielanek w sezonie. Brawa dla aktorów, choreografów walk i montażysty.

Z minusów:
- No odwlekają tego Zimnorękiego i odwlekają. Mogliby go już teraz dać, to facet podniósłby wartość tego w sumie i tak dobrego odcinka;
- Brak większej rozpierduchy na zewnątrz Bliźniaków, walczącego Ogara i szalejącego wilkora. Choć ostatnie tchnienie Szarego Wichra wypadło nieźle.
- Blackfish ocalał, bo poszedł się odlać. Tanie zagranie.
- Upadek teorii Talisa/Jeyne =szpieg. Postawili na smutne love story, ale wybaczam, bo śmierć żony Robba wyszła przejmująco, tak jak całe KG.

P.S. Perkusista Coldplaya, Will Champion, grał na bębnie podczas wesela. Też go wyłapaliście?
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

untilthemorning
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 lip 2012, o 22:55

Postautor: untilthemorning » 3 cze 2013, o 10:08

Junki pisze:- Brak większej rozpierduchy na zewnątrz Bliźniaków, walczącego Ogara

http://www.youtube.com/watch?v=qJ4paRnL ... ata_player
Zobacz sobie promo. Walczącego Ogara może nie będzie, ale na bank będzie cała rzeź i masakra wokół Bliźniaków i w obozie na początku 10 odcinka pewnie ;) Wątpię, żeby Arya już się wyrywała i wrzeszczała z rozpaczy, ale widać jaw promo kompletnie przybitą.
The north remembers, Lord Davos. The north remembers, and this mummer's farce is almost done.

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 3 cze 2013, o 10:31

Nadal jeszcze nie pozbierałam się na tyle, by wystawić odcinkowi ocenę, ale naszło mnie kilka pomysłów, co można było zrobić, aby Krwawe ody były jeszcze lepsze.

Wyobraźmy sobie, że scena mordu wyglądałaby tak...
Ogar i Arya przyjeżdżają do Bliźniaków, Starkówna znika. Emure i Roslinn zostają zaniesieni do sypialni. Muzycy zaczynają grać "Deszcze.." (właśnie tę wersję z instrumentami smyczkowymi, aby każdy, nawet najmniej muzykalny widz skapnął się, co to za utwór), lord Frey zaczyna swoją przemowę, Cat zauważa zbroję na Boltonie. Muzyka wciąż gra, ale robi się gwałtowniejsza, zaczynają grzmieć bębny, pojawiają się też piszczałki. Wtedy pada pierwszy cios, powiedzmy Talisa dostaje miecz w plecy (seria ciosów w brzuch i dla mnie była zbyt mocna).
Wtedy montaż mógłby stać się bardzo dynamiczny. Mielibyśmy szybki przeskok na sytuację poza zamkiem - pokazanie rzezi. Znowu przeskok - deszcz bełtów przeszywający gości weselnych. Przeskok - Arya biegnie uwolnić Szarego Wichra (ewentualnie mógłby to zrobić uberkomandos Brynden i salwować się skokiem do rzeki, ale nie rozdrabniajmy się). Przeskok - mordy w sali biesiadnej, Robb przeszyty strzałami. Przeskok - wilkor wyskakuje z klatki na Freyów, Ogar chwyta Starkównę. Znowu krótka migawka chaosu wewnątrz zamku, Cat zaczyna czołgać się w stronę lady Frey. Przeskok - Szary Wicher ginie, Ogar odciąga wrzeszczącą i wyrywającą się Aryię, wreszcie wali ją w głowę.
Wtedy akcja nieco stopuje. Dzikie "Deszcze Castamere" wreszcie cichną. Cat chwyta żonę Freya, mówi swoje ultimatum. Ranny, zakrwawiony Robb płacze z Talisą w ramionach. Wszystko jest serialowo, aż do "przekazania pozdrowienień" od Jaime'a przez lorda Boltona. Wtedy lady Stark zaczyna płakać i śmiać się obłąkańczo, zabija dziewczynę. Przez chwilę jeszcze płacze i wyje ze zwłokami w ramionach, aż w końcu jeden z Freyów podrzyna jej gardło. Catelyn pada w ciszy na ziemię. Napisy końcowe.

Byłoby lepiej?

E: po namyśle zmieniłabym kolejność zabijania weselników. Najpierw bełt przeszyłby Robba. Ważniejszego oraz niebezpieczniejszego od żony zarówno w oczach matki, jak i morderców. Talisa zostałaby zabita w jednej następnych migawek
Ostatnio zmieniony 3 cze 2013, o 11:04 przez Goszka, łącznie zmieniany 2 razy.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

Moon Boy
Poziom 4
Rejestracja: 22 maja 2013, o 07:56

Postautor: Moon Boy » 3 cze 2013, o 10:31

Wydaje mi się że będzie podobnie jak w I sezonie po 7 odcinku tzn jatka pozakomnatowa na samym początku epizodu 8. I z tego co widać na promo pojawi się Asha/Yara (czyżby list od Ramsaya z kawałkiem skóry....). Również Ogar pracuje mieczem w jednym ujeciu więc może jednak usiecze paru zbrojnych Freyów :)

Drusilla
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 kwie 2013, o 01:33

Postautor: Drusilla » 3 cze 2013, o 11:48

Ode mnie piąteczka. Pierwszy odcinek od dawna, oglądając który nie czułam jakichś większych zgrzytów, zdecydowanie najlepszy odcinek tej serii - ale szczerze mówiąc, nie jestem jakoś bardzo zachwycona. Trochę zabrakło mi emocji, można to było zrobić o wiele dramatyczniej.

- Na wątki Dany i scenę z Samem nie zwróciłam większej uwagi i wydaje mi się, że lepiej by wyszli na przerzuceniu ich do innego odcinka i skupieniu się na KG, bo miałam jedynie wrażenie niepotrzebnych przerywników

- Arya - jeden z największych zarzutów, jaki mam do tego odcinka, to że nie dali Maisie za bardzo pograć. W książkach to właśnie rozdziały Aryi na RW były dla mnie najsmutniejsze i najbardziej uderzające, w serialu nie pokazali nic z jej rozpaczy, gdy zrozumiała co się dzieje, nie było wyrywania się Ogarowi, krzyków i próby dotarcia do matki - wielka szkoda.
Maisie dałaby radę to zagrać (zupełnie nie zgadzam się z opiniami, że jej gra w tej serii jest nienajlepsza - po prostu piszą jej wiele średnich scen, w których nie ma jak się wykazać) i to mogły być jedne z najbardziej dramatycznych scen tego odcinka, a tak - zmarnowali okazję.
Na plus jedynie to, że zobaczyła śmierć Szarego Wichra, choć tutaj też mogli rozegrać to lepiej - gdyby załatwił Freya czy dwóch, zanim go zastrzelili, byłoby efektowniej. Arya faktycznie mogła go wypuścić.

- na filmwebie zauważyłam, że kilka osób skojarzyło tę figurkę na planszy symbolizującą ród Boltonów na początku odcinka, z krzyżem Theona. Wreszcie:) Bo chyba nie mogli w bardziej oczywisty sposób dać widzom wskazówki co do tego, kim może być Ramsay, bez mówienia wprost. A z tego co zauważyłam, chorągwie Boltonów migające czasem w poprzednich odcinkach nie były dla większości wystarczającą wskazówką.

- trochę mi żal, że Talisa nie okazała się jednak zdrajczynią. Mam tutaj nieco podobne odczucia do tych po śmierci Ros - po co to wszystko było, jeśli donikąd nie prowadziło? Zamiast Jeyne Westerling dostaliśmy słodko-mdłe love story i robienie z Robba lekkomyślnego idioty. Gdyby przynajmniej Talisa była szpiclem, ten wątek byłby ciekawszy, a tak wyszedł banał.

- mam wielką nadzieję, że nie zabili Blackfisha

- braku Greatjona mi żal, no ale powiedzmy, że nie był tam najważniejszy, ale przydałoby się podkreślenie istnienia Wendela Manderly'ego - choćby jeden krótki dialog, żeby widzowie mogli skojarzyć postać. W 5 tomie zemsta Manderlych jest dość ważna, dlatego lepiej byłoby, gdyby widzowie wiedzieli, za kogo się mszczą

- Walder Frey świetny, dokładnie taki, jaki być powinien, aż szkoda, że nie dali mu trochę więcej tych "uroczych" dialogów ze Starkami. Fantsatycznie dobrany aktor, idealnie pasuje do mojego wyobrażenia.

- Bran - super, że wreszcie warguje i że zachowali scenę z pomocą Jonowi. Osha odeszła z całkiem sensownego powodu - widząc, że Bran naprawdę ma konkretną moc zrozumiała, że to wszystko może mieć jakiś większy sens i pozwoliła mu odejść z Reedami. Lepsze to, niż powód typu, że nie mogła dogadać się z Meerą i Jojenem.
Kwestie mówione Rickona sprawiły mi wielką radość:). Zrobiło mi się nawet smutno na scenie pożegnania i mam nadzieję, że GRRM ma dla Rickona jakiś wielki efektowny powrót w 6 tomie;)

- żal mi się zrobiło Ygritte - w książce była na Jona wściekła i nawet do niego strzeliła, tutaj było widać tylko rozpacz z powodu jego zdrady. Trochę szkoda, że nie zraniła go w nogę:) Atak orła Orella w tej samej scenie też był dobrym pomysłem.

- i to, co zakłuło mnie już kilka odcinków wcześniej - czemu "Lannisters send their regards" zamiast "Jaime Lannister..."?
To miało być personalne, Lady Stoneheart ma nienawidzić Jaime'go w szczególności. Może mało istotne, ale po co to zmieniać?

- sama finalna masakra - za krótko, za szybko, za mało emocjonalnie. To jest fragment odcinka, na który powinni poświęcić więcej czasu, mam nadzieję, że przynajmniej w następnym pokażą więcej tego, co działo się poza zamkiem i reakcji Aryi.
Jedynie Michelle Farley świetna, ale to tylko sprawia, że jestem zła, że w tym sezonie ograniczyli jej rolę do snucia się na 3-cim planie i nie dali jej pograć, pomijając idiotyczne sceny z wyrzucaniem sobie, że nie kochała Jona.

- brak czapek u wron i Dzikich, ale część Freyów na weselu siedziała w czapkach:D Strasznie mnie to rozbawiło.
Ostatnio zmieniony 3 cze 2013, o 12:11 przez Drusilla, łącznie zmieniany 2 razy.

Loopoos
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 kwie 2013, o 14:40

Postautor: Loopoos » 3 cze 2013, o 11:55

Odcinek na piątkę.
Jedyne czego zabrakło mi na KG to dokończenie tekstu Freya.

- He - zachichotał lord Walder - król północy wstaje. Wygląda na to, że zabiliśmy trochę twoich ludzi, Wasza Miłość. Och, ale jeśli cię przeproszę, na pewno wyzdrowieją, he.


Aż dziwne, że odcinek totalnie bez cycków. Już myślałem, że na pokładzinach twórcy nadrobią ;)

Vuko
Poziom 2
Rejestracja: 24 kwie 2012, o 18:24

Postautor: Vuko » 3 cze 2013, o 11:56

Nie podoba mi się rola "nieskalanych". To była zdyscyplinowana piechota, która miała walczyć w dużych jednostkach i rozbijać kolejne oddziały wroga, a nie ninja z włóczniami.

Co do KG brakowało mi sceny, kiedy nagle te drzwi do komnaty otwierają się i przez nie wchodzą zakuci w stal rycerze Freyów i zaczynają systematycznie mordować Starków i ich chorążych, bo to podrzynanie gardeł nożami poszło im zbyt gładko. Po pierwsze kusznicy nie powinni ot tak sobie strzelać do nich bez celowania, bo trafialiby również we własnych ludzi, po drugie - kiedy ginęła Talisa jeszcze nie zaczęła się walka i ludzie Starków mieli te kilka sekund na reakcję.

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Postautor: Maegi » 3 cze 2013, o 12:48

Szary Robak jest tak boski, że awansował na hoplitę-ninja. @guru

Mam ten problem (szumne słowo) z KG, że nakręcono to tak statycznie i teatralnie. Słusznie Vuko, mieli czas na reakcję. Przystępuje morderca o kroczek, aby wejść w kadr - i postępuje kroczek, aby z kadru wyjść. Reszta się gapi.

Klatka po klatce: Cat daje w twarz Boltonowi, krzyczy "Robb!" i milknie... A Bolton ma czas, aby przebiec cały kadr. Lothar Frey wyjmuje z rękawa nóż i podchodzi do Talisy. Pięć pchnięć - reszta się gapi. Pojawiają się kusznicy na galerii. Robb dostaje - jego ludzie siedzą, słownie jeden z drugim się podnosi z krzesła. Bełty latają w powietrzu - każdy może dostać. Za wyjątkiem dziada Freya, bo siedzi pod galerią. Zraniona Cat wpełza pod ławę, żeby zupełnie przypadkiem wyrwać spod przeciwnej ławy (jakieś dwa metry odległości?) żoneczkę Freya. Podnosi się Robb, jak już skończył z załamywaniem rąk nad Talisą. I co? Przystępuje kroczek Bolton niczym na scenie w teatrze. A potem kroczek w bok. Cat niemrawo zakrzyknie i zamilknie. Czarny Walder robi kroczek - ciach i po sprawie - kroczek w tył. W międzyczasie Arya się snuje i wybija widza z rytmu. A Frey zostaje ograbiony z tekstu jak słusznie zauważył Loopoos wyżej.

Co by złego nie mówić o Talisie, to jej śmierć Oona Chaplin zagrała koncertowo. Ma dziewczyna talent do pewnego slapstickowego zacięcia. Pewnie po dziadku. Ja się nie nabijam - uważam, że zagrała tę śmierć bardzo dobrze.

Będę nudna i powtórzę: gdzie są bębny? Gdzie jest szaleństwo Cat? Gdzie jej histeria? Gdzie piłowanie szyi zakładnika? To jest esencja KG, której mi zabrakło. Jest za grzecznie - a tak to jest wariacja na temat KG, której nie kupuję. @threaten

Jak to się mówi: nie można mieć przecież wszystkiego. @xmass3 Wiem, wiem.
Obrazek The dragons know. Do you?

Pudukhepa
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 mar 2013, o 22:36

Postautor: Pudukhepa » 3 cze 2013, o 13:22

Maegi, miałam podobne odczucia, nie wiedziałam tylko jak to ubrać w słowa ;d co Tobie się udało. O to właśnie chodzi. Było zbyt statycznie. Zwłaszcza to wyciągnięcie żony Freya spod stołu przez Cat wydawało mi się wyjątkowo powolne i sztuczne. Przecież na tym balkonie, czy co by to nie było, stali kusznicy/łucznicy, mogli swobodnie ją zestrzelić widząc, że rusza się w stronę ich pana/ojca. Rzeczywiście, bohaterowie mieli zwyczajnie zbyt dużo czasu na reakcję, może dlatego w moim odczuciu napięcie w pewnym momencie siadło. Co nie zmienia faktu, że nadal mam bardzo dużo szacunku i podziwu do Michelle Fairley za całą scenę.

Vuko
Poziom 2
Rejestracja: 24 kwie 2012, o 18:24

Postautor: Vuko » 3 cze 2013, o 13:28

Pudukhepa pisze:Maegi, miałam podobne odczucia, nie wiedziałam tylko jak to ubrać w słowa ;d co Tobie się udało. O to właśnie chodzi. Było zbyt statycznie. Zwłaszcza to wyciągnięcie żony Freya spod stołu przez Cat wydawało mi się wyjątkowo powolne i sztuczne. Przecież na tym balkonie, czy co by to nie było, stali kusznicy/łucznicy, mogli swobodnie ją zestrzelić widząc, że rusza się w stronę ich pana/ojca. Rzeczywiście, bohaterowie mieli zwyczajnie zbyt dużo czasu na reakcję, może dlatego w moim odczuciu napięcie w pewnym momencie siadło. Co nie zmienia faktu, że nadal mam bardzo dużo szacunku i podziwu do Michelle Fairley za całą scenę.
W ogóle walki kiepsko wychodzą twórcom GOT. W takim niskobudżetowym Vikings (pojedynek głównego bohatera, walka na plaży) są one świetnie przedstawione bez jakichś tam wielkich nakładów.

Sida__
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 18 mar 2013, o 05:51

Postautor: Sida__ » 3 cze 2013, o 14:24

Chyba miałam zbyt wygórowane oczekiwania co do tego odcinka. Jeszcze go nie oceniłam, ale zastanawiam się nad czwórką lub piątką. Takie luźne uwagi, nie będę punktować wszystkich plusów i minusów:

- Zupełnie niepotrzebna scena z Samem i Goździk. W tak ważnym odcinku jak ten nie powinno się wrzucać zbyt wielu wątków, a ta dwójka pojawiła się chyba tylko po to, żeby odcinek był dłuższy o te trzy minuty.
- Jon i przyjaciele wypadli dobrze. Polubiłam serialowego Orella, i bardzo podobała mi się scena jego śmierci i ataku orła. Obawiałam się, że z tego zrezygnują, albo że będzie to całkowicie nie do zrozumienia dla serialowców. Ale wyszło bardzo ładnie. Ygritte patrząca na Jona odjeżdżającego w siną dal też na plus.
- Sceny z Branem i resztą też wyszły dobrze. Szczególnie warging-hodoring, rozstanie też było całkiem sensowne. I jeden z największych plusów odcinka - Rickon umie mówić D: Naprawdę, nie pamiętam ani jednego całego zdania wypowiedzianego przez tę postać do tego odcinka. Miłe zaskoczenie.
- Sceny okołoyunkaiowe nie podobały mi się. Nie licząc jednego momentu, wyraz twarzy Joraha w chwili, kiedy Danka pyta co z Daariem - bezcenne. Walka w mieście wyszła imo tragicznie, walka prawie turowa. I Nieskalany-ninja, to już w ogóle coś strasznego. I Daario, w poprzednim odcinku zrobił na mnie bardzo złe wrażenie, teraz tylko się pogłębiło.
- Aryę i jej Ogara oglądało się bardzo dobrze, ale to głównie przez Ogara. Gra aktorska Maisie pozostawia naprawdę wiele do życzenia.
- I najważniejszy motyw odcinka, ślub. Tu mam naprawdę bardzo mieszane odczucia. Początek był dobry, Walder zagrany świetnie, chleb i sól odpowiednio zaakcentowane. Obecność Talisy była średnim pomysłem, ale nie irytowała mnie tak jak zawsze. Pokazanie panien Frey wyszło bardzo dobrze, a Roslin jest chyba ulepiona z lukru, taka urocza. "Deszcze Castamere" brzmiały cudnie, czuć było tę zagęszczającą się atmosferę. Moment, w którym Róża pokazuje Cat co ma pod rękawem mnie urzekł. W sumie w tym momencie zaczęło się naprawdę psuć. Cała akcja była strasznie statyczna i powolna, szczególnie kiedy Cat złapała żonę Freya (bajdełej, bardzo dobra zamiana, jakoś pasowało mi to tu bardziej niż wersja książkowa). Sceny śmierci Talisy i Robba były natomiast bardzo dobre, za nie zdecydowany plus. A, jeszcze jedna ciekawa lecja, jaką możemy wyciągnąć z tej sceny - jeśli chcesz przeżyć rzeź, wyjdź się załatwić, będziesz nietykalny. Naprawdę, nie mam pojęcia, po kiego był tam ten Blackfish, i jak udało mu się przeżyć (bo musiał przeżyć, chyba że twórcy wiedzą coś, czego my nie wiemy).

Wyszło trochę bez ładu i składu, ale, jak pisałam, to tylko takie luźne przemyślenia.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Postautor: Nan » 3 cze 2013, o 14:37

Goszka pisze:Opadła mi szczęka i jeszcze jej nie znalazłam. A osoby nieznające książki pewnie się nie pozbierają do końca tygodnia.

O bogowie nowi i starzy!

Nie dam jeszcze oceny, muszę przetrawić cały odcinek.

Mogę napisać jedno: że Krwawe Gody mnie nie zawiodły. Nakręcono je niemal idealnie. Michelle Fairley była świetna. Już widzę w niej LSH.


Jestem świeżo po i... łzy płyną mi strumieniem po policzku! Jedyne co mi przychodzi do głowy to cholera Talisa tak nie lubiana (także przeze mnie) jednak nie okazała się zdrajczynią! MASAKRA w każdym słowa tego znaczeniu.

Reszta wątków także były wspaniałe. Szczególnie Jon walczący z Dzikimi oraz Bran i jego zdolności. Scenę ukradł jednak mały Rickon :-) Słodki chłopiec. Ooooooooooooo Dany i spółka, Ogar i Arya oraz Sam i Gożdzik byli wspaniałym uzupełnieniem tego odcinka. Więcej nie napisze bo są jeszcze we mnie ogromne emocje.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 3 cze 2013, o 14:57

Ha, dopiero gdy obejrzałam odcinek po raz drugi dostrzegłam Manderly'ego. Wcześniej o nim zapomniałam. A to chyba nie wróży dobrze, wątpię, by serialowiec skojarzył jakiegoś grubasa z drugiego planu.

Co do Blackfisha, to w ogóle na weselu nie był potrzebny. Chyba tylko po to, by Clive Russell mógł sobie pograć. Albo dla śmiesznej sceny z Freyównami - wtedy to wybaczam :)

Podczas seansu zaczęłam się zastanawiać jak poprowadzą wątek Rickona i Oshy. Jak do Manderly'ego dotrze informacja o najmłodszym synu Neda i jak dowie się, że ten popłynął na Skagos? Bo raz, że nie ma świadków, a dwa, to dlaczego wyskoczyli z tymi Umberami? Przydałoby się, by w kolejnych sezonach jakoś to wyjaśnili. Co myślicie? Może dostaniemy wątek z perspektywy Oshy i Rickona? O ile to będzie pod patronatem Martina, to może być ciekawie. Chciałabym coś takiego dostać, pod warunkiem, że nie będzie to za bardzo spoilerowało książki. Ale z drugiej strony znamy chęć D&D do samowolki, więc mogłoby różnie wyjść.
Ostatnio zmieniony 3 cze 2013, o 15:01 przez Il Biondo, łącznie zmieniany 1 raz.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Cytadel
Poziom 1
Rejestracja: 29 lis 2012, o 18:45

Postautor: Cytadel » 3 cze 2013, o 15:00

Prawie się popłakałem...
Nigdy Talisy nie lubiłem, ale powoli, wraz z upływem czasu, zaczynałem siedzieć jak na szpilkach, i gdy rozmawiała z Robbem wręcz bałem się, że to już, zaraz, przebije ją jakiś bełt... Ale było jeszcze gorzej... Ta scena to istna makabra.

Szpiegiem może się jeszcze okazać. Może zwyczajnie i ją zdradzili, chcieli to zrobić jak należy, do końca, albo nie mogli dopuścić do narodzin dziedzica Robba.

Jedyne co jeszcze mi się nasuwa poza tymi strasznymi, okropnymi scenami, to brak Zimnorękiego. Jeszcze się okaże, że go w ogóle nie pokażą. A jeden, ostatni odcinek sezonu to za mało według mnie. Mogliby go pokazać teraz, albo nawet w 8 odcinku (bo wrony na drzewie, to przecież chyba jego sprawka?), zostawić jakiś niedosyt, tajemnicę i rozwinąć wątek choć trochę przed końcem sezonu. A tak co? Pokażą go na sam koniec, i rok przerwy, a po przerwie pewnie znów pojawi się tylko na krótką chwilę. I nic z tego nie będzie.

venganza
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 lis 2011, o 11:55

Postautor: venganza » 3 cze 2013, o 15:05

Te Krwawe gody niestety zaleciały mi slasherem. Tak na to czekałam a niedosyt pozostał. Źle stopniowane napięcie- od momencie zagrania Deszczy nie powinni byli przerzucać się na sceny z Aryą, to popsuło nieco cały efekt, nerwowość gdzieś zdążyła opaść. No i te teatralne sceny typu posiekanie Sralisny nożem, Robb czołgający się do niej, Cat stojąca jeszcze w chwilę pod poderżnięciu gardła. Było niemal dobrze, no ale właśnie- niemal.

Reszty nawet nie komentuję bo tak naprawdę przy tym na co wszystko czekaliśmy, jest właściwie nieważna :) Jeśli wesele Joffa będzie w następnym odcinku (Ktoś wie kiedy) to Ci, którzy byli za północą, będą mieli coś na pocieszenie przynajmniej :D

No nic, na moje łzy przyjdzie czas za tydzień. Mam nadzieję, ze dla Joffa też postarają się o trochę dramatyzmu i nie będą stronniczy :(
'Jest taka dziewczyna, która wędruje między światami...'

notozobaczymy
Poziom 4
Rejestracja: 5 maja 2011, o 00:03

Postautor: notozobaczymy » 3 cze 2013, o 15:28

untilthemorning pisze:W wątku Daenerys nic mi nie zgrzytało, w sumie za bardzo nie pamiętam tego wątku z książki, ale dla mnie trochę zapychał odcinek.


Nic dziwnego:) Bo w sadze Danka samego Yunkai dotąd nie zdobyła. Po bitwie pod miastem dogadała się z władzami i ci po prostu wypuścili niewolników. Tu fajnie zagrane, choć urągające zasadom logiki (druga brama jako zwykłe drzwiczki pilnowane przez kilka osób - huh?). Ale wątek na plus.

Świetnie zrobiony dziś wątek ekipy Brana. Wreszcie dali aktorom pograć. Rickon nie spał, Jojen się nie trząsł, Meera nie kłóciła się z Oshą. Dobre dialogi, sensownie poprowadzone.

W wątku dzikich plusy dla Crooka i za atak orła. Jon Snow tradycyjnie bez rewelacji.

Sam-Goździk - krótka, niedenerwująca scena.

Arya-Ogar - a mnie się z powrotem gra Maisie podoba. W scenie oglądania się na 2 wieże widać było wręcz sprzeczne uczucia targające Aryą, obawiającą się braku akceptacji. Faktem jednocześnie jest, że Rory przytłacza Maisie, tak jak w 2. sezonie robił to Charles Dance.

Scena z planami bojowymi Robba (ojej, to B. i R. jednak nie żyją i jesteśmy tego pewni) - nie chce mi się znęcać nad prowadzeniem tego wątku.

Sceny powitania, przedstawienia Freyówien, scena ślubna, pokładziny. Tak miało być. Plusują za cały odcinek Walder, Edmure i Roose, a także Catelyn. Brynden, jak rozumiem, poszedł obsikać święte drzewo i wróci do Riverrun? Fatalnie niewykorzystana postać i dobry aktor. Minus za cium cium Robba i Talissy (wybaczany jednak z uwagi na pozytywne zakończenie;)).

Same KG - not bad. Było napięcie, były deszcze, była kolczuga Boltona, była akcja poza zamkiem. Było też brutalnie w środku. Dobry pomysł z żoną Waldera ("znajdę sobie inną";)). Cat była tak teatralna, jak być powinna. Duet Chaplin-Madden żegnamy bez żalu.

Ocena. 5 z minusem.

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 3 cze 2013, o 15:56

Przy takich odcinkach, jak ten, żałuję, że czytałam książki. Wiedząc, co się wydarzy, miałam trudność z oglądaniem odcinka jak bogowie nakazali, od początku do końca, na wszystko reagowałam w stylu „streszczajcie się, do licha!”. Tak pokrótce: wątek Brana wreszcie zadowolił moją spragnioną magii duszyczkę, dostaliśmy prawie wszystkie supermoce na raz, tyle, że w odwrotnej kolejności niż w książce, ale z tego powodu płakała nie będę. Wiemy już, że „Heir to Winterfell” z soundtracku odnosi się do Rickona, ciekawa jestem tylko, jak poprowadzą ten wątek w związku z kierunkiem marszu. Umberowie? WTF? A co ze Skagos? A zresztą, będę się o to martwić później. Sam i Goździk - ej, co to ma być, a gdzie Zimnoręki, to on powinien być ich przewodnikiem! Jon i spółka - w porządku. A, jeszcze Essos - wiecie, Daario rozczochrany i zbryzgany krwią bardziej mi się podoba. ;)
Co do akcji w Bliźniakach - plany strategiczne Robba są do bani, miałam nadzieję, że może chociaż w ostatnim odcinku chłopak się ogarnie, zwłaszcza że była przy nim Catelyn... Ech, dlaczego nie dali mu odejść godnie, w roli króla, który zamierzał odzyskać Północ, a nie upartego jak osioł młokosa? Ceremonia przywitania i sam ślub - cudowne. Ta gra spojrzeń, na przykład to Walderowe "widzisz, mogłeś ją mieć", Blackfish i te brzydkie Freyówny, mina Edmure'a, gdy zobaczył przyszłą żonę, potem to przekomarzanie przy stole, na przykład w momencie, kiedy Robb chce ratować Cat przed Boltonem, a Talisa odpowiada, że Catelyn nie potrzebuje ratunku... To, że nastrój na weselu oraz gra kapeli były lepsze niż w książce, oceniam jako zmianę na plus, tym większy szok dla czystych serialowców. Aż wreszcie zamknięto wrota (natychmiast miałam skojarzenia z Odyseją i masakrą zalotników, swoją drogą, ten dźwięk przyprawił mnie o dreszcze), po czym zabrzmiały Deszcze Castamere… W którym mieście mieli tych skrytobójców, którzy przed wykonaniem roboty mówili ofierze „tak mi smutno”? Bo to pierwsze przyszło mi do głowy, kiedy muzyka zaczęła grać. Melodia brzmiała tak smutno, i jeszcze potem Szary Wicher, skomlący w zamknięciu… Miałam łzy w oczach. Reszta pozostawiła mnie z uczuciem niedosytu. Były świetne momenty, jak wymiana spojrzeń między Roosem a Catelyn, stary Walder, który zaciesza w podobnym stylu, jak kibic meczu bokserskiego, ale ogólnie jak dla mnie wypadło tak, jak pisało kilku przedmówców - zbyt statycznie, jakby się ustawiali do zamordowania. No i miałam nadzieję, że Arya wypuści wilkora i Szary Wicher zagryzie paru Freyów. Ogólne wrażenie po odcinku jest jednak takie, że daję 5.
"All beauty must die."

oczymm
Poziom 1
Rejestracja: 8 maja 2012, o 18:45

Postautor: oczymm » 3 cze 2013, o 15:59

Miałem cień nadziei, że chociaż sceny RW nie zepsują. O ja głupi i naiwny...
Wyszło teatralnie a momentami komicznie wręcz. Całość ANTYKLIMATYCZNA - a przecież były wzorce, których można było czerpać garściami jak scena w piwnicy w Bękartach ... Z Tarantino otrzymaliśmy jedynie groteskową przemoc. Zaczynało się nawet dobrze, od przywitania gości, ale im dalej w las tym gorzej. Od momentu gdy Cat włącza zmysły Sherlocka Holmesa wszystko zaczyna się psuć Brakuje dynami, wszystko dzieje się malutkimi fragmentami do tego pocięte scenami z Aryą. Przekomicznie pojawiali się kolejni osobnicy ze sztyletami :D. Brakowało suspensu, wyraźnego poczucia, że coś jest nie tak., subtelności. @confused Wszystko od razu podane na tacy, no ale tak jest praktycznie od drugiego sezonu.
Twórcy maja teraz jeden problem z głowy, mogą w pełni się skupic na Dynastii Lannisterów i Zbuntowanym Aniołku. Tak to wygląda od II Sezonu, że każdy kto nie ma blond lub platynowych włosów jest pokazywany dosyć ogólnikowo, mało w zgodzie z książką.
Soczysta pała za ten odcinek !!!

Tutaj nieco szerszy opis wrażeń, z którymi w pełni się zgadzam:
http://asoiaf.westeros.org/index.php/to ... try4529937

annano
Poziom 1
Rejestracja: 11 lut 2013, o 17:52

Postautor: annano » 3 cze 2013, o 16:57

6 pierwszy raz w sezonie. ale nie oszukujmy się te dwa tygodnie i wiedza co będzie to już było mocne 5+ :)

do rzeczy. akcja jak w 1 sezonie, gdy nie wiedziałem co dlaczego po co. teraz też tak się czułem. wszystkie poruszane dziś wątki, no może poza Samem miały dynamikę jakiej od Bitwy nad czarnym nurtem mi brakowało trochę. Nie było na szczęście Lanisterów, tylko Bolton ich wyręczał.

Cenię sagę Martina m.in. za cudowne przecinanie się wątków prowadzonych przez niego postaci. Dziś był Rob i Arja oraz Jon i Bran. Tego od dawna brakowało, to zdynamizowało odcinek na maxa.


Bliźniaki. Już 5 raz obejrzałem chyba i oglądał będę jeszcze. Faktycznie trochę sztucznie i teatralnie. Wszystko działo się w mgnieniu oka a trwało dobre kila minut.
Kto śmiał się z Talisy teraz mu trochę głupio. Nienarodzony Eddard chyba najbardziej boli postronnego widza. Dwa sezony Talisy pięknie zakończone, chociaż boli, bo w sadze [spoiler!] nie wyjaśnili jej stanu błogosławionego do końca i liczyłem na pogrobowca w stylu syna Aleksandra Macedońskiego. Nawet myślałem, Czarna Ryba Talisę jakoś wyprowadzi. cóż.

Cat/Uncat podejrzliwa, spostrzegawcza ale zbyt wyważona, gdy usłyszała Deszcze... już powinna panikować. Umarła jak matka, [[spoiler!]dajcie jej wariować po śmierci.

Robb, bo przecież o niego tu chodziło a nie o Talisę i Cat. Biedny, nie zdążył zareagować, dziecko, żona, matka. Smutne. Lanisterowie zapłacili długi.

Co dalej. Rikon na Skagos to chyba w 2 stronę niż do Umberów. Snow i Dzicy, będzie się działo. Już czekam na Staszka i walkę na śniegu. Dany od w książce musi odstać swoje w serialu dynamicznie jest. Jak to mówią od wesela do wesela, moje oczy zerkają już na Przystań- tyle nudów i mezaliansów więc czas podać czerwone wino na wesele.

naitr
Poziom 2
Rejestracja: 11 sie 2011, o 16:06

Postautor: naitr » 3 cze 2013, o 18:08

ehh, znowu nakombinowali ze zmianami... wiadoma scena bardzo mocna, trochę mnie rozwaliła i pewnie jakiś czas pobłądzę myślami w jej okolicach.

arya ostatnio wypada coś słabo, choć motyw z przywaleniem dziadowi był niezły ;) miałem nadzieję, że na koniec uwolni wilkora, ale to najwyraźniej byłoby zbyt wiele.

północ (dzicy) na propsie, świetna scena z orrenem.

danka skrótowo i kameralnie, za to w końcu pojawiła się odpowiednia dynamika...

zasadniczo moja 'standardowa' ocena: 5/6. sezon trzeci jest moim zdaniem klasę lepszy od poprzedniego i jak na razie żaden odcinek nie spadł w mojej ocenie poniżej 4. mam nadzieję, że dziesiątka zakończy się wysłaniem do piachu tywina (choć pewnie wysyłanie do piachu obrzydliwców stanie na joffreyu :P). no nic, zaczynam pisać nie na temat ;)
The North remembers.

moremess
Poziom 1
Rejestracja: 11 maja 2013, o 13:52

Postautor: moremess » 3 cze 2013, o 18:12

Powitanie u Freya - dobra scena z wyjątkiem tego, że cały czas zastanawiałam się po co wzięli ze sobą Talisę i postawili ją w pierwszym rzędzie (głupota czy wyznawanie zasady "jak obrażać Freya to już na całego" ? )
Edmure nadal wzbudza moją nieskończoną sympatię - i gdy jest załamany Freyowymi "pięknościami" i podczas wesela zachwycony swoją piękną żonką (bezcenna mina na widok twarzy panny młodej XD )

Naprawdę dobra scena z walką i ucieczką Jona(wyraz twarzy Ygritte-genialny), wielki plus za to jak się prezentował Tormund w tym odcinku

Bran i reszta - wątek bardzo udany w tym odcinku, fajnie pokazane wargowanie i napięcie podczas pojawienia się Dzikich. Zwróciłam uwagę na gre Thomasa Sangstera - coraz bardziej podoba mi się to jak gra Jojena, plus też za chyba największą do tej pory scenę Rickona

Ogar i Arya - każda scena z Ogarem jest dla mnie na wagę złota. Sceny serialowe z nim i Aryą są naprawdę dobre i pewnie byłabym z nich w pełni zadowolona gdyby nie to, że porównuje je z książkowymi i przez to coś mi w nich zgrzyta.
Wygląda to za bardzo sielankowo, w książce Ogar miał wzbudzać strach i niejednokrotnie grozić Aryi - w serialu to Arya pozwala sobie na naprawdę wiele gdy on siedzi spokojnie. Niestety od jakiegoś czasu coś zaczyna mnie coraz bardziej denerwować w Aryi i nie wiem czy jest to sposób w jaki jest grana czy po prostu sama jej postać.

Daenerys i reszta - fajnie, ładnie, składnie i widowiskowo. Miło popatrzeć na Joraha wymachującego mieczem, jeszcze milej na full professional Szarego Robaka, nawet efekciarski Daario ujdzie. Jorah King of Friendzone i jego naburmuszone miny <3

Krwawe Gody - jak ja czekałam na ten moment.
Zamknięcie drzwi i Rains of Castamere - autentycznie miałam ciarki, jak dla mnie jeden z najlepszych momentów 3 sezonu.
Przegenialny Bolton i świetna Catelyn - gdy po zabiciu Robba stoi ze skrajną rozpaczą na twarzy - jak dla mnie jest już wtedy idealną LS. Świetnie zagrany i łatwy do znienawidzenia Walder Frey. Talisa zyskała moją sympatie dopiero na moment przed śmiercią (chociaż do samego końca podejrzewałam ją o szpiegostwo ;))
Jedyne co mi się nie do końca podobało to krew tryskająca na dwa metry z poderżniętych gardeł i zadźganie Talisy - ale rozumiem, że miało to podkreślić brutalność - w końcu KG były nie lada masakrą i miały zszokować widzów.

Cytadel
Poziom 1
Rejestracja: 29 lis 2012, o 18:45

Postautor: Cytadel » 3 cze 2013, o 18:36

Cholera, ciągle mam przed oczami tę scenę jak dźgają Talisę. Próbowałem się nie przyglądać, ale coś tam niewyraźnego pamiętam i teraz nie wiem czy zasnę... To było tak brutalne, drastyczne, wulgarne wręcz... Brrr. Pach, pach, pach i gotowe. Wstrętne po prostu... Nie wiedziałem, że zrobię się taki wrażliwy i to przez Talisę...

Mardock
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 paź 2012, o 19:48

Postautor: Mardock » 3 cze 2013, o 19:00

Piątka.
Pójdę wątkowo:
Sam +/-- Fajna wzmianka o magu, scena niby nie jest zła, ale na prawdę żałuję, że pominęli napad zombie'ch i Zimnorękiego - WHY?!

++ Bran - Naprawdę dobrze sobie z tym poradzili. Brakło nieco grobli i jeziorka, ale po za tym - miodzio. Wątek Brana ma nieco magii, Hodor hodoruje jak trzeba, a i Rickon pokazał, że potrafi zagrać. Scena rozstania nieco smutna.

Tylko pytanie - co dalej? Osha maszeruje niby do Umberów. Pewnie w dalszym ciągu wylądują na Skagos, ale nie ma Wexa, więc jak Manderly się o tym wszystkim dowie?

+ Jon też zaplusił, nie ma co. Niezdecydowanie co do staruszka, walka z Orellem (i szarpanina z orłem). Zaskoczona mina, gdy zobaczył wilkory. Dla mnie spoko.
Brakuje jednak postrzału w stopę. I trochę dziwne było, gdy Tormund odciągał Ygritte zamiast pomóc Orellowi.

+ Yunkai. - Przy wchodzącym do miasta Daario, zacząłem się zastanawiać czy to nie Jaqen :). Potem lepiej - walka była efektowna, choć trochę dziwna. Czemu tylko we trzech weszli? Nie mogli paru nieskalanych wziąć?
Po za tym - jakoś tak to wszystko tematycznie do odcinka nie pasowało, nie uważacie?
Ale Jorah umacniający się w pozycji King In The Friendzone humor poprawił mi niesamowicie :D


No i KG. Za opad szczęki u kolegi to duży plus, jednak mogło być ZNACZNIE lepiej. Czego mi brakowało/ co należałoby poprawić.

- Plany Robba - z dziebka bez sensu ten praktycznie samobójczy atak. Mogli lepiej to wyjaśnić - np. że wszyscy Lannisterowie będą na weselu Joffa, no to mamy okazję. No ale oczywiście nie... Po za tym, kiedy się dowiedzieli o śmierci Brana i Rickona to ja nie mam pojęcia.

- "Lannisterowie przesyłają pozdrowienia" - nie chodzi o zmianę cytatu, tylko że, nie wiadomo o co biega... Powinno to być dłuższe i widoczne, że przebija mu serce. No, ale...
- Talissa - to... no nie wiem co o tym powiedzieć. Nie chodzi o to, że sam pomysł, że umrze z Robbem jest zły, ale wykonanie... Nie mogli raz miecza użyć, tylko walić sztyletem jak karabinem maszynowym?

- Blakfisz - co się z nim stało, to nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że to w następnym odcinku się wyjaśni.

- Szary Wicher - nie mogli go wypuścić? Już byłem pewien, że Arya to zrobi, a tu nic, szkoda

- A no właśnie, Arya - rzeczywiście, dobrze zauważone. Ostatnio Maisie po prostu słabo gra. Ogar nieco nadrabia, ale ta jego ugrzeczniona wersja serialowa mi tak bardzo nie podchodzi.

- Brak reakcji na ślub Sansy i Tyriona....

Po za tym - jest GOOD.
+ Walder Frey taki jak być powinien. Jeszcze tylko słynne HE dorzucić.
+ Roslin i Edmure - świetna para, dobrze zagrani. Roslin jest po prostu piękna, a Edmure po książkowemu też plusi.
+ Catelyn - wstęp do LS niesamowity.
+ Śmierć Szarego Wichra była po prostu smutna...
+ Parsknięcie Roosa Boltona na słowa Catelyn: "twierdził, że nie przystoi mu wdać się w bójkę na weselu" :D
+ Nie zapomnieli o Grubej Waldzie!

Vitiris

Postautor: Vitiris » 3 cze 2013, o 19:14

Ten odcinek miał być dramatyczny, prawda? Racja, płakałam, ale ze śmiechu przez czterdzieści minut, ostatnie dziesięć wzruszyło mnie z innego powodu.

Najlepszych ze wszystkich był stary Frey. Oglądanie Talisy jak kobyły na targu - bezcenne. Sprośnie komentarze również. Znana scena z zapominaniem imion - bajka. Podczas ślubu znaczące spojrzenie na Robba. Pokładziny. Domniemany brak gościnności i oczywiście: "Znajdę sobie drugą żonę."

Jako druga Catelyn - do czasu desperackiego aktu. Patrzy, rozgląda. Wrota zostały zamknięte - coś tutaj jest nie tak (Kiedy ja pomyślałam: "Zaczęło się"). A potem bajeczne i dźwięczne "Deszcze..." (kapela weselna kupiła me serce całkowicie) i odkrywanie kolczugi Boltona (swoją drogą, bardzo podoba mi się aktor wcielający się w rolę Boltona - pasuje jak ulał). Magia. Jednakowoż gdy rzuciła się do gardła żony Freya była zbyt... sztuczna. I postarzała się jakby o dziesięć lat na swą niekorzyść.

Mokry Jon oraz dumny z siebie Sam byli bardzo zabawni. Nic ponadto. Chociaż Kit, zabijając, znowu pokazał odrobinę mężczyzny w sobie. Szkoda, że tak rzadko.

Ogar mnie się bardzo podobał, gdy wcinał raciczki. Gdy po monologu Aryi na temat zabójcy, którego to ona zna, zapytał: "To ten starzec?" i ruszył na niego. Świetne.
Arya kręcąca się pomiędzy beczkami wina niezbyt przypadła mi do gustu. A pisk Szarego Wichru przyprawił o dreszcze.

Mały Rickorn był rozbrajający. "Jestem twoim bratem. Muszę cię chronić." - rozczulające. Swoją drogą, w tym odcinku powiedział więcej niż przez cały serial. A propos Brana - scena, w której to on mówi o krwi pitej z czaszek i przeprasza za to Oshę jest zabójcza w swej prostocie.

Zza morzem ranking wygrywa Jorah, gdy wchodzi do Dany, oznajmia jej, że zdobył miasto, a ta pyta się o Daario. Miałam ochotę go przytulić. Jego mina była taka smutna.

Tak ogólnie, za poprawę humoru: 5.

dragonfly
Poziom 1
Rejestracja: 2 maja 2013, o 12:46

Postautor: dragonfly » 3 cze 2013, o 19:21

To mój pierwszy oficjalny post na tym forum, w związku z czym witam wszystkich w ten deszczowy dzień:)
Jestem tutaj staro-nowa, ponieważ na forum zaglądam od jakiegoś czasu ( byłam takim podglądaczem/ niezależnym obserwatorem), a ostatnio stwierdziłam, że czas najwyższy podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat odcinka:)

Otóż:
Jesteśmy po najważniejszym odcinku trzeciego sezonu, na który kazali nam czekać całe dwa tygodnie. Nie wiem, jak inni, ale ja po mniej więcej wiernych sadze odcinkach tej serii, byłam raczej optymistycznie nastawiona i ogromnie ciekawa, jak przedstawią bodaj najważniejszą i najbardziej brzemienną w skutki scenę w całej sadze. Scenę, której skutki staną punktem zwrotnym niemal wszystkich przyszłych wydarzeń.
Niestety mocno się zawiodłam; nie będę powtarzać opinii innych osób, które pokrywają się z moimi, ale po prostu to nie było TO. Zabrakło czasu, dramaturgii, napięcia, wierności książce.
Ta scena to jak Blackwater drugiego sezonu. DLACZEGO nie poświęci jej więcej czasu? Dlaczego nie dali żadnych scen przed Bliźniakami, jak Szary Wicher przeczuwa i ostrzega Robba przed niebezpieczeństwem? Dlaczego wilkor Robba w drugim sezonie to ogromne bydle, którego boi się nawet wielki Jamie Lannister, a na KG to zwykły piesek husky, którego raz dwa się zabija z kuszy?
Gdzie histeria Cat? Gdzie determinacja Aryi? Gdzie reszta ekipy z Północy?

Jestem tak zawiedziona, że wyć mi się chce. Rozumiem, że serial NIGDY nie dorówna książce, ale są pewne momenty kluczowe, które wręcz trzeba przedstawić wiernie. Niestety widać, że twórcy wychodzą z założenia, że serial ma przede wszystkim zarabiać, a ostatecznie zawsze przecież możesz sobie doczytać resztę z książki,c`nie?

Z góry przepraszam za taki mega narzekający ton mojego pierwszego posta, ale po prostu nie mogłam już wytrzymać:/

dr.kreaven
Poziom 6
Rejestracja: 18 lut 2012, o 16:26

Postautor: dr.kreaven » 3 cze 2013, o 19:26

Tradycyjnie najpierw swoje spostrzeżenia, a potem poczytam co sami wymyśliliście.

Wątek Robba:
Wszystkie Freye chodzą w kapturach?Młode panny niezbyt urodziwe, oprócz Rosalin - dość ładna, a jakie miny Edmu strzelał od kiedy ją zobaczył - znakomite :) Frey od początku obrażał kogo chce i jak chce. Wiem, że musiał to król przełknąć, ale i tak Walder się zagalopował parę razy. Blacfish i Bolton byli w książce na ślubie? Nie pamiętam czy tak było, wydawało mi się że przynajmniej BF nie było. Reakcja BF na uśmiechy panienek Frey - też była niezła. Rose się uśmiechał!! przecież to nienormalne jak na niego, ponadto w książce to Bolton wykonywał ostatnie pchnięcie na Robbie? też mi to nie gra. A tak poza tym to podobało mi się KG i ten nóż w brzuch Talisy. Niby to wyklucza jej udział w spisku, ale mogło to być tez pozbycie się niewygodnego świadka.

Danusia:
Brakuje tego wątki gdzie Danka straciła zaufanie do Joraha i nie miała zaufania do Barristana. Tak to musiał Robak iść zdobywać miasto. Ale w sumie dobrze bo można było zobaczyć jak walczy nieskalany :) W dodatku Niedźwiedź też ładnie wymachuje mieczem. No i mina Mormonta jak Danerys zapytała gdzie jest Dario :D

Bran:
Bran hodorujący Hodora :D te białka w oczach :P Czy mi się zdawało czy Bran wwargował się w oba wilkory jednocześnie czy tylko w Lato a Kudłacz poleciał za bratem? No i czy w książce Osha faktycznie miała zmierzać do Umberów po rozstaniu? Dość dawno czytałem.

Wątek Jona mnie nie zachwycił. Co prawda uciekł, zabił Orella, ale... Gdzie jest strzała Ygritte? to przecież w książce był pewien moment zwrotny w ich relacji (tzn. zrozumiała, że nigdy nie był jej na prawdę itp itd)

Podobała mi się jak Arya zdzieliła wieśniaka w głowę. Co prawda uratowała mu życie, ale scena była śmieszna jak chłop się budzi a tu nagle mała go zdzieliła jakimś klockiem drewnianym mocniej niźli zrobił to Ogar :) Zabawna scena.

i ogólnie jakoś dziwnie te wilkory są małe. Ja rozumiem, że nie są wyrośnięte, ale przecież minęło już kupę czasu od kiedy je znaleźli. Martwa wilkorzyca była ogromna. W książce też te "szczeniaki" były wielkie (gdzieś porównywano je do koni...) a tu zwykłe psy...

Ponadto sam odcinek mnie nie zachwycił. Może dlatego, że czytałem książki i wiedziałem czego się spodziewać, ale nakręcone to wszystko było tylko poprawnie i tyle. Bez fajerwerków.
"Kiedy zostanę królem, wyjmę buraki spod prawa."

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 3 cze 2013, o 19:28

Mardock pisze:Po za tym, kiedy się dowiedzieli o śmierci Brana i Rickona to ja nie mam pojęcia.
No właśnie. To tak wygląda, jakby w serialu pominęli jedną scenę. Ech, a taką miałam nadzieję na wiadomy list od Ramsaya i książkowe "chcę jego głowy, nie jego skóry" (tak, wiem, jestem monotematyczna).
A czego mi brakowało w samej scenie KG? Większego poruszenia przy Deszczach Castamere. Chyba tylko Catelyn zrozumiała, że coś jest nie tak, na sali tego nie widać, a przecież dla Freyów to było hasło "uwaga, zaraz się zacznie", a ludzie z Północy powinni się co najmniej zdziwić, że grają to przy takiej okazji, w końcu to niemalże hymn wrogiego rodu. Ale za to samo wykonanie Deszczy wyjątkowo przypadło mi do gustu. :)
Czytałam już komentarze w wątku czystych serialowców na winteriscoming - szok, niedowierzanie, żałoba... Ja zaś jestem w nie mniejszym szoku, że aż tylu ludzi zdołało się uchronić przed wiedzą na temat przyszłych wydarzeń, mimo że "internet is dark and full of spoilers". Aż mi szkoda, że sama nie mam znajomych serialowców, jak na złość wszyscy albo czytali, albo rzucili serial przy 2 sezonie. Pech. ;)
"All beauty must die."

Kubas
Poziom 1
Rejestracja: 1 mar 2013, o 13:45

Postautor: Kubas » 3 cze 2013, o 19:45

Jak dla mnie odcinek świetny. Ciężko oddać jedynie obrazem na ekranie uczucia wewnętrzne matki tracącej, w jej mniemaniu, ostatnie/przedostatnie dziecko (w książce Cat wiedziała tylko że żyje Sansa). Sposób prezentacji fabuły w PLiO jest bardzo emocjonalny bo z perspektywy bohaterów i trudno 1:1 przenieść to na ekran. Sagę czytałem, czekam na kolejną część a odcinek mi się podobał (mimo pewnej drętwoty Aryi i Daenerys z wiecznym "zonkiem" na twarzy).

A tak na marginesie czy tylko mi trochę (podkreślam TROCHĘ) przypomina rzeź hugenotów w noc św. Bartłomieja? Tylko tam Henryk przeżył.

Ramzes86
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 maja 2012, o 14:56

Postautor: Ramzes86 » 3 cze 2013, o 20:03

Wielkie Brawa należy się 6 zdecydowanie najlepszy odcinek tej serii (jak narazie czekamy na wielki finał w 10) ale i może najlepszy odcinek ze wszystkich do tej pory nakręconych. Stało się -to co mnie strasznie poruszyło w książce a więc krwawe gody spełniły moje wyobrażenie i w serialu poruszyły mnie jeszcze bardziej sprawdziły się moje przypuszczenia iż ciąża Talisy miała podkreślić jeszcze bardziej żęź dokonaną przez Freyów i Boltona. Idealnie odwzorowana książkowa ścieżka Ogara i Aryi oraz b. dobrze rozegrany wątek Jona i jego ucieczki nadrobili zaległość z wrednym orłem oraz rozdzieleniem Rickona i Brana. Wątek z Danką również nie można mieć większych zastrzeżeń. Mam nadzieję że na finał pojawi się zimnoręki oraz wiadomo dla tych co czytali już NM(raczej wszyscy ) co będzie wielkim finale już nie mogę się doczekać

na minus

fakt że sezon się już kończy a trzyma wysoki poziom i pzryjdzie nam poczekać do 2014 nie napawo optymizmem również fakt, że na WZ prxyjdzie nam długo poczekać ale to tak apropo żeby nie było zbyt cukierkowo
The Iron Throne is mine by rights. All those who deny that are my foes

Parus
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 kwie 2012, o 08:23

Postautor: Parus » 3 cze 2013, o 20:20

Jezu, aż mnie za gardziołko te sceny chwyciły. Począwszy od płaczącego Rickona (uroczy z niego dzieciak) po upadek Catelyn. W ogóle Cat już pod koniec nie była sobą tylko [spoiler]Lady Stoneheart.[/spoiler]
Taka zapuchnięta od płaczu, z wadą wymowy, odchodząca od zmysłów, nieludzka, brutalna i zła. Aż ją polubiłam, szkoda, że zaraz potem umarła.

Nic więcej nie będę dodawać (oprócz tego, że Robba zastrzelił m.in. perkusista Coldplay). Właśnie napisał do mnie kumpel, że obejrzał odcinek i że jest w takim szoku, że chyba zaraz pójdzie do knajpy na lufę. Jak on się uchował bez czytania książki? Nie wiem.

sten
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 cze 2011, o 22:10

Postautor: sten » 3 cze 2013, o 20:39

Parus mnie uprzedził, ale też muszę to napisać.

Przed chwilą dzwonił do mnie kumpel i wykrzyczał mi w słuchawkę, że "to się nie mogło stać" i on "zarzuca oglądanie tego serialu", w ogóle koniec świata, "jak oni mogli to zrobić". Jeżeli odcinek budzi takie emocje - a budzi, to znaczy, że jest bardzo dobrze. Przyznajcie, że sami siedzieliście jak na szpilkach, czekając na RW i każde podniesienie głosu od razu skupiało waszą uwagę, a każdy uśmiech i dowcip podczas zaślubin tylko rozwierał wam bardziej szczękę, bo uświadamiał podłość konstrukcji odcinka.

Powiecie - suspens wynika z książki. Odpowiem - tak jak serial. Uważam, że odcinek był nieziemski, miał pewną manierę - jak to ktoś zauważył teatralność, bardzo specyficznie wyglądało poderżnięcie gardła przez Cat i jej poderżnięcie gardła. Ona, ruch, krew, pusto, ktoś doskakuje do Cat (jakby tańczył krakowiaka), ruch, krew, pusto. I to moim zdaniem zadziałało doskonale.

Acz zastrzegam, uważam że trzeci sezon jest zdecydowanie najlepszy, fabuła nabiera skrzydeł, mam wrażenie że twórcom udaje się przemycić dużo więcej napięcia i intryg zamiast tylko bezmyślnego machania mieczem.

William Fate
Poziom 2
Rejestracja: 19 lip 2009, o 01:04

Postautor: William Fate » 3 cze 2013, o 20:48

sten pisze:Parus mnie uprzedził, ale też muszę to napisać.

Przed chwilą dzwonił do mnie kumpel i wykrzyczał mi w słuchawkę, że "to się nie mogło stać" i on "zarzuca oglądanie tego serialu", w ogóle koniec świata, "jak oni mogli to zrobić". Jeżeli odcinek budzi takie emocje - a budzi, to znaczy, że jest bardzo dobrze. Przyznajcie, że sami siedzieliście jak na szpilkach, czekając na RW i każde podniesienie głosu od razu skupiało waszą uwagę, a każdy uśmiech i dowcip podczas zaślubin tylko rozwierał wam bardziej szczękę, bo uświadamiał podłość konstrukcji odcinka.

Powiecie - suspens wynika z książki. Odpowiem - tak jak serial. Uważam, że odcinek był nieziemski, miał pewną manierę - jak to ktoś zauważył teatralność, bardzo specyficznie wyglądało poderżnięcie gardła przez Cat i jej poderżnięcie gardła. Ona, ruch, krew, pusto, ktoś doskakuje do Cat (jakby tańczył krakowiaka), ruch, krew, pusto. I to moim zdaniem zadziałało doskonale.

Acz zastrzegam, uważam że trzeci sezon jest zdecydowanie najlepszy, fabuła nabiera skrzydeł, mam wrażenie że twórcom udaje się przemycić dużo więcej napięcia i intryg zamiast tylko bezmyślnego machania mieczem.


Ja miałem 2 takie rozmowy na fb :D. Wszyscy w szoku :D.

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Postautor: Maegi » 3 cze 2013, o 21:01

Jasne, że odcinek wywołał u mnie emocje. To dziwne, ale łapałam się przez calutki dzień na tym, że wracam do niego myślami. Jakaś struta byłam i nie w sosie. Dotąd jestem lekko zła, że wątek Cat nie był taki wymarzony jak sobie uplotłam w głowinie. Już pal licho tę teatralność. Trzeba polubić teatr. PLiO na deski teatralne! Kto się poważy? ;)

moremess pisze:Jedyne co mi się nie do końca podobało to krew tryskająca na dwa metry z poderżniętych gardeł i zadźganie Talisy - ale rozumiem, że miało to podkreślić brutalność - w końcu KG były nie lada masakrą i miały zszokować widzów.


Tak po prawdzie, to uszkodzenie dużych tętnic na szyi daje taki efekt tryskającej fontanny. Doceniam dbałość o takie mięsiste szczegóły w trzecim sezonie. Trup Talisy też wyglądał realistycznie - ta jej ziemistość i żółć - pomyślałam wtedy "o rany, ale realistycznie". Jak dla mnie to było super. Brzmi to może krwiożerczo, ale jak się bać to na całego. 8)
Obrazek The dragons know. Do you?

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 3 cze 2013, o 21:15

Co do stwierdzenia Robba, ze Bran i Rickon nie żyją, to jest to bardziej smutna konstatacja niż fakt, o którym Robb z całą pewnością wie. W trzecim odcinku Cat godzi się z myślą, że ich już nie ujrzy, Blackfish odpowiada, że musi wierzyć. Scena z 9. odcinka ma raczej pokazać, że Robb też się z tą myślą już pogodził, tak jak robią to ludzie, którym zaginęła bliska osoba. Tak ja to odebrałem.

dr.kreaven pisze:książce to Bolton wykonywał ostatnie pchnięcie na Robbie? też mi to nie gra.


No oczywiście, że to Bolton wykończył Robba. Ja się bałem właśnie, że to zmienią.
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

Cornelius
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 mar 2012, o 09:27

Postautor: Cornelius » 3 cze 2013, o 21:30

Wedding needs the bleeding;)
Cóż, cholernie dobry odcinek. Nic więcej nie mam do dodania, poza tym, że z lubością oddam się hedonistycznym zajęciom...
Powiadam wam, pierwszą sztuką z jaką miał do czynienia człowiek, była sztuka... mięsa.

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Postautor: Maegi » 3 cze 2013, o 21:39

Cornelius i już wyobraźnia pracuje. @bunny

Rudbekia pisze:W którym mieście mieli tych skrytobójców, którzy przed wykonaniem roboty mówili ofierze „tak mi smutno”? Bo to pierwsze przyszło mi do głowy, kiedy muzyka zaczęła grać.


Zasmuceni pochodzili z Qarth. Ichnia była ta mantykora dla Daenerys. @ninja3 Co by nie być gołosłowną click click
Obrazek The dragons know. Do you?

Cornelius
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 mar 2012, o 09:27

Postautor: Cornelius » 3 cze 2013, o 22:14

Maegi pisze:Cornelius i już wyobraźnia pracuje.


Wyobraźnia jest tu nieodzowna, podobnie jak przy poszukiwaniu drewienka do podlewania przez Czarną Rybkę:)
Powiadam wam, pierwszą sztuką z jaką miał do czynienia człowiek, była sztuka... mięsa.

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Postautor: Maegi » 3 cze 2013, o 23:03

Ha! Wicie, rozumicie obywatelu, że w pewnym wieku prostata się odzywa i ten tego ...no właśnie. @sweat
Wyjść jak Blackfish na siku oficjalnie wchodzi do mojego słownika mowy codziennej. :mrgreen:
Obrazek The dragons know. Do you?

Arthen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 gru 2011, o 19:06

Postautor: Arthen » 3 cze 2013, o 23:15

Mój post odnosi się również do tomów 4-5 i prawdopodobnie kolejnych jeszcze nie wydanych, jednak ze względu na powiązanie z serialem swój post zamieszczam zarówno tutaj, jak i w dziale tomu VI. Jeśli moderatorzy przewidzą taką konieczność, to proszę usunąć mój wpis.

Już dawno przestałem oglądać serial (od 2giego odcinka trzeciego sezonu), ale specjalnie obejrzałem dzisiejsze Krwawe Gody(wyłącznie je). Zastanawia mnie pare faktów, a mianowicie;

Martin współpracuje z reżyserami, dzieli się z nimi pewnymi informacjami, kto ma żyć, a kto nie żeby serial był przynajmniej ogólnie zgodny z książką, zatem skoro uśmiercili żonę Robba Starka to czy;

[spoiler]W odniesieniu do książki Jeyne nie odegra już całkowicie żadnej roli i można o niej zapomnieć i traktować ją tylko jako zakładniczkę Lannisterów i wdowę po Młodym Wilku? I druga kwestia, to kwestia Robba i jej teoretycznego dziecka (bo jak wiadomo jedna teoria "spiskowa" twierdzi, że oczami Catelyn, Jeyne miała dobre biodra do rodzenia, wg POVa Jaime'a raczej wąskie, zatem mogła to być podstawione Jeyne lub też cokolwiek innego, na tym forum dużo było tego typu domysłów). Jak się do tego odniesiecie? :)[/spoiler]
- I'm looking for a great warrior.
- Ohhh. Great warrior... Wars not make one great.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 4 cze 2013, o 04:45

Odcinek dobry. Na pewno dramatyczny, i gdybym nie czytała książki to siedziałabym przed TV ze łzami w oczach. A tak, cóż, łez nie było.
Całe wesele zaczęło się obiecująco, był nawet element komediowy – jak Edmure zapuszcza żurawia by zobaczyć kogo mu przyprowadził stary Waldzio. I ten uśmiech na widok Roslin– aktor talent komediowy ma.
Poza tym niezłe powitanie Robba i jego świty przez Waldzia, prowokował cudnie. I Talisa ładnie wyglądała, tzn, jej twarz, bo poza tym znów jak kocmołuch się ubrala. Czy na wesele nie mogła założył ładniejszej kiecki zamiast worka po kartoflach? Dobra, czepiam się.
Ale się czepiać będę, bo jeden z moich ulubionych bohaterów jakim był w książkach Robb tu jest harlekinowskim amantem. I te rozmowy o małym Nedzie, no wiem, że to ukłon w stronę amerykańskiej publiczności, wyciskacz łez, ale … no i te miny Talisy jak zaczęły się pokładziny …pominę milczeniem (nie to, bym popierała ten rytuał, to jest barbarzyństwo, ale będąc kilka lat w Westeros nie słyszała o tym?). No i słowa Cat o tym, że Ned zakazał pokładzin??? Sami normalnie super hiper bohaterowei obrońcy uciśnionych dziewic.
Same KG jakieś takie wolne, choć dreszcze mialam, zwłaszcza jak te gardła były podrzynane. Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Całosć zbyt powolna, jakby tak od niechcenia to wszystko było robione. I gdzie żołnierze Robba? Gdzie Greatjon, Pipper i VAnce? Gdzie reszta?
Arya i Ogar mało dramatycznie, ale ujdzie.

Danka, akurat to mniej mi się podobało.

Bardzo fajnie rozwiązany wątek rodzielenia Brana i Rickona i kwestia dzikich, ucieczki Jona itd. To na duży plus.
No i Sam „dzielny” – jak go Goździk nazwała? Że jest dzielny jak rycerz?
Tym swoim uśmiechem rozbroił mnie totalnie.

Na razie tyle. Potem jeszcze napiszę, ale praca wzywa.

edit:
Ja mam 2 serialowców i są w szoku. Z jednym jeżdżę do pracy i dzis całą czas nawijał o tym, ze się pozbierac nie może. Drugi (pracujemy razem) tylko zasygnalizował, że jest w szoku, jeszcze się nie widzieliśmy face to face, ale pewnie zaraz mnie dopadnie :-D

Arya - mnie też moja kochana Arya "zgrzyta" i nie pasi i się zastanawiałam o co kaman - i wiem. Arya - Maisie jest po prostu za gruba, za czysta. W książce była brudną chudzinką, na pewno nie taką wypucowaną, dobrze odżywioną dziewczynką. No i jest nieco inaczej przedstwiona niż w ksiażce, inne są jej relacje z Ogarem. Kolejny dziadzio po Tywinie proszę panstwa.

Oczywiście same KG straszn w swojej wymowie, zwłaszcza to dźganie w brzuch. No i taki niby spokój z jakim to wszystko się odbywa, w takt "Deszczy" potęguje nastroj. Ale większość argumentow na "-" już wyżej napisano.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Gedeon
Poziom 1
Rejestracja: 2 maja 2012, o 22:52

Postautor: Gedeon » 4 cze 2013, o 07:55

Dałem 4 bo odcinek moim zdaniem jeden ze słabszych.
Zarzuty:
- Essos - zdobyte ni z tego ni z owego , przynieśli Dance na tacy jak wiadro gruszek
- rozwiązanie wątku Talisy -zgubiono w serialu intrygę polityczną powiązania Talisy z Lannisterami, który fajnie wpisywał się w KG. I za przyczyną tego KG zgubiło charakter spisku i zostało tylko zemstą rodową.
- Zbytnia brutalność , w tym ten sezon bryluje, ok brutalność jest czasem uzasadniona ale teraz przesadzają - to co nie wystarczą już kusze i miecze trzeba podrzynać gardło żonie Freya i dźgać ciężarna w brzuch z uporem godnym maniaka.

że by nie było że wszystko fu to na plus:
- wątek brana naprawdę klei się kupy, co prawda jon tez na tym etapie winien być już wargiem ale się nie czepiajmy
- deszcze Castamere - szły ciary po plecach
- Aria + Clegane -pomijając końcową scenę smakowicie
zajrzyj też na pochwalony.eu

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 3”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości