Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "Unbowed, Unbent, Unbroken"?

1
2
4%
2
7
14%
3
6
12%
4
19
38%
5
13
26%
6
3
6%
 
Liczba głosów: 50

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Magda21 » 18 maja 2015, o 04:46

Godzina późna, ale co to dla fanów czekających na nowy odcinek. Właśnie odeszłam od telewizora, zaczynam więc dyskusję o dornijskim (tylko z nazwy) odcinku. :D

Na początku powiem, że jestem całkiem pozytywnie zaskoczona. Spodziewałam się największego crapu, a wyszło nienajgorzej. Na pewno oceniam ten odcinek lepiej niż piąty, chociaż nie ukrywam że na kilku rzeczach baaardzo się zawiodłam. No ale po kolei:

[glow=red]KP:[/glow]
Wprowadzenie Littlefingera i Olenny zdecydowanie ożywiło wątek stolicy. Brutalność Wróbli i przepychanki Margaery z Cersei robiły się już nie do wytrzymania. Generalnie Cersei staje się najsłabszym punktem wątku KP. Mam wrażenie że Lena w tym sezonie ma fatalnie napisaną rolę.
Podobał mi się nawet Littlefinger, który wreszcie wrócił do znanej nam wcześniej gry. Chociaż teraz jak o tym myślę to dochodzę do wniosku, że nie ma się co dziwić, że powiedział Cersei o Sansie. To jest typowa littlefingerowska zagrywka w serialu, znana nam z poprzednich sezonów. Ewidentnie widać, że zabezpiecza się on na każdym froncie - zarówno u Boltonów co i u Stannisa i Lannisterów. Trochę grubymi nićmi szyty jest ten jego plot, no i widać że cokolwiek się nie stanie, dedeki będą mogli stwierdzić, że LF jest jednak super graczem.... Niemniej wolę to niż ckliwe wyznania w stronę Sansy.
Wszyscy zastanawialiśmy się w jaki sposób twórcy serialu rozwiążą kwestię aresztowania Margaery przez wiarę, w sytuacji kiedy motyw z dziewictwem zaorała nam noc poślubna. Cóż. Jak zwykle okazało się, że wybrano najmniejszą linię oporu. Muszę powiedzieć, że w całej tej aferze zaczyna razić mnie postawa Tommena, który jest tak nieporadny, że zaczyna być karykaturą króla. To nie jest dziecko jak w sadze, skoro twórcy zdecydowali się pokazać iż w sensie fizycznym jest mężczyzną, powinni wziąć pod uwagę że mentalnie nie może mieć natury dziesięciolatka. Można jeszcze zrozumieć, że nie interweniował w sprawie Lorasa, ale zupełnie nie do ogarnięcia dla mnie jest, że siedział jak słup soli w momencie gdy zabierano Margaery. Słabo....
Generalnie, mimo kilku fejspalmów, oceniam KP najlepiej od początku sezonu. Wreszcie mieliśmy jakąś sensowną akcję i dynamikę.

[glow=red]Okolice Valyrii:[/glow]
W sumie myślałam że wątek Joraha z Tyrionem będzie w tym odcinku odgrywał rolę fillera. Trochę tak było, ale o dziwo o wiele lepiej mi się to oglądało niż analogiczne fillery z Brienne i Podem. Widać że Cogmanowi siada Tyrion i fajnie pisze jego sceny, na czym zyskuje również i Jorah. Ponownie, motyw z niewolnikami nieco naciągany, ale przynajmniej pcha akcję do przodu. Oceniam na plus.

[glow=red]Winterfell:[/glow]
Mocny, chyba najmocniejszy wątek tego odcinka. Oceniam go na plus głównie dlatego, że skupił się na Sansie, a nie jak do tej pory wszystkich wokoło. Największą jego zaletą jest ukazanie wreszcie psychologii, a nie tylko mechaniczne realizowanie naciąganego jak gacie Belwasa planu Littlefingera.
W rozmowie z Myrandą Sansa pokazuje że chce być silna (swoją drogą to może dobrze że Myranda ma jakąś faktyczną rolę a nie tylko grzeje wyro Ramsowi), ale scena nocy poślubnej dowodzi, że każdy ma jakieś granice. Uważam że to właśnie była owa kontrowersja, o której w wywiadzie mówił Iwan Rheon. Ramsay jest psychopatą, nie wiem czy bardziej obrzydliwy był fakt, że zgwałcił Sansę, czy to, że Theon cały czas patrzył. Swoją drogą, duży plus dla aktorów za wiarygodne wejście w role. Widać, że w Greyjoyu coś zaczyna się przełamywać. Ukazanie jego twarzy zamiast Ramsaya i Sansy dawało chyba nawet podwójny efekt.
Plus też za realizację sceny ślubu w Winterfell. Fajnie było zobaczyć zupełnie nowy obrządek, odmienny od tego co do tej pory widzieliśmy w septach.

Dopiszę jeszcze, że w szeroko rozumianym anglojęzycznym necie jest już ból i oburzenie za Sansę z Ramsayem. Ludzie fejspalmują. Jasne, scena była okropna i przykra, ale no... Czy ktoś się spodziewał czegoś innego? Przecież to Ramsay. Trudno żeby nagle zmieniono profil psychologiczny bohatera o 180 stopni. :roll:

Jako ciekawostkę mogę jeszcze dodać, że w wywiadzie poodcinkowym Cogman powiedział, że w przeciwieństwie do książek, w serialu Ramsay nie jest psycholem znanym szerokiej grupie. Z tego powodu Littlefinger nie słyszał o jego sadyzmie i nie pchał Sansy specjalnie w ręce kolesia, który będzie ją maltretował. IMO tłumaczenie naciągane i nieudolnie łatające lukę fabularną, no ale niech im będzie.

[glow=red]Braavos:[/glow]
Kontynuuję propsy dla tego wątku. Co prawda Arya nie wyszła jeszcze z Domu Czerni i Bieli, ale podanie wody chorej dziewczynce i przejście do innej części budynku znacząco pcha akcję do przodu. Wiemy przy okazji jak wygląda mechanizm pozyskiwania przez ludzi bez twarzy nowych tożsamości. Uważam że to znakomicie, że Arya wejdzie w miasto nie jako randomowa dziewczyna, ale jako konkretna postać z konkretnym życiorysem. Po raz kolejny duży plus dla Żakena, który urasta na jedną z ciekawszych drugoplanowych postaci w sezonie.


[glow=red]Dorne:[/glow]
No i tutaj mam problem. Spodziewałam się, że wątek dornijski zdominuje odcinek, będąc przy okazji taką padaką, że ogólna ocena S05E06 będzie niska. Fakty są jednak takie, że ani nie był ten wątek dominujący, ani nie był jakąś totalną padaką. Był po prostu...żaden. Doran na którego liczyłam i liczę najbardziej, miał raptem jedną scenę i to taką, która wcześniej była w materiałach promo. Najlepsza postać Dorne miała do tej pory w sześciu odcinkach serialu dwie sceny. To jest tak słabe że nawet nie wiem co mówić. :roll:
Teen romance Trystana z Myrcellą przedstawiony został w sposób tak stereotypowy, że to aż boli. Młody Martell niczym typowy latino lover, Myrcella cnotliwa panienka. Dialogi między nimi były suche jak piaski Dorne, no ale tego można było się akurat spodziewać. Do przewidzenia było też, że spisek bękarcic (swoją drogą brawa dla polskiego lektora który nazwał je PIASKOWYMI WĘŻAMI [*]) będzie o kant pupy rozbić. W sumie porównywanie tego do Yary w Dreadford nie byłoby dużą przesadą...... Cztery babki umawiają się w piwnicy aby porwać księżniczkę. Jedna czeka, trzy idą. W BIAŁY DZIEŃ. W Wodnych Ogrodach. Szkoda że Doran nie kiwnął im z balkonu, byłby fajny wątek komediowy. Przecież przesiaduje tam całymi dniami.
Jaime z Bronnem nie powalili w tym odcinku aż tak jak w czwartym, ale plus za The Dornishman's Wife.
Hotah z ekipą pojawiają się idealnie wtedy kiedy powinni, orając cały "misterny" plan. Jedyne jak można tłumaczyć nagłe zdławienie "spisku" jest założenie, że Doran wiedział o nim od początku. W sumie na pewno tak było, bo Ellaria prawie wprost mu o tym powiedziała. Tym bardziej widać tutaj jak bardzo "genialny" był to pomysł... Póki co Dorne to typowe pójście po najmniejszej linii fabularnego oporu i zapychanie czasu antenowego angry nerdami, które chcą się zemścić. Swoją drogą, nie wiem kto pisał dialogi Obarze, ale no bez kitu... Wokoło niej grupa żołnierzy Dorana, a ona przedstawia się jako Obora, córka Obiego. Tak jakby nie wiedzieli. WTF.
Oglądając odcinek do ostatniej chwili czekałam na jakieś dalsze sceny, bo miałam wrażenie, że tak naprawdę nic nie pokazano. Jeśli tak miały wyglądać kluczowe dla wątku dornijskiego rozwiązania fabularne, zasługujące na upamiętnienie ich w tytule odcinka, to naprawdę nie wiem co mam powiedzieć...... Jest mi przykro, że tak potencjalnie ciekawy wątek, mający ogromny potencjał, został zaorany na poziomie konceptualnym. Nawet jeśli końcówka będzie doskonała, z super cliffhangerem i pokazująca, że Doran to mózg, raczej wątpię żeby dało się to uratować jako całość.

Na pocieszenie wrzucam fotę jedynego jasnego punktu dzisiejszego Dorne. @sun @sun @sun

Obrazek

EDIT: Przypomniałam sobie, że w którymś wywiadzie aktorka od Tyene mówiła, że jej bohaterka zna się też na truciznach. Boję się że ten sztylet którym dźgnęła Bronna był zatruty. :( :( To byłoby prostackie pozbycie się postaci, zupełnie w stylu dedeków.

Ogólnie oceniam odcinek jako jeden z lepszych, o ile nawet nie najlepszy w sezonie. Gdyby Dorne było sensowniej zrobione dałabym może i 6, ale zawiodłam się na tym wątku ogromnie. Myślałam, że będzie słaby, ale w stylu Winterfell - głupia fabuła, ale jednak starają się pokazać, że ważne rzeczy się tam dzieją. Okazało się, że twórcy serialu najzwyczajniej nie mają pomysłu i serca do Dorne, co podwójnie mnie smuci, bo nie daje nadziei na nic ciekawego. Wypada napisać, że minusem odcinku był brak Stannisa, ale większość scen oglądałam z takim zaciekawieniem, że byłam w stanie przeboleć brak JPK.
Daję 5. Z bolącym sercem, bo ten odcinek miał potencjał bycia naprawdę doskonałym. Niemniej Cogman wyszedł powyżej poziom dedeków, co ewidentnie trzeba podkreślić.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, o 10:33 przez Magda21, łącznie zmieniany 2 razy.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Sobieski
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 paź 2014, o 21:00

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Sobieski » 18 maja 2015, o 06:25

[glow=red]Braavos[/glow] [5, bo zawsze może być lepiej]
Najjaśniejszy punkt odcinka. Nie mam do czego się przyczepić. Oby tak dalej.

[glow=red]Okolice Valyrii[/glow] [5, bo jestem pozytywnie zaskoczony]
Co dla mnie dziwne ogląda mi się to bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć przyjemnie, a już na pewno dużo lepiej niż Meereen.

[glow=red]Królewska Przystań[/glow] [1, bo Cersei, Margaery, Cersei, Tommen, Cersei, Lancel i Cersei]
Nie no serio. Co do Lorasa to nie mam czego się przyczepić i gdyby na tym poprzestali to byłoby dobrze, ale potem wzięli się za Margaery i się zaczęło. Uwięzili ją dlatego bo skłamała 5 minut temu? Toć to całą Królewską Przystań wróbelki powinny zamknąć. Jak dla mnie najgłupszy moment w odcinku. Co dalej. Tommen, ten dzieciak/chłopak/facet [niepotrzebne skreślić] kompletnie nie wie co ma robić. "Kazał" mamusi wrócić do Casterly Rock, ta się wypięła. Co na to Tommen? Aha, okej. Chciał porozmawiać z bossem wróbelków, ale ten się modli i ma króla gdzieś. Co na to Tommen? Aha, okej. Zamknęli mu żonę. Co na to Tommen? Aha, okej.
Pozostaje jeszcze Cersei. Niech ktoś tą babę przeżuję, wypluje, zgwałci i zabije. Od patrzenia na nią robi mi się już niedobrze i już wolę oddać czas antenowy Daenerys. Ile to było postaci co raz im się noga powinęła i skończyło ze sztyletem w sercu, a ta tutaj udaje mądrą od pierwszego sezonu i ma się dobrze. Chlorze, czy ty to widzisz.

[glow=red]Dorne[/glow] [6, bo tak]
Dla mnie tego wątku jak i wątku Żelaznych Wysp mogłoby w serialu w ogóle nie być. Czytając Ucztę odniosłem wrażenie, że te dwa wątki robią za fillery w książce, a już na pewno nie są istotne dla "głównej fabuły" jakakolwiek ona by nie była. Zatem D&D mogą do tego wątku wsadzić Edmura płynącego z Gendrym na Ashy, by spotkać się z Blackfishem pijącym wino z Berickiem i Thorosem pod drzewem w Wodnych Ogrodach i łyknę to w ciemno.

[glow=red]Winterfell[/glow] [3, bo mam dosyć pastwienia się nad Starkami]
Tu niby wszystko się zgadza. Theon fetoruje, Ramsay torturuje, Myranda filleruje, a Sansa... robi za kolejnego Starka do bicia. No właśnie w tym cały mój ból. Jeśli D&D utrzymają to tempo, to nie starczy im Starków kaleczenia/zaginięć/dekapitacji/sztyletowania/podrzynania/gwałcenia itp. do końca serialu. No chyba że z dzisiejszego odcinka wykluje się świeżutki Stark, chociaż właściwie to będzie Bolton w dodatku po bękarcie to się nie liczy za bardzo jako Stark.

Czy w tym serialu istnieje choć jedna pozytywna postać której nic złego nigdy się nie stało? Przecież taki Ned, uznawany za wzorzec cnót, przez co przez niektórych był nudny, teraz byłby czymś ciekawym, bo nie ma ani jednej takiej postaci.

Mam wrażenie że GoT z serialu o losach Starków w wielkim świecie zrobił się serial o losach Lannisterów w wielkim świecie. Nie widzę nic złego w tym, że Starkowie przestali być jakby "głównym bohaterem". Przeszkadza mi, że tę funkcję przejęli Lannisterowie (albo jakikolwiek inny ród jeśli by to nie byli Lannisterowie). Starkowie do końca sagi powinni pozostać "głównym bohaterem", albo powinni stracić tą funkcję i już nikt nie powinien jej mieć. A jest tak, że to Lannisterowie rządzą i rozdają karty. Starkowie to same dzieci. Tullych i Arrynów praktycznie nie ma. Greyjoyowie, to 2 osoby, z czego jednej od 10 odcinków nie widać. Baratheonowie to 1 licząca się osoba. Tyrellowie 3 osoby gdzieś się przewijające. Jedynie Martellowie dają radę i chwała im za to.

Średnia ocena odcinka: 4,0



PS
Jestem pozytywnie zaskoczony, że w Winterfell obyło się bez cycków Sansy.

PPS
Jak ta suknia trzymała się na ramionach Myrcelli? Przykleili ją na kropelkę czy co?

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Magda21 » 18 maja 2015, o 07:50

Sobieski pisze:
Mam wrażenie że GoT z serialu o losach Starków w wielkim świecie zrobił się serial o losach Lannisterów w wielkim świecie. Nie widzę nic złego w tym, że Starkowie przestali być jakby "głównym bohaterem". Przeszkadza mi, że tę funkcję przejęli Lannisterowie (albo jakikolwiek inny ród jeśli by to nie byli Lannisterowie). Starkowie do końca sagi powinni pozostać "głównym bohaterem", albo powinni stracić tą funkcję i już nikt nie powinien jej mieć. A jest tak, że to Lannisterowie rządzą i rozdają karty. Starkowie to same dzieci.


Sobieski, czy ja dobrze widzę że właśnie skrytykowałeś odcinek z to, że w sadze Starkowie to same dzieci, a Lannisterowie zaczęli odgrywać pierwsze skrzypce?
Ja rozumiem że wczesna godzina, można pewne rzeczy pomieszać, ale no... :D :D

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Vivien » 18 maja 2015, o 09:01

Mam mieszane odczucia. Generalnie cały sezon ogląda mi się dobrze, nie nudzi mnie, ale jednocześnie mam wrażenie że jesteśmy już na 6 odcinku i nic popychającego akcję do przodu się nie wydarzyło. Jeśli mają zamiar upchnąć wszystkie punkty kulminacyjne dla każdego wątku w odcinkach 7-10, to powodzenia.
Co do odcinka 6 to nawet nie był taki zły. Gdyby wyciąć tą mierną parodię Monty Pythona jaką jest Dorne, to byłby nawet bardzo dobry. Po kolei

Dorne
Zacznę od wyrzucenia z siebie gorzkich dornijskich żalów. Cały wątek jest denny jak nigdy w całej historii GoT. Poczynając od fabuły i zwrotów(a raczej braku) akcji, mało charyzmatycznych postaci (Mycella, Trystane) oraz tych ocierających się o komizm (Bękarcice), akcenty, słabą reżyserię scen walki, a kończąc na sztucznie wykreowanych dialogach i irlandzkiej trawie porastającej dornijskie pustynie @confused Ogólnie czuję się jakbym oglądała gangsterski western na ziemiach arabskich klasy B. Całości nie ratuje nawet bardzo podobający mi się Doran i Areo oraz klasyczny Bronn i jego teksty. Takiego hajpu narobili na te Dorne, a na Żmijowe Bękarcice to już w ogóle, a tu taki klops. Oberynowi do pięt nie sięgają niestety.

Pozostałe wątki na szczęście bardzo na plus.

Braavos
-każda scena klimatyczna niesamowicie. Może nie do końca tak sobie wyobrażałam salę z twarzami, ale robi wrażenie!
-Faye Marsay jako Bezdomna Dziewczynka wymiata
-nareszcie nie mogę się przyczepić do gry Maisie
-minus: wolno idzie to szkolenie. A Mace strasznie długo płynie do tego Braavos

KL
-nie mam do czego się przyczepić. Ogólnie na plus. Doczekać się nie mogę aż wsadzą Cersei do celi. Zakładam, że stanie się tak za sprawą Olenny, która zapewne zacznie spiskować z LF.
-Podobał mi się Loras. I wreszcie wiadomo po co była ta gejowska scena i gadka o znamieniu na nodze Lorasa
-zdziwił mnie bezczynny Tommen. Żeby ani słowa nie rzekł, żeby żonę uwolnić?

Tyrion i Jorah
-Tyrion @serducho Tyrion na powrót mnie kupił w tym odcinku. Przede wszystkim tym, że poddał w wątpliwość Dany i jej rzekome prawa do Tronu. Po drugie tym całym tekstem o 'travelling companions' XD Po trzecie tym jak przekonywał łowców niewolników do ocalenia jego życia. Przypomniało mi to trochę sezon pierwszy i jego targi z górskimi klanami
-duży plus za nawiązanie do faktu, że Jorah zwyciężył w Lannisporcie oraz do pojedynku z pierwszego sezonu z Qotho (tak właśnie powinna wyglądać scena walki, a nie to coś co dostaliśmy dzisiaj)
-Przy okazji czemu Iain Glen w czołówce pojawia się jako ostatni, nawet za takim nic nie znaczącym aktorze jak Dean-Charles Chapman albo Indirze Varmie, która pojawiła się w zaledwie kilku odcinkach? Trochę niesprawiedliwe imo

Najlepsze na koniec czyli Winterfell
-chyba najpiękniejsze sceny tego odcinka i sezonu. Te lampiony podczas ceremonii, ten śnieg... Wyszło dokładnie tak jak sobie wyobrażałam. Cudo.
-Sansa wyglądała w tym odcinku przepięknie. Ta suknia ślubna i wreszcie rude na powrót włosy były idealne @serducho Podobało mi się jak obeszła się z Myrandą. To było bardzo w stylu nowej Sansy. Niestety boję się, że ta cała przemiana poszła na marne i Sansa zrobi teraz krok albo dwa w tył, po ostatniej nocy z Ramsem
-Alfie jest najlepszym aktorem bez dwóch zdań ^^ Dobry pomysł, żeby zamiast pokazywać gwałt, pokazali reakcję Theona. Wyszło subtelnie, a jednocześnie bardziej traumatycznie niż gdyby pokazali mi gołą Sansę i gwałcącego ją Ramseya. To dlatego, że twarz Theona wyrażała chyba emocje jakie przeżywała większość widzów. Bardzo sugestywne. Przy okazji patrzyłam w Internetach i ten gwałt wywołał burzę oburzenia i niesmaku wśród ludzi nie czytających książek. Gdyby jednak wiedzieli jak bardzo gorzej miała Jeyne...:)

Podsumowując dałabym 3, co jest zasługą Dorne. Ale Winterfell było tak dobre i Tyrion z Jorahem tak kochani, że ostatecznie wychodzi 5. Ale niesmak po Dorne pozostaje..
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

Bombacjusz
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 lip 2006, o 15:17

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Bombacjusz » 18 maja 2015, o 09:48

Kolejna czwórka.

Dorne

Jeden wielki WTF?! Do rezydencji władcy znanego ze spisków, skrytobójstw i innych niegrzecznych rzeczy kraju można wejść jak do szewca na wyprzedaż. Żmijowe Bękarcice to kretynki i do tego tak sobie władające bronią. Pewnie Bronek dostał surowy przykaz, żeby unikać wysyłania na tamten świat, bo jego przewaga na oboma panienkami była przygniatająca. To maja być te śmiertelnie niebezpieczne Żmije? Poza tym Bronek ranny, więc jeśli Żmijki kontynuują rodzinna tradycję kolejne skreślenie na liście płac producentów serialu. Areo Hotah trochę ratuje całość. Kiedy Obora wykrzykuje kto ona jest halabardnik jest jednym wielkim niewypowiedzianym pytaniem: A wiesz gdzie to mam? Doktor Baszir też zasługuje na dużo więcej, niż jedna krótka scena.

Gdzieś za morzem

Powrót Tyriona do formy. Jego monolog o Dance i całej reszcie plus targowanie się o życie to znowu mózg Półmężczyzny w dobrej formie. Mormont należycie gburowaty i w końcu wykazujący się inteligencją. Lepiej późno, niż wcale.

Królewska Przystań

Trochę to wszystko toporne, ale lady Olenna wynagradza wszystko. Cersei tak tępa, jak powinna. Natomiast Paluszek...Petyr! Co oni ci zrobili?! Poziom intrygi jak z broszury "Knucie dla początkujących. Jak w pięciu łatwych krokach osiągnąć jakieś sukcesy w przedszkolu. Wersja dla opornych". Tommen bezwolny kompletnie, ale cóż, zawsze kazano mu słuchać starszych, to słucha. Grzeczny chłopak. Reszta wątku nie zgrzyta, ale i nie porywa. No i nie za bardzo widzę tu pole dla Ćwirka, by dobrać się do Cersetki. Chyba, że lady Olenna coś wykombinuje. Biedaczka, musi myśleć za wszystkich.

Braavos

Naprawdę dobre, ba, znakomite. Wszystko jak trzeba i na swoim miejscu. Tom Wlaschiha jako właściwie nie wiadomo kto. Bałem się trochę jego powrotu, ale jako zastępstwo za Miłego Staruszka sprawuje się znakomicie. Generalnie wszyscy z Maisie na czele w tym wątku mają co grać, ale co ważniejsze umieją to zagrać.

Winterfell

A czego się tu niektórzy spodziewali? Że w ostatniej chwili wpadnie goniec, że Stasio u bram? Czy może miał wparować Brienne i zadziabać Ramsaya? Albo Fetor stałby się na powrót Greyjoyem i ruszył w obronie Sansy? Czy może Ramsay oczarowany urodą Starkówny okazał by jej tonę czułości lub też szlachetnie wyszedł mówiąc "wrócę, jak mnie pokochasz". Nie za to Boltona młodszego lubimy. Sama ceremonia bardzo ładna i bardzo północna. A Alfie Allen po raz kolejny pokazuje klasę. Zdecydowanie najmocniejszy obecnie aktorsko punkt obsady.

W sumie odcinek solidny, ale wątek dornijski ciągnie w dół. Twórcy zdecydowanie nie maja pomysłu, jak to pociągnąć. Może jak będzie więcej Dorana?
Pani, Twych wdzięków nie trzeba mi wcale, co rzekłszy odszedł, nie wrócił...

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Goszka » 18 maja 2015, o 11:34

Przez większość odcinka nie było nic, co by mnie zaskoczyło czy mocniej poruszyło... poza końcówką. Ale o tym później. Co prawda były tradycyjnie facepalmy przy Dorne, ale tego jak najbardziej się spodziewałam.

Braavos
Cieszę się, że wątek szkolenia Aryi wreszcie ruszył do przodu. Maisie i Tom grają jak należy, dziewczyna ze świątyni też, choć nadal mnie wkurza. Nie będę się czepiała wielkiej, niepraktycznie urządzonej sali z twarzami, bo robiła wrażenie.

Królewska Przystań
Ucieszyło mnie, gdy na ekranie pokazał się Littlefinger i że wreszcie przywrócono mu część intelektu (widać klimat KP mu służy). Co prawda i tu widać grube nici, jakimi szyto ten sezon - Cersei nie ma pojęcia, że Sansa jest w WF, a Paluszek wciska jej kit, iż on nie ma z tym nic wspólnego... Po rozmowie Petera z królową zaczęłam mieć też bardzo poważne wątpliwości, czy serialowemu Baelishowi w ogóle zależy na Sansie. Załóżmy, że nie wie o uroczym charakterze Ramsaya, ale chyba powinna mu zaświstać myśl, że młoda lady Bolton nie będzie bezpieczna w oblężonym Winterfer i po jego ewentualnym zdobyciu.
D&D nawet zgrabnie wybrnęli z aresztowaniem Margaery, mam nadzieję, że uda im się znaleźć jakiegoś haka i na Cersei. BTW, serialowa różyczka jest na tyle inteligentna, że od razu po zatrzymaniu brata powinna poszukać jego kochanka. Cóż...
Fajnie, że Olenna wróciła.

Gdzieś w Essos...
I w tym odcinku podobały mi się sceny z Jorahem i Tyrionem. Raz, że miłe dla oka i ucha (te złotawe trawy, srebrzysta woda i jej szum jako podkład muzyczny), dwa - dobrym aktorom napisano niezłe teksty. Pojmanie było nieco naciągane, ale ujdzie. BTW, czy celowo dwóch białych facetów zostało schwytanych przez czarnych łowców niewolników? Spory plus za refleksje Tyriona na temat Dany jako ewentualnej królowej Westeros.

Dorne
Tu zupełnie bez zaskoczenia - piękne plenery; piękne, choć nie do końca praktyczne stroje (po co turbany w nadmorskiej okolicy porośniętej trawą?); nie najgorsza scena walki... a rozwój wydarzeń kompletnie pozbawiony logiki.

Winterfell
Cóż, prawdę mówiąc należę do osób, które nie spodziewały się, że dojdzie do nocy poślubnej Sansy i Ramsaya. Nie wiedziałam nawet, że ich ślub będzie już w tym odcinku. Poza tym, że sam fakt pojawienia się tej sceny mnie zaskoczył i bardzo współczułam Sansie i Theonowi, to muszę pochwalić twórców serialu za rzadko spotykaną w GoT... dyskrecję*. A płaczący Alfie skradł cały odcinek.
Zupełnie na marginesie - Sophie ślicznie wygląda w bieli. Bielą okryło się też Winterfell (hura! Wreszcie winter is comming), co ładnie podkreśliło, że ona faktycznie należy do Północy... a Północ powinna należeć do niej.

Na razie oceniam odcinek na 4.

E: mam też cichą nadzieję, że w następnych odcinkach okaże się, iż "unbowed, unbent, unbroken" można odnieść także do starszej Starkówny. Nawet, jeśli będzie to naciągane...
*Rudbekio, dzięki za brakujące słowo! "Subtelność" niezbyt mi pasowała w tym kontekście.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: mystra » 18 maja 2015, o 11:51

Jestem w takim szoku, że póki co powstrzymam się od komentowania, ale

Goszka pisze:
Cóż, prawdę mówiąc należę do osób, które nie spodziewały się, że dojdzie do nocy poślubnej Sansy i Ramsaya. Nie wiedziałam nawet, że ich ślub będzie już w tym odcinku.


Ja też sie nie spodziewałam tej nocy. Że ślub będzie mnie nie zaskoczyło nawet, bo w trailerze było. Ale tak skupiłam się na wariantach tego 'w jaki sposób Sansie stanie się krzywda', że tak oczywistej możliwości jak to co się stało nie wzięłam pod uwagę. Bardziej myślałam o jakichś torturach na oczach Sansy czy nawet na niej, ale to co się stało było zbyt brutalne, żeby mi przez myśl przeszło.

Obawiałam się tego. Miała być 'zemsta' a jest jest bycie braną na siłe przez Ramsaya. Co twórcy porobili z tym wątkiem? nie ogarniam, staram się, ale nie ogarniam. Petyr w życiu by do takiej sytuacji nie dopuścił, koszmar. Już wcześniej pisałam pod jakimś tematem, że to bez sensu, bo jaką zemste da Sansie rozłożenie nóg przed Ramsayem... No ale widać twórcy kochają bezsensowne sceny, byleby były traumatyczne.
Wydaje mi się, że Sansa może jednak ponownie spotkać się z Petyrem, wbrew opiniom niektórym wydaje mi się to prawdopodobne. Ciekawe, jeśli by doszło do tego spotkania, jak się ono potoczy, ale to nie miejsce na te dyskusje...


btw
Tak sobie myślę, że skoro tytuł odcinka to "Unbowed, Unbent, Unbroken" to może jednak Sansa wcale nie zwariuje albo nie załamie sie psychicznie przez ten gwałt... taką mam cichą nadzieję.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

Venomous
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 mar 2014, o 22:18

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Venomous » 18 maja 2015, o 12:20

Oceniłem odcinek na 2, uważam, że był zdecydowanie najsłabszy w sezonie. Nuda przeplatała się z niedorzecznościami.

Wątek Aryi był całkiem klimatyczny, ale co tu dużo mówić - nudny.
U Tyriona i Joraha było sympatycznie, ale nie do końca kupuję tej ich podróży, szorstkich rozmów i nowych przeszkód spotykanych na ich drodze. Ale fajnie dopasowali aktora grającego Mr.Eko w zagubionych do głównego łowcy niewolników.

KP - była w tym odcinku taka nijaka. Podobało mi się, jak Bealish zamotał w głowie Cersei, widać, że gra na wszystkie fronty. Zacząłem się zastanawiać jak rozwinie się jego intryga pod koniec sezonu, może nie aż tak głupio jak się zapowiadało na początku? Olenna bez szału, a aresztowanie Margery to jedna z tych niedorzeczności.

Druga z tych niedorzeczności to Dorne. Nawet nie będę opisywał jak słabe to było, a liczyłem, że jednak aż tak nie zwalą tego wątku. Akcja ratunkowa Jaimego i spisek bękarcic w biały dzień w wodnych ogradach były chyba zaplanowane ptzez hodora...

No i Winterfell. W sumie chyba najjaśniejszy punkt odcinka. Ślub wyszedł naprawdę bardzo klimatycznie. Świetna rola Theona. Noc poślubna faktycznie była traumatyczna, no ale... Ile można? Sansie znowu dzieje się krzywda, znowwu trzeba będzie ją ratować itp. itd. ehh.

Ogólnie jestem zawiedziony odcinkiem i liczę, że następny jednak trochę podwyższy poziom.
"Elia Martell, Princess of Dorne, you raped her. You murdered her. You killed her children."

Wrathu
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 lis 2014, o 18:46

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Wrathu » 18 maja 2015, o 12:37

Braavos
Półki z twarzami robią wrażenie. Gdy zauważyłem fryzurę dziewczynki, której Arya podaje wodę - domyślałem już się, co nadchodzi... Pewnie w następnym odcinku, w którym się pojawi, będzie już ubrana i wystylizowana po braavosku.
Przypomniała mi się jeszcze scena, w której Arya została uświadomiona, że nie nienawidziła Ogara. Jak bardzo mam nadzieję, że jeszcze będzie dane im się spotkać...

Królewska Przystań
Można narzekać, jak bardzo Tommen nic nie robi. Może nie jest już dzieckiem, ale wciąż jest młody - być może paraliż w stresujących sytuacjach jest mu właściwy. Kontrast dla Joffreya i pokazanie, że bierność jest zła. I jego reakcja była do przewidzenia. Bał się. Olyvar zaś zaskoczył mnie swoim brakiem lojalności. Spodziewałbym się raczej, że wydobędą z niego prawdę torturami, ale wyglądał, jakby z przyjemnością wyznawał ją po to, by samemu ratować skórę.

Jorah i Tyrion
Taak, też zauważyłem, że afroessoscy łowcy niewolników łapią białych ludzi, trochę rzucało się to w oczy. Domyślam się, że w USA to jeszcze bardziej zauważalne. Ciekawe, czy teraz osoby zarzucające twórcom GoT rasizm będą zadowolone.
Plus również za rozmowę o ojcach i przypomnienie Jeora Mormonta. Bardzo dobrze wykorzystane okoliczności serialowe.

Dorne
Mi w sumie nie przeszkadzają Jaime i Bronn w Dorne. Co więcej - podoba mi się ta zmiana. Jest ciekawiej niż w książce - tak ciekawa postać jak Bronn nie nudzi się z żoną, a Jaime znacznie bardziej pasuje mi tu niż w Dorzeczu, czy gdzie on tam był w książce. Po prostu ciekawi bohaterowie poszli do miejsca, któremu w książce czegoś mi brakowało.
Oberyna nic nie zastąpi, ale mam nadzieję, że debiutujący Doran, Areo i Piaskowe Węże ( :P ) dostaną znacznie więcej czasu antenowego.

Żelazne Wyspy
Oh, wait.

Winterfell
Tu szokowanie przez dosłowność zostało zastąpione subtelną torturą dla wyobraźni. Ugrzecznienie *tej* sceny było do przewidzenia. Osiągnięto mocny efekt, chociaż pokazano niewiele, a przynajmniej właśnie mniej dosłownie.

Cały odcinek był zaskakująco... grzeczny. Pozostaje prawdą, że to najbardziej stonowany (w sumie pod każdym względem) sezon ze wszystkich.
Nie jestem tak zachwycony, jak w przypadku poprzedniego, ale do dna daleko.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, o 22:34 przez Wrathu, łącznie zmieniany 1 raz.
Wrathu - muzyka inna
komiks internetowy Tak się dzieje, gdy tak jest - Cała prawda o życiu w absurdalnym ujęciu
Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout

drowned_arya
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 kwie 2015, o 20:34

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: drowned_arya » 18 maja 2015, o 13:02

Przykro mi to pisać, ale odcinek był beznadziejny, chyba najgorszy w historii serialu. Poziom GOT strasznie się obniżył...
Tyrion i Jorah wypadli bardzo słabo. Ich wędrówka i szybkie zgarnięcie przez handlarzy niewolników było marne i banalne. O Dorne to chyba wolę nic nie pisać, totalna porażka i brak logiki, nawet Bronn i Jaime nie poprawili mi humoru. Królewska Przystań również wypadła zadziwiająco słabo. Marny procesik. To było oczywiste, że chłoptaś z burdelu pojawi się i wsypie Lorasa. Aresztowanie Margery słabe, w książce powody były lepsze. Nawet Olenna nie była w stanie uratować tego wątku. Ciekawi mnie tylko co knuje Littlefinger. Zaskoczył mnie mówiąc Cersei o Sansie. Jeśli o nią chodzi to jest mi przykro iż znów musi cierpieć. Scenarzyści jej nie oszczędzają. Ślub był całkiem spoko, ale gwałt już nie. Scena miała być traumatyczna i była, ale mogło być gorzej (chodzi o to, co zostało pokazane na ekranie). Podobało mi się jednak zachowanie Sansy względem Myrandy. Dziewczyna naprawdę się zmieniła i nie tak łatwo ją zastraszyć. Jedyny w pełni dobrze ukazany wątek w tym odcinku to wątek Aryi. Ponownie czuć było mroczny klimat.
Mam nadzieję, że słabszych odcinków nie będzie mi dane już oglądać i to tylko wypadek przy pracy, choć wątek Dorne to prawdziwa klęska...
What is dead may never die, but rises again, harder and stronger.

Ladybug
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 wrz 2013, o 21:17

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Ladybug » 18 maja 2015, o 13:43

Wciąż się waham nad oceną odcinka, bo było pełno facepalmów, ale były też sceny dobre i świetne i co ważniejsze dobrze zagrane. Koniec końców wystawiam 5, bo odcinek minął mi szybko i nie było fillerów.

Zacznijmy od tego co zdecydowanie najlepsze :

@sun Braavos.

Bałam się powrotu Jaqena, obawiałam się Aryi po tym co Maisie zrobiła ze swoją bohaterką w sezonie 4. Tymczasem jest klimatycznie, tajemniczo i ciekawie. Aktorzy mają fajną chemię, wnętrza domu robią wrażenie, a przemiana bohaterki jest wiarygodna i dobrze pokazana. Obywa się też bez typowych łopatologicznych zagrań. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i za powrót Mężczyzny muszę pochwalić DeDeków.

@sun Tyrion i Jorah.

Poprzednio narzekałam na brak chemii między tymi postaciami, ale o dziwo ich wspólne sceny w tym epizodzie były naprawdę świetne. Przede wszystkim Tyrion znowu jest niejednoznaczny, cyniczny i sprytny, czyli dokładnie taki (jaki pomimo całego plot armoru od GRRM ) jakim polubiła go większość widzów (i czytelników). Mister Eco też mnie prywatnie ucieszył :) Jorah jest zdecydowanie bardziej sympatyczny niż jego książkowy pierwowzór, ale to już zasługa Iana Glena.

@sun Winterfell

O dziwo sceny z tego odcinka oglądało mi się chyba najlepiej z wszystkich pod tytułem wielki spisek północny LF. Może dlatego,ze skupił się na Sansie, może dlatego, że Sophie to tak subtelnie zagrała, może dlatego, że naprawdę doceniam to, co robi z marnym scenariuszem swojej postaci Iwan Rheon i dlatego ,że Myranda nie jest jakimś bardzo naciąganym fillerem. A przede wszystkim bo Alfie Allen jest absolutnie cudowny w swojej roli i ciesze się ,że zastosowano tak subtelny zabieg do tej brutalnej sceny. Twarz Fetora, w której na moment błysnął Theon, jego łzy, ta cała gama emocji wypisanej na jego obliczu. Okazuje się, że bez tzw. cycków i krwi można zrobić scenę, która jest na swój sposób wstrząsająca i zostaje w pamięci widza.
Na plus też pokazanie ślubu według tradycji Starych Bogów, za wahanie Sansy, za jej strach, za powolnie budowane napięcia zakończone skrzypnięciem drzwi.

I prawdę mówiąc nie mogę się już doczekać jak Sansa odwdzięczy się LF za wybór małżonka. Bo, że noc poślubna zmieni nie tylko lady Stark, ale i jej spojrzenie na domniemanego "obrońcę" jestem tego pewna.


@sun King's Landing

Olenna zawsze podnosi wartość odcinka dzięki grze Diane. Rozmowa z Cersei dobra, pokazująca jak Króla Matka pogrążą się z każdym działem coraz bardziej. Co gorsza nadal uważa się za szalenie sprytną inkarnację swojego ojca. Do Tywina jest jej równie daleko, co Żmijowym Bękarcicom do dobrej gry aktorskiej, ale jest coś fascynującego jak sama kręci na siebie przysłowiowy bat. Brawa dla Leny, którą kupuję w tym sezonie wyjątkowo i dzięki której z niecierpliwością czekam na WIADOMO JAKĄ SCENĘ.
Loras nadal jest dla mnie zbyt stereotypowym kochającym inaczej, ale widać tutaj bez łopatologii obejść się nie może.

No i największy minus KL- Petyr ależ jestem sprytny Baelish. Panowie scenarzyści proponuje zajrzeć do książek. Bo o i ile Varys jeszcze jako tako im się udaje, tak z LF robią idiotę, którego intrygi są szyte w tym sezonie tak grubymi nićmi, że chyba tylko szaleństwo Cersei uzasadnia dlaczego łyka te wszystkie brednie nie dostrzegając, że Paluch okłamuje ją w żywe oczy. Na plus tylko to, że ktoś sobie przypomniał ,że szanowna Sansa jeszcze Lannister jest poszukiwana wraz z mężem za zabójstwo Joffa.
Coś czuję, że spoilery nie okażą się prawdziwe, ale za to w następnym sezonie nie chciałbym być na miejscu Petyra kiedy spotka Lady Sansę/Lannister/Bolton.

@sun Dorne

Zdecydowanie najgorszy moment odcinka. I nawet Doran tego nie ratuje. Szkoda, że mając TAKIEGO aktora D&D obchodzą się z tą postacią jak z Mancem.

Od momentu, w którym Jaime i Bronn skradali się pomiędzy rabatkami, po mdłe rozmowy i pocałunki Myrcelli i jej amanta od siedmiu boleści po... No właśnie w momencie,w którym Ellaria spiskowała z dziewczętami w jakiś podziemiach brakowało mi tylko muzyczki z Benny Hilla. I kiedy panienki wybiegły na dziedziniec w biały dzień ( !!! ) zakrywając twarze chustami ( co za konspiracja !!!) autentycznie wybuchnęłam śmiechem. Potem było tylko gorzej - te wrzaski i piski, jak słusznie zauważyła Magda najbardziej kojarzyły się z Pokemonami, a już Obara, która przedstawia się tym, którzy ją doskonale znają była naprawdę ukoronowaniem tego jakże żałosnego wątku. Efekt komediowy osiągnięty, aczkolwiek wątpię, czy takie było zamierzenie. Dopóki panowie płynęli na statku było wszystko ok, głównie dzięki świetnej chemii między aktorami, ale moment dotarcia do Dorne, to coś co tak znacznie zwiększa ilość facepalmów na minutę,że w zasadzie należałoby go oglądać przez palce.


Reasumując POMIMO groteskowego wątku Dorne daję 5. Może dlatego, że wciąż mam przed oczami zapłakaną twarz Alfiego Allena. I której szybko nie zapomnę.

Obrazek
A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej. - Andrzej Sapkowski

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: szujana332 » 18 maja 2015, o 14:12

Ja tam dałem 6. A, najnudniejszym odcinku w dziejach serialu w końcu się coś działo.

Dorne - tutaj słońce świeci tak mocno, że aż wszystkim coś padło na ocenę sytuacji i pomysłowość. Ale za to Bronn wyrasta na największe słońce na południu. Aż szok, że nie jest kryptoDoranem. A skoro o Doranie mowa to moja teoria po 4 odcinku się sprawdza. Mance 2.0 jak nic. Teraz tylko czekać, aż ktoś ten jego wózek zepchnie ze schodów (ale to już chyba w 6 sezonie).

KP - tutaj fajna scena Lancel vs. LF. Odrobina błysku u Palucha. Królowa Cierni wypadła najlepiej. I aż nadto oczywiste zdaje się być, że to ona "podłoży nogę" Cersei. Giermek Lacela??? (mnie się wydawało, że to Burdeltata) No i nie za stary ten giermek? Przecież on wygląda na starszego od rycerza, któremu miał giermkować :O Ogólnie KP mi się podobało, choć myślenie wyłączyłem przez wątek Dorne chyba :D

Tyrion i Jorah. Mnie tam się podobali w tym odcinku. I nawet dziwnie podniecony dowódca łowców niewolników był dobry. Taka lekka przygodówka ala lata 80-te.

Winterfell. To, że będzie noc poślubna to nie wiem w sumie, czemu się dziwicie. Wyszło i tak grzeczniej niż w książce z FakeAryą. Wyszło mocno i w sumie pobudza to ciekawość przed kolejnym odcinkiem. Czy Sansa się złamie, czy się zemści, czy też będzie czekać. Ja bym postawił jednak na opcję numer 2 no chyba, że Stannis zostanie bohaterem i ją teraz uratuje. No, ale jest jeszcze jedna przeszkoda po temu... żona Stannisa.

Dużym plusem był brak Brienne. Ta to się miota w tym sezonie.

Cecylio
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 maja 2012, o 20:18

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Cecylio » 18 maja 2015, o 14:45

Każdy już napisał wszystko, ale ja mam jedno pytanie! Albo więcej.

Gdzie jest Wyman Manderly? Gdzie pasztety z Freya? Gdzie Bractwo bez Chorągwi? Gdzie Pani Kamienne Serce?

Wątek Dorzecza jest kompletnie olany. I widząc wątek Dorne, zaczynam żałować, że Jaime nie pojechał jednak do Dorzecza. Brienne, Jaime, Bractwo, byłoby czym zapełnić wątek.

Wątek Północy okrojony, bo przecież zamiast wielkiego wesela, dostaliśmy skromny ślub pod Czardrzewem. Jeśli wg D&D'ów tylko prostaczkowie mają pomóc Sansie, to czarno widzę jej przyszłość. Gdzie ci wszyscy lordowie, którzy deklarowali w książkach "Północ pamięta"?

Gdyby usprawnić wątek Północy i wprowadzić Dorzecze, dostalibyśmy całkiem spójną historię. Bo przecież po KG, chyba każdy widz nienawidzi Frey'ów. A oni mają się całkiem dobrze w serialu. Żadnej LS, żadnych pasztetów, żadnych wisielców. Meh.

kukowsky
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sie 2013, o 14:40

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: kukowsky » 18 maja 2015, o 15:20

To ocenię pokrótce każdy z poruszonych dziś wątków, bo całościowo trudno mi jednoznacznie ocenić ten epizod.

[align=center]Obrazek Dom Czerni i Bieli[/align]
Ciemne i ponure miejsce, które paradoksalnie było najjaśniejszym punktem tego odcinka. Oglądało mi się to naprawdę bardzo dobrze, choć Arya irytuje mnie trochę z tą niecierpliwością. Za to komnata z twarzami i ta tajemnicza muzyka naprawdę zrobiły ten odcinek. Trzeba przyznać, że Ci Ludzie Bez Twarzy mają nadspodziewanie dużo twarz. ;) Nie mogę się doczekać dalszej części szkolenia Aryi.


[align=center]Obrazek W drodze do Meeren[/align]
Może to będzie dziwne, ale naprawdę dobrze oglądało mi się Tyriona i Joraha w tym odcinku. Chyba naprawdę zacząłem pałać sympatią do Joraha za to, że wchłonął w siebie postać Jona Conningtona. :D Co więcej - Cogman faktycznie czuje Tyriona, bo w tym i poprzednim odcinku Karła oglądało mi się wyjątkowo przyjemnie, a przecież jestem jednym z bardziej wyczulonych hejterów Tyriona. Może jestem dziwny, ale podobało mi się przypomnienie w tym wątku postaci Jeora. Dobrze, że twórcy uwzględnili tę krótką rozmowę w scenariuszu, gdyż zapewne część Nieskalanych dopiero teraz skojarzyła, że Jeor i Jorah byli rodziną. ;) Powiem też, że Jorah zaczął mnie nawet przekonywać swoją gburowatością. Ciekawe, jak teraz Tyrion wyłga się od przehandlowania na szczęście jego części niesfornej. Wielki plus za wspomnienie o turnieju w Lannisporcie. Ciekawe, czy teraz Jorah zdąży jeszcze Tyrionowi opowiedzieć o Lynesse, skoro nie zdążył o niej opowiedzieć Daenerys. W sumie jestem ciekawy ich dalszej podróży. Szkoda, że panowie już wkrótce będą w Meeren, bo tam zapewne Tyrion z miejsca zostanie namiestnikiem Smoczej Królowej. :/

PS Czarnoskórzy łapiący białych ludzi na handel niewolnikami - warto było oglądać 5 sezonów dla tego widoku. :P

[align=center]Obrazek Królewska Przystań[/align]
Cóż, moim zdaniem wyszło bardzo słabo. Na plus tylko tyle, że plan Littlefingera nabrał ciut większego sensu. W prawdzie wciąż ma on luki, jednak już przynajmniej jest odrobinę lepiej. Ciekawi mnie dalsza obecność Littlefingera w stolicy, bo w sumie wciąż nie wiemy, jaką rolę odegra w nadchodzących wydarzeniach. Ale w sumie zacząłem mieć nawet po cichu nadzieję, że Varys faktycznie zajedzie go kuszą, bo już ten jego serialowy geniusz zaczyna być powoli dla mnie męczący. Nawet fajnie, że wróciła Olenna, choć póki co za wiele z jej obecności nie wynikło. Jestem zawiedziony kontynuowaniem obrzydzania postaci Renly'ego i Lorasa - nie czaję tej wzmianki Olenny o Renlym i chłopcach stajennych. Wychodzi na to, że w Westeros każdy gej jest taki rozwiązły. Boli mnie to, że serialowy LoRen tak bardzo ucierpiał. Ciekawi mnie też ten cały Olyvar - zeznał prawdę z powodu chęci uniknięcia kary czy też Littlefinger zdołał go już zachęcić do tego, by pogrążył Tyrellów? Jeśli Paluch w serialu pogrąży zarówno Tyrellów, jak i Cersei, to rzecz jasna znowu wyjdzie na geniusza, który spoza stolicy nakręcił genialną intrygę. Jeszcze to aresztowanie Margaery za chęć bronienia brata... Jak dla mnie mogliby ją równie dobrze aresztować za zjedzenie szynki w post. Byłoby równie logicznie.

[align=center]Obrazek Dorne[/align]
Dorne to niestety jedna wielka p a d a k a i nic już nie da rady tego zmienić. Potwierdziły się moje obawy odnośnie Ellarii, której charakter w tym sezonie naprawdę zaliczył degrengoladę. Bękarcice są tragiczne, a już najzabawniejsza była Tyene z tym piskiem i rzuceniem się na Bronna tuż po aresztowaniu. Cóż, czekam z "niecierpliwością" na ich romans w kolejnym odcinku. Nie czaję też, jakim cudem Nymeria zdołała razem uciec z Myrcellą z Wodnych Ogrodów, skoro sekundę później na miejscu był już Areo ze swoją strażą. Ciekawi mnie, czy ktokolwiek w tym wątku zginie i czy Areo faktycznie będzie miał okazję przypomnieć sobie, do czego służy jego longaxe. ;) Szczególną bekę mam z Obary - miała w serialu dwa monologi, w których dwa razy mówiła, jak się nazywa i czyją jest córką. Ciekawe, czy opanowała jakieś inne kwestie. :D Jedyne, co było dobre w wątku dornijskiem podczas tego odcinka to "Żona Dornijczyka" w wykonaniu Bronna - mam nadzieję, że usłyszymy ten kawałek w tym sezonie w jakimś bardziej profesjonalnym wykonaniu podczas napisów końcowym. Zdaję sobie sprawę, że dziś nie wypadało, jednak ostatnia zwrotka zdecydowanie powinna wybrzmieć. ;)

[align=center]Obrazek Winterfell[/align]
Nie podoba mi się Sansa w Winterfell, jednak muszę twórcom przyznać, że cieszy mnie bardzo to, że idą konsekwentnie obraną ścieżką. Skoro Sansa już przejęła rolę Jeyne, to logiczne było to, że w Winterfell doświadczy "nieco" traumy. Trzeba też twórcom oddać to, że pokazali noc poślubną w wersji łatwiej przyswajalnej niż w książce i chwała im za to. Już sama świadomość tego, że Sansa straciła dziewictwo z kimś takim jak Ramsay (i to w taki sposób) jest dla mnie jako widza dostatecznie niekomfortowe. Dobrze, że nie pokazali tego w bardziej dobitny sposób. Wielki plus za pokazanie obrządku małżeństwa w wierze Starych Bogów. Wyglądało to naprawdę bardzo ładnie. I podobała mi się też stanowcza postawa Sansy wobec Myrandy. Szkoda tylko, że teraz zapewne zrobi dwa kroki w tył w rozwoju swojej postaci... Pragnę też zauważyć, że obrządek małżeństwa według wiary w R'hloora nie został jeszcze wykorzystany, więc ja wciąż widzę w serialu możliwość na zrealizowanie fantazji StanSanek. :P

Mam w tym roku obniżone wymagania. Byliśmy w tym odcinku w 5 lokacjach, a aż 3 wątki jestem skłonny uznać w tym odcinku za udane. Zawiodło mnie Dorne i Królewska Przystań, więc niech będzie, że dam temu odcinkowi 4. Niby nie było Stannisa, ale nie było też Daenerys, więc w sumie nie będzie w tym odcinku żadnych manipulacji z oceną. ;)
Moje strony poświęcone słowiańskiej kulturze: blog, fanpage.

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 15:48

:evil: :evil: :cry: :cry: :cry: Na myśl przychodzą mi wszystkie przekleństwa jakie znam w języku polskim i nie tylko. Nie powiem co mam ochotę zrobić D&D. Co z której części ciała im porywać i takie tam.

Po prostu już rzygam tym co robią moim ulubionym postaciom. Do końca naiwnie wierzyłam że do ślubu z Ramsayem jednak nie dojdzie. A jeśli nawet to nie TAK SZYBKO. Że wcześniej okoliczności się odmienią i dedeki nie zrobią z Sansy całkowitą Jeyne Poole. Jedyny pocieszenie że nie pokazali szczegółów i te sceny były jakby to powiedzieć..."delikatne", jak na GoT oczywiście. :cry:

Jako ciekawostkę mogę jeszcze dodać, że w wywiadzie poodcinkowym Cogman powiedział, że w przeciwieństwie do książek, w serialu Ramsay nie jest psycholem znanym szerokiej grupie. Z tego powodu Littlefinger nie słyszał o jego sadyzmie i nie pchał Sansy specjalnie w ręce kolesia, który będzie ją maltretował. IMO tłumaczenie naciągane i nieudolnie łatające lukę fabularną, no ale niech im będzie.


Boże Madziu, nawet nie wiesz jaka Ci jestem wdzięczna na zwrócenie na to uwagi. Bo jak sobie pomyślałam że LF WIEDZIAŁ o tym co z Ramsaya za wieprz i nie bacząc na to wcisnął jej kit... :cry: Jako Petsankę w całym tym koszmarze odrobinkę mnie to pociesza że Baelish de facto nie miał pojęcia o sadystycznych skłonnościach Ramsaya. :roll:
Co nie zmienia faktu że książkowy LF w życiu by sobie na taką niewiedzę nie pozwolił.

Oczywiście mało kogo będzie to obchodzić przy odbiorze (zwłaszcza że niewiele osób ogląda jakieś "odcinek od środka"). Powiedzą że LF ma Sansę gdzieś albo jeszcze że specjalnie dał Boltonowi eh :evil: :cry:
Rzygam już tym bo znowu LF wyjdzie na największą szuję i również wina za gwałt którego dopuścił się Ramsay spadnie nie na samego Ramsaya a na Palucha. Typowe:/

No i sam Sansiaczek:( Co to ją obejdzie że baran LF nie wiedział. Tragedia się stała.
LF ty idioto, na kolanach do Częstochowy:/

Wkurza mnie na maksa że robią z niego głupka a z Sansy worek do bicia. I gdzie niby te jej manipulacje?? Czyżby dedeki sądziły że gwałt da jej tyle co Dance? Bądź co bądź Drogo ostatecznie okazał się spoko gościem ale to Ramsayowi nie "grozi". Do samego końca wierzyłam że Sansiak wyciagnie nóż, albo Theon walnie Ramsaya w łeb a tu nic. @cry @cry @cry DEDEKI JA WAM NIGDY NIE ZAPOMNĘ TEGO. NIGDY. @heart @villagers
O reszcie napisze póżniej jeżeli w ogóle bo jestem załamana. @cry @cry TAKIE COŚ.
W sumie nie powinnam się dziwić tym okropieństwom, ale ZNÓW SANSIAK. CZEMU ZNÓW ONA???
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Nan » 18 maja 2015, o 16:07

Ogólnie mogę się podpisać pod wszystkim co napisała Magda. Odcinkowi daje 4, bo po tytule spodziewałam się zdecydowanie więcej Dorne...

Braavos
Wątek Domu Czerni i Bieli w książce nudził mnie niezmiernie, natomiast w serialu daje radę i jest prowadzony bardzo zmyślnie. Doskonałe sceny Aryii z mentorem, dawania daru śmierci dziewczynce i szkolenie w "kłamstwie". Gabinet twarzy robił ogromne wrażenie. Cała komnata wyszła zarówno strasznie, jak i fascynująco.

Essos
Wątek zdecydowanie idzie do przodu, podoba mi się chemia między aktorami! Cieszę się, że było kilka ważnych zwierzeń - szczególnie tych z ojcami oraz dialog dotyczący smoczej królowej i wyjaśnienie motywów Joraha, dlaczego jest jej wierny do końca.

Podobała mi się też zdroworozsądkowe podejście Tyriona do całej tej sprawy - to też może być wskazówka, jak będzie wyglądać jego spotkanie z Daenerys.

No i piraci :-) Jedno zdanie złotousty karzeł he he he

Stolica
Paluch wychodzi na największego oportunistę całej historii - ma obstawione wszystkie pola. To już nie jest geniusz zła, ale szatan we własnej osobie - Varys trafnie go nazwał Królem Popiołów

Wszyscy zastanawialiśmy się w jaki sposób twórcy serialu rozwiążą kwestię aresztowania Margaery przez wiarę, w sytuacji kiedy motyw z dziewictwem zaorała nam noc poślubna. Cóż. Jak zwykle okazało się, że wybrano najmniejszą linię oporu. Muszę powiedzieć, że w całej tej aferze zaczyna razić mnie postawa Tommena, który jest tak nieporadny, że zaczyna być karykaturą króla. To nie jest dziecko jak w sadze, skoro twórcy zdecydowali się pokazać iż w sensie fizycznym jest mężczyzną, powinni wziąć pod uwagę że mentalnie nie może mieć natury dziesięciolatka. Można jeszcze zrozumieć, że nie interweniował w sprawie Lorasa, ale zupełnie nie do ogarnięcia dla mnie jest, że siedział jak słup soli w momencie gdy zabierano Margaery. Słabo....


Nie mam nic do dodania, oprócz tego, że akurat Cersei podoba mi się w tym sezonie - jest tak pewna siebie i skupiona na swoich celach, że nie zauważa, jak grunt pali jej się pod nogami. Wiara Wojująca to miecz obusieczny i czekam na jej minę kiedy skieruje się w jej stronę...

Interesujące jest też to, jak w serialu będzie rozegrana sprawa z Tyrellami - komu będą sprzyjać kiedy Lannisterowie kompletnie stracą władzę. Jeśli Marge wyjdzie z celi to pewnie będzie rządzić młodym królem (dopóki będzie żyć), jak tylko będzie chciała, ale jeśli nie... Poprą kogoś, czy sami będą chcieć sięgnąć po władzę?

Dorne
Te sceny był tak absurdalne, że aż fajne. Śmiałam się w głos, kiedy widziałam te dwie akcje: misję ratunkową i zamach na Mrycellę :-D ! Przynajmniej okoliczności przyrody były przepiękne :-)

Jeśli ktoś uważa, że Dany jest głupia niech spojrzy na Ellarię i jej Żmije - ta akcja przejęcie małej lwicy była po prostu bzdurna - jak one mogły myśleć, że to się uda - kamasa :-)

Szkoda tylko Dorana, mam nadzieję, że dostanie swoją wielką scenę...

Winterfell

Mocny, chyba najmocniejszy wątek tego odcinka. Oceniam go na plus głównie dlatego, że skupił się na Sansie, a nie jak do tej pory wszystkich wokoło. Największą jego zaletą jest ukazanie wreszcie psychologii, a nie tylko mechaniczne realizowanie naciąganego jak gacie Belwasa planu Littlefingera. W rozmowie z Myrandą Sansa pokazuje że chce być silna (swoją drogą to może dobrze że Myranda ma jakąś faktyczną rolę a nie tylko grzeje wyro Ramsowi), ale scena nocy poślubnej dowodzi, że każdy ma jakieś granice. Uważam że to właśnie była owa kontrowersja, o której w wywiadzie mówił Iwan Rheon. Ramsay jest psychopatą, nie wiem czy bardziej obrzydliwy był fakt, że zgwałcił Sansę, czy to, że Theon cały czas patrzył. Swoją drogą, duży plus dla aktorów za wiarygodne wejście w role. Widać, że w Greyjoyu coś zaczyna się przełamywać. Ukazanie jego twarzy zamiast Ramsaya i Sansy dawało chyba nawet podwójny efekt.
Plus też za realizację sceny ślubu w Winterfell. Fajnie było zobaczyć zupełnie nowy obrządek, odmienny od tego co do tej pory widzieliśmy w septach.


Magdo, jak byś czytała w moich myślach :-) Absolutnie się z Tobą zgadzam!
Uważam, że sceny w Winterfell były nie tylko najlepsze jeśli chodzi o ten wątek, ale właśnie jeśli chodzi o psychologię postaci - w końcu mamy tą "inną" Sansę - nie wiem, czy mroczną, ale na pewno dojrzalszą.

Noc poślubna była taka, jaka powinna być - straszna. Nie chodzi już nawet o to, że Bolton to potwór, który chciał pokazać młodej żonie, kto tu rządzi, i że nazwisko Stark nic już nie znaczy - ale także, jaka to jest trauma wychodzić PO RAZ DRUGI za kogoś kogo się nie kocha, ba nawet nie szanuje! Na pewno dziewczyna tęskni za swoim pierwszym mężem i przewartościowuje swoje dotychczasowe życie - Petyrze bój się, tyle mam do powiedzenia.

Jestem ciekawa, kiedy Theon wyzna wszystko Sansie... czy po tej wstrząsające nocy coś się między nim a wilczycą zmieni? Bardzo czekam na ciąg dalszy.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, o 17:35 przez Nan, łącznie zmieniany 1 raz.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: mystra » 18 maja 2015, o 17:11

Nan pisze:
Stolica
Paluch wychodzi na największego oportunistę całej historii - ma obstawione wszystkie pola. To już nie jest geniusz zła, ale szatan we własnej osobie - Varys trafnie go nazwał Królem Popiołów


Uważam, że sceny w Winterfell były nie tylko najlepsze jeśli chodzi o ten wątek, ale właśnie jeśli chodzi o psychologię postaci - w końcu mamy tą "inną" Sansę - nie wiem, czy mroczną, ale na pewno dojrzalszą.

Na pewno dziewczyna tęskni za swoim pierwszym mężem i przewartościowuje swoje dotychczasowe życie - Petyrze bój się, tyle mam do powiedzenia.




A czy to nie są dwie sprzeczne rzeczy? Petyr niby taki geniusz a oddał Sanse w ciemno, komuś o kim nie wie nic. Wielki mistrz manipulacji a nie wziął pod uwagę, że jeśli coś pójdzie nie tak Sansa może go od razu znienawidzić. Dla mnie to ewidentne zepsucie postaci - prawdziwy Petyr zadbał by, żeby Sansie nic się nie stało.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, o 21:22 przez mystra, łącznie zmieniany 1 raz.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 17:21

mystro, właśnie po tym widać jak Dedeki nienawidzą LF. Nie tylko odebrali mu połowę mózgu, ale też część osobowości. Bo serialowy LF robi rzeczy takie które książkowemu nawet przez myśl by nie przeszły. Tyle że do 4 sezonu to były dość drobne rzeczy ( jak np. tylko delikatne zaowualowane pojeżdżanie Cersei za kazirodztwo. Co prawda Cersei go sprowokowała, ale LF nigdy nie powinien dać się tak podejść :( ) W 4 sezonie już pojechali po bandzie z brakiem kozła ofiarnego przy zabójstwie Lysy. A teraz to oddanie Sansy zwyrolowi, o którym jednak nic nie wie. No żol.
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Magda21 » 18 maja 2015, o 17:28

mystra pisze:A czy to nie są dwie sprzeczne rzeczy? Petyr niby taki geniusz a oddał Sanse w ciemno, komuś o kim nie wie nic. Wielki mistrz manipulacji a nie wziął pod uwagę, że jeśli coś pójdzie nie tak Sansa może go od razu znienawidzić. Dla mnie to ewidentne zepsucie postaci - prawdziwy Petyr zadbał by, żeby Sansie nic się nie stało.


Mystro, a co to jest "prawdziwy Petyr"? Taki jak w książce czy taki jak Ty go sobie kreujesz?
Bo moim zdaniem na podstawie sagi nie możemy na tę chwilę dokładnie ocenić motywacji Littlefingera. Cały czas wiemy o nim zdecydowanie mniej niż nie wiemy, a fascynacja Sansą, niewątpliwie oparta na wcześniejszej miłości do Cat, nie pozwala jeszcze wyrokować o tym czym w pierwszej kolejności kieruje się ten człowiek. Sansa jest jego słabością, to niewątpliwie, ale nie wiemy w jakim stopniu wpływa to na jego decyzje.
Zaczekajmy aż Martin dopisze do końca, a i nawet to nie daje nam gwarancji że całkiem zrozumiemy tę postać.

W moim przekonaniu nie ma żadnej sprzeczności w tym co napisała Nan. Wiemy od Cogmana, że Littlefinger miał słabą wiedzę o Ramsayu. Mogło tak być - Baelish to nie Varys. Pytanie tylko, czy to, że nie wiedział o jego patologicznych skłonnościach z zasady przekreśla jego motywacje. Zauważ, że 98% jego działań opiera się na ryzyku i stawianiu na ludzi, którzy siłą rzeczy mają jakieś wady, braki, ułomności. Takie jest życie. Można mieć pretensje do dedeków że wymyślili motyw z Winterfell tak a nie inaczej, ale dzisiejszy odcinek i rozmowa Petyra z Cersei pokazująe wyraźnie, że plan Baelisha zdecydowanie nie kręci się tylko i wyłącznie wokół Sansy. Chodzi o coś większego. I całe szczęście.

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 17:41

Co mnie trochę dziwi to na internetach niektórzy są zaskoczeni gwałtownymi reakcjami i twierdzą że żadnego gwałtu nie było. :shock: Że Ramsay był niedelikatny, a Sansa delikatna więc tak to strasznie można było odebrać. Że niby czego innego miała się spodziewać, pokładziny to tradycja, a Ramsay przecież nic złego jej nie zrobił :shock: :shock:

Z drugiej strony zastanawiam się co jeśli coś w tym jest. Może dedeki "genialnie" stwierdzą że po Sansie spłynie to jak woda po kaczce :?: Może to będzie ta "manipulacja" :roll: Wszyscy pomyślą że się załamie a ona..
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: mystra » 18 maja 2015, o 17:45

Magda21 oczywiście mam na myśli Petyra książkowego. Fakt, że jest tajemniczy, ale niektóre rzeczy wydają się być jasne.
Widać, że Sansa przypomina mu Cat i na nią przenosi uczucia, które kiedyś żywił do jej matki. Dlatego myślę, że tak by się zachował, żeby Sansa widziała w nim dobroczyńce i obrończe, żeby ciepło o nim myślała.

Książkowy Petyr dbał o najdrobniejsze szczegóły, a ludzie jak sama zauważyłaś bywają różni. Wydaje mi się, że na takie ryzyko by jej nie wystawił. O Harrym wiedział dużo zanim zorganizował ich zaręczyny.

Poza tym mam takie przeczucie, że Petyr bardzo chciałby być tym, który odbierze dziewictwo Sansie, więc akcja taka jak w serialu w książce raczej się (na szczęscie) nie wydarzy.


Lolita
teoretycznie było to do przewidzenia. Faktycznie takie zwyczaje były, że ślub to i od razu noc poślubna a nie cackanie się. Ramsay to nie aniołek. Chociaż bałam się, że Sansie się zdarzą jakieś tortury czy coś, że nie pomyślałam, że takie coś może się stać, co się stało.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Nan » 18 maja 2015, o 17:51

W moim przekonaniu nie ma żadnej sprzeczności w tym co napisała Nan. Wiemy od Cogmana, że Littlefinger miał słabą wiedzę o Ramsayu. Mogło tak być - Baelish to nie Varys. Pytanie tylko, czy to, że nie wiedział o jego patologicznych skłonnościach z zasady przekreśla jego motywacje. Zauważ, że 98% jego działań opiera się na ryzyku i stawianiu na ludzi, którzy siłą rzeczy mają jakieś wady, braki, ułomności. Takie jest życie. Można mieć pretensje do dedeków że wymyślili motyw z Winterfell tak a nie inaczej, ale dzisiejszy odcinek i rozmowa Petyra z Cersei pokazująe wyraźnie, że plan Baelisha zdecydowanie nie kręci się tylko i wyłącznie wokół Sansy. Chodzi o coś większego. I całe szczęście.


Dla mnie zarówno w książce, jak i serialu w planie Palucha najważniejszy jest sam Paluch :-) I

Pamiętajcie, że fascynacja Sansą może wynikać w takim samym stopniu z dawnej miłości do Cat, co z nienawiści za upokorzenia, jakie w przeszłości go spotkały zarówno od Tullych (wygnanie, brak odwzajemnionego uczucia od Cat), jak i Starków (przegrana z Brandonem).

To śliski grunt do spekulacji - musimy poczekać na więcej. Szczególnie na jakiś rozdział Petyra w kolejnych tomach :-)

Oglądając sceny z Domu Czerni i Bieli naszła mnie refleksja do zastanowienia się nad dalszymi losami Aryi - zarówno w książce i serialu. Widać wyraźnie, że jej mentor zauważa brak chęci porzucenia swojego prawdziwego "JA" przez dziewczynę dla boga u wielu twarzach. Jednak widzi w niej potencjały by stała się dobrą zabójczynią i chce ją wyposażyć w odpowiednie umiejętności. Może to być wskazówka, że nawet jeśli Arya ukończy szkolenie nigdy nie stanie się prawdziwym Człowiekiem Bez Twarzy.

Ten odcinek sprawił też, że ze sentymentem wspomniałam Ogra - najpierw w senie z Aryą, gdzie wyszło na jaw, że wcale nienawidziła Sandora i porzuciła go tylko dla zasady "zemsty" oraz w scenie z Sansą - on by zaraz ukrócił Ramsaya o głowę!
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 17:55

No niestety. W serialu postaci zachowują się jakby spadły z księżyca. Loras który powinien walczyć stoi jak d*** i się pyta o co chodzi? Margaery wróble wtrącają do lochu za to że paczyła jak jej brat z Oliverem ten tego. Za to że kłamnęła se. (Chociaż nie spodziewałam się że wyciągną wątek frapującej blizny Lorasa na tyłku^^). Tommen stoi z gąbką rozdziawioną jak mu zabierają ukochaną żonkę i ani be ani me ani kukuryku. Choć w jego przypadku w sumie prawilnie^^ nie powinnam się czepiać. LF nie wie komu oddaje Sansę, choć jego zakichanym obowiązkiem jest wiedzieć takie rzeczy. Książkowy wie co pod każdym kamykiem a ten...ech. Nie mam siły.

mystro, to jedyne dobre że tych tortur nam oszczędzili...Właściwie przy całym moim oburzeniu na sam fakt muszę przyznać że Dedeki nasze nerwy oszczędzili przynajmniej w części. Nie pokazali niczego takiego poza plecami Sansiaczka i twarzy Theona. I było to subtelne, jakby nie patrzeć. A zarazem przemawiające być może bardziej niż dosadna scena. Bo przecież mogliby to pokazać. Przypomniało mi się że Sophie jak mówiła o skali okropności "pewnej sceny" to w skali GoT oceniłaby ją na 6/10...

Ocenzurowała Goszka. ;)
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Il Biondo » 18 maja 2015, o 18:46

[align=justify]Odcinek wzbudził we mnie podobne uczucia co poprzedni. Oglądało się wyśmienicie(do pewnego momentu, o którym wszyscy już wiedzą), głównie dzięki minimalizacji wątków w odcinku.

@starfool Jestem zachwycona wątkiem Aryi. Co odcinek, to lepiej. Maisie pozbyła się dziwnej maniery jaką zwykła momentami przyjmować grając małą Starkównę, a Jaqen i Waif świetnie dopełniają wątek. Wszystko mi się tu podobało: od gry aktorskiej, poprzez scenografię i muzykę budujących niesamowity klimat DCiB aż do samego scenariusza i dialogów. Faktycznie, gdy tylko zauważyłam charakterystyczną fryzurę umierającej dziewczynki, wiedziałam jak to musi się skończyć - Arya w końcu dowie się po co myła ciała przez dwa odcinki. Naprawdę, świetne. Należą się brawa twórcom za ukazanie tego wątku w tak wysmakowany sposób.

@starfool Tu może mniej poważnie, ale podobał mi się Tyrion i Jorah. Cogman czuje Tyriona, już było widać to w drugim odcinku. I faktycznie, powtórzę za którymś przedmówcą - to właśnie taki Tyrion jakiego pokochali go czytelnicy i widzowie. Ogromny plus za byciem avatarem widza i zadawanie niezręcznych pytań Jorahowi dotyczących Daenerys. No bo właśnie, czasem można odnieść wrażenie, że niektórzy widzowie bezrefleksyjnie podchodzą do motywów niektórych postaci(co swoją drogą jest nagminnie wykorzystywane przez D&D :P). A Tyrion w paru zdaniach podsumował pięknie to, co powinno każdemu przyjść na myśl. Jorah również świetny. Przyznam, że mimo Iaina, postać ta zaczęła mnie męczyć po sezonie drugim jako nieudacznik nieszczęśliwie zakochany w swojej smoczej królowej - zero jakiegokolwiek potencjału na rozwój psychologiczny. Aż do odcinka z łuszczycą. Gdy Jorah jest z dala od Daenerys i nie robi do niej maślanych oczu i nie rzuca oskarżycielskimi spojrzeniami w stronę Daario, nabiera on głębi a jego gburowatość raczej umuje niż zniechęca widza. Z dystansu stał się pełnokrwistą postacią - widać to po sposobie w jakim mówi o Daenerys i dlaczego jest jej oddany, i to jak próbuje w końcu nawiązać współpracę z Tyrionem. Czarni Piraci łapiący białych ludzi byli bezbłędni. :D No i Tyrion bardzo dawno mnie nie rozbawił jak dziś. Mimo, że to faktycznie akcent jak z filmu przygodowego, to jeden z naprawdę przyjemniejszych momentów odcinka, w dodatku popychający akcję naprzód.

@starfool Chociaż ta gwiazdka jest przyznana z ciężkim sercem, to Winterfell. Solidne sceny i dialogi, solidne aktorstwo, zwłaszcza w wykonaniu fenomenalnego Alfiego Allena. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Należy pochwalić twórców za konsekwencję. Bo to, że dojdzie do czegoś takiego było nieuniknione odkąd LF powiedział Sansie, że ma poślubić Ramsay'a a ten kto myślał inaczej zwyczajnie się oszukiwał. Ja sama zbywałam tę myśl bagatelizując sprawę i wmawiając sobie "na pewno tego nie zrobią, bo stanie się cokolwiek/Stannis/Brienne/Theon/mściwa Babcia z WF". Ale tak naprawdę to było samooszukiwanie się, a końcowa scena odcinka jest po prostu konsekwentnie prowadzonym wątkiem w tym sezonie. Sama scena w sobie mnie ruszyła bardzo, choć twórcy ułatwili nam oglądanie sceny widokiem Theona - który faktycznie wyrażał to co każdy chyba czuł - i tak łatwe to nie było... Pozostaje mieć nadzieję, że Sansa nie zrobi kroku w tył, jeżeli chodzi o jej psychologiczny rozwój. W scenie z Myrandą pokazała swoją siłę i dojrzałość. Jak mówiła Sophie czy tam Cogman w którymś wywiadzie, Sansa dokonała wyboru by móc odzyskać dom. Zresztą, czemu miałaby się nie podnieść z tej traumy? Jest jedną z silniejszych postaci w sadze a z traumy wychodzili inni bohaterowie: Jaime po poważnym okaleczeniu, które w znaczący sposób przekreślało jego dotychczasowe życie, Daenerys po równie "udanej" nocy poślubnej(w serialu) czy Fetor, postać która mogłaby stanowić uosobienie traumy, stający się na powrót Theonem, ratującym Jeyne Poole(choć to tylko na razie w książkach). Dlaczego z Sansą miałoby być inaczej? Oczywiście może tak być, że twórcy ją cofną, ale moim zdaniem nie ma co wyrokować, że będzie tak na pewno. Pozostaje mieć nadzieję, że nie. BTW. czytając blog GRRM na temat tego odcinka, sama zastanawiam się czy on nie planuje takiej akcji w książkach, tylko że z Harrym Dziewicem... Z tą różnicą, że Harry byłby "tylko" gwałcicielem, bo Ramsay jest w pakiecie jeszcze psychopatą. Taka myśl związana z kontrowersją u Sansy.

@starempty Królewska Przystań. LOL. :D Aresztowanie Margaery jest jedną z najbardziej głupich scen tego sezonu, a to nawet nie koniec odcinka *wink wink*. Tommen tym razem przerysowany, no bo bez jaj. Loras fajnie wygląda z brodą, mogli mu wcześniej taką stylówę zrobić. ;) Szkoda, że nic nie ratuje tego śmiechu wartego procesu przed kompletną klapą, nawet Olenna, świetna jak zwykle, zwłaszcza w rozmowie z Cersei. Rozmowa LF z Cersei trochę ratuje jego plany. Mam wrażenie, że to Olenna, a nie LF, ostatecznie ukręci bicz na Sersetkę, chociaż z LFem może jakoś współpracować. Tak czy siak to Królowa Cierni jest Mózgiem w tym duecie, bo LF to ostatnio Pinky Oportunista.

@starempty DORNY.
..... xD To było tak żałosne, że Yara w Dreadfort wydaje się genialną sceną. A napewno lepiej zmontowaną. W skrócie: Trystane wyrywa Myrcellę na teksty a'la Edek ze Zmierzchu, a ta łyka to niczym pelikan. Tymczasem Zespół R w postaci Ellarii i jej pokemonów Piaskowych Arboków siedzą w mhrocznej piwnicy i KNUJĄ! Na szczęście dwóch dżentelmenów przybywa na czas! Wraz z genialnym planem - "weźmy księżniczkę jak szybko się da, i wywleczmy ją z Wodnych Ogrodów przez [s]piaski[/s] trawy dornijskiej pustyni. Może nikt się nie zorientuje, a jakby co, to rzucę w nich złotą ręką! 10/10 robimy. Żeby nikt nic nie podejrzewał, zróbmy to na oczach jej narzeczonego, dziedzica Dorne. Może nie powie nikomu, no weź". Na ich nieszczęście, Zespół R wpada na równie genialny plan udaremniając heroiczne przedsięwzięcie - kradną księżniczkę w świetle dnia, bo Doranowi i tak pewnie balustrada balkonu zasłania całą scenę. Tyene wyjmuje niezwykle groźne plastikowe noże, które pewnie nasycone są trucizną i Bronn niedługo dołączy do Barristana przekonując się, że śmierć jest lepszym pomysłem na życie niż ratowanie Myrcelli. W tym czasie balustrada wciąż zasłania Doranowi widok, ale krzyki go niepokoją. Prosi Hotaha: "hotah, weź mie daj wyzej bo jakas inba jest na podwórzu... a niech to dunder, kradno myrcelle, idz im powiedz!". Na dole Nymeria kręci biczem, a Obara macha włócznią. Zresztą, machanie włócznią to nie jej największa zdolność. Jest nią przedstawianie się, a ma okazję zrobić to drugi raz w tym sezonie, gdy Areo Hotah i inni ludzie, którzy widzą ją codziennie, aresztują ją. Obara przedstawia się i tak dostatecznie głośno, żeby jeszcze wujcio na balkonie usłyszał. Demencje może ma, nie wie jak jego bratanica się nazywa.

No, generalnie największa porażka w historii GoT a odcinkowi daję 4. Byłoby wyżej, ale genialne intrygi dornijskie zaorały wszelkie nadzieje, że D&D&C mają na Dorne pomysł.[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Noreen » 18 maja 2015, o 19:29

Wreszcie i ja obejrzałam odcinek. Niestety jak za każdym razem oceniałam odcinki tego sezonu na 6, tak ten nie zasługuje na tak wysoką notę. I co ciekawe jego główną wadą wcale nie jest brak Daenerys :prev:

Bravos
Laury zdecydowanie należą tym razem do Bravos i Aryi. Wszystkie sceny były niezwykle klimatyczne i totalnie świetnie odegrane. Pokochałam Maise po tym odcinku i żałuję, że dotąd Domu Czerni i Bieli było tak mało... Nie wyrzuciła bym żadnej z zaprezentowanych tu scen. Z każdą kolejną umacniałam się w przekonaniu, że uwielbiam ten wątek, a jego zakończenie w postaci wejścia do sali twarz z tą jakże pasującą muzyką było poprostu ukoronowaniem całego dzisijszego wątku. Z niecierpliwością oczekuję więcej, i więcej, i więcej :-D

Nie wiem czy wiecie, ale jak dotąd 4 z 6 odcinków zakończyły wydarzenia w Essos :-D jak dla mnie Westeros możnaby wyciąć i pokazywać jedynie Dany, Aryę, Tyriona, Joraha i ewentualnie północ ze Stannisem :-D (to właśnie dlatego tak kocham Taniec <3)

Essos (gdzieś tam)
Duet Jorah&Tyrion zajmuję drugie miejsce na podium. Uwielbiam oglądać krajobrazy Essos i rozmowy tych dwóch kolesi. IMO pojmanie przez łowców niewolników wcale nie było naciągane... I jeszcze zrobili smaczek tymi arenami w Meereen <3 kurcze, no nie mogę się tego doczekać. Jestem pewna, że to będą najlepsze momenty sezonu...

Winterfell
Winterfell oglądałam z zaciekawieniem, bo w sumie nie miałam pojęcia co się tu podzieje... I podziało się dużo. Ale czy to dobrze? Sama nie wiem. Uczucia co prawda mieszane, ale ostatecznie jestem skłonna wszystko kupić. Ogromne plusy jak już wspomnieliście za grę aktorską Sophie i Alfiego, obrządek i lampiony, obrzucenie błotem Mirandę, ale... No właśnie- noc poślubna. Z jednej strony można się było domyślać, że tak to poleci, jednak nie spodziewałam się i zdecydowanie pogrążyło to w mojej opinii odcinek. Starki już cierpiały!!! Pytanie kiedy Sansa nie cierpiała? Wy mówicie, że nie chcielibyście być w skórze Petyra... A ja powiem, że chciałabym być w skórze Sansy kiedy da mu porządnie w morde :-D bo to mu sią należy.. Może daleko lecę i bardzo tego nie chcę, ale coś nie widzę dla PetSanu przyszłości niestety... No i gdzie ta LS? :-D haha ciekawe co będzie dalej, wróci Sansa bierna i małomówna jak w KP ? "kocham mojego Ramseya i nie powiem o nim złego słowa"... ;\ coś przewidywalny na razie ten wątek. Czułam, że mnie zaskoczą DarkSansą, a tu zapowiada się tak, że Theon i Briennie będą ratować naszą Sansę... I wątek skończy się tak - "no widzisz? Mówiłam żeby nie ufać LF". Oby mnie jeszcze ktoś zaskoczył... Jedyne co mnie teraz na pewno usatysfakcjonuje to Ramsey z bełtem w du*ie :-D
PS nie wiem czy i bełt dla LF w tym przypadku nie byłby dobrym wyjściem. Nie tyle dla widzów, co dla samej postaci.

KingsLanding
Stolica trzyma poziom
"Już czuję gówno" - tymi słowami Olena wita KP :-D cieszę się bardzo, że wróciła. Petyr wreszcie ukazuje jakiś bardziej logiczny plan w tym wszystkim przed Cersei. Niestety chyba nie ma na myśli dobra Sansy. Być może nigdy nie miał... W każdym razie aktorsko perfekto :-D proces udany również. Nie wiem czemu się tak czepiacie tej Marg. W końcu przysięgła na Siedmi, że kłamać nie będzie, a dla Wróbla to chyba jednak ważne. Price świetnie gra swoją rolę jako Wielki Wróbel, a Cersei tryumfuje na maxa :-D może to dziwne, ale to jej w tym konflikcie kibicuję... No i bezradny Tomuś ;-) ale spokojnie "złoty całun" czeka :-D

Dorne
I na koniec brak słów. Naprawdę próbowałam z jak najbardziej pozytywnej strony na to spojrzeć, ale poprostu nie mogę... Ja po tytule odcinka liczyłam na świetną końcówkę właśnie w Dorne, np. epicką mowę Dorana poprzedzoną równie epicką walką... Ciut bardziej logiczną....
Doran przez połowe sezonu nie rusza się z balkonu, a Areo przez połowe sezonu stoi przy nim... Ellaria podczas "zamachu" chowa się w piwnicy i nie zamierza się z tamtąd ruszać, aż jej super Piaski porwą Mycellą i co ? :-D o piskach, popychankach czy monogu Obary nie wspomnę ( w ogóle ktoś jej jeszcze słucha?)... Ja mam wielki ból o to, że tak świetny wątek, świetną scenografię, stroje i postacie przepaszczono w taki sposób!!! Dotąd się nie rzucałam o Jaimiego i Bronna w Dorne. Można to było załatwić naprawdę dobrze, wątek miał OGROMNY potencjał... Powtórze raz jeszcze: MIAŁ... Niestety, boję się, że to żadną mocą nikt już nie naprawii. Bo i to chyba najmocniejsze sceny w tym wątku na ten sezon :-/ w takim razie dziękuję, do widzenia... Proszę Jaimie, nie bierz w tym udziału :-( tylko dla niego ten wątek będę jeszcze oglądać.

To moja pierwsza tak krytyczna ocena. Nie mówię, że odcinek był najgorszy z dotychczasowych, bo były sceny (czyt. Arya, KP, Essos), które utrzymują poziom, ale tym razem nie jestem w stanie brać okoliczności łagodzących... Brak Stannisa i Daenerys jedynie popycha ocenę do tył. Jestem łaskawa mimo wszytko i daje 5, bo nie mam serca inaczej :-(

Edit: jedak daję 4, no bo bez jaj...


A skoro o Doranie mowa to moja teoria po 4 odcinku się sprawdza. Mance 2.0 jak nic. Teraz tylko czekać, aż ktoś ten jego wózek zepchnie ze schodów (ale to już chyba w 6 sezonie).


Bękarcice są tragiczne, a już najzabawniejsza była Tyene z tym piskiem i rzuceniem się na Bronna tuż po aresztowaniu. Cóż, czekam z "niecierpliwością" na ich romans w kolejnym odcinku.


Hahaha :lol: rże chłopaki. Dobre podsumowanie całego Dorne

Te piski były dobrą zapowiedzią romansu z Bronnem. To takie "zmierzchowe" rozwiązanie... Nie lubi, ale pokocha XD trochę pikantrii i gotowe. ŻYGAM

Dajcie mi Dany!

I w ogóle 6 odcinek już jest, a tu jak dotąd z "większych" akcji tylko Ramsey pod*pcył Sansę...
Jakoś 4 sezon lepiej mi się oglądało. Widać to po samym promo, które IMO w poprzednim sezonie były genialne, a teraz wieją nuuuudą

Dobra, już luzuję, bo jeszcze chwila i do OHS się dopiszę :D
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, o 20:25 przez Noreen, łącznie zmieniany 8 razy.
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

Devvra
Poziom 1
Rejestracja: 27 maja 2012, o 02:05

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Devvra » 18 maja 2015, o 19:47

No to tak...

Królewska Przystań - nudy, chociaż podobał mi się backstabb Littlefingera w plecy Boltona. Było nie podskakiwać, Rós.
Scena procesu była żałośnie śmieszna, w książce mieli przynajmniej realny powód, by to zrobić, a tu? Sorry, skłamałaś, idziesz do więzienia.

Braavos - fajnie, bo mrocznie, mrocznie, bo fajnie. Bardzo mocna scena picia z fontanny, ciekawe uchylenie rąbka tajemnicy co do odczuć Aryi względem Ogara. Jaqen-nie-Jaqen świetny.

Valyria - tak, krytyka Tyriona pod adresem rządów Daenerys była naprawdę fajna, ale dużo mocniej dotknęło mnie, kiedy Karzeł opowiadał o Jeorze. Mocne.
Co do czarnoskórych łowców niewolników, nie rozumiem hype'a. Przecież historycznie łowcy niewolników, to myślicie, że jakiego koloru skóry byli?... :P

Winterfell - oj, tak, to było bolesne. Jak to ktoś już napisał na anglojęzycznej grupie, Ramsay to D&D, Sansa to książki, Theon to fani.
Za to ślub był naprawdę piękny, naprawdę mi się podobał. Był niemal magiczny - niemal, bo Ramsay potrafiłby sprofanować nawet dothrackie wesele. :D

Dorne - Żmijowe Bękarcice to tacy Faceci w Rajtuzach... było żenująco, to są te niesamowicie sprytne córki Oberyna? (W ogóle gdzie jest Sarella?) Ellarię mi już zepsuli, teraz jeszcze to. I Tyene, delikatna, słodka, zabójczo niebezpieczna Tyene wpadająca w piskliwego berserka, kiedy Bronn jej przygadał...

lorak
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 wrz 2011, o 14:13

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: lorak » 18 maja 2015, o 19:54

LuckyLolitka pisze:
Boże Madziu, nawet nie wiesz jaka Ci jestem wdzięczna na zwrócenie na to uwagi. Bo jak sobie pomyślałam że LF WIEDZIAŁ o tym co z Ramsaya za wieprz i nie bacząc na to wcisnął jej kit... :cry: Jako Petsankę w całym tym koszmarze odrobinkę mnie to pociesza że Baelish de facto nie miał pojęcia o sadystycznych skłonnościach Ramsaya. :roll:
Co nie zmienia faktu że książkowy LF w życiu by sobie na taką niewiedzę nie pozwolił.

Oczywiście mało kogo będzie to obchodzić przy odbiorze (zwłaszcza że niewiele osób ogląda jakieś "odcinek od środka"). Powiedzą że LF ma Sansę gdzieś albo jeszcze że specjalnie dał Boltonowi eh :evil: :cry:
Rzygam już tym bo znowu LF wyjdzie na największą szuję i również wina za gwałt którego dopuścił się Ramsay spadnie nie na samego Ramsaya a na Palucha.


przecież z tego odcinka jasno wynika, że LF ma niecne plany wobec Sansy i spisał ją na straty (rozmowa z Cersei). tak więc jak najbardziej jest on winien sytuacji, w jakiej się ona znalazła. zresztą, to od początku serialu był bydlak pierwszej klasy, więc nie ma co się dziwić ani tym bardziej na siłę go usprawiedliwiać i upiększać.

a sam odcinek chyba najsłabszy ever. scena z Bronem i Jamiem to już w ogólne dno i metr mułu, robienie z widzów idiotów.

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Rudbekia » 18 maja 2015, o 20:00

1. Winterfell. Jak dla mnie widać, że zostało to napisane i zagrane z nastawieniem „Sansy nie powinno tu być, ale skoro już jest, niech to będzie zrobione dobrze”. I było, było boleśnie dobrze. Najpierw Sansa z Myrandą, Myranda, która w sumie nie wiadomo, czy tylko straszy, czy może też po trosze ostrzega, i smaczek dla książkowców w postaci wzmianki o Kyrze, Sansa, która oświadcza, że się nie boi (i słusznie, bo to nie Myrandy powinna się bać), potem jej szorstkie obejście się z Theonem, skromna i cudownie północna ceremonia ślubna, i wreszcie ta noc, tak bardzo in character wszystkich postaci, tak dyskretna jak na GoT. Mi się podoba, nawet bardzo. Nie zrozumcie mnie źle, ja tak po ludzku bardzo Sansie współczuję, ale ten wątek, najbardziej koszmarny w całym TzS, jest też moim ulubionym i chciałam, żeby to było zrobione jak należy.

2. Tyrion i Jorah. Niby nic, filler, ale ta rozmowa o ojcach jest dla obu postaci ważna (dla Mormonta bardziej, bo jego w sumie oglądaliśmy tylko jako sfriendzonowanego przez Dankę), Tyrion jest jak najbardziej sobą, takim, jakiego kochamy – dociekliwy, pyskaty i kumaty, nie tylko sam się wykręcił od natychmiastowej śmierci, ale jeszcze załatwił obu panom transport do Meereen. Czarni handlarze niewolników, łapiący białych – jestem w sumie ciekawa, co ludzie tu zobaczą, rodzaj sprawiedliwości, czy przeciwnie, będą wybrzydzać w stylu „no oczywiście, jak coś złego ma się stać lubianej przez widzów białej postaci, to sprawcą musi być czarny, znowu stereotyp”.

3. Arya w Domu Czerni i Bieli. Wyszło im lepiej, niż się spodziewałam. Szkolenie, nauka kłamania, pierwsza osoba uśmiercona przez Aryę w domu, sala z twarzami, przejście na następny poziom. Napisane i zagrane sprawnie, nie mam się do czego przyczepić.

4. KP. Babciu Olenno, tęskniłam. ^^ Petyrowi oddali trochę mózgu, nie żeby dużo, ale zawsze trochę (ale skoro już tak zbiera tytuły i namiestnik Północy mu się marzy, to jeśli rzeczywiście spotka się jeszcze z Sansą, to ona za tę akcję z Ramsayem powinna Piotrkowi to i owo urwać). To, że Olyvar wsypał Lorasa, nijak nie zaskakuje. Dziwna trochę akcja z krzywoprzysięstwem, nielogiczna jak na Przystań, gdzie wszyscy kłamią, ale w sumie logiczna jak na Wróbla – skoro ktoś przysięgał na Siedmiu, powinien traktować to poważnie. Tommen siedzi jak ta d..., widać, że łóżkowe wyczyny mężczyzny nie czynią i pod każdym innym względem to jeszcze dzieciak.

5. Dorne. Są tam fajne momenty (Bronn jest uroczy, no i wreszcie ktoś zaśpiewał coś innego niż nieśmiertelny Niedźwiedź i Deszcze), ale ogólnie to jest takie, że nie bardzo wiem, jak to skomentować.
Odcinek jako całość zrobił na mnie jednak dobre wrażenie, nawet bardzo dobre.
"All beauty must die."

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 20:29

przecież z tego odcinka jasno wynika, że LF ma niecne plany wobec Sansy i spisał ją na straty (rozmowa z Cersei).


Czyli założyłeś że Baelish był w rozmowie z Cersei absolutnie szczery. Ja założyłam że w części kłamie. I jeszcze wczoraj wykłucałabym się z Tobą o "jasno wynika, że LF ma niecne plany wobec Sansy". Dziś już niczego nie jestem pewna. Kiedy LF mówił do Ramsaya że bardzo mało o nim wie - byłam pewna że kłamie. Okazało się że nie. Więc może okaże się że to Ty będziesz mieć rację. Może serialowy LF ma gdzieś co się z Sansą stanie. Może był szczery z Cersei. Może chce żeby flaga Lwów zawisła nad WF. Może nie obchodzi go że głowa Sansy będzie obok na pice. Teraz już nic o nim nie wiem.
Nie jestem pewna kim jest LF u Martina. Ale kim jest LF dedeków to nie mam już zielonego pojęcia. @alien

więc nie ma co się dziwić ani tym bardziej na siłę go usprawiedliwiać i upiększać.


Cogman stwierdził że LF nie wiedział o Ramsayu sadyście. Ja tylko powtarzam po nim.
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

maciupka
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 paź 2014, o 18:16

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: maciupka » 18 maja 2015, o 20:39

Aż sama się sobie dziwię, ale odcinek na prawdę mi się podobał:D Owszem, strzeliłam parę facepalmów, parę razy roześmiałam się gromko w monitor, ale mimo wszystko było o wiele lepiej niż gorzej, a bardzo obawiałam się o ten odcinek.

Bravoos- Arya wciąż ani mnie ziębi, ani grzeje, za to sam dom bieli i czerni oglądałam z wielką przyjemnością. Scenografowie odwalili kawał dobrej roboty, nie jest tanio, ani tandetnie- jest klimatycznie. No i bardzo ciepło mi się na sercu zrobiło przy wspomnieniu Ogara ^^

Tyrio& Jorah Friendzone jako dream team wypadli całkiem fajnie. Miło, że przypomniana została postać starego niedźwiedzia no i wywód Tyriona o Dance- jeśli smocza królowa faktycznie idzie w ślady ojca to może nawet przestanę przewijać jej wątek. No i pojmanie przez ciemnoskórych handlarzy- zaleciało mi poprawnością polityczną i wyszło trochę topornie ale serce mnie zabolało na widok Joraha, który znowu obrywa od życia. W sumie plus.


Królewska Przystań- aresztowanie Marg grubymi nićmi szyte no i lekko ciapkowaty Loras. No i burdetata wchodzący na przesłuchanie jak na casting panien do przybytku LF'a-domyślałam się, że wystąpi jako świadek, jednak widziałam go w zupełnie innym stanie- ubiczowany, przerażony i na pół obłąkany, ale niech i DeDekom będzie, kupuję każdą scenę z Królową Cierni. Miło patrzeć na Cersetkę dumnie kopiącą własny grób, a róże przecież jeszcze nie pokazały pełnej krasy kolców. Czekam na więcej.

Dorne- największe WTF sezonu. Piaskowe węże(?) wypadły sucho jak pustynia, potwierdziły się moje obawy co do tego, że Obara przez cały sezon będzie grała jedną wku*wioną miną. No i te piski lady Nim- bezcenne. Romans Myrcelli i Trystana(tak się to pisze?) ckliwy i płaczliwy. Dumny dziedzic Dorne ląduje na glebie po jednym liściu, Myrcella ma w sobie mniej ikry niż mój zasuszony kaktus. Na duchu podniósł mnie nieco kochany wujek Doran oraz Areo(choć jego imie wciąż kojarzy mi się z ciastkami), wpadający z halabardą w idealnym momencie i mam nadzieję na dobre zakańczający spisek równie żenujący, co Jaimowa akcja ratunkowa. Nie mogę wybaczyć twórcom tego, co zrobili z Elarią- jedną z moim ulubionych kobiecych postaci. Kobieta Oberyna w tym sezonie przypomina nieco nabuzowanego ratlerka, ale być może teraz będzie już tylko lepiej...

Winterfell- czyli to, co najlepsze na koniec. Piękny północny ślub no i nawet zaczęłam wierzyć w zasadność obecności Mirandy w serialu. Zachwycił mnie Alfie- o ile w pierwszym sezonie zupełnie nie widziałam go w roli przystojnego, niepokornego Theona, to teraz zwracam twórcom honor. Fetor to najmocniejszy punkt serialu, a każda scena z nim to perełka. Co do sceny "pokładzin"- jestem jedyną osobą, która jest pod jej tak pozytywnym wrażeniem. Żeby wyrazić się jasno- nie jestem zwolenniczką gwałcenia nastolatek przez psychopatów, nawet jeśli są ich mężami, jednak obawiałam się, że twórcy ugłaszczą Ramseya. Takich dreszczy nie miałam nawet podczas Krwawych Godów- było strasznie i było mrocznie, autentycznie żal było mi Sansy, a chyba (o dziwo) jeszcze bardziej Theona. Zaczynam wierzyć w to, że umieszczenie Starkówny w Winterfell było trafionym pomysłem- dziewczyna ma szansę naprawdę wydorośleć i naprawdę zrozumieć, że nie wszystko złoto, co się świeci. "Groteskowy karzeł" może okazać się dobry i delikatny, a prawiący piękne słówka "wybawca" wyrachowany i bezwzględny. Nie wydaje mi się też, aby oddanie Sansy Boltonom było "niedopatrzeniem" Petyra- czytając książkę cały czas mam wrażenie, że Sansa jest dla niego jedynie cennym pionkiem, dziewczynką, która z jednej strony go pociąga, ale z drugiej nie miałby oporów z poświęceniem jej dla własnych korzyści.

A na koniec napiszę jeszcze coś, czego nigdy się po sobie nie spodziewałam- MEGA brakuje mi wątku Żelaznych Wysp! Bardzo bardzo:( Wolałabym ogładać zmagania Vicka z Wronim okiem niż nieszczęsne popisy bękarcic. Plus pewnie byłoby na co popatrzeć ^^
" A wszystko to jest identycznie trwałe jak numer telefonu na pudelku zapałek... "

Luiza
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 paź 2013, o 01:56

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Luiza » 18 maja 2015, o 20:52

Trudno się wypowiadać po genialnym poście Il Biondo, niemniej jednak spróbuję.

Na początek powiem, że Dorne to jedna wielka porażka. Dla mnie równie dobrze mogłoby nie być tego wątku w serialu, i chyba byłoby lepiej. Powiem tak: nawet Arianne zaproponowałaby lepszą intrygę niż Dedeki, a to już o czymś świadczy xD

"hotah, weź mie daj wyzej bo jakas inba jest na podwórzu... a niech to dunder, kradno myrcelle, idz im powiedz!"


Il Biondo, dlaczego mi to zrobiłaś xD xD xD

Teraz poważniej:

Arya - wątek prowadzony jest niesamowicie, a scena, w której wchodzi ona do komnaty z twarzami jest dla mnie po prostu piękna. Muzyka, ujęcie, gra aktorska, scenografia... Wszystko dograne idealnie. Jak dla mnie, do tej pory jest to jedna z najpiękniejszych scen w historii tego serialu.

Sansa... - wszyscy wiedzą, jaki mam stosunek do Sansy, emocjonalny i pełen sympatii. Każda krzywda jaka się jej dzieje jest dla mnie bolesna, ale nie będę zaprzeczać, że się tego nie spodziewałam. Tak jak wspominało kilka osób: to było do wyłuskania już z trailerów, wypowiedzi aktorów. Scena musiała się pojawić i cieszę się, że pojawiła się w taki sposób. Gra Alfiego bije wszelkie rekordy. Nie ma aktora w tym momencie, który by mu jakkolwiek dorównywał. Jest niesamowity. I to jak się cały czas zmuszał do patrzenia, mimo, że Ramsey był (prawdopodobnie) tyłem do niego... Mam ciary jak tylko o tym myślę. Nie zgadzam się jednak, że Sansa się uwsteczni. Na pewno będzie cierpieć, ale promo następnego odcinka mówi wyraźnie, że nie zapomni o zaoferowanej pomocy ludu Winterfell i pośrednio przez to Brienne. Oby twórcy Theona nie sfetorzyli totalnie.

Ach, będąc totalną wewnętrzną Sansą, musze zauważyć jaką miała przepiękną sukienkę w tym odcinku. Wyglądała subtelnie, niewinnie i bardzo, bardzo starkowo. Tym bardziej szokujące są wydarzenia, które spowodowały rozerwanie sukni. To bardzo symboliczne.

Obrazek

Co do rojeń niektórych na temat "dobrego gościa LF'a", to zgadzam się absolutnie z lorakiem i maciupką i tyle w tym temacie.

Bardzo chciałabym udawać, że Dorne nie było - wtedy byłaby 6. A tak "tylko" 5.
Obrazek Obrazek
Shameless SanSan shipper#teamSansa
Front Obrony Sansy #teamSandor

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 21:06

No i burdetata wchodzący na przesłuchanie jak na casting panien do przybytku LF'a-domyślałam się, że wystąpi jako świadek, jednak widziałam go w zupełnie innym stanie- ubiczowany, przerażony i na pół obłąkany,


Wyjątkowo się z Tobą zgadzam ;) Przyznam że nie mogłam z ubawu na tej scenie, WTF??
Olyvvarek wchodzi sobie na luzaka a jego zeznanie w takim stylu jakby opowiadał kumplom o bijatyce w zajeździe. Ryczałam ze śmiechu :lol:

Co do rojeń niektórych co mniemania jakoby niektórzy uważali LF za dobrego gościa to się nawet nie wypowiadam, bo ile można powtarzać to samo... @tea
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, o 21:09 przez LuckyLolitka, łącznie zmieniany 1 raz.
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

lorak
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 wrz 2011, o 14:13

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: lorak » 18 maja 2015, o 21:06

LuckyLolitka pisze:
przecież z tego odcinka jasno wynika, że LF ma niecne plany wobec Sansy i spisał ją na straty (rozmowa z Cersei).


Czyli założyłeś że Baelish był w rozmowie z Cersei absolutnie szczery. Ja założyłam że w części kłamie.



obejrzałem tą scenę jeszcze raz i jeśli chodzi o podawane fakty, to LF powiedział prawdę. jedyną wątpliwość mogą budzić jego intencje, tzn. czy rzeczywiście odda północ lwom, czy też chce ją dla siebie. w tej chwili potrzebuje przyzwolenia na ruszenie wojsk z doliny, ale gdyby odbił winterfell i przy okazji uratował Sansę, to miałby za sobą nie tylko rycerzy doliny ale i całą północ. co z kolei może nawet pozwoliłoby mu pokonać samych Lanisterów, o których słabości doskonale wie (również dzięki temu, że był master of coin - trochę szczegół, ale dość istotny wobec problemów finansowych lwów). tak więc ok, nie jestem pewien, czy spisał Sansę na straty, w sensie że może zginąć i go to nie obchodzi. tyle że jej życie nie jest mimo wszystko zagrożone (bękart potrzebuje potomka), więc tak inaczej LF zrealizuje swój plan (uratowanie Sansy itd.). co w sumie razem wszystko ma sens biorąc pod uwagę charakter LF, to że od początku serialu jest przedstawiany jako bydlak, który nie cofnie się przed niczym aby osiągnąć cel, a tym celem jest jak najwięcej władzy, co przecież stopniowo realizuje (master of coin --> harenhal --> dolina --> winterfel --> iron throne? ;]).



Cogman stwierdził że LF nie wiedział o Ramsayu sadyście. Ja tylko powtarzam po nim.


a ja nie twierdzę, że wiedział. ot, to bez znaczenia dla planów LF. grunt żeby Sansa była żywa, gdy on przybędzie ją uratować, a to jest raczej pewne, bo boltonowie chcą się związać z krwią starków.

Parus
Poziom 5
Awatar użytkownika
Rejestracja: 5 kwie 2012, o 08:23

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Parus » 18 maja 2015, o 21:31

Pragnę zwrócić uwagę na jedną rzecz, która w serialu doprowadziła mnie do feministyczno-szewskiej pasji.

Noc poślubna Daenerys i Khala Drogo w książce. Dany była przerażona, jednak bardzo jej się później podobało. W serialu? Została zgwałcona.

W serialu Jamie zgwałcił Cersei w sepcie. Jeżeli dobrze pamiętam w książce tak to nie wyglądało.

W serialu Ramsay zgwałcił Sansę. Nie muszę dodawać, że Sansa jest dziewicą w książce?

Nie rozumiem tego. W książce Martin nie opisywał gwałtów (był jeden z Jeyne), a w serialu trzy główne bohaterki musiały zostać zgwałcone. To jest już obrzydliwe.

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 21:47

W książce Martin nie opisywał gwałtów (był jeden z Jeyne), a w serialu trzy główne bohaterki musiały zostać zgwałcone.


No to będzie grząski temat. Imo Martin opisuje gwałty w taki sposób, że nam się wydaje jakby ich nie było. (To mnie szczerze trochę u Mistrza ta maniera denerwuje). A Dedeki po prostu uwypuklają i przedstawiają to w ostrzejszej formie.
Jedynie książkowej Sansy to nie dotyczy, Dedeki po prostu pojechali po bandzie i niemal całkiem przymycili u niej wątek Jeyne. A taką miałam nadzieję że jej tego najgorszego oszczędzą. :evil: :evil:
To oczywiście nie bo po co. @villagers @censored @chainsaw

Dziękuję Goszko za poprawkę, ja w tych nerwach po prostu czasem... ;)
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Bzhydack » 18 maja 2015, o 22:22

No dobra. Po kolei.

Wątek Aryi i Domu Czerni i Bieli bardzo klimatyczny, choć może się nieco dłużył początkowo. Ale widok Sali Twarzy wynagrodził z nawiązką. I jeszcze ta muzyka w tle @serducho

Watek KL. Petyr knuje dalej jakoś. Proces był nawet nawet. Powtórzę za Noreen:
To co zrobiła Marge to nie było zwykłe kłamstwo, to było krzywoprzysięstwo. W oczach Wróbla będzie to przestępstwo przynajmniej równe cudzołóstwie. Oczywiście muszę tu zaznaczyć, że Wielki Wróbel zdecydowanie wymiata.
P.S. Czy to było tłumaczenie czy oryginał, nie mogłem się wsłuchać, ale słowa LF o tym że Lew zawiśnie od razu skojarzyły mi się z szubienicą.

Wątek Jorah + Tyrion. Bardzo fajnie się o oglądało, dostaliśmy fajne teksty obu panów. I wcale nie było to naciągane, nawet złapanie przez handlarzy.

Wątek Winterfell. No cóż, fanfik ale chwali się konsekwencję (i nawet logikę jaką-taką) prowadzenia. I pięknie, i strasznie, i mocno. Myślę, że mimo wszystko Sansa się nie złamie.

Wątek Dorne. To było tak głupie, że aż śmieszne. I pewnie jeszcze Bronn nam od trucizny umrze. A z Oary wcale nie taki chojrak, skoro Jaimiemu nie mogła dać rady.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 18 maja 2015, o 22:42

O, Bzhydack :)

P.S. Czy to było tłumaczenie czy oryginał, nie mogłem się wsłuchać, ale słowa LF o tym że Lew zawiśnie od razu skojarzyły mi się z szubienicą.


Zanim ostatnia scena totalnie zepsuła mi dobry humor, miałam zaciesz wielki z tych słów LF. Bo odczytałam ją bardziej dosłownie niż zapewne chciałaby tego Lwica. I że ten, jakiś Lew osobiście zawiśnie nad WF. To mi pasowało do kolejnej mojej urojonej teorii ;)

A to może jeszcze Dorne ;) No typowo Brygada RR, jeszcze mi muzyczki z Benny Hilla zmiksowanej z motywem muzycznym z Power Rengers brakowało^^. Jeden kwik :lol:
Tak durnie i plastikowo że szok. O dziwo miałam z tego tyle śmiechu że aż mnie brzuch rozbolał. :lol: :lol:
Logika leży i kwiczy wniebogłosy. Starsky Jaime i Hutch Bronn wbijają bez przeszkód do Ogrodów, hasając tuż pod balkonem Dorana licząc że może nikt nic nie zauważy^^. Bękarcice powolne jak muchy w rosole, tragedyja. Sorry ale co Obara usta otworzy to...Na szczęście jak to ktoś na internetach ujął Balotelli zaprowadził porządek ;)

Myrcella i Tristane - wciąż lepsze lafstory jak Twilight :lol: Nie no, znak równości się należy jak psu zupa.
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Nettles z Gór » 18 maja 2015, o 22:48

Po prostu 3/6, odcinek kompletnie bezbarwny poza ostatnimi paroma minutami. Bez żadnych minusów i prawie bez plusów. Jednak najsłabszy ze wszystkich dotychczasowych.

A po kolei:
- Arya w Braavos, scena z dziewczynką wypadła ciekawiej podobnie jak opowiadanie swojej historii przez Aryę (w tym kwestia nienawiści do Ogara), salę z twarzami wyobrażałam sobie jako mniejszą;

- Tyrion i Jorah, tylko dyskusja z handlarzem niewolników miała jakiś koloryt, czyli jak karła uratowały jego klejnoty rodzinne :D (i nie mówię tu o złocie Lannisterów);

- Paluszek i Cersei, czyli niech żyje plan zorganizowania wojny wszystkich ze wszystkimi, to akurat w stylu LF, tylko książkowy Lord Baelish by nigdy tak wprost i otwarcie nie wykładał swoich planów. Jego „ochrona” całkiem nieźle wypadła przy scysji z wróblami;

- Dorne – Areo Hotah i „Żona Dornijczyka” ratują ten wątek. Bękarcice im mniej mówią tym są lepsze. A młody Martell zwyczajnie nie myśli;

- Olena i Cersei, czyli zasadniczo Lwica wypowiedziała wojnę Tyrellom, co było tak głupie z jej strony, że aż książkowe;

- Przesłuchanie przez Wielkiego Wróbla – i już wiemy za co siedzi Margaery, szkoda, że w momencie kiedy zaczęła zeznawać było oczywiste w jaki sposób Wielki Wróbel pozawala jej wykopać pod sobą dołek. Tommen wypadł świetnie, aż było żal jego bezradności. Olyvar, rzecz jasna nie miał zamiaru nadstawiać skóry dla klienta i grzecznie zeznawał jak go o to poproszono. Każda inna opcja byłaby w jego wypadku dziwna, bo przecież od burdeltaty nikt nie wymaga altruizmu i poświęcania się dla innych. Cersei oczywiście była tak upojona wygraną z Różyczką, że kompletnie przegapiła znaczenie tego co zrobił Wielki Wróbel i machnęła ręką na to co może zrobić Olena;

- Kąpiel Sansy – czyli Myrynda ewidentnie usiłuję ją wypłoszyć;

- Ślub Sansy – przepięknie wyszło to jakim świrem jest Ramsay i wcale się nie dziwię, że Ivanowi było to tak trudno zagrać, bo w całości szło tu o emocje, ale scena w sumie będąca jedynym dużym plusem odcinka, bo też chyba po raz pierwszy dali sobie siana z dosłownością. Na szczęście Sansa to nie Jeyne Poole i mieliśmy scenę paskudną, ale nie obrzydliwą. A Sansa to ma pecha do mężów (w tym narzeczonych): na trzech dwóch było sadystami, a jeden był karłem (choć to była jedyna jego wada – może Sansa w końcu doceni Tyriona). Dziewczyna swoje już przeszła i nie jest mimozą, więc jakoś sobie poradzi.

Tak przy okazji to mam nowy/stary ship do popierania: Ramsay + palik @devilock . Dołącza jako towarzystwo dla duetu Kark Paluszka + Światłonościa.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Noreen » 18 maja 2015, o 23:39

Nettles z Gór pisze:Tak przy okazji to mam nowy/stary ship do popierania: Ramsay + palik . Dołącza jako towarzystwo dla duetu Kark Paluszka + Światłonościa.


Nett ciężko nie szipować :prev: ja z niecierpliwością czekam jak Ramseya spotka coś gorszego niż palik xD i co jak co, ale to akurat będę oglądać z usmiechem i często

Co do Littlefingera to po tym odcinku również nie zależy mi już na jego głowię :mrgreen: choć lepiej aby wyrok wykonała właśnie Sansa @woohoo
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Bzhydack » 18 maja 2015, o 23:50

Dziewczyny, może by tak stosik ku chwale R'Hlorra? Tylko z wiatrem bocznym, żeby się Rams nie udusił tylko piekł powolutku. I żadnego łucznika skracającego męki. Byłoby od razu sympatyczniej i cieplej :D

A żeby nie było off-topu, to napiszę jeszcze że jedynym który ratował wątek dornijski był Areo, a zwłaszcza jego badassowy tekst do Jaimiego:

Obrazek
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Schanna » 19 maja 2015, o 02:22

3/6. Bałam się oglądać bo wiedziałam że będzie ślub w Winterfell i że pęnie mi serce ale okazało się że to był jeden z najmniejszych problemów tego odcinka. Dostaliśmy w końcu rozwinięcie intryg tego sezonu i rozwiały się wszelkie nadzieje że to co wymyślili twórcy ma jednak jakieś mocne ręce i nogi. Okazało się jednak że Westeros zamieszkują sami idioci. Przy nich książkowa Arianne to osoba sprytna, przewidująca, wręcz mądra.

Zacznę od Dorne. Żenada i porażka na całej linii. Nie jestem fanką Dorne w książkach ale patrząc co się dzieje na ekranie żal mi tych którzy się tym wątkiem ekscytują a dostają od dedeków marną parodię GoT. I jedyne co im zostało to jarać się kolesiem który wypowiedział ledwo dwa zdania, bo tylko jego jeszcze totalnie nie zepsuli. Nie będę się rozpisywać bo chyba już wszystko zostało napisane. Dno. To ja już wolę Danutkę.

KP też wyraźnie obniżyło poziom, na każdym poziomie. Tommen to taka c...a, żaaaaaaaaaaaal. Z kim Cersei zrobiła to dziecko? I to pojmanie Marg. Za jedno kłamstwo, i to nawet słabo udowodnione. Nawet jeśli chłopak zna położenie każdego pieprzyka na tyłku Lorasa nie udowadnia że królowa kłamała do jasnej ciasnej. Patrzyłam i nie wierzyłam.

A teraz sprawa Littlefingera. Zawsze wierzyłam że ten książkowy poświęci Sansę, jeśli będzie musiał. Ale że jest mu ona po pierwsze potrzebna, a po drugie że na prawdę jej pragnie, że jest wisienką na torcie jego przyszłego triumfu. Dziedziczka największego rodu to klucz do wielu drzwi którego nie wyrzuca się od tak. Ale w serialu Paluch to marny gracz (jak chyba każdy w tym świecie patrząc na ten odcinek), który oddał ją na pastwę psychopaty o którym nic nie wiedział (pokrójcie mnie ale ten książkowy to jednak opierał swoje plany na wiedzy o ludziach), naraził ją na cierpienie i śmierć a siebie na jej utratę. I po co? Niech mi ktoś to wytłumaczy.
Przez to te wspaniałe, przejmujące sceny z Winterfell zostały całkowicie zepsute gorzkim posmakiem bezsensu.

Przejdę do plusów.
Arya w Domu Czerni i Bieli. Bez szału ale bardzo fajnie. No i najlepszy dla mnie fragment odcinka czyli wspomnienie Sandora @serducho . Ale przez to przez całą scenę Sansy krzyczałam że chcę Ogara, niech przyjdzie i ją zabierze, niech się spełnią wszystkie najbardziej kiczowate fantazje SanSanek, bylebym nie musiała patrzeć na to co się dzieje.
Tyrion i Jorah- po raz kolejny bardzo miłe sceny.
Piękna Sansa, piękne Winterfell, idealny klimat, cudowne aktorstwo, zwłaszcza Theon. Moje serce w strzępach, ale tak powinno być.

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: mystra » 19 maja 2015, o 06:58

Schanna

Też tak myślałam w kwestii LF. Ale jak sama zauważyłaś książkowy LF a serialowy to nie to samo.


Zastanawiam się jednak czy to Ramsay nie zasługuje na większy hejt niz Petyr. W końcu Sansa wiedziała z czym wiąże się wyjście za mąż... Rozumiem, że gdyby protestowała do ostatniej chwili ale ona zgodziła się na plan Petyra. Któż mógł przewidzieć, że trafi jej sie totalny psychol. Tj było to oczywiście to przewidzenia, ale twórcy postawili widocznie na inną drogę.

Co do słów Petyra to wydaje mi się jasne, że w rozmowie z Cersei nie mógł powiedzieć, że chce, żeby to Sansa była namiestniczką. Chociaż czego on chce to już totalnie nie wiem... On sam chyba tego nie wie.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

lorak
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 wrz 2011, o 14:13

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: lorak » 19 maja 2015, o 09:49

Schanna pisze: naraził ją na cierpienie i śmierć a siebie na jej utratę.


jaką śmierć? przecież bękart też jej potrzebuje i LF o tym wie, więc żadna śmierć jej nie grozi przez przynajmniej 9 miesięcy. a do tego czasu to LF już tam będzie z rycerzami doliny i rozniesie w pył pozostałości po starciu Stannisa z boltonami.

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Noreen » 19 maja 2015, o 09:55

mystra pisze:Zastanawiam się jednak czy to Ramsay nie zasługuje na większy hejt niz Petyr.


Owszem, ale jednak to nie Rams wykazał się totalną głupotą. Mimo, że jest psychopatą i degeneratem, na którego śmierć wszyscy czekamy to jednak pozostał sobą. Petyr natomiast pozbył się Sansy i pojechał robić karierę do KP. Ja nie widzę tu żadnych okoliczności łagodzących.... Bo dotąd byłam pewna, że Petyr zapewnił Sansie ochronę w WF ( choćby tę babcie), ale jednak koło pod tytułem "cierpiąca Sansa" nadal się kręci w najlepsze od 1 sezonu... Sansa zaufała Paluszkowi i źle się to dla niej skończyło. Teraz tylko czekać na kompanię Theon, Brienne, Pod i dobra staruszka, którzy przywrócą Sansie na powrót wolność...
Sorry, może się to jeszcze zmieni (oby), ale na chwile obecną nie widzę przyszłości dla PetSanu @cry

Lorak może sobie LF przyjeżdżać, ale coś wątpię, aby zastał tam Sansę. A nawet jeśli to raczej dziewczyna nie rzuci mu się w ramiona :D ... naszczęście być może w tym samym miejscu znajdzie się Stannis i ukaże zarówno Boltonów jak i grającego na dwa fronty, "przebiegłego" Paluszka :mrgreen:
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

Luiza
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 paź 2013, o 01:56

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Luiza » 19 maja 2015, o 10:17

Widzę tu duży potencjał dla StanSanu :P Podchodząc już czysto spekulatywnie:
Sansa dostaje się w ręce Stannisa razem z Brienne i Theonem. Brienne rezygnuje z zemsty za Renly'ego, bo widzi, że Stannis rzeczywiście ma szansę przywrócić Sansie Winterfell. Baelish w tym czasie musi się wydostać z KP (co łatwe przy Wierze Wojującej wcale być nie będzie, jako, że mają go na oku), przedostać się do Doliny, zebrać wojska, przejść przez Dorzecze i dotrzeć do Winterfell (co mu trochę zajmie). W tym czasie Stasiu pięknie pokonuje Boltonów, obdzierają ich ze skóry. Wpada Baelish, Stannis uważa go za zdrajcę, ale zważywszy na to, że ogólne pojęcie jest takie, że niby "pomógł" Sansie, to pozwala jej zdecydować, co z nim się stanie.
Sansa siedzi na tronie jako Lady Winterfell. Theon i Brienne stoją za nią (Theon wyznał, że Bran i Rickon żyją, pomógł Sansie więc został ułaskawiony, również za jej wstawiennictwem). Patrzy na Baelisha, który żyje by służyć. Zerka za okno, gdzie widzi kołyszącego się na wietrze trupa Ramseya. I mówi z obrzydzeniem:
-Destroy him.
Po czym wstaje, wychodzi z komnaty, a ostatnie co widzimy to przerażonego Petyrka, do którego zbliżają się rycerze Winterfell z odsłoniętymi mieczami. Drzwi zamykają się za Sansą.

Ha! :D
Obrazek Obrazek
Shameless SanSan shipper#teamSansa
Front Obrony Sansy #teamSandor

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Asiek » 19 maja 2015, o 10:21

mystra pisze:W końcu Sansa wiedziała z czym wiąże się wyjście za mąż... Rozumiem, że gdyby protestowała do ostatniej chwili


zabrakło mi zwłaszcza "hej, chłopaki, ale ja jestem mężatką i póki wielki septon nie unieważni małżeństwa mogę być tylko i aż narzeczoną Ramsaya". Sansa tymczasem robi z siebie bigamistkę, co nie przeszkadza absolutnie nikomu. Chyba że w serialu małżeństwo z Tyrionem gdzieś po drodze zostało unieważnione, a ja tego nie odnotowałam, to zwracam honor.

Tommen swoją totalną ciapowatością i bezradnością właśnie roztrwonił kapitał sympatii, jakim obdarzyli go widzowie po zejściu z ekranu Joffreya.

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Bzhydack » 19 maja 2015, o 10:45

No mi też brakowało jakiegoś nawiązania do poprzedniego ślubu Sansy, ale całkiem możliwe, że choć teoretycznie stara i nowa religia współistniały ze sobą, to w serialowym uniwersum każda nie uznaje obrzędów drugiej, zatem można mieć mieć dwóch mężów według dwóch religii :D
Oczywiście jest to bardzo naciągane, ale innego wyjaśnienia nie widzę. Choć może LF będzie załatwiał unieważnienie w kolejnym odcinku, co jednak nie musi mu się udać.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Noreen » 19 maja 2015, o 10:52

Luiza wspaniale :D
Podpisuje się pod takim zakończeniem. Sansa namiestniczką północy, która wymierza karę zdrajcom. Jak już obedrą Littlifingerka ze skóry Sansa może następnie zwrócić swój wzrok na Freyów :^^: I tak północ, ze Stannisem i Doliną (która będzie należała pośrednio też do Sansy) ruszą na południe i wyczyszczą królestwo :mrgreen:

Wracając do Dorne, to ciekawe czy pojawi się w następnym odcinku :prev: przecież widzowie zostali potraktowani tam taką dawką emocji ostatnio, że teraz muszą nabrać głębszy oddech. Za dwa tygodnie Dorne znowu wróci i zobaczymy Dorana siedzącego na balkonie przez dwie minuty, który mówi do Hotaha "oj nie ładnie to się porobiło" i znowu odcinek przerwy przed wprowadzeniem romansu Bronna z Tyene :prev: tyle emocji... ;/
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: LuckyLolitka » 19 maja 2015, o 10:53

(pokrójcie mnie ale ten książkowy to jednak opierał swoje plany na wiedzy o ludziach)


Zgadzam się z Tobą Shanno. Dlatego tak mnie boli co robią z Paluchem :roll: Książkowy nie pozwoliłby sobie na podobne niedopatrzenia.

Zastanawiam się jednak czy to Ramsay nie zasługuje na większy hejt niz Petyr. W końcu Sansa wiedziała z czym wiąże się wyjście za mąż... Rozumiem, że gdyby protestowała do ostatniej chwili ale ona zgodziła się na plan Petyra. Któż mógł przewidzieć, że trafi jej sie totalny psychol.


mystro, dobrze wiesz jak jest. Hejt na Palucha większy nawet niż na Ramsaya który de facto czynu się dopuścił był totalnie do przewidzenia. To Ramsay gwałci a odbiór jest taki jakby w zasadzie Paluch zrobił to sam. Noormalka.

Jaki Stansan? Brienne nie zapomni o Renlym, nie nie. @woohoo Oathkeeper ma jeden cel do wypełnienia.

Ja tam jestem ciekawa jak Petyrowi wyjdzie dowodzenie wojskiem ekhem.
O Martinowego bym się nie martwiła, ale dedekowy...Zagwozdka ;)

Mam nadzieję że lekceważące dowalenia Cersei że Paluch zna się tylko na pieniądzach i burdelach nie oddają prawdy :^^:

lorak, muszę powiedzieć że Twoja wizja mi się podoba :mrgreen:
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Game of Thrones S05E06 "Unbowed, Unbent, Unbroken"

Postautor: Bzhydack » 19 maja 2015, o 11:07

Kto kogo rozniesie w pył to się okaże.
Nie sądzę jednak, by LF dowodził wojskiem sam. Możliwe, że nawet go nie poprowadzi. Wodza wojsk Doliny upatrywałbym w Spiżowym Yohnie, ewentualnie w tym Corbrayu, co się tam szwendał, Vance chyba mu było. Za Paluchem rycerze po prostu nie pójdą.
Nawet gdyby to był LF książkowy i sam dowodził, to jednak nie jestem pewien czy dałby radę Stannisowi, nawet z potężnie nadszarpniętymi siłami. Do dowodzenia armią jednak trzeba trochę innej wyobraźni niż do knucia intryg i obracania pieniędzmi.

A Brienne... Powiem wam szczerze, zawsze się zastanawiałem jak dobrym wojownikiem jest Stannis. Nigdy nie widzieliśmy go w akcji z silnym przeciwnikiem.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 5”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość