Game of Thrones S05E07 - The Gift

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "The Gift"?

1
2
4%
2
9
18%
3
13
26%
4
12
24%
5
11
22%
6
3
6%
 
Liczba głosów: 50

Had
-#pwnage
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 gru 2004, o 17:47

Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Had » 25 maja 2015, o 13:24

Wiem już doskonale, że będę w mniejszości zdecydowanej, ale odcinek bardzo mi się podobał.

Wszelkie głosy typu, że mnie chyba pogięło, proszę zachować dla siebie, w razie czego. Już jakieś dwa sezony rozgraniczyłam sobie w głowie serial i książkę. Od tego czasu oglądanie GoT to sama przyjemność.

@starfool Winterfell

Wątek idzie kompletnie swoją drogą już, ale szczerze, nawet mi to nie przeszkadza. Miło mi się go ogląda. Ciężko powiedzieć dlaczego. Może to przez to, że jest to coś nowego jednak, że mnie zaskakują, że nie mam pewności co się stanie.

Trochę zastanawiała mnie Brienne wypatrująca na Winterfell. Czyżby zdążyła do WF wpaść, uprzedzić wieśniaków, że zbawi Sansę w razie czego i to ona była tymi "Przyjaciółmi na Północy"? Lubię Theona. Alfie pięknie gra człowieka z wypranym do szczętu mózgiem, choć, czy to tylko ja, czy widać, że kiedy Sansa przypominała mu, kim jest, coś jakby trochę pękało?

@starfool Północ

"Jajo, śniło mi się, że jestem stary..." - straight into feels. DD lubią pomijać książkowe cytaty, dziękuję, że jednak tutaj zostali wierni książce. Smutłam niesamowicie, choć scena była dość krótka, jednak złapało mnie to za serce. Tak, że reszta wątku Murowego mi w sumie przeleciała koło nosa. Sam Zabójca już nie Niepokalana Dziewica i jego "Oh my..." jednak mnie rozbawiły.
Stannis był. I w sumie tyle. Choć podoba mi się, że zaczyna sobie uświadamiać, że Melisandre to wariatka :D.

@starfool King's Landing

Podobała mi się rozmowa Olenny i Wróbla. Podobała mi się rozmowa Olenny i Petyra. Diana Rigg rządzi niepodzielnie w każdej swojej scenie.
Bardzo podobała mi się scena w Czarnej Celi. Jak Rożyczka pokazała swoją prawdziwą twarz, a Cersei miałam ochotę złapać za włosy i walnąć nią w drzwi. Czyli Lena dalej w formie ;). No i późniejsza konfrontacja Cersei-Wróbel-Lancel i jej finał. Szkoda, że MOCNO przyspieszą tą akcję, bo staczanie się w szaleństwo Cersei mogłoby być ciekawe, ale grzecznie będę czekać na spacerek za tydzień ;).

@starfool Mereen

Danka jak Danka. Choć Emilia ma jednak szerszy wachlarz wyrazów twarzy. Szkoda, że tak mocno skrócili historię Joraha i Tyriona i już wszystko jest na stole. Choć z drugiej strony myślę, że zamiast tego mogłabym dostac Śliczną i Grosik... to nie, nie będę narzekać. Aczkolwiek na nowo odczuwam zaciekawienie wątkiem.

@starfool Dorne
Mamooooooo! Ten wątek jest gupi. Ten wątek nie ma sensu. Jak Dorne :D. Bękarcice są cienkie jak dupa nomen omen żmii. Ten wątek w piątym sezonie służy chyba głównie szczuciu cycem. Tylko zamiast Arianne, mamy Żmijki Oberyna.

"Najemniku powiedz przecie, kto ma najlepsze cycki na świecie..."

Przynajmniej śpiewający Bronn zrobił mi dzień ;). I to w sumie naprawdę tyle.

Dam czwóreczkę, bo odcinek był słabszy niż kilka poprzednich, ale ogólnie, podobał mi się.
There is special place for me in hell... IT'S CALLED THE THRONE.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Bombacjusz
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 lip 2006, o 15:17

Game of Thrones S05E07 "The Gift"

Postautor: Bombacjusz » 25 maja 2015, o 13:39

Siędzę i płaczę, ale po kolei

Dorne.

Scena pomiędzy Bronnem a kolejną nosicielką cycków i innych przydatków murowanym kandydatem do dorocznej nagrody za najbardziej żenującą scenę roku przez najbliższe 10 lat. Jedynym jasnym punktem jest potwierdzenie wokalnych talentów Flynna. Scena między Jaimiem a Myrcellą nie kandyduje do tej nagrody z dwóch powodów. Jest krótsza i dialogu: -Miałeś kiedyś więcej włosów - I rąk. NO I GDZIE W MORDĘ JEŻA JEST DORAN?!?!?

Mur

Żegnaj, maesterze Aemonie, będzie nam Cię brakowało. Duży plus za adaptację dialogu z książki i pogrzeb. No i ser Alliser i słabo zawoalowana groźba. Generalnie Sam jako jasny punkt odcinka, można go bić, ale i tak powstanie jak krasnoarmiejec do ataku. No i w końcu też zaznał męskich przyjemności. Brawo mu. Wyjazd Jona do Hardhome kolejna okazją do pokazania Tegotamgówniarza Jakmutambyło. Jego ultramroczna twarz i zacięte spojrzenie to sugestia o subtelności kafara i delikatności gruszki dziobowej tankowca.

Po drodze Winterfell

Nożeszkur... Dopóki mamy dialog Stannisa z Davosem jest dobrze. Ale potem Melisa i jej propozycja, Jedyną sensowną reakcją Stannisa powinno być podetknięcie babie sztyletu pod gardło i propozycja wieczystego zatkania jadaczki na ten temat z wymianą na kolumbijski krawat. A tak mamy kolejną groźbę podpałki.

Winterfell

Tutaj całkiem sympatycznie. Tak, Theona nie ma, jest Fetor. I Ramsay taki jak go lubimy wraz z hobby Boltonów. Aż się uśmiechnąłem widząc oskórowaną przedstawicielkę Ruchu Oporu Przeciw Boltońskiej Uzurpacji, Zarząd do Spraw Ewakuacji Sansy. Tak, tak ma być. Dialog Sansy z Ramsayem też wypadł bardzo ładnie, widać, że dziewczę usiłuje coś motać, ale wypadłaby bardziej przekonująco, gdyby nie wzywała Batmana. A raczej Batwoman czającą się pod zamkiem. No ale skoro była Gwen, a nie kazano jej wygłaszać kolejnych bzdetnych tekstów uznam to za plus.

Królewska Przystań

Całkiem nieźle. Królowa Cierni pierwszy raz chyba zaniemówiła uświadomiwszy sobie, że ma do czynienia z autentycznym nieprzekupnym, fanatycznie wierzącym kapłanem. Co mocno odróżnia ją od Cersetki, która tego nie rozumie nawet wtedy, jak zamykają ją w celi. Generalnie sceny Leny bardzo dobre, widać jak bardzo Królowa Matka nie rozumie sytuacji, jaką sama wykreowała, jej chorobliwe uczucie do syna, tryumf w celi Margaryny, kompletne niezrozumienie aluzji Ćwirka i jego zaproszenia do wyspowiadania się i pokuty, a potem kompletne zaskoczenie, że ją ktoś śmie tak traktować. Już Tommen wykazuje więcej rozsądku. Miota się, chce wydać rozkaz ataku na sept, ale rozumie tez zagrożenia. Nie tyle może polityczne ile dla ukochanej. Jest naprawdę milusi. Aż szkoda go będzie chować. Smętny Petyr w burdelu nastawił mnie nadspodziewanie dobrze do całości. Szkoda, że ćwirki pomniejsze nie puściły całego interesu z dymem. No ale jego dialog z lady Olenną. Tak mógłby negocjować słabiutki w polityce i intrygach Ned, ale nie Paluszek. Utrata pozycji Superalfonsa Królewskiej Przystani aż tak go rozstroiła?

Za morzem.

To miał być targ niewolników? :oops: Nie wiem co tu napisać. To było prawie tak żenujące jak Dorne. Jednak Emilka w tym sezonie zdecydowanie używa dużo więcej mimiki. Nie wiadomo co ja bardziej zbrzydziło. Amatorska jatka na tym pobocznym boisku czy widok ser Joraha. Całość jednak trąci słabizną.

Podsumowanie. 2.

Naciągane jak gacie Anji Rubik na tyłku Kim Kardashian
Pani, Twych wdzięków nie trzeba mi wcale, co rzekłszy odszedł, nie wrócił...

Wrathu
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 lis 2014, o 18:46

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Wrathu » 25 maja 2015, o 14:12

Odejście Aemona Targaryena to nie tylko najbardziej wzruszająca scena tego sezonu, ale jedna z w ogóle. Odszedł kolejny miły starszy pan. To smutne, gdy mili starsi panowie odchodzą. Plus za wywoływanie emocji i słowa, które mówił Aemon. "Jajo... Śniło mi się, że jestem stary..." Scena pogrzebu również poruszała.
Sam Tarly, jak dla mnie, jest zdecydowanie bohaterem tego odcinka. To było piękne, gdy pomimo ciężkiej do przeoczenia słabości, wciąż stawał w obronie Goździk. Epickie, gdy pojawił się Duch. Jak już kiedyś wspominałem, Sam i Goździk to moja ulubiona para. Scena ich zbliżenia była nieco ugrzeczniona, ale była. I to było też piękne.

Tytuł kazał mi przypuszczać, że odcinek będzie zawierał wątek Aryi - a tu taka niespodzianka. Darem okazał się Tyrion Lannister. Moment, w którym przedstawia się Daenerys - wspaniałe! Minus w tym wątku: scena Danki z Daariem. Chyba zaczynam podzielać irytację innych. Niemniej jednak - Tyrion wreszcie spotkał Daenerys! Tak długo na to czekałem!

W Winterfell już prawie dałem się nabrać, że Fetor zapali świeczkę. Już prawie uwierzyłem, że uda mu się przezwyciężyć swoją nową tożsamość i zrobi, co trzeba. Albo przynajmniej nie wygada się Gordonowi Ramsayowi, który akurat tam był.

Królewska Przystań - cóż, oprócz finału, w którym Cersei wreszcie dostaje na co zasługuje i jej wcześniejszej radości po doprowadzeniu Margaery do granic wytrzymałości, a także rozmowy z Wróblem - mogłoby tego wątku nie być. No dobra, to głównie Tommen mnie tak negatywnie do tego nastawił.

Dorne - a jednak stało się. Bronn x Tyene, shipuję ich. Będą odjeżdżać na koniu w stronę zachodzącego słońca, a potem wezmą ślub i będą mieć piękne dzieci.

Stannis - widać było, jak bardzo chce Mel, ale potem nagle zmienił zdanie, gdy ta próbowała skłonić go do użycia Shireen. Ciekawe, jak to się skończy. Hmm, czy w książce Mel nie została czasem na Murze?
Ostatnio zmieniony 25 maja 2015, o 23:08 przez Wrathu, łącznie zmieniany 1 raz.
Wrathu - muzyka inna
komiks internetowy Tak się dzieje, gdy tak jest - Cała prawda o życiu w absurdalnym ujęciu
Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout

drowned_arya
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 kwie 2015, o 20:34

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: drowned_arya » 25 maja 2015, o 14:19

Mur, Winterfell, Stannis i, o dziwo, Dorne bez zarzutu moim zdaniem. O Murze nie ma co za wiele pisać. Aemon mnie wzruszył, pożegnanie Jona i Sama przypominało mi ostatnie pożegnanie Jona i Robba, Sam i Gilly do przewidzenia, erotyczne spojlery się sprawdziły xD Bardzo podobała mi się w tym odcinku Sansa. Szkoda tylko, że Theon ją zdradził, ale zdziwiłabym się gdyby tego nie zrobił. W końcu Ramsay uczynił z niego swoją marionetkę i niejednokrotnie Fetor udowodnił mu, że go nie zdradzi i jest mu wierny. Biedna staruszka, musiała skończyć w taki sposób... ale podobał mi się ten twist fabularny, takie małe zaskoczenie, a Ramsay udowodnił, że nie jest tylko szalony i głupi. Zachowywał się bardziej jak ojciec. Krótka scena z Brienne tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to ona jest "przyjaciółką" Starków, która miała pomóc Sansie. Podobało mi się zachowanie Stannisa. Facet w tym sezonie jest doskonały i mówi z sensem. Dobrze, że nie zgodził się na spalenie Shireen. Po tym co jej powiedział, okazałby się draniem i kłamcą, gdyby pozwolił Melissandre ją spalić, choć i tak pewnie biedulka trafi w płomienie... Oby tylko nie z winy Stannisa. Może Melissandre spali ją wbrew niemu? Poważny konflikt pomiędzy Stannisem a nią byłby ciekawy, no zobaczymy, choć Stannis za takie coś mógłby ją wyrzucić ze swojego obozu. Scena pomiędzy Jaimiem a Myrcellą bardzo krótka i w sumie nic nie wnosząca, ale mogła być. Scena w więzieniu to samo, ale nie wyszło źle, mogło być o wiele gorzej. Jestem ciekawa czy Tyene serio dała Bronnowi antidotum czy tylko się nim w dalszym ciągu bawi?
Teraz sceny, co do których mam mieszane uczucia:
Tyrion i Jorah wypadli lepiej niż w poprzednim epizodzie, lecz to ich niespodziewane spotkanie z Dany było dziwne i jakieś takie nienaturalne. A Daenerys dała się, brzydko pisząc, wyru***ć skoro na arenach nadal walczą niewolnicy. Panowie niewolników robią ją w konia, powinna ona jakoś sprawdzać czy na arenach naprawdę walczą ludzie wolni, ale może za bardzo się czepiam. KP też lepiej niż tydzień temu, ale nie wiem co sądzić o rozmowie Olenny z LF. Czyżby oni nadal razem knuli? Może LF uzgodnił z nią wysłanie Sansy do WF? I czy LF miał w rozmowie z Olenną na myśli Lancela czy kogoś innego? Na razie nie ma to sensu. Olenna nie poznała od razu Wróbla w sepcie? To też mnie zdziwiło. W końcu widziała go na procesie, no ale dobra. Może od tyłu nie tak łatwo go poznać xD No i dlaczego Cersei dopiero teraz została aresztowana? Lancel już dawno musiał wyznać swoje grzechy... No cóż, ogólnie odcinek lepszy o d 2 poprzednich, ale nie idealny. Ode mnie 5.
What is dead may never die, but rises again, harder and stronger.

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Magda21 » 25 maja 2015, o 14:23

Heh. Nie bardzo wiem czy w ogóle jest sens abym pisała wpis, bo to będzie wyraz żalu i niemocy. :roll: :roll: :roll: :roll:
Według mnie to był najsłabszy odcinek sezonu. Nic, absolutnie nic mi się nie podobało na tyle, żeby chwalić. :roll:
Ale po kolei:

[glow=red]Mur:[/glow]
Śmierć Aemona wzruszająca, trzeba przyznać. Dobrze, że dedeki postanowili zostawić książkowy cytat. Szkoda tylko, że całe emocje z tym związane zostały zaprzepaszczone beznadziejną sceną seksów Gilly i Sama, czyli chyba ostatniej książkowej rzeczy którą chciałoby się oglądać. W ogóle nie wiem po co ten motyw został wprowadzony, przecież bohaterowie ci pewnie już z 10 razy byli w podobnej sytuacji i jedyne co robili to grzecznie trzymali się za ręce. Bezsens tej sceny jest totalny.
A, i widać wyraźnie już, że Alliser coś kombinuje. Wydaje mi się że nie ma już wątpliwości kto będzie głównym motorem spisku przeciwko Jonowi.

[glow=red]Winterfell:[/glow]
W porównaniu do zeszłotygodniowego Winterfell, ten wydał mi się wyjątkowo niemrawy i w sumie nudny. Podkreślę tylko dwie rzeczy. Fetor nie zmienił się z dnia na dzień w Theona, co świadczy na plus i dodaje wiarygodności kreacji postaci. Wspomnienie Ramsaya o Jonie na pewno nie było bezcelowe, wydaje mi się już niemal pewne że Sansa będzie próbowała uciekać właśnie ma Mur (oby tylko nie przyjechała a tam Jon jest trupem....) Pewnie znajdą się fani Winterfell z tego odcinka. Cóż. Nie jestem fanką tego wątku i pewnie dlatego nie bardzo umiem docenić.

[glow=red]Tyrion, Jorah, Danka[/glow]
Jeśli uważasz Dankę za jeden z niewielu przyzwoitych punktów odcinka, wiedz że coś się dzieje. O dziwo, miała nawet jakąś mimikę i grę aktorską. Podejrzewam tylko, że moja względnie neutralna ocena wynika raczej z porównania do całości reszty. Sceny walki Joraha z niewolnikami nie były tak słabe jak piaskowe węże w poprzednim odcinku, ale powalać to to nie powalało....Mam nadzieję, że obecność Tyriona w Mereen poprawi nieco dynamikę tego wątku, bo pojawiała się groźba nudy i wtórności.

[glow=red]Stavosy:[/glow]
Heh............. Zgadzam się z Bombacjuszem, wszystko było dobrze dopóki Mel nie otworzyła twarzy. Serio, jestem przerażona i zszokowana faktem, że Stannis w ogóle rozważa opcję skrzywdzenia dziecka. Czytając leaki opisu 9. odcinka boję się, że to zrobi. Wtedy to już serio, wyjdę z internetu, pójdę do lasu i zamienię w runo.. [*]
Jeśli Stannis spali Shereen, albo zrobi jej w jakikolwiek sposób krzywdę, chwalone przez nas sceny ojca z córką okażą się niczym innym niż zachowaniem fanatyka i psychopaty. Jeśli to zrobi, nie będzie miało już zupełnie znaczenia czy wygra z tym Boltonem, czy nie. Co za różnica który psychol rządzi.
Nie umiem sobie wyobrazić czarniejszego scenariusza dla tego wątku, serio.

[glow=red]KP:[/glow]
Jestem zwiedziona tym, jak topornie pokazano powiązanie spisku Olennfingera ze sprawą Cersei. I tym, że wokół tego ich planu narobili tyle hajpu, a tak naprawdę to nie jest żaden masterpomysł, tylko proste wymienienie się faktami na temat (nazwijmy to oględnie) kontrowersyjnego sposobu prowadzenia się Królowej. Każdego pewnie dziwi, że Sersetka nie widzi, że skoro Wróble działają na zasadzie "moje słowo przeciwko twojemu", sprawa z Lancelem może obrócić się przeciwko niej. Widać jak bardzo nie rozumie ona tego co się dzieje i jak bardzo pogrąża poprzez każde swoje kłamstwo, nawet w stosunku do syna (którego ponoć kocha).
Ciekawi mnie w sumie jak w kolejnych odcinkach sprawa zostanie rozwiązana. To, że Tommen nic nie zrobi jest więcej niż pewne.

[glow=red]Dorne:[/glow]
No cóż. Wiadra gnoju na ten wątek już od dawna się leją, jedyne co można powiedzieć to to, że słusznie.
Z jednej strony totalnie zaprzepaszczono potencjał rozmowy Jaimego i Myrcelli. Scena ta nie wniosła niczego ani dla bohaterów ani dla widzów. Dodatkowo, poprzez pokazanie tego zanim jeszcze Jaime spotkał się z Doranem, dedeki podkreślają jak bardzo biernym władcą jest Książę Dorne. Jestem pewna, że takie skrajne robienie z Dorana ameby ma na celu wzmocnienie późniejszego kontrastu gdy okaże się, że jednak ma w głowie plan i myśli o zemście. Szkoda tylko, że przedobrzyli i doprowadzili do sytuacji, w której kreacja Dorana jako władcy traci wiarygodność nawet na płaszczyźnie codziennego rządzenia.
Z drugiej strony widzimy, że mityczny spoilerowy dialog między Tyene a Bronnem okazał się prawdziwy. :shock: Bez kitu, nie wiem czy to było głupsze niż poprzedni odcinek, wygrywający w kategorii głupoty scen walki, ale na pewno w kategorii głupoty scen rodzajowych nie ma konkurencji w całym 5. sezonie a może i całym GoT. Cycki Mel to była przy tym igraszka.
Najgorsze jest w sumie to, że ta scena nie wnosi zupełnie nic. Tyene gada sobie z Bronnem, gada, zrzuca ciuchy, świeci cyckami, wymusza na nim statement, daje odtrutkę i koleś przeżywa. Oglądałam przez facepalma, bo inaczej rzecz jasna się nie dało. Ja rozumiem że w GoT trzeba dawać gołe kobiety, sceny seksu etc. bo taki jest ten serial, ale patrząc na tę scenę miałam wrażenie, że telewizor mi o tej trzeciej w nocy sam przeskoczył na pornosa trzy kanały dalej.... Żal. [*]
Dla wątku bękarcic już w tym serialu nie ma jakiegokolwiek ratunku, jedyne co zostaje to robić memy.


Tak jak mówiłam, odcinek totalnie mi się nie podobał i daję 2 tylko dlatego, że mam świadomość że może być jeszcze gorzej.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Nan » 25 maja 2015, o 14:30

Dałabym 6 ale wątek Dorne i świergolenie przez kraty zepsuły cały klimat odcinka!

Północ

1. Ostatnie sceny z Aemonem.
Nie będę ściemniać autentycznie się popłakałam... Fajnie zaadaptowane cytaty z książki oraz przeniesienie akcji z powieści, która toczyła się na morzu. Wyszło bardzo realnie, intymnie i wzruszająco. Nawet scena pierwszego razu Sama była, jak na standardy "GoT" bardzo subtelna.

2. Winterfell.
Podobało mi się. W końcu widziałam emocje między Fetorem a Sansą. Dziewczyna jest silna i chciała się podzielić swoją siłą z Theonem... niestety facet potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wrócić to swojego dawnego JA. Czyżby Brienne stała za akcją z świecą? I czekała na sygnał?

3. Stannis.
Zima w końcu nadeszła :-) Fajnie pokazanie determinacji Stannisa aby w końcu odnieść zwycięstwo.Nie uważałam go za fanatryka, jednak widać, że pokłada wielkie nadzieje w wizje Czerwonej Kapłanki. Davos, jak zawsze głosem rozsądku. Mel jest kreowana na czarny charakter w tym wątku. Trochę zaniepokoiłam się widząc reakcję Stasia... powinien ją spoliczkować, albo przynajmniej zamknąć za takie propozycje! Źle widzę przyszłość księżniczki i to bez płomieni.

Królewska przystań
Przedmówcy powiedzieli wszystko o tym wątku co można było :-) Królowa Cierni "robi" wszystkie dialogi i sceny. Wróbel jest jak lider organizacji terrorystycznej i dyktator w jednym - ciarki mnie przechodziły. "Was jest niewielu, nas mrowie" zapowiedź wielkiej rewolucji Westerowskiej się zapowiada.
Akcje w lochach była bezbłędna. Piękna rozmowa "dwóch królowych" - uśmiech Cersei nie do zdarcia i... bum sama wpadał we własne sidła. Widząc pojmanie lwicy, aż mi się w żołądku kręciło - tak to sobie wyobrażałam! Spełnienie mojego książkowego snu, naprawdę :-)

Drużyna smoków :-)

Chyba scenarzyści nadrabiali wątki seksualne w tym odcinku. W końcu mamy "zbliżenie" Dany z Daario - wyszło naturalnie i na luzie, bez wzdychania do siebie nawzajem. Podobała mi się, bo myślałam, że aktorzy za sobą nie przepadają - nie było widać między nimi chemia, ale jednak coś jest :-) Tylko te "krwawe rady" mnie niepokoją...

Targ niewolników, jak to targ, za to Tyrion bezbłędny :-) Scena na tej małej arence to, jak deja vu z wszystkich filmów o gladiatorach hehe.

Jednak najwięcej emocji wzbudziło we mnie ponowne spotkanie Dany z jej Niedźwiedziem - szok, złość i cień sentymentu. Wątpię by przebaczyła, ale może będzie łaskawsza? Zobaczymy. Za to przedstawienie Tyriona poszło WOW - serial przyspieszył i cieszę się z tego, bo spotkanie Karła z smoczą królową to wątek na który najmocniej czekałam.

Dorne
Bez komentarza.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Ribald
Poziom 1
Rejestracja: 7 kwie 2014, o 16:19

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Ribald » 25 maja 2015, o 14:48

Na dwie rzeczy zwróciłbym uwagę:

1) Kto będzie "darem" Littlefingera dla Olenny? Z kontekstu wynikało, że świadek w procesie Cersei. Ale Lancel? W jaki sposób zamierzają go połączyć z Paluchem? Szukam w pamięci, ale nie mogę skojarzyć z całego serialu żadnego innego młodego i przystojnego, który by tu pasował...

2) Jorah Mormontus - ubawiłem się setnie jedną wielką parafrazą "Gladiatora". Nawet chwilowy właściciel naszej dwójki niewolników miał aparycję podobną do młodego Olivera Reeda, czyli pamiętnego Proximo. Tylko na koniec to Tyrion się przedstawił, a nie Jorah.

maciupka
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 paź 2014, o 18:16

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: maciupka » 25 maja 2015, o 15:23

To może tak od początku...:D

Winterfell- Sansa <3. Theon <3. Kurcze, sama się sobie dziwię, ale kupuję ten wątek. Sansiaczek nie jest już tą zaszczutą dziewczyną z Królewskiej Przystani. Scena z Theonem bardzo mi się podobała. Widać, że coś zaczyna w chłopaku pękać, ale nawet widok udręczonej Sansy nie wystarczy, by pokonać w sobie Fetora. Ramsay wciąż w formie, choć widać, że przytyk do jego pochodzenia zabolał. Oby tylko nie tykał Grubej Waldy Frey<3. Nie kumam tylko trochę motywu z Brienne- gdy w oknie wierzy zapłonie świeca ruszy niczym taran i wyrżnie Boltonów w pień? Hello, GOT to nie Avengersi -_-.

Stannis- dialog z Davosem był fajny(jak zawsze) ale eroMel zaczyna mni wkurzać. Stannis chyba zaczyna dostrzegać, że zabawa z kapłanką Pana Światła może się skończyć poważnym poparzeniem rączek. Oby tylko nie sprawdziły się przewidywania fanów, co do Shireen...

Mur- Szkoda, że nie zobaczymy już więcej maestera Aemona:(. Cieszę, się z tego, jak został ukazany w swoich ostatnich scenach- naprawdę wzruszyła mnie jego delikatność w stosunku do małego Sama. Widać, że Aemon był jednym z nielicznych naprawdę dobrych bohaterów Got.Przemowa Sama bardzo ładna, ale rozwaliło mnie trochę to groźne łypanie braci i mistrz dyskretnej groźby- ser Aliiser :D Do aktu miłosnego Sama i Goździk nie mam zamiaru się odnosić, powiem tylko, że to pojękiwanie było nieco żenujące...

za Wąskim Morzem cienista. Dario może i nie ma złotego zęba, ale nie brak mu złotych rad- no i kolejne seksy z Danutą. Danka natomiast w tym odcinku ani mnie ziębiła, ani grzała. Ot, kolejne życiowe dylematy. Targ niewolników... No kurde, to już mój osiedlowy stragan wygląda lepiej -_-. Walka "gladiatorów" nieco żenująca, ale przecież nic nie przebije pląsających bękarcic z poprzedniego odcinka. Żal Joraha i fajnie, że Tyrion w końcu poznał Danutę. Mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach trochę ją pohejtuje :D

Królewska Przystań- Rozbawił mnie nieco smutny Littlefinger w burdelu, ale poza tym nie mam zastrzeżeń. Widać, że Tommen powoli zaczyna wychodzić spod maminej spódnicy i jak bardzo nie podoba się to Lwicy. Cersei wyszła w tym odcinku kapitalnie- jest taka, jaka powinna być- przekonana o swoim sprycie nie widzi, że jej chytry plan tylko narobił jej potężnych wrogów, a potencjalny sprzymierzeniec jest tykającą bombą zegarową o kryptonimie "7". Olena jest jak zwykle bezbłędna, a o jej postaci mogłabym pisać pieśni :D. Widać, że staruszka nie da sobie w kaszę dmuchać i jest chyba jedyną osobą, która wie, że tej grze nie można ufać nikomu. Littlefinger znowu mało sprytny, ale zaczęłam się już do tego przyzwyczajać. A szkoda. Zaczynam martwić się o Marge:( O ile w książce dowody na nią są grubymi nićmi szyte, to w serialu sprawa wygląda poważnie. Oby Olena nie dała skrzywdzić wnusi!


Dorne- wątek suchy jak gardło po trzech dniach ustawicznego picia. Scena Myrcelli i Jaima nadawała by się do trudnych spraw- "Jaime, 31, jego córka nie chce wracać do domu i nie wie, że jest jej ojcem".
Żmijowe Bękarcice- z kim do cholery Oberyn spłodził takie dzieci?-_- Bronn ładnie zaśpiewał pisenkę, a Tyene pokazała cycki i to w zasadzie tyle. Gdzie jest Doran, się pytam?! Dlaczego DeDeki tak bardzo marnują potencjał Dornijskiego Master planu. Liczyłam w tym odcinku na Dorana a dostałam zlepek dwóch słabych, naciąganych scen. No, ale przynajmniej Bronn sobie po*ucha -_-
" A wszystko to jest identycznie trwałe jak numer telefonu na pudelku zapałek... "

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Vivien » 25 maja 2015, o 15:28

Świetny odcinek! Nareszcie coś ruszyło z akcją do przodu i w samą porę! Nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek poprzedni sezon potrzebował aż 6 odcinków na budowanie akcji. To jest niestety wadą tego sezonu, bo najwidoczniej wrócili do formuły "wszystkie punkty kulminacyjne w 8,9 odcinku", a w pozostałych takie trochę nic.

Wracając do odcinka, takie luźne spostrzeżenia:

*podoba mi się tytuł odcinka, jednak nie nawiązujący, jak wcześniej przypuszczałam, ani do tego Daru należącego do Straży, ani do wątku Aryi. Zamiast tego mieliśmy dar Joraha dla Dany i dar LF dla Olenny. Najs

*Wątek Tyriona i Joraha bardzo ładnie rozegrany. Najprzyjemniej się oglądało. Na arenie brakowało mi, by Jorah walnął tekstem w stylu "My name is Maximus Decimus..." xD

*Scena Dany i Daaria mało potrzebna. Podobał mi się jedynie moment w którym Daario Dobra Rada, radzi Dany by wymordowała wszystkich Panów na arenie. Zaplusował tym u mnie

*Sceny w Winterfell niekoniecznie potrzebne, bo nic nowego nie pokazały. Liczyłam na przemianę Fetora w Theona i scenę przy drzewie..

*Stannis&co na plus, szczególnie za ten speech z "or we march to defeat", który w podobnej formie padł w Deepwood Motte. Los Shireen za to pewnie przypieczętowany. Trochę smutno, ale w sumie od ubiegłego sezonu można było to przewidzieć. Pytanie tylko jak rozegrają jej śmierć. Czy będzie to samowolka Mel, czy za pozwoleniem Stannisa, czy Stannis w wyniku śmierci córki będzie w stanie normalnie funkcjonować?

*Dorne mi się wyjątkowo podobało. Choć akurat scena Jaime i Myrcelli była zupełnie nijaka. Jaime od kiedy ma krótsze włosy i nie ma dłoni, ma jakby mniej charyzmy. O dziwo jednak scena z Bękarcicami była niczego sobie. Wiadomo - Bronn @serducho ale również Tyene. Mimo że jestem kobietą, to muszę przyznać że ma się ona czym pochwalić. I zapewne kupiła ona cyckami sporą część widzów :D Niby tani chwyt, ale skoro działa?... No i scena nieźle poprowadzona. Również raduje fakt, że Bronn jednak nie umrze

*Godne wyróżnienia wszystkie sceny z Olenną oraz scena Cersei i Wielkiego Wróbla.

*Podróż Sama i Gilly do Cytadeli wydaje się pewniakiem. Poza tym był Duch! I wspomnienie o Eggu! I niemal pewne Idy Marshowe!

*Pada śnieg! Yay zima! @snow @xmass2 @xmass1

*Wygląda na to, że mieliśmy dziś wszystkie wątki poza Aryą. To dosyć ciekawe, bo mówili przed rozpoczęciem sezonu, że ma ona taki super materiał, a w efekcie albo jej nie ma, albo jak już jest to zamiata podłogi
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

kukowsky
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sie 2013, o 14:40

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: kukowsky » 25 maja 2015, o 16:52

Had pisze:Stannis był. I w sumie tyle. Choć podoba mi się, że zaczyna sobie uświadamiać, że Melisandre to wariatka :D.

Chciałbym podzielać Twój optymizm, jednak odebrałem tę scenę zupełnie inaczej... Stannis wygląda jakby serio rozważał złożenie Shireen w ofiarze... I boję się, że zrobi to w 9 odcinku... Powiem szczerzę, że już wolałbym obecnie, gdyby Stannis po prostu udusił Melisandre. Z tej postaci i tak nic już nie będzie dobrego, a przynajmniej byłbym spokojniejszy o to, że nie zaczną mi na nowo psuć Stannisa. Nie kupuję tego fanfiku i tyle.

Wyjątkowo odpuszczę też sobie ocenianie każdego aspektu odcinka, gdyż w mym odbiorze odcinek był strasznie słaby i ratują go jedynie sceny Aemona, które były dość książkowe, pomimo tego, że nie rozgrywały się na statku. Szkoda wielka, że Aemonowi przyszło umierać w tak słabym odcinku.

Dialogi w tym odcinku były jakieś takie sztuczne, nawet zbliżenie Sama i Goździk wyszło jakoś mym zdaniem strasznie nienaturalnie. Nawet Stavos jakoś mym zdaniem nie zagrał, ale to być może dlatego, że miałem WTF na twarzy, gdy się dowiedziałem, że Wrony Burzy walczyły dla Stannisa. :D W sumie nawet podobał mi się też Jon wyjeżdżający do Hardhome, zwłaszcza że mieliśmy wyjątkową okazję zobaczyć pierwszą wspólną scenę Edda i Tormunda. Edmund stał się prawdą!

Nie podoba mi się to, że Tyrion już teraz spotkał się z Daenerys. Wolałbym, gdyby ten wątek rozgrywał się jednak nieco wolniej. Nie podobało mi się to, że Jaime z Myrcellą dostali tak krótką scenę na rzecz żenującej sceny z Tyene i Bronnem. Jeśli wątek rany Bronna został wprowadzony tylko po to, by Tyene pokazała swe cycki w zamian za antidotum, to ja naprawdę dziękuję za takie twisty fabularne. Tyene ma naprawdę ładne cycki, ale to niczego w tym wątku nie ratuje. Nie jest gorzej niż ostatnio, jednak wciąż jest dramatycznie źle.

Zastanawia mnie też ta wypatrująca Brienne - przecież nie ma możliwości, by tak szybko zdołała się ona dostać do samego środka wewnętrznych intryg w Winterfell. Szkoda wielka Chytrej Baby z Winterfell, jednak cieszę się, że chociaż Fetor nie wrócił tak szybko do wcześniejszej postaci. Jestem też ciekawy dalszego wątku Olenny i Littlefingera. Jeśli Paluchowi chodziło o Lancela, to jestem zażenowany po raz kolejny. Fajnie, że przynajmniej potwierdzono, że to LF podarował Cersei prezent w postaci zeznań Olyvara obciążających Lorasa. Nie widzę jednak w obecnej chwili tego, by to LF w jakiś sposób pogrążył Cersei. Intryga w Królewskiej Przystani przez swe spłycenie straciła zupełnie swój sens i marsz Cersei mi tego nie wynagrodzi.

Daję 2, gdyż 1 zostawiam dla odcinka, w którym Stannis zdecyduje się spalić Shireen dla niepewnej wygranej. Jeszcze jedno mnie zażenowało - Melisandre gada o swej rzekomej mocy powołującej się na śmierci Joffreya i Robba... Szkoda tylko, że Stannis nie rzucił jej w twarz tego, że jakoś jej czary w żaden sposób nie obniżyły śmiertelności Balona. Poza tym - spalili już w pierwszym odcinku Mance'a - dlaczego Mel w żaden sposób tego nie wykorzystała? Zagrywka z paleniem Shireen jest tak słaba, że aż diametralnie zaniża u mnie ocenę całego sezonu.
Moje strony poświęcone słowiańskiej kulturze: blog, fanpage.

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: LuckyLolitka » 25 maja 2015, o 17:15

Mur:

- Szkoda Aemona, wiadomo. Jedyny prawdziwie szlachetny i bez skazy. Diamencik.
Tak się stać musiało, choć za wcześnie.

- Ta "bohatyrska" akcja Sama z ratowaniem Goździk i późniejsze seksy...Wszystko to było trochę żenujące, ale przy tym słodkie, więc niech już im będzie. Niech ma nasz Samiulek coś z życia. @tea :wink: Chociaż zgodzę się z Tobą Kuki że jeśli chodzi o aktorstwo wyszło im mocno nienaturalnie i sztucznie. :wink:

Winterfell:
- Sansa ma SINIAKI. Boże ja nie wytrzymam. Ten *ieprz ją krzywdzi i trzyma jak zwierzę zamkniętą. Ok. Po przemyśleniu w te i we wte stwierdzam że nie mam prawa czepiać się dedeków dziadowych. Oni są konsekwentni. I skoro Sansa miała przejąć wątek Jeyne, to przejęła. Moja wina że spodziewałam się cudów na kiju, że Ramsay będzie chciał dla jaj zgrywać paniczyka wielką gębą i jej nie skrzywdzi. Pomyliłam się sromotnie. Dedeki nie chciały pobawić się w powiększenie horyzontów u Bękarta B. Za ciężko. Lepiej pokazać jak znów Sansiaczkowi się dostaje. Chociaż z drugiej strony mają trochę racji. Parafrazując słowa Lyanny: Odzianie *ieprza w gronostaje nie zmieni natury tegoż *ieprza.


Paluchu TY GŁUPI IDIOTO, BEZMÓZGU JEDEN TY. JAK MOGŁEŚ TEGO GN*JA NIE SPRAWDZIĆ. UWIERZYĆ NA SŁOWO??

ObrazekObrazek

CZEKAJ CZEKAJ SANSA CI MUSI ZA TĘ GŁUPOTĘ OBIĆ GĘBĘ.
Dedeki, wy wiecie że macie u mnie za to przegwizdane.
Zdziwiłam się bo w sumie to myślałam że może Fetor już się odfetorzy i serio z Sansą zwieją. A tu zonk z biedną babcią, wcale nie prowodyrką "zemsty kuchcików" :cry: :cry:
Coś okropnego.
Bardzo życzyłabym sobie żeby Sansa wzięła sprawy w swoje ręce ale...o naiwności!


Stannis z tą Łosiarą, wybaczcie, ja jej już zdzierżyć w tym sezonie nie mogę. I nawet nie musi pokazywać cycków:
- Super że ją olał. Ja tam się jednak dziwię czemu najlepszy tata Westeros nie dał swej ognistej ku*wie liścia w papę za propozycję spalenia jego córki! Jak mnie ta Ruda wnerwia, zgiń przepadnij jędzo. Niech ją ten jej ukochany Chlor spali, błagam.


KL.

Hurra! Bardzo się cieszę że Paluszek zaczyna odzyskiwać mózg. Taki książkowy nawet w tym epizodzie, hyhy. Lepiej późno niż wcale. A już się zaczęłam bać po tej spowiedzi u Cersetki...na szczęście jest dobrze.
Nie jestem pewna czy najpierw uwalenie Tyrellów było jego sprawką (na spółkę z Cersei) jak podejrzewała Olenna? Bo się nie przyznał. (Ale mógł ściemnić przecie). Po to by tak naprawdę uwalić Cersei a sojusz z Tyrellami wzmocnić nawet bardziej. Bo z tego co mówił Wróbel przyznaniem do winy i skruchą można uzyskać wybaczenie 7. SWięc chyba Marg i Loras wyjdą cało. Całe szczęście bo zaraz nam zacznie brakować postaci.
I ja nie wiem czemu to Olenna zbiera oklaski na internetach za uwalenie Cersei a nie Paluch. :mrgreen: Babcia Cierni była już bidulka zrezygnowana i zmęczona kiedy LF ją wyciągnął z tego marazmu swoim darem :lol:

- Lwica w celi. Zobaczyć jak znika jej pewniacki uśmieszek, bezcenne. Ale z drugiej strony szkoda mi jej. To taka postać którą z jednej strony trochę gardzę trochę uwielbiam. Cersei to ważny filar tej historii. I chociaż musi upaść to nie chce by za szybko zeszła ze sceny.

Przecież musi umrzeć z Jaimem razem, w pięknej scenerii. Jak Romeo i Julia, romantycznie jak Martin najpewniej przykazał.

Nie mogę doczekać się Spaceru Wstydu. Założę się że Lena wypdnie cudnie. Tak się starali z ochroną przy tej scenie, taka droga. Musi wyjść super jak nie to po glacy.

- Tommen jaki słodki z tym wyznaniem, rozczulający znaczy @kwiatuszek . Czuć determinację^^. A chętnie bym sobie zobaczyła jak serio rozprawiasz się z Wróblami.


Dorne:

- ojezu. Jaime/Myrcella.
"ZOFTAF MNIE BO JA GO KOFAM I TU ZOSTANĘ!!!". Twilight love story ciąg dalszy.

- dali ten żenadny dialog Bronna z Tyene. :oops: Na plus jaki ma Bronn miły głos @kwiatuszek @piwo :lol:

- Tyene wylatuje sobie z golizną przed Bronnem. (Jestem ciekawe ile aktorka ma lat bo wygląda dosyć młodo.). I czemu nikt na internetach nie buczy że bleee fuj tylko oooo ale fajne cycki lubię Tyene najfajniejszą z Bękarcic, jak ma na imię aktorka?
ŻOL.


- Moje pytanie jest takie : gdzie do nędzy jest DORAN???

Meeren:

- Tu mnie tylko rozczulił Jorah Gladiator.

Odcinek bardzo mi się podobał, mimo tych idiotyzmów na kiju. Ogólnie chyba będę wyjątkiem któremu 5 sezon cholernie przypasił. Mimo wszystko. Mimo że mam ochotę dedekom...nieważne. Nie są nudni przynajmniej. A Martin to Martin. Motyle zamieniają się w smoki, proste.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2015, o 18:28 przez LuckyLolitka, łącznie zmieniany 3 razy.
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Isu
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 maja 2015, o 16:54

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Isu » 25 maja 2015, o 18:16

Skrócony opis odcinka: Dowiedzieliśmy się, że Sansa jest dalej gwałcona, Goździk nie będzie gwałcona, a Dornijki dają po dobroci.

Dłuższa recenzja:

[glow=red]Mur[/glow]
Na Murze mamy pierwszy, najbardziej drętwy dialog w historii tego odcinka, czyli niezniszczalny Sam i pyskówka z czarnymi braćmi. Jednocześnie Goździk broniła się tak mało przekonywująco (bicie piąstkami i leciutkie szamotanie), że chyba było jej wszystko jedno, co stanie się dalej (wiemy przecież, że dziewczyna ma wprawę, a D&D już w ostatnim odcinku przekonali nas, że do gwałtów można się przyzwyczaić). Dodatkowo całą sytuacje potraktowała chyba jako oryginalną grę wstępną, bo potem jednak naszło ją na amory. Niestety, został jej już tylko Sam.

[glow=red]Winterfell[/glow]
Trudno w to uwierzyć, ale Front Rewolucji Północy i Ochrony Ostatnich Starków (w skrócie FRPiOOS), składający się dokładnie z dwóch osób (starej babci i karczmarza) został rozbity. Pomimo zaawansowanego systemu przekazywania zakodowanych informacji („zapal świeczkę jak jest źle” i „nie zapalaj jak jest dobrze”) zostali wykryci przez wroga. Istnieje spore prawdopodobieństwo, iż w obliczu zmniejszenia liczby aktywnych członków oraz rozszyfrowania kodu, będą musieli przerzucić się na system obrazkowy: „narysuj uśmiechniętego wilkora na dobrze i smutnego na źle” pod warunkiem, że Brienne wystąpi o kartę członkowską i przyłączy się do ruchu.

[glow=red]KP[/glow]
Tak jak tego zwykle nie mówię, o tyle pierwszy raz podobała mi się gra Cersei. Olenna dalej bezradna i zagubiona we mgle. Niby coś tam działa, ale w sumie kręci się to tu, to tam. Dodatkowo Petyr stracił swój sens życia wraz z przybytkiem uciech. Co on teraz będzie robił w tym serialu? Za to Wielki Wróbel to jedna z nielicznych, ciekawych kreacji. Niestety sam całego wątku KP nie udźwignie.

[glow=red]Dorne[/glow]
Nagroda dla drugiego, najbardziej drętwego i amerykańskiego dialogu przypada w tym odcinku poważnej rozmowie „ojca z córką”. „Nic o mnie nie wiesz” jest typowym zarzutem każdej nastolatki wobec swojego wujka, który – jak powszechnie wiadomo – ma obowiązek interesować się rozwojem i światopoglądem siostrzenicy. Jaime starał się udawać, że nie jest zaskoczony tym zarzutem (podobnie jak odbiorcy), no ale średnio mu wyszło. No bo jednak był. Z kolei nagroda obowiązkowego, odsłoniętego cyca przypada tymczasem Dornijkom. Co prawda przez chwile istniała szansa, że zostaną pokonane przed Lady Stark-Lannister-Bolton, ale koniec końców liczy się kto pokazał więcej i soczyściej.

[glow=red]Meereen[/glow]
Przyszły mąż Dany o dźwięcznym imieniu Hizdhrahahr (∞) najwidoczniej wszystko już jej wybaczył i bawi się świetnie. Chłopak od początku chciał tylko by nie zabierali mu jego aren, bo jest fanem mieszanych sztuk walki. O wcześniejszych urazach i smutkach zapomniał. Tymczasem Dany otrzymała nieoczekiwany prezent. I ponieważ nikt nie wie do czego wątek będzie zmierzał, urwano cliffhangerem.

Moja ocena odcinka wynosi dokładnie tyle ile liczba aktywnych członków FRPiOOS.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2015, o 19:40 przez Isu, łącznie zmieniany 1 raz.
[align=center]TeamDragons & OHS
[glow=red]You don’t want to wake the dragon
[/glow]
Obrazek[/align]

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Magda21 » 25 maja 2015, o 18:23

LuckyLolitka pisze:- dali ten żenadny dialog Bronna z Tyene. :oops: Na plus jaki ma Bronn miły głos @kwiatuszek @piwo :lol:

- Tyene wylatuje sobie z golizną przed Bronnem. (Jestem ciekawe ile aktorka ma lat bo wygląda dosyć młodo.). I czemu nikt na internetach nie buczy że bleee fuj tylko oooo ale fajne cycki lubię Tyene najfajniejszą z Bękarcic, jak ma na imię aktorka?
ŻOL.




Rosabell Laurenti Sellers ma 19 lat, jest w wieku Sophie bądź nawet trochę młodsza. Powiem szczerze, dziwi mnie i to bardzo to cieszenie twarzy fandomu na widok sytuacji, w której nastolatka pokazuje cycki (i nie tylko) facetowi po 50. Lubię Bronna, fajny z niego śmieszek i w ogóle cieszę się że żyje ale no serio, tędy droga...? To, że wątek Dorne nie zdaje testu Bechdel w absolutnie najmniejszym stopniu nikogo chyba specjalnie nie dziwi. Może jednak dziwić to, że kosztem rozmowy Jaimego z Myrcellą (która mogła być naprawdę przyzwoitą sceną), tudzież Jaimego z Doranem, zdecydowano się na wprowadzenie wątku rany Bronna, która okazała się jedynie drogą do tego, aby 19-latka pokazała cycki.
To jest zgroza, serio. Nie wiem jak to jest, że nie ma silnych głosów krytyki. Jak to oglądałam to myślałam, że w internecie zastanę sajgon i gównoburzę a nie komentarze typu (cytuję): "Is there a Tyene Sand’s boobs fan club? ", "Oh god I love the Sand Snakes even more now. Especially Tyene." i inne których nie warto cytować.

Serio, jak może to nie żenować? :roll: :roll: :roll:

Cecylio
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 maja 2012, o 20:18

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Cecylio » 25 maja 2015, o 18:38

Wielki Wróbel to jednak sprytny człowiek. Przecież już od dawna znał "spowiedź" Lancela, wykorzystał tylko Cersei by dla niego uzbroiła Wiarę. Przynajmniej ja tak tą scenę odebrałem. Bardzo dobry gracz, może i szczery w swojej skromności i wierze, ale nadal gracz. Bo przecież każdemu o coś chodzi, a jemu najwyraźniej przede wszystkim o maluczkich. Pan który go gra jest Siedmioramienną Gwiazdą tego sezonu :)

Odcinek bez Aryi i Jaqena to odcinek stracony.

Po obejrzeniu "W następnym odcinku...", stwierdzam że Sam to głupiec. Po akcji w tym odcinku, nadal tkwi na Murze? Aemon dobrze im powiedział, żeby spadali na południe. Tylko najwyraźniej Sam jeszcze tego nie poskładał do kupy. A taki niby mądry.

Mam nadzieję, że do akcji wkroczy Kevan, bo to fajna postać w książce była. Jeśli młody Tarly zmądrzeje, może pojawi się stary Tarly? Ale to już raczej przyszły sezon.

Mam również nadzieję, że Tyrion rozkręci trochę skostniały wątek Mereen.

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: LuckyLolitka » 25 maja 2015, o 18:39

Madziu, ja mam dokładnie takie samo zdanie o Bronnie. Cały wątek Dedeków tfu! DORNE, DORNE CO JA KLIKAM^^. prócz niego i Dorana jest żenujący dosyć. W moich oczach ratuje go to że się serio z tego śmieje. Nie myślałam że będę lała z takich "dowcipasów sytuacyjnych" na GoT. Bo to nie powinien być Benny Hill.
A na scenie w lochu nie padłam z zażenowania tylko dlatego że wcześniej przeczytałam ten spoiler i już było pozamiatane^^. Ale wiesz, jak się grać nie umie to chociaż każą wywalić cyce i "jest Ok".
Żenada.

I teraz wyobraź sobie sytuację jakby dali taką scenę z Sansą i LF :lol: :lol:
Internet by wybuchł i zmiotło z oburzenia :lol:
Ostatnio zmieniony 25 maja 2015, o 19:13 przez LuckyLolitka, łącznie zmieniany 1 raz.
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Vivien » 25 maja 2015, o 19:00

kukowsky pisze:Nie podoba mi się to, że Tyrion już teraz spotkał się z Daenerys. Wolałbym, gdyby ten wątek rozgrywał się jednak nieco wolniej.


Jeszcze wolniej? O matko przecież te wątki i tak wloką się w żółwim tempie. Gdyby zrobili książkowo to cały ten sezon byłby jednym wielkim snorefestem, bo wszystkie postaci byłyby w podróży przez 9 odcinków... Kurde jesteśmy już na 7 odcinku, a jedyna znacząca rzecz jaką dotąd zrobił Tyrion to powiedzenie "siema" do Danuty. No super ekscytujące.
Generalnie dla mnie spotkanie Tyriona i Dany mogłoby mieć miejsce jeszcze wcześniej mniej więcej na przełomie odcinka 5/6. To samo ze starciem Stannis vs Bolton. Po prostu w serialu jest to frustrujące gdy zapowiadają coś w 1 odcinku, a wiadomo że przyjdzie czekać na wynik jakieś 9-10 tygodni.

No niestety, ale ja od serialu oczekuję jakiejś akcji i reakcji a nie martinowskiego meandrowania i kręcenia się w kółko. Także dla mnie i tak za bardzo trzymają się książki skoro chciało im się pokazać podróż Tyriona przez Volantis albo Valyrię
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

elenai
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 paź 2012, o 00:26

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: elenai » 25 maja 2015, o 19:21

Witajcie, dawno mnie tu nie było. Moja luźne uwagi co do 7 odcinka:

Mur
Bardzo klimatyczne, emocjonalne i udane sceny z Aemonem, 'Egg, śniło mi się że byłęm stary', pogrzeb. Scena próby gwałtu na Gilly i uwagi kierowane do Sama podczas pogrzebu pokazują dobrze zmieniającą się i wrogą atmosferę wśród Strazy. Plus za wilkora, szkoda że tak krótko (btw, czemu został na murze? nie lubi podróży morskich, czy D&D oszczędzają na efektach specjalnych?). Seksy Sama i Gilly - jak dla mnie mogłoby nie byc tego wątku, ale jest dobrze zrobiony i pokazuje przebłysk czegoś pozytywnego w serialu - Sam będąc słabym fizycznie zdobywa się na obronę Gilly i dziecka, ona to docenia. To że nie wyglądała na zbyt straumatyzowoną próbą gwałtu - cóż, miała ciężkie zycie u ojca, przywykła

Winterfell
Bardzo klimatyczne i nastrojowe, zwłaszcza w tym padającym śniegu. I Ramsay i Theon tacy jak powinni być wg ksiązki. Z Sansa chyba tworcy nie moga sie zdecydować czy ma byc silna i 'knujaca' czy delikatna i skrzywdzona. Boje sie teraz odwetu Ramseya, i czy teraz jeszcze wieksze skrzywdzenie Sansy bedzie motywem dla Theona do zmiany. Ale moze wątek pójdzie w kierunku nowego rozdziału WoW i Sansa bedzie probowala uwodzic i manipulowac Ramsayem. Rozumiem ze kogos oburza ten watek (zwlaszcza nieskalanych), bo strasznie ciezko sie to oglada i zyczy sie Boltonom jak najszybszej smierci, ale tak bylo w ksiazce, tylko ofiara byla inna, wiec zaskoczenia nie ma. Wszyscy grają świetnie.

Stolyca
Olenę i Wróbla zawsze dobrze się ogląda. Olenna i Littlefinger - ale że o co mu chodziło? Pierwszą moja mysla bylo że Olenna nie wiedziala o 'grzeszkach' Cersei zwiazanych z Lancelem, i ze po informacji od Paluszka przekazala je Wroblowi. Ale to troche neilogiczne, przeciez Wrobel sam zainteresowalby sie spowiedzia tak zanczacego 'wyznawcy', zwlaszcza ze widac ze ma talent do polityki, mimo ze moze byc autentycznie wiezacy. Rozmowa cersei i Marg i aresztowanie Cersei wyszły złowróżbnie, poważnie i klimatycznie. Znów powtarzam slowo klimatycznie, ale z tym mi sie kojarzy ten odcinek - niespieszne, ale klimatyczne i mocne sceny.

Mereen
Plus za rozmowę o rzeźnikach i mięsie, i sugestii Dario jak zaprowadzić porządek w mieście. Żebyśmy nie mieli złudzeń kim jest nasz najemnik i jak naprawdę wygląda polityka w GOT. Osobiście bardzo się ciesze że już nastąpiło spotkanie z Tyrionem, bo George rozwlekał akcję w książkach do absurdu.

Jorah i Tyrion
Jadną z rzezcy które najbardziej mi sie podobaly w tym odcinku byla gra Joraha - był tak złamany i zniszczony byciem niewolnikiem. I potem ta nadzieja w oczach kiedy zobaczyl Danutę. Co do Tyriona - hmm, to już nikt nie chce kupic jego przyrodzernia za zawrotną kwotę i zamiast tego sprzedają go za jakieś grosze jako dodatek do Joraha? I jakim cudem pobil tego niewolnika? Moze sila desperacji ale nie wygladalo to zbyt przekonywujaco.

Dorne
Żałość na całej linii. W książce przecież Jamie nie był totalnym głupkiem - potrafił zaprowadzić porządek w Dorzeczu, potrafił być sprytny i inteligentny. A tu po prostu przyjeżdża sobie na pałę do Dorne i probuje porwać księzniczke bo jakoś to będzie, i w ten sposób Martellowie mają 2 zakładnikow a nie jednego. Brawo. Szkoda dobrych aktorów (Doran, Jamie, Bronn, Ellaria, Areo). Mógł to byc chociaż taki lżejszy watek, bardziej humorystyczno-przygodowy. A wyszło tandetnie i głupio. Strata dobrych aktorow, czasu antenowego, kostiumow i lokalizacji. Żmijowe Bękarcice jak juz ktos napisał jak z Disney Channel, tyle że dodatkowo cycki pokazujo, co by średnią HBO na odcinek wyrobić. W ksiazce tez nie przepadam za bekarcikami, bo byly zbyt przerysowane i komiksowe, ale tu juz zupelnie nic nei pokazano - ani charyzmy, ani charkteru, ani sensownych scen walki czy sensownego wykonalnego spisku. Plusik na Żonę Dornijczyka. A ze teraz czesc widowni przekupi się 'cycem', a widownia po połknie niczym młody pelikan, to tym wieksza załość. ;)

Stannis
Propozycja Melki potworna, ale znając ten serial i Martina, może się tak skończyć.. Ten serial coraz bardziej traumatyzuje..

Na plus: smocze szkło pojawiło sie w tym odcinku, wiec pewnie w nastepnym bedzie starcie z Innymi, super i nareszcie, bo ten watek rowniez jest w ksiazkach rozwlekany niemiłosiernie

Bzhydack
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 lip 2013, o 17:07

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Bzhydack » 25 maja 2015, o 19:30

Zatem po kolei.

Mur. Może być. Bardzo się ucieszyłem, że zostawili książkowy cytat. Smutno mi się zrobiło.
Sam mi właściwie zaimponował. Mimo że go pobili to dalej próbował walczyć. Takie coś można nazwać odwagą właściwie.
Za to jego seksy z Goździk były, moim zdaniem zbędne. No a może po prostu za wcześnie i w złym miejscu.
No ale pożegnanie Sama i Jona fajne. I sztylecik. BTW, ktoś mi wyjaśni czemu Jon nie wziął ze sobą Ducha?

Winterfell. Idzie wyznaczoną drogą. Sansa w rękach psychola, Teon nadal jest Fetorem, Ruch Oporu zmniejszył liczebność... Ogółem znośnie. Podobało mi się, jak Sansa wytknęła pochodzenie Ramsowi.

Stannis. Mało Davosa, Mel proponuje spalenie Shireen. Jak to się stanie to wyjdę z siebie i zacznę walić swoją głową w ścianę. Ale nadzieja jest, bo Stannis nie zgodził się w swoim zimnym sztywnym stylu. Jednak coś czuję, że będzie ten wątek jeszcze wypływał.

Stolica. Co by nie mówić, Wróbel robi sceny. Połączenie fanatyka, uczciwego obywatela i wytrawnego dyplomaty jest jak widać zabójcze. Olena też świetna, zarówno z Wróblem jak i z Petyrem. A z Cersei miałem bekę, jak ona nie ogarniała aluzji Wróbla, choć były subtelne jak miecz Góry.

Meereen. Takie nijakie trochę, targ zwłaszcza (choć podobała mi się aluzja do Thorosa), scena na arenie też taka nijaka, ale taka miała być, bo to w końcu była naparzanka by odsiać leszczy. Końcówka dobra - Tyrion ogłaszający swoje imię :D

Dorne.......................

Mam dobry dzień, dam 3.
STANNIS VINCIT, STANNIS REGNAT, STANNIS, STANNIS IMPERAT!!! AJPK! Obrazek KRWI @snow Obrazek

Venomous
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 mar 2014, o 22:18

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Venomous » 25 maja 2015, o 20:12

Jak dla mnie naprawdę dobry odcinek, nie wiem czy nie najlepszy w tym sezonie, w przeciwieństwie do odcinka 6, który uważam, za najsłabszy.

Na murze przypomnieli sobie o duchu! scena próby gwałtu na goździk i bezradność Sama była dla mnie bardziej traumatyczna niż gwałt na Sansie z poprzedniego odcinka, a śmierć Aemona była naprawdę wzruszająca.

Stannis - bardzo podobało mi się jaki był stanowczy do Davosa: " We march to victory or we march to defeat, but we moving forward. Only forward!" Tylko gdzie ta stanowczość uciekła przy rozmowie z Mellisandre? O Balonie Dedeki widzę całkiem zapomnieli... A no i co z tymi rewelacjami że Asha ma być w odcinkach 7, 9 i 10? No w tym ewidentnie jej nie było.

Deanerys
Rozmowa z Dario spoko, ale zwróciłem uwagę, że na arenie jej obstawą była 2 nieskalanych i 2... Dothraków, myślałem, że już o nich całkiem zapomnieli :P Arena wyszła nieźle, myślę, że w następnym odcinku pojawi się scena analogiczna do tej ksiązkowej z Jorahem i Barristanem, tylko Barrego zastąpi Tyrion, który wyrazi skruchę i zostanie uniewinniony, natomiast Jorah będzie zbyt pewny siebie i zostanie wysłany na arenę Daznaka.

Dorne
Jak dla mnie jedyny słaby punkt odcinka - nie komentuję, liczyłem chociaż na Dorana ale na próżno...

Winterfell
Theon jest coraz bardziej zajebistym Fetorem z odcinka na odcinek. Sansa mimo ogromu cierpień i tak jest dużo twardsza niż w ostatnim sezonie. Teraz jestem naprawdę ciekaw jak Sansa ucieknie z Winterfell. Chyba dopiero podczas walki Boltonów ze Stannisem, nie widzę opcji na wcześniejszą ucieczkę.

KP
No tu Olenna, Littlefinger ale przede wszystkim High Sparrow pozamiatali. Naprawdę podobało mi się jak to rozwiązali, choć fakt nie wiem za bardzo co miał littlefinger wspólnego z Lancelem i w jaki sposób? Johnathana Pryca, uważam za odkrycie tego sezonu :)

Odcinek oceniłem na 5, choć miałem chętkę dać 6 ;)
"Elia Martell, Princess of Dorne, you raped her. You murdered her. You killed her children."

Apacz
Poziom 12
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sty 2012, o 16:44

Re: Game of Thrones S05E07 "The Gift"

Postautor: Apacz » 25 maja 2015, o 21:05

Bombacjusz pisze:Naciągane jak gacie Anji Rubik na tyłku Kim Kardashian


Bombacjuszu, muszę powiedzieć, że mnie zaskoczyłeś. Nie podejrzewałem Cię o takie oblatanie w popkulturze.;)

A merytorycznie się nie wypowiem, bo jeszcze nie widziałem i jakoś mnie wcale nie ciągnie. Do czego to doszło...
The North remembers that Winter is coming

Had
-#pwnage
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 gru 2004, o 17:47

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Had » 25 maja 2015, o 21:38

Obrazek

Ile osób zwróciło uwagę na nowy nabytek Sansy? ;)
There is special place for me in hell... IT'S CALLED THE THRONE.

Maegi
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 3 kwie 2013, o 17:48

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Maegi » 25 maja 2015, o 22:41

Korkociąg? :wink:
Jak tu ocenić ten odcinek? Spróbuję metodą scena po scenie (ale w skrócie) i zrobię sobie średnią (coś w sam raz po wieczorze wyborczym @dance) ciut telegraficznie zatem:

> na dziedzińcu w Czarnym Zamku – doceniam sposób sfilmowania tej sceny 5/6
> agonia Aemona – czegoś niewypowiedzianego podskórnie mi zbrakło – tak jakby zbyt (?) zwyczajnie odszedł @cry chciałabym więcej Aemona 4.5/6
> Winterfell – cudowne! kocham ten zamek - Theon/Fetor snujący się po kątach i do tego Sansa i ten horror (gra albo film o duchu w Winterfell to byłoby coś :!:) plus te większe i większe śniegi, super! 5.8/6
> obóz Stannisa – podciągam za świetną grę Dillane'a @shakefist 4/6
> Goździk itd. - mogłabym czepiać się niby drobiazgów (choć ważnych imo) jak np. blade oczy warczącego Ducha, ale najbardziej odrzuciła mnie klisza jakby ze sceny z poranionym Robakiem i doglądającą go Missandei, wyszło w moim odczuciu za wtórnie/topornie 2/6
> targ z Malko – to już nie będzie tego specjalnego sortu kupca? ^^ scena w porządku 3.3/6
> Dany z Daario – scena z musu 3/6
> Olenna z Wróblem – wyborna! 6/6
> Cersei z synem – 3.1/6
> Jaime z córką – drętwo zagrana Myrcella 2.8/6
> Bronn w celi – ten śpiew! @serducho byłam już zaspoilerowana, że będzie kiepsko w tej scenie ze żmijkami, więc mając małe oczekiwania pozytywnie się zaskoczyłam – ech „long farewell” 3.2/6

[bbvideo=560,340]https://www.youtube.com/watch?v=OoHJ5sYcmcs[/bbvideo]

> LF i Olenna – darem chyba jest Olyvar? nie ma świadka, nie ma procesu? 4.8/6
> walki w Meereen rozpoczęte – sekwencja 4.2/6
> Marg w celi – 4.8/6
> aresztowanie Cersei - Wróbel mistrzem, a ja aż boję się tej nowej septy! ^^ 5/6
[align=center]---[/align]
Średnia odcinka wyszła mi na oko 4/6 @drunk zaskakująco wysoko, ewidentnie mam wybornie dobry dzień. @sweat

a co tam! @perform Ta pieśń uratowała mi w tym odcinku Dorne. @sun

[align=center]The Dornishman's wife was as fair as the sun,
and her kisses were warmer than spring.
But the Dornishman's blade was made of black steel,
and its kiss was a terrible thing.
The Dornishman's wife would sing as she bathed,
in a voice that was sweet as a peach,
But the Dornishman's blade had a song of its own,
and a bite sharp and cold as a leech.
As he lay on the ground with the darkness around,
and the taste of his blood on his tongue,
His brothers knelt by him and prayed him a prayer,
and he smiled and he laughed and he sung,
"Brothers, oh brothers, my days here are done,
the Dornishman's taken my life,
But what does it matter, for all men must die,
and I've tasted the Dornishman's wife!

Żona Dornijczyka była piękna jak wiosna,
jej pocałunki jak słońce gorące.
Ale miecz Dornijczyka z czarnej wykuty stali
pocałunki miał ostre i tnące.
Żona Dornijczyka przy kąpieli śpiewała
głosem słodkim jak owoc południa
Ale miecz Dornijczyka miał swą własną piosenkę,
a jego dotyk był zimny jak studnia.
Kiedy leżał na ziemi, mrok go zewsząd otaczał,
czuł, że krew mu już język zalewa.
Bracia przy nim uklękli, odmówili modlitwę,
a on zaśmiał się w głos i zaśpiewał:
„Bracia, ach bracia, moje dni są skończone,
życie zabrał mi Dornijczyk szalony,
Ale to nic nie szkodzi, wszyscy umrzeć musimy,
a jam poznał smak jego żony!
[/align]
Obrazek The dragons know. Do you?

Ladybug
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 wrz 2013, o 21:17

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Ladybug » 25 maja 2015, o 22:49

Zanim przejrzę Wasze posty kilka słów ode mnie.
Tak żenującego odcinka dawno nie widziałam i gdyby nie wizja tego,że być może w odcinku 9 Melka spełni swoje krwiożercze wizje dałabym jedynkę. Niemniej Aemon i przeczucie,że może być jeszcze gorzej ostatecznie zadecydowało o naciąganej 2.

Wątkami ;

@sun Mur

Aemon umiera, kilka książkowych cytatów, świetny aktor, ładne ujęcie. I szkoda,że to już koniec ;(
Badass Olly patrzy na Jona tak jakby miał zabić go samym spojrzeniem, a i Edd nie jest taki sam.
Alliser w formie, rzuca zaledwie kilka zdań, ale za to są dobre.
Gilly w sumie niespecjalnie się broni przez gwałtem, za to obrona Sama jest więcej niż słaba nawet biorąc pod uwagę jego bojowe umiejętności. Wizja niechcianego stosunku skutkuje jednak ochotą na seks i Tarly staje się mężczyzną. Pojękiwania i postękiwania słabo zagrane i wywołujące facepalma. Niestety. To już chyba wolałam erotyczne przygody Theona z córką kapitana statku, które swego czasu uchodziły za najgorsze w swej kategorii.
Na plus - DUCH.

@sun Winterfell

Iwan jest świetny. Nie jest to Ramsey z książek, ale jest to z pewnością człowiek, którego należy się bać.
Wiemy, że intensywnie "pracuje" nad spłodzeniem z Sansą potomka i tak łatwo jej nie odpuści.
Ma też swoich szpiegów ( bo chyba nie tylko jeden Fetor robi tam za GRU, Mossad i CIA w jednym) i wykrył wielki spisek kuchenny.
Szkoda mi tylko Sansy, która trafiła z deszczu pod rynnę i Brienne, która stoi wpatrując się w wieżę zamku.
Na plus tradycyjnie Alfie i jego wydanie Fetora.

@sun Essos

Daenerys i Daario - lekki ziew, ale o dziwo nawet nieźle się to oglądało. Przyszły mąż Hizdahr coś zaskakująco radosny mimo,że jeszcze niedawno był pewien,że zje go smoczek.
Na plus szlachetny Mormont i wygadany Tyrion. W sumie tyłka mi nie urwało, ale naprawdę działy się w tym epizodzie rzeczy znacznie gorsze niż Gladiator dla ubogich.

@sun Dorne

WTF ??? Ok rozwinę myśl. Jako kobieta obiektywnie stwierdzam,że jedna z Piaskowych Żmijek miała ładne piersi i co ważne naturalne. Ale po pierwsze, co ta scena wniosła do akcji i po drugie, czy D&D startują w jakimś konkursie na najbardziej żenujący dialog ?
Fanką Dorne nie jestem ,niemniej solidaryzuję się z wszystkimi tymi, którzy czują się rozczarowani. Patrząc na sceny Jaimego z córką czy więzienne kuszenie przez kraty miałam wrażenie,że oglądam jeden z serii youtubowych GoT crack. ŻENADA.

@sun Stannis

Tym razem nawet JPKW nie uratował tych scen. Davos nijaki, groźby Melki doprowadziły mnie do wrzenia i boje się,że cały misternie budowany pozytywny wizerunek Stannisa runie tak,że nie będzie czego z niego zbierać.

@sun KP

Cersetka się pogrążyła. Wszystko poszło za szybko,ale Lena dała radę i co ważniejsze Wielki Wróbel to kolejny świetny wybór castingowy. Olenna taka sobie, a LF wydaje się pozbawiony już nie tylko mózgu, ale nawet ikry, o energii życiowej nie wspominając i aż mam ochotę,żeby pewne spoilery o zabłąkanej kuszy się potwierdziły. Żeby już się nie męczył. Szkoda aktora i świetnej książkowej postaci rozmienionej na drobne.

GIFT panom D&D nie wyszedł. Czuje się jakbym zamiast wymarzonego prezentu dostała kolejną parę skarpet. Chińskich , z przyciasną gumką.


edit : literówki
Ostatnio zmieniony 26 maja 2015, o 01:47 przez Ladybug, łącznie zmieniany 1 raz.
A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej. - Andrzej Sapkowski

Światłonośca
Poziom 1
Rejestracja: 20 maja 2015, o 23:56

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Światłonośca » 25 maja 2015, o 23:03

Tego sezonu już nic nie uratuje, choć zdarzają się fajne momenty. Zacznijmy jednak od początku.

Mur

Odejście Aemona, jego ostatnie słowa jak i pogrzeb były jednymi z najlepszych scen tego sezonu. Widać, że po śmierci maestera z Czarnego Zamku robi się druga Twierdza Crastera. Lepiej nich Sam szybko ucieka do Starego Miasta zanim Goździk spotka los Sansy.

Stannis

Podobał mi się upór Stacha by ciągle iść na Winterfell. Davos niby próbował go przekonać, ale chyba sam wiedział, że było to bezcelowe. Szalona Mel znowu robi swoje, tym razem padło na Shireen. Miejmy nadzieję, że Stannis nie da się przekonać.

Winterfell

Jedyne co mogę powiedzieć to, że Sophie, Alfie i Iwan jak zwykle spisali się świetnie.

Dorne

Nie zawodzi swoją głupotą. Scena w więzieniu po za cyckami nie wnosi niczego. Plus za głos Jeroma Flynna, co jest jedynym pozytywem całego wątku Dorne.

KP

Może nie zostało to rozegrane przekonująco, ale cieszy fakt aresztowania Cersei. Super intrygantka w końcu przejechała się na swoich knowaniach. Oglądanie Diany Rigg to sama przyjemność, niezależnie od tego kto jej partneruje. Tommen chyba już do końca pozostanie biernym królem.

Za Morzem

I stało się, Danka dostąpiła zaszczytu poznania Tyriona. Choć liczyłem, że para T&J troszkę dłużej będzie nas cieszyć swym towarzystwem. Walka gladiatorów niczym z podrzędnego jarmarku, ale od czego jest terminator Jorach. Widać, że Dany łatwo mu nie przebaczy. Dalsze losy tej trójki zapowiadają się bardzo ciekawie (oczywiście za sprawą Tyriona).

Dorne i Winterfell tradycyjnie ciągną odcinek w dół i mimo kilku ciekawych scen daję 2.

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Goszka » 25 maja 2015, o 23:05

Najjaśniejszym punktem odcinka był JPK, Stannis, każący Melisandre wyjść po jej propozycji spalenia Shireen. Lubię, kiedy pokazują go jako kochającego ojca. A przedtem pokazano go jako trzeźwo myślącego człowieka, który widzi, że nadchodzi zima i wie, że może ona długo potrwać.

Kolejne wyróżnienie dostają smutne sceny z maesterem. Aemon cieszący się z towarzystwa synka Goździk, wspominający brata, potem – majaczący w agonii… Bardzo mnie to wzruszyło.

Bardzo dobre byłby sceny w Winterfell (rozmowa Sansy z Theonem, „What is dead may never die” gdy Greyjoy wchodzi na wieżę… i scena, gdy okazuje się, że nadal jest Fetorem), gdyby nie to, że mam dosyć oglądania cierpiącej Sansy. Oraz oskórowanych ludzi.

Pozytywnie oceniam akcję za Wąskim Morzem. Pierwszy plus za to, że wreszcie mieliśmy jakąś scenę miłosną, a nie gwałt bądź jego próbę. Drugi – za niezłą scenę handlu niewolnikami (choć zarówno zainteresowanych kupnem, jak i… hmmm… „towaru” było niewiele) i Tyriona badassa (przesadzone, ale w tym sezonie widzieliśmy znacznie większe głupoty). Trzeci – za spojrzenie Joraha, gdy znowu stanął przed swą ukochaną… szkoda tylko, że wzrok Daenerys był taki pusty (czy ona w ogóle coś wtedy czuła?)

Z Królewskiej Przystani najlepiej oglądało mi się sceny z lady Olenną, ale to nic zaskakującego. Bardzo dobra była Margaery w krótkiej rozmowie ze swoją teściową. Dwa plusy. Trzeci to Wielki Wróbel. Samo pojmanie Cersei było takie sobie. I nie wiem, co myśleć o udziale Paluszka w tym wszystkim. Ponoć przywiózł Królowej Cierni chłopka, który miał zeznawać przeciw Cersei, ale w ostatnich minutach odcinka zasugerowano, że tym świadkiem był Lancel.

No i Dorne. Myrcella jako zbuntowana nastolatka – OK, ujdzie, choć książkowa księżniczka wydawała mi się bystrzejsza. Tyenne rozbierająca się w celi –bez sensu, choć scena dostarczała wrażeń estetycznych. Plusik za głos Jeromego Flynna i „Żonę Dornijczyka”.

Ach, prawie bym zapomniała! Sam i Goździk na Murze… Kolejna próba gwałtu na ekranie – tym razem na Goździk. Samwell w roli niezbyt skutecznego obrońcy – bez zaskoczenia. Pojawienie się Ducha – miłe zaskoczenie (choć wilkor za mały). Potem seksy. Hmmm, w sumie to druga scena miłosna w odcinku, więc i ten wątek dostaje niewielki plusik.


Najpierw chciałam dać 3, ale po namyśle stwierdzam, że odcinek nie był zły, tylko przygnębiający. Muszę zastanowić się nad 4.

Zabieram się za Wasze komentarze. :)
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Nettles z Gór » 26 maja 2015, o 01:20

Słabe 3/6, zastanawiałam się czy nie dać 2, ale końcówka z Wielkim Wróblem wyciągnęła ocenę w górę. O ile odcinek 6 poza końcówką był bezbarwny, to ten ma sporo minusów. I to Wielki Wróbel, a nie Baratheon ratuje poziom.

Po kolei:
- odjazd Jona z Muru – co tam robi koń Ellari? I jakim cudem wierzchowiec Stannisa dostał się Jonowi? A ileż można pokazywać Ollego? Poza tym scena Ok.;

- śmierć i pogrzeb Maestera Aemona – świetnie to wyszło, zwłaszcza przemowa pogrzebowa Sama, choć nie było widać specjalnego zaskoczenia, jakby wszyscy wiedzieli z jakiego rodu pochodził Aemon (a przecież tak nie było). Jedna z niewielu naprawdę dobrych scen odcinka (++);

- Theon i Sansa oraz Ramsay, czyli czy ta dziewczyna może się zdecydować co robi – raz się boi, a później nazywa Ramsaya bękartem :shock: - rozdział Theona z Wichrów tu się kłania, panowie D&D, czyli
Spoiler:
Stara służąca – no cóż spiski przeciwko Boltonom albo się robi dobrze, albo właśnie tak się kończy. Sansa ma kolejną nauczkę na temat ufania innym. Ale cały ten wątek to łatanie braków w scenariuszu pokazywaniem jatki (-)

- Stannis – no, ja się, kurczątko, pytam – Dlaczego wrócili do przedstawiania go tak jak w 3 sezonie? O ile połowa sceny, czyli rozmowa z Davosem trzyma poziom wcześniejszych odcinków, to odgrzewanie wątku ofiary z Shireen po rozmowie z 4 odcinka sugeruje, że Mel zaraziła się „tym czymś” od Paluszka i zatraciła zdolność do manipulowania innymi, bo „wynoś się” było najłagodniejszą odpowiedzą jaką mogła otrzymać. Nawet jeżeli Stannis się do niej „przylepiał”. Swoją droga co z trzecią pijawką, czyżby zrobiono kogoś w Balona? :lol: Nawiasem mówiąc „If I retreat again, I become the [glow=red]king who ran[/glow]”, to kolejny przykład na poczucie humoru JPK, a zwłaszcza jego talent do ksywek i [glow=red]tekst odcinka[/glow], który powoduje, że nie daję minusa scenie. Jest jedna rzecz która mi się szalenie podoba u serialowego Stannisa, a jest kompletną zmianą w stosunku do książki – to, że średni z Bartheonów wyciąga broń tylko po to by kogoś zabić;

- Sam i Gilly, czyli jak Duch ratuje mu skórę, scena na pewien sposób sympatyczna, ale właściwie to zapychacz (czyli ani +, ani -)

- Targ niewolników, czyli niech żyje reklama (ale Thoros z Myr mógłby nie być zachwycony), jakoś Jorah z Tyrionem musieli dotrzeć do Dany, lecz chyba dałby się to zrobić jakoś lepiej (czyli ani +, ani -)

- Dany i Daario – kolejny zapychacz;

- Wielki Wróbel i Królowa Cierni – jakim cudem ona nie przewąchała, że to nie jest gra polityczna? Ale z drugiej strony to właśnie gracze nie potrafią sobie wyobrazić, że ktoś po prostu może wywrócić stolik i ma w ręku wszystkie atuty, bo poddani Tyrellów wieżą w Siedmiu... Ogromy plus odcinka;

- Tommen i Cersei – chłopak lepiej od innych czuje jaka jest sytuacja w KP, ale też wie, że nie może nic zrobić. Po raz kolejny jest zaskakująco baratheoński w stylu (+);

- Dorne – wielki jest talent muzyczny Bronna (+), reszta to zapychacz, choć Myrcella bardzo ładnie tu wypadła;

- Olenna i Paluszek – oboje muszą coś zrobić zanim Wróbel ich wydziobie z gry, więc kombinują. Kolejna z niewielu dobrych scen. Mały plusik za burdel w stanie „do remontu” i Paluszka po raz pierwszy z bronią przy boku;

- Bijatyka na arenie – chyba Dany dość już w życiu widziała by była w stanie udawać, że to ją nie rusza? Bo tak na dobrą sprawę, to powinna jeszcze wywiesić duży plakat z napisem „tak, okazuję swoją słabość”. Jorah z Tyrionem ratują scenę przed dużym minusem (dostaje mały minusik);

- Marg, Cersei i Wielki Wróbel – Lwica do ostatniej chwili nie łapie co się dzieje „Jestem królową” – przypomniał mi się Tywin z „Każdy kto musi mówi, że jest królem...”, Lancel robi wejście w wielkim stylu, a ostatnie ujęcie z Wielkim Wróblem – ten człowiek rządzi w Królewskiej Przystani i o tym wie (król bez korony sztuk 1). To jedno ujęciu wyciągnęło ocenę odcinka o dobre 0,5 punktu.

Odcinek stanowi dowód, że nie należy przyzwyczajać się do dobrego – pięć dobrych odcinków ze Stannisem to było coś, szósty byłby już nadmiarem zbytku. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że w tym odcinku „czas antenowy” JPK w sezonie 5 był już dłuższy niż w całym sezonie 3 i brakuje jeszcze 2 minut i 30 sekund by był dłuższy od czasu antenowego z sezonu 2, w którym widzieliśmy go najwięcej.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Il Biondo » 26 maja 2015, o 08:57

Wiecie co?
Po naprawdę fajnym starcie sezonu i nieco frustrującym, ale wciąż interesującym środku, dostaliśmy najgorszy odcinek, moim zdaniem, w historii GoT. I to z jakiejkolwiek perspektywy bym nie popatrzyła, kuleje on strasznie - gwałci logikę, psychologię postaci, zawierał fillery oraz zarówno w szerszym jak i węższym kontekście wypada bardzo słabo. Pomijając te aspekty, oglądało mi się go bardzo ciężko. Sceny były napisane topornie, wymuszenie i miałam wrażenie, że były kompletnie nienaturalne a tym samym nieprzekonywujące.

@starempty Ostatni raz wątek Murowy męczył mnie w 3 sezonie, a zaznaczam, że to mój ulubiony wątek w książkach. Póki Jon wyjeżdżał było jeszcze spoko, ale te zbliżenia na Olly'ego i Allisera mogliby sobie darować. Ja sama jestem za tym by za Idami stał Alliser, ale na Chlora. Moim zdaniem kompletnie zmarnowali potencjał tej postaci, która zarobiła dużo sympatii widzów po Bitwie o Mur. Mogli dalej pokazywać go jako antagonistę Jona, ale podkreślać też pozytywniejsze aspekty tej postaci. Scena Idów byłaby napewno trudniejsza dla skonfliktowanego widza, który widziałby rację Thorne'a. Tak to mamy oczywistego knującego Allisera jako nóż pierwszy, Olly'ego rozczarowanego idolem jako nóż drugi, i być może Edda, który kompletnie OOC wbije Jonowi nóż, bo D&D uwielbiają shock value. No, żeby za bardzo oczywiste nie było, że to sam Alliser. ;]

@starhalf pogrzeb Aemona. Bardzo fajnie, że (prawie) książkowo, ale ta scena mnie nie ruszyła. To znaczy nie, że scena mnie nie ruszyła, ale sposób jej wykonania moim zdaniem był dość toporny. No po prostu nie wiem co tu się podziało, ale nie czułam emocji, które towarzyszyły mi w książkach. Choć oczywiście aktorzy spisali się znakomicie, jakoś nie mogę się do tej sceny przekonać - nie wiem czemu, daję połówkę.

@starempty Sam z Goździk. Serio? SERIO? Lubię Sama, ale ta scena była rodem z kiepskiej telenoweli. Nerdowaty gość ratuje dziewczynę z sąsiedztwa zaatakowaną przez dwóch huliganów. Oczywiście dostaje wklepę a ona mu się oddaje. Litości, tak jakby Sam i Goździk nie mieli wcześniej lepszych okazji by się zbliżyć. Tę scenę uznaję za filler, mimo, że była książkowym fillerem. Po prostu w siódmym odcinku nie można sobie pozwalać na takie rzeczy, gdy akcja ma pędzić.

@starempty wyjątkowo nudne Meereen. Emilia fajnie, ale tym razem Jorah z Tyrionem mnie nudzili, a szkoda, bo bardzo mi się podobali w poprzednich odcinkach. I to spotkanie Tyriona i Dany, kompletnie bez emocji. Znów nie jest to zarzut w kierunku aktorów, ale drewnianego dialogu, który na dodatek był poprzedzony słabymi i nudnymi walkami. No po prostu strasznie koślawe wprowadzenie Tyriona do TeamDragons.

@starempty @starempty @starempty @starempty @starempty Fajnie Stannis, że jesteś fajny, ale już nam się hajp na ciebie znudził. Z poważaniem, D&D. Nie ukrywam, to była scena, która przelała czarę goryczy. Nie ratuje tego Davos - który w tym sezonie nie robi niczego i tekst Stannisa. Już sama propozycja Melki zjeżyła mi włos na głowie, a dobiło mnie WAHANIE Stannisa, który powinien ją od razu aresztować po takim tekście. Pomijając, że z Melki zrobili idiotkę, to kompletnie zrujnowali to, co budowali między Shireen a Stannisem od 3 sezonu. To gwałt na logice i jakiejkolwiek psychologii postaci, a tylko wahanie Stannisa o tym zadecydowało. Jeżeli w końcu spalą Shireen na rozkaz Stannisa, ale sorry, to będzie mój definitywny koniec z tym serialem. Pomijając, że JPK to moja ulubiona postać, to po prostu będzie robienie z widza IDIOTY z pobudek tak niskich jak chęć zszokowania widowni. No świetny przepis na twist! Budujmy jakąś postać przez parę sezonów, a potem niech ona zrobi kompletnie wbrew swoim zasadom, bez jakiekolwiek wyraźnego powodu! A nie - powód jest! Kapłanka, która nie potrafiła zabić Balona G. a spalenie Króla Za Murem dało tyle co 0. Yay! Ale sprytne! Ale ludzie będą zaskoczeni. No owszem, będą - ale głupotą twórców. I zanim ktoś mi powie, że to jest może spoiler z książki, bo Martin planuje spalić Shireen... to wciąż uważam to za durne rozwiązanie i pokaz bezsensownej i bezpodstawnej przemocy. Nawet jeżeli miałaby to zrobić tylko Melka.

Lucky Lolitka pisze:Ja tam się jednak dziwię czemu najlepszy tata Westeros nie dał swej ognistej ku*wie liścia w papę za propozycję spalenia jego córki! Jak mnie ta Ruda wnerwia, zgiń przepadnij jędzo. Niech ją ten jej ukochany Chlor spali, błagam.


W kwestii Stannisa, pierwszy raz zgadzam z Tobą, Lolitko. :mrgreen:


@starhalf O dziwo, Winterfell wyszło całkiem spoko, ale jako sceny oderwane od całości sezonu. A propos Sansy wciąż jestem skonfliktowana, ale Alfie jest fenomenalny. Podobało mi się również to, że Sansie z Theonem tak łatwo nie poszło. Również plus za wspomnienie przez Ramsay'a o Jonie. Mam wrażenie, że Sansa przejmie rolę Alys Karstark i ucieknie na Mur z Brienne(i może Theonem) do Jona. I być może, zamiast Różowego Listu, obecność Sansy spowoduje chęć zemsty Jona na Boltonach. Nie jest to złe rozwiązanie, ale równie dobrze Sansa mogłaby stamtąd uciec przed ślubem jak Alys, a twórcy mogliby jej zaoszczędzić gwałtu. Ale yay! Shock value strikes again!


@starhalf Nie chce mi się pisać o KP, bo było nudno, ale nie było tragedii. Poza tym wypowiedzieliście się lepiej i adekwatniej, powtarzać nie zamierzam. Powiem tylko, że Wróbel fenomenalny, Olenna fajna. Lena irytująca, wkurza mnie ona okropnie. No ale chyba tak miało być. Plus za wkurzoną Margaery. Minus za przyklapniętego LF i jego równie przyklapniętą intrygę. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu co oni zrobili z tą postacią.

@starempty Dorny. Spodziewałam się tragedii. Jakież było moje zaskoczenie, że ten wątek okazał się być JESZCZE GORSZY NIŻ OSTATNIO. Zamiast oferującej potencjał scenie Jaimego z córką, dostaliśmy miałki dialog o włosach, rękach i "ty mię nie rozumiesz tatowujku". Ale po co rozbudowywać postać Jaimego, która trwa w jakimś limbo od pewnego czasu, jak można pokazać cycki Tyene. Ten wątek obraża inteligencję Jaimego, Dorana, Ellarii i widza.

elenai pisze:Szkoda dobrych aktorów (Doran, Jamie, Bronn, Ellaria, Areo). Mógł to byc chociaż taki lżejszy watek, bardziej humorystyczno-przygodowy. A wyszło tandetnie i głupio. Strata dobrych aktorow, czasu antenowego, kostiumow i lokalizacji. Żmijowe Bękarcice jak juz ktos napisał jak z Disney Channel, tyle że dodatkowo cycki pokazujo, co by średnią HBO na odcinek wyrobić. W ksiazce tez nie przepadam za bekarcikami, bo byly zbyt przerysowane i komiksowe, ale tu juz zupelnie nic nei pokazano - ani charyzmy, ani charkteru, ani sensownych scen walki czy sensownego wykonalnego spisku. Plusik na Żonę Dornijczyka. A ze teraz czesc widowni przekupi się 'cycem', a widownia po połknie niczym młody pelikan, to tym wieksza załość. ;)


Zgadzam się w 100%, ta wypowiedź idealnie odzwierciedla moje odczucia względem tego wątku. Miało to potencjał by wyszło fajnie.

Daję 2. Dałabym jeden, ale podobnie jak kuki i Ladybug, ta wspaniała ocena jest przeznaczona na odcinek w którym palą małą dziewczynkę bez żadnego uzasadnienia fabularnego.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: szujana332 » 26 maja 2015, o 09:12

Nie będąc wymagający, co do serialu dałem 5. Nie wczuwam się jakoś specjalnie, bo to przeszkadza w odbiorze. Ostatnio nawet nie oczekuję jakiś scen książkowych, dlatego gdy się pojawiają są miłym zaskoczeniem. Ale taki Jajo we wspomnieniach Aemona (to dla nieskalanych - "kto to k... jest ten Jajo?").

Najbardziej podobała mi się Maergery w celi i jej rozmowa z Cersei. Fajny dodatek od D&D.
Drugie miejsce dla Tyriona i Joraha. A co do targu niewolników to nie zgodzę się z przedmówcami, że mały i w ogóle i zapytam: "A jaki ma być skoro handel niewolnikami jest zabroniony?" - W serialu nie ma oblężenia miasta przez Junkai więc i wielkiego targu. Handel odbywa się po cichu, a Jorah i Tyrion nawet dostają zapłatę :D
Scena numer 3 to Wróbel vs. Królowa Cierni. Fajna scena i pokazująca, że Wróbel nie boi się nikogo (taka scena nawiązująca do Bondów - oboje bowiem zagrali w filmach z 007).
Czwórkę daję dla sceny pojmania Cersei i pojawienia się dziarula :D Cersei dalej nie wie o co cho :D

No i reszta.
Dorne - fajne cycki i w zasadzie tyle. Mance 2.0 dalej się nie pojawia :D Nic dobrego więcej nie da się powiedzieć. A i Bronn do Eurowizji :D

Stannis - w końcu jak zapuścił brodę wygląda jak moje wyobrażenie Staszka. Tylko ten Davos... dlaczego on tam dalej jest, bo nie kumam? Melka chce spalić córcię? Oj rysa na szkle. Pewnie skończy się na spaleniu Wron Burzy, czy jak mieli Ci najiemnicy, którzy powinni być w innej części świata :D

Dario - Nazwisko Nahalny - pasi jak nic. Scena nuda.

Aemon i Sceny Sama - takie na lekki plusik. Choć brak mi tego spięcia akcji z książki (Danka-Mur poprzez załogę statku, jakby te nici zmierzały już do siebie).

Ogólnie 5. Za pierwsze 4 sceny. Pozostałe były nijakie, a Dorne to już skreśliłem po 4 odcinku :D

Had
-#pwnage
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 gru 2004, o 17:47

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Had » 26 maja 2015, o 10:35

Goszka pisze:Tyenne rozbierająca się w celi –bez sensu, choć scena dostarczała wrażeń estetycznych. Plusik za głos Jeromego Flynna i „Żonę Dornijczyka”.


Cycki Tyene nie były takie bezsensowne. Znaczy, całego cyrku Bronn-Jaime-Bękarcice mogłoby nie być, ale.
Tyene miała na celu jedno - przyspieszenie krążenia krwi Bronn, żeby jej trucizna mogła zadziałać niemal jak na życzenie. A wiadomo, jak najskuteczniej wywołać przypływ adrenaliny u samca, oni są prości w obsłudze, tylko jedna wajcha.
Wzrost ciśnienia, przyspieszenie krążenia i puff, trutka okrąża ciało o wiele szybciej.

Po ukąszeniu np. żmii, czy jakiegoś innego toksycznego paskudztwa, zaleca cię nad ukąszeniem zawiązać jak najmocniej coś uciskowego, żeby krążenie zminimalizować i nie dopuścić do rozprzestrzenienia się po całym krwiobiegu (czy raczej zwolnić maksymalnie i mieć czas na dojazd do szpitala).

Tak więc cycki Tyene są usprawiedliwione. Druga sprawa, że dziewczyna ma naprawdę ładne ciało ;).
There is special place for me in hell... IT'S CALLED THE THRONE.

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: mystra » 26 maja 2015, o 11:07

Magda21 pisze: Powiem szczerze, dziwi mnie i to bardzo to cieszenie twarzy fandomu na widok sytuacji, w której nastolatka pokazuje cycki (i nie tylko) facetowi po 50.


Nom. Aż dziw, że twórcy nie zastosowali podobnej akcji przy wątku Sansy i Petyra. Zawsze to jakieś cycki więcej.

Had
Całkiem ciekawa teoria :D faktycznie scena nabiera większego sensu, tylko jaka część widzów pomyśli, że taki był jej cel a nie kolejne szczucie cycem.
W tej scenie podobał mi się jedynie śpiew Bronna, wyszło kapitalnie :)

Had pisze:Ile osób zwróciło uwagę na nowy nabytek Sansy?
[/qoute]

Ja :) widziałam opinie, że to otwieracz do wina (mi to nic nie przypomina, więc się wstrzymam od głosy)... hmmm po co jej to? wsadzi Ramsayowi w 4 litery czy w tej jego durny łeb? byłoby ciekawie. Całemu umieszczeniu Sansy w WF przyświecało hasło 'zemsta' a nic nie widać tej zemsty, tylko są coraz nowsze powody by do niej doszło.



LockyLolitka pisze: Po przemyśleniu w te i we wte stwierdzam że nie mam prawa czepiać się dedeków dziadowych. Oni są konsekwentni.


Uparcie będę twierdziła, że wątek ten jest bez sensu i sama w tym konsekwencji nie widze. Albo raczej: konsekwentna jest tylko część, co sprawia, że całość jest do kitu.
- brak zgodności z 4 sezonem, który dawał wyraźne znaki, że rzeczy potoczą się innym torem, znów mamy cierpienie Sansy
- podobno to jest świadome i zamierzone, ale co jej to daje? w jaki sposób przybliża się do zemsty? - co to za plan jeśli musi oddać dziewictwo Boltonom a jeszcze może przecież zajść w ciąże?
- czemu dla LF nagle Sansa znaczy tyle co jakaś Rose? po tych wszystkich scenach, które mieli razem, zwłaszcza 4 sezonie coś takiego zdaje się być bez sensu. Rozumiem, że Petyr wykorzystywanie ludzi ma we krwi i nawet Sansa może mu do celu posłużyć ale dlaczego w taki sposób? czy do tej pory było powiedziane, co on ma dzięki temu? Boltonowie też za łatwo mu zaufali jak na mój gust. Petyr zawsze zdawał się mieć dar do takiego 'oskubania gąski, że ona nawet się nie spostrzegła' a tu naraża Sanse na dosłowne obdarcie ze skóry.
- Gdzie sie podział mózg Sansy? czemu chociaż ona w propozycji na plan Petyra nie zadała mu żadnych pytań, nie protestowała, zgodziła się po chwili namysłu. Nie robi zbyt wiele w WF poza okazjonalnym pyskowaniem.
- a i jeszcze najbardziej zaskakująca zmiana: Petyr pozwalający sobie na niewiedze.Jeszcze marna próba wyjaśniania tego przez twórców. On powinien wiedzieć, co Ramsay zwykł jadać na drugie śniadanie a nie wie o jego wybrykach. A Ramsay mimo wszystko spod ziemi nie wyrósł, ktoś coś musiał wiedzieć.

Innymi słowy zostali konsekwentni tylko z tym jaki jest Ramsay. A nawet jak na siebie nawet i tak łagodnie się zachowuje. I Theon - to też jest w miarę zgodne. Cała reszta nie.

sory, że to tak dziwnie wygląda ale coś mi sie spierniczyło z cytowaniem i chociaż na głowie staje to nie moge tego poprawić
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

Wrathu
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 lis 2014, o 18:46

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Wrathu » 26 maja 2015, o 12:47

W sumie też mi przemknęła przez myśl teoria Had. Jak najbardziej to się trzyma całości. Nie bez powodu pokazali widok z oczu Bronna i obraz zaczął się rozmywać. I fakt, jest ładna ta Tyene, choć mi się pomyliła we wcześniejszym poście z Nymerią, co w sumie podkreśla brak dobrze nakreślonych charakterów. Nie spodziewałem się też, że to ona pierwsza się obnaży, bo że któraś z nich, to było do przewidzenia. Czy Obara nie była przypadkiem w książce prostytutką?
I tak wolę wątek Dorne i Jaime'a (Jaimiego? Nigdy nie pamiętam, jak to się odmienia) w serialu bardziej niż w książce.

A co do Petyra, który nie wiedział, jak Sansa może być traktowana - szczerze wątpię, by go to obchodziło. Na pewno chciałby, żeby przeżyła, ale jej ból go raczej nie obchodzi. Poza tym, wcale nie musiał mówić prawdy, gdy mówił, że nie kojarzy Gordona Ramsaya. Mógł kłamać, żeby go rozzłościć.
W każdym razie, emocjonalne przywiązanie szkodziłoby jego planom. Sansa to tylko jego narzędzie.

Ciekawi mnie z kolei, jak wypadnie spotkanie Sansy z Fetorem w następnym odcinku - zapowiedź zdradza dużo negatywnych emocji. Ciężko się zresztą dziwić.

Poprzedni post mówiący o wszystkim
Wrathu - muzyka inna
komiks internetowy Tak się dzieje, gdy tak jest - Cała prawda o życiu w absurdalnym ujęciu
Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: LuckyLolitka » 26 maja 2015, o 12:53

Ojej Had, dałaś nadzieję. Bo właśnie jak oglądałam to mi się zdawało że coś tam chapnęła na tym śniegu. Tylko potem nic, więc stwierdziłam że może mi się przywidziało^^.Ale z drugiej strony jakby go tam zadźgała od razu to byłoby mega głupie...Więc na pewno zaczeka na dogodną okazję, heh.

Il, no ja Ci mówię. Melliska mnie w tym sezonie tak gra na nerwach że najchętniej tobym widziała jak ją pieczą na wolnym ogniu. Niby mam dość zgonów na ten sezon (Paluch spadaj z KP, bo ten Varys z tą kuszą mnie irytuje^^Ja już swoją żałobę przeszłam, Varys odpuść^^.) ale jednak z wąchania kwiatków od spodu przez Rudą bym się cieszyła.

mystro, olej dedeków, tak jak robi to książkowy Piotrek:

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wrathu, gdyby Petyra nie obchodziło czy coś się stanie Sansie czy nie, to Cogman by chyba powiedział że "jego to nie obchodzi". I na pewno by tak nie podkreślał faktu że "Littlefinger nie wie o Ramsayu".
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: mystra » 26 maja 2015, o 12:57

Wrathu
Sami twórcy serialu powiedzieli, że on tego nie wiedział.
Ciekawe tylko co zrobi, jeśli ona odwróci się od niego. Marzenia o północy pójdą się kochać.
Poza tym w 4 sezonie widać wyraźnie, że ona nie jest tylko jakimśtam pionkiem dla niego. Gdyby tak było nie warto by było w ogóle ryzykować życia, żeby ją wydostać z KP.


Lolitko fajnie, że wkleiłaś :D widziałam już na fb, jest świetne.
Mam nadzieję, że nie odebrałaś mojej wypowiedzi jako atak, tj to był atak, ale na twórców, nie na ciebie ;)
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: szujana332 » 26 maja 2015, o 13:00

Wrathu pisze: Czy Obara nie była przypadkiem w książce prostytutką?
I tak wolę wątek Dorne i Jaime'a (Jaimiego? Nigdy nie pamiętam, jak to się odmienia) w serialu bardziej niż w książce.

Poprzedni post mówiący o wszystkim


Dude coś ty za książkę czytał? Jej matka była prostytutką, która Obara uważała za słabą, a Oberyn dał swej córce wybór: "Łzy, albo włócznia". I wybrała to drugie. W dodatku opisywano ją jako coś pokroju "babo-chłopa" to nie wiem, czy by się ktoś skusił :O

Wątek Jaimiego w Dorne lepszy niż w książce? Każdy ma swój gust. - Jak dla mnie to na razie raczej wieje nudą w wątku Jaime w serialu.

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: LuckyLolitka » 26 maja 2015, o 13:05

A czemu na mnie? ;) ja się nie poczułam dotknięta. Po prostu wiesz, serial to punkt widzenia Dedeków. Oni sobie robią co chcą, Martin powiedział że on ich nie może powstrzymać nawet jeśli zarządzą w serialu lądowanie UFO czy coś takiego^^. I nie powiem że mnie to nie wkurza bo myślałam że można się nimi podpierać w jakichś aspektach. Tylko po tym sezonie wiem że już nic nie wiem. Które sceny to martinowskie, które to dedeków po prostu interpretacja własna tego co Martin im przekazał, a które to ich wymysł tylko po to by ludzie gęb rozdziawiali z szoku, oburzenia czy innych.
Dobrze pamiętam jak mówili że nie będą wprowadzać fAryi, bo nie widzą sensu we wprowadzeniu nowej, obcej nam postaci. Że lepiej żeby była to postać nam znana, taka która nas jako widzów, obejdzie. No i pewnie szkoda im było bulić dodatkowej osobie^^. Nie ma to jak cięcie kosztów^^.
I nie że wszystko mi się nie podoba. Oni mają dużo dobrych pomysłów. Ale też i takich nie bardzo^^.

A i co do Aemona, jak wyleciał z tym Jajem to padłam, to było świetne że wspomnieli. :D
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: mystra » 26 maja 2015, o 13:14

To dobrze :)
No, te powody, dla których to Sansa jest w WF mnie rozwaliły. Nie podoba mi się to.
Dobre pomysły im się zdarzają, ale w moim odczuciu coraz ich mniej.


A z Jajem to byłam w prawdziwym szoku. Aż mi szczęka opadła 'dali coś co było w książce'. Nie wiem tylko, dlaczego powstały jakieś teorie spiskowe, że to ma coś jeszcze oznaczać w przyszłości. Osobiście odebrałam to jako zwykłe majaczenie przedśmiertne starszej osoby.
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Schanna » 26 maja 2015, o 13:55

Nie chce mi się pisać o tym odcinku tak jak nie chciało mi się go oglądać. Nudy, cycki, idiotyzmy, seksy, żenada. Do czego to doszło żeby najciekawszym wątkiem odcinka było Mereen.

Śmierć Aemona zupełnie mnie nie ruszyła, nie tak powinno być. A potem jeszcze te mega żenujące sceny z Samem i Goździk.

Winterfell jak zwykle dobre klimatycznie, na szczęście nie nastąpiła szybka zmiana z Fetora w Theona, a tego się bałam. Ale to na tyle plusów bo pod ładną powłoczką jak zwykle nie kryje się żaden sens.
Trudno w to uwierzyć, ale Front Rewolucji Północy i Ochrony Ostatnich Starków (w skrócie FRPiOOS), składający się dokładnie z dwóch osób (starej babci i karczmarza) został rozbity.

Ten komentarz to zdecydowanie najlepsze co przyniósł mi ten odcinek.

Dorne nie ma co komentować, cały ten wątek nie powinien był zaistnieć i tyle.

KP ok. Bez szału bo ten wątek cały czas jest dla mnie strasznie naciągany. Jedynie dobre aktorstwo go ratuje.

Prawie zapomniałam o Stannisie, takie to było ciekawe. Scena przypomniała mi znów dlaczego nie jestem w stanie zachwycać się Stannisem, który ciągle trzyma u siebie tę czarownicę chcącą palić dzieci. Spalenie córki jest niby mocniejsze od spalenia bękarta brata, ale dla mnie to i tak to samo.

Najbardziej podobał mi się w tym odcinku wątek Mereen. Danka nie straszyła, Tyrion był nawet miejscami zabawny, ser Jorah w tym sezonie zyskał dużo mojej sympatii, jest idealnie gburowaty, zamknięty w sobie i taki zdeterminowany. Takie wczesne spotkanie Danki i Tyriona bardzo mnie zaskoczyło, oczywiście pozytywnie. Za to właśnie oceniam ten odcinek na 3 zamiast na 2.

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Magda21 » 26 maja 2015, o 13:59

Co do Tyene, to że pokazała ona co pokazała aby Bronnowi skoczyło ciśnienie, nie zmienia faktu, że w szerszym kontekście cały ten motyw ssie.
Dziewczyna nasmarowała sztylet trucizną i wymachiwała nim w towarzystwie Myrcelli. To już jest samo w sobie skrajnie głupie. Po drugie, dźgnęła nim Bronna. Gdyby doprowadziło to do jego śmierci byłby to smutny, ale wytłumaczalny fabularnie fakt. A tymczasem co? Okazało się, że Tyene pokazała mu cycki tylko po to, aby wyciągnąć od niego wyznanie podnoszące jej samoocenę. Innymi słowy, Bronn dostał nożem nie po to, aby zginąć, ale tylko i wyłącznie po to, aby bękarcica pokazała cycki. Brak dalszych konsekwencji.
Powiedzcie, gdzie tu widać sens? :roll:

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Nettles z Gór » 26 maja 2015, o 14:14

Odpowiedź oczywista i prosta jak parasol - Bękarcica jest ekshibicjonistką i UWIELBIA pokazywać swoje ciało. To jest jedyne rozsądne wyjaśnienie :lol:

Żeby nie robić jednolinijkowca - zagadka z cyklu "znajdź podobieństwa u koni na obrazku" (z góry przepraszam za rozmiar zdjęć - nie znalazłam mniejszych):
Jon
Obrazek
Stannis
Obrazek
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Junki » 26 maja 2015, o 14:33

Tydzień temu pisałem o możliwym kierunku, w którym mógłby pójść wątek Sansy. Że być może musi ona zrobić jeden krok w tył, aby wykonać dwa kroki do przodu, że przejście przez ten trudny etap służy rozwojowi postaci i summa summarum dziewczyna pokaże, na co ją stać, realizując sekretny plan Littlefingera (o ile taki istnieje) i że poprzez taki obrót spraw dedeki mogą swój pomysł na ten wątek jakoś obronić. Szybko jednak Weiss i Benioff sprowadzili mnie na ziemię, czego w sumie można się było po nich spodziewać. Nie oczekuję, że Sansa stanie się z dnia na dzień super intrygantką i owinie sobie Ramsaya wokół palca, ale że coś do cholery będzie próbowała tam działać, a nie użalać się nad sobą i błagać Theona o pomoc. Sansa nie wykonała kroku do tyłu, ona cofnęła się do etapu sprzed kilku sezonów. Miała dokonać zemsty, a tymczasem jest kompletnie złamana. Oczywiście, ciężko od niej wymagać, by noce z Ramsay’em spłynęły po niej jak po kaczce i w zasadzie wszystko tu pod względem psychologii wydaje się jak najbardziej na miejscu. Ale trzeba też sobie zadać pytanie, czemu to z fabularnego punktu widzenia ma służyć. Pamiętajmy, że to autor (w tym wypadku D&D, bo Martina już do tego nie mieszam) ma kontrolę nad postaciami i kreowanym światem i to on ustawia wszystkie klocki tak, aby rozwój postaci został ukazany sensownie, ciekawie i przekonująco. To nie jest tak, że autor wrzuca postać w dowolną sytuację i mówi: „hmm, sprawdźmy, jak sobie teraz poradzi”, tylko świadomie kreuje pewne okoliczności i osadza w nich bohatera, by uzyskać zamierzony efekt. Jeśli twórca chce pokazać rozwój postaci w sposób wiarygodny i intrygujący, co w przypadku takiej Sansy jest wręcz pożądane, zważywszy na to z jakiego pułapu zaczynała, to musi zadbać o odpowiednie dla niej otoczenie, aby dać jej w ogóle szansę się rozwinąć. To dlatego Martin pozwolił jej uciec z KP i dał jej do towarzystwa Littlefingera, by pod jego okiem mogła zaliczyć jakiś progres (swoją drogą nie wierzę Martinowi, kiedy mówi, że puszcza swoje postacie samopas i patrzy, co się wydarzy; zbyt wielkim jest manipulatorem, by sobie na coś takiego pozwolić). Tymczasem Weiss i Benioff, pakując Sansę w sidła Boltonów, taką możliwość jej odbierają. Oczywiście mogliby Sansie ułatwić sprawę, np. wrzucając do Winterfell paru lordów z Północy (albo choćby jednego) zamiast spiskujących pokojówek albo nakreślając konkretny, rzeczowy, sensowny plan ustalony między nią a Littlefingerem. Niestety, dedeki z takiej możliwości nie skorzystali.

Czemu zatem pakują Sansę do tak niebezpiecznego miejsca jak Winterfell? Tylko po to, żeby szokować scenami gwałtu? Być może, ale myślę, że przyczyna jest jeszcze inna. Dedeki zdają sobie sprawę z konieczności upraszczania, skracania, przyspieszania oraz łączenia wątków i postaci. I niestety stali się jej zakładnikami, a wraz z nimi – ich postacie. Perspektywa zmiksowania wątków Sansy, Theona i Brienne była niezwykle kusząca. Zobaczcie, ile możemy w ten sposób zaoszczędzić: czas, budżet, aktorzy, lokalizacje, etc. Wiarygodność? A co tam, jakoś to uzasadnimy, jakieś alibi wymyślimy. Niech będzie pierwsze lepsze z brzegu – błąd Littlefingera, który nie sprawdził Ramsay’a. Przecież teoretycznie może się pomylić, prawda? No pewnie, każdy może. Teoretycznie.

I w ten sposób naginają inne wątki. Dlaczego Danka, gdy widzi Joraha, każe mu spadać na drzewo? Dlaczego nie miała wcześniej żadnej refleksji , że może jednak źle zrobiła odsuwając swojego wiernego rycerza, kiedy miała problemy z rządzeniem. Przecież śmierć Barristana (nieksiążkowa) była idealną okazją, by wspomnieć o Jorahu i poddać w wątpliwość swoją kategoryczną decyzję z poprzedniego sezonu. Dlaczego dedeki jej na to nie pozwolili? Ano dlatego, że przecież Jorah musi walczyć na arenie, żeby podkręcić finał sezonu i Dany nie może mu ot tak przebaczyć. Idźmy dalej. Dlaczego Jon nie zabiera Ducha na wyprawę do Hardhome? Dlatego że nie zmieści się w łódce czy dlatego że ktoś musi uratować Sama i Goździk z opresji? A Stannis? Dlaczego zabiera na bitwę swoją córkę? Po to, by Melisandre miała ją pod ręką, by zrobić coś głupiego?

Dedeki tak naprawdę robią to samo co Martin, czyli naginają rzeczywistość i psychologię do z góry założonego scenariusza. Tylko że w odróżnieniu od nich Martin ma o wiele więcej czasu, przestrzeni, postaci i środków, dzięki czemu jest w stanie uwiarygodnić nawet najbardziej niedorzeczną sytuację. I zanim pozwoli, by taka np. Catelyn uwolniła Jaimiego, wyciśnie wszystkie możliwe argumenty przemawiające za tą (bezsensowną moim zdaniem) decyzją. Pisarz, zwłaszcza taki jak Martin, może pozwolić sobie na bardzo dużo. Scenarzysta czy też showrunner musi liczyć się z budżetem, czasem, logistyką i innymi ograniczeniami. Ma trudniej, co nie znaczy, że to go usprawiedliwia, zwłaszcza gdy idzie na łatwiznę.
Ostatnio zmieniony 26 maja 2015, o 14:43 przez Junki, łącznie zmieniany 1 raz.
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

MorgaineAnne
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 29 kwie 2014, o 14:41

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: MorgaineAnne » 26 maja 2015, o 14:36

Ciężko mi na sercu i duszy po tym odcinku. Niby można go uznać za lepszy od poprzedniego, ale pozostawił po sobie pewien niesmak. Twórcy zdecydowanie powinni na początku każdego następnego odcinka wyświetlać ostrzeżenie "filler alert" ze wskazaniem minuty i sekundy serialu - mogłabym w tym czasie iść po herbatę.

MUR
1. Pożegnanie Jona z murem takie trochę nijakie. Wszyscy już wiemy od dawna, że decyzja Lorda Dowódcy większości braci się nie podoba i że Allister i Olly knują, niemniej jednak zasygnalizowanie wyruszenia za Mur musiało być. Oczekiwałam lepszej formy 3/6.
2. Choroba i śmierć Maestera Aemona. Nie będę ukrywać - poryczałam się, będzie brakować mi mądrego staruszka. Tym bardziej ścisnęło mi się serce po ostatnich odcinkach, po tym jak wiekowy Targ ubolewał nad samotnym Targiem w wielkim świecie. Jeśli Jon nim nie jest, to Dany po tym jak ucięto pewien wątek, naprawdę została ostatnią ze swojego rodu. A słowa "Egg, I dreamed that I was old" były naprawdę mistrzowskim sposobem przejścia z tego życia. 6/6
3. Próba gwałtu na Goździk, bicie Sama - tragedia (aczkolwiek dobrze pokazuje to, kim stała się Straż), plus za Ducha, seksy Sama i Goździk - jedna z najgorszych scen stosunku ever. Mały plus za Ducha, który pojawia się i znika. Duch niestety nie ratuje tego wątku. I jak drobna dziewczyna przenosi Sama na łóżko! 1/6

WINTERFELL
1. Scena Sansa z Theonem bardzo mi się podobała, aczkolwiek nie mogę znieść tego, że zrobiono z niej znowu popychadło, posiniaczone i gwałcone. Dziwię się, że po tym wszystkim tak łatwo zaufała Theonowi - desperacja ma swoje granice. Nie zdziwiłam się, że oddał świeczkę Ramsayowi. 5/6
Prztyczek bękartowi w nos na plus jak i cała rozmowa, aczkolwiek powinni zdecydować się czy Sansa jest odważna i dzielna, czy znowu jest ofiarą. Bo te przebłyski chwilowe, to za mało, by pokazać jakąkolwiek przemianę. Kolejne zabóstwo przez Boltonów - to już się robi nudne. 4/6

W DRODZE DO WINTERFELL
Rozmowa Stannisa z Davosem trzyma klimat nowego Stannisa z Muru, ale późniejsza dyskusja z Melisandre...Ja wcale nie mam wrażenia, że to "get out" to było "wynoś się wariatko i nie pokazuj się na oczy", a było to "wynoś się, muszę się zastanowić, ale nie mówię nie". Jeśli Stannis odda córkę Melisandre, nigdy nie zostanie królem Westeros. Spłodzenie bękartów z bratem dla wielu było nieakceptowalne. Zamordowanie jedynej dziedziczki byłoby niewybaczalną zbrodnią. Poza tym nie podoba mi się wpływ Mel na Stannisa. 4/6

ZA MORZEM
Sprzedaż ani na plus ani na minus. To musiało się zdażyć. Danka i Daario - nie błagam, fillerom mówimy nie. Wolałabym z tym czasie oglądać Aryę. 1/6
Jeor Gladiator Friendzone słabiutkie walki, dziwię się, że Danka od razu go nie poznaje, przecież nosi ten sam strój od początku pierwszego sezonu. Zestaw minek Clarke, jak zawsze ubogi 2/6

KL
Rozmowa Królowej Cierni z Wróblem bardzo dobra, pokazuje jak dobrym i bezwzględnym graczem może być Wróbel. Mawiają, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Po takich groźbach Olenna powinna zacząć się obawiać. 5/6
Tommen usiłujący pokazać pazurki - that's cute i w sumie nic więcej nie wnosi do fabuły, ale bardzo ładnie zagrana przez Lenę. 4/6
Scena Petyra i Olenny. Mam mieszane uczucia, bo wydaje mi się, że chodzi o jakiś inny prezent niż Lancel. Ani na plus ani na minus.
Scena Marg/Cersei, pastwienie się nad biedną małą królową, odkrywanie się i kart 5/6.
Aresztowanie Cersei, która nie rozumie, co właściwie się dzieje. Czekałam na to od dawna 4/6

DORNE
Problemy z nastoletnimi siostrzeniocórkami - filler, dodatkowo z błędem - my home for years - przypominam, że od wydarzeń z drugiego sezonu formalnie minął rok, może półtora. Zastanawiam się tylko, czy ta scena nie miała na celu pokazania, że Myrcella podobna jest do swojej mamusi, bo tatuś gereralnie zaniemówił, co dość często mu się zdarza przy Cersei. 1/6
Piosenka Bronna to jedyny jasny punkt Dorne, nawet nie chce mi się komentować sceny w stylu "pokażmy dużo cycków, widzowie się ucieszą" 1/6

Ocena podsumowująca odcinek 3 - 3,5/6.
[align=center]“A mind needs books as a sword needs a whetstone, if it is to keep its edge.” [/align]

[align=center]OHS!!![/align]

hextor
Poziom 1
Rejestracja: 27 maja 2015, o 01:51

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: hextor » 27 maja 2015, o 03:03

Zanim przejdę do oceny poszczególnych wątków pozwolę sobie na małe wtrącenie-
Ludzie!!... czy Wy jesteście jacyś uczuleni na kobiece piersi? Nosz kurcze pokazane jest piękno kobiecego ciała a Wy reagujecie jakby to była jakaś twarda pornografia. W filmach pokazuje się na ogół coś co przyciąga widzów i to jest rzecz oczywista. Serial przeznaczony jest dla widzów pełnoletnich, więc o co macie pretensje? Pokazuje się rzeczy ładne bo rzeczy ładne się podobają. Jakby w każdym odcinku pokazywali piękny majestatyczny łańcuch górski to też reagowalibyście facepalmami i tekstami typu "żenada", "żal komentować" itp? Jeszcze rozumiem jakby to był tylko wymysł HBO ale książce jest mnóstwo pikantnych wątków i bezsensu byłoby tworzyć pruderyjny serial dla grzecznych dziewczynek. Scena z Tyene i Bronem była fajna pod względem estetycznym a skoro nawet mojej żonie się podobała to coś w tym musi być :)

A co do odcinka to po kolei:

[glow=red]Winterfell[/glow]
Sansa mimo tego, że jest gwałcona co noc nie traci głowy i próbuje kombinować. Raczej było do przewidzenia, że czołowy tchórz sagi nie zapali świeczki więc próba zszokowania widza spełzła tu na niczym. Pewnie fetor w koncu się przełamie, ale dajmy mu trochę czasu. Sansa próbuje też mącić w głowie Ramseya i wygląda to trochę mało wiarygodnie, bo biedna przestraszona i zbrukana dziewczynka nagle pewna siebie wali teksty za które mogłaby co najmniej dostać "z liścia". No i jeszcze ta Brienn, która pewnie zjawi się w Winterfell tylko dlatego, ze autorzy kompletnie nie mieli pojęcia gdzie ją upchać.

[glow=red]Mur[/glow]

Scena śmierci Aemona na plus, choć trochę szkoda, że w serialu zmarł na murze. Wspomniany Jajo daje nadzieje, że D&D jednak czytali książkę :wink: Na plus również pojawienie się Ducha, bo już myślałem, że o nim zapomniano. Scena intymna Sama i goździk trochę nijaka. Sam powinien być oporny i w końcu ulec a tu wskoczyła na niego, rach ciach i koniec. Mogli się lepiej postarać.
Co do Stannisa i Mel to oglądałem z przerażeniem debilną propozycję kapłanki. Mam nadzieję, że się mylę ale coś mi mówi, że głupota tego wątku nabierze wkrótce większych rozmiarów.

[glow=red]KL[/glow]

Ten wątek oglądało mi się w tym odcinku najprzyjemniej bo wiadomo było jak się skończy. Tryumfująca Cersei tak zaślepiona swoją pychą, że nie dostrzega po jak cienkim lodzie stąpa, ale w końcu za to ją kochamy :D fajnie, że to Królowa Cierni przyłożyła do tego ręke. Ciekaw jestem jak zareaguje biedny Tommen kiedy się dowie, że już wszystkie jego ukochane osoby siedzą w lochu.

[glow=red]Za Wąskim Morzem[/glow]

dany+dario- scena absolutnie nie nadaje się do tego typu seriali a raczej do jakiegoś romansidła. Duży minus.
dany ogląda zażynających się niewolników po tym jak zgodziła się, że na arenie mogą walczyć tylko i wyłącznie wolni ludzie... no comment... Wkroczenie Joracha i Tyriona trochę naciągane, mimo tego podjarałem się, kiedy krasnal przedstawiał się królowej.

[glow=red]Dorne[/glow]

Jaimie+Myrcella- nie napiszę nic o tej scenie bo nic mi nie przychodzi do głowy...
Scena w celi- nic nie wnosi do serialu, poza tym, że bardzo zmysłowa, ale o tym pisałem na wstępie. Wszyscy już zauważyliśmy, że jest to watek mający na celu zeswatać Bronna z Tyene. Ja generalnie całe Dorne traktuję jako wątek humorystyczny, więc nawet się zbytnio nie wkurzam.


Za całość daję naciągane 3. Generalnie odcinek nijaki, trochę ratuje go Cersei w celi i Tyrion u Dany.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: yennefer » 27 maja 2015, o 07:33

Mierny.
Podczas oglądania zgrzytałam zębami tak, że chyba sąsiedzi słyszeli.
Nie będę się rozpisywać o poszczególnych wątkach, w sumie to Bombacjusz pięknie opisał moje wszystkie zastrzeżenia co do tego odcinka.

Co mogę dodać?
Boję się o Staśka. Autentycznie się o niego boje i o Shireen rzecz jasna.
O małą, bo wiadomo, ciocia Mel z braku innych królewskiej krwi dzieci w okolicy chce spalić ją.
A o Staśka, bo pewnie skonfliktuje się z Mel i przegra z Boltonem, zginie etc Serio, mam nadzieję, że nie pozwoli skrzywdzić Shireen. Już wole by zginał. A jak świadomie pozwoli spalić córkę, to i ja przestaję oglądać.

Poza tym nie rozumiem po co było to cale zamieszanie ze staruszką w Winterfell, to znaczy od biedy ok - by pokazać, że Theon jest Fetorem i donosi, a Ramsay to psychopata. Ale poza tym nie wniosła nic, jak wiele innych zresztą. Ot, podkreśliła beznadziejną sytuację Sansy... jakby tego i tak nie było widać. Poza tym Sansa gada gorsze głupoty niż ta książkowa - do Ramsaya, że jest bękartem i bękart go legitymizował... chwilę po tym jak płakala by jej pomóc, bo co noc jest krzywdzona. A potem na spacerku z mężem drażni go ... W książce szybko nauczyła się nie prowokować Joffa. Plotła o kieckach, ale jakiś instynkt samozachowawczy miała. Tu - nie ma.
Nie wiem jak poprowadzą dalej ten wątek, moja wyobraźnia ma jak widać swoje granice, bo za chiny ludowe nie potrafię sobie tego wyobrazić.

Zgadzam się z tym co napisał Junki dot. trudności budowania wiarygodnych postaci w serialu,gdy trzeba skracać, ograniczać i upraszczać. A najbardziej zgadzam się ze stwierdzeniem, ze nie usprawiedliwia to robienia głupot.
A tu niestety głupota goni głupotę. Sansa, Jaimie - to przynajmniej dwie postaci z tego odcinka, których kreacja została całkowicie zburzona. I niestety robione jest wszystko by zepsuć Stannisa.

Aaaaaa, i co mnie wkurw... tak, że mam ochotę walnąć czymś w telewizor. Dedeki zmieniają, kombinują i psują co mogą i jak mogą. No i nagle mamy śmierć Aemona i przywołanie wspomnień o Jaju, praktycznie przeniesienie książkowych wypowiedzi... czyli można. Więc dlaczego nie idą tą droga, tylko robią rzeczy kompletnie na odwrót a nam (książkowym purystom) tylko okruchy rzucają?
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Rudbekia
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 paź 2012, o 08:34

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Rudbekia » 27 maja 2015, o 08:13

Odcinek, ogólnie rzecz biorąc, znudził mnie. Ani mnie nie poruszył, ani porządnie nie wkurzył - no, może jedna rzecz sprawiła, że zrobiło mi się smutno i źle. Chodzi o staruszkę z Winterfell, nie dlatego, że mi żal postaci, bo nie żal, ale dlatego, że znowu musieli zrobić z Fetora sprzedawczyka, a Sansie zafundować kolejną okropność i przy okazji sprawić, że nienawidzi Theona jeszcze bardziej. Tj. rozumiem, że Theon nie mógł się odfetorzyć ot, tak, w jednej scenie, nie po tym, jak go fetorzono przez dwa sezony, ale czy musieli to zrobić tak z grubej rury? Ostatecznie w książce Fetor się przecież nie wygadał. Zrobiłby to może, gdyby Ramsay zapytał wprost, ale Martin mu tego oszczędził, scenarzyści też mogli. Mogli np. pokazać, jak się chłopak bije z myślami, a w końcu nigdzie nie idzie i niszczy albo chowa tę świecę. Byłby pierwszy etap przemiany - kiedy jeszcze nie ma odwagi działać, ale już potrafi coś ukryć przed Ramsayem. A tak, ech... ale w sumie czego ja oczekuję? Wielbiciele wszystkich wątków muszą swoje odcierpieć. ;)
"All beauty must die."

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Il Biondo » 27 maja 2015, o 09:26

[align=justify]Rudbekio, w sumie nie pomyślałam o tym z tej perspektywy. Faktycznie, możesz mieć rację, że D&D zbyt dobitnie sfetorzyli Fetora w tym odcinku. Choć ja odebrałam to bardziej jako toporne(jak wszystko w tym odcinku... i momentami serialu) pokazanie, że Theon wciąż boi się Ramsay'a, a jego donos na Sansę to taka forma zaoszczędzenia jej w tym sensie, by dobitniej jej pokazać czym w ogóle grozi myśl o ucieczce. No ale faktycznie, i tak jest to cholernie przerysowane.

yennefer pisze:Boję się o Staśka. Autentycznie się o niego boje i o Shireen rzecz jasna.
O małą, bo wiadomo, ciocia Mel z braku innych królewskiej krwi dzieci w okolicy chce spalić ją.
A o Staśka, bo pewnie skonfliktuje się z Mel i przegra z Boltonem, zginie etc Serio, mam nadzieję, że nie pozwoli skrzywdzić Shireen. Już wole by zginał. A jak świadomie pozwoli spalić córkę, to i ja przestaję oglądać.

BTW, chyba pierwszy raz zgadzam się z Tobą, yennefer w wątku serialowym :D - również wolałabym, żeby Stannis zginął w bitwie niż poświęcił swoją córkę. Takie nielogiczne robienie z niego psychopaty spowoduje, że ja naprawdę nie będę czerpała przyjemności z tego serialu. Czym innym jest jednak nielogiczne prowadzenie wątku jeżeli chodzi o logistykę czy coś, a czym innym jest zmienianie pod koniec sezonu postaci całkowicie i sprzecznie z tym co zostało budowane na rzecz szokowania widza. Powtarzam się, wiem, ale naprawdę mam ból du..szy o to. Już nie truję, ale muszę wylać swoją żółć, Staś jest moim ulubionym bohaterem i cieszyłam się, że twórcy tak ładnie narysowali jego postać, bonusowo dodając jego relację z Shireen. Naiwniara ze mnie.

hextor pisze:Ludzie!!... czy Wy jesteście jacyś uczuleni na kobiece piersi? Nosz kurcze pokazane jest piękno kobiecego ciała a Wy reagujecie jakby to była jakaś twarda pornografia. W filmach pokazuje się na ogół coś co przyciąga widzów i to jest rzecz oczywista. Serial przeznaczony jest dla widzów pełnoletnich, więc o co macie pretensje? Pokazuje się rzeczy ładne bo rzeczy ładne się podobają. Jakby w każdym odcinku pokazywali piękny majestatyczny łańcuch górski to też reagowalibyście facepalmami i tekstami typu "żenada", "żal komentować" itp?


Wiesz, gdyby w środku akcji odcinka, gdzie toczy się jakaś gruba intryga, bitwa, akcja pościg - cokolwiek, nagle została przerwana na trzy minuty widokiem najpiękniejszych gór świata przez dobre 3-5 minut... No to tak, byłoby to żenującym marnotrawieniem czasu ekranowego, który w końcowej fazie sezonu powinien być najcenniejszy. O ile byłam pozytywnie zaskoczona, że na początku sezonu fillerów niemal nie było, to teraz nie wiem co im się stało. Pewnie wychodzi brak pomysłów.[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

elvenbean
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 kwie 2014, o 18:40

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: elvenbean » 27 maja 2015, o 09:34

Kiepski odcinek, zwłaszcza w porównaniu do poprzedniego.

Wciąż ciężko mi zrozumieć naciągany motyw podróży Jona do Hardhome. Śmierć Aemona w sumie nawet mnie poruszyła, ładnie wszystko zagrało, ale denerwuje mnie, że jakiekolwiek bezpośrednie nawiązania do książek, jak w tym przypadku wzmianka o Jaju, są nam rzucane w takich ochłapach "na pocieszenie".

Potem dostaliśmy wzorową akcję cliche - dziewczyna zagrożona gwałtem, jej bohaterski chłopak próbuje ją ratować, dostaje łomot, a ona z wdzięczności mu się później oddaje. Jakby nie można było pokazać ich zbliżenia w mniej oklepany sposób, przecież okazje były. Meh.

Akcję na WFie idealnie podsumował Isu. :D Od siebie mogę tylko powiedzieć, że kombinowanie Sansy i jej chwilowa bezczelność wobec Ramsaya wypadły dla mnie całkiem zgrabnie, zwłaszcza spodobała mi się zmiana postawy Starkówny, kiedy Bękart ją ukrócił. Brutalne, ale ładnie zagrane.

Wątek Stannisa rozczarował mnie tym razem i to bardzo. Nie przepadam za "JPK" tak czy siak, ale ciekawi mnie jego postać i cieszyłam się, że nareszcie pokazują go z innej strony, choć czasem przesadnie. A teraz widać, że jeśli Stannis posłucha rady Mel - co na pewno się stanie, przecież serialowa kapłanka trzyma go pod pantoflem - to bezpowrotnie straci sympatię dużej liczby widzów. Niby w książkach motyw spalenia Shireen też majaczy gdzieś tam na horyzoncie, ale wygląda na to, że nawet jeśli do tego dojdzie, Stannis będzie daleko pod WFem i nie będzie o tym wiedział, bo Mel i rodzina Staśka zostały na Murze. W związku z tym ciężko będzie zrzucić na niego winę - a w serialu to on poniesie odpowiedzialność i to jego widzowie będą winić. Nie lubię Stannisa, ale postawienie jego postaci w takiej sytuacji jest cholernie niepsrawiedliwe.

Jeśli chodzi o wątek T&J, to zastanawiam się, jak to w końcu jest z tym handlem niewolnikami w serialu. Danuta pozwoliła na otwarcie aren pod warunkiem, że będą tam walczyć wolni ludzie z Meereen. A co z tymi z innych miast? Mogą to być niewolnicy? Teoretycznie zakazała handlu żywym towarem, ale przychodzi oglądać mordownię niewolników, spośród których trzeba wyłonić najlepszych, mających walczyć na Arenie Daznaka? No chyba, że nie wie, że to niewolnicy, ale musiałaby być ślepa i głucha, żeby nie widzieć i nie słyszeć, co Yezzan do nich mówił i jak ich traktował. Na pewno nie jak wolnych ludzi, którzy walczą z własnego wyboru. Przyznam szczerze, że za nic nie ogarniam tamtej sytuacji... i znalazłam jej idealne podsumowanie: KLIK

Podobała mi się za to gra postaci, wokół których się te sceny kręciły, szczególnie Joraha i Danuty. Ten pierwszy przeszedł widoczną zmianę od przygaszenia i załamania faktem bycia w niewoli, do desperacji, gdy zobaczył Danutę. A tamta jak na mój gust całkiem ładnie wyraziła oczami i mimiką emocje, jakie według twórców serialu musiała odczuć na jego widok.
Tak więc gra aktorska wyszła całkiem spoczko, ale z ich spotkania nie rozumiem jednego - dlaczego Danuta zareagowała tak wrogo na jego widok. Pewnie dlatego, że wcześniej jego osoba nie przewinęła się przez jej myśli ani razu i nie miała okazji przemyśleć pewnych spraw. Co mnie bardzo dziwi, bo wynika z tego, że ich więź wcale nie jest tak mocna, jak twórcy nas przyzwyczaili. Wielka szkoda, bo to jedna z moich ulubionych par w książkach, lepsi przyjaciele niż Sam i Frodo, a tu taka lipa.
Junki pisze:śmierć Barristana (nieksiążkowa) była idealną okazją, by wspomnieć o Jorahu i poddać w wątpliwość swoją kategoryczną decyzję z poprzedniego sezonu. Dlaczego dedeki jej na to nie pozwolili? Ano dlatego, że przecież Jorah musi walczyć na arenie, żeby podkręcić finał sezonu i Dany nie może mu ot tak przebaczyć.

Podczas oglądania pomyślałam to samo, ale nie ujęłabym tego lepiej. Naginanie faktów dla potrzeb konkretnych scen, powstałych w głowie Dedeków, którzy potem pewnie będą się nad nimi rozpływać w samozachwycie. Szkoda tylko, że odbywa się to kosztem logiki w portretowaniu postaci, głębi ich charakterów i relacji między nimi. No ale przecież to GoT, czego ja wymagam...

Podczas sceny łóżkowej Danuty z Daariem dostajemy wreszcie pierwszy mhroczny rzut oka na charekter tego najemnika, który chce zorganizować Krwawe Gody w wydaniu Essoss. W końcu - już prawie mogłabym się przyzwyczaić do tego, że Daario to rzeczywiście nieszkodliwy, czarujący wojaka.

Dorne, jak to Dorne - tragiczny dialog, o którym miałam nadzieję, że okaże się fake'm, odbył się naprawdę. Drugi tragiczny dialog, o którym wcześniej nie miałam pojęcia, że się odbędzie, pojawił się nieco wcześniej. Myrcella. Dlaczego?

Olenna kombinuje, ale ciężko jej idzie, LF też kombinuje, idzie mu trochę lepiej, ale to Wróbel trzyma wszystkich w garści. Bardzo ciekawa postać i świetnie zagrana, oby tak dalej. Cersei dostaje za swoje, pozostaje tylko czekać Gregorsteina. Marg w więzieniu wypadła całkiem interesująco, martwiący się o nią Tommen całkiem żałośnie. Podsumowując - wątek KP był dla mnie mocno średni. Kilka fajnych przebłysków, ale często ziewałam.

Jak dla mnie, jedne ze słabszych odcinków tego sezonu. Naciągane 3.
[align=center]TeamDragons
[glow=red]"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."
[/glow]
Obrazek
[glow=black]OHS[/glow]
"Creatively it made sense for us, because we wanted it to happen" ~ David Benioff & Daniel Weiss[/align]

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Nan » 27 maja 2015, o 11:19

Ten odcinek widzę wzbudził różne, czasem nawet sprzeczne uczucia: jeden osoby były zachwycone, inne załamane :-) Chyba jednak większość z nas czytała książki Martina i dlatego trudno nam uciec od książkowego pierwowzoru.

Natomiast "Nieskalani" odebrali ten odcinek zupełnie inaczej (przynajmniej "moi" :-D ). Reakcje nieczytających:

1. Sam w końcu zaliczył! Hura!

2. Tyrion u Dany, ale czad!

3. Cersei w końcu się doigrała, dobrze jej tak!

Wszyscy bez wyjątku uznali ten odcinek za najlepszy do tej pory.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Margaery
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 sie 2014, o 10:48

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Margaery » 27 maja 2015, o 12:09

Coś jest w tym odbiorze Nieskalanych na rzeczy - moja współlokatorka, która dopiero zaczyna czytać, też stwierdziła, że to był najlepszy odcinek w tym sezonie. A ja... cóż, ja chwilami miałam facepalma, czasem musiałam pauzować, bo nie byłam w stanie tego znieść - ogólnie, szału nie było. Uważam, że to był jeden ze słabszych odcinków.
Obrazek
I'm dead set on a getaway

Ven Daeri
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 maja 2015, o 18:37

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Ven Daeri » 27 maja 2015, o 12:12

Najgorszy moment odcinka to sam "grubas" zabił własne dziewictwo bo postawił się w obronie swojej niby żony.
Gorące oklaski! Gruby zaliczył po 5 sezonach bronienia jej zada.Niech zrobią trójkąt z szarym robakiem.
Jon mądry, urwał się z Tormundem z tego syfu, jego wilk pilnuje sama, bardzo logiczne.
Przecież wcale mu się nie przyda w walce.

Stannis posłuchaj czerwonej kapłanki, spal swoją córkę - niech płonie!
Wrony burzy w westeros to gorszy fanfic niż sansa w

Winterfell - Sansa ma niegrzeczne myśli, chce urozmaicić zabawę z Ramsayem, korkociągiem.Jak zwykle megagenialny hiperfenomenalny Effie elen spisał się na medal w odgrywaniu eunucha, brawa dla niego!

D&D razem w łóżku cóz za zaskoczenie, może spłodzą w końcu jakiś dobry odcinek.
Jorah i Tyrion osiagneli cel, szkoda że tak krótko to trwało, mam nadzieję że teraz szara zaraza ogarnie meeren.

Najbardziej światły moment odcinka czyli Bronn w celi i kuszenie go przez Tyenne, japoński krwotok z nosa, wspaniałe cycki, wspaniałe zejście.
Liczę na więcej cycków i płomienny romans.

Wielki Wróbel i Cersei oraz Babcia - nuda, nic się nie dzieje, rozmawiają i to bez sensu.Zupełnie nie ma się czym zachwycać
Chociaż Dirty Margy była spoko.
I would choose freedom over comfort every time
[shadow=black]Świat może nam odebrać tylko to, co do nas naprawdę nie należy.[/shadow]

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Re: Game of Thrones S05E07 - The Gift

Postautor: Asiek » 27 maja 2015, o 12:17

Wrathu pisze:I fakt, jest ładna ta Tyene, choć mi się pomyliła we wcześniejszym poście z Nymerią, co w sumie podkreśla brak dobrze nakreślonych charakterów. Nie spodziewałem się też, że to ona pierwsza się obnaży, bo że któraś z nich, to było do przewidzenia. Czy Obara nie była przypadkiem w książce prostytutką?


Wrathu, łap ściągę z książkowych Bękarcic
http://piesnloduiognia.pl/obara-sand/
http://piesnloduiognia.pl/nymeria-sand/
http://piesnloduiognia.pl/tyene-sand/

Książkowa Tyene specjalizowała się w truciznach (za sztylety odpowiadała Nym), po za tym była uosobieniem niewinności. Przeszkadzają mi te jej serialowe sztylety jak cholera, i to nie dlatego, że "a w książce było inaczej", tylko dlatego, że tak topornie są wykonane. Zwykle podobne widuje się na odpustach, względnie w klasycznych produkcjach pokroju Xeny lub Herculesa ;)

IMHO coś niefajnego dzieje się z serialem, brakuje mi w nim czegoś, z emocjami na czele. W poprzednich sezonach bardziej czekałam na kolejne odcinki, bardziej mnie one ruszały (i nie, nie chodzi o to, że serialowy Ogar na wakacjach;))

Napisaliście w zasadzie wszystko, co można było o odcinku powiedzieć. Najbardziej obawiam się o dalsze losy Sansy, bo że Ramsay nie puści płazem tego bękarta to pewne. I o Shireen, bo nie do końca jestem pewna Dedeków.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 5”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość