Game of Thrones S04E08

Moderator: Nocna Straż

Ocena odcinka "The Mountain and the Viper":

1
1
1%
2
4
3%
3
16
13%
4
27
22%
5
45
37%
6
29
24%
 
Liczba głosów: 122

Tishaia
Administrator
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 gru 2004, o 10:43

Postautor: Tishaia » 4 cze 2014, o 00:18

Moon Boy pisze:-eunuchowe love story (ten kto wymyślał ten wątek albo był naćpany albo jest idiotą) ]


NoFaceMan pisze:Platoniczny romans eunucha z niewolnicą to kolejny kwiatek wymyślony przez kreatywny duet. Nie jestem lekarzem ani seksuologiem, ale wydaje mi się, że człowieka pozbawionego w całości genitaliów widok kobiecego ciała wzrusza tyle samo co patrzenie na konia albo osła. Może i Szary Robak żywi jakieś uczucia do Missandei ale nie mają one nic wspólnego z pożądaniem.


Bzhydack pisze:Jedyne, co mi wadziło, to Missandei i Robak. Eunuchowe Lovestory? WTF?


Il Biondo pisze:Jeżeli chodzi o wątek Missandei i Robaka... WTF. Filler, jeszcze taki okropny!


Ladybug pisze: - Szary Robak i Missandei. W tym momencie opadły mi ręce. To love story z kastracją w tle bardzo słabe.


Vaherem pisze:Zrąbali odcinek miłością eunucha


Benjen pisze: Po za tym miłość z eunuchem serio?


paragraf225 pisze:- Pożądanie u Robaka bez robaka. Wykastrowany człowiek nie odczuwa popędu. Koniec kropka, marnotrawienie czasu antenowego.


Wiecie co, patrze na te komentarze i mi się serio przykro zrobiło. Pomijałam te osoby, którym nie podobał się wątek Szarego Robaka ze względów wierności książce, natomiast fala hejtu na eunuch love story (czy to jest miłość romantyczna czy nie, to nie sądzę że można na razie ocenić) troszkę mnie wprawia w osłupienie.

Tak naprawdę chciałam już coś napisać przy tym jak kilka osób negatywnie odniosło się do wizerunku Oberyna. W realu osoby biseksualne są wymazywane, jeżeli to facet to 'udaje bo się wstydzi byc gejem' a jezeli kobieta to 'nikt jej nie wybzykał porządnie' albo 'to tylko taka faza'. W kulturze popularnej osoby biseksualne istnieją praktycznie wyłącznie jako postacie negatywne i są przedstawiane jako dewianci, dlatego, chociaż nie jestem fanką pokazywania golizny dla samej golizny, bardzo podobało mi się podkreślenie seksualności Oberyna przy jednoczesnym przedstawieniu go jako postaci pozytywnej, nawet wyjątkowo pozytywnej na standardy Westeros.

Gra o Tron - serial - jest niesamowicie popularna i dlatego tym bardziej podoba mi się, że producenci przyjmują trudniejszą drogę i ryzykują podkreślając rzeczy, które w realnym świecie są podstawą do nietolerancji. Jeżeli Oberyn nie byłby w stanie zyskać sympatii widzów, pojedynek który widzieliśmy w ostatnim odcinku nie byłby emocjonujący, bo nie mielibyśmy komu kibicować. Owszem, są sceny z Oberynem sprawiające, że może być bardzo lubiany, (to jak dogadywał postaciom ogólnie nielubianym jak Cersei, to z jaką zaciętością chce pomścić siostrę - stan emocjonalny, z którym większość ludzi jest w stanie sympatyzować, czy choćby jego "we don't hurt little girls in Dorne"), jednak jego jawny biseksualizm mógł równie dobrze sprawić, że postać nie przypadnie widzom do gustu. Dlatego tym bardziej tutaj doceniam pozytywny wpływ, jaki takie przedstawienie tej postaci może mieć na the real world.

Wracając do Szarego Robaka, nie przypominam sobie zupełnie żadnej takiej postaci jak on (aseksualny lub gender fluid lub wykastrowany mężczyzna) przedstawionej w kontekście romantycznym i aż się boję zapytać, czemu uważacie taki wątek za aż tak okropny i idiotyczny, ale zapytam: Dlaczego?
Jeżeli bierzemy pod uwagę inne zapychacze jakich byliśmy świadkami, żeby wspomnieć Rose the merry sex worker, to nie wydaje mi się, że mogliby znaleźć wiele ciekawszych rzeczy, a przy okazji takich, które by miały jakiś pozytywny wpływ na widzów. Nie przypominam sobie innej takiej postaci, w którą widz mógłby się wczuć, próbować ją zrozumieć, a więc pogłębić swoją empatię i tolerancje względem inności. Szary Robak jest pozytywną postacią, chyba nawet nie wspomniano o tym jak Nieskalani zabijali szczeniątka w młodości, żeby czasem widzów nie zrazić, więc wątek jego związku ma być chyba odebrany pozytywnie.

Napiszę jak ja to widzę: Jest masa osób na świecie, które są aseksualne, ale nie aromantyczne, jest masa osób, które są pomiędzy płciami, wręcz każdy z nas ma jakieś ilości hormonów obu płci w organizmie. Płeć nie jest zero-jedynkowa. Miłość, przyjaźń, tęsknota za bliskością, pożądanie - to są wszystko emocje powstające w mózgu i zawsze skierowane na druga osobę. I nie mają związku z tym, czy posiada się genitalia czy nie. Nie jestem specjalistą, ale nawet ja jako laik wiem że za uczucie miłości odpowiedzialna jest oksytocyna a nie testosteron. Jeżeli chcemy być aż tak dokładni medycznie to po pierwsze chłopak wykastrowany w młodości w życiu nie osiągnąłby takiej masy mięśniowej bez terapii sterydowej. Mięśnie bez testosteronu nie rosną. Zerknijcie na kobiety sportsmenki, o których jesteście pewni, że nie przyjmują żadnych ciekawych specyfików jak choćby leki na astmę :P. Tak powinien wyglądać Szary Robak, powinien mieć wąską szczękę, łagodne czoło bez wystających brwi, z twarzy powinien wyglądać jak chłopak przed dojrzewaniem. (Chyba że ma tak wyjątkowo silne nadnercza, że mu tyle testosteronu produkują, ale to i popęd by miał wtedy znaczny, weźmy pod uwagę, że testosteron odpowiada również za popęd seksualny u kobiet, a te jąder nie mają ;P Poprawcie mnie jeżeli się mylę bo swoją wiedzę zasilam wikipedią i TED Talks.) Już serio czepianie się tego łatwiej jest usprawiedliwić, niż to że odczuwa on potrzebę związku i bliskości z drugim człowiekiem - dokładnie jak każda istota ludzka, bez względu na to czy ma organy płciowe czy nie.

Mam wrażenie, że to o czym część z was mówi to nie pożądanie, tylko chuć. Nie desire, tylko lust. Popęd. I wniosek jaki z tego wyciągam nie podoba mi się jeszcze bardziej. Bo wygląda mi na to, że związek oparty głownie na emocjach jest mniej akceptowalny niż taki, który jest oparty głownie na seksie.

Żebyśmy się tu dobrze zrozumieli, staram się zignorować porównanie ciała kobiecego z osłem ;P, ale nie chcę ignorować idei, że miłość romantyczna (jeżeli z nią tu mamy do czynienia) jest oparta tylko i wyłącznie na seksie i jeżeli jedna strona ma problemy z osiągnięcie orgazmu, to taki związek nie ma prawa bytu i jest stratą czasu. Ile procent kobiet nie odczuwa satysfakcji z seksu z partnerem, czy ich związki też nie maja prawa bytu?

(18+ poniżej)
[spoiler]Pomijam że nawet wykastrowany mężczyzna ma możliwość osiągnąć orgazm, tak samo jak kobieta bez stymulacji łechtaczki, nie wiele kobiet tak potrafi, tylko około 30%, ale jest to możliwe, a faceci maja dodatkowe ciekawe gruczoły które są bardzo mocno unerwione. ALE, [/spoiler]

Seks to nie tylko orgazm, to poczucie bycia rozumianym, akceptowanym, to pocałunki i pieszczoty i nie widzę powodu, dla którego Szary Robak miałby być gorszym kochankiem niż ktokolwiek inny, jeżeli już do tego by doszło. Podejrzewam wręcz, że byłby znacznie lepszym :D.
Ale seks nie jest jedynym celem związku między ludźmi, nawet związku romantycznego. Ludzie nie posiadający popędu seksualnego mogą mieć potrzeby emocjonalne. Nawet jeżeli mężczyzna nie posiada 'the column and the stones' to nie znaczy że nie może kochać, że nie pożąda kobiet (bo okej, popęd jest zależny od ilości hormonów, ale seksualność nie). Martin przecież o tym pisał, był ten temat poruszony w książce.

Więc bardzo jestem ciekawa, niech mi ktoś wytłumaczy, czemu ten filler romance jest aż tak okropny i idiotyczny? Przecież to jest miłość platoniczna, pierwsze niewinne uczucie dwójki ludzi, którzy całe życie byli traktowani jak przedmioty i celem ich istnienia było służenie innym. Wreszcie mieliby coś swojego, coś czego oni chcą i potrzebują, coś co jest naturalne dla każdej istoty ludzkiej. Chciałabym wiedzieć, czemu podjęcie takiego tematu budzi aż taki niesmak?
Kto się wcześnie położy, wcześnie z łóżka wyskoczy,
ten od tego głupieje i nie widzi na oczy.

Noł jednolinijkowiec! Niente! Nie nada! Jednolinijkowce weg! - by Nocna :D
-=Regulamin Forum=-

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Gazlou
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 18:08

Postautor: Gazlou » 4 cze 2014, o 00:37

Cieniuśko z tym odcinkiem.

Po raz kolejny formuła serialu zaczyna o sobie dawać znać. Cycków, dennych i nic nie wnoszących dialogów ciąg dalszy a właściwa fabuła? Pal licho, damy jej kilka minut pośród 49 jakie mamy do wykorzystania na odcinek.

Nie mogę zrozumieć czemu poświęca się więcej czasu wykastrowanym eksniewolnikom i ich seksualnych możliwościach ponad Oberyna, który istniał właściwie przez kilkanaście minut czasu antenowego z czego większość była skupiona wokół... a jakże, cycków. Póki co każdy, nie znający książek widz, dowiedział się, że Góra zabił Elię, Oberyn przyjechał "skądśtam" dla zemsty i przy okazji sam zginął ale o Dorne nie wiedzą niczego. No fakt, cosik tam Oberyn wtrącił o Żmijowych Bękarcicach ale kto o tym pamięta? Ogólnie fabuła leży i kwiczy.

Jak dla mnie to znów trójeczka, ledwo ratuje zwrot akcji w finałowej walce, ale to ledwo ledwo.

E:
@Tishaia

czemu uważacie taki wątek za aż tak okropny i idiotyczny, ale zapytam: Dlaczego?


Ano ponieważ to nie jest serial o gender fluid (musiałem wygooglać co to w ogóle jest...) czy rozterkach seksualnych tylko Pieśń Lodu i Ognia, tu są skomplikowane intrygi, trup ma się ścielić gęsto i oczekuję wielu zwrotów akcji, nie zaś oglądania i przypominania mi co odcinek (jak jakiemuś cymbałowi), że są na świecie ludzie o odmiennej orientacji, jak będę chciał coś takiego oglądać to poszukam produkcji brazylijskich gdzie płaczą w poduszkę przez 50 odcinków... Nie mam nic do tego, czy ktoś jest "taki" czy "inny" lecz ta poprawność i pseudo-uświadamianie zaczyna mnie wku... denerwować bo ile można? Ja tu chcę fabuły a nie po raz enty "och, ach, kolejny biseksualny/gender fluido coś tam wątek...co mnie obchodzi Brandon/Jon Snow/Oberyn, tu się liczy świadomość seksualna!".
Ostatnio zmieniony 4 cze 2014, o 00:57 przez Gazlou, łącznie zmieniany 2 razy.
"Szła magiczka przez porębę pogryzły ją żmije. Wszystkie gady pozdychały, a magiczka żyje."

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Postautor: Asiek » 4 cze 2014, o 00:39

Tishaia pisze: Wracając do Szarego Robaka, nie przypominam sobie zupełnie żadnej takiej postaci jak on (aseksualny lub gender fluid lub wykastrowany mężczyzna) przedstawionej w kontekście romantycznym


"Farinelli: ostatni kastrat"?
;)

(sorry za jednolinijkowca w zasadzie, w dodatku: jednolinijkowca jako odpowiedź na długi i treściwy post, ale imho to nie tak, że twórcy serialu kreują coś, czego wcześniej w kulturze nie było. Mizantrop ze mnie znów wyłazi, ale nie wydaje mi się, by HBO realizowało Misję, odbieram to raczej jako okazję do rozebrania na ekranie kolejnej aktorki. Sorry, HBO, jeśli mieliście szczytne intencje, ale trzy sezony GoT zrobiły swoje)

Tishaia
Administrator
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 gru 2004, o 10:43

Postautor: Tishaia » 4 cze 2014, o 02:25

Nie wiem jaki HBO miało zamysł i czy faktycznie była jakaś Misja z dużego M, ale Martin napisał książkę gdzie występuje wiele postaci, które są w jakiś sposób inne, a inność w naszym społeczeństwie spotyka się z nietolerancją. To nie jest żadne uświadamianie, po prostu nie wiem jak wy, ale męczy mnie niekończąca się parada książek, filmów, gier itp gdzie główną postacią jest biały, heteroseksualny, w pełni sprawny mężczyzna, a jeżeli bohaterem jest ktokolwiek inny to się zaczyna od razu krzyczeć o poprawności politycznej. Świat jest skomplikowany, ludzie są różni i nie widzę powodu dlaczego kultura popularna nie miałaby tego odzwierciedlać. Nie chodzi mi o to żeby z czyjejś seksualności, tożsamości płciowej, koloru skóry czy zdrowia robić główny temat, ale jakikolwiek wątek takiej osoby by nie był, jest to jej integralną częścią. Zazwyczaj też nie ze względu na to jaki ktos jest ale na to że w dany sposób go traktują inni.

Dla mnie Marin zrobił dobrą robotę w książce jeżeli chodzi o różnorodność i nadawanie twarzy osobom którą są niestereotypowe. Moja ukochana postać z sagi jest gender fluid i bycie taką, jest dużą częścią jej wątku - mówię tu o Brienne. Bardzo lubię też Jaime (Jeżeli jego Martin dał radę uczłowieczyć to da radę z praktycznie każdym :).)- dzieciobójcę mającego stosunki seksualne z własną siostrą, (który teraz też jest niepełnosprawny), może utnijmy jego wątek bo przecież jest oparty o jego upodobania seksualne? :D Taki żarcik.

Ale wiesz, Gazlou, ktoś inny mógłby powiedzieć że gdyby chciał oglądać zdeformowanego karła pijącego wino i pieprzącego dziwki, poszukałby jakichś hardkorowych stron porno. A biorąc pod uwagę zmianę wizerunku ludzi niepełnosprawnych jaką przyniosła postać taka jak Tyrion, książka i serial już zrobiły masę dobrego, nawet bez żadnej Misji.

ALE, co mnie interesuje i o czym pisałam to to, dlaczego jest aż taka niechęć do tego konkretnego wątku, do platonicznego romansu Szarego Robaka, bo, szczególnie w świetle powyższych przykładów, nadal tego nie rozumiem.
Kto się wcześnie położy, wcześnie z łóżka wyskoczy,
ten od tego głupieje i nie widzi na oczy.

Noł jednolinijkowiec! Niente! Nie nada! Jednolinijkowce weg! - by Nocna :D
-=Regulamin Forum=-

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Postautor: Schanna » 4 cze 2014, o 03:15

Tishaia pisze:
Ale seks nie jest jedynym celem związku między ludźmi, nawet związku romantycznego. Ludzie nie posiadający popędu seksualnego mogą mieć potrzeby emocjonalne. Nawet jeżeli mężczyzna nie posiada 'the column and the stones' to nie znaczy że nie może kochać, że nie pożąda kobiet (bo okej, popęd jest zależny od ilości hormonów, ale seksualność nie). Martin przecież o tym pisał, był ten temat poruszony w książce.

Więc bardzo jestem ciekawa, niech mi ktoś wytłumaczy, czemu ten filler romance jest aż tak okropny i idiotyczny? Przecież to jest miłość platoniczna, pierwsze niewinne uczucie dwójki ludzi, którzy całe życie byli traktowani jak przedmioty i celem ich istnienia było służenie innym. Wreszcie mieliby coś swojego, coś czego oni chcą i potrzebują, coś co jest naturalne dla każdej istoty ludzkiej. Chciałabym wiedzieć, czemu podjęcie takiego tematu budzi aż taki niesmak?



Uczucia Robaka i Missandei nie przeszkadzałyby mi wcale gdyby były pokazane tak jak jest to opisane wyżej, jako platoniczne uczucie które zrodziło się z licznych ludzkich potrzeb emocjonalnych. Ich rozmowa w którymś z poprzednich odcinków, kiedy widać że rodzi się między nimi jakaś więź była ok. I gdyby twórcy serialu poszli dalej w tym kierunku to byłabym bardzo zadowolona. Ale niestety zostało to sprowadzone do poziomu czystego zapychacza seksualnego. Stało się okazją do pokazania cycków i rozmowy o tym co ucięli a czego nie. Pląsanie nago w wodzie samo w sobie jeszcze byłoby ok, ale po tym następuje idiotyczna moim zdaniem rozmowa z Dany. Uczucia? Namiętności? Potrzeby? Nie, liczy się tylko czy mu coś tam dynda czy nie.

Styglitz
Poziom 1
Rejestracja: 10 maja 2011, o 11:29

Postautor: Styglitz » 4 cze 2014, o 07:49

Po obejrzeniu tego odcinka zacząłem się zastanawiać czy oglądanie kolejnych nie stanowi ryzyka spoilerowania książki (przemiana Sansy). Dotychczas to książka spoilerowała serial, a już niedługo może być na odwrót. Ile jeszcze czasu minie aż doczekamy się takiego momentu, że serial zacznie rozwiązywać historie sagi zanim ukażą się one w książce. Zdecydowanie wolałbym najpierw poznawać świat sagi w wydaniu papierowym, a dopiero później przeniesiony na ekran telewizora.

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Postautor: Bzhydack » 4 cze 2014, o 08:08

Tishaia, Chodzi jeszcze o to, że Robak to nie "zwykły" eunuch. On jest przecież Nieskalanym, oni byli szkoleni od małego tak, by wyzbyć się wszelkich uczuć. Nie twierdzę, że taki ktoś nie może odczuwać miłości czy innych tego typu cech, ale jednak jest to bardzo utrudnione. Do tego dochodzi to, co napisała Schanna, że gdyby to było kreowane na platoniczny związek oparty na przywiązaniu, to nikomu by to nie przeszkadzało. A tak nie wiadomo, czego się po tym spodziewać.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Nammali
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 14:19

Postautor: Nammali » 4 cze 2014, o 08:55

To mój debiut tutaj, więc witam wszystkich serdecznie. Forum odnalazłem już w 2011, zaraz po tym kiedy pierwszy raz, w tempie błyskawicznym, przeczytałem Sagę. Ibawiłęm się świetnie czytając Wasze opinie oraz dywagacje ;). Ale z rejestracją jakoś nie mogłem się pozbierać, aż do dzisiaj.

I ad rem. Odcinek ósmy.

Dałem 4, moim zdaniem odcinek odrobinę słabszy od poprzedniego.
Mimo fantastycznie zrobionej walki Oberyna z Górą, ale do tek kwestii jeszcze wrócę.

Po ki czort wprowadzili idiotyczny wątek miłości eks-niewolnicy i eunucha? Czy naprawdę w Meereen nie ma nic innego do pokazania? Swojądrogą, zastanawiam się czy, i kiedy, wprowadzą na scenę Zieloną Grację i resztę kompanii. Mieliśmy zajawkę Hizdahra, no ok, ale to tyle, póki co.

A czy ktoś zauważył jeden przezabawny fakt? Po jednej stronie kąpią się kobiety, nago, po drugiej męzczyźni - przepraszam, Nieskalani. ;) Fanem męskiej nagości (w przeciwieństwie do kobiecej) nie jestem w najmniejszym stopniu :), natomiast, było nie było, jest tu mała niekonsekwencja. ;)

Druga rzecz na minus: nieszczęsny pięciominutowy zapychacz o żukach - tu również dołączę do grona krytykujących. Po co to? O ile dotychczasowe scenki w celi Tyriona były świetne (Bronn, Jaime, Oberyn...), ta byłą nie tylko zbyteczna, ale wręcz kiepska. Jedynie gra aktorska obu panów ją ratuje, ale...

Tak, Roose powinien jednak się ogolić. ;) Ale obaj panowie Boltonowie znakomici, Theon/Reek również. (czy się przesłyszałem, czy on już zaczął mamrotać swoje słynne wierszyki? :))

Dolina. Kupuję transformację Sansy i jej mroczne wydanie - ach, ta suknia i cała kreacja. A na filmowego Baelisha od początku serialu patrzę z uznaniem, znać klasę.

Mole's Town. Powiem szczerze - od kilku, co najmniej, odcinków nudzą mnie wątki murowe. Zdenerwowali mnie wcześniej wycieczką do centrum uniwersum czyli chaty Crastera, a potem wcale nie lepiej. Tym razem pokazali jak dzicy weszli (nawet nie wbiegli, po co), kłują i rąbią. Chociaż sam początek, burdel - bardzo fajne i klimatyczne. A Nocniki? Ukrzyżujcie mnie, ale nic rewelacyjnego w grze Kita nie widzę. Przeciętnie, reszta też przeciętna, z lekkim plusikiem dla ekranowego Edda. Lepiej wypadają Janosy i Thorn;ey, ale ich w 8 części nie było.

Hound i Arya. Nawet nie mam pretensji, że jeszcze się nie rozstali, bardzo mi się podoba Rory jako Ogar, miło się go ogląda. Vale? No dobra, niech im będzie, zobaczymy jak wybrną. Przyznam, że ja również pielegnuję w sercu nadzieję, że książkowy Ogar żyje - jak go tutaj definitywnie uśmiercą, załamię się, scenarzyści ponoć wiedzą więcej od samego Mistrza, więc...
Nota bene - wątek, już od długiego czasu, ratuje Rory. Serialowa Arya prezentuje się coraz słabiej, w sensie gry aktorskiej.

No i pojedynek. Dwa ray oglądałem końcówkę... Wiedziałem co będzie, ale... :( Strasznie odchorowałem śmierć Oberyna czytając pierwszy raz książkę - tutaj podobnie. Ścięcie Neda, Krwawe Gory, śmierć Ygritte - wszystko to nic, w porównaniu z losem Żmii. I biedna, biedna Ellaria. :((

A zagrane bardzo dobrze. Walka nie za długa i nie za krótka, ładnie "ułożona", Oberyn oberynowaty nalezycie, a Góra górzasty. Reakcje widzów w trakcie - mistrzostwo. Ellaria śliczna - w ogóle, tak sobie ją, mniej więcej, wyobrażałem.

Mocne 4.

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Postautor: Vivien » 4 cze 2014, o 10:36

Nammali pisze:Druga rzecz na minus: nieszczęsny pięciominutowy zapychacz o żukach - tu również dołączę do grona krytykujących. Po co to? O ile dotychczasowe scenki w celi Tyriona były świetne (Bronn, Jaime, Oberyn...), ta byłą nie tylko zbyteczna, ale wręcz kiepska. Jedynie gra aktorska obu panów ją ratuje, ale...


Żuki może nie są jakieś fascynujące (bo to żuki w końcu), ale ta rozmowa miała sens gdy potraktowało się ją w sposób przenośny.

1.Ukazała stan psychiczny Tyriona, który pyta sam siebie, ale również brata: Jaki sens ma życie? Po co to wszystko? Nie chodziło tu o to by pchać akcję do przodu lub sprzedać jakąś ciekawą informację nt świata i bohaterów. W tej scenie mamy chwilę oddechu, moment na zastanowienie się i wczucie w sytuację bohatera, który podejrzewa, że walka nie skończy się dla niego dobrze...

2...Co prowadzi do drugiej kwestii. Rozmowa ta moim zdaniem jest wskazówką na to jak się potoczy pojedynek. Jest ponura, mroczna i pesymistyczna. Daje do zrozumienia, że pojedynek nie zakończy się szczęśliwie dla Oberyna i Tyriona. Wg mnie daje to świetne podłoże pod walkę.

3. Najważniejsze jest jednak to, że z tej rozmowy dowiadujemy się prawdy o Tyrionie. Nie ma tu sarkazmu i ironii. Po raz pierwszy od rozpoczęcia serialu mamy szansę zobaczyć kim jest na prawdę Tyrion.

Rozumiem, że ludzie narzekają, bo ich długo wyczekiwany pojedynek został 'skrócony'. Nie wydaje mi się jednak by do walki należało dodawać nic więcej. Była ona intensywna i wciągająca, nic dziwnego że szybko zleciała. A monolog... Należy się w niego wgłębić, by zrozumieć, a nie oceniać powierzchownie


Co do "eunuchowego love story".... Serio, co z wami ludzie?

Gazlou pisze:jak będę chciał coś takiego oglądać to poszukam produkcji brazylijskich gdzie płaczą w poduszkę przez 50 odcinków...


Gazlou pisze:Pieśń Lodu i Ognia, tu są skomplikowane intrygi, trup ma się ścielić gęsto i oczekuję wielu zwrotów akcji


Saga jest przede wszystkim o ludziach i nie wiem co w tym złego, że mamy możliwość zrozumienia bohaterów mniej popularnych. Dwa, jak już mówiłam wcześniej, to był depresyjny odcinek. Widzowie już zadają sobie pytania jaki cel ma zabijanie bohaterów i po co mają dalej to oglądać skoro nic dobrego się nie dzieje. Po to moim zdaniem wcisnęli wątek Robaka i Missandei. By pokazać, że jest dobro, niewinność i zdrowe emocje na tym świecie. Nadzieja.

Tish, popieram cię w każdym calu, popisuję się pod każdym wyrazem. Nie ma jednak sensu pytać innych dlaczego. Nawet jak mi w podpunktach wyłuszczą, to ja i tak tego nastawienia nie zrozumiem
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

Żółwik Estermont
żółwik
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 lut 2014, o 10:48

Postautor: Żółwik Estermont » 4 cze 2014, o 11:03

penny pisze:Saga jest przede wszystkim o ludziach i nie wiem co w tym złego, że mamy możliwość zrozumienia bohaterów mniej popularnych. Dwa, jak już mówiłam wcześniej, to był depresyjny odcinek. Widzowie już zadają sobie pytania jaki cel ma zabijanie bohaterów i po co mają dalej to oglądać skoro nic dobrego się nie dzieje. Po to moim zdaniem wcisnęli wątek Robaka i Missandei. By pokazać, że jest dobro, niewinność i zdrowe emocje na tym świecie. Nadzieja.


No dobra. Tylko czemu w takim razie ta nadzieja na dobro musi być wyrażana przez pokazywanie cycków Misandei? ;p

Powyżej pisano, że gdyby pokazano to jako miłość platoniczną, to nikomu by nie przeszkadzało. W moim przypadku by tak było.

Jak dla mnie gdyby temu wątkowi dano trochę mniej czasu antenowego (istotniejsze wątki miały tego czasu mniej) i gdyby go poprowadzono w delikatniejszy sposób, to mielibyśmy coś nowego, co ja np bym zaakceptował tj zaakceptowałem rozmowę Tryiona i Jaime'a (która wbrew pozorom jest całkiem głęboka).

Problem jest jedynie w tym, że cały wątek miłosny D&D sprowadzają do tego, co w tym serialu przedstawiają jako miłość - do cycków i kuśki. NIE - TO NIE JEST MIŁOŚĆ ;P.
A nikt mi nie powie, że to nieprawda, że D&D mają obsesje na punkcie seksu, cycków itp - mamy chociażby wzorowy przykład - Oberyna.

Nammali
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 14:19

Postautor: Nammali » 4 cze 2014, o 12:31

Żuki może nie są jakieś fascynujące (bo to żuki w końcu), ale ta rozmowa miała sens gdy potraktowało się ją w sposób przenośny.

1.Ukazała stan psychiczny Tyriona, który pyta sam siebie, ale również brata: Jaki sens ma życie? Po co to wszystko? Nie chodziło tu o to by pchać akcję do przodu lub sprzedać jakąś ciekawą informację nt świata i bohaterów. W tej scenie mamy chwilę oddechu, moment na zastanowienie się i wczucie w sytuację bohatera, który podejrzewa, że walka nie skończy się dla niego dobrze...


Oczywiście, że scena ma sens pod względem psychologicznym. Bardzo na szybko: przerażony i coraz bardziej spanikowany (pojedynek za chwilę) Tyrion czepia się jakiś mało istotnych wspomnień z przeszłości, przy okazji próbując "zagadać" strach. To dość częsta reakcja. A Jaime oczywiście próbuje mu pomóc, jak umie.

Ale psychologia psychologią, natomiast sama scena...
Po pierwsze primo: jest za długa. Może nieskalani odebrali ją inaczej, (choć wątpię, niby czemu), ale ja już czekałem na pojedynek i byłem mocno zniecierpliwiony. :) Naprawdę, trzeba było ponad 5 minut poświęcić??

Próbowałem doszukać się w tematyce rozmowy jakiejkolwiek aluzji do czegokolwiek, w ostateczności potraktować ją jako czysto filozoficzne rozważania. Jeśli twórcy założyli, że ma się kojarzyć ze sposobem w jaki umarł Oberyn - to mocno przesadzili. A jak na filozofię - niezbyt głęboka, raczej inteligentnemu Tyrionowi wręcz nie wypada bronić pracy doktorskiej z żukologii.

Co do Missandei i Szarego Robaka...
Właśnie przyszło mi jeszcze jedno do głowy. My patrzymy z punktu widzenia czytelników, którzy chcą w filmie jak najwięcej, możliwie najlepiej pokazanej, KSIĄŻKI.

Ale większość widzów książki nie czytała, film powinien wabić ich jak trutka na szczury, sam z siebie. Świat Martina jest krwawy i paskudny, co musi znaleźć swoje odbicie serialu.
Missandei i Szary Robak mają być, dla przeciętnego widza, chwilką oddechu, oazą niewinnej, platonicznej miłości - niech sobie oglądacz przez moment odsapnie, przecież na koniec i tak zabijemy mu ukochanego Oberyna... :)

Próbuję usprawiedliwiać. :)
Ale ogólnie jest to "taki se" pomysł, niestety. Na szczęście Missandei ładna i miło się ją ogląda (również rozebraną :D).

Mardock
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 paź 2012, o 19:48

Postautor: Mardock » 4 cze 2014, o 12:46

Ludzie wkurzają się na takiego typu rzeczy z jednego powodu - Odcinek nazywa się Góra i Żmija, a rzeczona scena zajmuje 3 minuty całego odcinka. Serio?

Mogli wrzucić dodatkową rozmowę między Tyrionem a Oberynem ("Mój brat z chęcią przywita u siebie dziedzica Casterly Rock"), BUDOWAĆ napięcie przed ostatnią walką. Ale nie. Szczerze powiedziawszy, gdy już doszło do pojedynku byłem nieco odcinkiem zmęczony i lekko znużony, zwłaszcza rozmową o żukach.

Mogłaby być i owszem, ale NIE DAŁO SIĘ JEJ SKRÓCIĆ? Dało. Starczyło powiedzieć - pamiętasz kuzyna Orsona? KUNK-KUNK-KUNK. Wiele czasu spędziłem zastanawiając się jaki był w tym cel. Obserwowałem go, próbowałem zrozumieć dlaczego to robi. Aż w końcu kopnął go muł. THE END. Rozmowa jest krótsza 10X i zachowuje sens i przesłanie. Ale nie, trzeba było oczywiście przeciągnąć ją do granic możliwości, powtarzając wielokrotnie jedno i to samo.

Przy wygnaniu Joraha strzeliłem facepalma. Tywin wyszedł na idiotę, a Dany na jeszcze większego.
Rozumowanie Tywina.
Niech pomyślmy. Daenerys ma całą armię, trzy smoki, dwóch doradców z których jeden ją kiedyś szpiegował. I siedzi sobie w Zatoce nie zwracając na razie na nas uwagi. Hmm, wiem! Wyślę do drugiego dokładną kopię ułaskawienia. Na PEWNO ta tajemnica jeszcze się nie ujawniła. Na PEWNO wszyscy w to uwierzą, przecież tak zaufanie wyglądam. Na pewno się na mnie nie zdenerwują, za to że próbuje ich podzielić. Nic więcej nie muszę robić, bo to ich załatwi na całego. Jestem genialny!

Rozumowanie Joraha - mogę powiedzieć, że to tylko bulshit, w końcu nie ma na to żadnych dowodów, ale co tam, lofciam ją więc mi przebaczy.

Rozumowanie Dany:
LoL, to musi być prawdziwe, patrz na datę! WON!

Jeśli chcieli mieć wpływ Tywina na sytuację u Dany, mogli zachęcić byłych Panów do Wojny Cieni. Mam uwierzyć że to jedyne na co wpadł gość, który zaaranżował KG?

Missanei i Szary Robak sprawiają że romans Kiliego i Tauriel z Hobbita jest całkowicie prawdopodobny. Szczerze jednak powiedziawszy, nie przeszkadzałby mi tak (Robak mówi jak pocieszny Kali) gdyby nie to, że zajął 12 MINUT, podczas gdy tytułowy pojedynek - 3.

Mole's Town było klimatyczne, ale powtarzało taktykę Dzikich z odcinka 3. Mogliby wymyśleć coś ciekawszego. O, np. Jon i kompania za wszelką cenę próbują ewakuować miasto, pozyskując trochę ludzi (kobiet bo kobiet ale lepsze to niż wystawić ich na rzeź) i lepiej budując napięcie przed walką.
Przesadzają też z tym 100 vs 100 tys.

Co do samego pojedynku - ładne widoki (no może poza ostatnim), dobra choreografia, tylko sam pojedynek... jak już mówiłem, krótki i powinniśmy dostać dodatkową scenę ze Żmiją. Oberyn był też zdecydowanie zbyt pewny siebie i za łatwo mu szło, więc koledzy przewidzieli, że coś złego się stanie. Ale pojedynek miał swój efekt - zdenerwowani byli bardziej niż po Nedzie czy Robbie, także swój efekt to miało.

Paku
Poziom 1
Rejestracja: 23 kwie 2013, o 11:42

Postautor: Paku » 4 cze 2014, o 13:00

Zgadzam się co do powyższego dot. braku zachowania logiki w sprawie Joraha.
Sam przyjąłem że ot. tak było w książce to i w serialu musi tak być, a i tak już z tym zwlekali. Dopiero nieczytający znajomi zwrócili mi uwagę na to że ten motyw się kupy nie trzyma.
List nie wiadomo skąd (w sumie można dojść że od Tywina, w poprzednich odcinkach coś tam na spotkaniu rady o Dance wspominali).
Ale pomijają to, tak jak pisze Mardock, sam Niedźwiedź zachował się strasznie głupio, mógł się spokojnie wyprzeć, albo powiedzieć że owszem miał takie propozycje od Varysa, ale nie skorzystał, albo cokolwiek. Podrobienie czegoś takiego przez Tywina to chyba żaden problem, pieczęcie przecież ma, a podpisu i tak nikt nie zweryfikuje, Baristan chyba grafologiem nie jest, ani oryginalnego Robertowego podpisu chyba też nie ma.
Jak się nad tym zastanowić to wyszło faktycznie bez sensu ^^

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 4 cze 2014, o 13:15

Tishaio, mówię w imieniu własnym, ale myślę, że większość osób miała na myśli to co ja. Nie chodzi o to, że MissWorm(tak nazwijmy ten ship na potrzeby dyskusji) jest tematem zbyt dla nas trudnym, nieakceptowalnym czy poruszającym szokujące kwestie. Nie. On jest po prostu niepotrzebny. I to z dwóch punktów widzenia - fabuły i również uświadamiania widza w takich kwestiach.

Dlaczego z punktu widzenia fabuły? Traktuje on o dwóch postaciach, które nie popychają akcji na przód. Ot, zapychacz mający usprawiedliwić pokazywanie, skądinąd ładnych, piersi Nathalie Emmanuel. Ale o tym zaraz. Nie posuwa to fabuły ani o krok i kosztem ich wątku cierpią postacie, na których ten serial powinien się skupiać. Chociażby samo otoczenie MissWorma - Daenerys i jej rządy w Meereen. Dotychczas jej wątek w serialu skupia się jedynie na wątkach romantycznych, a chyba powinniśmy jeszcze zostać uświadomieni jak idzie sprawowanie władzy Daenerys w tym mieście, jakie nastroje tam panują, intrygi i same rozterki jednej z głównych bohaterek jaką niewątpliwie jest Dany.

Ok, ktoś mi powie, że GoT i Pieśń to nie sama akcja, intrygi i polityka, ale także psychologia postaci. I się z nim zgodzę w zupełności. Tylko dlaczego dostajemy pseudopsychologiczne wywody na temat możliwości seksualnych Robaka i ciekawości Missandei, zamiast rozwoju psychologicznego, jeszcze raz powtórzę, głównych postaci? Również takich, które trwają w związkach seksualnych, o których trudno mówić? Chodzi mi oczywiście o macosze potraktowanie relacji Jaimego i Cersei, które sprowadziło się do paru scen, które średnio tłumaczyły zachowania tych postaci(Cersei naskakująca bez powodu na brata w pierwszym odcinku chociażby). Skoro D&D tak bardzo chcą się bawić w psychologię, czemu nie zagłębiają się w postaci, na którym widzowi zależy i które mają wpływ na fabułę? Pierwszy przykład z brzegu - Daenerys. Nie, nie lubię jej jako postaci, ale w książce przynajmniej Martin zarysował nam dość wyraźnie jej portret psychologiczny, rozterki, dążenia i pragnienia. W serialu mamy Królową Drewno, która każe się rozbierać Daariowi i wypędza Joraha z czystej mściwości - bez jakiegoś widocznego rozdarcia czy żalu. Kolejny przykład: Sansa. Pomijając, że fabularnie zagranie wyszło dobrze, bardzo ucierpiał na tym psychologiczny rozwój postaci i jej przemiana, która jest zwyczajnie nieprawdopodobna psychologicznie. No ale mamy związek MissWorma. Coś za coś.


Jeżeli chodzi o uświadamianie... Zgadzam się z Asiek. To był przecież tylko pretekst, kolejny, do pokazania cycków. Przecież D&D mieli okazję pokazać osoby o innej orientacji -Oberyn, Loras czy Renly chociażby - i co? Wyszło im? Ja sama się cieszyłam, że podkreślili biseksualność Oberyna, bo śmieszyli mnie internetowi pieniacze "OMG ROBIO Z NIEGO GEJA". Ale sposób w jaki przedstawili biseksualnego mężczyznę pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Utwierdzili właśnie ten stereotyp dotyczący osób biseksualnych, że ci mają obsesję na punkcie seksu. Przykład: bezcelowa, niby to kontrowersyjna scena rozmowy Varysa i Żmii. I serio to takie dobre i uświadamiające było? A Renly i Loras? Którzy zostali przedstawieni w bardzo stereotypowy i tym samym krzywdzący osoby homoseksualne sposób? Sam MissWorm sprowadził się do rozmowy Missandei i Danki o tym co Robakowi dynda między nogami, a co nie. Można byłoby pokazać uczucie platoniczne(czemu jestem i tak przeciwna, bo to postacie z bardzo dalekiego planu i marnują czas innych), ale ja tego nie widziałam. I gdzie tu jakaś dojrzałość ze strony twórców jest? Dla mnie po prostu lubią pokazać coś "kontrowersyjnego", ale bez jakiejś głębszej refleksji to jest, sprowadzone tylko do właśnie tej niby kontrowersji, której tak naprawdę nie ma i jest na siłę wciskana. To nie chodzi o brak naszej akceptacji takich tematów, ale brak akceptacji takich tematów spłyconych w ten sposób. Mnie dodatkowo niebożebnie irytuje zabieranie cennego czasu antenowego ważniejszym bohaterom i wydarzeniom(na które naprawdę brakuje czasu :(), ale zaraz zaczną się gromy sypać, żebym znalazła sobie inny serial. Cóż, mogę wrócić do książki, tam przynajmniej wszystko ma swoje miejsce, a nie jest wciskane bo to tematy "na czasie", "modne" czy "kontrowersyjne", a jeżeli takie jest to przynajmniej sprawia wrażenie, że jakiś sens w tym wszystkim jest. Ja i tak "Grę o Tron" lubię i oglądam z przyjemnością, ale to nie zmienia faktu, iż uważam, że twórcy mają niedojrzałe podejście do pewnych rzeczy i tyle.

penny, chyba kupiłam Twoją interpretację sceny. Żuczki faktycznie nie były aż tak złe i ukazały stan Tyriona.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Postautor: Nan » 4 cze 2014, o 14:34

Gorąca dyskusja trwa wiec może zobaczcie co twórcy odcinka mieli na myśli tworząc odc. 8
https://www.youtube.com/watch?v=RB3vgeMijCc
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Tishaia
Administrator
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 gru 2004, o 10:43

Postautor: Tishaia » 4 cze 2014, o 18:23

Uhuhuh, strasznie mi się podoba dyskusja, bo odnosicie się do ciekawych rzeczy :D.

Przemawiają do mnie argumenty w stylu, że motyw który nie posuwa akcji do przodu zajął zbyt wiele czasu lub że nie jest co coś wprost wziętego z książki. Okej, osobom którym się to nie podoba z takiego względu zwracam honor. ;)

Ciężko troszkę dyskutować jeżeli jednym nie podoba się motyw 'Eunuch love story' bo jest to dla nich uświadamianie i poprawność polityczna, a drudzy interpretują to jako tylko i wyłącznie okazję do pokazania nagiego ciała i nie wierzą w Misję, bo te opinie są dla mnie kompletnie przeciwstawne, ale powtórzę po raz kolejny, nie tyle mnie tu zamysł twórców interesuje co efekt na odbiorcach :).

Zastanawia mnie to, że mówicie że ten temat byłby okej jeżeli byłby przedstawiony tylko i wyłącznie w sposób platoniczny, bez zagłębiania się w to jak bardzo Szary Robak jest okaleczony i bez sugerowania że ktoś taki jak on może odczuwać pożądanie. Zastanawiam mnie natomiast jak powinien być pokazany taki wątek? W poprzednich odcinkach został podkreślony emocjonalny aspekt tego co między Missandei a Szarym Robakiem się zaczęło kształtować, tutaj zauważamy że moze to być coś więcej, że zaczyna się to rozwijać w romans. Jeżeli takie przedstawienie jest niesmaczne, jakie byłoby waszym zdaniem dobre?
Podobnie z Oberynem, jeżeli nie byłoby scen w burdelu gdzie staje się jasne że jest on postacią biseksualną, w jaki inny sposób proponowalibyście to pokazać? Bo ja osobiście wolę sceny w burdelu takie jakie były, niż gdyby producenci mieli zamieść jego orientację pod dywan i nie pokazywać jej wcale. Loras i Renly mi się nie podobali, fakt, głównie dlatego, że moim zdaniem wizerunek Renlego mocno odbiegał od książkowego, ale tutaj również, lepiej że pokazali ich tak, niż mieliby nie pokazać wcale. Ale to tylko moje zdanie :).

Druga sprawa to nieszczęsna rozmowa z Dany, ale czy zauważyliście że to Dany pyta, Dany jest ciekawa, Dany postępuje niedelikatnie wtrącając się w prywatne sprawy Missandei. Co ma powiedzieć na to niewolnica? Że nie, nie zastanawiała się jak bardzo Szary Robak jest okaleczony bo interesuje ją jako osoba a nie jako narzędzie do zaspokojenia żądzy - jak Dany traktuje swojego kochanka? Nie wiem, jak tą rozmowę odebrałam negatywnie, ale ze względu na zachowanie Dany, a nie ze względu na to że w ogóle się pojawiła. CIESZĘ SIĘ że się pojawiła bo może ktoś z widzów zastanowi się nad własnym zachowaniem względem inności. Odebrałam to jako komentarz na temat naszej rzeczywistości i kontrast dla związku w jakim jest Dany, o którym najwięcej chyba może powiedzieć scena gdzie Dany ocenia wielkość narządów Daario zanim zdecyduje czy z nim spać czy nie. Naprawdę taka podstawa związku jest bardziej akceptowalna?

Chciałam się jeszcze odwołać do tego że Szary Robak jest Nieskalanym, że jest wyzbyty uczuć. Wiecie jaka jest najważniejsza zasada opowiadania historii? Taka, że bohater musi się w jakiś sposób zmienić. W dobrej literaturze, a zakładam, że wszyscy Pieśń Lodu i Ognia za taką uważamy, dotyczy to również wszystkich postaci pobocznych, które dostają swoje wątki. Jeżeli ktoś ma wątek, coś się na około niego dzieje, jest jakaś akcja, ta postać powinna się dzięki temu w jakiś sposób zmienić. Wszystkie najulubieńsze postacie z sagi w jakiś sposób przeszły transformacje dzięki wydarzeniom w jakim brały udział. Więc argument że Nieskalany nie powinien mieć uczuć aż się prosi o pokazanie, że owszem może. Tak samo jak karzeł może walczyć w bitwie, królobójca może odzyskać poczucie honoru a niewinna dziewczynka marząca o księciu z bajki może stać się wyrachowana. Tam gdzie nie ma zmiany - nie ma historii do opowiedzenia.

Postacie które są w jakiś sposób inne, okaleczone, niepełnosprawne, mające inna orientację seksualną, kolor skóry czy tożsamość płciową zawsze były przedmiotem ciekawości i spekulacji tak samo jak nietolerancji. Wymaganie żeby nikt nie interesował się i nie komentował Szarego Robaka to tak jakby wymagać żeby nikt nie powiedział słowa o ręce Jaimego czy o deformacji Tyriona, czy o kalectwie Brana. Wszystko to jest ich integralna częścią.

Hollywood i mainstreamowa kultura popularna przeszła już przez kilka górek i dołów dotyczących reprezentacji. Mieliśmy dekadę gdzie ktokolwiek 'inny' był osadzany w roli negatywnej postaci i głównego wroga naszego dzielnego białego, hetero i sprawnego fizycznie Johna Smitha (czy Jamesa Bonda :D, zauważcie że jego wrogowie zawsze miei to COŚ, choćby oczy różnego koloru). Mieliśmy dekadę gdzie postacie 'inne' były doprowadzone do absurdu, gdzie były obecne tylko po to żeby można było się z nich śmiać, czarny przyjaciel głównego bohatera, homoseksualny przyjaciel głównej bohaterki itd. Myślicie że 'innym' widzom było do śmiechu?

(btw. tendencja do przedstawiania homoseksualnych mężczyzn jako zniewieściałych, a kobiet jako bardzo męskie, jest czymś co mnie szczególnie irytuje, orientacja seksualna a tożsamość płciowa to dwie zupełnie różne rzeczy, nie wiem dlaczego niektórym producentom tak trudno to zrozumieć - Loras i Renly sie kłaniają, chociaż nie czepiałabym się, bo tacy ludzie też istnieją, gdyby w książce nie było podkreślane jak to Renly jest młodym Robertem, wielkim i męskim, ale wpadam w dygresje.)

Aktualnie jest tendencja do przedstawiania osób 'innych' w nierealnie wyidealizowany sposób. Ale często sprowadza się to do tego, że przyjaciel głównej postaci (cierpiący z powodu swojej inności, którą chciałby zmienić, ale nie może, biedny urodził się taki, a jego największym marzeniem życia jest bycie 'normalnym' - tak to sarkazm) poświęca życie dla sprawy bo był zbyt dobry i czysty dla tego świata. I moim zdaniem jest to równie złe. Uważam że postacie 'inne' powinno się przedstawiać w najróżniejszy sposób - jako ludzi. To że ktoś jest biseksualny, jest karłem czy eunuchem, nie sprawia że automatycznie ma być ani zły ani dobry. Nie powinno też sprawiać żeby ludzie na około traktowali go najpierw jako biseksualistę/karła/eunucha, a dopiero potem jako człowieka. Tak zrobiła Dany i tak robi niestety większość osób w realu. Kluczem jest empatia i umiejętność nie tylko tolerowania, ale i wczucia się w daną postać.

Gdzie to było zrobione dobrze? Wątek Agrona i Nasira w Spartakusie był jednym z lepszych jakie widziałam, a to że nie-heteronormatywna para jest jedyną która będzie żyła długo i szczęśliwie był tak szokujący, że chyba nikt tego nie przewidział :D. Jak to przedstawia naszą kulture popularną, że cos takiego było szokiem?

Pomyślcie o tym przez pryzmat Jaimego - Białego Gwardzisty bez dłoni, który nie może walczyć. Co by było gdyby została taka nowa postać wprowadzona? Ilu z was zakrzyknęłoby że to idiotyczne? Ale Jamiego znamy i sympatyzujemy z nim, jest dla nas najpierw człowiekiem a dopiero potem kaleką. Dlaczego niektórzy nie potrafią innych postaci - jak Szarego Robaka - potraktować w taki sam sposób?
Kto się wcześnie położy, wcześnie z łóżka wyskoczy,
ten od tego głupieje i nie widzi na oczy.

Noł jednolinijkowiec! Niente! Nie nada! Jednolinijkowce weg! - by Nocna :D
-=Regulamin Forum=-

Żółwik Estermont
żółwik
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 lut 2014, o 10:48

Postautor: Żółwik Estermont » 4 cze 2014, o 19:36

Ja tylko co do jednego odpowiem, bo mam ograniczony czas

Tishaia pisze:Podobnie z Oberynem, jeżeli nie byłoby scen w burdelu gdzie staje się jasne że jest on postacią biseksualną, w jaki inny sposób proponowalibyście to pokazać? Bo ja osobiście wolę sceny w burdelu takie jakie były, niż gdyby producenci mieli zamieść jego orientację pod dywan i nie pokazywać jej wcale.


Oberyn w burdelu by mógł być raz czy dwa. W pierwszym odcinku nawet napisałem, że jak raz, to mi nie przeszkadza ;p
Gorzej tylko, że prawie na każdym kroku jest podkreślane to jakie on ma gusta, poprzez ciągłe pakowanie go do burdelu lub jego erotyczne rozmowy z Varysem itp ;p
Gdyby pokazano 30% scen Oberynowych z podtekstem erotycznym, to jeszcze spoko, ale jak dla mnie, to mamy tu 80%, tak jakby to było najbardziej istotne w jego postaci ;p
Oberyn był bardzo barwną postacią i można było popodkreślać jeszcze inne aspekty jego osobowości ;)

Gazlou
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 18:08

Postautor: Gazlou » 4 cze 2014, o 20:31

penny pisze:
Gazlou pisze:jak będę chciał coś takiego oglądać to poszukam produkcji brazylijskich gdzie płaczą w poduszkę przez 50 odcinków...


Gazlou pisze:Pieśń Lodu i Ognia, tu są skomplikowane intrygi, trup ma się ścielić gęsto i oczekuję wielu zwrotów akcji


Saga jest przede wszystkim o ludziach i nie wiem co w tym złego, że mamy możliwość zrozumienia bohaterów mniej popularnych. Dwa, jak już mówiłam wcześniej, to był depresyjny odcinek. Widzowie już zadają sobie pytania jaki cel ma zabijanie bohaterów i po co mają dalej to oglądać skoro nic dobrego się nie dzieje. Po to moim zdaniem wcisnęli wątek Robaka i Missandei. By pokazać, że jest dobro, niewinność i zdrowe emocje na tym świecie. Nadzieja.


Problem jest w tym, że serial ma 10 odcinków gdzie ~50 minut (wycinając intro/outro) zostaje na treść właściwą. Ustawiam się tutaj stricte pod Oberyna, postać jednego sezonu, która zostaje pokazana jako erotyczny ekscentryk szukający zemsty ale zaraz, skąd on jest? Co wiadomo o jego rodzie czy królestwie? Ja będąc widzem to chcę wiedzieć! Nie zaś oglądać jak drugoplanowe postacie przymulają fabułę swoimi seksualnymi dylematami... o to mi się rozchodzi. Scenarzyści dostają epicki materiał a robią z niego... parodię? Groteskę? W dodatku część widzów doszukuje się jakichś ideologii a wszystko znosi się do prostej sztuczki jaką jest kontrowersja. No nie podoba mi się to w żaden sposób.

Co do pytań widzów o to jaki jest cel oglądania. Martin napisał nowatorską historię gdzie nie sposób odgadnąć na czyją stronę przechyli się szala, gdzie nie ma nadziei, jest krew szczyny i wymiociny, bród, smród i ubóstwo. Zaś w serialu istotni bohaterowie zostają przyćmieni (w czasie antenowym) przez wątki, które moim zdaniem nie są warte funta kłaków. To nie Tolkien, gdzie świeci światełko w tunelu, tutaj mam być zaskoczony, przygnębiony, zarażony defetyzmem bo nadziei właśnie nie ma. To chcę oglądać, nie kolejną historyjkę pod tytułem "jest źle, ale będzie w porządku bo dobro zwycięża" - a właśnie, że nie! To zło ma zwyciężyć, brak zasad, litości i współczucia, nie ma miejsca na wąchanie kwiatków bo zwyczajnie nie ma na to czasu antenowego! Jak pisałem wcześniej dziurawa jak ser fabuła kwiczy, są błędy wołające pomstę do nieba i zamiast je wyeliminować, poprawić co dostajemy? LGBT bo teraz o tym się mówi, jest to w modzie i przyciąga uwagę = widzów. D&D spartaczyli fabułę, polegli przed mistrzem Martinem i tyle.
"Szła magiczka przez porębę pogryzły ją żmije. Wszystkie gady pozdychały, a magiczka żyje."

Nammali
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 14:19

Postautor: Nammali » 4 cze 2014, o 23:57

@Tishaia

Odniosę się do Twojego długiego postu, po części do wcześniejszych.

Wiele trafnych obserwacji i ciekawych rozważań, ale pozwolę sobie nie zgodzić się z kilkoma tezami.

Tak od pieca. :)
W bardzo znanej i uznawanej klasyfikacji literatura (a mamy tu do czynienia z ekranizacją, do książki tez często nawiązujemy, również i w tym wątku - stąd: uprawnione) pełni cztery podstawowe funkcje:
- estetyczną
- poznawczą
- ludyczną
- edukacyjną.

W swoim wywodzie odnośnie osób generalnie "innych" nawiązujesz głównie do jednej z nich, ostatniej przeze mnie wymienionej, edukacyjnej. Czyli: pana Martinowa książka/serial ma odbiorców nauczyć określonego stosunku do mniejszości, inności, zerwać z pewnymi stereotypami, generalnie - wyedukować.

[Wybacz pewne konieczne uproszczenie i zwięzłość, jest tam więcej, wiem, staram się maksymalnie zwięźle podsumować. Jest już północ, niekoniecznie piszę bzdury, a moje koty szaleją :)) - oto przyczyna.]

Dobrze, można i tak. Odłóżmy na bok, na chwile, dyskusję na temat zasadności kreowania takiej właśnie wizji świata czy ludzi.

Pies jest pogrzebany (nie Ogar!) gdzie indziej. Większość z nas, krytykująca wiadomy wątek, patrzy z innego punktu widzenia. Otóż uznajemy, ze aspekt zabawowy, rozrywkowy, ludyczny - ucierpiał. Ostrzał jest skierowany na twierdzę, a okopy zostały wybudowane 20 kilometrów dalej. :))

Oczywiście, strasznie fajną rzeczą jest pozastanawiać się, czy twórcy scenariusza rzeczywiście mieli takie intencje, jak sugerujesz. Jeszcze inna kwestia - o co naprawdę chodziło Martinowi. A kolejna - i teraz daję już konkretne namiary ciężkiej artylerii - czy stawianie wybranej przez Ciebie "funkcji" na niewielkim piedestale, albo choćby odrobinkę uber alles, jest uzasadnione.

Bo (znowu będę się "streszczał), rozumiem, że intencją miałoby być "nauczenie" widzów, względnie, nawet, czytelników, odrobiny tolerancji, ba, akceptacji (wbrew pozorom kosmos dzieli te dwie rzeczy, z Gwiazdą Polarną pośrodku), względem szeroko pojętej odmienności. Hmm....

Staruszek Ockham mówił, ze proste rozwiązania są tymi, po które należy sięgać najpierw. Rację miał. :)

No to na zdrowy rozum - watek jest nudnawy, zapycha, naprawdę, poza urodą pani grającej Missandei niewiele ma do zaoferowania (o walorach Szarego Robaka niech wypowiedzą się, lepiej, osoby zainteresowane, tu nie podejmuję się nic napisać :D). Czyli co? Najprościej: skopany scenariusz.

Czy ten skopany scenariusz oferuje cokolwiek innego - kwestia otwarta, do dyskusji. Czy oferuje intencjonalnie? Ponownie: kwestia otwarta, do dyskusji. :) Czy pod propagowanymi wartościami można, trzeba lub należy się podpisać - kwestia... jak wyżej :))

Nic nie klaszcze, nic nie śpi, ale ja muszę się przespać, czas na mnie, w pracy spędziłem 11 godzin - tak więc wybieram dziś wyjątkowo łóżko, nie ściółkę pod jaworem.

pozdrawiam... :)

Żółwik Estermont
żółwik
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 lut 2014, o 10:48

Postautor: Żółwik Estermont » 5 cze 2014, o 00:21

A ja jestem właśnie na tropie teorii, która może mieć wbrew pozorom solidne podstawy ;D
Otóż my tu się kłócimy o to jaką wizję mieli D&D odnośnie której postaci. Padają tu słowa o psychologii, tolerancji, edukacji, światopoglądach, a ja dziś sobie zadałem pytanie... :P

Obrazek
Jak obrazek nie działa, daję linka http://zapodaj.net/1f3fa6d46fdc1.png.html
Przepraszam, musiałem się z wami podzielić ;D

sten
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 cze 2011, o 22:10

Postautor: sten » 5 cze 2014, o 00:27

Po pierwsze, żeby nie było zupełnie offtop, całkiem sensowne wytłumaczenie rozmowy o żukach. Szczególnie, że jak powiedziałem, to fajnie tworzy metanarrację, przecież ta historia buduje postać Tyriona (wyidealizowanego względem książki, ale robi to konsekwentnie) - to jak "ratuje" spod swoich butów tego robaka, poza tym oddaje jednak bezsens tego co się dzieje i jeszcze długo będzie działo. Mnie się żuki podobały :)

Po drugie, a propos wątku miłosnego eunucha z Missandrei. Matko, czy wojna kulturowa musi dotrzeć nawet tutaj? Ja się zgadzam z większością przedmówców, że sceny z Szarym Robakiem i Missandrei były przedstawione groteskowo, szczególnie podczas rozmowy Dany ze swoją służką. Ale idąc dalej, przepraszam, czy celem serialu Gra o tron jest jakaś specyficznie pojęta akcja afirmatywna? Ja nigdy nie zwróciłbym uwagi na ideologiczny kontekst tego romansu, gdybyśmy teraz teraz tego nie poruszyli. Ja powiem szczerze, wątki homoseksualne w większości tworów kultury masowej, szczególnie w serialach zza oceanu, po prostu mnie wściekają. Sama to zauważyłaś, że od przynajmniej kilkunastu lat każda postać lgbt jest skrajnie idealizowana (można zrobić sobie ćwiczenie intelektualne i przypomnieć wszystkie takie postaci i stworzyć ich profil). Książka Martina unika takich łatwych rozwiązań, serial już ich nie unika (mimo, że paradoksalnie wychodzą z tego żenujące sceny). Na tym też niestety oparte jest rozwiązanie MissWorm - każdy bohater zasługuje na emancypację, w związku z tym wstrzelmy w serial wątek odwzajemnionej miłości eunucha do pięknej służącej. W książce, jak też już ktoś wspomniał, Nieskalani odwiedzali domy publiczne, żeby zaspokajać swoje potrzeby emocjonalne. Bo są eunuchami, bezimiennymi, prawie bezwolnymi ludźmi, którzy nie mają większych szans na prawdziwą relację. A taki na przykład Tyrion pół swojego czasu antenowego w książce walczy z traumą szczęśliwej/nieszczęśliwej/prawdziwej/nieprawdziwej/obecnej/dawnej miłości. Bo jest karłem. Wiem, że to smutne, to budzi poczucie niesprawiedliwości, ale buduje niezwykłość sagi to, że nie ma prostego remedium na każdy problem bohatera. Takie dzieło jak książka czy serial, choć to chyba za duże słowo, nie ma oswajać człowieka z innym w ogóle, to nie jego rola, a jeżeli już to robi, to przybliżanie innego poprzez wprowadzenie go w takie same relacje jak przywołany ten tutaj nieszczęsny biały, heteroseksualny mężczyzna, jest tylko zgrabnym oszustwem.

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Postautor: Schanna » 5 cze 2014, o 03:08

Tishaia pisze:CIESZĘ SIĘ że się pojawiła bo może ktoś z widzów zastanowi się nad własnym zachowaniem względem inności. Odebrałam to jako komentarz na temat naszej rzeczywistości i kontrast dla związku w jakim jest Dany


Mi się wydaje że jesteś jedna na milion która widzi w tym okazję do refleksji, coś więcej niż możliwość pokazania cycków. A jeśli tak mamy widzieć inność seksulaną jak jest to pokazane w serialu do tej pory to "inni" mają przerąbane.
Ja rozumiem samą ideę pokazania nam czegoś więcej o pobocznych bohaterach w Meereen, bo oprócz Dany i Joraha (którego właśnie się pozbyła) nikogo więcej ciekawego tam nie ma, a przydałoby się. Ale nie dość że beznamiętny romans Dany z bezbarwnym Daariem opiera się tylko i wyłącznie na pozytywnej ocenie jego sprzętu (tak jakby sam widok włączał ochotę na seks), to związek między parą byłych niewolników, z których jedno zostało okrutnie okaleczone i przez lata było odczłowieczane, ma się opierać tylko na seksie? Mogą czy nie mogą, oto jest pytanie. I to cały wątek Meereński: Daario ma dużego, Robak nie ma wcale. Serio, w obu przypadkach można by wyciągnąć z tego dużo więcej. Coś co by rzeczywiście skłoniło widzów do refleksji. A tak to jedyne co przychodzi na myśl to : Takie ładne cycki a on nic nie może :(.

Nie mam w końcu czasu na ocenę całego odcinka i tego co mnie interesuje najbardziej czyli Sansa i Ogar. A mam poważne obawy o sensowność tych właśnie wątków. Mam nadzieję że się nie powtórzę, nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi bo zainteresował mnie post Tishai Będzie więc w skrócie:
Sansa przeszła na ciemną stronę mocy i przeobraziła się w Darth Alayne. Tylko kiedy odbyło się szkolenie ja się pytam? Jedna kwestia budziła moje wątpliwości co do intencji twórców, filmik Inside the Episode je rozwiał- Sansa nie tylko dojrzała i stała się przebiegła na przestrzeni jednego odcinka, zyskała także władzę nad Littlefingerem! I to nie byle jaką, bo władzę seksualną. Tak więc żegnaj książkowy szczwany lisie, serialowy Paluszek dał się omotać nastolatce!
Ogar i Arya. Zacznę od tego że uwielbiam serialowego Ogara. Znów rozpaczam z powodu straconych scen z drugiego sezonu. Ale do rzeczy. Czy oni mają zamiar odprawić Ogara i Aryę z kwitkiem? Mimo że Lysa nie żyje to i tak Arya jest krewniaczką Robina (i córką dawnego podopiecznego ich zmarłego pana), a Ogar poszukiwanym przestępca (chociaż akurat ta wieść mogła do nich nie dotrzeć lub mogą mieć głęboko w poważaniu że jest ścigany przez Lanniterów). Chyba nie skończy się na złożeniu kondolencji?

Tishaia
Administrator
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 gru 2004, o 10:43

Postautor: Tishaia » 5 cze 2014, o 08:21

Nammali pisze:W swoim wywodzie odnośnie osób generalnie "innych" nawiązujesz głównie do jednej z nich, ostatniej przeze mnie wymienionej, edukacyjnej. Czyli: pana Martinowa książka/serial ma odbiorców nauczyć określonego stosunku do mniejszości, inności, zerwać z pewnymi stereotypami, generalnie - wyedukować.


Ależ nie, nie, nie. Możliwe że źle się wyraziłam, (albo za bardzo wpadam w dygresje, mam taka tendencję ;)), ale mam wrażenie że podkreśliłam to w poprzednich postach: Nie wnikam dlaczego się taki wątek pojawił, jedni mówią że było to zamierzone bo poprawnośc polityczna i wątki LGBT jest w modzie, inni że nie ma mowy żeby tam była jakaś misja, a ja sama skłaniam się do opinii, że po prostu coś musieli dodać do wątku Dany, który mnie wcale nie porywa już teraz, za co dopiero w kolejnych książkach. Wydaje mi się, że jako wątek poboczny to nie jest najgorsze co mogli wyłuskać i mnie się osobiście podoba podjęcie takiego tematu. Ale to jest tylko mój gust.

Taki wątek już tam istnieje i mniej mnie interesuje co mieli na myśli producenci, a bardziej czemu akurat ten wątek jest aż tak powszechnie u nas na forum uznany za coś okropnego. Interesuje mnie to co czuja względem tego widzowie.
Mówiąc szczerze, to głownie ubodło mnie to, że fala hejtu podniosła się akurat tutaj, na forum gdzie uważam, że pisują ludzie inteligentni i w jakiś sposób oświeceni. Ludzie, którzy nie odbieraliby prawa do uczuć - integralnej części człowieczeństwa - żadnej istocie ludzkiej. Wedle moich przekonań ludzie powinni być sądzeni za swoje czyny i wybory, za to jak traktują innych a nie za to jakimi się urodzili. Okej, Szary Robak jest Nieskalanym, wypranym z uczuć eunuchem, ale ja nie widziałam ani na ekranie ani w książce żeby zachował się mniej niż honorowo jeżeli miał jakikolwiek wybór w tym względzie. To jest człowiek, człowiek, który przeżył wyjątkowo dużo cierpienia, a jego wątek pokazuje jakąś szansę na to, że może być kiedyś, przez chwilę, szczęśliwy. Każda istota ludzka ma prawo do szczęścia. Czemu to jest przez was uznane za takie okropne? Przez rozterki Szarego Robaka i to jak na to reagują inni na około niego? Jak reaguje Dany? To akurat jest, wydaje mi się, dosyć realistyczne.

Anyway, powtórzę się: zaczęłam dyskutować z wami na ten temat ponieważ komentarze dotyczące 'eunuch love story' odebrałam jako mocno nietolerancyjne i mówiąc wprost, dosyć paskudne. Ale jeżeli niechęć do tego wątku wynika z tego że zabiera on czas innym, - nie zgadzam się bo mnie się on podoba, ale rozumiem i akceptuję taki argument. I od razu jestem spokojniejsza :).
Kto się wcześnie położy, wcześnie z łóżka wyskoczy,
ten od tego głupieje i nie widzi na oczy.

Noł jednolinijkowiec! Niente! Nie nada! Jednolinijkowce weg! - by Nocna :D
-=Regulamin Forum=-

Niedzielny_Gracz
Poziom 2
Rejestracja: 4 lut 2014, o 10:20

Postautor: Niedzielny_Gracz » 5 cze 2014, o 08:43

Jestem człowiekiem który ma w poważaniu czy to jest jakaś "wyższa" ideologia, czy to jest uczenie nas tolerancji i nawet czy Robak ma jednak coś między nogami. Ja w tym wątku widzę tylko(albo aż) uczucie dwójki ludzi po przejściach. Nieskalanego i Niewolnicy. Mężczyzny i Kobiety. Coś co przecież jest jeszcze normalne w naszym świecie budzi tutaj dyskusje na tle światopoglądowym. Zamiast tego powinniśmy powrócić do dyskusji na temat fabuły tego serialu i o nim wyłącznie w tym temacie dyskutować.

Pieta
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 4 wrz 2013, o 19:44

Postautor: Pieta » 5 cze 2014, o 11:54

Nie za bardzo można tu mówić o poprawności politycznej bo nie wiemy jeszcze jak się wątek miłosny zakończy. Może Missandei zobaczy, że Robak nie ma robaka i zostawi go samego z jego kalectwem.
Mnie wątek zaciekawił bo nie wiem jak czują kastraci i czym się jeszcze wyróżniają. Jest ich tam 10 000 i ich psychika może mieć kluczowe znaczenie dla losów Martinowego świata w przyszłych tomach.
Sceny dla twórców serialu na pewno były też tanie w wykonaniu, co niestety mogło zaważyć na zrezygnowaniu z innych.

I jeszcze co do zbyt łatwego uznania niewinności Littlefingera, czy zlekceważeniu żebraczki podającej się za Aryę. Wydaje mi się, że Lysa nie była zbyt lubiana w Dolinie. Lordowie mieli przez nią i jej syna skrępowane ręce, nie mając na nic wpływu. Z Littlefingerem jest szansa na coś nowego, więc można przymknąć oczy na niektóre sprawy. Myślę, że w tym odcinku było to w miarę zasugerowane.

Cecylio
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 maja 2012, o 20:18

Postautor: Cecylio » 5 cze 2014, o 14:31

[spoiler]Zastanawia mnie jedna rzecz. Nie było wprost powiedziane, że Oberyn znany jest z trucizn. Pewnie dowiemy się, że włócznia była zatruta i komplikacje dobiły Górę. Ciekawi mnie natomiast, czy Tywin już został zatruty? Oczywiście to tylko teoria przedstawiona na tym forum, ale ma naprawdę solidne podstawy (szybki rozkład ciała, problemy żołądkowe przed śmiercią, intensywny smród zwłok, który jak wiadomo powinien być zamaskowany). A może to Ellaria zatruła Tywina?[/spoiler]

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Postautor: szujana332 » 5 cze 2014, o 14:45

[spoiler]coś mi się wydaje, że oni nie wpadli na to, że Tywin mógł zostać otruty i albo zgonią jego wizytę na toalecie na biegunkę, albo Tyrion zastanie ojca na Shae w sypialni[/spoiler]

Ladybug
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 wrz 2013, o 21:17

Postautor: Ladybug » 5 cze 2014, o 15:10

Tishaia pisze:Anyway, powtórzę się: zaczęłam dyskutować z wami na ten temat ponieważ komentarze dotyczące 'eunuch love story' odebrałam jako mocno nietolerancyjne i mówiąc wprost, dosyć paskudne. Ale jeżeli niechęć do tego wątku wynika z tego że zabiera on czas innym, - nie zgadzam się bo mnie się on podoba, ale rozumiem i akceptuję taki argument. I od razu jestem spokojniejsza :).


Ponieważ w swoim pierwszym poście zacytowałaś także mnie czuję się wywołana do tablicy. Tak dla mnie to jest love story wciśnięte na siłę.

Tak dla mnie to jest wątek dodatkowo tanio pokazany - za Robakiem kąpią się kompanii, którzy cudownie znikają, gdy spostrzega go Missandei.

Tak dla mnie to jest tylko pokazanie cycków (skądinąd ładnych i kształtnych) do czego nas D&D przyzwyczaili i może wyjdę według Ciebie na osobę płytką, ale nie widzę w tym drugiego dna. Podobnie jak nie widziałam w scenie LF instruującego swoje panienki i słynną Ros jak mają sprawiać klientom przyjemność. Podobnie idiotyczne było "uwodzenie" Gendry'ego przez Mel. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę - a cycki i tzw. kontrowersyjne tematy podnoszą oglądalność i tyle w tej kwestii.

Tak wolałabym nie oglądać takich zapychaczy w ekranizacji moim zdaniem najciekawszej części sagi Martina. Ten czas można było wykorzystać znacznie lepiej, np pokazując Manca - w końcu za chwilę armia Dzikich uderzy na Mur. I naprawdę jak scena z nauką powszechnego nie była specjalnie nużąca to tutaj zgadzam się z przedmówcami,ze poświęcanie 8 minut na Szargo Robaka i skrybę ( w której ja wciąż widzę książkowe dziecko) a tylko 3 na tytułowy pojedynek jest dla mnie nieporozumieniem.

Też uważam,że nie ma co za bardzo zagłębiać się w "psychologię" D&D bo parę razy pokazali,że oprócz fajnych modyfikacji kompletnie nie "czują" niektórych wątków i postaci - patrz Robb czy Stannis albo słynna już Talisa z Volantis.

Konkludując sztuką jest się pięknie różnić, także szanuję Twoje zdanie,ale moim zdaniem trochę się zagalopowałaś dopisując naprawdę głębokie znaczenie scenie nad potokiem i przede wszystkim w sugerowaniu tym, którzy ową scenę skrytykowali braku tolerancji.


Żeby nie robić kompletnego off-a obejrzałam odcinek ponownie i faktycznie penny kupuję Twoją interpretację rozmowy o żukach z tym zastrzeżeniem,że moim zdaniem trwała ona jednak za długo i był rozciągnięta na siłę, choć na Nikolaja i Petera zawsze miło popatrzeć, bo jest między nimi chemia. Nie wiem może jednak wolałabym,żeby wpsomnieli Tyshę niż to,że Jaimiego próbował dotykać jakiś ponury measter z Carterly Rock.
A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej. - Andrzej Sapkowski

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Postautor: Nan » 6 cze 2014, o 11:32

Cecylio pisze:[spoiler]Zastanawia mnie jedna rzecz. Nie było wprost powiedziane, że Oberyn znany jest z trucizn. Pewnie dowiemy się, że włócznia była zatruta i komplikacje dobiły Górę. Ciekawi mnie natomiast, czy Tywin już został zatruty? Oczywiście to tylko teoria przedstawiona na tym forum, ale ma naprawdę solidne podstawy (szybki rozkład ciała, problemy żołądkowe przed śmiercią, intensywny smród zwłok, który jak wiadomo powinien być zamaskowany). A może to Ellaria zatruła Tywina?[/spoiler]


Było - rozmowa Tywina z Oberynem o śmierci Joffa w burdelu - Oberyn od razu wiedział, że śmierć nastąpiła na skutej trucizny a nie zadławienia się pasztetem.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Speedy
Poziom 2
Rejestracja: 14 lis 2008, o 22:51

Postautor: Speedy » 6 cze 2014, o 14:42

Nan pisze:[spoiler]Zastanawia mnie jedna rzecz. Nie było wprost powiedziane, że Oberyn znany jest z trucizn. Pewnie dowiemy się, że włócznia była zatruta i komplikacje dobiły Górę. [/spoiler]


Hmm, jakie komplikacje są tu jeszcze potrzebne? Ser Gregor został przebity włócznią na wylot, w dolnej części klatki piersiowej, w serialu jeszcze okrutniej niż w książce, bo Żmija wyrwał z niego włócznię (przy broni białej to generalnie potęguje rozmiary zniszczeń). Pomijając już, czy to fizycznie możliwe/prawdopodobne (chyba nie bardzo), to jest generalnie śmiertelna rana, nawet bez żadnej trucizny i komplikacji.
Pozdr.
Speedy

Dziubla
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2011, o 21:02

Postautor: Dziubla » 6 cze 2014, o 16:27

A takim razie nasuwa mi się pytanie: czy taki sąd boży jest, hmmm, wiążący? Jeśli bezpośrednio w wyniku walki giną przedstawiciele obu stron? Bo jeżeli Oberyn zabił Górę, to przecież Tyrion powinien być uznany za niewinnego... W książce ma to więcej sensu, Góra nie padł po walce półmartwym bykiem.

Cecylio
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 maja 2012, o 20:18

Postautor: Cecylio » 6 cze 2014, o 16:30

Dziubla pisze:W książce ma to więcej sensu, Góra nie padł po walce półmartwym bykiem.


Speedy pisze:to jest generalnie śmiertelna rana, nawet bez żadnej trucizny i komplikacji.


Właśnie w książce to trucizna zabiłą Górę, już po walce. Nie wiem jak w serialu, czy on tam umarł czy po prostu padł. Zobaczymy.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Postautor: Il Biondo » 6 cze 2014, o 22:41

Cecylio, co do trucizn to oprócz tego co wspomniała Nan, znałazłam taki screen:

Obrazek

#pszypadeg #niesondze ;)
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Żółwik Estermont
żółwik
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 lut 2014, o 10:48

Postautor: Żółwik Estermont » 6 cze 2014, o 23:48

No nie mówcie, że nie zwróciliście na to uwagi wcześniej.
Przecież to było na 1 planie! :D
Generalnie w książce było wyraźnie stwierdzone, że to giermek Oberyna przed walką nasmarował trucizną włócznię :)

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Postautor: Bzhydack » 6 cze 2014, o 23:55

Ja widziałem ten gest już podczas oglądania, ale można to wziąć po prostu za czyszczenie broni. Ale smarowanie trucizną jak najbardziej pasuje.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Postautor: Magda21 » 7 cze 2014, o 00:29

Ja uważam że w 10. odcinku będzie jakoś wspomniane, że włócznia Oberyna była nasmarowana trucizną. Inaczej nie byłoby tego tak eksponowanego na pierwszym planie i to przez dobre kilka sekund.
;)

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 8 cze 2014, o 09:07

utro już odcinek 9ty, więc pewnie musztarda po obiedzie mój wpis, ale co mi tam.
Długo zastanawiałam się nad oceną i wystawiłam 3, co prawda z plusem, ale 3.
Gdybym książek nie czytała, to pewnie bardziej bym to doceniła, ale nie umiem. Serial jest dobry, a książki doskonałe, materiał w nich jest doskonały. A, ze w życiu kieruję się min, zasadą, że dobre jest wrogiem lepszego, to i serialu nie umiem docenić ;-)

W sumie to już nawet o zmiany nie chodzi, tylko masę nielogiczności i bzdur zawartych w tym konkretnym odcinku. BArdzo mnie zawiódł, poprzedni był super, chyba najlepszy do tej pory. Ten - ech.

Zacznę od tego co mi najbardziej się nie podobało, a mianowicie wątek Sansy. Ok, pozmieniali, przyznała się, czyli pewnie w WoW to się wyda, pisałam już wcześniej, że Sansa jest mądrzejsza niż w książce. Ale po jaką cholerę teraz farbują jej włosy i przebierają ją? No nie kumam. JAk szła z Paluchem do zamku z ODSŁONIĘTĄ głową to widziało ją pół doliny :-) Na pięć metrów przed bramą założyła kaptur - BO KTOŚ JĄ ROZPOZNA! Potem ileś tam czasu latała po zamku z rudą czupryną. Jako BRATANICA Palucha. A teraz nagle przemalowali, przebrali i uważają, że pół Erye dozna zbiorowej amnezji??? Nie kupuję. Do tego wątku wrócę jeszcze.

Arya i Ogar! Przeszli przez góry pełne Spalonych i innych klanów, nic im się nie stało, podleźli pod samą bramę, przedstawili się grzecznie i ... nic! Aryi śmiech - super zagrała, dobre podsumowanie drogi jaką przeszła i tego, ze śmierć jest wszędzie, nawe nie musi sama zabijac.

Dwa - Ygritte. Jej litość. W ogóle wątek z wywiezieniem Goździk do MT jest bzdurny. I jest to kolejny zapychacz. Już raz pokazali, że Ygritte potrafi okazać litość, jak puściła Jona wolno, tylko go raniąc.
A teraz idzie panna, zabija wszystko jej w ręce wpadnie i nagle lituje się nad Goździk i maluszkiem. No proszsszszę! I nikt inny nie zajrzał za tą firanke! tak, już to widzę.
A o bekającej babie w burdelu nie wspomnę, dno i kilo mułu.

Wątki Meeren. Najpierw wygnanie Joraha - za późno, nie tak jak trzeba, oczywiście Danuta była jak drewniania. Co mi tak bardzo nie przeszkadza, bo ją z książek jako taką drewniano-egzaltowaną odbierałam. ale nie ma co, skopano ten motyw, już ktos wyżej opisał, jak głupio w tym Tywin L. wypadł, jeżeli to jego intryga, nie będę powtarzac.
Same wątki Robaka i Missadndrei jako romansowe denerwują mnie, bo zabierają cenny czas - jest to typowy zapychacz. No, chyba, ze się okaże, że to jakiś ważny dla WoW czy kolejnego tomu motyw i wtedy odszczekam. Ale nie mogę pojąć, że na taką bzdurę zmarnowano ponad 1/10 czasu, natomiast na scenę tytułową - jakiś ułamek procenta! To jest po prostu kpina z widza.

Scena wali Oberyna z Górą, ok, tylko ZA KRÓTKIE. Jak się skończyło, to aż mnie zatkało, myślałam, że usnęłam, coś przegapiłam - a tu nie! Masakra.

Sceny barci L - ok, tylko trochę przegadane.
W ogóle odcinek przegadany.

Najlepsze sceny z Fetorem/Theonem. Denerwuje mnie tylko dobrotliwy głuptas Ramsay, ale to już szczegół.

Wracając do sceny z Erye. Pisałam to już kilka razy o Sansie w kontekście sporów o to jaka to ona dobra, a z Aryi taka straszna psychopatka. A te sceny pokazują, że obie siostry sa do siebie bardzo podobne.
Ja już równicy nie widzę - jeżeli Arya jest socjopatką to Sansa tym bardziej. Różnica jest taka, że Arya sama zabija po to by przeżyć, czy się zemścić - ludzi, którzy jej zagrazają. jej miny po tym są takie jakie są. Natomiast Sansa pozwala, by to za nią ktoś robił, oczywiście potem przymyka na to oczy, udaje, że się nic nie stało, bo przecież ona żyje (Dantos, którego uratowała i to miało świadczyć o jej wielkiej dobroci czy ciotka). Mało tego, stroi się w ciuchy ciotki, jakby nigdy nic.
Ja wiem, ciotka chciała ją zabić, a Dantos mógłby ją sprzedać. A to dopiero początek, takich co będą czyhać na nią jest więcej, więc ciekawe jak dalej będzie kłamać i intrygować w imię tego by przeżyć. Bo miny po tym jak udało jej się okłamać Deklarantów - niczym nie różnią się od tego co prezentuje Arya.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 8 cze 2014, o 16:13

Ostatecznie wystawiłam odcinkowi 3. Za bardzo fajnych Boltonów i Fetora oraz w sumie niezły pojedynek (choć za krótki :D)... a także dlatego, że "Breaker of Chains" ze swoją koszmarną sceną septową nie dostał ode mnie dwói. Ale nadal uważam, że żuki i MissWorm zabierają cenny czas antenowy innym wątkom, zwłaszcza starciu Żmii z Górą.
Ogólnie zgadzam się z tym co, napisała Yen... choć do wątku Sansy mam nieco inne zastrzeżenia.
W sadze dziewczyna zmienia się pod wpływem Paluszka, ale to powolny proces, a jego przejawy są subtelne. A w serialu? W piątym odcinku mamy jeszcze książkową Sansę, w "Mockingbird" - w sumie też (choć to uderzenie w twarz Robina mi haczyło) a w tym - bum! Dziewczyna nagle staje się przebiegła, świetnie kłamie i za pomocą swej seksualności (grrr!) manipuluje Littlefingerem (któremu z kolei nagle rozum odjęło). Może to i spoiler z WoW (jeśli tak, to mam nadzieję, że w bardzo przejaskrawionej formie), ale taka rewolucja w zachowaniu i psychologii zupełnie mi nie pasuje. I tak, w tym odcinku obie siostry Stark są mroczne i socjopatyczne. Dużo bardziej niż w pod koniec NW, a nawet niż w UdW.

Oby następny odcinek był dużo lepszy! :)
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 8 cze 2014, o 19:39

Goszka, choć co do oceny poszczególnych postaci to zdarza się nam znacznie różnić, to serial i odcinki oceniamy bardzo podobnie :-)

Zgadzam się z tym co piszesz o Sansie, miałam i o tym napisać, ale teraz jestem zabiegana i do komputera z doskoku tylko siadam, o pisaniu zapominam.
Pamiętam dyskusje sprzed kilku mcy z FOSem, który pisał na obronę Sansy, że nie zmienia się ot tak - pstryk jak Pomysłowy Dobromir, a powoli dojrzewa, zauważa intrygi, uczy się od Palucha - generalnie mądrzeje. Tu niestety pokazali tą mało wiarygodną wersję.
A raczej kompletnie niewiarygodną i zgodzę się tu z Luizą :shock: :roll: - tak, jest to zapewne po to by zaraz zobaczyć nagą Sansę. W wersji "hardrockowej" zobaczy ją Pedopaluch, ba, pewnie sama mu odsłoni to i owo by nim pomanipulować.

Do obejrzenia tego odcinka wątek Doliny Arrynów był dla mnie jednym z najlepszych tego sezonu, teraz już nie jest.

A wracając jeszcze do tego "mądrzenia" Sansy i jej dojrzewania. Jeżeli faktycznie to co nam zaserwowano jest spojlerem to tym bardziej pogrąza to "biedną Ptaszynę o dobrym serduszku". Okazuje się jak już pisałam - taką samą jak siostra. Różnice są dwie - pierwsza - Arya, jako, ze obdarzona innym charakterem, inteligencja i niebywałą śmiałością, oraz tym, że prędzej musiała dosłownie walczyć o życie, a druga - zabija zwykle sama.
Natomiast łagodna Sansa, niezbyt lotna i inteligentna długo miała klapki na oczach i nie musiała sama walczyć o życie, bo zawsze z boku stał jakiś Ogar/Tyrion/ Dantos /Paluch i jej bronił. I sama swoich ślicznych rączek brudzić krwią nie musiała, za to posiada niezwykły dar zapominania o tym, że aby żyła ona musiał zginąć ktoś inny, a jeszcze inny jest torturowany, wyłupia mu się oczy itd Normalnie Miss Dobroci :-)
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Postautor: Goszka » 8 cze 2014, o 20:17

yennefer, akurat Sansę odbieramy i oceniamy skrajnie inaczej... ;) IMO do czasu ucieczki z KP ona naprawdę ma czyste ręce i serce. Bywała naiwna, bywała i głupia, ale nikogo nie zabiła (Maegi kiedyś napisała kilka przekonujących postów na poparcie tezy, że jej "polecenie z jęzorem do Cersei" w GoT nie mogło spowodować rzezi ludzi Północy ;P) ani nie torturowała. Potem to dopiero się zmienia... choć mam nadzieję, że w WoW Sansa jednak okaże się córką Neda, tj. przestanie brać udział w intrygach i zbrodniach Paluszka.


Wracając do tematu... Jak dotąd też bardzo podobał mi się wątek Sansy w Dolinie, niestety ten odcinek to zmienił.
Oby wątek Tyriona nadal był dobry... po prostu książkowy. :)
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Postautor: yennefer » 9 cze 2014, o 06:58

Wiem Goszko :-)
Do czasu ucieczki drażni mnie swoją glupotą i naiwnością, a potem już nie jest dobra ;-) co potwierdza serial (jeżeli to spojler).
Ale to nie temat o Sansie i nie ma co podpadać moderacji, bo króliczki zginą.
Wczoraj znów obejrzałam odcinek nr 8 i znów te mieszane uczucia i rozczarowanie - niestety.
A - na plus jeszcze mina Cersei po śmierci Oberyna.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

RadekXJ
Poziom 1
Rejestracja: 4 cze 2014, o 10:10

Postautor: RadekXJ » 9 cze 2014, o 10:46

Wczoraj obejrzałem (tak, szybki jestem ;)). Odcinek oceniam na 5.
Po kolei:
Mur: Atak na Mole Town - przyjemny motyw, choć generalnie wysłanie Goździk do burdelu to był pomysł trochę mocno średni. Bekająca dziwka żenująca. Ygritte litująca się nad Goździk - OK, spójne z postacią. Ale że całej chałupy dzicy z dymem nie puścili to się dziwię. Za to Sam zadręczający się głupią decyzją - bardzo fajna scena. Tylko Edd Cierpiętnik pocieszający kogokolwiek... Nie pasuje mi.

Mereen: Szary Robak i Missandei - no ja rozumiem, że musieli znaleźć okazję, żeby pokazać cycki Miss, ale wątek przegadany i przeciągnięty. Za to scena wygnania Sir Friendzone - za późno, ale dobrze. Dany albo mniej drewniana niż zwykle albo to drewno pasowało do sceny. No i przytyk Barristana do Joraha, że przychodzi do niego jak facet a nie działa za plecami jak szpieg - dobre.

Dolina: wątek Sansy zmieniony, ale na plus. Ptaszyna z jednej strony pokazuje, że gra w drużynie Baelisha, z drugiej strony wyjawiając, kim jest zabezpiecza sobie przed nim plecy. Lordowie doliny dobrze pokazani, tylko coś ich mało, w książce chyba więcej się tego kręciło. Ogara swędzi szyja - wiemy, jak to się skończy :) A śmiech Aryi na wieść o śmierci ciotki po prostu boski. Z drugiej strony: doszli pod bramę, przedstawili się ładnie, dostali info o śmierci Lysy i co: zawrócą? Trochę bez sensu.

Fosa Cailin - Fetor OK, Żelaźni ludzie OK, Ramsey za łagodny. No i brakuje mi sceny, gdy Fetor przyprowadza Żelaznych do Ramsaya, ten ich rozbraja a dalej... Samo pokazanie oskórowanego człowieka to trochę za mało. Scena Roosa z Ramsayem - trochę za mało radości u Ramsaya.

Królewska Przystań: Jamie i Tyrion - fajna scena, fajnie pokazana relacja braci ale jaki miał być wniosek tej sceny? Z książki nie pamiętam motywu kuzyna tłukącego robale, czy oni naprawdę nie mają o czym gadać? I to przez TYLE czasu? Finałowa walka - Oberyn się popisuje, Oberyn skacze jak fryga, Góra jest klocowaty i brutalny. Wszystko pasuje. Tylko CZEMU TAK KRÓTKO? Finał jak z filmów Tromy trochę, ale poziom brutalności odpowiedni. Tylko CZEMU TAK KRÓTKO? Największy mój (i nie tylko jak widzę) zarzut do całości.

bocian13
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 gru 2014, o 17:26

Re: Game of Thrones S04E08

Postautor: bocian13 » 18 sty 2015, o 22:30

Nie wiedziałem w jakim temacie to umieścić, ale bardzo interesuje mnie pewna scena z tego odcinka. Mianowicie tyle w książce jest mowy o nienawiści Tyrellów do Dornijczyków, a w szczególności Mace do Oberyna za okaleczenie jego pierworodnego, jednak jedna scena w której Oberyn popisuje się umiejętnością władania włóczniom nie daje mi spać po nocy :). Podczas wymachiwania swoim orężem przez Żmiję tylko jedna osoba z głównej loży biła mu brawo i uwaga był to nasz Lord Najeżka. Dręczy mnie to czy tak zachowuje się ktoś względem kogoś kogo nienawidzi, czy jest to może błąd filmowców, czy może ukryty przekaz co by mnie najbardziej interesowało.
He run. Not very fast. Sandor Clegane

abundzu
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lip 2013, o 09:52

Re: Game of Thrones S04E08

Postautor: abundzu » 19 sty 2015, o 00:00

bocian13, funkcjonuje generalnie teoria, w której Tyrellowie i Martellowie nienawidzą się jedynie na pozór, tak, aby wspólnie zrobić na złość Lannisterom - lwy musiały się napocić dwa razy bardziej, aby nie urazić żadnego z gości. Z książki wiemy, że Willas z Oberynem korespondował dość regularnie, i w dodatku do niego również chciała się wybrać Arianne, gdy ojciec podsuwał jej samych ekhm panów w podeszłym wieku - zapewne więc w Słonecznej Włoczni o Tyrellach nie mówiło się źle.
I am become Death, the destroyer of worlds.

KRWI

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 4”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość