Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "Battle of the Bastards"?

1
5
7%
2
9
13%
3
11
16%
4
9
13%
5
17
25%
6
16
24%
 
Liczba głosów: 67

Sobieski
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 paź 2014, o 21:00

Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Sobieski » 20 cze 2016, o 04:00

[align=center]Obrazek
CONFIRMED[/align]



Skrócona wersja odcinka.

Niewolnicy 3 kolesi usmażeni przez smoki Daenerys - tak wygląda miłosierdzie Mhysy
Belicho Paenymion - koleś z Volantis
Razdal mo Eraz - koleś z Yunkai, ten z 3 sezonu
Głowa Kudłacza - nadal mnie boli
Jakiś koleś na krzyżu - albo dwóch kolesi, krzyży było 6, może to był pan "No One" z 8 odcinka
Rickon Stark - No God! No God, please no, no, no, nooooo
99,(9)% wojsk Północy - Inni przyjdą za tydzień na zakupy do Winterfell
Smalljon Umber - TRAITOR
Wun Weg Wun Dar Wun - strzała w oko? Really? Really?
Ramsay Bolton - to wcale nie jest prawda, że cieszy mnie cierpienie i śmierć ludzi

S06E01 - Martell out
S06E02 - Bolton out
S06E03 - buntownicy z Nocnej Straży out
S06E04 - khalowie out
S06E05 - Dzieci Lasu out
S06E06 - wakat
S06E07 - wioska Ray'a out
S06E08 - renegaci z Bractwa Bez Chorągwi out
S06E09 - Kingdom of the North out

R.I.P.

Chciałbym jeszcze dopisać do tej listy Haralda Karstarka, ale ten zaginął w akcji. Ostatni raz go widziałem w przed sceną, kiedy Jon spadł z konia.

Gdzie są teraz Ci co pisali, że walka z Innymi rozegra się na Północy? Jeśli przejdą przez Mur, to aż do Bliźniaków mają przed sobą bezludne pustkowie. Zawiodę się jeśli nie podejdą do Ziem Korony, albo przynajmniej do Dorzecza. Na Północy nie ma kto z nimi walczyć, a z południa nikt na Północ nie przyjdzie z nimi walczyć, bo na południu nikt w nich nie wierzy.



Recenzja odcinka.

[glow=red]Meereen:[/glow]
Zostawiłam was tylko na 9 odcinków, a ty zrobiłeś z Meereen burdel. Już wolałabym abyś to zrobił dosłownie. Mogłaby powiedzieć Daenerys do Tyriona. Nie wiem co DeDeki robią z tą Daenerys. W odcinkach, robią z niej osobę, co każdy problem załatwia "ogniem i krwią", a w "inside the episode" mówią o niej jak o matce Daenerys z Meereen, która czasami musi podejmować takie działania. Ładne mi czasami. Najpierw khalowie teraz niewolnicy. Kto następny? Bracia z Nocnej Straży?

Ktoś mi powie po diabła Tyrion w 2 odcinku ściągnął łańcuch ze smoków, skoro pozostawił je zamknięte? Biedaki przez 7 odcinków robiły wyłom w ścianie. A no tak. Aby w odpowiednim momencie zrobiły wyłom w ścianie. Z łańcuchami na szyi by im się nie udało. Gdzie jest Greenpeace ja się pytam?

Kiedy 3xdragon ex machina robi porządek z flotą, zza zakrętu wyłania się Littlefinger z wojskiem Doliny, a nie wróć, to dopiero za pół godziny, Daario z Dothrakami. Udało się w Meereen, uda się i w Witerfell.

[glow=red]Winterfell:[/glow]
Ustawka pod Winterfell? Dziwię się Ramsayowi, że odrzucił pojedynek na gołe klaty z Jonem. Miałby bardzo duże szanse wygrać w takim starciu.

[glow=red]Obóz Jona Snowa/Starka/Targaryena (niepotrzebne skreślić):[/glow]
Dlaczego ta głupia krowa nie powie Jonowi, że Littlefinger już jedzie i jest za rogiem, tylko cały czas mu pyskuje. Wołałbym aby to Sansa była na miejscu Rickona, nic tylko narzeka i narzeka, a na dodatek okłamuje brata/kuzyna.

Jasiu rezygnuje z respawna? Właściwie mu się nie dziwię. Nie chciałbym być czyjąś zabawką, kto by mnie cały czas włączał i wyłączał.

CSI: Kriminalne zagadki Obozu Stannisa i detektyw Davos na tropie. W końcu zebrał dowody i połączył fakty. Rychło w czas.

[glow=red]Meereen:[/glow]
Tyrion wypomina grzechy Theonowi, chociaż sam ma się z czego spowiadać, silne i niezależne kobiety dzielą się władzą nad mężczyznami, a Daenerys po wyeliminowaniu niewolnictwa z Zatoki Niewolniczej eliminuje barbarzyńskie zwyczaje Żelazek (przynajmniej w tym ją popieram).

[glow=red]Winterfell:[/glow]
Niby się cieszę że drużyna Jona wygrała, ale tak właściwie bitwę wygrał Littlefinger, czyli koleś, który zdradził ojca Jona i Sansy i przyczynił się do jego śmierci oraz teoretycznie jest namiestnikiem Północy. Bardzo dużo niedosytu mam po tej bitwie.

Masakra w Hardhome > Bitwa o Czarny Zamek > Bitwa o Czarny Nurt > Druga bitwa o Winterfell

Z trzech muszkieterów tylko śmierć Ramsaya mnie satysfakcjonowała. Najpierw obity, choć i tak uważam, że za słabo, a potem pożarty żywcem przez własne psy. Tak, takie rozwiązanie mnie satysfakcjonuje. Jednak Smalljon zabity został prawie randomowo, a Harald chyba stchórzył i czmychnął do Karholdu, albo zginął offscreenowo.

Odcinek 21/10, ocena [glow=red]5[/glow], bo Jon [glow=red]Wściekłe Pięści Węża[/glow] Snow i jego 21 ciosów w męrdę Ramsaya sprawiły mi przyjemność.

Nie wiem dlaczego DeDeki tak się podniecały tym odcinkiem. Jak na standardy serialowe, to bardzo ładnie mimo wszystko wyszło, ale jak na hype co robili, to raczej słabo.



Zapowiedź dziesiątego odcinka:
[bbvideo=560,340]https://www.youtube.com/watch?v=MehJaeTVrxI[/bbvideo]
Królewska Przystań, Winterfell, Bliźniaki, Bran i Meereen. Może ten odcinek będzie ciekawszy.

Co to ja jeszcze miałem? A no tak. Czy ktokolwiek widział Dorne? Zgubiłem je po 1 odcinku.
Obrazek[tab=10]Obrazek[tab=9]Obrazek[tab=10]I’m Korra. You gotta deal with it.[tab=285]Korraaaaa

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wrathu
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 lis 2014, o 18:46

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Wrathu » 20 cze 2016, o 09:13

Miałem nadzieję, że odcinek otworzy wizja Brana odnośnie Wieży Radości :D

Unia Daenerys i Ashy - yay :D
To świetnie znów zobaczyć w jednej scenie Tyriona i Theona.

Jeśli chodzi o bitwę, była bardzo przewidywalna. Choć sposób wykończenia Rickona był nawet trzymający w napięciu
Szkoda Wun Wuna, ale zrobił wiele. Co więcej, gdyby nie on, do zdobycia Winterfell by nie doszło.
Ironiczne zeżarcie Ramsaya Gordona przez własne psy było do przewidzenia i chyba też zaspoilerowane przez wycieki. Ale wciąż satysfakcjonujące.
Ramsay za kratami skojarzył mi się z Hannibalem Lecterem (tym w wykonaniu Anthony'ego Hopkinsa) witającym się z Clarice.
Myślałem, że po stronie 'tych dobrych' zginie więcej istotnych postaci.
Ciekaw jestem spotkania Davosa z Melisandrą. Ludzie zgadywali, że ten zginie podczas bitwy. A jednak nie!

Rzeczywiście z tym Dorne. Pewnie wróci dopiero w następnym sezonie, a przynajmniej panie Sand.
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 11:01 przez Wrathu, łącznie zmieniany 1 raz.
Wrathu - muzyka inna
komiks internetowy Tak się dzieje, gdy tak jest - Cała prawda o życiu w absurdalnym ujęciu
Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout

Super Inny
Poziom 2
Rejestracja: 18 cze 2015, o 22:33

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Super Inny » 20 cze 2016, o 09:25

Odcinek jest lepszy niż poprzedni, którego w ogóle nie dało się oglądać z powodu nadmiaru wulgarnej obsceniczności najniższego lotu. Ale to nie znaczy, że wypada super. Akcja toczy się zasadniczo w dwóch lokacjach, na północy pod Winterfall i w Meereen.

Sansa dalej nie umie rozmawiać z bratem, nie potrafiła się przełamać i przekazać wiedzy o wojskach doliny. Jon zaś daje się łatwo ograć w drętwiej dyspucie teologicznej z czerwoną kapłanką, która zadowala się takim bogiem, jakiego ma. No cóż, na miejscu Jona wpadłbym na to, by nakłonić Meliśkę do pracy w charakterze sanitariuszki. Wskrzeszałaby dla północy ludzi z obu stron barykady i zapewniała ich dozgonną lojalność względem króla północy. Pewnie nawet Rickona dałoby się uratować... Przecież z poprzednich odcinków wiadomo: magia i religia w świecie przedstawionym to żadna duchowość, lecz technologia plus ignorancja i głupie skrupuły. Jeśli chodzi o samą bitwę, nakręcono ją z rozmachem, lecz jak dla mnie za bardzo z perspektywy środka walki. W konsekwencji w pewnym momencie przed oczami widza bezsensownie latają kawałki ciał. Antagoniści zostali przedstawieni stereotypowo, Bolton jako sadysta i tchórz przedkładający uciechę z cierpienia nad strategię, a Jon jako chojrak w pojedynkę wystawiający się na szarżę kawalerii.

Ale przejdźmy na południe. Według niektórych wątek Danki wygląda lepiej. Ale jeśli ktoś liczył na statki panów skutecznie strzelające do smoków albo na częściową nieobecność gadzin z powodu znanego czynu Tyriona, to się przeliczył. Marynarzy zatkało na widok gadzin i tyle. Ponadto nagle okazuje się, że Harpiom nie udało się spalić całej floty, którą królewna zostawiła w mieście pod pieczą swoich doradców. Trochę to dziwne. :)

Edycja: podobnie jak przedmówcy odczułem satysfakcję z zarżnięcia ostatniego Boltona. Podobała mi się też scena z Danką, Tyrionem, Theonem oraz jego siostrą.

Exodus89
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 kwie 2012, o 18:34

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Exodus89 » 20 cze 2016, o 10:03

Niby było wiadome, że tak to się musi skończyć, ale jednak po tylu godzinach serialu i książki z wielką przyjemnością oglądałem upadek boltonów. Mogłoby się obyć bez tylu ofiar, ale dramaturgia musi być.

Natomiast wątek Danka chyba wreszcie ruszy, smoki już duże, w następnym sezonie szykuje się niezła rozpierducha!!! Oby tylko Wichry Zimy wyszły przed nowym sezonem, ale to chyba tylko złudna nadzieja...

Jak dla mnie odcinek 6/6, mógłbym się doczepić kilku rzeczy, ale taka ocena to nagroda za emocje jakich mi dostarczył.

reggiss
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 mar 2016, o 09:17

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: reggiss » 20 cze 2016, o 10:08

ogólnie 7/10

[glow=red]Mereeen[/glow]

Wątek Dany nie taki tragiczny jak się spodziewałem. Kultowy tekst Tyriona " miasto się rozwija" Podwyższył ocenę o jeden. Poza tym wszystko bardzo przewidywalne.

[glow=red]Bitwa Bękartów[/glow]

Po tym odcinku stawiam tezę, że Jon jest idiotą i zdania już nie zmienię. Szkoda że ta bitwa zakończyła się w ten sposób, bo Ramsay rozumem i sprytem bił naszego Lorda Dowódcę na głowę. Szarża na konnicę w stylu rambo, mogłaby się udać, gdyby Jon miał god mode i nieskończoność amunicji, ale tego twórcy serialu nie przewidzieli. Mam nadzieję, że ta postać rychło zginie bo po tym jak okazała swoją głupotę szkoda na nią czasu w tym serialu. Sama bitwa ok, ale cudowna odsiecz ani chwilę nie spóźniona bardzo mało realistyczna, do konca wierzyłem natomiast w jakąś intrygę Umberów, szkoda że twórcy serialu jej nie uwzględnili. Śmierci Lorda Boltona Snowa w ten sposób się nie spodziewałem, ale ten uśmiech Sansy w trakcie kolacji piesków sugeruje, że rośnie druga psychopatka - nie ma co, dobrze ją wychował:)

mogło być lepiej [rip*] Ramsay, niech Ci ziemia lekką będzie:P
[glow=red]Unmöglich ist gar nix, und es geht alles, wenn man will.[/glow]

Ribald
Poziom 1
Rejestracja: 7 kwie 2014, o 16:19

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Ribald » 20 cze 2016, o 10:42

Jedna scena była wielka w tym odcinku - oddalająca się kamera po tym, gdy Jon zakończył swój taniec śmierci i coraz szersza panorama kompletnej hekatomby i zalegającej góry trupów. W głowie słyszałem "Non Nobis Domine" - https://www.youtube.com/watch?v=Z1GDRx-F1C0 " onclick="window.open(this.href);return false;.

Ogółem bitwa na plus, chociaż, jak zauważyli przedmówcy, inne serialowe starcia robiły większe wrażenie. Najlepsza zdecydowanie sekwencja samego zdobycia Winterfell i dopełnienia losu Ramseya. Ciekawie czy zza grobu będzie miał rację w swoich ostatnich słowach o Sansie.
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 10:57 przez Ribald, łącznie zmieniany 1 raz.

dr.kreaven
Poziom 6
Rejestracja: 18 lut 2012, o 16:26

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: dr.kreaven » 20 cze 2016, o 10:44

Sobieski pisze:
Chciałbym jeszcze dopisać do tej listy Haralda Karstarka, ale ten zaginął w akcji. Ostatni raz go widziałem w przed sceną, kiedy Jon spadł z konia.



A nie walczył z Tormundem i nie stracił najpierw ucha a potem jakimś szpikulcem go podźgał Dziki? Chyba że to Umber był, ale wydawało mi się, że to Karstark z Tormundem walczył wtedy

A tak btw to znalazł się ten oczekiwany "zły Stark". Sansa najpierw poświęca Rickona, a potem niczym honorowym nie wyróżnia się (delikatnie ujmując) przy wyroku na męża :) Z drugiej strony przewidziała zagrywki Ramsaya i powiedziała to Jonowi, a ten znowu swoje i tak ;)

Abstrahując od słabo "zagranego" wątku Meeren to CGI mi się podobało. zwłaszcza jak Drogon wylądował u boku Dany, a potem jak hulały płomienie z nie całkiem podręcznych miotaczy ognia. jedyne co jest moim zdaniem wypychaniem na siłę i to już bez granic to "my kobiety silne i wyzwolone przejmujemy świat" - ale że taki przyjęli motyw przewodni i gadają o tym cały czas to trudno...

A tak pół żartem pół serio sam tytuł odcinka może mnożyć teorie o tym, że w Meeren też walczyły bękarty :P Bo 2 "bitwy" to aż nie podobne do DD :)

Ribald
Ciąża Sansy? No chyba by coś zauważyła ;) poza tym po jej minie nie wygląda jakby się nad tym akurat zastanawiała :) Chyba, ze chodzi Ci o "dar" bycia psycholem :P Władcą Winterfell jest w zasadzie:
A) Bran, ale go nie ma i nikt o nim już nie pamięta - w sensie, że uznany za martwego
B) Sansa - jako najstarsza żyjąca córa Neda
C) Sansa - prawem podboju (odboju?) WF
"Kiedy zostanę królem, wyjmę buraki spod prawa."

Ribald
Poziom 1
Rejestracja: 7 kwie 2014, o 16:19

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Ribald » 20 cze 2016, o 11:05

Chyba, ze chodzi Ci o "dar" bycia psycholem


Ano. Jak wszyscy grający kiedyś w BG wiedzą, "ten kto walczy z potworami, powinien uważać, by nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie".

Ale, z drugiej strony, trudno się zgodzić żeby Sansa poświęciła Rickona. W jakim sensie? Wypowiedziała prawdę, która była oczywista, a której Jon niesiony emocjami nie przyswoił. Rickon był stracony od momentu zdrady Umberów. Więc można jej zarzucić manipulację przy używaniu argumentu o ratowania brata w przekonywaniu Jona, ale poświęcenie Rickona?

Z Tormundem walczył Smalljon. Rozumiem, że motyw z uchem to mrugnięcie okiem do książkowców pomnych walki Greatjona w Bliźniakach.

Molochor
Poziom 1
Rejestracja: 13 cze 2016, o 16:19

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Molochor » 20 cze 2016, o 11:12

Scena bitwy bardzo na plus, trochę z perspektywy taktycznej, trochę z realnej (chaos, krew i trupy). Ale Jon ma chyba jakieś haxy, co, Bolton strzela ale R'hllor strzały nosi że go nie musnęło nawet?
Różnica Davos/Ramsay w strzelaniu w bitwę też nieźle.
Odsiecz [s]Rohanu[/s] Doliny przewidywalna i sztampowa, no ale należało się.

Po cichu liczyłem że Umberowie wytłuką dzikich, po czym naczelny Umber walnie jakąś szybką gadkę z Jonem o ochronie swoich włości i Północy po czym polecą razem na Ramsaya, no ale to by nie było zbyt piękne ni logiczne ni przyswajalne dla widowni.

W Mereen Tyrion i pogaduchy z Theonem i Ashą nieźle, spopielanie floty ewidentnie budżetowe (liczyłem w sumie że poleci nad zatoką z prawa na lewo i buchnie ogniem porządnie, ale biorąc pod uwagę że chce tymi krypami płynąć do Westeros to raz się D&D&Daenerys popisali logiką i myśleniem).

9/10 bo bitwa i uśmiech Sansy nt. piesków - chyba pierwszy Stark który ma potencjał żeby nie zginąć przez własną głupotę (nie sądziłem że kiedyś to powiem).

Czekam na Tower of Joy w następnym odcinku, ale jeśli DD mają jakieś wyczucie dramaturgii i talent do cliffhangerów, to jeśli już to pokażą, to zobaczymy
Spoiler:
bez większych wyjaśnień aż do sezonu 7 :(

[mod="Goszka"]Zasłoniłam spoiler. Na takie rozważania jest miejsce w temacie 6. sezon - spekulacje. ;)
Goszka
[/mod]
[glow=red]Your soul shall suffer![/glow]

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: szujana332 » 20 cze 2016, o 11:28

Ach dałem 3 na 6, a co? Głupia ta bitwa była jak nie wiem, a nie logiczna, o matko bosko. Ale za to się oglądało jakoś nie najgorzej. No, ale do rzeczy.

Stannis? Nie żyje. Za to Davos odnalazł jego Jelenia. Znaczy jelenia jego córki, ale Stannis wargował się w tego jelenia i patrzy. Patrzy i myśli. O czym myśli? No właśnie. Davosie skąd wiedziałeś gdzie szukać? No dobra szczęście.

Meereen. Ej to w sadzie się dobrze oglądało. Te debatę z Junkai+Astapor+Quarth(?) i warunki pokojowe. Nawet Smocza Danka była poważna i nie łupała okiem tak bardzo jak zwykle. No i makijażystka zrozumiała, że trzeba te brwi... no zrobić coś z nimi, było lepiej. No potem w Meereen było gorzej. Znaczy Theon znów był Fetorem, znaczy miętką pipą. A Yara, się najarała na Dankę. Nie to, że sam bym się pożądliwie nie patrzył, ale dajcie już spokój. Silna kobieta plus silna kobieta równa się nienawiść, a nie miłość. One by sobie oczy pilniczkami wydrapały. Każdy facet to wie. Głupie D&D. Choć może nie będzie lesbian triangle. Who knows? Misandrei robiła dziwne miny. A Tyrion. Tak wiemy, że żarty o karłach nie są śmieszne. Ja nawet żadnego nie znam. Choć i tak jak jest ktoś niski... sam jestem niski więc się z siebie też śmieję.:P

A bitwa? Kto pisał tę scenę? Słyszał o trzech fazach bitwy w średniowieczu? Szarża kawalerii na start? For real? Dowódca leci na ślepo do przodu? Serio? Rams wypuszcza Rickona i strzela? W jedynego zakładnika wartego cokolwiek? Czy on głupi?
Dalej. Boltonowie, że niby on tacy Rzymscy legioniści z pikami? Breave Hearta się jakiś któś na oglądał? Nawet tam najpierw był ostrzał Dedeki głupie! Ta bitwa była bez sensu! Po szarży kawalerii Jona z jego armii nic by nie zostało. I Rams strzela do swoich ludzi? Serio? Morale w pupcię. Jego łucznicy by się z 5 minut patrzyli na siebie po takim rozkazie. Serio? I jeszcze Big Boss Karstark? Że niby Tormund 2 i 1/2? Nie no po to był on?

Dobrze, że Ramsa suki zjadły, bo po zabiciu ojca mózg mu odjęło. Ta scena w sumie była najlepsza i jakoś tak sprawiedliwa serialowo (tak jakby?). Choć ja tam bym go w klatce przed zamkiem przez 2 lata trzymał i pewnie, co dziesiąty by tak zrobił. Ehh... ale lepiej zabić, bo Rams wściekły i kratę gotów przegryźć. A Ekolodzy będą zadowoleni bo i psy nakarmili po 7 dniach:P

Dobra weźcie Dedeki kogoś kto się na bitwach zna na przyszłość, bo choć stosy trupów wyglądają nieźle, ale o ile stworzyły piramidę to jest ona mniejsza niż piramida waszych głupich pomysłów. No co to po pastwie. Wyglądało to nieźle, ale było po prostu głupie. Zmiana scenarzystów wskazana.

alosza
Poziom 1
Rejestracja: 22 lip 2015, o 19:28

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: alosza » 20 cze 2016, o 11:35

Wiedziałem, że coś spieprzą, ale spodziewałem się, że spieprzą inaczej i bardziej.

Generalnie jestem bardzo zadowolony, do momentu szczegółów w bastard bowl było niemal idealnie. Nawet pomyślałem, że pomijając Dankę, to może wyjść perfekcyjny odcinek.

A zatem, co było nie tak:

1) Daenerysowy fanserwis. Bo jakżeby inaczej. Ta poza niby pewnej siebie królowej mnie niewymownie irytuje. Pretensje do Tyriona przesadne (choć z perspektywy wiedzy Dany fabularnie uzasadnione), ale skoro już na niego jest wściekła, to nie rozumiem, czemu mu to tak wyszło na sucho.
2) Pojawienie się Yary i Theon Deus ex machina. Rozmowa też była nierówna. Homoseksualne hinty to już facepalm.
3) Zdecydowanie najbardziej mnie bolał realizm bitwy o Winterfell.
a) Głupota Jona przerysowana, ale powiedzmy, że ok, bo to właśnie taki charakter. Zarazem dlatego też jego żołnierze mu relatywnie wiernie służą, bo mu zależy na ludziach bardziej niż na chłodnej kalkulacji.
b) Wysokie stosy trupów już w połowie bitwy. No nie... A utworzenie z nich muru, to już w ogóle nieporozumienie. Kto w ogóle już na etapie pisania scenariuszu wpadł na pomysł: "wojska Snowa od przodu okrążone przez falangę, z tyłu zablokowane przez mur utworzony ze stosu ciał", no WTF?!
c) formacja falangi w średniowieczu. Niby to bardziej na modłę grecką, ale ani to hoplici, ani tak do końca macedońskie sarisy. Jak na pikinierów to te duże tarcze (w ogóle - tarcze) nie-halo. W ogóle pikinierzy jako jednostka ofensywna piechoty to yyyy... No kojarzę motyw z bitwy pod Bannockburn 1314, co właśnie tam w sposób rewolucyjny i nowatorski pikinierzy w formacji schiltron, wymyśloną przez Wallace'a, zaatakowali angielską konnicę, ale tam były bagna i konie ugrzęzły. Zresztą to w ogóle tak nie mogło wyglądać. Dalej: falanga (a może to mieli być pikinierzy, bo serio nie wiem, co oni tu usiłowani przedstawić) walczyła w długich liniach, ale równych. Formacja się skończyła, kiedy bardziej mobilne i sprawne legiony były w stanie się przebić. W ogóle nie ma mowy, żeby falanga mogła sobie tak otoczyć piechotę, a ona się patrzy i czeka. To okrążenie to dla mnie największe WTF całego odcinka. I wreszcie, jak już zamknięto ten pierścień, to jeden Wun Wun spokojnie powinien być w stanie się przebić. Zresztą ba... Myślę, że właśnie ta formacja "falangi"/"pikinierów" była samobójcza przeciwko normalnie uzbrojonej piechocie w topory i miecze (na poziomie taktycznym średniowiecza, bo faktycznie w starożytności w starciach przeciwko masie to działało). Przebicie szyku w jednym dowolnym miejscu i dziękuję dobranoc. Tym bardziej, że tutaj widziałem tylko jedną linię najeżonych pik, a nie głęboki trójszereg z różnej długości włóczniami/pikami (tak jak począwszy od Filipa Macedońskiego), żeby właśnie wybijać tych przeciwników, którzy doszli na odległść ciało w ciało z pierwszym szeregiem.

Niemniej dopuszczam możliwość, że była gdzieś tam podobna formacja w średniowieczu, na której scenarzyści się wzorowali i może da się to wytłumaczyć. Jak ktoś ma jakieś pomysły, to chętnie poczytam i zweryfikuję.

4) Nie podoba mi się zupełnie taka kreacja Sansy, począwszy na aktorce, jej dykcji i charakterze postaci skończywszy. Ale to już kwestia estetyczna.

Natomiast efekty specjalne, no co tu gadać... bardzo fajnie to wyszło. Problem w tym, że nie mam za dużo do powiedzenia na temat pozytywów, bo przyjmuję to jako normę. Może więcej wyjdzie, kiedy ktoś przedstawi nieuzasadnioną wg mnie krytykę i ja wtedy będę bronić.

Nie wiem czy to był najlepszy odcinek sezonu. Na pewno bardziej nahajpowany byłem motywem wskrzeszenia Jona, wizjami Brana (ToJ), atakiem zombiaków i najbardziej chyba emocjonalnym momentem w historii całego serialu, czyli "Hold the door" (porównywalnym ze ścięciem Neda i Red Wedding).

solidne 5/6 lub 8,5-9/10
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 12:07 przez alosza, łącznie zmieniany 2 razy.

dAgger
Poziom 1
Rejestracja: 21 cze 2015, o 19:03

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: dAgger » 20 cze 2016, o 11:43

Ale niektórych ciężko zadowolić. Czego wyście się spodziewali, 3-odcinkowej bitwy? Wg mnie była wręcz bezbłędna. Praca kamery - NIE WIDZIAŁEM LEPSZEJ PODCZAS JAKIEJKOLWIEK Z BITEW EVER. Poza tym bitwa, w tej skróconej wersji, którą otrzymaliśmy, miała naświetlić charaktery poszczególnych postaci:
Ramsay - okrutny, ma gdzieś życie ludzkie, nawet swoich ludzi
Jon - ze swoimi od początku do końca. Prawdziwy wódz, za to go kocham. Ogólnie za to kocham prawdziwych dowódców i prawdziwe bitwy. Jak Maximus - w filmie lub historycznie Wielki Hetman Koronny, a później Król Jan III Sobieski pod Wiedniem. Duma, duma, duma. Za takim człowiekiem do końca świata i na koniec świata.
Davos - zdolny i miłosierny. dobry człowiek.
Tormund - też zawsze w pierwszej linii, no i "dzikie" rozwiązanie bitwy z Umberem. Props.
Wun Wun - wraz z Tormundem pokazali przyjaźń i wierność Jonowi. To było piękne.
Sansa - nieufna, nawet wobec własnego brata. Podkreślała to już nie raz, podkreśla i w trailerze Ep 10.

Dla mnie odcinek 11/10. Było wszystko, czego potrzebowałem i jeszcze więcej.

PS. Nudne te już Wasze komiczne opisy, naprawdę mało śmieszne.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nan » 20 cze 2016, o 11:58

Dałam 6 - dawno nie oglądałam GoT w takim napięciu i emocjach, aż mi się w głowie kręciło.
Nie będę się bardzo rozpisywać szczegółowo: pulsów i minusów - to teraz nie ważne :-)

Skupię się tylko na dwóch sprawach:

1. W końcu mamy Daenerys [glow=red]TARGARYEN[/glow]! Ogień, krew i popiół!

Sceny ze smokami były spektakularne - szkoda, że takie krótkie... Za takie obrazy, muzykę oraz bohaterów kocham fantasy! @serducho

Czyżby nie było dwóch kolejnych smoczych jeźdźców w serialu? Tylko Dany - było by do duże odejście od książkowego "Smok ma trzy głowy" i jak dla mnie to duża zaleta z wielu względów - nie będzie spoilerów z powieści ;)

I jeszcze taki szczegół: mamy Daenerys w czerni - tak ją sobie zawsze wyobrażałam i dobrze, że twórcy zmianę w jej postawię podkreślili strojem.

2. Bitwa o Winterfell to wizualny majstersztyk - praca kamerą, muzyka, choreografia - nie znam się na batalistyce, ale na ekranie prezentowała się imponująco.

Jon w furii - WOW. Nie widzieliśmy go takim - w szale, gniewie i rozpaczy. Był jak żywioł, jak... [glow=red]ogień[/glow], który trawi wszystko na swojej drodze - naprawdę to duża zmian w przedstawieniu tej postaci i jestem ciekawa, jak to wpłynie na jego dalsze postępowanie...

Bonus: Mamy tak długo zapowiadaną "mroczną" Sansę - widać nie tylko Arya ma w sobie demona. Wilcza krew coraz silniej buzuje u Starków w żyłach!
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 13:57 przez Nan, łącznie zmieniany 1 raz.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Dekadentka
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 cze 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Dekadentka » 20 cze 2016, o 12:09

[align=justify]Nie mogę się pozbierać po odcinku.
Ale niestety w negatywnym sensie.

Meereen - kpina.

Wydaje mi się że sceny z Danką są robione tak, by były na siłę przesadnie epickie. Tak bardzo przearcyepickie, że cały klimat budowany przez co lepsze sceny GOT od razu pada.

Tyrion mitygujący Daenerys. Aha.
Tak jak w przypadku wcześniejszej zapowiedzi Ogara, teraz mamy zapowiedź dzikiego ognia pod Królewską Przystanią, bo nikt nie pamięta już drugiego sezonu.

Tyrion przemawiający w imieniu Daenerys. Aha.
Chociaż i tak jeszcze dziwniejsze były wypowiedzi Tyriona, z których wynika jego kompleks na punkcie karłowatości. Wcześniej akceptował i wykorzystywał swoje wady, uzyskiwał dzięki nim przewagę. Ba, nawet uczył tego akceptowania i wykorzystywania słabości pewnych bękartów. A nagle... regres.
Komentarze Yary pominę milczeniem. Chyba wreszcie zaczynam rozumieć dlaczego tak wiele ludzi śmieje się z typowych feministek.

Winterfell.

GDZIE JEST DUCH?!
Gdzie jest, ja się pytam, jedna z największych przewag Jona nad Ramsayem? Gdzie jest ogromna bestia wzbudzająca paniczny strach, nie tylko we wrogach, ale i nawet w sprzymierzeńcach? Gdzie jest wilkor, który powinien walczyć u boku swego właściciela?
Ach, no tak. Smoki ważniejsze.

CO Z MELISANDRE?!
IMO to właśnie największa przewaga Jona. Dzięki niej mógłby osiągnąć o wiele więcej, ba nawet Rickon mógłby żyć, nie wspominając o jego innych poplecznikach. Logicznym byłoby wykorzystanie tak utalentowanej sojuszniczki.
Och, no tak. Widowisko być musi.
PS Wnioski z ich rozmowy: Jon = AA.

Sama bitwa była zrealizowana dobrze (było czuć chaos), choć chyba trochę przesadzili. Te góry ciał były dla mnie raczej komiczne. Miało być napięcie, miało trzymać w niepewności. A jedynym zaskoczeniem, które mnie spotkało to przeżycie Tormunda. No i brak Ducha. Może w przyszłym sezonie będzie w Dorne razem z Gendrym.
Szkoda, że armia Doliny nie przybyła przed bitwą. Nie byłoby tandetnego ratunku w ostatniej chwili, szanse byłyby wyrównane i byłoby bardziej emocjonująco.

Swoją drogą szkoda, że już nie pooglądam sobie Iwana Rheona w GOT. Był cudowny.

3/6

EDIT: Muzyka w trailerze jest cudowna.[/align]
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 12:31 przez Dekadentka, łącznie zmieniany 1 raz.

RegalWK
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 mar 2015, o 09:31

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: RegalWK » 20 cze 2016, o 12:19

Bitwę się ogólnie przyjemnie oglądało, chociaż miałem ciągłe wrażenie, że oglądam LOTR Powrót Króla :D
Jak Ramsey kazał strzelać do wrogów i swoich to myślałem, że w jego ludziach pojawi się choć odrobinę zwątpienia, no ale są za bardzo lojalni.

alosza
Poziom 1
Rejestracja: 22 lip 2015, o 19:28

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: alosza » 20 cze 2016, o 12:33

Zarzut z braku Ducha jest dość często spotykany, to się odniosę. Nie, nie był to błąd. Co wilkor mógłby tam robić? Wyglądać? Stać? No i może to by było na tyle, bo na tym skończyłaby się jego rola. To jest zwierzę, atakujące na oślep, nie przetrwałoby kilku minut walki z regularnymi wojskami. Dobrze, można mu dać plot armor i powiedzmy, że atakując gardło, zagryzłoby kilka żołnierzy, ale nikt nie zdołałby go wtedy przebić? Nieeee... to dopiero by były wyrzuty w stronę Dedeków, że jego ocalenie było wiarygodne na miarę ocalenia Aryi. Porównania ze smokiem nie na miejscu, zupełnie inna półka. Smoka w powietrzu nie ma za bardzo jak trafić, celne strzały z łuku już byłyby bardzo na siłę (zresztą w GoT jak widzimy mają grubą skórę), więc generalnie rzeczywiście już nawet 1 smok to dla całej flotylli #rekt. Wilkora zaś ubija trzech przeciętnie rozgarniętych zbrojnych zakutych w stal.

Melisandre mogłaby stać i się patrzeć, ale poza tym też nie miałaby za dużo do roboty.

Zgadzam się bodajże z dAggerem, że sensem bitwy było generalnie pokazanie charakteru postaci. Tylko, że chciano "za bardzo" i przerysowano.

Aha, dodam jeszcze, że faktycznie Jon pośrodku dwóch szarż kawalerii nie miał za bardzo szans na przeżycie. Jestem jednak w stanie na to spokojnie przymknąć oko.

Runesoth
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 sie 2014, o 01:22

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Runesoth » 20 cze 2016, o 12:40

Akcja dla samej akcji nie wzbudza żadnych emocji. W sumie to powinno starczyć za podsumowanie odcinka, ale nie odmówię sobie złośliwości.

Piramida
Rozmowa Tyriona z Dany dołącza do katalogu scen, w których brakuje śmiechu z puszki. Dobrze, że chociaż wspomnienie Aerysa wyszło nie najgorzej.

Taras widokowy na pożogę
Cześć, przyszłam wam coś zademonstrować. Żadnych słów, tylko czyny. Fruu fruu. Buch buch. Hałła hałła. No, wróciłam. Zatkało kakao? Plus za brak wyliczanki. Plus za eleganckie poradzenie sobie ze sprzedajnymi panami. Minus za całą resztę. Dlaczego? O tym później.

Posprzątana piramida
Akcja emancypacja i połajanka plus żal za grzechy. Checklista się zgadza, czas antenowy bohaterów również. Nie może być lepiej!

Dwie nagie Miecie
- Uklęknij.
- Nie, bo mam dłuższego.
- Nieprawda, ja mam dłuższego.
- Nie dogadamy się.
- No nie, to co, jutro z rańca?
- Dobra. Wezmę ziomków.

Pole namiotowe grupy rekonstrukcyjnej
Hej, to pamiętacie, jak Stannis sobie świetnie poradził? No, to zrobimy podobnie, tylko bardziej. Dobry plan? Świetny! Najlepszy! No, do dzieła, idźcie się wyspać. Kłótnia Jona z Sansą miałaby może krztynę więcej sensu, gdyby rude nieszczęście przyznało się, że pomoc rzeczywiście jest w drodze. Ale co tam, lepiej w czasie bitwy pojechać w siną dal i nie oglądać rzezi, by z dumą patrzeć ze wzgórza na odsiecz. Jam ci to zrobiła, chwal mię bastardzie!

Obóz nocą
- A pamiętasz Davosie, jak kiedyś graliśmy w porządnym serialu i ludzie przejmowali się naszym losem?
- Pamiętam, za każdym razem, jak o tym myślę, dostaję skrętu kiszek i latam do sławojki.
- A to nie przeszkadzam, mizerny z ciebie kompan do wypitki.

X-Factor
Szczerze mówiąc, dureń, który nie wie, że jak do niego strzelają z łuku, to nie powinien biec po linii prostej, zasługuje na tak idiotyczną śmierć. Kretyn, który w takiej sytuacji leci huzia na Józia też, ale ma plot armor over 9000 i żadne strzały mu niestraszne. Samej bitwy nie warto nawet analizować, bo przebiegała według najprostszego serialowego schematu. (1)Słabsi dają się wziąć podstępem, (2)są otoczeni przez silniejszych, (3)bezlitosna rzeź ukazująca okrucieństwo wojny, (4)nadjeżdża odsiecz i przewraca złoli jak domki z kart. Coś pominąłem? No tak, Jona Przygwożdżonego i Tormunda Uszożercę (to akurat spoko).

Winterfell
Wejście Wun Wuna mocne. Zejście również powinno takie być, ale nie mogę przestać myśleć, że Ramsay mając czysty strzał w Jona, wybrał oko olbrzyma. Spranie na kwaśne jabłko i późniejsze nakarmienie piesków satysfakcjonujące, nie powiem.

To teraz tak... Nie wiem, kto pisał dialogi do tego odcinka, ale nie umie tego robić. Postaci nie mówiły, tylko wygłaszały. Brzmiało to równie wiarygodnie, jak zabawa dziecka, które trzyma dwie tekturowe sylwetki i podkłada pod nie głosiki. Nawet świetni aktorzy nie byli w stanie tego wyratować. Bitwy, czyli teoretycznie najbardziej epickie i emocjonujące chwile całej sagi, nie wywoływały nawet drgnienia brewki. Dlaczego? Bo ich stawka była ŻADNA. W Meereen od pierwszej sceny było dokładnie wiadomo, co się wydarzy. Pod Winterfell jedyną zagwozdką było "kto z postaci drugiego planu zginie". Wynik - i przebieg - bitwy były oczywiste. Nie jest to związane z żadnymi spoilerami, zwyczajnie zostało to bardzo źle napisane. Żal jest tym większy, że dysponując tak znakomitym materiałem, aktorami, zapleczem, no wszystkim po prostu, twórcy nie byli w stanie wykrzesać z siebie czegokolwiek i zwyczajnie wypieprzyli to wszystko w błoto. Naprawdę chciałbym móc pochwalić za coś ten serial, ale poza kilkoma detalami, które wypisałem wyżej, zwyczajnie nie ma za co. Smutne to jak jasna cholera.
TEAM HOTPIE

Dekadentka
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 cze 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Dekadentka » 20 cze 2016, o 12:43

alosza:
1. O ile dobrze pamiętam Szary Wicher towarzyszył Robbowi w walce, więc dlaczego nie Duch? I nie mam tu na myśli trudności ubicia zwierzyny, lecz ironiczne nawiązanie do częstego komentowania omijania wilkorów przez koszty CGI, idące na smoki.
2. Melisandre podpaliła Orella wwargowanego w orła. Przydałaby się. Nie mówiąc już o jakimś podstępie na skalę Stannis-Renly.

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Tywin » 20 cze 2016, o 12:48

Nie wiem jak komu ale mi CGI w Meeren o mało nie wypaliło oczu. Danka typowa, przybycie Dothraków spodziewane.
Bitwa o Winterfell głupia i bez sensu. Wał trupów wysokości jakichś 7 metrów ? Bez żartów. Ten atak Jona w pojedynkę kretynizm. Bolton trochę za wcześnie użył konnicy, ale to wynika z odległości, pogubiłem się jak daleko wojska stały od siebie. Chyba ze 2 kilometry. Ostrzał swoich głupota. Ilość trupów wskazuje że walczyło ze 20 tysięcy po każdej stronie. Szarża Doliny przypominała rozbijanie kręgli albo Medieval Total War.
Nikt nie wpadł na pomysł wysłania oddziału konnych, aby pochwycić Ramsaya tak aby nie uciekł. ''Nie mają ludzi by oblegać Winterfell'' A zauważyłeś te kilkanaście tysięcy kawalerii i olbrzyma ? Nie ? Hm, ślepy łucznik a taki dobry. Żołnierze Boltona chyba nie mieli morale. Bitwa przegrana, brama rozwalona, ale walczą dalej jakby nigdy nic i zawzięcie starają się ubić olbrzyma.
Śmierć Ramsaya ok, Sansa wydaje się być psychiczna. A właśnie gdzie ona była podczas bitwy ? Littlefinger napisał jej list ''ukrywam się z armią za górką 2 km od Winterfell'' ?
Ryzykowała życie Jona. Gdyby scenarzyści nie byli tak prości w intrygach, stwierdziłbym że liczyła na jego zgon.
Ocena 2

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Noreen » 20 cze 2016, o 13:04

PS. Nudne te już Wasze komiczne opisy, naprawdę mało śmieszne.


Zgadzam się z tym. Tematów dotyczących serialu nie da się powoli czytać. Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy hejt. Ja rozumiem, że GoT z książkami ma już niewiele wspólnego oraz to, że nawet jako samodzielny twór jest pełen nielogiczności, ale żeby wylewać wiadro pomyj tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałam forum, żeby poczytać o spostrzeżeniach innych, bo zawsze ktoś zwrócił uwagę na coś czego ja nie zauważyłam. Teraz to po prostu sucha, mało zabawna karuzela hejtu... A przynajmniej w większości... :/

Dałam 6 - dawno nie oglądałam GoT w takim napięciu i emocjach, aż mi się w głowie kręciło.


Miałam tak samo Nan. Ogólnie odcinek zrealizowany z rozmachem i zapowiadający nam (mam nadzieje @fingercrossed ) jeszcze mocniejszy finał.
Co do teorii o trzygłowym smoku, ja bym jej jeszcze nie odrzucała w realich serialu. Podejżewam, że Daenerys jeszcze w tym sezonie podejmie decyzję o powrocie do Westeros. Dwóch pozostałych jeźdźców może się jeszcze znaleźć xD jak nie na tym kontynencie to na innym..

Pomimo śmierci Rickona, która jest najsmustniejszym punktem tego odcinka, sceny z Winterfell bardzo mi się podobały. Wreszcie Starkowie odzyskali swój dom, a Ramsey dostał to na co sobie zasłużył już dawno temu. Zło z północy zostało przegnane, teraz czas wygonić je z południa ^^
Czyli w czołóweczce dziesiątego odcinka zobaczymy już Winterfell z wilkorem Starków @serducho

Oczywiście daję 6 :prev:
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

Super Inny
Poziom 2
Rejestracja: 18 cze 2015, o 22:33

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Super Inny » 20 cze 2016, o 13:20

Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy hejt. Ja rozumiem, że GoT z książkami ma już niewiele wspólnego oraz to, że nawet jako samodzielny twór jest pełen nielogiczności, ale żeby wylewać wiadro pomyj tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałam forum,

Możesz nie uogólniać? Nie wiem na przykład, czy piszesz o mnie, czy o kimś innym. Jeśli idzie eo mnie... Lubię wpisywać się w konwencję mocnego krytycyzmu, ale na pewno nie wypowiadałem się co tydzień, tzn. na temat każdego odcinka.

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Vivien » 20 cze 2016, o 13:29

Niesamowity odcinek! Chyba w top 3 wszystkich odcinków GoT. Od początku do końca pokazali nam kawał dobrego kina i za to wielki szacunek, tym większy że udało im się, by nudne Meereen nie odstawało od Winterfell. Jedyny minus jaki znajduję, to może fakt, że wiele dało się przewidzieć, ale za to winię też siebie i to że przeglądam internety i spoilery xD

Wrażenia może będą trochę chaotyczne, ale inaczej się nie da:)

Meereen
Zaczynamy z wielkim łomotem od pokazania oblężenia Meereen. Świetna realizacja, rewelacyjne zdjęcia, muzyka, smoki, a Dany w końcu jako prawdziwa córka swojego ojca niesie terror z ogniem i krwią!
Nan pisze:I jeszcze taki szczegół: mamy Daenerys w czerni - tak ją sobie zawsze wyobrażałam i dobrze, że twórcy zmianę w jej postawię podkreślili strojem.

Też to zauważyłam! Ale czekam jeszcze aż ubiorą ją w czerń i czerwień, ale może ten zestaw rezerwują na Westeros. Ogólnie podoba mi się, jak szczególnie po garderobie Dany widać jakim staje się człowiekiem. Kiedyś ubierali ją w błękity, bo kojarzyło się to z przywracaniem wolności, później w biel, gdy jako królowa musiała pokazywać swój majestat, a teraz gdy wychodzi na wierzch jej prawdziwa natura w końcu mamy czerń.

Również na duuży plus scena pertraktacji. Wejście Drogona było chyba jego jedną z bardziej epickich scen i to jak wylądował za Dany. Do tego odpowiednia, ale nie nachalna muzyka. A później szybkie i sprawne rozprawienie się dwójką Panów przez Robaka (fajnie że oszczędzili Yezzana, bo aktor mi przypasował).

Natomiast w scenie z Greyjoyami widać od razu chemię między Dany i Yarą. Jedynie nie wiem czemu Tyrion był taki chamski w stronę Theona. Albo inaczej - zdziwiło mnie, że Theon się choć trochę nie postawił i nie wspomniał o tym jak wielką cenę zapłacił, za Winterfell. Przy okazji mógłby coś powiedzieć o Sansie, Tyriona pewnie by ucieszyła jakaś wieść o niej.

No i w końcu

Winterfell

Każda scena była genialna poczynając od nieudanych rokowań z Ramseyem, gdzie cała północna ekipa mogła się przekonać z jakim szaleńcem mają do czynienia. Podobało mi się, że przy tych rozmowach pojawiła się mała lady Mormont, oczywiście z wyrazem niezadowolenia na twarzy, że Ramsey marnuje gadaniem ich czas :)

Sansa też pokazała tu jak bardzo dojrzała przez ten cały czas. Od chwili, w której zobaczyła głowę Kudłacza, wiedziała, że Rickona niestety należy spisać na straty, czyli coś w co honorowy i trochę naiwny Jon nie mógł uwierzyć. Kolejno podczas narady też widzimy jak wydoroślała. Podobało mi się, gdy zwróciła uwagę Jonowi, że o nic jej nie spytał, mimo że ona najlepiej zna ich przeciwnika. A to tylko dlatego, że jest dziewczyną. Chociaż z drugiej strony nie za bardzo potrafiła mu pomóc żadną wartościową radą. Dziwi mnie jednak, że nie powiedziała mu o liście który wysłała do LF. Wtedy mogliby wysłać jakiegoś jeźdźca na zwiady, który upewniłby się, czy żadna armia nie sunie przez Północ na pomoc, a wtedy mogliby trochę poczekać i zaatakować Winterfell mając przewagę, albo chociaż równe szanse. Straty po ich stronie byłyby wtedy o wiele mniejsze, a może nawet udałoby się ocalić Rickona? Ale rozumiem - to telewizja. A (nie)spodziewana odsiecz robi wrażenie szczególnie od czasów Rohanu pod Minas Tirith.

Co do śmierci Rickona, to miał szczęście, bo nie była zbyt bolesna. Jednak mimo, że nie był żadną postacią w serialu, to jest mi szkoda zabitego potencjału. Zawsze wydawało mi się, że to Rickon będzie kolejnym lordem Winterfell. No i nie ukrywam, że byłoby to dosyć ciekawe rozwiązanie, bo gdyby przeżył, on sprawowałby władzę - nie Jon, ani nie ambitna Sansa. Tym samym Littlefinger miały większą zagwozdkę żeby sięgnąć po władzę na Północy. Kolejna sprawa, zabili potencjał intrygi i spisku ze strony Umberów. Szkoda. Jedynym plusem jest fakt, że Tormund zabił Smalljona i na szczęście wyszedł z bitwy cało.

Co do bitwy samej w sobie była świetna. Zdjęcia, ujęcia, krew, brutalność i dynamika. Te ujęcie w którym Jon sam stoi przed nacierającą kawalerią - @serducho Brak słów. No i jak na pierwszą bitwę, ładnie się spisał, choć widać było że początki miał trudne i nie mógł się odnaleźć. Również podobało mi się gdy został niemal zadeptany na śmierć i nie mógł wstać. Tak bardzo mi to przypominało pogo i koncerty XD @headbang Ogólnie ten drugi etap bitwy, był bardzo dobrze przemyślany ze strony Boltonów. Ładnie ich otoczyli, dodatkowo skorzystali z muru martwych ciał do ogrodzenia Jona. Gdyby nie LF byłoby po nich.

Samo wykończenie Ramseya było piękne i tutaj mnie zaskoczyli, bo rzeczywiście myślałam, że albo Ramsey dźgnie Jona gdy ten go walił po głowie, albo że zrobią z niego zakładnika. Ale na szczęście Sansa zaserwowała mu najodpowiedniejszy rodzaj śmierci! Czułam na pewno większą satysfakcje niż przy śmierci Joffa. Jedyny minus, jest taki że nie było przy tym Theona.

Nie mogę się teraz doczekać kolejnego odcinka. Co zrobią z Mel? Czy Davos zażąda jej śmierci? I czego będzie chciał w zamian za pomoc Littlefinger? I czy Jon będzie mocno zły na Sansę, że miała przed nim tajemnicę?

Ogólnie bardzo, bardzo satysfakcjonujący odcinek. Starkowie wreszcie w Winterfell i to jedynie kosztem życia Rickona i Wun Wuna [*]. Ale było warto. Stawiam z czystym sumieniem 6.

Edit: Dawno też chciałam na to zwrócić uwagę, a nadarza się okazja.

Noreen pisze:Zgadzam się z tym. Tematów dotyczących serialu nie da się powoli czytać. Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy hejt. Ja rozumiem, że GoT z książkami ma już niewiele wspólnego oraz to, że nawet jako samodzielny twór jest pełen nielogiczności, ale żeby wylewać wiadro pomyj tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałam forum, żeby poczytać o spostrzeżeniach innych, bo zawsze ktoś zwrócił uwagę na coś czego ja nie zauważyłam. Teraz to po prostu sucha, mało zabawna karuzela hejtu... A przynajmniej w większości... :/

Lepiej bym tego nie ujęła. Niestety - ale jest to trafne podsumowanie większości tutejszych wypowiedzi. Hejt jest bardzo mocno nadużywany, a do tego na każdym kroku obrażanie D&D i zwalanie na nich zła całego świata, wydaje mi się już powoli niesmaczne.
Szkoda, bo kiedyś też każdy post czytałam z wielką uwagą i przyjemnością, a teraz często przebiegam pobieżnie wzrokiem, bo za takim malkontenctwem nie przepadam. Oczywiście żeby nie było, nie kieruję tego komentarza, do każdego negatywnego postu. Uważam, że krytyka, szczególnie konstruktywna jest potrzebna i często mam przyjemność taki rozsądny post przeczytać, ale coraz częściej widzę tu wiadra pomyj i hejtu wylewane na serial.
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

KeMpEs
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 cze 2015, o 10:31

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: KeMpEs » 20 cze 2016, o 14:03

Odcinek świetnie zrealizowany, ale mimo wszystko parę momentów utkwiło mi w pamięci jako...dość słabe.

1. Jon tak po prostu biega po polu, zarzyna wszystkich, wokół niego spadają strzały zabijające każdego oprócz niego. Miał niewidzialny, magiczny parasol od R'hlorra? Odrobinę realizmu. Mogli chociaż pokazać, jak nie wiem, dostaje w ramię.
2. Jon nie został stratowany przez obydwie konnice-serio w takim chaosie ktoś na piechotę zdołał tam przetrwać w początkowych momentach? Najs.
3. Davos i jego łucznicy. Tak po prostu postanowił zignorować swoje wcześniejsze domysły o kotle...i dał się w nim zamknąć, mimo, iż jego oddział był jedynym, który pozwolił ewentualnie pomóc przebić się z powrotem Snowowi.
4. Sansa wpajała Jonowi, by nie dał się ponieść...i dał się ponieść. Rozumiem śmierć Rickona, no ale błagam, jego decyzja o szarżowaniu w pojedynkę oznaczała automatyczną przegraną. Cholernie odpowiedzialny.
"Jak dobrze wiesz, szaleństwo jest jak grawitacja. Wystarczy lekko pchnąć..."
"Jedyny sensowny sposób na życie w tym świecie, to ten pozbawiony reguł."
AJPK &KKKK & OHS

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Tywin » 20 cze 2016, o 14:18

Noreen pisze:
Zgadzam się z tym. Tematów dotyczących serialu nie da się powoli czytać. Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy hejt. Ja rozumiem, że GoT z książkami ma już niewiele wspólnego oraz to, że nawet jako samodzielny twór jest pełen nielogiczności, ale żeby wylewać wiadro pomyj tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałam forum, żeby poczytać o spostrzeżeniach innych, bo zawsze ktoś zwrócił uwagę na coś czego ja nie zauważyłam. Teraz to po prostu sucha, mało zabawna karuzela hejtu... A przynajmniej w większości... :/

Lepiej bym tego nie ujęła. Niestety - ale jest to trafne podsumowanie większości tutejszych wypowiedzi. Hejt jest bardzo mocno nadużywany, a do tego na każdym kroku obrażanie D&D i zwalanie na nich zła całego świata, wydaje mi się już powoli niesmaczne.
Szkoda, bo kiedyś też każdy post czytałam z wielką uwagą i przyjemnością, a teraz często przebiegam pobieżnie wzrokiem, bo za takim malkontenctwem nie przepadam. Oczywiście żeby nie było, nie kieruję tego komentarza, do każdego negatywnego postu. Uważam, że krytyka, szczególnie konstruktywna jest potrzebna i często mam przyjemność taki rozsądny post przeczytać, ale coraz częściej widzę tu wiadra pomyj i hejtu wylewane na serial.

Ale tego taktycznego badziewia na prawdę nie da się oglądać. Ja od nich nie wymagam Bóg wie jakich rzeczy. Ale Jon ot tak sobie sam szarżujący na armię ? I ludziom to się podoba i piszą że poszli by za takim wodzem. Ja od razu zamknąłbym go jako niespełna rozumu. Mnożące się trupy, nikt nie zauważył armii doliny do ostatniego momentu. Pal licho falangę ale sposób w jaki otaczali dzikich był komiczny, jak na paradzie. Wun Wun zabijał pojedynczych żołnierzy, pomijam że nie uzbroił się w żadne drzewo dla skuteczności. Ramsay zamiast zaatakować flanki wali konnicą na wprost. Jak pisałem wojsko bez morale walczą do końca mimo ewidentnej porażki nikt nie ucieka.
Natomiast co do pokazywania charakterów. Co tu pokazywać ? Czy my nie wiemy jaki jest Ramsay czy Jon ? Wiemy. U nich żadnych zmian, Sansa wychodzi tylko na mroczniejszą i tyle różnicy.

Ven Daeri
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 maja 2015, o 18:37

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Ven Daeri » 20 cze 2016, o 14:20

Witam, dodam swoje trzy karle grosiki.

Bitwa - świetna, dosadnie lecz bez przesady ukazana brutalność.
Flaki były, stosy ciał były - ufff

Może opiszę postacie jakie brały udział w bękartmisce:

Johnson - Lubię tą postać i jej emo stany, zabawny moment tuż po śmierci Rickona, jon biegnie samotnie z mieczem na wrogą armię, spowolnione tempo, ckliwa muzyka epika i nagle łubudu z davosem na czele.To jak minięcie przez tiry w środku nocy na wąskiej drodze. Umaział się cały krwią, ręka go pewnie tak bolała że ledwo ją czuje.
Moment zwały pod zwałą ludzi, myślę że dość znaczące dla postaci - łapanie powietrza, typu "jednak chcę żyć" i ewolucja emo w pełnoprawnego gotha.

Bolton jr. - Aktor go grający pokazał umiejętności, wcześniej nie czułem za bardzo postaci "złego hobbita" dziś mi się udało, scena z wypuszczeniem Rickona mnie przekonała.
Na miejscu małego Starka, biegłbym zygzakiem i choćby na rękach, nie ułatwiałbym zadania psychopacie. Choć prowokacja bardzo ładnie zrealizowana.
Wojska ramseya zaraz po "falandze" zostały łatwo rozbite, ciut za łatwo, a on sam się odsłonił. Zwiad powinien wysłać czy co tam.
Dziwi mnie końcówka bitwy za murami winterfell, najpierw strzała w oko olbrzyma, (co za słodki bromance giganta z jonem swoją drogą) gdy mógł spokojnie trafić jona, następnie dalsze strzelanie z łuku do Jona, większe szanse by miał w walce na miecze, nie brał udziału w bitwie więc był wypoczęty, (Snow był styrany jak po ośmiu godzinach w chińskiim korpo") dał się podejść i nagle ...przestał walczyć?
Wtf

Sansa ruda zołza - blada, dumna i piękna, niezłomna i jak prawdziwa kobieta wykorzystująca mężczyzn do swoich celów.
Podoba mi się prowadzenie jej postaci, widać że już ma maksymalnie dość bycia katowaną przez kolejnych psychopatów. To ją właśnie łączy ze Snowem, - zmęczenie powtarzalnością, a teraz wzięcie swojego losu we własne ręce.
Co do ostatniej finałowej sceny wraz z mężem, teorie o ciąży raczej prawdziwe nie są, minęło chyba już parę miesięcy od jej skoku na bok z theonem (hihi).
Ramsaya ród wyginie jak to dzielnie ujęła, za to "pierwszy chłopak zostawia w kobiecie ślad" spuściznę że tak to ujmę. PsychoSansa nadciąga?

A reszta... było na prawdę dobrze, tak jak 8smy odcinek nie podobał mi się, fabuła była słaba, tak dzisiejsze skupienie się na dwóch liniach fabularnych pozwoliło na przy szarżowanie z impetem.

Meeren - smoki palą, panowie umierają, tyrion nabiera pewności siebie za kiecą Danki i chyba stara się zrehabilitować...taki butny w stosunku do innych to chyba często nie jest.
Sama Daenerys, wyglądała wyjątkowo aesthetycznie hehe.
Aż się miło patrzyło na bojowe piękno - rozumiem fascynację Daaria :)
Kraken i Smok łączą siły, nie przepadam za morską parką, ale może wyjść ciekawie.
Choć nie wyobrażam sobie by żelaźni zmienili wiekowe przyzwyczajenie do rabowania i gwałtów, zresztą nie bardzo mają jak - siać nie sieją, handlować nie handlują, cóż ładni też nie są.

Odcinek przepyszny, 10tka zapowiada się spokojna ale obfita znaczące wydarzenia.
Kto wie, może padnie mur?
I would choose freedom over comfort every time
[shadow=black]Świat może nam odebrać tylko to, co do nas naprawdę nie należy.[/shadow]

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Noreen » 20 cze 2016, o 14:25

Możesz nie uogólniać? Nie wiem na przykład, czy piszesz o mnie, czy o kimś innym.


Super Inny, nie chciałam Cię urazić. Akurat Twoje posty czytam zawsze z uśmiechem :prev:
A co do uogólnień. Ciężko wymieniać tu kogoś do kogo mam żal bezpośrednio. Zresztą, nikomu przecież nie zakazuję hajtować.. Po prostu chciałam zwrócić uwagę na problem, który ostatnimi czasy postępuje i atmosfera powszechnego hejtu chyba udzieliła się po części każdemu. Forum jest na wysokim poziomie. Utrzymajmy ten poziom :mrgreen: Dedeki znowu nie takie złe, jak się wydaje. Panowie z roku na rok już przez 6 lat dostarczają nam po 10 godzin rozrywki xD
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nan » 20 cze 2016, o 14:32

1. Jon tak po prostu biega po polu, zarzyna wszystkich, wokół niego spadają strzały zabijające każdego oprócz niego. Miał niewidzialny, magiczny parasol od R'hlorra? Odrobinę realizmu. Mogli chociaż pokazać, jak nie wiem, dostaje w ramię.


No chyba właśnie miał :-) Wydaje mi się, że właśnie po to była pokazana scena z Mel w namiocie - Pan Światła jeszcze z Jonem nie skończył i po coś konkretnego go ożywił.

Już od pojawienie się spetona Raya D&D mocno podkreślają znacznie "mocy nadprzyrodzonej" i jej ingerencje w życie ludzkie - jak mawiają wikingowie "przeznaczenie jest wszystkim".

Nie wiadomo, czy Jon nie był gdzieś ranny - cały był we krwi to może nie było widać ;)
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 14:50

[align=justify]
Super Inny pisze:
Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy hejt. Ja rozumiem, że GoT z książkami ma już niewiele wspólnego oraz to, że nawet jako samodzielny twór jest pełen nielogiczności, ale żeby wylewać wiadro pomyj tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałam forum,

Możesz nie uogólniać? Nie wiem na przykład, czy piszesz o mnie, czy o kimś innym. Jeśli idzie eo mnie... Lubię wpisywać się w konwencję mocnego krytycyzmu, ale na pewno nie wypowiadałem się co tydzień, tzn. na temat każdego odcinka.


Och, ja też uwielbiam te uogólnienia. @serducho
Jak macie jakiś problem z niesprawiedliwą krytyką, to odnoście się do konkretnych argumentów, żeby to wykazać. A takie generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego wora jest jednak niegrzeczne i obniża jakość dyskusji bardziej niż ten enigmatyczny "hejt".

Dobra, to czas na mnie, bym wylała "wiadro pomyj". Jeżeli kogoś boli ostra krytyka, to lojalnie uprzedzam. Nie czytajcie.

Myślałam, że znalazłam wiele dziur w odcinku, ale rozmowa na ten temat z Merrym Brandybuckiem (Jedynym i Niepowtarzalnym, Pierwszym Tego Imienia, Zrodzonym z Bólu Liter na Serial, Wyzwolicielem z Shire itd.), utwierdziła mnie w przekonaniu, że można znaleźć jeszcze więcej dziur niż początkowo. Generalnie jestem rozczarowana bitwą Bękartów. Dotychczas dobrze się bawiłam na Blackwater, Bitwie o Mur czy Hardhome. Nie były to twory idealne, ale z pewnością miały jakiś wewnętrzny sens i posiadały jakiś kontekst. Tu zabrakło logiki, i kontekstu. Tzn. kontekst może był, ale pisałam przy okazji poprzedniego odcinka dlaczego uważam go za totalnie zaprzepaszczony.

Zacznijmy od [glow=red]Meereen[/glow]. Czysty fanserwis. Nie wiem czy to kwestia słabego Boringbowl, ale lepiej oglądało mi się szaloną Dankę na smoku. BTW. Panowie powinni zrobić sobie statki z tego drewna, z którego Davos wystrugał jelonka dla Szyrenki.

Nie odniosłam wrażenia, że Danka była jakoś wyjątkowo zła na Tyriona, tzn. w pierwszej chwili może i tak, ale potem wzięła sobie część jego rad do serca - świadczy o tym scena z Yarą. Przybycie Greyjoyów do Meereen to śmiech i oznaka tego, że żarłoczne smoki pożarły budżet. W ogóle, to wolałabym chyba obejrzeć bitwę morską w Meereen niż stosy trupów, które sprawiły nie lada problem Jonowi i towarzyszom.
Sama scena jednak okej, pominąwszy dwie rzeczy: 1) ból Tyriona o żarty z karłów (przecież czynił z tego tarczę, a i jest hipokrytą, bo sam żartuje z enuchów), 2) od kiedy Tyrionowi tak zależy na życiu Starków? I Dance? Oboje są z obozu anty-Stark. Chociaż oddam Dany sprawiedliwość, że przynajmniej milczała. Wielu mówi jak to scena z Danką, Yarą i spółką miała mocno feministyczny wydźwięk. Nie widzę go, ale D&D nie od dzisiaj nie umieją w feminizm. Pokazano za to, że zarówno Yara jak i Danka czekały przed zawarciem umowy na aprobujące kiwnięcie głową odpowiednio Theona i Tyriona. W końcu jakaś oznaka mądrości od Danki, że słucha się doradcy. Kto wie, może jeszcze wyjdzie na ludzi, tak bardzo jak serial jej na to pozwoli?

Aha, Tyriun przypomniał widzom o Aerysie. Cersei paląca stolicę potwierdzona.

To tyle z Meereen, które broni się o tyle, że jest tak samo głupie jak zwykle, ale przynajmniej ciekawsze.

[glow=blue]Boringbowl[/glow]

Od czego tu zacząć? Od genialnej Sansy, która przemilczawszy sprawę z Doliną, dopuściła się rzezi na ludziach brata? Gdybym była jedynie widzem serialowym, myślałabym, że ona poważnie chce się pozbyć braci i rządzić sama w tym Winterfell. Jestem jednak w 100% pewna, że to nie wyrachowanie, acz zwykła głupota. I to nie postaci nawet, a D&D. Bo ma być niespodzianka z Littledalfem, Sansa ma być bohaterem dnia i SILNOM POSTACIOM KOBIECOM. Co jej szkodziło powiedzieć Jonowi o tej Dolinie, bo nie rozumiem? Jak by to zaszkodziło jej kreacji? INB4, że chciała uniknąć oblężenia (bo Ramsay na wieść o Dolinie mógłby się wycofać do zamku), to dlaczego bardziej doświadczeni od niej ludzie o tym oblężeniu w ogóle nie myśleli? Jon czy Davos nie brali pod uwagę tego, że bitwa odbędzie się w zamku, bo nie pokazano ani machin oblężniczych, ani nic.

Już przemilczę te sansowe fochy, że Jon nie zna przeciwnika, zero woli kooperacji, bo tak. Te sztuczne dramy naprawdę irytują.

Może warto byłoby wspomnieć równie genialnego Rickona, który zamiast biegnąć zygzakiem, biegnie w linii prostej. Cholera, to Kudłaczkowi odrąbano łeb, nie młodemu.

Trzeba byłoby też wspomnieć o szarży Jona na kawalerię Boltonów. Doprawdy, tylko silna zbroja fabularna chroniła go przed tymi strzałami wrogich wojsk. I przed dwoma zderzającymi się kawaleriami. Poza tym, czy nie ustalili z Davosem i Tormundem, że mają na tę boltońską kawalerię czekać? A ten daje się podejść w najgłupszy możliwy sposób, bo liczy się odwaga i takie tam. Serio Jon, serio? Jon dotychczas w serialu pokazywał, że był zdolnym dowódcą, a nie jakimś desperatem. Widocznie mu trochę neuronów przymarło zanim Melisandre się do niego dobrała.
Nie no, ogólnie, to dzięki Jon

Obrazek
Albo gdy za każdym razem jak ktoś się na niego czaił, to pojawiał się "plot armor" w postaci randomowego wojaka, który likwidował zagrożenie. Potem sam był likwidowany. Na jego szczęście. Pewnie już nie mógł wytrzymać nasz dzielny wojak faktu, że bierze udział w parodii bitwy.

No, a potem dokładnie to samo robi Davos. @no Also, Melisandre, która siedzi bezużytecznie w namiocie też jest bezcenna. Serial z jakiegoś powodu bredzi, że Stannis przegrał bitwę o CN, bo Melisandre nie było i nawet dlatego bierze ją w piątym sezonie na Winterfell. Czy jej zadaniem jest siedzenie w namiocie i gapienie się w ogieńnet podczas bitwy?

Petyr jako wariacja na temat "Co by było gdyby Gandalf był w Westeros i gustował w hobbitkach. I ich córkach." Ta jego odsiecz to taka nieudana parodia szarży Rohirrimów z LoTR-a, że głowa boli. I dłoń. Od facepalmów. I zresztą- jak Sansa dostała się do Littlefingera? Postanowiła, że w trakcie bitwy, dobrym pomysłem będzie samodzielna jazda w szukaniu rycerzy Doliny? A może wujek Bae użyczył teleporta? Tego się niestety nie dowiemy.

A WunWun to zapomniał jak walczył w Hardhome wyrwanym drzewkiem? Przecież olbrzymy są inteligentne. I czy tylko mi się wydaje, że głupotą jest nie odzianie olbrzyma w zbroję, nawet tę najbardziej zrobioną na odpieprz i najbardziej prowizoryczną? Przecież WunWun to niezły atut w bitwie, powinni jakoś go bardziej cenić.

Co zaskakujące, jedynym plusem był Ramsay. Bardziej jak książkowy odpowiednik, i akuratnie durny. @devilock

Serial mógłby mi się podobać. Gdybym była mocno podpita. I wyłączyła myślenie. I jego resztki. A potem wypiłabym jeszcze więcej. Szkoda gadać, no po prostu szkoda strzępić twarzy.

Aha, podnoszę ocenę odcinka o jedno oczko w górę, bo Davos powiedział, że kochał Stannisa. Fanserwis być musi. :D[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

unStark1
Poziom 1
Rejestracja: 7 cze 2016, o 18:40

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: unStark1 » 20 cze 2016, o 14:52

Cóż, odcinek pozytywnie mnie zaskoczył, nawet Danka specjalnie nie denerwowała, i Mereen dało się oglądać, bez narzekania.Ale przejdźmy do rzeczy.

[glow=red]Battle of the Bastards[/glow]

Tytułowa "Bitwa bękartów" była o tyle dobra że nie zwróciłem uwagi na te nieścisłości o których co poniektórzy tu pisali. Może to też wynikać z tego że ja, najzwyczajniej w świecie nie znam się aż tak dobrze na batalistyce, by wyłapać każdy błąd, popełniony w tym wątku.
Niektórzy piszą o efekciarstwie, może prawda, ale bitwa która była na prawie równym poziomie co w LOtR (to moje osobiste zdanie) a tylko serial! Wystarczy bym, wystawił wysoką notę.

Widziałem też "smęty" w sprawie braku DUCHA, ale gdyby się pojawił i zginął, znowu byśmy słuchali narzekań, że kolejny wilkor zabity, DeDeki tak złe, pewnie znowu byłby oskarżenia że kasa z CGI pójdzie w większej ilości na smoki Danki (WunWun, poświęcił się dla jej smoków,podejrzewam więc że przez pewien czas, Duch jeszcze pożyje). Nie będę kontynuował tego wątku bo to takie narzekanie dla narzekania.

Moja ocena odcinka:
8/10
5/6

Gdybym miał coś jeszcze dodać, to z pewnością na plus dialogi przed bitwą, tu mam na myśli głównie Ramsay-Jon, Davos-Tormund.

Mereen zostawię, ten wątek "ani ziębi, ani grzeje", przynajmniej mnie. O tyle było dobrze że był on, całkiem strawny.

Castellano
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 sie 2014, o 00:20

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Castellano » 20 cze 2016, o 15:23

Dany

- wincyj epickości, musimy wcisnąć do tego wątku wincyj zajebistości!
- ale panie, ludzie i tak już się śmieją, że jest przekolorwany tęczą
- wincyj, ludzie mają się porzygać, wincyj!

Walka bękartów

dlaczego Ramsey nie wyśle kolejnych 20 dobrych ludzi, tak jak to zrobił przed walką ze Stanisem? Czy mi się dobrze wydawało czy tam były dosłownie "góry" martwych ciał? Że jak oni otoczyli? Coooooo??? NVM Wojska z Doliny AKURAT w ostatniej chwili przychodzą na ratunek, tego żem się nie spodziewał. No i kurczę 1 vs 1, Jon vs Ramsey, nigdy bym się nie domyślił, że do tego dojdzie! Ogary zabijające Ramseya przy pozwoleniu Sansy? No to mamy nowego Ramseya w wersji woman.
Proud to be Polish

Derska
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 cze 2016, o 19:17

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Derska » 20 cze 2016, o 15:47

Czy tylko mnie to:
[img=center]https://zapodaj.net/images/14673fbbf96c8.png[/img]
skojarzyło się z tym:
[img=center]http://i.huffpost.com/gen/3032126/images/o-MACBETH-facebook.jpg[/img]
Pewnie tylko mi.

[align=center][glow=black]Angry Burdelmama[/glow][/align]

Odczuwałam dziwną przyjemność z oglądania tych scen, pomimo ich przewidywalności. To pewnie za sprawą smoków, których widoku nie zdołała mi popsuć nawet standardowa mina Danuty. Ogólnie bardzo ładnie wizualnie to wyglądało. Zirytowały mnie jednak pretensje Danki do Tyriona. Jak zwykle ona to jest święta, za to źli mężczyźni są wszystkiemu winni. A Aegon Zdobywca była kobietą.

[align=center][glow=black]Emo Lamus vs. Wcale-Nie-Mam-Kompleksu-na-Punkcie-Bycia-Bękartem Ramsay [s]Gordon[/s] Bolton[/glow][/align]

Ramsay'owi w końcu zaczął blednąc uśmieszek na twarzy, długo na to czekałam. No i bardzo dobrze pokazał, że mocny to on jest w gębie, a jak przyjdzie co do czego to trzęsie portkami na myśl o walce. Fajnie, że przy rozmowie była obecna mała Mormontówna, szkoda, że się nie odezwała, ale wtedy by zaorała Ramsaya w przedbiegach, a przecież musieli stopniowo budować napięcie.
Wkurzyła mnie za to scena Jona z Sansą. Starkówny nigdy nie lubiłam, nawet po tej jej niby przemianie. Dlaczego nie powiedziała Jonowi, że wojska Littlefingera mają przybyć z odsieczą? A, no tak, bo wtedy nie byłoby ZASKO.
Dialog między nimi to była rozmowa dzieci w piaskownicy.
- Nie znasz go.
- Widziałem gorsze rzeczy niż on.
- No ale jego nie znasz!
- Pier*olę i tak chcę umrzeć
- No ale on coś kombinuje!!!
- To co mam robić?
- Wymyśl coś!
- Ale co?
- Nie wiem co, ale wymyśl!!!

[align=center][glow=black]Solidarność jajników[/glow][/align]

Asha to ma chyba chrapkę na Danutę. Ta druga w końcu zeszła z piedestału swej boskości i podała jej rękę, oczywiście po uprzedniej naOCZNEJ konsultacji z Tyrionem(a podobno to lady Mormont nie potrafi podjąć decyzji bez swoich doradców). Zaoranie Theona przez Tyriona trochę mnie zabolało.


[align=center][glow=black]Konrad/Rejtan/Winkelried "Zemsta, zemsta, zemsta na wroga" Snow vs. reszta świata[/glow][/align]

Polowanie na Rickona bardzo w stylu Ramsaya. Śmierć Nedowej latorośli jednak do przewidzenia. No i oczywiści standardowy motyw, czyli gościu nie trafia z bliskiej odległości, zaś z daleka perfekcyjnie.
Sama bitwa podobała mi się do czasu (o tym zaraz). Najlepszy był chyba ten moty z okrążeniem armii Jona, coś na kształt rzymskich legionistów. Najbardziej bałam się o Tormunda, bo to, że Emo Lamus przeżyje było do przewidzenia. Ramsay stojący sobie spokojnie z boku niewiarygodnie mnie wpieniał.
No i w momencie krytycznym, kiedy wydaje się, że już nie ma nadziei... Czy to ptak? Czy to samolot? Nie! To Littlefinger Ex Machina! Na miejscu twórców dałabym ten podkład: https://youtu.be/E1-6qSGAIyk?t=6s

[align=center][glow=black]Pieskie życie[/glow][/align]

Tylko nie Wun Wun!!!! Ten strzał w oko to był poniżej pasa... czoła. Ale wszystko wynagrodziła najlepsza scena ever, czyli angry Jon walący Ramsaya w mordę. 3x TAK!
Jeżeli chodzi o zakończenie żywota naszego (anty)ulubieńca, to zawiodłam się. Może sama jestem jakaś nie w pełni zdrowa na umyśle, ale jak dla mnie to było za mało. Powinni z niego zrobić drugiego Fetora. Powinni go obedrzeć ze skóry kawałek po kawałku. Powinni... *głos Tyriona z backgroundu: Nie bądź jak Aerys, nie bądź jak Aerys!*

Na świeżo daję [glow=black]5 w słoneczku,[/glow] bo odcinek był dobry, jednak nie obyło się bez zgrzytów. A, no i Ramsay nie zdjął koszulki. Jedyne co w tym odcinku zdjął, to Rickona.
[align=center][glow=black]~
Tak minie rok za rokiem, tak minie życie,
I po raz setny kromka spadnie masłem w dół,
Ale może będzie choć dzień,
Może choć godzina, kiedy nam się uda
~
[/glow][/align]

Dekadentka
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 cze 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Dekadentka » 20 cze 2016, o 15:58

[align=justify]
Derska pisze:No i oczywiści standardowy motyw, czyli gościu nie trafia z bliskiej odległości, zaś z daleka perfekcyjnie.

Wydaje mi się, że Ramsay robił to specjalnie. Chciał dać zarówno Rickonowi jak i Jonowi nadzieję, nie mówiąc już o oglądających. To imo bardzo pasuje do jego serialowej kreacji. Przecież chyba nawet za drugim razem nie patrzył na swój cel. ;) Dopiero przy trzecim strzale się skoncentrował i wycelował odpowiednio.[/align]

Derska
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 15 cze 2016, o 19:17

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Derska » 20 cze 2016, o 16:12

Dekadentka pisze:[align=justify]Wydaje mi się, że Ramsay robił to specjalnie. Chciał dać zarówno Rickonowi jak i Jonowi nadzieję, nie mówiąc już o oglądających. To imo bardzo pasuje do jego serialowej kreacji. Przecież chyba nawet za drugim razem nie patrzył na swój cel. ;) Dopiero przy trzecim strzale się skoncentrował i wycelował odpowiednio.[/align]


Rzeczywiście, pasuje to Ramsaya, chodziło mi jednak o to, że jak dla mnie było to przewidywalne zagranie ze strony twórców. Nie wiem jak inni(nie mylić z Innymi ;P), ale ja już przy pierwszym chybionym strzale pomyślałam sobie "Trafi za trzecim". Gdyby za pierwszym trafił np. w rękę, a za drugim przestrzelił, to mogłabym się zastanawiać, czy teraz znów trafi. Ale jak dwa razy chybił, to było wiadome, że twórcy chcieli, żeby trafił w ostatnim momencie, bo to będzie takie ZASKO. No nie. Nie było.
[align=center][glow=black]~
Tak minie rok za rokiem, tak minie życie,
I po raz setny kromka spadnie masłem w dół,
Ale może będzie choć dzień,
Może choć godzina, kiedy nam się uda
~
[/glow][/align]

Nienazki
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 kwie 2016, o 01:13

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nienazki » 20 cze 2016, o 16:33

Czy tylko ja strzeliłem facepalma i zastanawiałem o co chodzi z randomową szarżą 10000000 brudnych Rohirimów i sexy Darka na kilkunastu Synów Harpii?

Poza tym odcinek na plus, solidne 5.

Teraz czekam na Manderly'ego, młodego Cerwyna i konsekwencje wobec Glovera, Umberów(w serialu była mowa o córkach GreatJona) i Karstarka(gdzie on się podział?).

DolorousMike
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2015, o 13:49

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: DolorousMike » 20 cze 2016, o 16:42

Od pierwszego sezonu, czyli zanim zabrałem się za książki czekałem na jedną porządnie nakręconą scenę batalistyczną. Czarny Nurt w serialu był efektowny, ale w sumie statki wpłynęły, wybuchły, przyjechała odsiecz i koniec. Hardhome to była w zasadzie bardzo ładnie zrobiona barowa bójka. "Szarży" Stannisa na Boltonów to nawet nie ma sensu opisywać. Spodziewałem się raczej kichy, ale od strony efekciarsko-widowiskowej było bardzo ładnie. Moment w którym kamera pokazuje zza pleców Jona jak walczy, pada, dookoła świszczą strzały jest żywcem wyjęta z filmiku z jakiejś gry. Na szybko do głowy przychodzi mi początek Prince of Persia: Warrior Within.
Zupełnie oddzielna sprawa to kwestia taktyki i uzbrojenia. Ramsey spokojnie mógł sobie darować wybijanie własnych ludzi łucznikami. A wybijał nie jakichś komiotków z maczugami tylko swoją jazdę! A to wszystko po to żeby ułożyć mur z ciał. To chyba największa głupota, bo ogólnie żeby powstał taki mur to żołnierze musieliby walczyć na zwłokach, oni padają, na ich zwłoki wspinają się kolejni, i tak dalej, i tak dalej. "Mój drogi Boltonie, proponuję żeby nasz pojedynek odbył się na tej górce zwłok". Nie wiem może Boltonowie dostali rozkazy żeby po odniesieniu śmiertelnych ran wspinać sie na stos trupów. Fochy Sansy pojawiły się dopiero w tym odcinku, więc jak zwykle motyw wyciągnięty z dołu pleców. Sansa zna Ramseya i ma pretensje że Jon jej nie słucha, a sama skazuje setki cennych, północnych sojuszników Starków ukrywa armię Doliny. Krew Wun Wuna jest na twoich rękach dziewczyno.
Meereen było całkiem znośne, chociaż siła ognia trzech smoków jest mizerna. Spalenie okrętu zajęło im okropnie dużo czasu. Wisiały praktycznie w miejscu, więc już objawił się ich słaby punk. W przyszłości wystarczy kilka balist i jaszczurki giną. Yara zgodziła się na warunki, które na dzień dobry wywołają przeciwko niej bunt.
OHS KRWI
"Zastąpienie rdzenia przedłużonego przez dostarczony przez rząd moduł okazało się remedium na nocne moczenie Grzesia. Monisia sterowana jest implantem i codziennie zjada płatki do końca."

Paku
Poziom 1
Rejestracja: 23 kwie 2013, o 11:42

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Paku » 20 cze 2016, o 16:55

No cóż jeśli najlepszym wątkiem odcinka był wątek Danuty, no to nie ma co się oszukiwać, najlepszy odcinek sezonu to to nie jest... Chociaż z drugiej strony w odcinku zostały przedstawione tylko dwa wątki, ale niestety i tak wyszło bardzo słabo.

Przede wszystkim strasznie irytujące robią się te momenty mające zaskoczyć (?) widza, co zresztą już niektórzy zauważyli.
1. Strzelanie do Rickona - wiadomo że Ramsi trafi jak Jon będzie tuż, tuż.
2. Szarża na Jona - wiadomo że w ostatnim momencie miną go jego własne wojska.
3. Przegrana bitwa - wiadomo że zaraz wpadnie odsiecz Doliny.
4. Zabicie Panów - tutaj też ktoś był zdziwiony że to ten wybrany do "ukarania" ocalał?

Naprawdę każda z tych scen to najtańszy możliwy chwyt, zamiast zaskoczenia wywołuje co najwyżej uśmiech politowania...

Za to był jeden moment w którym twórcy faktycznie mnie zaskoczyli, a właściwie jego brak. Danuta nie wymienia swoich tytułów, chociaż była ku temu okazja, a nawet dwie.


Odcinek był też kolejnym odcinkiem z tej serii, która dostarcza wielu pytań i mało odpowiedzi. Mianowicie:

1. Dlaczego Sansa nie powiedziała "bratu" że jest spora szansa na odsiecz/wsparcie ze strony Doliny? Jest aż tak głupia że nie przemyślała tego że to by mogło zaoszczędzić śmierci kilkuset ludziom, nie mówiąc już o tym bez tej armii Jon miał małe szanse na wygraną.

2. Dlaczego Ramsay wysyła lekką kawalerię do pierwszego starcia? Nie znam się na prowadzeniu bitew w realiach średniowiecznych, ale czy konie, aby nie są dosyć cennym towarem? To że Davos odpowiedział tym samym, jeszcze rozumiem, to zwykły przemytnik (chociaż tez wyglądał na mądrzejszego). Poza tym czy aby konnica nie zyskuje na sile kiedy atakuje z flanki rozbijając szyk przeciwnika ?

3. Jakim cudem Jon przeżył? Dlaczego omijały go strzały? Co spowodowało iż nikt (no prawie nikt) nie chciał go w bitwie zabić? Jakim cudem przeżył zderzenie szarżujących konnych oddziałów stojąc w jego centrum?

4. Dlaczego ludzie Jona dali się okrążyć piechocie Boltona? Swoją droga w tym ujęciu z góry, wyglądało na to iż siły są dość wyrównane. No i dlaczego Olbrzym walczył tak "niemrawo"?

5. Jakim cudem trupy w bitwie ułożyły się w takie ładne piramidki? Część bitwy toczyła się na ciałach poległych? I to już na kilku (kilkunastu) warstwach?

6. Dlaczego Ramsay mogąc zastrzelić Jona, strzelił do i tak już umierającego Olbrzyma? A nawet jeśli to strzał Ramsaya go dobił, to jaki miał w tym cel? Czy nie lepiej było zabić chociaż jeszcze na koniec Jona? I dlaczego ludzie Jona przyglądają się jak Ramsay sadzi do niego z łuku, tak biernie? Naprawdę nikt się nie wyłamał, aby "ocalić" swojego dowódcę? W końcu ta marna tarcza nie dawała 100% ochrony, chociaż biorąc pod uwagę to jak Jona strzały omijały w bitwie, to w sumie...

7. Skąd Littlefinger wiedział kiedy przybyć z odsieczą? No chyba że to przypadek (taa jasne...).

Podsumowując, jedna z najgorszych bitew jaką widziałem na ekranie. Bardzo słabo, tym bardziej że poprzednie nie wypadły aż tak źle. Słabo, bardzo słabo, chociaż chyba nieco lepiej niż T-1000 z poprzedniego odcinka bo tam to można było się herbatą zakrztusić.

elenai
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 paź 2012, o 00:26

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: elenai » 20 cze 2016, o 17:13

Bardzo satysfakcjonujące momenty odcinka:

- Jon obijający buźkę Ramseyowi @woohoo Muszę sobie zrobić jakiś gif z tego i ustawić jako wygaszacz ekranu czy coś :D Taki fanserwis to ja rozumiem

- zejście Ramseya i wcześniejsza rozmowa z Sansą - bardzo satysfakcjonujący sposób zejścia dla tej postaci, a wcześniejsza rozmowa mocna i na poziomie:
Ramsey: 'nigdy się mnie nie pozbędziesz, zawsze będę z tobą' (tzn. zawsze będziesz ofiarą, nigdy nie wymażesz tego co ci zrobiłem z pamięci - sk*rwiel i oprawca do końca, nawet związany i pokonany)
Sansa: 'wymażę pamięć o tobie i twoim rodzie z historii', a potem spokojne przyglądanie się psom w akcji

- bardzo ładne sceny lotu i ataku smoków - skoro serial jest i tak nielogiczny i nie ma wiele do przekazania, jeśli chodzi o intrygę czy psychikę bohaterów, to niech już zamiast tego pokazują takie kozackie sceny akcji typowe dla fantasy bo to im świetnie wychodzi zazwyczaj. Długo czekałam na tego typu sceny i oto wreszcie się doczekałam

- proporce z Wilkorem na murach Winterfell


Obrazek


Co mi się jeszcze podobało:

- pięknie i emocjonalnie zagrana rozmowa Jona i Sansy przed bitwą - co prawda zaliczyłam mały facepalm dlaczego właściwie Sansa nie odezwała sie po prostu podczas narady i nie wyraziła swojego zdania. Ale może nie chciała podważać autorytetu Jona w oczach innych - więc ok, nie czepiam się, podobała mi się ta scena, bardzo miła odmiana po tym lekkim drewnie w poprzednich odcinkach. Tu była i treść i emocje i świetna gra

- bardzo realistycznie pokazana bitwa - genialnie to zostało sfilmowane, ten brutalny realizm, klaustrofobia, naprawdę można było poczuć, że jest się w środku bitwy. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, wolę tak pokazane bitwy niż ujęcia z lotu ptaka na efekty specjalne w dole

- Robak w końcu zabadassił zabijając dwóch panów niewolników za jednym zamachem - w końcu pokazano nam że Nieskalani to trochę nadludzie jeśli chodzi o walkę

- Gra Sansy, Jona , Davosa, Ramseya, a nawet Danki (jak wkurzona idzie na Tyriona)

- Odetchnęłam z ulgą, że chyba jednak Sansa nie zdradzi Jona - to, że nie powiedziała mu o odsieczy wynikało chyba po prostu z tego, że twórcy chcieli mieć w tej bitwie efekt 'zaskoczenia' w postaci kawalerii wpadającej w ostatniej chwili (no kto by sie spodziewał tak niespodziewanego rozwiązania nieprawdaż?).
Chyba twórcy poszli trochę w stronę Jona będącego zbyt idealistycznym i porywczym, a Sansy będącej tą stąpającą bardziej po ziemi (sam fakt, że uznała Rickona za już martwego - z jednej strony było to straszne, a z drugiej realistyczne z punktu widzenia strategii i znajomości Ramseya). Nie podoba mi się robienie w ten sposób z Jona lekkiego głupka, ale o tym poniżej

- przepiękna szara suknia Danki *_____*


Co było mi obojętne:

- o rozwiązaniu z Rickonem dowiedziałam się ze spoilerów (potem przestałam je czytać) więc nie spodziewałam się że to przeżyje i scena mnie nie zszokowała, ale pewnie dla tych co uniknęli spojlerów była mocna (tylko czy Ramsey był taki pewien że trafi Rickona? I czemu Rickon nie biegł zakosami, niczego się nie nauczył przez te swoje naście lat?)

- niestety śmierć Wun-wuna - biedny Wun-Wun powtórzył los Hodoa (tylko że miał otworzyć drzwi a nie na odwrót) oraz Laty i Kudłaczka (efekty specjalne są drogie, więc postacie nie będące jaszczurkami Dany do piachu przy pierwszej lepszej okazji) - to było do przewidzenia

Minusy:

- Rozmowa Jona i Melki: niech Melisandre się zdecyduje w końcu - Jon jest tym Azorem czy nie jest? Powiedziała to chyba 2 razy, a teraz nagle Jon jest jakimś randomem wskrzeszonym wuj wie po co. No i czy nie można było spróbować wskrzesić Rickona? Bezsensowna rozmowa, pokazana chyba tylko po to żeby przypomnieć widzom o Melisandre (bo jak wiedzą hollywoodzcy twórcy widz 'gupi' jest i trzeba mu wszystko na tacy przystawić i palcem pokazać)

- Jon szarżujący na wojsko Boltonów - no ja pierdzielę, strategia jak Obeliksa (walimy przodem z krzykiem i rozwalamy wszystko jak leci). Tak fajnie pokazali go wcześniej jako stratega przygotowującego bitwę, żeby zaraz to zepsuć i zrobić z niego debila nie panującego nad sobą i ciągnącego swoje wojsko ze sobą na śmierć

- Niechlujstwo i nielogiczność w kilku scenach, ale to już standard: Danka przybywa w nocy, oblężenie miasta trwa w najlepsze, ludzie giną, miasto się pali, wróg rozwala mury, ale spoko, poczekajmy do następnego dnia i 'popaczajmy' epicko na bitwę zanim zaczniemy coś robić, wuj tam z poddanymi. Tak samo na północy: paczajmy nic nie robiąc i poczekajmy aż otoczą nas ze wszystkich stron siły wroga z tarczami i pikami. Dopiero wtedy próbujmy nieudolnie złamać ich szyk.

- Smoki wyłamujące sobie przejście z lochów w Najbardziej Odpowiednim Momencie. Jak już pisałam wcześniej: po cholerę Tyrion je w ogóle 'uwalniał' jak i tak były cały czas uwięzione w lochu. Po grzyba Danka je w ogóle zamykała, skoro skubane chodzą jak sterowane pilotem, słuchają się i podpalają tylko to co akurat trzeba.

- Solidarność jajników w Meereen - ogólnie nie ma żadnego powodu, dla którego Danka miałaby odrzucić pomoc Greyjoyów - zgodzili się na zaprzestanie grabienia i gwałcenia (tylko co na to Żelaźni, przecież to ich 'dziedzictwo kulturowe' ;)), dają statki. Ale jakoś tak durnie została ta scena napisana, że wygląda to tak że Dany i Yara zostały lajlepsiejszymi psiapsiółkami w 5 minut i ufają sobie bezgranicznie, tylko dlatego że obie mają cycki i są/chcą być królowymi. A przecież oni nic nie wiedzą o Yarze - a może ona być równie dobrze psychopatką-Ramseyem z cyckami.

- Danka wściekłą na Tyriona za stan miasta - aha spoko, odlatuję sobie na smoku zostawiając przyjaciół i poddanych na śmierć na arenie i wracam z wątami.

I na koniec jeszcze raz mój ulubiony fragment :)
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 17:21 przez elenai, łącznie zmieniany 1 raz.

Julita
Poziom 1
Rejestracja: 6 cze 2016, o 18:01

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Julita » 20 cze 2016, o 17:19

Paku pisze:1. Dlaczego Sansa nie powiedziała "bratu" że jest spora szansa na odsiecz/wsparcie ze strony Doliny? Jest aż tak głupia że nie przemyślała tego że to by mogło zaoszczędzić śmierci kilkuset ludziom, nie mówiąc już o tym bez tej armii Jon miał małe szanse na wygraną.


Yyyy, pomyślmy? Dlatego, że mówiąc Johnowi o wojskach Doliny musiałaby powiedzieć również o tym, że a) spotkała się z LF b) najpierw sama te wojska unosząc się dumą odesłała c) że go okłamała. Ja wiem, że większość z Was przyznałaby się do błędu i na miejscu Sansy powiedziała wszystko Johnowi niezależnie od konsekwencji ale z mojego doświadczenia wynika, że ludzie raczej rzadko przyznają się do błędów. Sansa upierająca się, że potrzeba więcej ludzi ma świadomość, że przewaga liczebna będzie na korzyść Starków i że z tym co mają nie mają szans (a mają to co mają bo była tak święcie przekonana, że lordowie Północy na sam dźwięk rodu Stark pójdą za nimi jak w ogień). Nie może, albo inaczej, nie chce mówić Johnowi o wojskach Doliny i liście, bo musiałaby powiedzieć, że go oszukała. Tak trudno to zrozumieć, serio? Jest przy tym irytująca bo powtarza, że potrzeba więcej ludzi nie oferując rozwiązania ale albo powiedziałaby prawdę i wyszłaby w jakiejś mierze na oszustkę, albo próbowała przekonać Johna, że trzeba poczekać. Tyle, że John nie mając świadomości na co ma czekać i gdzie tych ludzi szukać ma do wyboru albo klęka przed Ramsay'em albo z tym co ma idzie na bitwę.

No i serialowa Sansa nie wie czy wojska Doliny przybędą. Wysłała list ale odpowiedzi zwrotnej nie dostała...
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 17:37 przez Julita, łącznie zmieniany 2 razy.

mortuus10
Poziom 1
Rejestracja: 5 lip 2015, o 14:41

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: mortuus10 » 20 cze 2016, o 17:31

Świetny odcinek,liczę na to że serial powróci do intryg i gierek zakulisowych.Czemu Ramsay nie strzelał do Jona?Proste.Strzały się go nie imają co w bitwie było widać. :lol: @woohoo.Szkoda że bractwo na bitwę nie dotarło,fajnie było by zobaczyć Sandora i Sansę po latach.Choć wydaje mi się że dojdzie do tego.Skoro siły Danki rosną to na północy też coś tam muszą zbierać ,pewno mur dupnie niedługo i będzie to słychać w całym królestwie.Zapowiedż uczty u Freyów daje szansę na LSH lub Arye,napewno coś tam się stanie ciekawego i krwawego.Szkoda Wun Wuna ale pewno muszą tnąć koszta skoro zima nadchodzi.Ogólnie jestem zadowolony.

drowned_arya
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 kwie 2015, o 20:34

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: drowned_arya » 20 cze 2016, o 17:33

Odcinek średni i przewidywalny czyli jak cały szósty sezon. Sansa "nie obchodzi mnie Rickon" Stark, tylko to ciśnie mi się na usta, ale to wina marnych scenarzystów, przykre. Najbardziej rozczarowała mnie scena, w której pojawia się ciało Rickona i Jon mówi o jego pochówku a Sansę obchodzi tylko to gdzie znajdzie Ramsaya. Rozumiem tą chęć zemsty, w końcu bękart Boltona mocno ją skrzywdził zarówno fizycznie jak i psychicznie, ale mogłaby okazać jakieś emocje w związku ze śmiercią najmłodszego z braci, podejść do jego ciała, cokolwiek. W ogóle Sansa w tym odcinku zachowywała się jakby Rickon wcale nie był jej bratem, jakby w ogóle jej na nim nie zależało, ja tak to odebrałam, w przeciwieństwie do Jona a to przecież ona była jego rodzoną siostrą.
Bitwa jak bitwa, nic specjalnego. Rozśmieszył mnie moment, w którym Jon szykuje się do walki po upadku z konia, piękna muzyka, patetyczna atmosfera, a tu nagle nasz bohater styka się z brutalną rzeczywistością, konie go mijają i zaczyna się chaos.
Davos w końcu odkrył prawdę o śmierci Shireen, tak więc koniec "przyjaźni" z Mel. Jestem ciekawa co z tego odkrycia wyniknie, czy Jon w jakiś sposób ukarze kapłankę?
Daenerys strasznie irytuje, jedynie jej rozmowa z Yarą nie była taka zła choć przybycie Greyjoyów do niej takie zbyt szybkie jak dla mnie i nieefektowne.
Plus za oszczędzenie Tormunda choć mam nadzieję, że przeżył nie tylko dlatego, aby porobić jeszcze głupie miny do Brienne :) Dobrze też, że Davos żyje, ale po swoim odkryciu nie mógł od tak sobie w tym epizodzie zginąć.
Ode mnie 3.
What is dead may never die, but rises again, harder and stronger.

Kazak
Poziom 1
Rejestracja: 23 maja 2016, o 11:29

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Kazak » 20 cze 2016, o 17:37

Spodziewałem się więcej po odcinku, chociaż nie było źle.

W wątku Mereen rozwaliła mnie logika Danuty:
-Zawiążę z wami sojusz, ale gdy już podbijemy Siedem Królestw to zaniechacie rajdów, zabijania i gwałcenia!
Podczas gdy sama spuszcza na Westeros hordę brudnych dzikusów... Już widzę jak się jej słuchają i nie plądrują, albo nie gwałcą.

Co do Bitwy Bękartów:
-Jednak sku***li Umberów... Nigdy nie byłem książkowym purystą, ale takie sku****nie najbardziej lojalnego Starkom rodu i Smalljona, który oddał życie za Młodego Wilka jest poniżej pasa. Nie daruję im tego.
-Kudłacz naprawdę zginął, więc w sumie nie szkoda mi Rickona. Już wystarczająco źle będzie się patrzeć na Brana bez jego Laty.
-Gdzie są wojska rodu Manderly? Chociaż oni z tych większych mogli dołączyć do Jona.
-Nie wiem, może mało widziałem, ale chyba pierwszy raz widzę na ekranie bitwę, w której faktycznie czuć chaos, rzeź i strach. Nie jest to bitwa, z której promieniuje donośność i chwała i w której chce się walczyć, tylko jest to bitwa, z której chce się spieprzać jak najdalej.
-Oczywiście Paluszek ratuje dzień... Miałem nadzieję, że jednak Jaime wyśle Tullych na pomoc Sansie, może nawet Bractwo się dołączy, ale DD wybrali najbardziej banalny wariant... Jak zwykle. Po Umberach i po Riverrun nauczyłem się, żeby nie wierzyć w ich przypadku na żadne "spiski", tylko brać do siebie dokładnie to, co widać na ekranie. Ci ludzie nie mają w sobie za grosz finezji.
-Jon vs Ramsay... Trochę szkoda, że nie doszło między nimi do prawdziwej walki. Chciałbym, żeby Jon go pokonał na miecze, poniżył i dobił, a jedynie obił mu mordę. Przynajmniej Sansa skończyła z nim tak, jak na to zasługiwał, bo miałem obawy, że zostanie oszczędzony i trzymany jako zakładnik. Jedynie zastanawia mnie, w jaki sposób na luzie zamknęli go sobie w klatce z wygłodniałymi psami, a one siedziały sobie w kącie jak potulne szczeniaczki... Powinny być dzikie i rozjuszone. Sansa powinna odbyć z nim tą rozmowę przed wejściem. Powinien zostać wrzucony do kojców i psy powinny się ruszyć od razu.

Generalnie daję 4/5, mogło być trochę lepiej.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 17:52

Ja tu zaskakująco wezmę w obronę Sansę jeżeli chodzi o Rickona. Odniosłam wrażenie, że widok ciała Rickona zmotywował ją do tego, żeby iść się wyżyć na Ramsay'u i go zamordować z zimną krwią. Stąd jej pytanie o Ramsay'a przy zwłokach Rickona. Zauważmy, że jednak po tym jak Jon okładał Ramsay'a, nie pałała się od razu do tego by zabić bękarta, nie dopingowała Jona w tym, co robi itd.
Owszem, przed bitwą skreśliła Rickona, ale to raczej było na zasadzie godzenia się z brutalną rzeczywistością niż tym, że jej to nie obchodzi.


Nie może, albo inaczej, nie chce mówić Johnowi o wojskach Doliny i liście, bo musiałaby powiedzieć, że go oszukała. Tak trudno to zrozumieć, serio? Jest przy tym irytująca bo powtarza, że potrzeba więcej ludzi nie oferując rozwiązania ale albo powiedziałaby prawdę i wyszłaby w jakiejś mierze na oszustkę, albo próbowała przekonać Johna, że trzeba poczekać. Tyle, że John nie mając świadomości na co ma czekać i gdzie tych ludzi szukać ma do wyboru albo klęka przed Ramsay'em albo z tym co ma idzie na bitwę.


Czyli duma Sansy jest ważniejsza niż życia ludzi Jona?
To też nie najlepiej świadczy o Sansie jednak.
Poza tym jej kłamstwo i tak zaraz się wyda, w końcu Petyr przyjechał. Kiszenie tego nie ma więc absolutnie żadnego sensu.

No i serialowa Sansa nie wie czy wojska Doliny przybędą. Wysłała list ale odpowiedzi zwrotnej nie dostała...

To też nie ma znaczenia. Przecież od Blackfisha też odpowiedzi nie dostała, a ten był dalej od LFa. Co jej niepewność szkodziła w przekazaniu informacji bratu? Dolina ma ogromną armię, w razie braku odpowiedzi można byłoby opóźnić atak o parę dni, wysłać zwiadowców by ustalić sytuację na froncie.

Swoją drogą również mnie bawi to, że Moat Cailin jest pod kontrolą Boltonów. I Ramsay'owi naprawdę nikt nie powiedział, że stacjonuje tam Dolina? I naprawdę nikt z jego wasali nie zauważył tej armii maszerującej przez ziemie Północy by go powiadomić? Co więcej, Dolina wcześniej musiała przejść przez Bliźniaki, prawda? W końcu dlatego Robb zrobił kiepski układ z Walderem F. @no
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Nienazki
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 kwie 2016, o 01:13

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nienazki » 20 cze 2016, o 18:06

Il Biondo pisze: Co więcej, Dolina wcześniej musiała przejść przez Bliźniaki, prawda? W końcu dlatego Robb zrobił kiepski układ z Walderem F. @no


Nie, nie prawda.

Z Krwawej Bramy na Królewski Trakt, a potem już jak w mordę strzelił prosto na północ. Bliźniaki to zupełnie inna trasa.


http://awoiaf.westeros.org/images/f/f6/ ... de_map.jpg

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 18:17

A, ok.
Niemniej jednak wciąż to nie tłumaczy ciszy o wojskach Doliny radośnie hasających sobie po ziemiach Północy i przejmujących najbardziej strategiczny punkt Boltonów.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

reggiss
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 mar 2016, o 09:17

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: reggiss » 20 cze 2016, o 18:18

Nie wiem jak reszta forum, ale ja powoli zastanawiam sie, czy nie lepiej byłoby, gdyby scenarzyści mieli więcej czasu na dopracowanie fabuły. Zamiast co roku, wypuszczać GOT co 2 lata. Pierwszy sezon był świetnie opracowany, może więc to nie głupota D&D powoduje że pozostałe sezony są gorsze, tylko brak czasu na ich rzetelne skonstruowanie.

Orientuje sie ktoś może, ile czasu powstawał I sezon??
[glow=red]Unmöglich ist gar nix, und es geht alles, wenn man will.[/glow]

unStark1
Poziom 1
Rejestracja: 7 cze 2016, o 18:40

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: unStark1 » 20 cze 2016, o 18:24

@reggis, mógłbym wyłapać konkretną linijkę z tego "artykułu" ale myślę że sam też znajdziesz, i ogarniesz.

http://gameofthrones.wikia.com/wiki/Production_timeline " onclick="window.open(this.href);return false;

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Vivien » 20 cze 2016, o 18:43

Il Biondo pisze:Przecież od Blackfisha też odpowiedzi nie dostała, a ten był dalej od LFa.


Możemy wnioskować, że dostała, skoro Brienne w poprzednim odcinku kazała Podowi znaleźć maestra i wysłać list do Sansy. To, że nie mieliśmy sceny, nie znaczy że Sansa kruka nie dostała.

Paku pisze:Przede wszystkim strasznie irytujące robią się te momenty mające zaskoczyć (?) widza, co zresztą już niektórzy zauważyli.
1. Strzelanie do Rickona - wiadomo że Ramsi trafi jak Jon będzie tuż, tuż.
2. Szarża na Jona - wiadomo że w ostatnim momencie miną go jego własne wojska.
3. Przegrana bitwa - wiadomo że zaraz wpadnie odsiecz Doliny.
4. Zabicie Panów - tutaj też ktoś był zdziwiony że to ten wybrany do "ukarania" ocalał?


Jakoś nie odebrałam tych momentów jako "mające zaskoczyć". Ten odcinek po prostu nie miał żadnych plot twistów, bo większość dało się przewidzieć już parę odcinków wstecz.

1. Co w tym takiego dziwnego, że Rickon umarł metr od Jona? Od początku było widać, że Ramsey dobrze się bawi, celowo pudłując przy dwóch pierwszych strzałach. Cała scena jest po prostu potwierdzeniem natury Ramsey'a i tego, co mówiła wcześniej Sansa Jonowi, czyli że ich brat pewnie umrze, a Ramsey lubi bawić się ludźmi.

2. Po rozmowie z Mel, można było przewidzieć, że na Jonie leży solidny plot armor od Pana Światła. Może i nierealistyczne, ale to w końcu magia. Albo zwykłe szczęście.

3. No tak, bo od kilku odcinków było wiadomo, że wpadną.

4. Nikt nie był zdziwiony. Zwykła scena - Robak wybrał dwóch gości, których uznał za niegodnych żeby żyć, bo chcieli sprzedać towarzysza. Nie rozumiem czego się tu w sumie czepiasz?

Ogólnie co do problemu z wielkimi zwrotami akcji, to obawiam się że takich na miarę Krwawych Godów już nie dostaniemy. Na takim etapie historii, gdy półmetek już dawno mamy za sobą, da się przewidzieć jak się mniej więcej wszystko skończy. Pewnie po drodze napotkamy parę małych zwrotów pokroju Hodora, ale nastawiałabym się na to, że historia będzie szła dalej raczej według naszych przewidywań.
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

Julita
Poziom 1
Rejestracja: 6 cze 2016, o 18:01

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Julita » 20 cze 2016, o 18:56

Il Biondo pisze:Czyli duma Sansy jest ważniejsza niż życia ludzi Jona?
To też nie najlepiej świadczy o Sansie jednak.
Poza tym jej kłamstwo i tak zaraz się wyda, w końcu Petyr przyjechał. Kiszenie tego nie ma więc absolutnie żadnego sensu.

To też nie ma znaczenia. Przecież od Blackfisha też odpowiedzi nie dostała, a ten był dalej od LFa. Co jej niepewność szkodziła w przekazaniu informacji bratu? Dolina ma ogromną armię, w razie braku odpowiedzi można byłoby opóźnić atak o parę dni, wysłać zwiadowców by ustalić sytuację na froncie.



Po pierwsze o dumie pisałam jedynie w kontekście odesłania wojsk Doliny. Po drugie nie, nie jest ważniejsza dlatego naciskała na Johna by wstrzymał się z bitwą, bo miała nadzieję na wojska Doliny. Po trzecie zawsze łatwiej przyznać się do błędu, jeśli w jakiś sposób ten błąd się naprawi. Po wygranej jakby nie było bitwie łatwiej będzie jej wyjaśnić, w ten czy inny sposób, skąd tam LF się znalazł. I myślę, że słowa z trailera Johna do Sansy, że powinni sobie ufać właśnie są konsekwencją tego, że będzie mu musiała powiedzieć skąd nagle tyle zbrojnych na koniach się znalazło

I nieprawdą jest, że akurat od Blackfisha odpowiedzi nie miała. John jasno mówi, że on im nie pomoże, ergo - kruk od Brienne dotarł. Odpowiedzi od LF nie miała, nie ma w serialu nawet cienia wzmianki ani domysłu by taką wiadomość otrzymała... Więc po co miała mu o tym mówić skoro nie miała pewności, że wojska Doliny się pojawią? Co by jej to dało gdyby się wojska nie pojawiły? Jaką miała pewność, że John się nie wścieknie, nie chromoli tego wszystkiego i jednak nie wyjedzie w Bieszczady? Żadną.

Ja wiem, że serial stał się do bólu przewidywalny ale jednak rozpatrując to z punktu widzenia postaci, z jej wiedzą jaką w tym momencie miała, to że nie powiedziała Johnowi jest moim zdaniem dość logiczne i usprawiedliwione.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 19:05

Po trzecie zawsze łatwiej przyznać się do błędu, jeśli w jakiś sposób ten błąd się naprawi.


A jaką miała pewność Sansa, że będzie w ogóle miała okazję naprawić ten błąd? Chyba... marną? Przecież sama nie wierzyła, że bratu się uda wygrać. I ona z tym nic kompletnie nie robi. Wiadomość o Dolinie rozjuszyłaby Jona? Być może, jednak warto było podjąć to ryzyko niż wysyłać brata i jego ludzi na samobójczą misję.
I mówię, co to za problem poczekać parę dni na tę armię, skoro się nie wie? Wysłać zwiad? To, że w ogóle Dolina sobie radośnie przemaszerowała przez ziemie Północy bez jakiejkolwiek informacji docierającej do Ramsay'a też jest urocze. Serialowa Północ to chyba faktycznie niezamieszkana tundra.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

elenai
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 paź 2012, o 00:26

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: elenai » 20 cze 2016, o 19:06

Mam wrażenie że z kwestią 'dlaczego Sansa nie powiedziała nikomu o odsieczy Littlefingera' jest trochę jak z 'dlaczego Arya przeżyła ciosy w brzuch' - fani wymyślą dziesiątki teorii i postarają się dorobić logiczne teorie, a prawda zapewne jest taka, że nie jest to do końca logiczne i przemyślane, ale po prostu pasowało to DDkom do scenariusza, żeby dać widzom 'zaskakujące' zwroty akcji (tutaj: odsiecz Doliny) .

Może wyjaśnią tę kwestię w następnym odcinku, a może to pominą. Szczerze, to nie chce mi się rozkminiać wszystkich możliwości, skoro i tak nie będzie to zapewne logiczne i spójne w serialu. Ale kilka przychodzi mi na myśl: może Sansa nie wiedziała czy Littlefinger przybędzie, czy zdąży na czas, czy jednak nie poprze Boltona. Może bała się, że Ramsey sprowokuje Jon i w emocjach zrobi jakąś głupotę (i zrobił) więc nie chciała dawać mu w dowództwo i armii Doliny. Może nie ufała bratu do końca , może chciała przerzedzić jego armię? Ciekawe jak to dalej poprowadzą.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 6”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości