Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "The Dance of Dragons"?

1
24
31%
2
21
27%
3
11
14%
4
6
8%
5
6
8%
6
10
13%
 
Liczba głosów: 78

karwis_
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sty 2012, o 12:16

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: karwis_ » 10 cze 2015, o 11:41

Ale byłby cyrk, jeżeli to córka Cersei okazałaby się "tą młodszą, piękniejszą".


Ale chyba Cersei by się nie wkurzała, gdyby to córka zajęła jej miejsce? W końcu podobno kocha swoje dzieci najbardziej na świecie :)

A wracając do odcinka. Zaczęłam się zastanawiać, co oznacza tytuł odcinka: "Dance of dragons"... W sumie mieliśmy tylko jednego smoka, chyba że zaliczyć Dany jako smoka w przenośni, a ich spotkanie i wspólny lot ma być tańcem smoków... Hmmm, nie wiem, nurtuje mnie to.
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


lorak
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 wrz 2011, o 14:13

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: lorak » 10 cze 2015, o 11:58

wobec tylu krytykujących ten odcinek polskich forumowiczów postanowiłem się przyjrzeć jak to wygląda na świecie. znalazłem jakieś forum, gdzie znacznie więcej osób się wypowiada i oceny dziewiątego epizodu nie wyglądają już tak jednoznacznie: http://asoiaf.westeros.org/index.php/to ... isode-509/

Obrazek

czyli mamy dużą próbkę, bo prawie 900 głosów z czego tylko 15% ocenia ten odcinek jako tak słaby, jak większość polskiego forum. reszta niskich ocen ma małe poparcie, a rozkład na szczycie jest bardziej równomierny i więcej głosów niż na dole. w sumie oceny 7 i wyższe otrzymały 56% głosów przy 31% ocen 4 i niższe. IMO świadczy to o tym, że tu i tam jest grupka ortodoksów książkowych, którzy oburzyli się z powodu zabicia lubianej postaci. te emocje przysłaniają im rzetelną ocenę i dlatego też wystawiają jedynki. większość jednak widzi, iż mimo zmian względem materiału źródłowego odcinek wcale nie był taki zły.

karwis_
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sty 2012, o 12:16

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: karwis_ » 10 cze 2015, o 12:11

A czytałeś komentarze? Ciekawe jest, że ludzie z taką opinią:
Doesn't stand up to the last two episodes. I can't go higher than a 6. It felt like nothing really happened.

dają 6 punktów. Za co? Skoro nic wg tej osoby się nie działo? Nie chciało mi się brnąć przez wszystkie wpisy, ale ludzie raczej nie byli zachwyceni, choć nijak się to ma do ocen, które dawali... Tak naprawdę rozkład ocen tu i tam to kwestia przypadku: u nas zebrało się więcej osób, którym odcinek się za bardzo nie podobał, tam więcej osób, którym się podobał. Wyniki tamtej ankiety nie mogą być w żaden sposób argumentem w dyskusji. Przynajmniej ja tak to widzę.

EDIT: Aha, i zapomniałam dodać, że wcale nie jest tak, że większości z nas odcinek się nie podobał ze względu na odstępstwa od książki. Mnie się nie podobał, bo był wypełniony tanią próbą szokowania, nie podpartą żadnymi logicznymi argumentami. To już zresztą było tłumaczone tyle razy, że nie chce mi się po raz kolejny powtarzać :)
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Magda21 » 10 cze 2015, o 12:19

lorak pisze:IMO świadczy to o tym, że tu i tam jest grupka ortodoksów książkowych, którzy oburzyli się z powodu zabicia lubianej postaci. te emocje przysłaniają im rzetelną ocenę i dlatego też wystawiają jedynki. większość jednak widzi, iż mimo zmian względem materiału źródłowego odcinek wcale nie był taki zły.


Gdyby tak było, odcinek ze śmiercią Barristana miałby takie same noty. Tak samo, każdy dawałby z góry 1 za Sansę w WF, Jaimego w Dorne etc. Nie wiem ile razy trzeba będzie jeszcze powtórzyć, że nie chodzi o książkowe fanbojstwo i to, że serial odbiega od książki. Jedyną osobą która konsekwentnie odnosiła się w tematach serialowych do słabości serialu względem sagi jest yennefer. Cała reszta ubolewa nad brakiem logiki wewnątrz samego serialu, traktując to jako coś zupełnie odrębnego.
Tak więc zanim po raz kolejny wyciągniesz daleko idące wnioski o tym co siedzi w głowach forumowiczów, lepiej przeczytaj dokładnie ich opinie.

kukowsky
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sie 2013, o 14:40

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: kukowsky » 10 cze 2015, o 12:37

Widzę, że wszystkie moje posty z tego tematu przefrunęły do tego o Stannisie, więc teraz na chłodno podsumuję ten odcinek, gdyż zdążyłem już nieco ochłonąć i obejrzeć go na spokojnie.

Okolice Winterfell
Cóż, tutaj akurat nie muszę nic pisać. Dziwna akcja Ramsaya i jego 20 dobrych ludzi, ckliwe sceny mające dobić i całkowite zaszlachtowanie charakteru Stannisa. Co więcej, boli mnie rozpad serialowego Stavosa, mojego ulubionego duetu tej opowieści. To wszystko było w mym odbiorze bardzo słabe, nawet w oderwaniu od książkowego kanonu. Naprawdę dziwi mnie to, że twórcy nie wykorzystali w tym sezonie Yary, która wedle uniwersum serialowego wciąż jest we władaniu Deepwood Motte. Ja rozumiem, że palenie dziecka jest budżetowo tańsze niż kolejne oblężenie, jednak mój niesmak jest niezmienny. Wcześniej w tym sezonie podciągałem oceny za dobre sceny Stannisa, tym razem jestem zmuszony ją zaniżyć, zwłaszcza że ten wątek można już oceniać wyłącznie na skali ujemnej.

Bravoos
Ja rozumiem, że serialowy Tranty przejął na siebie funkcje innych aryowych oponentów, jednak ta pedofilia jakoś mi po prostu nie podeszła. Nie wiem, za dużo taniego szokowania jak dla mnie na jedną godzinę. Ta wizyta w burdelu nieco popsuła mi klimatyczność Bravoos i trochę boję się, że ostatni odcinek pogrąży ten najlepiej prowadzony do tej pory wątek. Rozbawił mnie za to śpiewający Mace i sztywny jak zawsze Mycroft. Tyle dobrego chociaż.

Dorne
Było lepiej niż w ostatnich odcinkach, jednak wciąż źle. Bękarcice dalej są żenujące, a plan Dorana z oddaniem Myrcelli i Trystane'a zakrawa o kpinę. Chyba wielki plan Dorana polega na tym, by Królewska Rada zakrztusiła się ze śmiechu na widok tego, jakiego szczawiu do rady dowieźli. Wstrzymam się jednak z jego oceną do czasu ostatniego odcinka. Spodziewałem się, że będziemy mieli możliwość ujrzenia Hotaha w akcji, tymczasem musieliśmy zadowolić się jednym liściem dla Bronna. Podobała mi się za to rozmowa Jaimego z Ellarią, która poprawiła wizerunek tej drugiej, kojarzonej w tym sezonie z planowaniem zabicia dziewczynki.

Meeren
Przekomarzanki w loży były całkiem całkiem, aczkolwiek sam zamach i przylot Drogona wypadły wyjątkowo mizernie. Synowie Harpii (kitowcy) kładą gładko Nieskalanych (szturmowców), jednak nie są w stanie przy takiej liczebności choćby zranić Daenerys. O rzucaniu dzidami w smoka zamiast królową już nie wspomnę. Szkoda mi Hizdahra, bo w sumie polubiłem jego serialową wersję. Zmęczył mnie za to w tym odcinku Jorah ze swoją nieśmiertelnością. Daenerys ma też super straż, skoro zamachowca dostrzegł jedynie znajdujący się pośrodku areny Jorah. :P


Cztery wątki i żaden w tym odcinku nie zagrał mym zdaniem jak należy. Co więcej, poprowadzenie wątku Stannisa i Shireen było na tyle złe, że i tak ocena powinna być obniżona. W pełni zasłużone 1, choć z chęcią dałbym nawet 0. Najgorszy mym zdaniem odcinek "Gry o tron" w historii. Obejrzę ostatni odcinek za tydzień, bo w sumie jestem ciekawy, jak poprowadzą finał wątku na Murze. Ciekawi mnie też Davos i jego reakcja na wieści o Shireen.
Ostatnio zmieniony 10 cze 2015, o 13:05 przez kukowsky, łącznie zmieniany 2 razy.
Moje strony poświęcone słowiańskiej kulturze: blog, fanpage.

lorak
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 wrz 2011, o 14:13

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: lorak » 10 cze 2015, o 12:46

Magda21 pisze:Cała reszta ubolewa nad brakiem logiki wewnątrz samego serialu,


tylko że ten brak logiki nie został wykazany. bo zarzut, że Stannis nie jest postacią konsekwentnie prowadzoną, jest chybiony wobec faktów przedstawionych w serialu. począwszy od pierwszej sceny, gdy go widzieliśmy podczas palenia bogów (już pierwsze jego pojawienie się było wskazówką odnośnie jego fanatyzmu), poprzez zdradzenie żony, zamordowanie brata, czy chęć zabicia krewniaka. wszystko to razem składa się na spójny obraz Stannisa jako człowieka, który poświęci wszystko, aby tylko osiągnąć cel, który uważa za słuszny. tak więc zamiast stosować ad personam wobec mnie to niech się może ktoś odniesie merytorycznie do powyższego i wykaże, jak wobec wydarzeń w serialu Stannis jest postacią niewiarygodną.

Magda21
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 cze 2014, o 17:29

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Magda21 » 10 cze 2015, o 12:53

Nie wiem co mną kieruje aby odpisywać po raz kolejny, ale zrobię to. Niech stracę.
Lorak, naprawdę, przeczytaj sobie cały ten temat. Piszesz w kółko cały czas to samo, podkreślając że Ty masz rację, bo Stannis jest prowadzony konsekwentnie, a inni się mylą, bo widzą dziury logiczne w tym wątku.
Czyli co? Satysfakcjonowałaby Cię sytuacja, w której nagle pojawiają się argumenty potwierdzające Twoją tezę? Inne są NIEMERYTORYCZNE?
Czy może oczekujesz aby każdy zaraz napisał kolejną ścianę tekstu powtarzając raz jeszcze swoje zdanie, abyś Ty mógł po raz kolejny napisać, że wszyscy nie mają racji, bo Ty ją masz?

Po trzech stronach postów na temat odcinka oczekujesz od ogarniętych i zaangażowanych użytkowników żeby wreszcie się merytorycznie wypowiedzieli. To już się robi chore przegięcie i jest bardzo niesmaczne. I zakrawa o trolling, co już wcześniej napisałam.

lorak
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 wrz 2011, o 14:13

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: lorak » 10 cze 2015, o 13:03

Magda21 pisze:N
Czy może oczekujesz aby każdy zaraz napisał kolejną ścianę tekstu


właśnie odwrotnie! te ściany tekstu ciężko się tutaj czyta i oczekiwałbym krótkiego wypunktowania argumentów, tak jak ja to zrobiłem powyżej odnośnie tego, dlaczego uważam, że wątek Stannisa jest prowadzony konsekwentnie. bo skoro od samego początku mamy wyraźne wskazówki odnośnie jego fanatyzmu i nie taką prawość jaką mogłoby się wydawać, to skąd nagle to zdziwienie?

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: North Wolf » 10 cze 2015, o 13:10

Odcinek przede wszystkim był szokujący ze względu na brak logiki:
- Jon Snow zapewne nie miał przygód z okrętami, a wraca od północnej strony Muru. Za mało miał wrażeń w Hardhome?
- Doran jest idiotą, bo nie dość, że oddał zakładnika, to jeszcze wysyła swojego syna. To tak jakby miał w garści Lannisterów, a teraz oni będą go mieć w garści. I czyni to z dobrej woli!
- Sceny w Meeren nie będę opisywał. Dosłownie starcie kitowcy vs. szturmowcy. W smoka rzucali włóćzniami, ale w garstkę ludzi otoczonych nieskalanymi już się bali.

Tony Stark
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 cze 2015, o 12:48

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Tony Stark » 10 cze 2015, o 13:16

Witajcie - aż założyłem konto na forum - tak mnie zeźlił najgorszy odcinek w historii serialu...
W sumie wszystko zostało już napisane, jednak jeśli dedeki chciały uśmiercić / Spalić Shireen to lepsza i logiczna okazja do tego była podczas pożaru obozu Stannisława - "ktoś" mógł podpalić jej namiot - wtedy i wizja Melisandry by się sprawdziła, i Stannis z wściekłości z powodu śmierci córki ruszyłby natychmiast na Winterfell - co wy na to?

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Nettles z Gór » 10 cze 2015, o 13:18

karwis_ pisze:
A wracając do odcinka. Zaczęłam się zastanawiać, co oznacza tytuł odcinka: "Dance of dragons"... W sumie mieliśmy tylko jednego smoka, chyba że zaliczyć Dany jako smoka w przenośni, a ich spotkanie i wspólny lot ma być tańcem smoków... Hmmm, nie wiem, nurtuje mnie to.


To by było najprostsze wyjaśnienie, ale mamy też Shireen czytającą o Tańcu Smoków i to dwa razy. A w tamtej wojnie smoki tylko raz naprawdę zatańczyły w powietrzu - kiedy walczyły ze sobą te młode pod sam koniec.

Teraz też mamy młode smoki - ale chyba nie powinnam wszędzie widzieć tych spojlerów. :)
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Dziubell
Poziom 1
Rejestracja: 16 maja 2015, o 02:46

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Dziubell » 10 cze 2015, o 13:22

lorak pisze:
Magda21 pisze:Cała reszta ubolewa nad brakiem logiki wewnątrz samego serialu,


tylko że ten brak logiki nie został wykazany. bo zarzut, że Stannis nie jest postacią konsekwentnie prowadzoną, jest chybiony wobec faktów przedstawionych w serialu. począwszy od pierwszej sceny, gdy go widzieliśmy podczas palenia bogów (już pierwsze jego pojawienie się było wskazówką odnośnie jego fanatyzmu), poprzez zdradzenie żony, zamordowanie brata, czy chęć zabicia krewniaka. wszystko to razem składa się na spójny obraz Stannisa jako człowieka, który poświęci wszystko, aby tylko osiągnąć cel, który uważa za słuszny. tak więc zamiast stosować ad personam wobec mnie to niech się może ktoś odniesie merytorycznie do powyższego i wykaże, jak wobec wydarzeń w serialu Stannis jest postacią niewiarygodną.


Chciales krotko - bedzie krotko.

Porownujesz palenie drewnianych posagow do spalenia wlasnej corki - dno i meter mulu, nic innego nie napisze bo szkoda klawiatury. /EDIT - Dopisze tylko, ze nie widze w tym NIGDZIE fanatyzmu jak to okreslasz, a jedynie symbolike przejscia ze starej religi na nowa.

Zona z ktora i tak nie sypia, ktora sama w pewnym sensie pcha go w "objecia" Melki, zdrada nie dla samego sexu, a w celu stworzenia shadow baby - Zgoda, zdrada malzenska nigdy nie jest "dobra", ale chociaz ma jakis glebszy sens.

Zamordowanie brata - ktory chce zamordowac Ciebie, ukrasc Ci ludzi, oraz krolestwo...Przypomina mi sie narzekanie na Tyriona za zamordowanie Tywina - jak ktos chce zamordowac Ciebie, to czekasz w kacie ze spuszczona glowa, az mu sie uda, czy probujesz sie bronic? (i jak przeczytam "argument" ze uzycie magii do tego bylo najwieksza zbrodnia - dlaczego zabicie jednego czlowieka za pomoca magii jest gorsze, niz zabicie dziesiatek tysiecy w polu?)

Chec zamordowania krewniaka - znowu porownanie do spalenia corki malo trafione, ale chociaz nie az tak zalosne jak palenie drewnianych posagow. Gdyby chcial go spalic, to by to zrobil. On ma jednak watpliwosci, najpierw chce dowodu na skutecznosc dzialan Mel, stad pijawki. Widzac ich skutecznosc (czy wlasciwie w serialu NIEskutecznosc [jak napiszesz 63ci raz o tym ze nie wiemy czy Balon zyje, to bede musial skoczyc z mostu]) dosc logiczne wydaje sie, ze jednak go to przekonuje. Do spalenia dziecka ktorego NIE ZNA, i z ktorym, oprocz krwi, NIC go nie laczy. Nie ma porownania z wlasna corka. Zadnego.
There are no men like me. There's only me.

karwis_
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sty 2012, o 12:16

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: karwis_ » 10 cze 2015, o 13:25

Cóż, jeśli o mnie chodzi to:
1. Melisandre, służka Rulora, która twierdzi, że Stannis przegrał pod KP, bo jej nie zabrał, nie potrafi zapobiec (a nawet go przewidzieć) idiotycznemu atakowi wewnątrz obozu tuż pod jej nosem.
2. Scena z palącymi się namiotami - kompletnie zrąbana. Środek obozu, nikt nikogo nie widział, spaliły się akurat namioty ważne ze strategicznego punktu widzenia.
3. Stannis: "Idę po zwycięstwo lub klęskę, nie cofnę się", w czym upatruję siły charakteru i wielkiego uporu. Po czym pali swoją córkę, jakby mówił: "Moja jedyna szansa na zwycięstwo to zawierzenie Rulorowi", co moim zdaniem jest ukazane jako wielka słabość charakteru. Zawierza swój los Rulorowi i Meliśce, która tegoż samego dnia się wykazała tym, że nie potrafi zobaczyć w płomieniach nawet ataku jakiejś garstki partyzantów. Już nie mówiąc o tej "ofierze" z Mance'a, która zdaje się nie przyniosła żadnych skutków. Jak, w obliczu tych faktów, Stannis bez zająknięcia oddał płomieniom własne dziecko?

Poza tym na moją ocenę odcinka wpłynęły też inne wątki oraz, co mnie bardzo niepokoi, bo do tej pory byłam wielką fanką serialu, to, że zasadniczo trochę mnie już nudzi oglądanie tego wszystkiego. Pomimo tego, że dedeki zmieniły niektóre wydarzenia z książki, co uważam samo w sobie za słuszne posunięcie, nic mnie za bardzo nie rusza w tym sezonie. A przecież powinnam siedzieć z zapartym tchem skoro nie wiem jak wydarzenia się potoczą... Jedynie Hardhome przyspieszyło mój puls. Pierwszych odcinków prawie nie pamiętam, co chyba za dobrze nie świadczy o ich ciekawości...

EDIT: Tony, to już by mi się bardziej podobało :) Ale nie miałoby w sobie ofiarowania córki bogom i nie przyniosłoby "oczekiwanych" przez Mel skutków, które póki co nie wiemy jakie mają być (chyba nie lekka odwilż) :)
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...

Tony Stark
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 cze 2015, o 12:48

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Tony Stark » 10 cze 2015, o 13:41

karwis_ pisze:
EDIT: Tony, to już by mi się bardziej podobało :) Ale nie miałoby w sobie ofiarowania córki bogom i nie przyniosłoby "oczekiwanych" przez Mel skutków, które póki co nie wiemy jakie mają być (chyba nie lekka odwilż) :)


Oj tam Melisandra by wyjaśniła Staśkowi, że pan światła domagał się śmierci jej córki, bo to królewska krew - wtedy Stannis zdzieliłby ją w pysk i wydarł się w twarz "Zejdź mi z oczu kobiet, to była moja córka!!!"

lorak
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 wrz 2011, o 14:13

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: lorak » 10 cze 2015, o 13:47

Dziubell pisze:
Porownujesz palenie drewnianych posagow do spalenia wlasnej corki - dno i meter mulu, nic innego nie napisze bo szkoda klawiatury.


przecież nie zrównuję tych dwóch wydarzeń, lecz pokazuję w jaki sposób Stannis był przedstawiany, a co za tym jak przebiegał rozwój tej postaci i że w konsekwencji jest to wszystko razem spójne z punktem, w którym znajdujemy się po ostatnim odcinku. reszta twojego wpisu jest w tym samym tonie, więc nie ma się do czego odnosić.

karwis_ pisze:Cóż, jeśli o mnie chodzi to:
1. Melisandre, służka Rulora, która twierdzi, że Stannis przegrał pod KP, bo jej nie zabrał, nie potrafi zapobiec (a nawet go przewidzieć) idiotycznemu atakowi wewnątrz obozu tuż pod jej nosem.


tak, to jest naciągane, choć też Mel mówiła, że nie widzi wszystkiego w ogniu, więc to może być jakieś wytłumaczenie. ale generalnie zgadzam się, że cała ta akcja z namiotami to bardzo słabe było (co nieraz już podkreślałem).

2. Scena z palącymi się namiotami - kompletnie zrąbana. Środek obozu, nikt nikogo nie widział, spaliły się akurat namioty ważne ze strategicznego punktu widzenia.


jak wyżej.

3. Stannis: "Idę po zwycięstwo lub klęskę, nie cofnę się", w czym upatruję siły charakteru i wielkiego uporu. Po czym pali swoją córkę, jakby mówił: "Moja jedyna szansa na zwycięstwo to zawierzenie Rulorowi", co moim zdaniem jest ukazane jako wielka słabość charakteru. Zawierza swój los Rulorowi i Meliśce, która tegoż samego dnia się wykazała tym, że nie potrafi zobaczyć w płomieniach nawet ataku jakiejś garstki partyzantów. Już nie mówiąc o tej "ofierze" z Mance'a, która zdaje się nie przyniosła żadnych skutków. Jak, w obliczu tych faktów, Stannis bez zająknięcia oddał płomieniom własne dziecko?


ofiara z Mance'a nie była ofiarą dla "pana światła" ponieważ nie został on spalony lecz zabity przez Jona. tak więc Stannis tutaj opiera się na tych przypadkach, gdy magia Mel zadziałała, a że jest zdesperowany, to decyduje się na tak drastyczny krok, jak zabicie córki. bo jak sam mówił - odwrotu nie ma, zresztą jego poczucie powinności ("mam uratować ludzkość") też na to nie pozwala.

Robin Blackett
Duch
Awatar użytkownika
Rejestracja: 11 cze 2013, o 05:55

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Robin Blackett » 10 cze 2015, o 13:50

Nettles z Gór pisze:To by było najprostsze wyjaśnienie, ale mamy też Shireen czytającą o Tańcu Smoków i to dwa razy. A w tamtej wojnie smoki tylko raz naprawdę zatańczyły w powietrzu - kiedy walczyły ze sobą te młode pod sam koniec.
:)



Chyba jednak nie:

Arrax vs Vhagar

Meleys vs Vhagar & Sunfyre

Caraxes vs Vhagar

Moondancer vs Sunfyre

I jeszcze parę innych walk smok w smoka. Wojna została nazwana bardzo trafnie - w przeciwieństwie do odcinka.
Zły? - być może. Dobry? - a czemu?                                                             Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
Nie tak wiele znów pychy we mnie.                                                            A i świętym żyć będzie przyjemniej!
Jacek Kaczmarski, Warchoł, 14.1.1993

bocian13
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 gru 2014, o 17:26

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: bocian13 » 10 cze 2015, o 14:21

Dla mnie, słowem wstępu wątek Stannisa został całkowicie skopany, a więcej logiczności i lepiej prowadzonych pod względem psychologi postaci znajdziemy w polskich serialach obyczajowych, wśród takich perełek jak np: bracia Mroczkowie. Jednak nurtuje mnie co innego. Jak w serialu pokażą reakcję ludzi JPK na akt spalenia córki? Chyba wszyscy uznajemy ten akt za przejaw bestialstwa i okrucieństwa. Długo zastanawiałem, czy był taki przypadek w historii i na szybko przychodzi mi jeden, który odbierany jest pozytywnie. Mam tu na myśli religię chrześcijańską, według której Bóg poświęcając swojego jedynego syna zmazuje z ludzi grzech pierworodny. Chyba żaden z wierzących nie "robi wyrzutów Bogowi" że poświęcił swojego syna. Dlatego myślę, że Stannis może być przez Melcię wykreowany na mesjasza Westeros i jedyny ratunek dla ludzkości i zamiast upływu ludzi, przybędzie mu nowych w pełni mu oddanych, a dla wyznawców Chlora będzie takim samym wybawcą jak dla chrześcijan Jezus/Bóg.
He run. Not very fast. Sandor Clegane

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Tywin » 10 cze 2015, o 16:08

Ale Jezus zmartwychwstał, a z Shireen to się na to nie zapowiada. No i Jezus zrobił to z własnej woli. A co do takich przypadków to jest ich więcej. W Biblii mamy człowieka który za zwycięstwo obiecuje Bogu złożenie ofiary z pierwszego stworzenia które wyjdzie mu na przeciw po powrocie. Okazuje się że to córka. Dotrzymał słowa choć z bólem i nie było ratunku jak z Izaakiem. No i ona zaakceptowała tą ofiarę gdyż chciała być posłuszna.

Sanguis
Poziom 1
Rejestracja: 10 cze 2015, o 20:04

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Sanguis » 10 cze 2015, o 20:40

Czytam wątki na forum nie od wczoraj, jednak miażdżąca krytyka tego odcinka skłoniła mnie do rejestracji i obrony.

Najważniejsze: książka to nie serial. HBO musi sobie radzić. Gdy jeszcze łudzono się, że serial nie dogoni książki akcja była spójna. Mogli to zamienić w fanfick jednak poradzili się Martina co do najważniejszych faktów i na tej podstawie budują serial. Czytając posty niektórych osób można domniemywać iż jeżeliby np. Martin "spalił" Shireen byłoby OK. Jak dla mnie wszystkie machlojki 9 odcinka są niczym przy Aegonie z ****/konopii. Warto dodać iż to subiektywna ocena i zostawiam ogólniki.

1. Mur
Problem jest w błędzie logicznym związanym ze statkami. Jednak jak z perspektywy serialu to poprowadzić? Niektórzy narzekają na plastelinowego Drogona, a przypuszczam(przypuszczenie graniczące z pewnością) iż było to spowodowane brakiem funduszy.
By nie było tego błędu trzeba byłoby skonstruować całą przystań, znowu władować masę $ które są potrzebne gdzie indziej, a efekt byłby podobny, tyle że zamiast "przyszli->weszli" byłoby "dopłynęli->zeszli na ląd".

2. Shireen.
Ja tu czegoś nie rozumiem. Jak dla mnie książkowy Stannis również byłby zdolny do spalenia córki.
To człowiek, który idzie do celu po trupach. Zabił własnego brata bo stał mu na drodze do tronu, wyparł się bogów i spalił ich w imię nowej religii, którą uznaje za pomocną w drodze do celu.
Gdy posłuchał Davosa i zostawił Mel na Smoczej Skale dostał solidnego łupnia. Teraz zrobił dokładnie odwrotnie, wysłał daleko Davosa i posłuchał się Melisandre. Stannis to podręcznikowy psychopata idący po trupach do celu, dlatego nie rozumiem tego krzyku sprzeciwu gdy dorzucił jeszcze jednego trupa, po którym się wspiął w drodze do tronu. Dzięki Mel zabił Renlyego. Potem posłuchał Davosa i dostał łupnia. Każdy pragmatyk idący po trupach do celu po takich doświadczeniach posłucha się Mel.
Co do armii i buntu. Już nikt nie pamięta jak Ci żołnierze palili Siedmiu na Smoczej Skale? Co więcej niejednokrotnie widzieli kuglarskie sztuczki Mel. Są w rozpaczliwej sytuacji, głodują, marzną. Oni mają w gdzieś Shireen. W takich sytuacjach chcą pomóc sobie. W 410 Papież i inni chrześcijanie nie mieli nic przeciwko pogańskim obrządkom ku ratunkowi miasta mimo iż normalnie zaciekle takie praktyki zwalczano. Spaleniem Shireen ludziom daną jakąkolwiek nadzieję, a gdy zamieć ustanie morale odbije się od dna.
Zresztą jak inaczej miano rozwiązać akcję? Stannis miał tylko jeden wybór. I jako (powtórzę po raz trzeci) człowiek idący po trupach do celu tego wyboru dokonał.

3. Arena.
Polecam zapoznanie się z tematem powstania Nika

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Nettles z Gór » 10 cze 2015, o 21:25

Robin Blackett pisze:
Chyba jednak nie:

Arrax vs Vhagar

Meleys vs Vhagar & Sunfyre

Caraxes vs Vhagar

Moondancer vs Sunfyre

I jeszcze parę innych walk smok w smoka. Wojna została nazwana bardzo trafnie - w przeciwieństwie do odcinka.


No, cóż niedawno po raz drugi czytałam "Księżniczkę i Królową", więc tylko podam cytat:
Historia zwie wojnę między królem Aegonem II a jego siostrą Rhaeny rą Tańcem Smoków,ale tylko nad Tumbleton smoki zatańczyły naprawdę. Tessarion i Morski Dym były jeszcze młode i bardziej zwinne w powietrzu od starszego rodzeństwa.


Jeszcze jest taki fragment z rozdziału Arianne z Wichrów o tańczących smokach i on najbardziej pasuje do 9 odcinka:
Spoiler:


Ciekawe podsumowanie odcinka - a właściwie kawałek serii omawiającej sytuację polityczną w każdym z odcinków 5 sezonu:
http://www.salon.com/2015/06/08/game_of ... r_cruelty/

Autor w ostatnim akapicie daje dobre podsumowanie wątku Dany w tym sezonie. Podsumowanie, które dobrze wyjaśnia cel i sens tego wątku z Mossadorem, który ja tak ostro zjechałam w swojej recenzji.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

WielkiMou
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 kwie 2015, o 14:20

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: WielkiMou » 10 cze 2015, o 22:41

Wiem, że to trochę późna pora, na ocenę, ale nie mogę sobie odpuścić komentarza do tego co się zdarzyło.

Braavos

Do tej pory nie miałem zarzutów do prowadzenia wątku Aryi. Był logiczny i trzymał się kupy. Sceny z Domu Czerni i Bieli miały świetny klimat i wspaniałą muzykę. O ile inne wątki były różne i moje odczucia co do nich wahały się, o tyle ten miał swoją renomę i dobrą normę. Tym razem jestem lekko zawiedziony. Po prostu zmarnowano czas, który można było poświęcić na coś innego. Bo o ile pokazywanie Tranta jest konieczne, o tyle ukazywanie jego pedofilstwa, jest zbędne. Rozumiem, że nie każdy pamięta jak naraził się młodej Starkównie, ale czy naprawdę, trzeba pokazywać, że "jest zły" ?

Dorne

Cóż... Nie spodziewałem się niczego wielkiego, zwłaszcza po tym co zafundowano nam wcześniej, a jednak tym razem było lepiej. Naprawdę nie wiem, czy Doran ma plan, czy chce się jedynie przypodobać Lannisterom, ale wciąż liczę na to, że chociaż on wykaże się inteligencją w tym wątku. Było przyjemniej i nie było akcji, po których traciło się wiarę w ten serial, ale wciąż bardzo daleko do przyzwoitego poziomu.

Mur

Właściwie nie działo się nic. Groźne spojrzenia i właściwie nic poza atmosferą sugerującą "sztylety w ciemności".

Meeren

Arena wyszła i dobrze i źle. Dobrze, bo bardzo podobały mi się te sceny. Dobrze oglądało się walkę przy aplauzie tysięcy. Jeszcze lepiej było obserwować miny Daenerys, gdy Jorah prawie padał. Atak Synów Harpii był świetny, mimo iż nieco nielogiczny. Natomiast smok... Po pierwsze wydał mi się za mały. Po drugie nie podobał mi się sposób wejścia Dany na smoka. Po trzecie, wyglądał sztucznie. I dlatego właśnie wyszła źle. Była sztuczna. CGI momentami mocno raziło po oczach. Zwłaszcza ogromny smok, który tu wydał się tylko przerośniętą jaszczurką. To była jedna z tych scen, które świetnie mi się czytało. Pierwsza, która była takim zawodem (choć wciąż była dobra).

Okolice Winterfell

Najgorsze na koniec. Zaczyna się atakiem znikąd (?) i spaleniem akurat tych namiotów, w których były surowce strategiczne, ale przecież oni "lepiej znali teren". Potem odsyłamy Davosa coby większej sensacji nie robić i nie zmuszać się zużywania większej ilości drewna. A ostatecznie szczerze rozmawiamy z córką. Nie kupuję tego. Ja rozumiem, że trzeba zszokować by trzymać przy ekranie, ale zrobić coś takiego ? Jak może być ojciec nie wzruszony krzykami córki ze stosu i płaczem żony ? To już nie człowiek, a potwór. Nie lubię Stannisa w książce, ale tamten nie zgodziłby się na coś takiego. Tutaj stał się fanatykiem. Ocenianie tej sceny jest trudne, strasznie trudne. Jest wspaniale zrobiona. Bezbłędna Shireen i Selyse. Ale jest taka bezsensu, taka okrutna, taka makabryczna... Nie ukrywam, że to jedyna (poza ścięciem Neda i Krwawymi Godami) scena, która wzbudziła we mnie złość, bezradność i rozpacz. Dochodzi do tego, że chyba wolę zwycięstwo Boltonów nie Stannisa, noga człowieka, który zabija swoją córkę dla jakiegoś czerwonego demona nie powinna stawać w Winterfell. Albo niech wygra, po czym Brienne go wykończy (byle nie za szybko).

Dałbym 2,3 lub 4, ale i tak mam za mało postów by oceniać :mrgreen:
Obrazek

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Nan » 11 cze 2015, o 16:21

Smok na arenie:

Co do zarzutów, że włócznie wbijały się, jak w masło a potem znikały:
Włócznicy również biegali. Niektórzy w stronę smoka, unosząc broń (...) Włócznia nadal sterczała z grzbietu Drogona, kołysząc się, gdy smok poruszał skrzydłami. Z rany buchał dym. Gdy inni włócznicy podbiegli bliżej smok zionął ogniem (...) Kolejny napastnik chciał trafić go w oczy, ale smok złapał go w paszczę i rozdarł brzuch.


Dlaczego Drogon podczas lotu nie miał już żadnych włóczni? Prawdopodobnie groty się stopiły i drzewce odpadły od ciała:
(...)złapała włócznie i wyrwała ją z jego ciała. Grot był na wpół stopiony a rozgrzane żelazo żarzyło się czerwonym blaskiem


Disney scene:
Drogon ryknął. Jego głos wypełnił arenę. Dany poczuła powiew, gorący jakby buchał z pieca. Smok wyciągnął ku niej długą, pokrytą łuskami szyję. Otworzył paszczę i zobaczyła kawałki kości oraz zwęglonego mięsa między jego zębami. Jego oczy były stopionym ogniem. (...) Drogon ryknął jej prosto w twarz. (...) Widziała swe odbicie w gorejących jamach oczu Drogona. (...)


Tym co różni scenę z serialu od książki, jest to, że Dany miała bat i nim poskromiła swojego smoka:
(...) poczuła pod palcami uchwyt bicza. (...) Drogon ryknął (...) Smagnęła go.


Różnice wynikają kontekst pojawienia się smoka jest inny niż w TzS: w powieści prawdopodobnie zwabił go krzyk i zapach ofiar a w serialu mamy sugerowane, że zjawił się na ratunek matce. Choć nie możemy wykluczyć, że i tu zwabiła go panika, krzyk i zapach ludzkiej krwi...

Scena lotu też była podobna do książkowego pierwowzoru - jej zamysłu nie mówimy o efektach specjalnych :-) Osobiści mnie aż tak bardzo nie raziły, porównując to chociażby z ostatnim Hobbitem i Smaugiem :-):
Daenerys Targaryen wskoczyła na grzbiet smoka (...) Czarne skrzydła załopotały z hukiem gromu i nagle szkarłatny piasek został w dole. (...) ściskała łuski, szukając palcami miejsca zaczepienia.


W odcinku mamy pokazane, jak Dany powoli i metodycznie wspina się na smoka :-) Widać jednak, że wyraźnie trzyma się łusek/grzebienia smoka.

Uważam, że można się czepiać technicznego wykonania sceny - tło wypadał faktycznie sztucznie, ale sam smok na arenie albo Dany na nim nie był aż tak złe. Cały przebieg sceny też był napisany i wyreżyserowany poprawnie.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

elvenbean
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 kwie 2014, o 18:40

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: elvenbean » 11 cze 2015, o 20:29

Nan pisze:Disney scene:
Drogon ryknął. Jego głos wypełnił arenę. Dany poczuła powiew, gorący jakby buchał z pieca. Smok wyciągnął ku niej długą, pokrytą łuskami szyję. Otworzył paszczę i zobaczyła kawałki kości oraz zwęglonego mięsa między jego zębami. Jego oczy były stopionym ogniem. (...) Drogon ryknął jej prosto w twarz. (...) Widziała swe odbicie w gorejących jamach oczu Drogona. (...)

Tym co różni scenę z serialu od książki, jest to, że Dany miała bat i nim poskromiła swojego smoka.

Plus fakt, że Drogon w książkach zachował się wobec niej wrogo - lub nieufnie, zależy jak na to patrzeć. Bo m. in. chuchnął na nią ogniem. Dany instynktownie wiedziała, że musi okazać przed nim siłę, bo inaczej może się to skończyć nieciekawie - dlatego smagała go batem po pysku i wrzeszczała na niego. W kolejnych rozdziałach dowiadujemy się, że ma spalone włosy i ubranie - no i miała sporo oparzeń, które się samoczynnie wyleczyły. Z kolei w serialu jej spotkanie z Drogonem przebiegło niezwykle delikatnie, wzruszająco i cukierkowo - podejrzewam, że po wylądowaniu, Danka będzie mieć tylko zmiętą suknię. A smok zachował się wobec niej niezwykle przyjaźnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, jak jego bracia zareagowali na jej widok bodajże w pierwszym odcinku.
Nan pisze:Różnice wynikają kontekst pojawienia się smoka jest inny niż w TzS: w powieści prawdopodobnie zwabił go krzyk i zapach ofiar a w serialu mamy sugerowane, że zjawił się na ratunek matce.

Racja - i stąd bierze się ten cały "Disney". Smok przylatuje, zabija wrogów mamusi, ratując jej tyłek, po czym słodko patrzy jej w oczy i daje się pogłaskać po pyszczku. Dla mnie była to zbyt słodka interpretacja tej sceny. Zastanawia mnie przedstawianie przez twórców interakcji smoków z Danutą, bo jak dotąd ciężko w tym znaleźć jakąś konsekwentność. Chociażby "wroga" scena z pierwszego odcinka, a potem nagły przeskok i smoki robią się niespodziewane grzeczne wobec mamy i zadziwiają samokontrolą w odcinku piątym. I teraz to.

Skoro już porównujemy tę akcję do książek, to powiem, że tam akcja z Drogonem miała duże znaczenie z punktu widzenia rozwoju psych. Danki - po uwięzieniu smoków, coś wewnątrz niej również przycichło, rozpoczęła się seria porażek i niepowodzeń, a Smoczyca szła na kolejne ustępstwa wobec Meereeńczyków i kumulowała się w niej olbrzymia frustracja i wątpliwości. Pojawienie się Drogona na arenie w momencie, kiedy Danka zbierała się do wyjścia - zniesmaczona nie tyle walkami, co ciągłym udawaniem, jak dobrze się czuje w roli królowej Meereen - było wg mnie pewnym uzewnętrznieniem tych frustracji. Mówię tu o gwałtownym zachowaniu i Drogona, i później Danki. Podczas czytania tego fragmentu miałam wrażenie, że znajduje się w jakimś stanie ekstazy. Emocje w niej eksplodowały i symboliczną manifestację tego dostaliśmy w postaci smoczego ataku na wszystko wokół. Totalny chaos ogarnął wszystkich, włączając Dankę.
Tymczasem w serialu jest "Disney". Ubogo. Nie wiem, jakie możliwe znaczenie dla rozwoju Danki jako postaci może mieć ta scena. Ma znaczenie fabularne, oczywiście, ale poza tym? W porównaniu z książką, przedstawia się to dla mnie baardzo mizernie. A w perspektywie wcześniejszych odcinków serialu - mało konsekwentnie. I lekko zalatuje cliche - nieokiełznana bestia przylatuje zza siedmiu mórz, by ocalić mamę. I ciężko niestety wyciągnąć z tej sceny coś więcej.

Dlatego również nazwałam ją disneyowską i poczułam się zobowiązana do wyjaśnienia dlaczego. :D
[align=center]TeamDragons
[glow=red]"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."
[/glow]
Obrazek
[glow=black]OHS[/glow]
"Creatively it made sense for us, because we wanted it to happen" ~ David Benioff & Daniel Weiss[/align]

Ladybug
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 wrz 2013, o 21:17

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Ladybug » 11 cze 2015, o 21:42

Dopiero dzisiaj wzięłam się za oglądanie odcinka, a to świadczy o tym jak wielkie miałam obawy przed seansem.
Przeczytałam Wasze posty i muszę powiedzieć,że zgadzam się z większością, zwłaszcza z tymi ,którzy wystawili temu epizodowi jedynkę. I nie tylko ze względu na "słynną scenę".
Pozwolicie,że dorzucę swoje trzy grosze do dyskusji.

@sun Braavos

Wątki w tym mieście od początku tego sezonu stanowiły dla mnie wyznacznik tego jak powinno prowadzić się postaci i rozwijać akcję. Aż do 9 epizodu. Jaqen i Arya wciąż świetni,ale ... Wymiana spojrzeń między Trantym, a zaginioną córką Eddarda naprawdę była jak wyjęta rodem z thillera klasy C. Zrobienie z królewskiego gwardzisty pedofila było słabe. Aż dziwne,że w czasach kiedy za przyzwoleniem Joffa "opiekował" się Sansą, nie dobrał się do naszej ptaszyny przed Boltonem.

Lord Tyrell wesoło sobie pośpiewał,a Mark Gatiss kolejny raz udowodnił,że nawet w epizodzie przykuwa do ekranu. Mimo obniżenia lotów i tak Braavos było najlepszym momentem odcinka.

@sun MUR

Całość można podsumować : wymiana spojrzeń . Najpierw Alliser zerkał na Jona, potem Jon na randomowe nocniki, następnie Dzicy patrzyli na drugą stronę Muru, a na koniec wszystkich spojrzeniem pozamiatał Olly. Wszystko to okraszone banalną gadką Sama i równie banalną, ale chociaż krótką przemową Thorna.

@sun Dorne

Naprawdę nie wiem co było w tym wątku gorsze. Czy trzy panienki, z których dwie grały w kosi kosi łapci czy Jamie zagajający do Myrcelli czy nie jest jej aby za zimno w dornijskich szatkach. Doran jest cudny ( mam na myśli aktora) tylko co z tego skoro zrobiono z niego głupca, który wysyła swojego jedynego dziedzica w kłębowisko żmij do KL wraz z jego słodką ukochaną.

Potem dostajemy groteskowy wątek z Bronnem,a groźna do tej pory Ellaria zmywa czarny makijaż i miast wylewania wina , na oczach niegrzecznych panienek korzy się przed Doranem. Jakby tego było mało ucina sobie potem pogawędkę z Jaimem na temat kazirodztwa i posyła mu posuwiste spojrzenia. Znając DeDeków z tego może być jeszcze romans stulecia.

@sun obóz Stannisa

Chyba napisaliście wszystko, co można o tym jak okropnie D&D potraktowali postać JPK,wiec powtarzała się nie będę. Niestety panowie lubią lewicową polityczną poprawność stąd takie eksponowanie homoseksualizmu Lorasa czy też tworzenie szalonych MissWormów. Nawet Davos został ateistą, bo pewnie, gdyby był wierzący zbyt drażniłby D&D. Sansa się tam kiedyś modliła,ale już przestała. Natomiast Stannis i Mel od samego początku byli kreowani na niebezpiecznych fanatyków. I tak dotarliśmy do punktu, w którym kolejna świetna aktorka żegna się z serialem.

Podziwiam to jak Dillane i Tyra starali się zrobić co mogli w tej scenie. Niemniej muszę przyznać,że o ile KG czy ścięcie Neda wywołały we mnie smutek, tak słysząc krzyki Shireen autentycznie zebrało mi się na wymioty. A już swoje lata mam. Może jednak palenie małych dziewczynek przy aprobacie tatusia to dla mnie zbyt wiele.

Dziwię się wojsku, które patrzyło na to spokojnie i nadal podąża za Stannisem, dziwię się,że ten nadal wierzy w wizje Mel, której magia nie tylko nie dała rady ukatrupić Balona ani przewidzieć ataku Boltonów.

To wszystko pewnie dlatego ,że goła klata daje Ramseyowi +100 do niewidzialności. Ewentualnie schwytał ludzi JPK oskórował ich, ubrał się w to co z nich zostało i partyzancko podpalił namioty. Innego wytłumaczenia tego groteskowego i absurdalnego ataku 20 wyborowych ludzi nie widzę.


@sun Meeren

Drugi najgorszy moment odcinka. Co to za królowa, którą chroni li i jedynie najemnik z areny + rzucający głupawe tekst Daario wymachujący w obecność króla sztyletem !!!
Nawet Tyrion ma więcej bojowego skilla od Nieskalanych, może jednak kastracja pozbawia ich umiejętności walczenia z ludźmi w złotych maskach. Szkoda mi Hizdahra bo podnosił poziom scen z nadętą Daenerys.

Kolejny groteskowy moment : wszyscy stoją na arenie królową oprócz Dareczka i Joraha broni może z 10 Nieskalanych ( gdzie jest Grey Worm ?) Danusia zamyka oczka i nadlatuje Drogon. No ludzie ! To jest gwałt na inteligencji widza. Gdyby tam teraz wpadł Rams i jego goła klata powybijałby nie tylko wszystkie Harpie,ale i obrońców Danuśki wraz z samą królową. Kto wie może nawet zabiłby jednym spojrzeniem Drogona.

Potem jak już pisaliście smok pali oczywiście tylko tych złych,a na koniec odlatuje z mamusia na plecach. Emilka niestety kolejny raz udowadnia,że nie potrafi grać z komputerowym jaszczurem, który tez swoją drogą zdecydowanie lepiej prezentuje się z daleka. Aż dziwne,że nie zabrała całej wesołej gromadki swoich obrońców z sobą. Na koniec czekałam na muzyczkę i wkroczenie Hiszpańskiej Inkwizycji.


Reasumując obiecałam,że odcinkowi, w którym ojciec wyda zgodę na spalenie swojego jedynego dziecka dam jeden. Ale nawet gdyby owej sceny w 9 epizodzie nie było za całą resztę należałaby się dwója z dwoma minusami. Bo Gatiss, Jaqen i Arya odcinka nie czynią.

Co do wypowiedzi D&D,że cały pomysł wyszedł od GRRM. Cóż każdy kto mnie trochę czytał,wie że do samego autora mam wiele zastrzeżeń. Zwłaszcza dwa ostatnie tomy udowadniają, że złapał się w pułapkę własnego stylu. Te wszystkie niejasne zgony, tajemnicze postaci, namnożenie cliffhangerów, szokowanie coraz to mocniejszymi scenami śmierci i gwałtów lub za duży plot armor niektórych postaci. Zdarzają mu się też takie wpadki jak scena śmierci Lysy i głupie tłumaczenie Petyra. Niemniej wciąż wierzę, że jeśli owa scena z małą księżniczką będzie miała miejsce i w powieści to jednak będzie to samowolka Mel, bez zgody Stannisa.

Bardzo żałuję,że GRRM tak się ślimaczy z pisaniem, bo słyszałam już od niektórych znajomych, którzy sięgnęli po książki zachęceni serialem, że jak to ma być tak samo dalej w książkach to oni na Wichry już nie czekają. Boje się trochę tego, że fanfik w wykonaniu D&D odbierze trochę fanów samemu autorowi.


Na koniec :

Obrazek
Obrazek
A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej. - Andrzej Sapkowski

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: yennefer » 11 cze 2015, o 23:02

Magda21 pisze: Nie wiem ile razy trzeba będzie jeszcze powtórzyć, że nie chodzi o książkowe fanbojstwo i to, że serial odbiega od książki. Jedyną osobą która konsekwentnie odnosiła się w tematach serialowych do słabości serialu względem sagi jest yennefer. Cała reszta ubolewa nad brakiem logiki wewnątrz samego serialu, traktując to jako coś zupełnie odrębnego.


Znaczy, że co? Jestem tym niechlubnym wyjątkiem potwierdzającym regułę?

I w kwestii wyjaśnienia. Nie, ja nie krytykowałam "konsekwentnie" za zmiany względem książki. Ja krytykowałam konsekwentnie za zmiany, które były słabsze fabularnie/logicznie niż to co prezentowała książka. I dalej uważam, że zmarnowano kawał rewelacyjnego materiału na scenariusz, sięgając po tanie chwyty i triki.
PLiO i tak jest książką która szokuje, szokuje seksem rodzeństwa, seksem 13/14 letniej Danki czy wreszcie śmiercią Neda, a potem Robba - tego, który w "normalnych" bajkach pomściłby króla. Czy była potrzeba by zszokować bardziej? Nie sądzę.
EDIT, wczoraj miałam problem z netem.
Uważałam i uważam, że od 2giego sezonu wprowadzano za wiele fanfików i uproszczeń takich, które potem z bohaterów robiły niemyslących debili. Zaczynając od Robba i całego romansu, przez decyzje Cat, tupanie nóżką przez Dankę na panów z Quarthu itd itd itd
Teraz naczelnym idiotą Westeros został Petyr, któremu wiele można zarzucić, ale nie debilizm... A, nie bije się z nim o to miejsce Doran, hmmmm, jego plan... zarżnięty, przez co, zgadnijmy... przez zmiany wobec książki, brak dzieci i całkowitą zmianę tego co o Dorne było w książkach.
TAk, takie zmiany konsekwentnie krytykuję. A raczej krytykowałam, bo serialu już oglądać nie będę raczej.
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Nan » 12 cze 2015, o 15:21

Plus fakt, że Drogon w książkach zachował się wobec niej wrogo - lub nieufnie, zależy jak na to patrzeć. Bo m. in. chuchnął na nią ogniem.


Wcale nie buchnął ogniem, tylko jego oddech był gorący, że zrobiły jej się pęcherze:
Drogon ryknął jej w twarz. Od jego gorącego oddechu robiły jej się pęcherze.


To co czasem dobrze wygląda na kratch książki i w naszej wyobraźni nie zawsze dobrze wypadłby na ekranie :-) Już w scenie narodzin smoków scenarzyści zmienili wygląda Dany aby dla widza prezentowała się bardziej "estetycznie" - łysa głowa nie jest dla telewizji atrakcyjna, tak samo, jak pęcherze :-)

Reakcje fanów na odcinek 9:
[bbvideo=560,340]https://www.youtube.com/watch?v=pISfbQ4zTcY" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>[/bbvideo]

[bbvideo=560,340]https://www.youtube.com/watch?v=l6ZfjQRavB4" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>[/bbvideo]

Jak widać większość na filmiku była zadowolona he he he
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Il Biondo » 12 cze 2015, o 16:35

Nan, wydaje mi się jednak, że to nie jest kwestia spraw technicznych pt. co jest lepsze na ekranie a co na papierze. Chodzi o wydźwięk sceny, który był diametralnie różny w książkach a inny w serialu. Oczywiście, że inny nie znaczy gorszy, ale mnie się ta cukierkowatość zupełnie nie podobała. A ta scena należy do jednej z moich ulubionych w książkach ;) Elvenbean wypunktowała zarzuty wobec tej sceny i ja się z nimi w 100% zgadzam. Pomijam oczywiście fakt, że poza wydźwiękiem samej sceny, który mi nie pasował, obiektywne kryteria też mi nie pozwalają tej sceny ocenić pozytywnie...
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

elvenbean
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 kwie 2014, o 18:40

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: elvenbean » 12 cze 2015, o 17:51

Nan, gwoli sprostowania:
Kłapnął na nią zębami. (...) Jego długa wężowa szyja wygięła się na kształt łuku. Z głośnym sssssss plunął na nią czarnym ogniem.

Coby zupełnie off-topowo nie było - z tego, co czytam po internetach, to tak - wielu osobom się ta sekwencja podobała. Znalazłam chociażby taki filmik - KLIK, na którym niektórzy wręcz płaczą podczas oglądania.

W ogóle ciekawy zabieg zastosowali D&D - sekwencję na Arenie dostaliśmy zaraz po mocnej scenie spalenia Shireen. Być może miało to na celu złagodzenie emocji - i świetnie to widać na pierwszym filmiku podrzuconym przez Nan. Najpierw ludzie oburzeni, zdenerwowani i rozczarowani, a później - jak tylko pojawił się smok - znów pełen entuzjazm, szacuneczek itd. Sprytnie, sprytnie - część oglądających najwyraźniej naprawdę na to poszła. :P
[align=center]TeamDragons
[glow=red]"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."
[/glow]
Obrazek
[glow=black]OHS[/glow]
"Creatively it made sense for us, because we wanted it to happen" ~ David Benioff & Daniel Weiss[/align]

Cecylio
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 maja 2012, o 20:18

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Cecylio » 12 cze 2015, o 17:59

Matko jedyna, nie obrażając tych ludzi, ale mają oni najwyraźniej niskie oczekiwania względem serialu. Wystarczy Daenerys, smoki i Tyrion na ekranie by powstała mieszanka wybuchowa. Nie ogarniam. Matki nazywają swoje dzieci khaleesi, ludzie pieją gdy ta pojawi się na ekranie. Nie będę tego nazywał głupotą, bo to nie jest głupota, ot... bo ja wiem. Dajmy ludziom coś prostego - piękna królowa, dziedziczka tronu na wygnaniu, smoki, "epickie" teksty, smoki, "epickie" sceny, smoki, zachowanie na poziomie "zniszczę wszystko, jestem badass, kto się nie dostosuje tego zmiażdżę i spalę". Wspomniałem o smokach? I ludzie to łykają, bez popitki.

Eurus
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 cze 2015, o 21:17

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Eurus » 13 cze 2015, o 00:32

Już prawie tydzień minął, a ja dopiero teraz zabieram się za odcinek. Muszę przyznać, że mniej chętnie niż na początku. Przez cały ten czas czytałem wasze komentarze, więc teraz trudno jest mi się zabrać za oglądanie. Nie ma jednak na co narzekać (hehe) i przechodzę do moich opinii

[glow=grey]Północ:[/glow]

1. Podpalenie obozu
Gra aktorska Carice na początku sceny bardzo mi się podobała. Miło było popatrzeć na jej zaniepokojoną twarz, chociaż nie wiem czy ten niepokój był tylko spowodowany wyczuciem zagrożenia w obozie, czy może czymś więcej? W każdym razie taki drobny smaczek, a jednak cieszy.

To w jaki sposób namioty zapalały się był godny facepalma i zwyczajnego śmiechu. Uśmiechnąłem się. "Gra O Tron" nie jest jednak serialem komediowym czy czymś zbliżonym, dlatego duży minus za tę akcję. Jeszcze za brak obecności podpalaczy. Gdzie oni byli? I czy mi się wydaję, ale namioty czasem nie zostały podpalone od strony większego wzgórza? Jakim sposobem ekipa Ramsey'a tam się dostała? Generalnie fragment wydawał się być bardziej magiczny-chlorowy niż wszystko, co do tej pory Melisandre zrobiła w sezonie :lol:

2. Rozmowa Stannisa i Davosa

Król wzywa swojego namiestnika. Bez zbędnego gadania rozkazuje by ten wyruszył na mur w celu pozyskania zapasów. Czuć napiętą atmosfere oraz że coś się wydarzyło, i wcale nie chodzi o ostatni pożar. W poprzedniej sekwencji na Północy było pokazane, jak Stannis idzie gdzieś z Melisandre. Nie wiem jak wy, ale jestem pewien, że Melisandre dowiedziała się o Hardhome i przekazała wieści Stannisowi (może nawet pokazała) Wtedy też mogła paść decyzja co do losu Shireen. W każdym razie scena z Davosem grobowa. Gdy Davos prosi o możliwość zabrania Selyse i Shireen widać, że król ma z tym problem; ciąży mu to. Szczególnie Shireen. Stannis wie co musi zrobić, chociaż tego nie chce. Obowiązek jest jednak silniejszy. Armia ciemności nadchodzi, a on jako wybawiciel ludzkości namaszczony przez Chlora i Melisandre musi działać. Decyzja została podjęta, więc trzeba odesłać namiestnika, którego zdanie na ten temat jest wiadome nawet w obliczu zagłady z północy.

Jak wiemy kapłanka wcześniej proponowała poświęcenie Shireen. Teraz jednak, gdy nie ma prawdopodobnie innego wyjścia, a Stannis wie co się stało za murem, co mu pozostaje? W takim momencie racjonalne myślenie kieruje nas ku konieczności poniesienia najcięższych ofiar w celu uratowania ludzkości. Problemem jest jednak to, że to prawdopodobniej jeden z najbardziej racjonalnych-nieracjonalnych dylematów w serialu. Jakie znaczenie ma córka-dziedziczka bądź cokolwiek innego w obliczu śmierci? Oczywiście nie wiadomo jeszcze co dała ofiara Shireen. Jeśli rzeczywiście tylko odwilż to trochę... no... bez komentarza.

Rozpisałem się trochę w tym podpunkcie nieco poza temat podpunktu, ale co tam :wink:

3. Rozmowa Shireen i Davosa

Bardzo przyjemna, ciepła i przepełniona miłością scena. Dobre zagranie na uczuciach widza przed tym, co za chwile spotka Shireen. Może można uznać to za tani chwyt, ale nie kuło mnie to w oczy. Chyba do niczego nie mogę się przyczepić, po prostu ładna scena (jedna z lepszych w odcinku) Spodziewałem się, że zrobi mi się jakoś przykro podczas jej oglądania, jednak przyniosła mi tylko ukojenie :|

4. Koniec

Rozmowa Shireen z ojcem była... bolesna. Stannis nie chciał tego zrobić, widać że wszystkiemu winien jest obowiązek i przeznaczenie. Stannis nie chce zabijać własnej córki, ale nie ma wyjścia. Tutaj chodzi o coś więcej, niż tylko wygraną. Rozmawia z córką wyjątkowo rozgoryczony, niezadowolony. Nie ma jednak wyjscia.
Shireen jest prowadzona na stos. To pierwsza scena, w której prawie się popłakałem. Tak bardzo było mi żal Shireen. Matka przekonuje Stannisa (a tak właściwie siebie) że to jest dobre. Po moim epizodzie z prawie-płaczem wracamy do już prawdziwego, ale krótkiego płaczu. Shireen wołająca o pomoc łamie mi serce. Matka się opamiętuję, rusza na ratunek, co jednak nie jest możliwe. Ojciec z kamiennym wyrazem twarzy obserwuje co się dzieje. Widać, że jest zaślepiony celem. Brakuje jednak teraz poprzednich emocji? Czyżby tak bardzo je ukrywał? Nie wiem, trochę to dziwne. Scena generalnie bardzo ładnie zrobiona. Co do zarzutów o brak logiki - naprawdę nie mam z tym tutaj takiego problemu (czytająć wasze komentarze myślałem, że wypadnie to gorzej). Moim zdaniem jest w miarę dobrzę. Ktoś wspominał dużo cytatów o Stannisie i obowiązku, chyba się pod tym podpiszę (wybaczcie, że nie wspomnę nickami, ale niezbyt chce mi się teraz tego szukać :| ) Żal mi bardzo Shireen, powinna żyć. Czekam jednak na efekt tej ofiary, bo jeśli to będzie tylko odwilż... no, to wtedy chyba ja sam kogoś spalę.

odwołuje jeszcze raz do zakończenia punktu 2, gdyż jest tam jeszcze troche informacji ode mnie na temat spalenia.

[glow=blue]MUR:[/glow]

Dramatyzm sytuacji zachowany, widz musiał mieć chwile niepewności, czy ten zły pan Aliser wpuści biednego Jona. No i wpuścił. Nie rozumiem tego dlaczego Jon i przyjaciele wchodzili do Castle Black od tej strony. Co ze statkami? Stwierdzili, ze w połowie drogi wysiądą za murem, bo adrenaliny im zabrakło po przygodzie w Hardhome? Dosyć dziwne.

W środku jakoś nic specjalnego nie wrzucało się w oczy. Brakowało mi jednak jakiegoś podkreślenia tego, co tam się wydarzyło. Brakowało mi wzmianek o Hardhome. Alliser przestrzega, miałem nadzieje na dłuższą rozmowę. Chłopak-któremu-zabito-rodzinę patetyczny jak zwykle. Wun Wun jest dużym plusem tej sceny. Reakcje straży :)

[glow=darkorange]DORNE[/glow]

Scenografia jest wspaniała, to muszę przyznać. Zresztą ten aspekt w serialu chyba nigdy nie był zaniedbany (no chyba że mówimy o Domu Nieśmiertelnych) Uwaga Jaimiego o sukienke córki zbędna, co on, nie czuję temperatury? Trystan mnie irytuję. Dziecko z zarośnięta klatą i twarzą niczym disneyowski książę. Ellaria podobnie; jak w poprzednim sezonie była wspaniała, tak w tym jej gra aktorska w ogóle mi nie podchodzi. Zachowuje się zwyczajnie głupio. Czyżby śmierć Oberyna odebrała jej zdolność do myślenia? I to jest bardziej uwaga do jej postaci na przestrzeni całego sezonu, a nie tylko tej sceny. Tutaj wypadła dosyć słabo.

Doran i jego poparcie dla władzy oraz plan wysłania Trystana i Myrcelii do KP. To nie może być takie prostę. Jak oglądałem tę scenę to po prostu nie mogłem odeprzeć wrażenia, że Doran planuje coś większego. W tym musi być coś więcej (i to nie tylko dlatego, że pomysł wysłania JEDYNEGO dziedzica do gniazda żmii [hehe] jest głupi.) Zwyczajnie zachowanie Dorana w moim odbiorze wskazuję na to, że coś jeszcze jest. Druga, ukryta strona medalu.

Zabawa bękarcic dziwna, ich obecność dosyć zbędna. Bronn bez rewelacji, pojawił się i dostał w mordę. Tym razem uśmiechnąłem się, ale pozytywnie. 8)

Przebaczenie Ellari super, chyba pierwsza scena w tym sezonie, w którym fajnie się prezentowała? Bękarcice to porażka, jeszcze twarz tej co stała w środku. Rozmowa z Jaimem - jeszcze lepiej! Nie rozumiem jak, ale od ostatniej sceny Ellaria stała się kimś innym. Brakowało mi jednak jej akcentu, jakiś błąd? W każdym razie wyszło fajnie, chociaż nie rozumiałem celu tej rozmowy. Pewnie w przyszłych odcinkach dowiemy sie więcej.


[glow=green]BRAAVOS:[/glow]

Przybycie posłów zza morza okay, chociaż trochę zdziwiło mnie to, że w takiej lokacji sam Tycho ich przywitał. Ta bogatsza dzielnica Braavos dziwnie wyglądała. Za bardzo skojarzyło mi się z KP bądź czymś współczesnym, nie czułem tego aż tak. Meryn jakiś dziwny pod tym burdelem, również mi to nie pasowało. Scena z pedofilią była niepokojąca. Skąd oni biorą te aktorki?! Sam się sobie dziwie, ale jako tako podobało mi się, chociaż widać, że to była próba oczernienia czarnego Meryna. W ogóle nie rozumiem pretensji o to, że Meryn w ogóle się nie domyślił o tożsamości Aryi. Widać, że coś mu nie pasowało, tylko sam nie wiedział co.

Dom Czerni i Biali podoba mi się, chociaż jest chyba trochę za mały + bogów trochę mało? Co do kłamstwa - Jaquen chyba zna prawdę, jednak czeka na rozwój sytuacji.

[glow=gold]MEEREEN[/glow]

Arena na zewnątrz ładna. Detal w postaci zniszczonej twarzy harpii to kolejny plus za scenografię. Przemowa Dorana z Meereen, która otwierała walki, pozwoliła mi poczuć kulturę Zatoki Niewolniczej :shock: Grację istnieją :shock: Wytworzyło to bardzo fajny klimat.
Rozmowy w loży królowej takie sobie. Daario bezczelny, pewny siebie, czyli tak jak być powinno. Królowa lubi Daaria i nie ma nic przeciwko temu, jak Daario traktuję jej męża. Nim będę komentował resztę Meeren coś o Dany.

Większość krytykuję ją za mimikę, a czy ktoś pomyślał, że ona tak specjalnie gra? Emilia wygląda czasem sztucznie, ponieważ może Daenerys taka powinna być? Na to przynajmniej może to wyglądać biorąc pod uwagę jej sceny z poprzednich sezonów podczas przebywania w Zatoce. Stara się być poważna, dystyngowaną i mądrą królową. Nie do końca jej to jednak wychodzi, więc widzimy dumnego pawia. Swego rodzaju parodię. Stara się być kimś, kim do końca nie jest. I to widać. Nie widziałbym w tym jakiejś złej gry.

Rozmowa o ziemi taka sobie, czyżby jakaś aluzja do przyszłych wydarzeń? Może Dany zniszczy w następnym sezonie Meereen z pomocą Drogona? Dany nie radzi sobie w rozmowie, zaś Hizdahr, co nie powinno dziwić, wręcz przeciwnie.
Mina Daenerys na widok Joraha super. Widać było to zdziwienie i zmieszanie, a nawet przestrach. Co tutaj robi ten wariat? :wink: Dany martwi się o Joraha! Daario do Hizdahra - ehm, widać że Loraq nie ma tutaj nic do gadania. Zresztą co może zrobić, poskarżyć się królowej, która nic z tym nie zrobi?
Dramatyczne spojrzenia Dany-Jorah, potem nagłe oschnięcie Dany. Próbuje się od tego odciąć, jest ok. Wodny tancerz boski, a zwlekanie z zabiciem Joraha też dobrze wyszło (tancerz czekał na jakąś aprobatę królowej? Chwalił się? Jakiś honor (pewnie to mniej)) Następnie pojawił się czempion Meereen, który pozbył się tancerza i poszedł pokazać się królowej. Super. Jorah pokonuje czempiona, co wywołuje wśród ludu Meereen jakże niespodziewane niezadowolenie. To teraz czas na najgorsze!

JAK ON WYŁAPAŁ WZROKIEM TĘ HARPIĘ, A TAM NIKT JEJ NIE ZAUWAŻYŁ. NIESKALANI? ELITA? CHYBA NIEPOROZUMIENIE @villagers Co do harpii ukrywających się wśród ludzi to mniejsze zdziwienie, ale jednak. Nagle ludzie się wystraszyli, bo jakieś dementory się wyłoniły jakby z nikąd. Facepalm, facepalm, facepalm. Pojawia się jednak coś ciekawego. Harpie zabijają bogatych Meereenczykow. Dlaczego? To jakaś niekonsekwencja, czy może sugestia?
Potem tłumy harpii, koniec, śmierć. Dany umrze. Kolejna dziwna rzecz. Dlaczego nikt w nią niczym nie rzucił? W którymkolwiek momencie? Potem przybycie Drogona, który swoją drogą powinien być większy (i może bardziej agresywny)

Nie rozumiem problemu o to, że palił akurat tych złych. Ludzi Dany nie było na arenie zbyt wielu, a jeśli już to obok niej. Smok dodatkowo palił poza harpiami zwykłych meereenczyków Przypominam też wszystkim, że to jest smok. Ktoś słusznie zauważył, że wilkory są bardziej "odczuwające", więc dlaczego nie smok, szczególnie że to dzięki smokom magia wróciła? Smoki to stworzenia magiczne i na pewno nie bezmyślne. W serialu widać, że więź Drogon=Daenerys jest bardziej zaznaczona. Mamy więcej magii, a mniej brutalizmu z książki. Odlot trochę dziwny, nim wzniósł się w górę trochę minęło. Sam lot też dziwnie zrobiony. Wyglądał tak, jakby miał mocno podkreślić, jaka to Dany jest świetna. Nie, nie kupuje tego.
Generalnie jestem zawiedziony Meereen. Doskonała, ciekawa książkowa scena została zmarnowana. Miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie. Nawet nie dopuszczałem takiej myśli. Jak widać pomyliłem się i D&D musieli mi to popsuć.

Gdybym miał oceniać odcinek dałbym 2 albo 3. Muszę przyznać, że bardziej zirytował mnie zmarnowany potencjał Daznaka niż smierć z Shireen. Moim zdaniem to drugie na prawdę lepiej wypadło :(

ps: nie chciałem się tak rozpisać, ale inaczej nie umiałem :|

Nuell
Poziom 1
Rejestracja: 11 cze 2015, o 22:01

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Nuell » 13 cze 2015, o 14:29

Oto moja opinia o odcinku dziewiątym.
Scena podpalenia obozu przez grupę do zadań specjalnych Ramseya Boltona, wyglądałaby doskonale, z małym zastrzeżeniem, że byłaby wizją Melisandre. Niestety okazała się to być jawą, i tym samy dla mnie straciła sens. Wielka kapłanka Ognia przegrywa starcie w swojej dziedzinie z 20 ludźmi Boltona. Chyba, że Ramsey jest skutecznie kamuflującym się wcieleniem AA i my nic o tym nie wiemy :wink:
Scena na Murze jest nielogiczna fabularnie (nie ta strona Muru, Jon) i zdaje się, że ma do pokazania wszystko to, co już było pokazane wcześniej. Jon narobił sobie wrogów na Murze, nadąsany chłopiec o psychopatycznym spojrzeniu stoi pierwszy w kolejce do Id Murowych.
Dorne - tym razem troszkę lepsze niż to było niemal przez cały sezon, wątek ten stracił dla mnie urok tuż po tym jak Jamie z Bronnem mijali Tarth. Scena z karą dla Bronna niby miała być zabawna, ale jak dla mnie to poziom dowcipów Karola Strasburgera w Familiadzie. Niestety nie jestem też sam sobie w stanie wytłumaczyć czemu zakontraktowali nową aktorkę do roli Myrceli. Z rolą na przemian zakochanej i nadąsanej nastolatki poradziłaby sobie też poprzednia aktorka. Szkoda też postaci Dorana - w tym przypadku mam nadzieję, że w odcinku 10 będzie miał coś do zagrania.
Braavos wygląda dobrze. Meryn Trant naburmuszony jak zwykle. Scena w burdelu nie potrzebnie dodaje kolejnych powodów, by go bez żalu w następnym odcinku pożegnać. Śpiewający lord Tyrell, o dziwo, mnie rozbawił.
Stannis i Shireen. Sceny niezwykle poruszające. Zgadzam się jednak z niektórymi z Was, że mimo wszystko wynikały one z konsekwentnego budowania postaci Stannisa, Melisandre i Shireen. Inna sprawa, że akurat ta droga, którą poszli twórcy serialu, a możliwe, że w przyszłości i sam Martin, jest dla nas trudna do zaakceptowania. W końcu ojciec poświęca życie swojej nastoletniej córki w imię własnych lub w najlepszym wypadku nadrzędnych celów celów. Stannis w moim odczuciu jest człowiekiem o głębokim poczuciu odpowiedzialności za swoich poddanych, i w tym aspekcie wierzę, że mógłby dokonać tak ohydnego czynu jaki mieliśmy nieszczęście oglądać w tym odcinku. Niestety w serialu pewne rzeczy zostały zbagatelizowane (moment spalenia własnej córki w tym momencie - zakładając, że "nieograniczone" zdolności naszej kapłanki Ognia są prawdziwe - jest jak strzelanie z armaty do komara) inne przeoczone bądź przeniesione na kolejny sezon (ewentualna śmierć Balona, czy Stannis wiedział o Hardhome?). Sama scena byłe przejmująca - co można twórcom, niestety, zapisać na plus - choć mnie znacznie bardziej zniesmaczały, odpychały i oburzały sceny takie jak wbijanie sztyletu w brzuch kobiety w zaawansowanej ciąży (serial) czy rozbijanie głowy niemowląt o ścianę (książka). Reasumując scena naprawdę dobra, ale wątek pozostawia wiele do życzenia pod względem wytłumaczenia motywacji bohaterów jak i umieszczenia jej w szerszym kontekście fabularnym. Niemniej uważam, że dałoby się jeszcze uratować ten wątek, gdyby spalenie Shireen przyniosło efekty, ale nie Stannisowi, a chociażby Jonowi (choć swoją drogą ciężko byłoby to pokazać w logiczny i nie tandetny sposób na ekranie)
Meereen
Scena, na którą długo czekałem, którą widziałem oczami swojej wyobraźni wielokrotnie. Arena pełna kurzu, ognia, pyłu, krwi, wrzasków umierających ludzi. No i Drogon olbrzymi smok, chcący rozszarpać, spalić i pożreć wszystkich w koło. Smok, którego w końcu ujarzmia Dany. To co dostaliśmy w serialu było tylko namiastką tego. Ale od początku. Arena z lotu ptaka wyglądała tak jak trzeba, słychać ją było z daleko, też jak trzeba. Przekomarzania w loży niepotrzebne. Sceny walk - miedzy średnie a słabe, aczkolwiek sami walczący wyglądali dobrze, tyle, że scenariuszowo było jak z konkursami na publiczne stanowiska wygrać może każdy o ile ma niedźwiedzia w herbie :wink: No i tak wodny tancerz (znakomity casting) czeka z dobiciem Joraha aż umarł od tego czekania. Kolejny przeciwnik na widok rzucającego mu się do stóp panterką Mormonta, zamiast go przebić włócznią lub choćby zrobić krok w bok a potem kopnąć w rzyć, stoi w pozycji obronnej z rozpartymi szeroko ramionami tak by łatwiej mu było się na miecz nadziać, ot taka taktyka!. Nieskalani i cała ochrona Daenerys są tak zepsute przez twórców serialu, że aż szkoda, że nie zostali wycięci na etapie scenariusza, przykro na nich patrzeć - dzieci we mgle są bardziej ogarnięte. Harpie natomiast wyglądają nieźle, aczkolwiek pojawiły się na tej arenie na zasadzie flash mob. Smok pojawił się wtedy, kiedy trzeba, tyle, że w przeciągu tego sezonu trochę zmalał i się ucywilizował. Odlot Dany trochę przydługi, no ale to w końcu Mhysa:) Trochę się czepiam i wynika to z tego, że serial nie zbliżył się do mojego wyobrażenia tej sceny. Na obronę HBO scena i tak była dobra, oglądało się z zapartym tchem.
Podsumowując cały odcinek muszę przyznać, że w porównaniu z doskonałym 8 ten wypadł blado. Gdyby D&D zdecydowali się pominąć spalenie Shireen (bądź zamienić na spalenie żołnierzy, którzy dopuścili się kanibalizmu) a więcej uwagi przenieść do Meereen, to by znacznie podwyższyło jakość tego odcinka. A tak oceniam na 3.
P.S. W tym odcinku gra Emilii Clarke, Stephena Dilane i Kerry Ingram przypadła mi do gustu.

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Nettles z Gór » 13 cze 2015, o 21:26

Eurus - zerknij sobie proszę na zdjęcie pod poniższym linkiem (nie wklejam bo za duże)
http://www.farfarawaysite.com/section/g ... res/38.jpg

Powiedziałabym, że Stannis ma bardzo daleko do kamiennego wyrazu twarzy, Stephen Dillane genialnie to zagrał, tak mimiką twarzy, jak i postawą. Stannis w wersji "gram w pokera" to wizyta w Żelaznym Banku (sezon 4 odcinek 6), ot tak dla porównania.

Przy okazji, to miło jest wiedzieć, że nie tylko ja zauważyłam, iż Stannis już wie o Hardhome, z tym, że obstawiałabym list od któregoś z kapitanów okrętów, a nie ognie Mel.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Nan » 13 cze 2015, o 22:23

elvenbean faktycznie przegapiłam ten fragment! Skupiłam się na tym, gdzie są opisane oparzenia.

Il oczywiście, że wydźwięk sceny był zupełnie inny niż w książce. Bo cała akcja na arenie jest inaczej rozpisana - Synowie Harpii i i ich atak miał pewnie na celu pokazanie odradzającej się więzi Dany ze smokiem. Faktycznie ten "lukier" może przeszkadzać co jednak nie umniejsza przekazu, który jest taki sam, jak w książce - Daenerys dosiadając smoka w końcu w jakimś stopniu odpowida sobie na pytanie kim jest.

Choć może nie jestem obiektywna bo mi się ta scena bardzo podobała - tym bardziej, że mam słabość do Disneya he he he :wink:

Taka ciekawostka - Drogon nie palił tylko nieprzyjaciół Dany. Dostało się też Nieskalnemu :-)
Spoiler:
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Arya_Stark
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 lip 2013, o 07:57

Re: Game of Thrones S05E09 "The Dance of Dragons"

Postautor: Arya_Stark » 16 cze 2015, o 03:47

Czytam niektóre teksty i śmiech na sali , że oburzają się niektórzy względem książki że jest inaczej itp, utwierdza mnie tylko w tym , że niestety mamy tu gimbę i narzekanie ciągłe.Nie oglądajcie do....nędzy ,


Widzę, że mamy na sali, rasowego przedstawiciela gimbazy, który podobnie jak scenarzyści GoT ma problemy z racjonalnym i logicznym myśleniem.

Jak do ... nedzy mam tego nie oglądać, skoro dzięki R.R Martinowi jestem praktycznie zmuszona do oglądania tego gniota ?

Gdyby raczył skończyć WoW - to mogłabym obejrzeć serial, stwierdzić, że to gniot i więcej się za niego nie zabierać. Niestety, ponieważ, Martin wraz ze scenarzystami postanowili pokazać, że czytelników mają w poważaniu i zaspoilerować pół fabuły WoW w 10 odcinkach serialu, to muszę go obejrzeć. Dlaczego ? bo wcześniej czy później jakaś gimbusiarska menda, postanowi zaspoilerować w sieci. Więc muszę się jakoś nad tym przemęczyć, żeby mieć jeszcze jakąkolwiek przyjemność ze śledzenia fabuły.

PS. Scena ze smokiem była żenująca, nie chodzi mi o wykonanie a o to, że Danka spieprzała jak tchórz z tej areny. Zostawiła swoich ludzi a sama uciekła. Danka jest głupia ale ta książkowa by tak nie postąpiła
The north remembers...

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 5”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości