Grzechy główne sezonu III

Moderator: Nocna Straż

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Grzechy główne sezonu III

Postautor: Il Biondo » 5 cze 2013, o 15:26

Sezon trzeci ma się już ku końcowi, więc myślę, że pora na ten temat jest odpowiednia. Chcę tutaj przywołać parę zmian względem fabuły, które zostały przez twórców wprowadzone(dla jasności, sprawy takie jak: "Daario nie ma niebieskiej brody, Tyrion ma nos, a Margaery gołe plecy" nie powinny być więc w tym wątku poruszane).

Patrząc na dotychczasowe odcinki, można zauważyć, iż twórcy bardziej poważnie potraktowali prozę Martina, starając się wierniej(a przynajmniej bardziej, niż w drugim sezonie) trzymać się kanonu. Czy udało im się? W głównej mierze tak, ale jest parę istotnych zmian, które mogą w rezultacie powodować problemy(albo inne - może nawet ciekawsze) rozwiązania pewnych wątków. Z tych zmian, które przychodzą mi do głowy, to wątki:

1. Testament Robba, a raczej całkowity jego brak. Niedopatrzenie twórców czy sygnał dla czytelników, iż ten wątek w książce jest nieistotny i nie będzie miał znaczenia? Czyżby testament Robba po prostu przepadł na kartach powieści?

2. Sansa i LF. Coby nie powiedzieć, tęgie głowy wiedzą o zainteresowaniu Palucha Sansą. I Varys, i Olenna Tyrell raczej będą umieli połączyć fakty, gdy Sansa z KP zniknie. I pytanie - czy Tyrellowie w ogóle będą spiskować przy Purpple Wedding wraz z LF? Póki co, to Joffrey im powodów do większych niepokojów nie dał. Ciekawa jestem jak w serialu zaznaczą kto stał za tym przedsięwzięciem.

3. Osha z Rickonem na wakacjach u Umberów. Najmniej kłopotliwy wątek, bo tutaj zawsze można dokonać zmian i wymyślić całkiem racjonalne powody, dla których Osha zmieniła kierunek podróży. Co bardziej martwi, to fakt, że brakuje świadków, dzięki którym dowiedziałby się o tym Manderly. Można oczywiście wszystko dopowiedzieć na potrzeby wątku Davosa. A co jeżeli w dalekiej przyszłości planują wątek z perspektywy Oshy i Rickona? Mogłoby wyjść ciekawie.

4. Gendry. Czyżby kolejny sygnał, że bękart Roberta nie będzie miał jakiejś istotnej roli? A co się z tym wiąże, natura BBC, która na potrzeby serialu została całkowicie zmieniona(i nie jest to zmiana na dobre). No chyba, że LSH będzie przeprowadzała gruntowne reformy :P

5. Loras jako dziedzic Wysogrodu. Ważna sprawa, dość niejasna zmiana. Może serialowy Loras nie zostanie członkiem KG? I będzie postacią łączącą trzech książkowych Tyrellów?

6. Brak Zimnorękiego(może się jeszcze jednak pojawić). Niby całkowity jego brak nie zaszkodziłby fabule jakoś bardzo(ale obdarł ją z bardzo klimatycznego smaczku). Położyłby za to kres bajaniom, jakoby CH był Benjenem Starkiem lub jakąkolwiek inną istotną postacią.

7. Brak zdolności wargingu u Jona i Aryi. Można jeszcze jednak nadrobić.

To wszystkie, które w tej chwili przyszły mi do głowy. Akurat siedem. Wielce prawdopodobnym jest, że o któryś zmianach zapomniałam.
Jak myślicie? Jak będą te i inne zmiany rzutowały na przyszłe wydarzenia serialowe? Czy można je uważać za pewne poszlaki dotyczące przyszłych wydarzeń w powieści? Zapraszam do dyskusji :)
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Majszel
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 maja 2012, o 20:25

Postautor: Majszel » 5 cze 2013, o 15:58

Co do punktu siódmego. Ja mam nadzieje, ze pokażą ciało Cat widziane oczyma Nymerii i zaraz potem budzącą się Arye, tak aby nie było wątpliwości ze Arya również wargowac potrafi. Tego narazie mi brakuje, ale został jeden odcinek i powinni to pokazać.

Co do Lorasa, to mi mocno zgrzyta, bo wątpliwe żeby dziedzic wysogrodu przybrał biel. Także, raczej nie zostanie członkiem KG. Tutaj mocno ta zmiana mi się nie podoba.

No i ja od siebie dodam watek spotkania Aryi i Mel, i to co czerwona kapłanka powiedziała, ze jeszcze się zobacza. Nie daje mi to spokoju, czy to była wskazówka dla czytających, mini spojler, czy zwykły wymysł twórców serialu..

notozobaczymy
Poziom 4
Rejestracja: 5 maja 2011, o 00:03

Postautor: notozobaczymy » 5 cze 2013, o 16:16

Il Biondo pisze:Testament Robba, a raczej całkowity jego brak.


Już w sadze wątpliwe było, by wątek ten był istotny. Prędzej istotny był wyjazd Mormontowej z Gloverem do Reeda. Reed powinien się pojawić jako (jedyny?) świadek wydarzeń z czasów końca rebelii. To oczywiście można nadrobić.

Il Biondo pisze:Sansa i LF. Coby nie powiedzieć, tęgie głowy wiedzą o zainteresowaniu Palucha Sansą.


To akurat mnie niezbyt przeszkadzało. Nie jest wręcz powiedziane w sadze, że tęgie głowy tego nie wiedziały (nie mamy - a szkoda - POV-ów tak ciekawych postaci jak Varys czy LF). Zdaje się, że LF już "wyjechał" do Doliny - będą musieli jakoś "dosłać" Sansę, czyli znaleźć zastępstwo Dontosa (czyżby Olenna?).

Il Biondo pisze:Osha z Rickonem na wakacjach u Umberów. (...) Co bardziej martwi, to fakt, że brakuje świadków, dzięki którym dowiedziałby się o tym Manderly.


Może odnajdzie się GreatJon Umber (choć to wątpliwe, aktorowi nie proponowano powrotu na 3. sezon). Odpowiednika Weksa zawsze można znaleźć. Mało problematyczny wątek.

Il Biondo pisze:Gendry. Czyżby kolejny sygnał, że bękart Roberta nie będzie miał jakiejś istotnej roli?


Tak, na to wygląda. Ewentualnie dalszoplanowa rola, którą zawsze będzie można jakość wpleść. Zgodnie z logiką serialu Gendry z DS do np. Reach może przecież udać się via Mur czy Astapor ;)

Il Biondo pisze: Loras jako dziedzic Wysogrodu. Ważna sprawa, dość niejasna zmiana. Może serialowy Loras nie zostanie członkiem KG? I będzie postacią łączącą trzech książkowych Tyrellów?


To ciekawa zmiana. Przy czym kwestia Garlana jest bez większego znaczenia (zawsze może pojawić się jakiś wuj, kuzyn, bratanek). Może też być tak, że albo Loras nie wstąpi do KG (ślub z Cersei odłożą w czasie po wybuchu afery łóżkowej), albo też wprowadzi się młodszego brata (Willasa) lub ukrytego brata kalekę itp. Ewentualnie to sygnał, że i w sadze Willas wielkiej roli nie odegra.

Il Biondo pisze: Brak Zimnorękiego (...) Brak zdolności wargingu u Jona i Aryi. Można jeszcze jednak nadrobić.


Zgoda w całej rozciągłości:)

Il Biondo pisze: To wszystkie, które w tej chwili przyszły mi do głowy.


Parę innych:

1. Jest oczywiście zdobycie Yunkai - bodajże w NM Danka tylko pokonała w bitwie armię pod murami miasta i same miasto zostawiła, gdy zwolniono niewolników. Być może tu po prostu ruszy w dalszą drogę lub też Y. zastąpi Meereen. Dla fabuły bez istotnych różnic.

2. Tak samo do nadrobienia np. niewprowadzenie Mace'a Tyrella. Choć, jak pokazuje kwestia Tullych, wprowadzanie z opóźnieniem postaci, prowadzi do upadku logiki (przy czym to pewnie zauważalne tylko dla czytających).

3. Wątek Robba. Były zmiany co do fabuły, ale pozamiatane.

4. Jon Snow wspinał się po Murze zamiast wejść po drabince i jak Bond ratował rudowłosą. Taki pseudoromantyczny dodatek dramatyzmu. To, jak też podmiana postaci Dzikich także bez większego wpływu.

5. Brak Vargo Hoata (zamiast niego Locke) - jakoś tam pozamiatane.

Podobnych modyfikacji związanych z chronologią wydarzeń czy rolami postaci jest trochę. Ogólnie jednak w porównaniu z 2. sezonem zmian rażąco wpływających na fabułę aż tak zauważalnych nie ma.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 5 cze 2013, o 16:30

Już wiem, o czym zapomniałam! Blackfish, który przeżył KG dzięki swojemu pełnemu pęcherzowi. Ciekawam jak z tego się wytłumaczą. Pewnie niezbyt przekonująco ;)

Co do tej nieszczęsnej Sansy, to w sadze taki Varys mógł się jedynie domyślać, a w serialu ma jednak większą pewność. Mnie też bardziej zastanawia jak się rozłożą intrygi w KP podczas wesela Joffa. Póki co to Varys gra z Tyrellami, ale ci zawsze mogą zmienić front(o ile już tego nie zrobili). Wątpię, by taki gracz jak Olenna brała udział w transporcie Sansy do Orlego Gniazda. Jakiś odpowiednik Dontosa rzeczywiście by się przydał - nikt wpływowy, bez intryganckiego talentu, ale łasy na złoto. Może Shae? (a propos to kolejną zmianą, jest zmiana charakteru Shae, ale dla tego wątku jest osobny temat :))

Jeżeli zaś chodzi o Aryę i Nymerię, to musieliby na chybcika wprowadzać Nymerię, która w serialu zaginęła w I sezonie i do tej pory nie było o niej mowy. Scena ukazania LSH w ten sposób była by rzeczywiście mocna, ale brak Nymerii dotychczas może uczynić realizację tej sceny nieco problematyczną.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Mardock
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 paź 2012, o 19:48

Postautor: Mardock » 5 cze 2013, o 16:48

Co bym dorzucił?
- Spora ilość zapychaczy, która nieco rozwadnia fabułę.

Większość moich kolegów, którzy oglądają tylko serial jednomyślnie mówią, że ten sezon jest najnudniejszy z dotychczasowych, nie licząc wybitnie mocnego 9 odcinka i wątków Dany i Jaimiego.

- Cięcie budżetu o ponad połowę, co skutkuje mniejszą efektywnością wątków.

Co można by poprawić (mówiąc o wątkach):
1) Sam - więcej Innych i mroczniejszy klimat. Naprawdę mogliby zrobić klimatyczną bitwę o Pięść. Wolałbym też Sama Zabójcę dużo wcześniej (przed Crasterem), a potem Zombie i Zimnoręki, który był jak dla mnie najbardziej klimatycznym elementem zamurza.
To co mnie najbardziej denerwuje to to, że nie ma poczucia zagrożenia. Noż kurde, Nocna Straż przeżyła właśnie masakrę, a oni spacerują sobie jak gdyby nigdy nic, a lepszym powodem do rozmów jest Sam nieudacznik niż atak mitycznych stworzeń. Niefajnie.
2) Jon:
- mniej Ygritte, lub chociaż większa różnorodność. Większość scen z nią opartych jest tylko na jednym schemacie, co może nudzić.
- Więcej Dzikich!
Z Tormunda, nie licząc odcinka Martinowskiego, zrobili poważniaka. Czemu?
Mance Ryder - nic nie mam do aktora, bo grał dobrze, ale zbytnio się nie wyróżniał.
Olbrzyma zobaczyliśmy tylko raz. Przy tym zero mamutów. Bardzo boli niski budżet.
- No i najważniejsze - co z rogiem Joramuna? Nie wspomniano o nim ani razu. Zrezygnowali z tego? Wiem, że i tak nie był prawdziwy, ale myślałem, że w tWoW może ten wątek powrócić. Jego brak w serialu nie wróży dobrze dla tej myśli

3) Dany - tu akurat nie mam praktycznie zastrzeżeń. No, może tylko zdobywanie miasta w 3 osoby wyglądało dość śmiesznie.

4) KP - tu zapychaczy od groma. Co bym się pozbył?
- Podrick w burdelu - to było dosyć zabawne, ale czy potrzebne? Nie sądzę.
- Scena z Shae w 3 odcinku - nic nie wnosi, nudna, bez polotu
- Sansa nie powinna dowiedzieć się o ślubie z Tyrionem - mniej scen (Ta z Marg mnie bardzo znudziła) i lepszy przekaz samego ślubu. I ślub odbyłby się wcześniej - np. w 7 odcinku.
- Joff o Marg przy Cersei - 2 prawie identyczne sceny.
- Scena z Shae po nocy poślubnej Tyriona - znowu, niepotrzebna.

No i jeszcze kwestia Ros. Dobrze, że jej się pozbyli, ale czy mogliby chociaż nadać temu jakiś sens? Po za tym - jaki cel mają Tyrellowie w zabiciu Joffa, skoro Marg owija go sobie wokół palca.

5) Jaimie - bez zmian. Naprawdę dobrze sobie z nim poradzili. Scena z niedźwiadkiem mogłaby być nieco lepsza, ale trudno.
No i moim marzeniem by było, by zamiast opowieści o Aerysie, zrobić scenę retrospekcji (taką, jaką mieli w planach na sezon 1)

6) Stannis. Shireen jest świetna, sceny z Davosem - cudne. Nawet podoba mi się podmianka Edrica na Gendryego. Ale:
- Niepotrzebna scena z 7 odcinka (po za tym nielogiczna - po co płynąć pod KP?) Gendry mógł się dowiedzieć, że jest synem Roberta przed pijawkami lub od Stannisa.
-No właśnie, scena z pijawkami - a dokładniej to co przed. WTF? Ta scena erotyczna była przy długa, kompletnie bez sensu i smaku.
- O słoikach Selyse się już nie wypowiem...

7) Theon - zaczęło się nienajgorzej. Pościg, zwierzenie, powrót do celi, itd. Wątek całkowicie spieprzony (i to przez Martina!) sceną kastracji...

8 ) Arya - Niby nie jest źle ze scenariuszem, ale jej wątek w trzecim sezonie mnie zbytnio nie rusza. BBC dość okrojone i ma się wrażenie, że stoi w jednym miejscu. Ogar jakiś taki przesadnie ugrzeczniony.

9) Bran - jakoś tak mało o magii. Reedowie też mogliby coś ciekawszego powiedzieć. Dołączyli do Brana, w zasadzie po co? Żeby włóczyć się z nim do Jona Snow? Powinni mówić jasno i wyraźnie - Bran, olej Jona, Trójoka Wrona jest ważniejszym celem! No i nieco rozjaśnić, skąd ona jest i po co. Dla serialowców to w zasadzie tylko bełkot bez większego znaczenia.

O Robbie powiem tylko tyle, że brakuje spójności i nieco logiki w tym wątku. Gdybym miał wymieniać, za długo by zeszło :)



+ Dorzuciłbym jedną rzecz. Od początku sezonu, praktycznie ni widu ni słychu o Balonie Greyjoyu. Praktycznie nikt (łącznie z Robbem) nawet nie wspomina, że ten trzyma Północ. A potem wykakuje Stannis z pijawką dla niego. Ciekawe, czy ktoś z serialowców go w ogóle pamięta?

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 5 cze 2013, o 17:11

Moi znajomi serialowcy też narzekają na nudę w serialu, a co ciekawe, najciekawsze podają dokładnie te same wątki, co Twoi Mardock: Dany, Jaime no i KG. Jeżeli chodzi o Balona, to przypomniał mi się ten obrazek:

Obrazek

Zostając w temacie Żelaznych, na początku myślałam, że brak Ramsay'a w II sezonie będzie dało się nadrobić w III. No i dało się, tylko, że efekty tego dość marne. Ani dobrze dobrany Ramsay, ani Theon(którego wątek w II sezonie był jednym z lepszych, o ile nie najlepszy) tego nie ratują. Słaby scenariusz, ot co. Przemiana w Fetora moim zdaniem będzie o wiele mniej wiarygodna. Faktem jednak jest, że łatwiej było to ukazać na kartach powieści, bo mieliśmy wgląd do myśli Theona. Moim zdaniem i tak można było wycisnąć coś ciekawszego, a serialowców w ogóle ten wątek nie interesuje(nawet to, kim jest Ramsay). Nienawidzą Theona, nie współczują mu... O czymś to świadczy.

BBC schrzanione przez motyw z Gendry'm. Wątek Aryi przez słabą grę Maisie.

Wątek Jona mi bardziej nie wadził, lubię Ygritte. Faktycznie jednak Tormund za mało rubaszny.

Za to za wątek Sama, poza akcją u Crastera, która była naprawdę emocjonującym punktem w serialu, jestem gotowa udusić. Sam jest nudny w UdW, ale w NM jego rozdziały były niesamowite. Moją ulubioną sceną jest, kiedy ratuje ich CH, a Sam spostrzega, że ich wybawiciel ma trupie palce. Bardzo malownicza scena, pobudzająca wyobraźnię. Pełna napięcia i klimatu. A w serialu? Brak. Poza tym, Sam Zabójca wyszedł bardzo słabo. Od technicznej strony zero zarzutów, ale czy kogoś to emocjonowało? No ale widocznie D&D wolą pobudzać wyobraźnię inaczej - scenami z Podrickiem albo Mel+Gendry...

Dla mnie KP na początku sezonu było całkiem ciekawe. Olenna, Marg, Tywin i jego rozmowa z Tyrionem... ale ileż można. Coś się zaczęło psuć. Boli marginalizacja Joffreya.

Nie mam więcej do dodania, bo się w większości zgadzam. Wątek Robba to ciągnięcie głupot z poprzedniego sezonu. Mogli jednak nie pogrążać tego tak całkowicie(plany ataku na CR :lol:), wspomnieć o śmierci Brana i Rickona, o ślubie Sansy, o Theonie i Balonie...
Ostatnio zmieniony 5 cze 2013, o 17:16 przez Il Biondo, łącznie zmieniany 1 raz.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 5 cze 2013, o 17:14

ad. Brak wargingu u Aryi - może pominą jej wilczy etap i obudzą w niej warga dopiero na szkoleniu u LBT, kiedy zaczęła się wwargowywać w koty?
ad. Blackfish - faktycznie, dużo czasu mu to siku zajęło. A może dopadły go te brzydkie Freyówny, które wgapiały się w niego na ślubie, i zaciągnęły na siano? ;)
ad. Osha i Rickon w drodze do Umberów - świadkowie zawsze mogą się znaleźć, przecież w książce Wex też nie był jedyną osobą, która wiedziała, że Bran i Rickon żyją, bo Bran i spółka przechodzili przez terytoria klanów i rozmawiali zdaje się z kimś od Liddle'ów. W serialu to Rickon może się znaleźć w podobnej sytuacji. Sami Umberowie też są ciekawi - jeden był u Boltona, a drugi pod zamkiem, w temacie o zakapturzonym mordercy z Winterfell pojawiła sie nawet teoria, że to Mors Wronojad zakradał się do twierdzy, by spiskować z bratem. Gdyby wpleść do tego wątek Rickona i Oshy, hmm...
"All beauty must die."

Mardock
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 paź 2012, o 19:48

Postautor: Mardock » 5 cze 2013, o 17:28

O toto, właśnie o ten obrazek mi chodziło, gdy pisałem o Greyjoyu :)

No właśnie też nienawidzę tego, jak spieprzono wątek Sama. W Nawałnicy ten wątek kochałem po prostu - zwłaszcza Zimnorękiego, wspaniała sprawa. A tu, radosna przechadzka. Sam wydaje się nawet zadowolony, że Mormonta zabili, a pozostali bracia go mieli gdzieś.

W UdW rzeczywiście dość nudził, właściwie ratowało go tylko randomowe spotkanie z Aryą, śmierć Aemona (@cry ) i Cytadela, dlatego na jego rozdziały w tWoW czekam z niecierpliwością.


Moim zdaniem, długość odcinków powinni zmniejszyć, zamiast wydłużyć. Naprawdę przysłużyłoby się to serialowi.

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 5 cze 2013, o 17:47

O właśnie, jeszcze a propos Robba - mogli przyciąć zapychacze, a w zamian za to dać Robbowi choć ze 2 sceny, które pokazywałyby go jako króla i jednocześnie mówiły o złożoności sytuacji - z jednej strony, jako syn ma obowiązek pomścić ojca, czyli kontynuować wojnę z Lannisterami, z drugiej strony jako król ma obowiązek bronić poddanych, czyli wrócić na Północ i walczyć z Żelaznymi. Przydałaby się chociażby jakaś poważna rozmowa z Blackfishem o strategii i z Catelyn o obowiązkach króla - w książce mówiła chyba coś w ten deseń: "jeśli nie odzyskasz Winterfell i nie pomścisz braci, równie dobrze możesz zamienić koronę na błazeńską czapkę, bo nikt już za tobą nie pójdzie".
Jeśli chodzi o wątek Theona, całkowicie zgadzam się z Mardockiem. Do tej pory jestem wściekła na tę scenę. Boję się, że ta napalona niedoszła septa i jej koleżanka zostaną z nami na dłużej, i będziemy mieć nowe Ros, sztuk 2, wersja sadystyczna. Proszę proszę proszę, niech Ramsay je zabije...
"All beauty must die."

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 5 cze 2013, o 17:53

Rudbekia, śmierć tychże panien wzbudziłaby moją sympatię do Dyżurnego Psychopaty Północy ;) Toż to już Ros była sympatyczniejsza niż te dwa gałgany.

A co do dalszych zmian - brak Dalli i Val. Ciekawe jak zamierzają je wprowadzić, skoro Jon uciekł od dzikich? Czyżby kolejny sygnał, że jest to wątek w książce zbędny?
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 5 cze 2013, o 17:55

Właściwie mogę się podpisać pod większością Waszych uwag, więc dodam tylko jedno....

IMO dodatkowe minuty to dobry pomysł, ale można by było je znacznie lepiej wykorzystać. Np. na opowieść Reedów o dawnym turnieju. Albo na małą Shireen i wyjaśnienie, czemu jej buzia tak wygląda. Na pokazanie robinhoodowej działalności BBC. Na pocałunek Joraha i Dany. Na wargowanie Starków i Snowa. Na obyczaje Dzikich i osobę ich króla. Na dodatkowe interakcje Aryi i Ogara... Nawet na sensowne zakończenie wątków Ros i Talisy (naiwnie wierzę, że to nastąpi w ostatnim odcinku). Myślę, że to nie kosztowałoby bardzo dużo, ewentualnie można by zaoszczędzić poprzez wycięcie większości scen erotycznych. ;)
Myślę też, że wiele scen dałoby się uatrakcyjnić innym montażem (np. KG czy rozróbę u Crastera).

(Edycja po przeczytaniu najnowszych postów Il Biondo i Rudbekii i mały offtop)
Najbardziej niepokojący wydaje mi się brak wzmianek o Lyannie. Dowiedzieliśmy się, że Ned miał siostrę w 1 odcinku 1 sezonu, a potem - cisza. Czyżby i Lya była w gruncie rzeczy nieistotna? :(
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 5 cze 2013, o 18:03

Goszka, o Lyannie może napomknąć Barristan, opowiadając Dany o Rhaegarze. Danka w najbliższej przyszłości nie będzie miała wiele do roboty. Spowolniwszy akcję w Essos, można by uraczyć widzów wspominkami z czasów Rebelii. W I sezonie pamiętali jak ważne było to wydarzenie, może więc nie wszystko stracone.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 5 cze 2013, o 18:09

ad. Val - ją w sumie jeszcze można wprowadzić na późniejszym etapie, po odsieczy Stannisa, jako przywódczynię jakiegoś klanu, Dalia - tu już gorzej. Nie mam pomysłu.
Goszka pisze:Albo na małą Shireen i wyjaśnienie, czemu jej buzia tak wygląda.
A propos - serialowcy snują na jej temat różne teorie, najczęściej widywałam taką, że mała wygląda tak, jak wygląda, przez swoją smoczą krew. Skojarzyło się im ze zdeformowanym dzieckiem Daenerys z pierwszego sezonu, dodajmy do tego zainteresowanie małej smoczą dynastią, niewiedzę serialowców na temat pochodzenia żony Stannisa, co prowokuje do przypuszczeń, że jest spokrewniona z Targaryenami, wreszcie lokalizacja - Smocza Wyspa, i ta creepy piosenka na końcu, a jak wiadomo u Targów zdarzał się obłęd... Cóż, z punktu widzenia serialowca taka teoria może mieć sens. ;)
"All beauty must die."

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 5 cze 2013, o 18:50

Il Biondo, obawiam się, że Danka będzie miała wiele nagich scen z Daariem i one będą głównie wypełniać wątek w Essos. Uh. Może jednak będzie tak, jak piszesz i ser Barristan o niej wspomni. (Hm, powinnam to oznaczyć jako spoiler?)

Co do Dalii, myślę, że [spoiler]po bitwie o Mur schwytany Mance mógłby powiedzieć Jonowi, że miał Dziką-żonę, która zmarła wydając na świat jego syna. O, malca właśnie trzyma jej siostra Val, ta piękność.[/spoiler]

E: literówki.
Ostatnio zmieniony 13 cze 2013, o 19:03 przez Goszka, łącznie zmieniany 1 raz.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

Zygfryd89
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lip 2011, o 22:56

Postautor: Zygfryd89 » 5 cze 2013, o 19:00

Największy grzech III sezonu to według mnie dzieje Nocnej Straży przed zawitaniem do Crastera, a zwłaszcza brak bitwy o Pięść. W wątku tym nie było ani dramaturgii, ani klimatu, ani nawet umarlaków. Bo jeden zabłąkany się nie liczy.

Kolejna będzie Królewska Przystań - za duża Margaery i wątków-spisków pomiędzy kobietami. Spiskujące prostytutki to jakieś kuriozum, a na wątek konfrontacji królowych jest po prostu za wcześnie. Jak będą ekranizować "Ucztę...", zaczną się powtarzać.

Ostatni grzech to Bractwo Bez Chorągwi. Wyszło to nie za fajnie. Ani jednego wymierzania sprawiedliwości, żadnych wizyt u karlicy ze wzgórza. Siedzieli w lesie albo jaskini i ględzili. Broni się jedynie próba walki ogara. W innych odcinkach przydałoby się trochę dynamiki, bo to dynamiczny wątek był.

Z innych wątków też by się trochę tego znalazło, ale temat jest o grzechach głównych, więc podaruję. :)

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 5 cze 2013, o 20:45

Jeżeli chodzi o moje uwagi to są one na ogół znane, ale rozpiszę się:

I. Wątek Robba, Cat itd.
Chyba najbardziej okaleczony w ciągu sezonów II i III, mimo mocnego zakończenia. Dlaczego? O to powody, przy czym sięgają one jeszcze II sezonu:
1. Wojna po pojawieniu się Talisy staje się miłosną sielanką:
wiemy, że Robb jest owładnięty chęcią zemsty za ojca. Walce o królestwo i pomstę poświęca wiele, w tym siebie i swoje szczęście bo dla ojca godzi się na ślub z nieznaną mu i prawdopodobnie brzydką Frey'ówną. Tutaj żądzę walki czuć tylko do spotkania Talisy, od tego momentu mamy uromantycznioną również pochyłą- Robb staje się uległym dzieciakiem, który chwila moment zakochuje się i wojna mu się odwidziała. Zmienia się również charakter tego wątku- ten jest słoneczny, milutki i sprzyja zakochanym. A sam Robb przypomina sobie na chwilę o wojnie dopiero w 1 odcinku III sezonu a i to na moment tylko- w pobliżu czuwa Talisa. No w książce jego zachowanie było bardzo solidnie wytłumaczone- to był pewien proces, w którym Robb potrzebował psychicznego wsparcia a tego dostarczyła mu Jeyne. I to było na swój sposób piękniejsze niż pomoc w amputowaniu nogi synowi rybaka i potem pilne wysłuchanie wykładu zidiociałej pacyfistki.
2. Brak planów wojennych, życia obozowego i narad.
Q...wa! To wojna! W I sezonie Robb się naradza, planuje, to ważny element jego wątku, gdy wybucha wojna. Tutaj już tego nie czuć, nic nie ma. Zupełne odarcie. Widz nie czuje wojny bo nikt o niej nie mówi, nie widzi jej (no w tym wypadku ograniczenie budżetowe robi swoje), nie ma do czynienia nawet z mapami, jak już się pojawiają wątki geograficzne to serialowiec szukający poszczególnych nazw może zgłupieć- bo gdzie niby Robb jest? O co walczy i gdzie dokładnie stacza bitwy? "Żółta Widła"? WTF?!
3. Spóźnione wprowadzenie Blackfisha.
Nie wyszło im to jak na III sezon. Facet pojawia się tylko kilka razy, nie czuć do końca jego superanckości. A tą niby pewnie miałoby być ocalenie z KG przez nieodpartą chęć wysiusiania. Nie podoba mi się też jego podejście do Edmure'a. W sadze dzieci Hostera uciekały właśnie do stryja po wsparcie i by wypłakać sie w jego rękaw. Brynden jest takim dobrym duszkiem tej sagi, jeżeli chodzi o fanów Starków- gdzie on tam nadzieja, bo jego pomyślunek jest dla wrogów nie do ogarnięcia. W serialu tego nie czuć. Blackfish został tu ograniczony do roli wulgarnego żołdaka, który umie strzelać z łuku i publicznie obraża bratanka. Jak dla mnie w tej konfiguracji to Ed wychodzi na osobę ogarniętą za to, że nie ukarał stryja za jego zachowanie.
4. Gdzie dowódcy?
Ogółem w serialu trochę to słabo zrealizowano. Są Umber (ale tylko I sezon i głos w II przed Oxcross), są Karstark i Bolton (ale w II sezonie są słabo zarysowani, wydawali się niektórym widzom nieczytającym niepotrzebni z początku), ale tak bardziej na marginesie. W sadze byli przy Robbie, doradzali mu itd. Cała ta trójka na swój sposób zresztą była ciekawsza niż Robb i mieli coś w sobie elektrycznego co przyciągało. Ja Boltona nie lubię, ale ma tak fascynującą osobowość, że przyciąga, interesuje. No, ale na szczęście on jeszcze pogra o Tron, ale ten północny ;).
5. Tully i Riverunn.
Siedziba Tully'ch. Tak, ta wielka, wspaniała siedziba Tully'ch to pomost, loch i jedna komnata. A no i park z Czardrzewem. Skromnie, biednie. Tully to jedna z najbardziej skrzywdzonych przez D&D rodzin. Hostera uśmiercili zanim powiedział cokolwiek ciekawego. Nie czuć w serialu w ogóle wagi tej rodziny. Jak zobaczyłem komentarz jednego z "recenzentów" serialu na WiC.net to myślałem, że padnę- kretyn uważa, że Tully to mniej ważna rodzina i dlatego go dziwiło to, że Walder chciał Edmure'a na zięcia. No szkoda, że serialowi Robb i Cat nie byli tak "bystrzy" jak ten "recenzent"- może by przeżyli i potem zginęli pod CR ;).
6. "Genialność" strategiczna Robba.
Przez cały II sezon romansuje, nie wiadomo, gdzie się błąka, olewa Północ, a gdy brakuje mu sił wpada na pomysł by zaatakować dobrze ufortyfikowane CR. Zostanie okrążony nad morzem przez liczniejszego wroga? To nic! Zdobędzie zamek i będzie "gitara". Szkoda słów. Ten jedne jedyny raz Cat doradziła mu samobójczą akcję by "pokazać im jak to jest utracić to co kochasz". Ręce opadają.
7. Sprawa Theona.
Robba w ogóle obchodziła sprawa Żelaznych i Theona czy zbywał temat bo Karstark mu dowalił (słusznie zresztą, serialowy Robb jak mało kto udowodnił, że jest nie tyle Królem co stracił Północ, ale Królem co ją zdradził- to już mój pomysł dla postaci Madden-Robb)?! No i gdzie myślenie o zdradzie przyjaciela? Gdzie dopominanie się o jego głowę od Boltona? Zapomniał, że jego bękart oblegał Greyjoy'a?!
8. Bolton i jego samodzielne działania.
Wg mnie ta postać powinna być wprowadzona już w I sezonie i Robb powinien mu dać siły tak jak w książce. Potem jego wątek powinien połączyć się z wątkiem Aryi i wtedy moglibyśmy obserwować jego postępującą intrygę i drogę do zdrady. Zdecydowanie Martin lepiej to przedstawił niż D&D.
9. No i po co była ta Talisa, a nie Jeyne?!

II. Nieodżałowane BBC.
Co tu więcej dodać? Przedstawiono ich jako smętnych fanatyków, którzy są gotowi sprzedać każdego. W zasadzie u nich też nie czuć wojny, ot siedzą w jaskini, gadają i... nic. Jedyna atrakcja to fajne postacie Berica, Thorosa, Anguy'a i pojedynek. I nic poza tym. Mogliby chociaż dać jakiś ich atak na ludzi Bolton'ów gnębiących ludność.

III. KP.
1. Rose- pomysł naciagny mieli na nią. Dobrze, że ją sprzątnięto. Chyba D&D przy tej decyzji wzięli pod uwagę Nasze oburzenie (w sensie międzynarodowej ekipy fanów sagi) ;).
2. Spaprany wątek ślubu Sansy, czyli każdy wie o każdym, o wszystkim itd. Zero zaskoczenia, tylko jakieś żałosne kokieterie i durne rozmówki niczym z pseudohistorycznego kina klasy D o "Tudorach", "Muszkieterach" lub innych "Hrabinach Cosell".
3. Marge jako lady Di? Jak nie profanacja to ewidentny brak pomysłu na postać. Sposób pozyskiwania poparcia tłumu odarty z subtelności i sprowadzony do poziomu pewnego polskiego polityka z nazwiskiem na "N"- przegranego zresztą. Dziecko jest głodne, ale co tam! Proletariat w krajach realnego socjalizmu i różanych ogródków zadowoli się zabawkami dla dzieci i czerstwym pieczywem- głodnyś dalej? Okoruj drewnianą zabawkę od Marge i z trocin upiecz chlebek ;). Zastanawiam się czy nie zebrać największe absurdy serialu w osobny temat...
4. Konflikt Cersei i Marge.
Narasta w serialu błyskawicznie. W sadze Tyrellowie starali się nie wyskakiwać za bardzo, a Joff był nadsamodzielny- Cersei nie miała się czego bać. Dopiero, gdy Tommnen wpadł w sidła Róż pojawiała się w Cersei prawdziwa lwica. Ale wtedy, gdy nikt jej nie kontrolował. Teraz ma ojca, który jest dla niej guru- wierzy w niego i o nic się nie powinna martwić. Poza tym w pierwszych tomach była dosyć sprawnym politykiem- tutaj jest zdesperowaną babą, która nie wiedzieć po co zaczyna do typiary od, której ojca zależy utrzymanie tronu syna. Za wcześnie i wyszło to jak zapychacz.
5. Może by tak uzupełnić szeregi KG?
Stracili 2 Gwardzistów, ale co tam! Nie trzeba szukać nowych ;)! Najwyżej ktoś załatwi króla ;).

IV. Theon i Dreadfort.
1. Nieudane wprowadzenie Ramsay'a wg mnie. Słabo to wyszło w ogólnym zarysie. W 10 odcinku wszystko będzie już pewnie jasne, ale wątek i tak niewykorzystany. Sadyzm i zeschizowana osobowość Ramsay'a słabo podkreślona. Wuwuzela to za mało.
2. Była okazja do pokazania politycznego rozbicia Północy, pewnej psychozy (nie wiadomo kto z kim i po co) i w ogóle niemal nic o Żelaznych! I tego nie wykorzystano. Bo i dlaczego Bran i Rickon nie uciekli do jakiegoś wasala ich brata co mieszka bliżej Winterfell?!

V. Manderly?
Ród słabo pokazany, niemal w ogóle poza informacją, że jest coś takiego jak Biały Port, wizerunkiem Wendela, którego nawet widzowi nie przedstawiono. Dobrze chociaż, że herb rodowy pokazali. Z tego tytułu martwię się o los wątku lorda Wymana.

VI. Smocza Skała.
1. W ogóle nie czuć tu tarć na dworze i atmosfery osaczenia i osamotnienia Stannisa. Brakuje mi Florentów na czele ze stryjem królowej, ser Axellem. Selyse też jakaś taka bierna. Wyalienowana, podczas, gdy w sadze jednak starała się wsadzać nos gdzie popadnie i wpływać na męża. Tutaj Stannis sobie na spokojnie patrzy w ogień, rozmyśla, odwiedza żonę i słoiczki. Tylko odwiedziny u córki cieszyły.
2. Stannis vs. Davos? WTF? Wczoraj chcesz go na Namiestnika a teraz w dyby? Potem mówi Shireen, że Davos nie wróci bo zdradził, a potem nagle sie "obudził" i chce go z powrotem. No i tutaj też odczuwalny jest brak Florent'ów, z którymi Davos musiał rywalizować o względy.
3. Gendry zamiast Edrica. Wg mnie zamiana do zaakceptowania, ale sposób w jaki go Mel przejęła był poniżej krytyki. Tak samo droga koło KP na Smoczą Skałę i "porno-pijawki". Chyba jednak lepszy byłby Edric w ogólnym rozrachunku.

Inne elementy zostały już przez Was ocenione, skrytykowane bądź zjechane. Ja skupiłem się na tym co mnie najbardziej zirytowało w tym sezonie, a co ma jakieś źródło jeszcze w poprzednich sezonach.

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 5 cze 2013, o 21:03

Marku, bardzo dobre podsumowanie!
Dorzucę kilka słów o jeszcze dwóch wątkach...
Podróż Brana - przezdługi czas uważałam ten wątek za stracony. Występowali w nim dobrzy aktorzy (Bran, Osha, Hodor, Rickon niestety robił za mało znaczący element tła), zatrudniono także obiecujących Reedów... i nic. Szli. Troszkę gadali. Sporo się kłócili. Pojawiły się ze dwa sny Brana o trójokiej wronie, które raczej zaciemniały niż rozjaśniały kwestię talentów Brana. Nie było wargingu. Dopiero w 9 odcinku wątek nabrał rumieńców i sensu. Wreszcie zobaczyliśmy moce starszego Starka (a Jojen je skomentował) i usłyszeliśmy głos młodszego.
Jaime i Brienne - to twórcą serialu się udało. Bardzo. Ale. Jednak byłoby lepiej, gdyby w 2 sezonie pojawili się Krwawi Komedianci. I gdy przed porwaniem Dziewki i Królobójcy pokazano/opowiedziano o skutkach działalności Dzielnych Kompanionów. (Byłaby to też okazja do pokazania BBC jako obrońców ludu). Wtedy dopiero czułoby się grozę pojmania. A późniejsze postępowanie lorda Boltona i pseudo-Kozła byłoby bardziej zrozumiałe.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

Gedeon
Poziom 1
Rejestracja: 2 maja 2012, o 22:52

Postautor: Gedeon » 5 cze 2013, o 21:21

za mało cycków ;)
sorry nie mogłem się powstrzymać.
A tak serio wg mnie kompletnie rozwalony wątek za murem, Sam zabójca którego czynów nikt nie ogląda, nie wargujący Snow,
2.Fetor - gdzie mój fetor
3. brak zaskoczenia ze ślubem Sansy, zamiast fajnej niespodzianki międlenie i zapchajdziura
4.Puszczanie oka to widza i to za grubo - jak już sie spaliło pijawki to można było zrobić skrót i ... wszystkich w jednym odcinku.
5. Konflikt tyrelówny z cersei - jakim cudem pózniej ona się znów wyda za syna cersei
6. Jeyne, a właściwie talisa - wątek rozwalony, zamiast intrygi politycznej zdrady, przebiegłości lannisterów i picia naparu z ziółek mamy ckliwy romans b - klasy
7. Dużo epatowania niepotrzebną brutalnością, której książka i tak dostarczała
zajrzyj też na pochwalony.eu

szarooka`
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 cze 2013, o 20:24

Postautor: szarooka` » 5 cze 2013, o 21:54

1. Sam i zmiany jego postaci - brak Sama Zabójcy, niewysłane kruki... Sam Zabójca teoretycznie pojawia się, ale zbyt późno. Wolałam książkową wersję.
2. Zachowanie Robba na RW - prowokowanie starego Freya, ciągnięcie ze sobą Jeyne/Talysy... W wersji serialowej miałam nieprzyjemne wrażenie, że samym zachowaniem na weselu Robb niemal starał się zasłużyć na to, co go finalnie spotkało.
3. Zmiana charakteru Shae. W książce scena podczas procesu była dla mnie zaskakująca i, co tu kryć, przykra. W serialu dostajemy wybieloną Shae, czującą coś do Tyriona, na swój sposób troskliwą wobec Sansy. W efekcie nawet, jeśli scena z procesem nie zostanie zmieniona, to i tak motywacje postaci (i charakter) są zupełnie inne.
4. Brak Dontosa - ciekawa jestem, kto ma zdaniem scenarzystów odegrać jego rolę po wiadomym weselu...
5. Zbyt mało Balona Greyjoya i Ashy. Zdecydowanie zbyt mało.
6. Sprzedanie Gendry'ego Melissandre. Nie pasuje mi to w żaden sposób do książkowego Berica i jego ludzi i nieprzyjemnie zgrzyta.

Tyle z największych grzechów, które najbardziej mi się rzuciły w oczy.

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 6 cze 2013, o 06:43

Marek K. pisze:IV. Theon i Dreadfort.
1. Nieudane wprowadzenie Ramsay'a wg mnie. Słabo to wyszło w ogólnym zarysie. W 10 odcinku wszystko będzie już pewnie jasne, ale wątek i tak niewykorzystany. Sadyzm i zeschizowana osobowość Ramsay'a słabo podkreślona. Wuwuzela to za mało.
2. Była okazja do pokazania politycznego rozbicia Północy, pewnej psychozy (nie wiadomo kto z kim i po co) i w ogóle niemal nic o Żelaznych! I tego nie wykorzystano. Bo i dlaczego Bran i Rickon nie uciekli do jakiegoś wasala ich brata co mieszka bliżej Winterfell?!

Co do punktu drugiego całkowicie się z Tobą zgadzam. Co do pierwszego, nie do końca, ale myślę, że masz bardzo dużo racji. W ogóle to już jakiś czas temu zaczęłam analizę porównawczą książkowego i serialowego Ramsaya, właściwie powinnam zaczekać z jej publikacją na ostatni odcinek, ale skoro już na to w temacie zeszło...

Ramsay książkowy vs Ramsay serialowy
1. Reputacja. Tu książkowy Ramsay bije serialowego na głowę. Jeszcze zanim sam pojawia się na scenie, dowiadujemy się, że jest okrutny i bezwzględny – mamy sprawę lady Hornwood, dostajemy też informację, że dla rozrywki poluje na młode wieśniaczki. Wszyscy się go boją albo go nienawidzą, albo jedno i drugie, do tego stopnia, że nawet jego własny ojciec oddycha z ulgą na wieść o jego rzekomej śmierci. W serialu zabija własnych ludzi, torturuje Theona, wiemy, że lubi zadawać ból, ale do pełni grozy brakuje mu właśnie "polowań".

2. Aparycja. Tu o wiele lepiej wypada Ramsay serialowy. Właściwie nie mam o to pretensji, w końcu oglądam serial dla przyjemności. ;)

3. Mimika. Książkowy Ramsay wydaje się bardziej zimny. W SK, udając Fetora, właściwie się nie uśmiecha, miewa tylko „błysk wesołości w jasnych oczach”. Później jego uśmiechy są szydercze lub złośliwe, ale nie ma w nich tej czystej, obłąkanej radości, jaką prezentuje serialowy Ramsay. Gdyby aktor odrobinę przeszarżował, mielibyśmy błazeństwo. Zresztą już i tak widywałam komentarze, także na naszym forum, że serialowy Ramsay sprawia takie wrażenie, jak dziecko, które właśnie dostało nową zabawkę i zaciesza, że będzie mogło ją zepsuć. Tu jest pewne niebezpieczeństwo, ale też dużo zależy od tego, jak rozpiszą jego wątek w następnych sezonach. Jeśli Theon i Ramsay pozostaną offscreen aż do Moat Cailin, to w porządku, bo potem sama sytuacja wymusi inną prezentację Ramsaya. Jeśli w offscrren przejdzie sam Theon, a Ramsay zostanie na ekranie i pokażą próbkę jego gospodarowania na Północy po legitymizacji, to też da radę. Gorzej, jeśli będą następne sceny tortur. Cóż, zobaczymy.

4. Narzędzia. Zarówno książkowy, jak serialowy Ramsay posługują się nożem do skórowania. Bez tego motywu nie można by się obyć - no flaying, no fun. Serialowy Ramsay dodatkowo ma wuwuzelę. Muszę przyznać, że ten dźwięk wyjątkowo mnie irytuje, co widzę Ramsaya z trąbką, mam ochotę mu ją wyrwać i wepchnąć tam, gdzie nie dotarłby nawet Renly, ale mimo to uważam, że przydzielenie serialowemu Ramsayowi tego rekwizytu było szczęśliwym pomysłem. Po pierwsze - to motyw, który łączy trzeci sezon z drugim (inna sprawa, że nie wszyscy widzowie go wyłapali). Po drugie, może się opłacić w przyszłości – jeśli w serialu dojdą do momentu, kiedy Stannis podchodzi pod mury Winterfell, będzie piękna symetria fabularna – najpierw Ramsay przy oblężeniu nie dał spać Theonowi, potem to Stannis nie da jemu spać. Po trzecie… cóż, to tylko teoria, którą wypatrzyłam na westeros.org, ale jak dla mnie brzmi rozsądnie – trąbka może mieć swój udział w psychicznej obróbce, dehumanizacji Theona. Coś jak w eksperymencie Pawłowa – automatyczna reakcja lękowa w odpowiedzi na dźwięk.

5. Umiejętności walki. Książkowy Ramsay posługiwał się głównie mieczem. Walczył dzielnie, ale brzydko. Jego nauczycielem był pierwszy Fetor, który właściwie też nic nie umiał, skutek był taki, że Ramsay wykorzystywał przede wszystkim swoją przewagę fizyczną, to była siłowa szermierka w kiepskim stylu. Serialowy jest łucznikiem, co jest IMO bardziej klimatyczne i lepiej oddaje jego naturę „myśliwego”. Kłopot polega na tym, że aby to w pełni docenić, trzeba być fanem książkowym i móc sobie wyobrazić Ramsaya na polowaniu z nagonką na jakąś Kyrę czy inną Helicent. Szkoda, że serialowcy tego nie zobaczyli, ale może wszystko jeszcze przed nami?

6. Inteligencja. Trudno określić. Książkowy Ramsay zdołał ocalić skórę, kiedy Cassel na niego polował, potem maksymalnie wykorzystał słabość Theona i jego podatność na wpływy. Serialowy Ramsay nie znalazł się w takiej sytuacji, więc nie wiemy, jak by sobie poradził, wydaje się za to bardziej pomysłowy, kiedy chodzi o mieszanie Theonowi w głowie. Najpierw sugeruje mu, że torturują go na polecenie Balona, co było bolesne fizycznie, a psychicznie chyba nawet bardziej, bo przecież Theon tak się starał, by uzyskać aprobatę ojca, a tu nie dość, że nie zdobył uznania, to jeszcze został okrutnie ukarany. Sam Ramsay przygląda się tej wstępnej obróbce z ukrycia, może dzięki temu przyjrzeć się reakcjom Theona i oszacować jego odporność. Potem udaje lojalnego sługę, podobnie jak początkowo robił to jego książkowy pierwowzór. Dzięki temu na pewien czas zdobywa zaufanie Theona i przy okazji uzyskuje przydatną wiedzę o młodych Starkach (czego w serialu nie wykorzystano, a byłaby okazja, by wprowadzić trochę dramatyzmu do wątku Brana i połączyć wątek Theona z resztą wydarzeń na Północy). Potem, cóż, to już tylko zabawa, która póki co do niczego nie zmierza. Książkowy Ramsay nie musiał wydobywać od Theona żadnych informacji, ponieważ już wiedział to, co było najważniejsze, od początku dręczył więźnia tylko dlatego, że mógł. Też pozwolił na próbę ucieczki, ale wyłącznie dla sportu. Potem jednak jego działania nabrały celowości – postanowił przerobić Theona na Fetora – i to jest coś, z czym w serialu mają problem, bo…

7. Odchyły. Póki co, nie wiemy, jakie odchyły ma serialowy Ramsay, poza tym, że lubi zadawać ból. Nie wiemy, czy tworzy legendę na temat własnego pochodzenia, jak książkowy pierwowzór („oczarowała go jej uroda”), czy tak samo wścieka się, kiedy ktoś go nazywa bękartem (strzał po „you little bastard” nie stanowi dowodu, bo tak czy owak zamierzał zabić tamtego człowieka), ale to nie problem, mogą to wprowadzić w dowolnym momencie. Gorszy jest brak pierwszego Fetora. Jego znajomość z Ramsayem do pewnego stopnia wyjaśniała, dlaczego Ramsay jest, jaki jest („czy Ramsay zepsuł Fetora, czy Fetor Ramsaya?”) i nadawała sens zabiegom względem Theona – Ramsay tworzył zastępcę, replikę dawnego sługi, w tym szaleństwie była metoda. Niby mamy w ścieżce dźwiękowej motyw pt. "Reek", ale jak wprowadzą ten motyw bez pierwszego Fetora? Znowu wyjdzie na zasadzie "bo mnie to bawi, bo tak". Spłycenie postaci.

8. Symbolika wątku. Książkowa rozgrywka między Theonem a Ramsayem przypomina mi opowieści o wampirach (Theon uwolnił Ramsaya z celi, potem wpuścił go do Winterfell, a następnie stał się jego ofiarą - podobnie wampira trzeba uwolnić i zaprosić, a wtedy on może sobie pohulać) a także o pakcie z diabłem – który kusi do złego i pomaga w osiągnięciu celów, ale trzeba mu zapłacić duszą. W ogóle w Boltonach jest coś nieludzkiego, do tego stopnia, że co jakiś czas wracają pytania, czy przypadkiem nie są potomkami Innych albo czy pijawki Roose’a aby na pewno są tylko zwykłym dziwactwem. W serialu brakuje tej demonicznej aury (chociaż jednemu z „nieskalanych” na WiC kastracja Theona skojarzyła się ze wspomnieniami Varysa i zastanawiał się, czy „typ z szalonymi oczami” przypadkiem nie praktykuje jakiejś magii). Serialowy wątek dostał za to świetną, IMO symboliczną scenę w szóstym odcinku. Wiele razy w różnych zakątkach netu podkreślono, że „if you think this has a happy ending, you haven’t been paying attention” mogłoby służyć za podsumowanie całego sezonu, a może nawet całej PLiO. I ten tekst to chyba w zasadzie jedyny zdecydowany plus tego wątku. ;)
"All beauty must die."

Ringareth
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 lip 2012, o 13:29

Postautor: Ringareth » 6 cze 2013, o 07:50

Marek K. pisze:II. Nieodżałowane BBC.
(...) Mogliby chociaż dać jakiś ich atak na ludzi Bolton'ów gnębiących ludność.

Nie pamiętam już numeru odcinka, ale z tego co kojarzę w którymś był fragment z udziałem BBC, w którym ktoś dał hasło "Lannisterowie na horyzoncie!" i chłopaki zaczęli zbierać się na akcję.
"Niektórzy myślą dlatego, że boją się działać"

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 6 cze 2013, o 08:35

Miało być o grzechach głównych, a już temat schodzi na wady pojedynczych scen. Jeszcze chwila i zaczniemy jako grzechy główne wymieniać takie rzeczy, jak strój Sansy i kolor włosów Melisandre ;)

Ja wymienię uwagi bardziej natury ogólnej.

1) Za mało wojny. Praktycznie w ogóle jej nie widać. Owszem, w tej części Nawałnicy nie ma opisanych bitew w Westeros, ale konflikt cały czas trwa i twórcy powinni dać to widzowi jasno do zrozumienia. Wystarczyłoby pokazać np. parę narad wojennych, jakieś zbrodnie Lannisterów i choć jedną interwencję Bractwa Bez Chorągwi lub dać ogólny wgląd w sytuację geopolityczną królestwa. Twórcy skoncentrowali się na ważnych wydarzeniach w obrębie poszczególnych wątków, ale te wątki są potraktowane oddzielnie i sprawiają wrażenie, jakby każdy z nich żył własnym życiem. Brak im większego powiązania, wspólnego mianownika, jakim była właśnie wojna. To ona jest główną osią fabuły i wypadałoby to bardziej podkreślić.

2) Liczyłem na większą baśniowość tego sezonu, na przerzucenie historii na bardziej fantastyczne tory. Dlatego zabrakło mi wargingu, wilczych snów Brana, opowieści Reedów o zielonych snach, dzieciach lasu. Nieobecność Nymerii, praktycznie również Ducha i relacji Jona i Aryi z wilkorami jest niestety odczuwalna. Gdzieś ten mistycyzm jednak uleciał. Wyobrażałem sobie jako jedno z zakończeń odcinka sekwencję pokazującą interakcję wilkorów znajdujących się w zupełnie różnych miejscach, poprzez coś w rodzaju wspólnego snu Brana, Aryi i Jona. Być może z jakąś symfonią wyjących w nocy wilków w tle, choć pewnie wyszłoby to zbyt pretensjonalnie i patetycznie :) Ale niewątpliwie przydałoby się coś pokroju świetnie zmontowanej sceny z "The Kingsroad", gdzie przechodzimy od Neda zabijającego Damę do Laty i budzącego się Brana, gdzie ta więź między wilkorami była fajnie uchwycona. Tutaj tej magii zabrakło.

3) Brak podkreślenia manichejskiego konfliktu pomiędzy Rhlorrem i Wielkim Innym, wyjaśnienia czym naprawdę jest ten cały Ogień i Lód. Nie mogę odżałować rozmowy w celi między Davosem i Mel, gdzie kapłanka wyjaśnia rycerzowi o co tu tak naprawdę chodzi. Niby Melisandre nazywa Stannisa wojownikiem światła, ale nie wiemy co to w ogóle oznacza. Podkreślenie wagi tego konfliktu, a co za tym idzie związku między religią Chlora, Innymi, smokami z pewnością zaintrygowałoby widza, który zacząłby się zastanawiać, kto jest tym całym Azorem, czy Stannis, Dany, a może Jon Snow?

Co do konkretnych wątków i postaci, to podsumuję je w osobnym topiku, po zakończeniu sezonu, wymieniając najważniejsze jego wady, a także zalety, których też jest przecież niemało :)

Gedeon pisze:jak już sie spaliło pijawki to można było zrobić skrót i ... wszystkich w jednym odcinku.


Kompletnie nie rozumiem tej uwagi.
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 6 cze 2013, o 08:36

Ale to była właśnie tylko taka zajaweczka Ringareth. Ot dostali info, ruszają na akcję, ale Aryi'a im łatwo ucieka. Na dodatek nie widzieliśmy ich w akcji- nie czuć tej ochrony jaką dają prostaczkom. Nie czuć tego poparcia jakie mieli- ani w karczmie, ani we wioskach czy u ubogich lordów jak Lychester (o ile dobrze pamiętam, ten co trochę oszalał po śmierci spadkobiercy w wojnie z Lannisterami). Tutaj niestety nic. Szkoda też braku niepokojących przepowiedni tej karlicy. Wątek BBC został naprawdę mocno wykastrowany.

Co do Ramsay Rudbekio to częściowo się zgadzam a częściowo nie. Jednak moje uznanie budzi to jak świetnie wypunktowałaś cechy serialowej i książkowej wersji Snowa. Do moich głównych zarzutów należą właśnie niewykorzystanie wątku Theon-Ramsay do uatrakcyjnienia wątku Brana (poczucie zagrożenia, brak zaufania do lordów) oraz wytłumaczenia widzowi co się mniej więcej dzieje. Rozumiem, że sceny tortur były niezbędne, ale właśnie tych polowań i budowania atmosfery grozy na Północy z powodu poczynań bękarta mi zabrakło. W serialu Ramsay to taki trochę "nikt", zapomniany i nieznany. W sadze budził i grozę i ciekawość. Gdy wyszła na jak "śmierdząca intryga" pojawiło się zaskoczenie, nie tylko na twarzy Theona. Problem tego wątku ma jednak swoje źródło słabo rozpisanym i pełnym luk logicznych wątku Theona z II sezonu. Zresztą D&D poprzez II sezon kopnęli sobie już nie raz w kolano.
No i jedyne wg mnie co naprawdę fajnego Nam dostarczył ten wątek III sezonu to potwierdzenie kastracji Greyjoy'a.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 6 cze 2013, o 09:05

Zygfryd89 pisze:Ostatni grzech to Bractwo Bez Chorągwi. Wyszło to nie za fajnie. Ani jednego wymierzania sprawiedliwości, żadnych wizyt u karlicy ze wzgórza. Siedzieli w lesie albo jaskini i ględzili. Broni się jedynie próba walki ogara. W innych odcinkach przydałoby się trochę dynamiki, bo to dynamiczny wątek był.

Z innych wątków też by się trochę tego znalazło, ale temat jest o grzechach głównych, więc podaruję. :)


Zgadzam się z tą wypowiedzią, mnie to też zgrzyta.
A brak wizyt u karlicy??? KArlica przestraszyła sie Aryi, a w serialu Mel - tak ja to widzę, zastąpienie jednej postaci drugą.
Może w serialu nie będzie wcale wątków Summerhall (w dalszych sezonach).

Poza tym podpisuję się pod tym co Marek napisal. Wyjątek to Marge, mnie aż tak bardzo nie razi jej sposób przymilania się do poddanych, tak to bylo w ksiązce w sumie.
Ale już jej konflikt z Cersei to porażka. Za szybko, za dosadnie, za dosłownie.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Pudukhepa
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 mar 2013, o 22:36

Postautor: Pudukhepa » 8 cze 2013, o 12:00

Grzechów było sporo, ale i tak wydaje mi się, że nie aż tak wiele jak w II sezonie. Tak naprawdę wiele rzeczy, które mi w 3 sezonie zgrzytały, były zwyczajnie skutkami złego poprowadzenia akcji w sezonie drugim.

To co zawiodło mnie najbardziej, to średnia fabuła historii Aryi i ogólnie, przedstawienie jej wątku. Bractwo Bez Chorągwi - zupełnie bez charakteru, bez tego fajnego, łotrzykowskiego klimatu. Czytając o nich w książkach naprawdę, w pewnym momencie wyobrażałam sobie takich westerowskich Robin Hoodów. Co by nie mówić o nich i o ich metodach, to BBC dało się lubić. To była taka wesoła banda ludzi wyjętych spod prawa, zbiorowisko indywidualności, do których aż chciało się przyłączyć. W serialu zupełnie nie emocjonowały mnie ich przygody, nie żywiłam specjalnej sympatii do żadnego członka BBC, nawet do samego Berrica, który nawiasem mówiąc, bardzo mnie zawiódł. Lepiej już prezentował się Thoros, ale to też nie było dokładnie to... Było zwyczajnie zbyt smutno, szaro i ponuro. No i zakończenie tego wątku - sprzedanie Gendry'ego Melissandre. Jedna z większych wtop całego sezonu... Do tego, że Gendrym zastąpiono Edrica nic specjalnie nie mam. Ale można było to rozstanie przedstawić w inny sposób. Do tego dochodzi słaba gra i prezencja Aryi (o jej stroju pisałam już w temacie poświęconym kostiumom). Było kilka dobrych momentów, jak na przykład pożegnanie z Gorącą Bułką, czy "I can be your family", ale to są tylko poszczególne sceny, a generalnie, cały wątek uważam za najnudniejszy i najmniej emocjonujący w całym sezonie.

Kolejną rzeczą, która mi się nie podobała, był spisek z uwolnieniem Sansy. Niby wszystko skończyło się w miarę ok - genialna scena z Chaos is a ladder, Petyr odpłynął w siną dal, Sansa jest zrozpaczona i tak dalej. Ale mimo to zgodzę się z wieloma głosami, że o planach LF wiedziało zbyt wielu ludzi. Varys, Olenna, do tego dochodzi jeszcze Shae... Straciło to wszystko swoją tajemniczość, atmosferę niepewności i boję się, że gdy dojdzie już do momentu wesela Joffreya, to zwyczajnie losy Sansy nie będą jakąś specjalną niespodzianką. Zbyt wcześnie wszystko ujawniono. Wiele scen, w tym te z udziałem Varysa i Olenny, to chyba były tylko zapychacze, aby spowolnić akcję i wszystko dodatkowo rozwlec w czasie. A tak naprawdę fabuła doskonale by się bez tego obyła.

No i wątek Theona, ale to, podobnie jak cała rzecz z Talisą, to już wyłącznie skutki niedopatrzeń w sezonie drugim. Wszystko co się dzieje obecnie z Theonem wydaje mi się po prostu bez sensu, pomimo dobrej gry obu aktorów. Wątek Theona w sezonie drugim kończy się tym, że Winterfell jest oblężone, on wygłasza jakąś mowę do swoich ludzi, po chwili jeden z nich go ogłusza i wszyscy biorą nogi za pas. A w trzecim Theon wisi już na krzyżu. Nie wiadomo co z "jego ludźmi", kto go więzi, czemu go torturują... Oglądam serial z przyjaciółmi, którzy książek nie czytali i widzę, że wątek Theona w ogóle nie wzbudza w nich żadnych emocji. Ok, tortury są dosyć wymyślne, ale sam los Theona jest jakoś wszystkim obojętny. A to chyba nie o to chodzi... Po wszystkim Theon powinien wzbudzać w widzu współczucie, a nie obojętność. Mimo że w książce losy Theona nie do końca są mi bliskie, to ciekawie jest obserwować tę ogromną zmianę, która się w nim dokonała. Ale kluczem do tego wszystkiego był "związek" Theona z Ramsayem - Fetor należy do Ramsaya, a Ramsay do Fetora. Tutaj nie ma nic z tych rzeczy, co spłyca cały wątek, sprawia że człowiek, który tak się bawi Theona kosztem jest widziany jako zwykły psychopata... I chociaż Ramsay z pewnością wiele z psychopaty miał, to mnie zawsze fascynowała, intrygowała ta cała historia z Fetorem - i obecnym i poprzednim. Żałuję, że wszystko to zostało pominięte przez twórców.

Poza tym zgodzę się, że było trochę mało wojny, ogólnie cała wojenna atmosfera jakby przygasła, Tywin od powrotu do KP siedzi sobie za biurkiem, pisze listy, próbuje "wycyckać" Tyrellów i poucza krnąbrne dzieci/wnuki, Robb w ogóle nie sprawia wrażenia jakby jeszcze o cokolwiek walczył, nie ma ogólnie atmosfery tego chaosu, tego że działania wojenne obejmują praktycznie cały kraj, nie wiemy co się dzieje w Winterfell, na północy... skupiono się na intrygach, romantycznych uniesieniach... Ale i tak jest lepiej niż w sezonie drugim. Mam nadzieję, że ostatni odcinek wiele wyjaśni i ładnie zwieńczy niektóre wątki.

Mumin
Poziom 1
Rejestracja: 11 mar 2013, o 14:23

Postautor: Mumin » 9 cze 2013, o 18:33

Moje główne uwagi:

1. Brak bitwy na Pięści
2. Zmienione plany Robba- atak na Casterly Rock, WTF???
3. Brak wątku Fetora. Serialowy Ramsay daje radę, ale brakuje mi wspominaego motywu.
4. Walka Brienne z misiem- mogłoby być więcej dramaturgii.
5. Seks Melissandre z Gendrym...

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 10 cze 2013, o 08:20

Do w/w przez mnie uwag dorzucam kolejną.

Nie oglądałem jeszcze ostatniego odcinka, ale wiem już, że nie będzie w nim ani lady Stoneheart ani Zimnorękiego. Pytam się: dlaczego? Ok, wiem, że twórcy dzieląc Nawałnicę na dwa sezony mają dobre alibi. To, co nie pojawi się w III sezonie, może spokojnie pojawić się w czwartym. Ożywiona Cat w książce występuje dopiero w epilogu NM, a Zimnoręki może zostać wprowadzony później jako nieoczekiwany zwrot akcji w wątku Brana za Murem (zapewne uratuje jego ekipę przed Innymi i dalej fabuła pójdzie już książkowo). Tak więc niby nic złego się nie stało. III sezon daje radę, jest imo bardzo dobry, ma wiele fascynujących i świetnych momentów, ale dlaczego na tym poprzestają. Dlaczego nie celują wyżej i nie starają się, by serial był jak najbliższy doskonałości? Ekranizacja PLIO to mega trudne wyzwanie, twórcy wychodzą z tego jakoś obronną ręką, ale nie wierzę, że nie stać ich na więcej. I gdyby chcieli, mogliby z tego zrobić taki show, że siedzielibyśmy z gębami rozdziawionymi do ziemi przez kolejny rok w oczekiwaniu na czwarty sezon.

Skoro udało im się fajnie pokazać Bractwo Bez Chorągwi, z nietuzinkowymi postaciami i spektakularny pojedynek Berica z Ogarem, to czemu tego nie przebić i nie zaserwować jakiejś trzymającej w napięciu potyczki z Lannisterami? Spodobało Wam się jak Sam zabija Białego Wędrowca? To sruu - dajemy Zimnorękiego! Opadła Wam szczena po Krwawych Godach? To patrzcie na to - i wchodzimy z Lady Stoneheart na finał 10. odcinka. Jest tyle spektakularnych momentów w sadze, że można było nimi tak zbombardować widza, że nie wiedziałby w ogóle gdzie jest. Mogło być mega zajebiście, a tak jest tylko bardzo dobrze.

III sezon jest jak długo oczekiwany koncert ulubionego zespołu, który wprawdzie podobał się, ale wbrew oczekiwaniom nie zrównał z ziemią, nie zagrano wszystkich najlepszych hiciorów, a bisy były za krótkie ;)
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 10 cze 2013, o 09:40

W tym co piszesz Junki jest sporo racji- sam ostatnio czułem się tak po jednym koncercie na Kortowiadzie. Długie oczekiwanie, wyziębienie na górce, koncert i się okazuje, że zagrali raptem jeden z naprawdę długiej listy swoich fajnych przebojów, reszta piosenek była na ogół też znana, ale "kapcie" nie spadały.

Trzeci sezon był dużo lepszy od II mimo mniejszego budżetu, konieczności łatania luk z niego, ograniczenia bohaterów i scen akcji. Ale pozostał po nim też spory niedosyt.

Dodam też od siebie kolejne uwagi a propo 10 odcinka:
- brak śmierci Balona Greyjoy'a
- Stannis skazuje Davosa na śmierć, ale ratuje Cebulowego Rycerza Melisandre
- brak słynnej wymiany zdań między Mel a Davosem a propo pijawek i ich rzekomej skuteczności, ta scena z książki była świetna, w serialu zaserwowano Nam marny erzatz
- Yara rusza na czele zaledwie 50 wojowników na Dreadfort, żałosny patos, Yara w książce szybko porzuciła plany jakiejkolwiek walki o brata
- patos rozlewający się z przemowy Dany do byłych niewolników.

kozi47
Poziom 1
Rejestracja: 5 lis 2012, o 15:47

Postautor: kozi47 » 12 cze 2013, o 09:41

O wiele lepszy sezon w moim odczuciu od poprzedniego, ale zeby nie było tak różowo trzeba ponarzekać.

To co mi się zdecydowanie nie podobało:
-ucieczka z Pięści, a właściwie brak takowej, jeden zombiak to wszystko na co było stać twórców, w ksiązce była wszechobecna panika, a tutaj mamy resztki Nocnej Straży, spokojnej i leniwie maszerującej przez dwa odcinki do Crastera; rozumiem, że budżet ale na ucieczkę przed ledwo widoczną (przez śnieg) armią Innych nie trzeba byłoby duzo wydawac,
-spieprzenie Stannisa, z którego zrobili ściśle mówiąc sku****na, pieska Melisandre,
-zrobienie chciwych sukinsynów z BwB
-mało Brana, a jak już był to w jakichś bezsensownych scenach, z oprawianiem zająca; nie wynagrodziła mi tego nawet koncówka sezonu, gdzie go mielismy troche więcej
-wątek Theona, który nawiasem mówiąc świetnie się zapowiadał (ta ucieczka na początku sezonu), został zepsuty, a Ramsay nie jest takim antagonista jak powinien być, bo nikt z widzów w jakikolwiek sposób nie identyfikuje się z Theonem,
-Ros i jej bezsensowna śmierć,
-mało klimatyczny wątek Robba
-mało klimatyczny bunt Nocnej Straży, ale jako, że to jest to moja ulubiona scena ze Stali i Śniegu, to mogę być tutaj mniej obiektywny,
-Locke, o ile wcześniej byłem w stanie zrozumieć zmianę nazwiska, to Locke, którego nawet po odcięci ręki Jaime'a nie dosięga żadna kara ze strony Boltona, to juz co innego,
-Zimnoręki, ale jestem w stanie to wybaczyć twórcom, w 4 sezonie musi być,
-ale nie jestem w stanie wybaczyć całkowitego wycięcia Belwasa, DLACZEGO???
-Loras spadkobiercą Riverrun, zmiana dla mnie całkowicie niezrozumiała, no i w jaki sposób wyjasnią konflikt pomiędzy Tyrellami i Martellami w 4 sezonie, chyba że ten wątek zostanie całkowicie pominięty.


Co do paru wypowiedzi tutaj, nad wycięciem Lady Stoneheart ubolewam, gdyz końcówka tego sezonu byłaby perfekcyjna do pokazania zmartwychwstania Catelyn. Twórcy zdecydowali inaczej i jestem w stanie to zaakceptować o ile przez cały nastepny będą pojawiać się rózne wskazówki dotyczące Starkowej, tak żeby jej pojawienie się nie było nagłe, gdyż może to wyglądać jak tani chwyt. Można wspominać o jakiejś Lady Stoneheart, która wybija Frey'ów i Lannisterów, wprowadzać w błąd widzów, tak żeby mysleli, że chodzi o np. Aryę (w końcu musi coś robić z Ogarem przez nastepny sezon) i nagle "bach" i wszystkim szczena opada. Wargowanie Aryi też byłoby na pewno istotne. Zresztą podobnie powinien być poprowadzony wątek Ramsaya, gdyż jest on tak interesującą postacią, że same wzmianki o sadystycznym draniu, który lubi polować na młode dziewczyny, pobudzałyby wyobraźnie widzów.
Brak śmierci Balona to także plus. Można będzie z przytupem zakończyć I odcinek 4 sezonu, wcześniej wprowadzić Victariona i Aerona, wspomnieć o Euronie i Balon może zakończyć misję. Oczywiście mam nadzieję, że jego śmierć nie będzie Offscreen, bo chce zobaczyć Malahide'a.

Ringareth
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 lip 2012, o 13:29

Re: Grzechy główne sezonu III

Postautor: Ringareth » 12 cze 2013, o 12:48

Il Biondo pisze:6. Brak Zimnorękiego (...) Położyłby za to kres bajaniom, jakoby CH był Benjenem Starkiem lub jakąkolwiek inną istotną postacią.

Niekoniecznie - mogliby go przecież tak ucharakteryzować/zamaskować iż na pierwszy rzut oka nie przypominałby nikogo ze znanych postaci. A prawdziwą tożsamość ujawniłby (mam nadzieję że Martin mu na to pozwoli) odpowiednio później.
"Niektórzy myślą dlatego, że boją się działać"

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Postautor: Maegi » 12 cze 2013, o 13:16

Kozi47 to przejęzyczenie z tym Riverrun i Lorasem, prawda? Bo chodzi o Wysogród.

Wobec wszystkich grzechów i zaniedbań tego sezonu, które wymieniliście i z którymi się zgadzam, dla mnie najistotniejszym jest tendencyjne przedstawianie wątku Stannisa, który wykreowany został (szczególnie w finałowym odcinku) na chwiejnego furiata, jakiegoś lebiegę z chorobą dwubiegunową na smyczy Mel-najgorętszej demonicznej kapłanki wszechświata, której nikt się oprze. Ingerencja tak ostra w motywację postaci Stannisa (serialowcy, z którymi rozmawiam, widzą Stannisa jako żołnierzyka Rhllora), kompletne przemeblowanie charakteru tejże, to grzech najcięższy w mojej ocenie tego sezonu.
Obrazek The dragons know. Do you?

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Postautor: Junki » 12 cze 2013, o 14:25

To już lepiej go przedstawili w drugim sezonie, naprawdę. Tutaj szło im nieźle, zwłaszcza w piątym i ósmym odcinku. Ale ostatnia scena przekreśliła wszystko. Śpiewa, jak mu kapłanka zagra. Wyszło tak, jakby tym skazaniem Davosa na śmierć chciał się popisać przed Melisandre, po czym wyszedł na głupka, bo Mel sama mu uświadomiła, że chyba przesadził. Coś jak Locke, który chciał zabłysnąć przed Boltonem, że mu przyniósł rękę Jaime'a, a ten go zlał i jeszcze zagroził, że mu obetnie język. Mniej więcej tak ta scena na Dragonstone wyglądała.

Ostatnio pokłóciłem się podczas seansu z moją mamą, która ma prawicowe poglądy i dziwi się, że popieram Stannisa. Próbowałem Ją przekonać, że Stannis to taki konserwatywny polityk, próbujący wcielić w życie prawo i sprawiedliwość, w dodatku opowiadający się po stronie tej "dobrej" (w kontekście walki z Innymi) religii. Mama powiedziała, że sobie wyprasza takie porównania, bo po tym, co Stannis wyczynia z Melisandre, w żaden sposób pozytywnym bohaterem nazwać go nie można. Odparłem, że w książce przedstawiono go trochę inaczej. Odpowiedziała na to, że z serialu w ogóle nic takiego nie wynika :)
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada

- Tylko jeśli przegramy

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 12 cze 2013, o 15:08

Ringareth pisze:
Il Biondo pisze:6. Brak Zimnorękiego (...) Położyłby za to kres bajaniom, jakoby CH był Benjenem Starkiem lub jakąkolwiek inną istotną postacią.

Niekoniecznie - mogliby go przecież tak ucharakteryzować/zamaskować iż na pierwszy rzut oka nie przypominałby nikogo ze znanych postaci. A prawdziwą tożsamość ujawniłby (mam nadzieję że Martin mu na to pozwoli) odpowiednio później.


Chodziło mi, że jego całkowity brak w serialu położyłby kres tym teoriom. Jakby się pojawił to co innego i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

Junki pisze:Skoro udało im się fajnie pokazać Bractwo Bez Chorągwi, z nietuzinkowymi postaciami i spektakularny pojedynek Berica z Ogarem, to czemu tego nie przebić i nie zaserwować jakiejś trzymającej w napięciu potyczki z Lannisterami? Spodobało Wam się jak Sam zabija Białego Wędrowca? To sruu - dajemy Zimnorękiego! Opadła Wam szczena po Krwawych Godach? To patrzcie na to - i wchodzimy z Lady Stoneheart na finał 10. odcinka. Jest tyle spektakularnych momentów w sadze, że można było nimi tak zbombardować widza, że nie wiedziałby w ogóle gdzie jest. Mogło być mega zajebiście, a tak jest tylko bardzo dobrze.


Podpisuję się pod tym całkowicie. Niby od technicznej strony nie ma się do czego przyczepić, ale jednak brakuje tego ciągłego napięcia między odcinkami. Kilka mocnych fragmentów nie oznacza, że cały sezon na tym pojedzie. A twórcy chyba wyszli z takiego założenia. W moim mniemaniu mylili się.

Obejrzawszy wszystkie odcinki, skłaniam się ku paru refleksjom. Mój pierwszy post zachowywał pewną rezerwę, brak oceny. Zastanawiałam się jedynie nad dotychczasowymi zmianami i ich możliwym rozwinięciem w kolejnych sezonach. Teraz zaś mogę skupić się nad grzechami sezonu nie wobec fabuły stricte, ale wobec widza i - z tego punktu widzenia - fana sagi. Oczywiście plusów było równie dużo, ale nie będę się tutaj na nich skupiać.

Dobra, to o co będę miała tzw. "nerd rage"? Mamy kilku pokrzywdzonych sezonu. Są nimi kolejno: Robb Stark, Stannis Baratheon, Theon Greyjoy, bohater zbiorowy jakim jest BBC. Jeżeli chodzi o lokacje, to północ od Muru została potraktowana po macoszemu. W tych wątkach wyłaziło albo niedbalstwo, albo zwykła niechęć do niektórych postaci(jeszcze podczas drugiego sezonu w nią nie wierzyłam - teraz chyba zacznę).

Robb Stark, pierwszy pokrzywdzony. I bynajmniej nie dlatego, że nie żyje a do jego ciała przyszyto mu głowę własnego wilkora. Problemy z tym wątkiem pojawiły się już w sezonie drugim. O Talisie mówić nie będę, stało się w drugim, więc konsekwentnie musieli ciągnąć to co zrobili. Po jednak miłosnych uniesieniach, na Robba czekała wojna. A ta, jak się w serialu okazało, niezwykle była cierpliwa. Pozostaje dla mnie tajemnicą, dlaczegóż z Robba, jak już do tej wojny niby wrócił, zrobili tak kompletnego idiotę. Atak na CR i te porady Cat - ale to głupie synku, więc zróbmy to! Bo musi paść fajny, wzniosły tekst! Do tego dochodzi kompletny brak zainteresowania Robba tym, co dzieje się na Północy. Spalone Winterfell? Bran i Rickon? Meh, a może jeszcze żyją? Może jednak nie trzeba pisać testamentu? Jestem w końcu na wojnie, nie każdy na wojnie umiera. Theon Greyjoy? Pfffff, a kto to jest? W sumie najlepszy przyjaciel, który zamiast dać mi wsparcie ojca, wbija mi nóż w plecy. Nieistotny człowiek! Siostry też jakieś miałem, ale pomińmy.
Litości, Robb to była równia pochyła. Zastanawiałam się, czy twórcy to czasem lubili tę postać? Bo jak dla mnie to kreowali go na totalnie antypatycznego kogucika(który jeszcze miał czelność fikać w Bliźniakach na teksty Frey'a), który nic nie robi ze swoją sytuacją, a jak już robi to strasznie się miota i w efekcie popełnia idiotyzmy. Porównajmy sobie Robba z pierwszego sezonu, albo z początku drugiego(przed Talisą) - gdy rozmawia w celi z Jaime'm. To było coś. Nie wiem czy to niedbalstwo - bo w sumie po co dbać o postać, której śmierć wywoła takie poruszenie wśród widzów? Albo totalny tumiwisizm, albo jakaś niechęć do książkowego Robba. Nie rozumiem dlaczego tak skiepścili ten wątek.

Theon Greyjoy. Zapomniał o nim i Robb, a jego urocza rodzinka przypomniała sobie w paru minutach ostatniego odcinka. Jak dobrze, że pamiętał o nim troskliwy Ramsay! Uważam, że większość czasu Theona "off-screen" lepiej przysłużyłaby się wątkowi. Mógł się Robb zastanawiać, mogła się zastanawiać Yara, a twórcy mogli nam zaserwować parę scen(dwie-trzy) z Dreadfort bez ujawniania tożsamości Ramsay'a, co rzeczywiście mogło zostać rozwiązane w ostatnim. Postaci znane widzom zastanawiałyby się nad losem Theona, to może i widz poczułby się zaintrygowany i sam próbował rozkminić kim jest Ramsay.

Twórcy nie lubią Chlorowych klimatów. Począwszy od BBC, które było nudne jak flaki z olejem. Nie mam zastrzeżenia co do aktorów. Scena z Berikiem i Ogarem była naprawdę super. Ale później? To bractwo to rzeczywiście banda pastuchów, jak to określił Ogar, i nic więcej. Siedzą, jęczą i nic nie robią, a na koniec sprzedają niewinnego chłopaka(a podobno niewinnych tak zaciekle niby bronią), bo przyszła super uwodzicielska Melisandre, wamp, famme fatale Westeros i Essos aż po Asshai! BBC zaczęło super, a skończyło jak banda sprzedajnych hipokrytów.

Stannis Baratheon. NAJWIĘKSZE rozczarowanie tego sezonu. Nie chcę już powtarzać siebie z postu na temat dziesiątego odcinka, bo tam zawarłam swoje przemyślenia. Co jednak boli najbardziej, to nie dość, że wyraźna niechęć do Stannisa to jeszcze przy okazji traktowanie tego wątku kompletnie po macoszemu. To smuci, bo w drugim sezonie Stannis był przedstawiony o wiele lepiej - owszem, był antypatyczny, ale gdy sobie człowiek przypomni scenę z pisaniem listu, rozmowę Stannisa z Davosem o szturmie na SE, a później samo Blackwater - o, to był Stannis bardzo bliski temu, co przedstawiała nam książka. Nie do końca postać sympatyczna, ale z celem, który realizuje, o określonym charakterze. Konsekwentny był to obraz, nawet mimo sceny "wpadkowej", gdzie po Blackwater ma spinę z Melisandre. Ale było widać, że to jednak Stannis w tym duecie rządzi. Za to w sezonie trzecim było parę scen, które ratowały Stannisa. Ale większość okazała się szyta pod jakże wymyślny pomysł "Mel-kusicielki". Mamy więc to, co mamy. Biednie i na odczep się. I mam wrażenie, że twórcy naprawdę nie znoszą Stannisa, a wręcz robią z niego "kreskówkowego villaina" - zaślepionego, egoistycznego, posiadającego jakieś obsesje. Ja się pytam, dlaczego? Toż to z postaci Cersei potrafili zrobić postać sympatyczną(!), mimo, iż to właśnie ona w książkach reprezentowała w/w typ postaci. Tutaj się nie dało? Nie wierzę w to.

Zabicie klimatu, poczucia grozy za Murem było kolejnym błędem ze strony twórców. Cholera, ja już bym bardziej bała się przejść ulicami KP niż być za Murem! NS ratuje tylko i wyłącznie zadyma u Crastera. A reszta? Gdzie mroczny, gęsty klimat? Gdzie to poczucie zagrożenia i niebezpieczeństwa? Nigdzie! Mance zbiera sobie jakąś armię, ale zero jakiegokolwiek rozwinięcia tegoż, chociażby jedna malutka scena pokazująca siłę dzikich(obóz się nie liczy). Dzicy maszerujący na Mur pod koniec sezonu byłoby niezłym zwieńczeniem tegoż. Wracając do Stannisa, to po co on się tam w ogóle wybiera? A, no tak, przecież. WIZJE W OGNIACH.

To są moim zdaniem największe przewinienia, bo nie dające się usprawiedliwić w jakiś przyzwoity sposób. W głównej mierze wynikają one z kiepskich pomysłów(Theon), udziwnionych wątków i zmienienia charakterów postaci(BBC, Mel, Stannis) czy niedbalstwa tudzież niechęci do postaci(Robb, Stannis).
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 12 cze 2013, o 16:29

Il Biondo, masz rację. IMO największym pokrzywdzonym z wymienionych przez Ciebie bohaterów jest Stannis. Robb nie żyje, BBC nie odgrywa (jak na razie...) w sadze tak ważnej roli jak średni Baratheon, a wątek Theona - mimo wszystkich niedociągnięć - jednak mnie pozytywnie ruszył... Po piątym odcinku miałam nadzieję, że Stasiek zostanie wreszcie pokazany bardziej książkowo... bardziej ludzko. Jak władca, którego można nie lubić, ale który jest naprawdę sensowną alternatywą na tle nieogarniętej Dany, psychopatycznego Joffreya, Balona Greyjoya-najeźdźcy... Niestety.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 12 cze 2013, o 18:02

Tak, w piątym odcinku starali się go uczłowieczyć. A po ósmym odcinku dostaliśmy Staszka bliskiego temu książkowemu. Wszystko zmierzało ku lepszemu, aż do poniedziałku... Mnie właśnie razi ta niekonsekwencja, bo odnoszę wrażenie, że w zależności spod czyich rąk wyszedł odcinek, to tak Stannis jest przedstawiany. No może przesadzam, ale w każdym razie w wolnej chwili odświeżę sobie sezon drugi a po nim trzeci, zwracając na to szczególną uwagę.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

kozi47
Poziom 1
Rejestracja: 5 lis 2012, o 15:47

Postautor: kozi47 » 12 cze 2013, o 21:50

Wydaje mi się, że zmianę w prezentacji Stannisa w 10 odcinku da się wytłumaczyć. Zwróćcie uwagę, że ta zmiana zachowania wynika ze śmierci Robba. Wcześniej Stasiek był sceptycznie nastawiony do obrzędu pijawkowego, ale diametralnie zmienił zdanie po Krwawych Godach. Nic dziwnego, że tak bardzo obruszyła go niesubordynacja Davosa. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z książkowym pierwowzorem, ale na pewno nie brakuje tu logiki.
“The War of the Ninepenny Kings... So they called it, though I never saw a king, nor earned a penny. It was a war, though. That it was.”

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 13 cze 2013, o 22:09

Tylko, że nawet w sadze Stannis nie był przekonany do końca odnośnie skuteczności pijawek, a wtedy Mel miała nie jednego króla "na koncie", ale do tego jeszcze Balona-For Freedom-Greyjoy'a. Ale Stannis parska śmiechem dopiero przy ciętej ripoście Davosa- wygląda to tak jakby dopiero dokopanie Mel sprawić mu mogło radość a nie śmierć dwóch z trzech oponentów, choć prawdą jest, że najbardziej chciał się pozbyć Joffa.

A tutaj? Robb Stark nie żyje? Zero oburzenia z powodu łamania przez Frey'ów prawa zwyczajowego?! WTF?! Jak dla mnie to jeden z wielu dowodów na to, że D&D tak naprawdę w nosie mają sagę, a sam serial traktują prawdopodobnie bardziej jako trampolinę niż jako coś co można zrobić porządnie.

I prawdą jest, że odbiór danej postaci zależy od scenarzysty- Cogman chce być maksymalnie wierny tekstowi sagi, ale oczywiście wiąże go nadrzędna rola D&D. Nie mniej to w jego odcinkach Stannis ma ludzką twarz. Podobnie jest w scenariuszach Martina. Tymczasem D&D i Taylor mają swoje spojrzenie na Stannisa, które nawiasem mówiąc znacząco odbiega od literackiego odpowiednika. Całą sytuację na serialowej Smoczej Skale ratują dlatego wg mnie aktorzy, również Dillane, który zagrał Stannisa świetnie, choć ta rola została bardzo popsuta przez Weissa i Benioffa.

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Postautor: Rudbekia » 14 cze 2013, o 06:24

Marek K. pisze:A tutaj? Robb Stark nie żyje? Zero oburzenia z powodu łamania przez Frey'ów prawa zwyczajowego?!
Poza tym, tak patrząc z boku - mamy rytuał z pijawkami, potem ginie król. Ok. Tylko czy okoliczności tego zgonu w jakikolwiek sposób wyglądają na efekt interwencji sił nadprzyrodzonych? Najbardziej tajemniczo wygląda śmierć Balona, i osoby religijne, jak Aeron, rzeczywiście mogły sobie tłumaczyć jego zgon jako efekt czarów czy klątwy zazdrosnego boga, ale Robb? Nie trafił go przecież piorun, nie dostał nagłego ataku serca, został zamordowany przez własnego chorążego na weselu swego wuja, wiadomo, że to był spisek, a skoro spisek, trzeba go było zorganizować, więc wszystko zaczęło się jeszcze zanim Mel cokolwiek wykombinowała z pijawkami. To, że Robb zginął po rytuale, wygląda raczej na zbieg okoliczności, więc Stannis powinien pozostać sceptyczny i słuchać raczej argumentów Davosa.
"All beauty must die."

Marek K.
Poziom 13
Rejestracja: 5 gru 2010, o 12:50

Postautor: Marek K. » 20 cze 2013, o 21:12

Tylko czy okoliczności tego zgonu w jakikolwiek sposób wyglądają na efekt interwencji sił nadprzyrodzonych?


No właśnie. Powieściowy Stannis był nawet zniesmaczony, gdy Mel upierała się, że to jej bóg odwalił numer ze zgładzeniem Robba.

To, że Robb zginął po rytuale, wygląda raczej na zbieg okoliczności, więc Stannis powinien pozostać sceptyczny i słuchać raczej argumentów Davosa.


I w sadze tak było jak piszesz. Odniosłem nawet takie wrażenie, że Stannis był tak nieprzekonany do efektywności pijawek w przypadku Robba, że z niecierpliwością czekał na ciętą ripostę Davosa bo sam takowej na tą chwilę nie umiał znaleźć. Dlatego też akurat wtedy ma miejsce jedna z niewielu scen z radosnym Stannisem- po prostu jego Namiestnik robi to do czego był powołany: ratuje swojego króla z opresji. W tym wypadku przed Mel i stworzoną przez nią dworską frakcją. Tylko, że w serialu nie ma tego podziału, w ogóle nie czuć jakiejkolwiek presji na Stannisa i Davosa. Tymczasem w sadze była ona bardzo ważną częścią fabuły na Smoczej Skale.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Postautor: Nan » 26 cze 2013, o 18:49

Czytając Wasze posty widzę, że Was także rozczarował wątek Winterfell i Żelaznych Ludzi.
Dla osób, które oglądają serial, a nie czytały książki jest nie zrozumiałe dlaczego R. Snow znęca się nad Theonem i w ogóle skąd on się wziął!

Wielu za pewne do tej pory głowi się kto to jest (Ci mniej spostrzegawczy). A Ci co zrozumieli, że to bękart Boltona nie wiedzą dlaczego pastwi się nad Theonem jeśli w sumie Żelaźni osłabili Winterfell robiąc przysługę Boltonom i Lannisterom.

Uważam, że wprowadzenie Boltona-Fetora w 2 sezonie załatwiłoby sprawę oraz scena w 3, jak ludzie bękarta przejmują zamek.

Scenarzyści nie pokazując tego, że to bękart Boltona spalił zamek oraz wymordował ludzi z Winterfell oraz Żelaznych zaciemnili cały obraz sytuacji...

Nie będę powtarzać tego co już zostało napisane. Uważam, że to największy grzech 3 sezonu i scenarzystów
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 27 cze 2013, o 05:44

Tak, wątek żelazek praktycznie nie istnieje, lub jest szczątkowy, Nan to ładnie ujęła.

Mnie generalnie się trzeci sezon podobał, postawiłabym mu 5 z przyjemnością.
Zdaję sobie sprawę z niedoróbek, ale po tym gniocie jakim był sezon nr 2 to jestem szczęśliwa, że i tak obronną ręką wybrneli z tego co namieszali.
A z tego co nie wybrneli, a zabrneli dalej - cóż, najbardziej boli wątek Robba, zrobiono z niego zwykłego głupola i tyle.
Pisałam o tym nie raz, nie będę się powtarzać.

Poza tym bolą wszelkiego rodzaju zapychacze i marnowanie czasu na bzedety typu Ross, rozmowy Sansy o gównie, takie tam serdeczne gadki Tyriona z Cersei, gołą doopę Melisandre, czy jej podróż "dookola świata" czytaj Westeros, gdzie w prostej linii i lądem ma bliżej.
To też kosztuje, a za te pieniądze można było coś ciekawszego pokazać, choćby bardziej zaryzsować wątek Żelaznych Wysp, ciekwiej i szerzej pokazać BBCh czy choćby lorda Najeżkę Tyrella, który teraz nam wyskoczy jak Filip z konopi - bez sensu, ładu i składu.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Arya_Stark
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 lip 2013, o 07:57

Postautor: Arya_Stark » 15 lip 2013, o 18:05

Ja ten serial oglądam jako zupełnie odrębny twór, tak jakby powieści nie było. Inaczej chyba bym oknem musiała wyskoczyć z żalu jak można było spieprzyć tak dobrą książkę.
Ogólna fabuła spłycona, pozmieniane wątki nawet imiona, po co to ?
Nawet nie wiadomo czy to fantazja autorów, czy minispoilery lub wskazówki dla czytelników ?
Np. [spoiler]Edric Storm w ogóle nie istnieje a jego miejsce zajmuje Gendry. Czy to wskazówka że Gendry jest nieistotny a może raczej, że tak czy inaczej zginie ?
Talisa ginie na KG, czy to znak że Jayne już nie zobaczymy w powieści ot koniec wątku, czy może zginie później ?[/spoiler]

Bez sensu i nielogiczne... raczej drażniące.
The north remembers...

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 3”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość