Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "Battle of the Bastards"?

1
5
7%
2
9
13%
3
11
16%
4
9
13%
5
17
25%
6
16
24%
 
Liczba głosów: 67

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 19:16

fani wymyślą dziesiątki teorii i postarają się dorobić logiczne teorie, a prawda zapewne jest taka, że nie jest to do końca logiczne i przemyślane, ale po prostu pasowało to DDkom do scenariusza, żeby dać widzom 'zaskakujące' zwroty akcji (tutaj: odsiecz Doliny)


Dokładnie. :v

A i tak mam przeczucie graniczące z pewnością, że Sansa to zrobiła, bo wg D&D jest "niezależna" i "bierze sprawy w swoje ręce". Ręce splamione krwią WunWuna i randomów z armii Jona. Naprawdę wątpię by było w tym jakieś głębsze przesłanie, czy to troska o Jona czy wręcz knucie za jego plecami.

W ogóle, kogoś odsiecz Doliny naprawdę zaskoczyła?

Mnie ciekawi jeszcze Paluch. Obiecała mu Cersei namiestnictwo Północy, gdyby mu się udało pokonać zdrajcę Ramsay'a. Czy wykiwa Sansę i Jona, każe im pozbierać zabawki i rozgości się w Winterfell? Czy zupełnie mu amputowali mózg i nie? Chociaż pewnie stolica upadnie i wyjdzie na to, że LF wygrał, bo zdobył Winterfell i nie musi pozbywać się Sansy.

Co na to wszystko Royce (stawiam, że nic)? Co na to wszystko powie Jon? A Sansa? Ponownie zaufa swojemu nauczycielowi i zapomni o dąsach z piątego odcinka?
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Kazak
Poziom 1
Rejestracja: 23 maja 2016, o 11:29

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Kazak » 20 cze 2016, o 20:03

Właściwie, to nie ogarniam jeszcze jednej kwestii. Skąd takie małe armie na północy? Albo Północ jednak nie kocha aż tak Ramsaya, żeby walczyć po jego stronie, ale jednocześnie boi się go na tyle, że nie opowiada się po stronie Jona, albo to 6 tysięcy żołnierzy jest wzięte zwyczajnie z dupy. Tak jak pan Bolton powiedział, Północ jest większa niż pozostałe 6 królestw razem wziętych, a wystawia się tam tak tragicznie małe wojska, że jest to aż nie do uwierzenia. Niewielkie Reach może zwołać 50000 mieczy, nie licząc rycerstwa. Lannisterski zachód miał chyba w czasie wojny dwie armie po przeszło 20000 ludzi. Wasale Baratheonów też są w stanie wystawić liczną armię. A północ ledwie 20000 i to razem z Dorzeczem? Komuś się chyba proporcje lekko pomyliły.

drowned_arya
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 kwie 2015, o 20:34

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: drowned_arya » 20 cze 2016, o 20:13

Il Biondo, co do Sansy to może i masz rację. Z resztą ona już tak wielu członków rodziny straciła, zmieniła się, wydoroślała i nie buja już w obłokach, więc jej reakcja mogła taka być. Stara Sansa z pewnością by uroniła łzy, ale do nowej to do końca nie pasuje. Zbyt ostro oceniłam jej stosunek do Rickona w tym odcinku.
What is dead may never die, but rises again, harder and stronger.

MorgaineAnne
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 29 kwie 2014, o 14:41

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: MorgaineAnne » 20 cze 2016, o 20:16

@Kazak Jako Oficjalny Hejter Serialu powiem ze odpowiedź na Twoje pytanie znajdziesz w ksiazkach. Polnoc jest najwieksza, ale najslabiej zaludniona- to raz, a dwa serial pomija wiele rodow Polnocy. Nie ma, nie istnieja, nikt nie pamieta o Manderlych , o goralach I o innych. A trzy Polnoc jest przetrzebiona po wojenkach Robba. Mam nadzieje ze moderatorzy wybacza dlugosc tego posta, ale dodawanie swoich trzech groszy do przekonywania jak zly byl ten odcinek wydaje mi sie zbedne, bo wszystko juz zostalo powiedziane przez przedmowcow.
[align=center]“A mind needs books as a sword needs a whetstone, if it is to keep its edge.” [/align]

[align=center]OHS!!![/align]

Kazak
Poziom 1
Rejestracja: 23 maja 2016, o 11:29

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Kazak » 20 cze 2016, o 20:22

Też miałem to na uwadze, ale raczej nie jest AŻ TAK słabo zaludniona. Wydaje mi się, że Północ bez problemu powinna wystawić przynajmniej 30000 armię.

A co do Sansy, to niektórzy chyba zbyt pochopnie uważają, że oszalała, albo budzi się w niej zło. Nie będę ukrywał, że jakby mi osobiście ktoś zalazł za skórę tak jak Ramsay, to rzucenie go psom na pożarcie byłoby jedną z lżejszych kar jakie bym dla niego przygotował. I nie uważam się przez to za świra. To była zwykła zemsta i tyle, nie doszukiwałbym się tu drugiego dna.

Nimue
Starsza siostra :)
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 gru 2004, o 08:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nimue » 20 cze 2016, o 20:26

Dałam 5 i choć to zapewne wynika z mojego karygodnego niedouczenia w temacie średniowiecznej taktyki bitewnej, na mnie walka zrobiła wrażenie. Jedyny moment kiedy faktycznie miałam poczucie przegięcia, to ten kiedy Jon przetrwał zderzenie dwóch grup jeźdźców. Poza tym wyszło epicko, patos też był oczywiście, ale to był właśnie taki moment w którym patos pasował. Mnie w każdym razie nie raził i nie wydał się większy, czy gorzej użyty niż w Hardhome.

Kupuję miotanie się Sansy i Jona. Oboje mają swoje demony – on Innych, ona Ramseya. Nie mają dość wojska, a ceną jest przetrwanie. Takie kłótnie, które toczą wydają mi się akurat zupełnie naturalne w nerwowej atmosferze czekania na nieuniknione. A propo's czekania - zastanawiam się czy Ramsey poczekałby, gdyby Jon zdecydował się opóźnić bitwę o kilka dni? Bo przecież taka sama droga.

Milczenie Sansy rozumiem w ten sposób, że ona nie jest wcale pewna czy Littlefinger przybędzie na jej wezwanie (w przeciwieństwie do Blackfisha, o którym Jon otwartym tekstem mówi, że odmówił – zresztą właśnie w tym momencie Sansa powinna była zdradzić, że jest jeszcze jeden możliwy sojusznik). Głupie to było, chyba faktycznie wstydziła się przyznać, że w emocjach odesłała potencjalną pomoc. Wydaje mi się, że ważne dla określenia tej postaci jest to, co wykrzyczała Jonowi – że nikt nie jest w stanie obronić nikogo. Wydaje mi się, że Sansa jest w swego rodzaju depresji i miota się między brutalną zemstą a brakiem wiary w to, że coś się uda. Może to zabrzmi dziwnie, ale spodobał mi się ten jej uśmiech na koniec. Niekoniecznie musi on oznaczać Sansę psychopatkę. Wydaje mi się, że to też ulga, że ten potwór wreszcie został unicestwiony i ten etap w jej życiu definitywnie się zakończył.

Jon w berserkerskim szale mi się podobał, poza wspomnianą sceną z konnymi. Owszem miał fuksa. Jest Jonem, ma fuksa od pierwszego sezonu. To że chciał zatłuc Bękarta gołymi rękami wydaje mi się całkiem zrozumiałe. To już po prostu było bardzo osobiste.

Żal mi bardzo Rickona, ale chyba jeszcze bardziej WunWuna.

Ten LF ratujący dzień jest mi solą w oku, ale widząc sztandary Arrynów, pomyślałam też o tym, że to jednak te same chorągwie, które stary Jon Arryn wzniósł, gdy poprzednio zaczęto mordować Starków. Oczywiście odsiecz w ostatniej chwili była do przewidzenia i to nie tylko dlatego, że wszyscy przeczytaliśmy te same wycieki kilka tygodni temu ;). To jest oczywiście klisza. Ale z drugiej strony - zawsze działa ;) .

Fakt że Bolton sczezł cieszy mnie niepomiernie. Mam nieśmiałą nadzieję, że teraz czas na LF ;) (wiem, marne szanse).


Co do Meeren, zdziwiło mnie że Tyrion zna historię uratowania KP. Wygląda na to, że „Jaime który mówi”, opowiedział ją w serialowej rzeczywistości masie ludzi. Nie jestem fanką Daenerys i smoków, więc jakoś szczególnie mnie nie porwały, ale wyglądały nieźle. Faktycznie szczęśliwy traf, że dwa mniejsze wyrąbały sobie drogę na wolność w odpowiednim momencie. ;) Ale cóż, Dany jak Jon. Ma fuksa. :P Porozumienie między nią a Yarą nawet wyszło sympatycznie, choć nie wiem co ci Żelaźni Ludzie będą robić, kiedy przestaną grabić. Zapomniało się rodowego zawołania?

Nigdy nie traktowałam serialu jako arcydzieła, od pierwszego sezonu był dla mnie rodzajem gadżetu do Sagi i może dlatego też nie mam (no, na ogół w każdym razie) osobistego stosunku do różnych głupot, które się serwuje. Lubię wątek północny. Cieszę się że Tormunda nie zabili. :) No i ciekawa jestem, czy po zwycięskiej bitwie, nie okaże się, że i Północ ma swoich „lordów spóźnionych”.
"Jestem ci wdzięczna, ale... byłeś już daleko. Dlaczego wróciłeś?
Przyszedł mu do głowy tuzin złośliwych odpowiedzi, każda okrutniejsza od poprzedniej, wzruszył jednak tylko ramionami.
– Przyśniłaś mi się – odparł. "

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Tywin » 20 cze 2016, o 20:39

Ale Sansa do niczego nie musiałaby się przyznawać. Powiedziałaby że spotkała się z Littlefingerem który obiecał że przyjdzie na odsiecz ale muszą poczekać. Dlaczego musiałaby przyznać że odrzuciła początkowo jego pomoc ? Przecież Jon nie wie kiedy siły Doliny zaczęły się gromadzić. Petyr by potwierdził i git. Bo przecież Sansa wiedziała o jego nadejściu. Gdyby nie, skąd wzięła by się przy nim podczas bitwy ?
Od tak przypadkiem spotkała go podczas przejażdżki ?
Co do nielogiczności bitwy. Interesuje sie reakcjami fanowskimi i na tyle co wiem mało kto zwróci na to uwagę. Sceny są Cool i wystarczy.

Nimue
Starsza siostra :)
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 gru 2004, o 08:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nimue » 20 cze 2016, o 21:08

Tywin - nie wiem do końca jak to widzą D&D, ale w moim odczuciu sprawa wygląda następująco: Sansa posłała LF do Siedmiu Piekieł, a potem (pod wpływem rzeczywistości) zmieniła zdanie i poprosiła go jednak o pomoc. Zwrotnego kruka nie dostała, więc nie mogła Jonowi tej pomocy na pewno obiecać, bo równie dobrze Paluch mógłby jej odpowiedzieć słowami z sygnaturki Bombacjusza. ;)

Moim zdaniem powinna była jednak powiedzieć jak było i wyjaśnić dlaczego nie ufa LF za grosz. Nie zrobiła tego i to było niemądre i chyba faktycznie brzemienne w skutki, ale w pewnym sensie mogę ją zrozumieć. I w sumie gdyby zrobiła tak jak radzisz, to dopiero weszłaby w jakieś porozumienie z LF żeby mamić Jona. To nie podobałoby mi się bardziej.
"Jestem ci wdzięczna, ale... byłeś już daleko. Dlaczego wróciłeś?
Przyszedł mu do głowy tuzin złośliwych odpowiedzi, każda okrutniejsza od poprzedniej, wzruszył jednak tylko ramionami.
– Przyśniłaś mi się – odparł. "

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: North Wolf » 20 cze 2016, o 21:12

Nie jestem zwolennikiem lewackich spisków, ale ten serial chyba jest tworzony przez osoby o ultralewicowych poglądach. Królowa Kramarzyca, królowa Smoczyca, królowa Wilczyca, niezwyciężona Brienne.

Smuci mnie to, że z Jona zrobiono idiotę. Następny po Stannisie ofiara braci debili.

No i jeszcze liczyłem, że na odsiecz przyszły rody z południowej części Północy (Manderly, Reed).

Jedyny plus to okrucieństwo Sansy. Wreszcie widać, że tysiące lat temu Starkowie zdobyli władzę na Północy nie przez dobrotliwość.

Kazak
Poziom 1
Rejestracja: 23 maja 2016, o 11:29

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Kazak » 20 cze 2016, o 21:15

North Wolf pisze:Nie jestem zwolennikiem lewackich spisków, ale ten serial chyba jest tworzony przez osoby o ultralewicowych poglądach. Królowa Kramarzyca, królowa Smoczyca, królowa Wilczyca, niezwyciężona Brienne.

Nic odkrywczego niestety. Nie da się od tego uciec, bo inaczej trzeba by się było całkowicie odciąć od seriali (chociaż ja tak zrobiłem i oglądam tylko Grę o Tron - co za dużo to niezdrowo). Można jedynie zacisnąć zęby i przemęczyć patologiczne fragmenty.

kukowsky
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sie 2013, o 14:40

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: kukowsky » 20 cze 2016, o 21:21

Noreen pisze:Tematów dotyczących serialu nie da się powoli czytać. Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy hejt. Ja rozumiem, że GoT z książkami ma już niewiele wspólnego oraz to, że nawet jako samodzielny twór jest pełen nielogiczności, ale żeby wylewać wiadro pomyj tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałam forum, żeby poczytać o spostrzeżeniach innych, bo zawsze ktoś zwrócił uwagę na coś czego ja nie zauważyłam. Teraz to po prostu sucha, mało zabawna karuzela hejtu... A przynajmniej w większości... :/

Tematów dotyczących serialu nie da się powoli czytać. Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy bezpodstawny zachwyt. Ja rozumiem, że GoT to produkcja wysokobudżetowa, nastawiona na szokowanie mas i schlebianie prostym instynktom, ale żeby wychwalać pod niebiosy to wątpliwe dzieło tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałem forum, żeby poczytać o spostrzeżeniach innych, bo zawsze ktoś wytknął jakąś lukę, coś, czego nie zauważyłem. Teraz to po prostu sucha, mało zabawna karuzela ochów i achów pełna przymykania oczu...

Proszę wybaczyć mi ten oczywisty plagiat Twojej wypowiedzi, ale po prostu zadziwia mnie to, że co tydzień ktoś w tematach odcinkowych ma pretensje do ludzi o to, że mówią źle o serialu. Jeśli ktoś chce bronić "Gry o tron", to niech ją broni, ale używanie argumentu "bo hejtowanie serialu jest meczące" jest mocno niewłaściwe. Twórcy serialu sami zatroszczyli się o to, że serial jest krytykowany. Powiem więcej - odnoszę wrażenie, że taka była już ich intencja. Skoro serial ogląda nam się źle, to dlaczego mamy o tym nie mówić?

* * *

Jak sobie wyobrażę te miliony wydane na ten odcinek, to chce mi się płakać...

[glow=red]Pany już nie Pany, Daenerys Królową Jest[/glow]
Cóż, wątek rozprawienia się z Panami nadzwyczaj przewidywalny. Ładne CGI smoków, choć drażni mnie ponownie pisanie wątku Daenerys tak, żeby było "epicko". Ten Pan rzucający tekst "Twoje rządy dobiegły końca" to taki klasyk, żeby tylko Danuta mogła zarzucić przewrotnym jednolinijkowcem zwiastującym rozpierduchę. Dziwią mnie smoki palące dobre statki, ale w sumie nie spodziewałem się niczego dobrego po tych scenach, a oglądało się całkiem całkiem. Na plus scena Daenerys i Tyriona. Przypominania Daenerys o naturze Aerysa nigdy dość.

[glow=red]Żelaźni w Meeren[/glow]
Koalicja Silnych Niezależnych Kobiet coraz bliżej. Czekamy teraz jeszcze tylko na Ellarię i Żmijowe Bękarcice. Ech, ten źle rozumiany feminizm psuje mi odbiór tego wątku, bo w sumie sama scena była bardzo przyjemna. Podobały mi się te negocjacje Yary i Daenerys. Były takie rzeczowe. Na minus jedynie Tyrion, który nagle zrobił się wrażliwy na punkcie żartowania z niepełnosprawności. Na te flirty Yary nawet przymykam oko, bo w sumie nawet nie mam nic przeciwko temu, by się wydarzyły. Jak fanficzyć, to na całego.

[glow=red]W obozie Jona[/glow]
Podobała mi się scena Davosa i Tormunda, która była taka ludzka i dobrze pokazująca charaktery obu postaci. Cieszy wspomnienie o Stannisie. Dziwi mnie jednak to, że wątek spalenia Shireen powraca dopiero po 10 odcinkach. Przecież już w finale ubiegłego sezonu Davos zdawał się sprawiać wrażenie, że domyśla się prawdy o Shireen. Ta scena z jeleniem sugeruje, że jednak coś na linii Davos-Melisandre się wydarzy.
Na minus Sansa, która wpierw domaga się atencji przy planowaniu bitwy, a potem zarzuca tekstem, że się nie zna. Sądziłem, że skoro już chce się zaangażować, to chociaż po to, by powiedzieć o wojskach Doliny, ale po co. Lepiej poświęcić wojska Północy i Dzikich tylko po to, by Littlefingerowi łatwiej było wydymać Starków. Wybitna głupota scenarzystów.
Melisandre powróciła po dłuższej nieobecności i w sumie scena z nią nic za bardzo nie wniosła. Jedynie powiedziała nam, że Jon nie ma plot armora u R'hllora. Chyba tą sceną twórcy chcieli, by ktoś uwierzył, że Jon może w Bitwie Bękartów zginąć. He he. Uwierzył ktoś? :D

[glow=red]Przed bitwą[/glow]
Wow, Rickon powrócił po dwóch sezonach nieobecności tylko po to, by mieć dwie sceny, w których nawet nie powiedział ani słowa. Warto było. Ale co tam. Dobrze jest zabić Starka. Scena na siłę dramatyczna i idiotyczna, choć nawet podobał mi się Ramsay w tej scenie, który był sadystą jak należy. Gdyby nie ta samobójcza szarża Jona, to oceniłbym tę scenę na plus, choć skojarzenia z Apocalyptyco były tu nieuniknione. Podobał mi się też Jon proponujący pojedynek. Nie ogarniam jednak wciąż, dlaczego był on zdecydowany atakować mając sześć razy mniej ludzi niż Ramsay... Twórców zbyt mocno poniosło.

[glow=red]Bitwa na otwartym polu[/glow]
Nie znam się na aspektach militarnych, więc nawet nie oglądało mi się tego aż tak źle. Nie zmienia to faktu, że była to najmniej emocjonująca bitwa w "Grze o tron". Podobał mi się Ramsay, który miał dobry plan na rozprawienie się z wojskami Jona. Podobał mi się Tormund i Davos, którzy w bitwie byli po prostu sobą. Nie podobało mi się zwolnione tempo i niepotrzebny patos. O "nieprzewidywalnym" pojawieniu się wojsk Doliny nawet nie wspomnę...

[glow=red]Winterfell[/glow]
Szkoda Wun Wuna. Boli mnie to, że nie dali mu żadnej zbroi i broni. Kurcze... Olbrzym zastępował im machiny oblężnicze, a ci puścili go całkiem odsłoniętego zamiast chronić go ponad wszystko. Jon okładający Ramsaya po pysku zawsze spoko. Fajne jest też to, że twórcy nie przedłużają i zabili nam Ramsaya jeszcze w tym odcinku. Śmierć z udziałem piesków dość dziwna, ale niech będzie...

Boli mnie to, że nie zobaczyliśmy w ogóle Ducha. Kurcze, jakąkolwiek scenę powinien dostać, skoro nawet pieski Ramsaya miały swoje pięć sekund.

Daję [glow=red]3[/glow], bo w sumie po wyłączeniu myślenia była to strawna papka to obejrzenia. Cieszy to, że twórcy nie wcisnęli żadnych żenujących zwrotów akcji w swoim stylu. Największy minus za zbyt jawne rzucanie w oczy widza plotarmorem Jona, który zdaje się być w pełni świadomy tego, że go posiada.
Moje strony poświęcone słowiańskiej kulturze: blog, fanpage.

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: North Wolf » 20 cze 2016, o 21:30

Noreen pisze:
PS. Nudne te już Wasze komiczne opisy, naprawdę mało śmieszne.


Zgadzam się z tym. Tematów dotyczących serialu nie da się powoli czytać. Czasem wydaje mi się, że trwa tu wyścig na najmocniejszy hejt. Ja rozumiem, że GoT z książkami ma już niewiele wspólnego oraz to, że nawet jako samodzielny twór jest pełen nielogiczności, ale żeby wylewać wiadro pomyj tydzień w tydzień?! Kiedyś od razu po seansie odpalałam forum, żeby poczytać o spostrzeżeniach innych, bo zawsze ktoś zwrócił uwagę na coś czego ja nie zauważyłam. Teraz to po prostu sucha, mało zabawna karuzela hejtu... A przynajmniej w większości... :/


Pewnie, najlepiej byłoby mówić, że wszystko jest piękne i wspaniałe. Bitwa była widowiskowa, ale debilna - chyba nawet Pigmeje w Afryce mieli lepszą taktykę kiedy napadali na sąsiednie plemiona niż Jon Snow i Młody Bolton. Wykrwawiona Północ jest wstanie zorganizować bitwę, gdzie jest 5-metrowy stos trupów. No i Bolton jako lord Północy przez jakieś pół sezonu nie wie o tym, że armia Doliny przeszła przesmyk.

Serial został skopany, bo z logiki zrobiono "k.....". Do tego dochodzą jakieś ideologiczne debilizmy z lewej strony. Ja wiem, że artyści najczęściej do lewacy, ale widzę jakąś feminizację i homoseksualizm. Gdyby to jeszcze było raz czy dwa na sezon, ale teraz widuję to kilka razy w odcinku.

Może inaczej - dla osób mających małe wymagania lub nielubiących myśleć (albo którym myślenie sprawia ból) serial jest fajny. Jeśli ktoś zna średniowiecze i książkę, to dostaje obrzydzenia.

Hansik
Poziom 1
Rejestracja: 20 lut 2013, o 01:46

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Hansik » 20 cze 2016, o 21:33

Dlaczego bitwa bękartów była strasznie głupia?
1. Sytuacja przed bitwą - Właściwie po co komu Melisandre? Jej umiejętnością było wypatrywanie przyszłości w ogniach, nawet jeśli odeszli od książki, gdzie jak sama twierdziła w widzeniu przyszłości w ogniu była najprawdopodobniej najlepsza na świecie, to w serialu też widziała zagrożenia. Jedyne co powiedziała Jonowi to nie przegraj, Nie wierzę, że nie zobaczyłaby czegoś tak wyrazistego jak zabicie Rickona na oczach brata. Gdzie do cholery jest Wilkor Jona?
Dlaczego nie wyposażyli w nic olbrzyma? Nie mam na myśl inic skomplikowanego żadnego super wielkeigo miecza. Zwykłe kamienie do rzucania wroga, żeby go sprowokować, prowizoryczny łuk czy też proca. A do walki z bliska konar drzewa, po drodze chyba było dużo drzew, znaleźć odpowiednie bądź połamać, nic trudnego. Olbrzym byłby 3 razy groźniejszy. Strasznie głupie to.
Czego Ramsay nie ma zbroi? Jeszcze się nie trafiło, żeby wielki lord nie miał zbroi w czasie bitwy. To jedna zp rzyczyn dla, której te bitwy przeżywają. A Ramsay jakiś kubraczek, po co komu zbroja na bitwę?

2. Prowokacja Ramsaya - Po tym jak puścił Rickona, Mógł wysłać olbrzyma, przypuszczalnie dobiegłby szybciej i zero ryzyka śmierci od paru strzał. Wreszcie głupia szarża Jona po śmierci Rickona, Zginął mu brat, więc chciał pozostawić swoją armię na pewną śmierć po tym jak zabiją jego? Naprawdę nie uważam, żeby Jon był taką osobą. Gdzie do cholery jest wilkor Jona?
3. Bitwa - plan Ramsaya strzelanie do swoich i wroga jednocześnie, taktycznie świetne, bo miał więcej ludzi, więc on mógł tracić. Ale ja się pytam kto ślepo wykonuje rozkazy kolesia, który poświęca własnych ludzi jak psy? Co wtedy powstrzymuje pierwszego lepszego gościa, który stał za nim od wbicia mu kosy w plecy? Okej, był straszny, ale myślę, że co najmniej kilkunastu chętnych by się znalazło, żeby zabić skurwysyna jednym ciosem w plecy.W tej konwencji co i rusz zabijają poprzdniego władcę, zupełnie bez konsekwencji, aż sięrzygać chce. Euron przyznał się, że zabił Balona i co? I nic. Sobie jest królem. Dorne to samo. Ramsay zabił ojca. W konwencji jaką narzucił serial nie ma absolutnie żadnych konsekwencji za zabicie dobrego, złego czy nijakiego władcy, a za wyjątkowego skurwysyna, absolutnie nic. Ostatecznie i tak mógłby ich poświęcić, a bez Ramsay nie ma bitwy. No i kolejna rzecz to odsiecz. Żeby dostać się do Winterfell przez Północ, trzeba minąć Fosę Cailin. Zastanawiam się jak to zrobiły wojska Littlefingera, jeszcze tak, że Ramsay nie wiedział. 300 łuczników w Fosie Cailin mogło zatrzymać niezłą armię. Dlatego Andalowie nigdy nie zdobyli Północy. Wreszcie nawet gdyby zdobyli to Ramsay dostałby kruka i wiedział o zagrożeniu z tyłu.
Podsumowując, wielcy stratedzy ni wpadają na najprostsze rozwiązania, potężne czarodziejki nagle nie mają swoich podstawowych mocy, wielkie armie mijają twierdzę, która nigdy dotąd nie została zdobyta w walce, Jon nagle zmienia swoją osobowość. W tym serialu nie uświadczysz już logiki.

DolorousMike
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2015, o 13:49

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: DolorousMike » 20 cze 2016, o 21:42

North Wolf pisze:Nie jestem zwolennikiem lewackich spisków, ale ten serial chyba jest tworzony przez osoby o ultralewicowych poglądach. Królowa Kramarzyca, królowa Smoczyca, królowa Wilczyca, niezwyciężona Brienne.



W dodatku wszystko zrobione przez dwóch Żydów wpatrzonych w starego hipisa. The horror. Trzy główne postacie kobiece i już można mówić ultralewicowości? Zresztą te postcie to i tak wydmuszki i szablonowe hollywoodzkie "silne kobiety", bo porządną postać kobiecą trzeba umieć napisać. Nie wiem też jakie konkretnie ideologiczne debilizmy masz na myśli. Jeden wątek gejowski i parę razy całujące się laski? Masz też brodaczy z maczugami, kultystów i lodowy mur na granicy więc chyba stare dobre wartości nie zostały jeszcze wyparte.
OHS KRWI
"Zastąpienie rdzenia przedłużonego przez dostarczony przez rząd moduł okazało się remedium na nocne moczenie Grzesia. Monisia sterowana jest implantem i codziennie zjada płatki do końca."

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 21:48

Kazak pisze:
North Wolf pisze:Nie jestem zwolennikiem lewackich spisków, ale ten serial chyba jest tworzony przez osoby o ultralewicowych poglądach. Królowa Kramarzyca, królowa Smoczyca, królowa Wilczyca, niezwyciężona Brienne.

Nic odkrywczego niestety. Nie da się od tego uciec, bo inaczej trzeba by się było całkowicie odciąć od seriali (chociaż ja tak zrobiłem i oglądam tylko Grę o Tron - co za dużo to niezdrowo). Można jedynie zacisnąć zęby i przemęczyć patologiczne fragmenty.


Serial został skopany, bo z logiki zrobiono "k.....". Do tego dochodzą jakieś ideologiczne debilizmy z lewej strony. Ja wiem, że artyści najczęściej do lewacy, ale widzę jakąś feminizację i homoseksualizm


Nie no racja, po co te kobiety w serialu. Skoro już te D&D tak odchodzą od pierwowzoru, to mogłyby chociaż wyciąć te lewackie zapędy Martina ze swojego dzieła i nie dawać homoseksualistów ani kobiet!!!

Czy wy tak serio...? :roll:

D&D trafiają często kulą w płot pokazując ukazując kobiety (zwłaszcza mierzi mnie kreacja Ellarii i Piaskowych Glizd), co zresztą ładnie wypunktował Cecylio w tym poście: http://ogienilod.in-mist.net/viewtopic.php?f=39&t=4539&p=138117#p138117
Także zamiast szukać śmiesznych spisków niczym eks-Królowa Regentka Ser C, zwalałabym raczej na nieumiejętność pokazania kobiet w sposób taki, jaki robi to Martin.
Zresztą, przecież Asha jest twardą laską w pierwowzorze, więc zupełnie nie rozumiem tych płaczów o Yarę. Dany książkowa ma aspiracje i ambicje (inna sprawa że jej to nie wychodzi, w serialu w sumie też), a Brienne jest wojowniczką, która też nie da sobie w kasze dmuchać. Problemem jest to, ze te dwie ostatnie są bardzo przerysowane a przez to irytujące, ale to nie jedyne przerysowanie postaci w tym serialu (patrz Melisandre, Jon, Stannis, Edmure, Euron i długo by wymieniać).

Also, śmieszy mnie hejt na scenę z Danką i Yarą. To, że dwie laski się dogadały i nie wydrapały sobie oczu pazurami w myśl alfasamczych poglądów jest shejtowane jako propagowanie feminizmu. Nawet jeżeli to feminizm, to co w tym złego? Miały sobie dać w mordę? A nie sorry, to zbyt męskie. Miały zacząć ciągnąć się za włosy i piszczeć?
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: North Wolf » 20 cze 2016, o 21:56

Co tam w książce? Kramarzyca w niewoli u Stannisa, Smoczyca błąka gdzieś na pustyni, a Wilczyca jest damą na dworze w Dolinie. A i niezwyciężona jest krok od powieszenia.

W dodatku wszystko zrobione przez dwóch Żydów wpatrzonych w starego hipisa.


Marlon Brando kiedyś wprost powiedział prawdę o Żydach i Hollywood, to potem chcieli się z nim sądzić i trzymali na dystans od Fabryki Snów.

Dziubell
Poziom 1
Rejestracja: 16 maja 2015, o 02:46

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Dziubell » 20 cze 2016, o 22:03

kukowsky pisze:zadziwia mnie to, że co tydzień ktoś w tematach odcinkowych ma pretensje do ludzi o to, że mówią źle o serialu. Jeśli ktoś chce bronić "Gry o tron", to niech ją broni, ale używanie argumentu "bo hejtowanie serialu jest meczące" jest mocno niewłaściwe. Twórcy serialu sami zatroszczyli się o to, że serial jest krytykowany. Powiem więcej - odnoszę wrażenie, że taka była już ich intencja. Skoro serial ogląda nam się źle, to dlaczego mamy o tym nie mówić?


Ja tylko krótko, bo nie chce wywoływać nie wiadomo jakiej wojny, więc - Sam lubię serial krytykować, gdy na to zasłuży. Czyli przez ostatnie 2 sezony bardzo często. Lubię również czytać jak krytykują go inni. ALE. Pragnę zauważyć, że między krytyką (taką z głową), a hejtem (bezmyślnym), jest dość spora różnica. I o ile jeszcze w piątym sezonie przeważała właśnie krytyka, poparta argumentami, sensownymi, i dobrze przedstawionymi, tak w tym sezonie bardzo często wygrywa hejt.

Pierwszy przykład, który przychodzi mi na myśl, to pierwszy(drugi?) odcinek obecnego sezonu. Gdy Darek i Jarek znajdują Jedyny Pierścień. W poprzednim sezonie, gdy Danka go upuściła, myślałem sobie "Jak oni go znajdą, to umrę ze śmiechu". W przedsezonowym trailerze, gdy widzieliśmy Jarka znajdującego pierścień, to już nawet nie myślałem nic, tylko zrobiłem jednego wielkiego facepalma. ALE. W samym odcinku....Wyszło to DUŻO lepiej niż mogłem przypuszczać, ba, nawet poszedłbym o krok dalej, i powiedział że miało to sens. Na Arenie Daznaka widzieli w którym kierunku odlatuje smok. Po drodze znajdowali "wskazówki", typu spalony baran, myślę że można założyć że nie jeden, dzięki czemu wiedzieli że idą w dobrym kierunku. A wokół samego pierścienia było gigantyczne pole wydeptanej trawy, którą zauważyło by nawet dziecko. Z malutkim fragmentem na środku, gdzie ewidentnie widać że ktoś stał. Kolejny raz powtórzę, nawet dziecko by to zauważyło, a dwójka doświadczonych facetów, szukających Zaginionej Danki...tym bardziej.

Dla mnie reakcje na tą scenę najlepiej pokazały, kto jeszcze serial krytykuje, a kto już hejtuje. Do krytykowania jednak wypadałoby uważnie serial oglądać, i rozumieć co się ogląda. A hejtować można w zasadzie nawet bez oglądania.

No, miało być krótko, a wyszło co wyszło. Pewnie niektórzy poczują się urażeni moim postem, powiem tylko tyle, że nie miałem na celu atakować nikogo, a jedynie podkreślić "problem" który w tym sezonie tutaj zauważyłem.
There are no men like me. There's only me.

hess
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 maja 2014, o 23:01

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: hess » 20 cze 2016, o 22:04

przepraszam, poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy nie zabito dziś ostatniej dobrze wykreowanej i granej postaci w serialu? Ramsaya Bastarda Boltona ? Shame of You D&Dupki.

Cukierkowy odcinek, niby oglądało się przyjemnie tą bitwę, ale nie potrafiłem się nią nacieszyć jak chociażby bitwą o mur czy o czarny nurt, które były gorzej zrealizowane. Niby fajne, ale jednak nie. Te stosy z ludzi tak równiutko poukładane, ta ostatnia strzała zabijająca Rickona kanibala. Jakie to wszystko perfekcyjne. Gandalf jak zwykle przyczynił się do zwycięstwa... tylko dlaczego zaatakował Pana Frodo, do diaska. Dark Sansa jak zwykle głupiutka, ale uważajcie, teraz jeszcze doprawiona czili od Rudej nastolatki, cóż to był za kunszt aktorski, cóż za uśmieszki ulepione z dumy, kapitalne, kapitalne. Cytrynowe ciasteczko nie zagrałoby tego lepiej kochanie.

Meeren jest tak beznadziejnie beznadziejne, wzruszający pokaz feminizmu w bonusie, wow, jakie to było marne. Brakuje tam tylko bękarcic i Kazimiery Sztuki/Szczuki(nie pamiętam nazwiska) bo w sumie Tyriona "co ja robię w tym serialu" Lanistera tak zniweczyli że fajnie się tam komponuje teraz w tej mogile. Wróć, a co by było gdyby, zastąpić go Kazią i ona by doradzała w tym burdelando tam? też to widzicie?. Krulowa, jest tak stanowcza i potężna, że chyba tylko Nocny Król i zombie Khala Drogo by ją odstresowali i namówili do oddania stolca. Smoki zawsze lądują na czas przy nodze, i czekają żeby mama je pogłaskała i zasewrowała czapi za dobrze zrobioną robotę. Zresztą czekam na Nocnego Króla, tylko On może uratować to królestwo stworzone przez D&D.

A teraz smakowite pyszności, już za Tydzień MATKA SMOKUF, TOMMEN KRUL KRULEWSKIEJ PRZYSTANI , BĘKARCICE I WIELKA ZEMSTA DAVOSA SIŁORTA, zacieram rączki moi drodzy.

ps. Zabili mojego lubego Boltona, czyżbym musiał dać 2/6? i jak tu nie narzekać. Bo po dobrym odcinku marny, chociaż podobno poprzedni był mierny. Sam już nie wiem. Co zrobić. 2/6
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 22:19 przez hess, łącznie zmieniany 1 raz.

Esme
Poziom 6
Rejestracja: 12 paź 2008, o 20:06

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Esme » 20 cze 2016, o 22:10

Naprawdę bardzo podobała mi się bitwa, chociaż poczucie realizmu trzeba było momentami odwiesić na kołek. Mało dialogów, dużo CGI, biorąc pod uwagę osiągnięcia z poprzedniego odcinka to chyba dobrze. W każdym razie było epicko.

Znajduję dziwną sadystyczną przyjemność w fakcie, że Jon w swojej pierwszej wielkiej bitwie zajęty był głównie robieniem z siebie idioty. Wyszło w sumie całkiem interesująco, bo nagle okazało się, że zaatakował nie tylko znacznie silniejszą armię, ale też o wiele lepszego dowódcę. Ramsay był zwyczajnie lepszy i tak, Jon dał się sprowokować jak dziecko i przegrał właściwie na własne życzenie. Ciekawe, czy zostaną z tego wyciągnięte jakieś wnioski. Pewnie nie, a szkoda. Tormund z Davosem powinni poważnie się zastanowić, czy pozwolić Jonowi dowodzić czymkolwiek. Na koniec wjazd armii Doliny, również odpowiednio epicki, kazał mi się zastanowić, kto właściwie teraz rządzi Północą? Wychodzi na to, że Littlefinger, jako faktyczny zwycięzca bitwy i przy okazji jedyny posiadacz armii.
There will be nowhere to hide.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 22:13

Co tam w książce? Kramarzyca w niewoli u Stannisa, Smoczyca błąka gdzieś na pustyni, a Wilczyca jest damą na dworze w Dolinie. A i niezwyciężona jest krok od powieszenia.


LOL, i co z tego, że w niewoli? A, rozumiem. Niewola dla kobiety to stan naturalny. XD XD XD
Kij tam, że podczas książki pokazała, że ma więcej rozumu niż Euron, Balon czy Victarion (choć przy tym to nietrudno) czy ego na swoim miejscu w przeciwieństwie do Theona. Ważne, że Stannis pokazał gdzie jej miejsce (Stannis, którego prawą ręką jest kobieta i który walczy o tron dla córki).
Dany zaś dopiero co pokazała jaja i ogarnęła smoka zjadającego ludzi (nie lubię Dany, ale ten moment zaliczam jej na plus).

Baj de łej, serial wyprzedził książkę. Tak w razie gdybyś nie zauważył. Chyba, że twierdzisz, że Dany będzie błądziła po stepie a Asha sterczała w niewoli u Stannisa do końca sagi.

Nie rozumiem zaś jak Sansa serialowa miałaby być jakimś manifestem feministycznym. Została przez D&D wrzucona w boltońskie piekło i zgwałcona w imię shock value. Dziwne, że się dziewczyna mści? Rozumiem, że ma ciągle omdlewać w ramionach Jona/LFa, żeby żadnego człowieka ze "starymi, dobrymi" wartościami nie obrażało?
Cholera, mnie jej przerysowanie denerwuje, ale ze względu na psychologię (a raczej jej brak), a nie jakiś spisek.

Dziubell, może masz i rację, że emocje negatywne często gęsto się tu ścielą, niczym trup na pobojowisku pod Winterfell. Niemniej jednak myślę, że na niesprawiedliwą krytykę należy reagować od razu. Ja pewnie sama często jestem tego winna :D, przyznaję, zresztą czepiłam się błędnie o te Bliźniaki i Blackfisha, choć nie powinnam. Wystarczy wytknąć błędy, co też zostało zrobione i jakiś poziom dyskusji będzie zachowany. Nie kieruję tego do ciebie, po prostu szukam rozwiązania tej sytuacji.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

maciupka
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 paź 2014, o 18:16

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: maciupka » 20 cze 2016, o 22:14

Dałam 5, bo nieźle się oglądało. Choć, hmm, pomyślmy- po Porne prawie wszystko dobrze mi się ogląda.

Meereen- Plus za całkiem fajne smoki, choć badassowości Danki nie mogę zdzierżyć. Może bardziej kupowałabym jej postać, gdyby D&D w końcu przestali kreować ją na Mhysę "tak trzeba" Targaryen i przyznali, że latorośl idzie w ślady swojego ojca. Chyba trzeba przywyknąć do tego, że kiedy inna postać robi złe rzeczy to dlatego, że jest psycholem i fanatykiem, a gdy robi to Danka, to jest spoko, nie ma innej rady.
Uśmiechnęłam się na słowa Tyriona o rozwoju miasta, a jeszcze bardziej na to, że Kaliszi to łyknęła.
Choć najbardziej to się roześmiałam, kiedy święta Danuta zabroniła żelazkom rabowania i gwałtów- jak zauważyli przedmówcy jedzie na siedem królestw z bandą brutalnych dzikusów, rozumiem jednak, że seksapil Darka na czele będzie ich trzymał w ryzach.
Ciekawe swoją drogą, co Yara (jeśli odzyska tron z kamienia) będzie właściwie robić bez wypraw łupieżczych. Rozumiem, że hasło rodowe idzie wiosłować z Gendrym.
Obrażony, zakompleksiony Tyrion to być może regres, choć ja zawsze miałam wrażenie, że ten niby dystans karła to była gra na pokaz, więc nie mam pretensji- nawet miło mi się patrzyło na ból jego tylnej części ciała.

No ale zostawiam Meereen, bo nie dla tego wątku oglądałam odcinek.

Bitwa bękartów- nie znam się kompletnie na bitwach, więc pewnie błędy, które innych kuły w oczy mnie nie bolały. Zabolała mnie natomiast nadęta, sfochowana i mająca w głębokim poważaniu życie Jona i jego ludzie Sansa. Czy bitwa o Winterfell była jej pomysłem? Tak. Czy bezpośrednio sama narażała w niej życie?
Nie.
Narażał je Jon i jego ludzie. A mimo to lady Stark Lannister Bolton nie uznała za stosowne poinformować go, że Petyr "teleporter" Baelish czeka za rogiem z armią Doliny. A skoro nadjechała z LFGandalfem to raczej nikomu nie wciśnie, że odsiecz była dla niej zaskoczeniem. Na miejscu Jona pokazałabym jej środkowy palec i powróciła w Bieszczady (na Mur). Bo jeśli Petyr nie wyzbędzie się resztek szarych komórek, to nie ma opcji, żeby oddał Winterfell Jonowi, w końcu większość północnych armii ostało się jako miły prezent powitalny dla Nocnego Króla, a małżeństwo ze Starkówną i prawie nienaruszona armia dadzą mu wszystkie przymioty niezbędne do zostania namiestnikiem Północy. Jeśli więc Jon znów na się smutny snuć po planie, to wolę, żeby z Tormundem zabrali manatki i pojechali na zupę z brukwi do Edda.

Co do Rickona, to jego śmierć nie była zaskoczeniem, choć trochę zabolała. Do niebiegania zygzakiem się nie czepiam, bo zakładam, że dzieciak był zbyt przerażony, żeby to rozkminić.

WunWun :( [*]

Mordobicie Ramsa zawsze spoko, choć nie wiem, czemu najpierw odrzucił pojedynek na gołe klaty- wygrałby w sekundę. Karmienie piesków mi się podobało, choć uśmiech Sansy raczej nie świadczył o odczutej uldze, tylko satysfakcji- czyżbyśmy mieli złego Starka?
" A wszystko to jest identycznie trwałe jak numer telefonu na pudelku zapałek... "

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: North Wolf » 20 cze 2016, o 22:15

Il Biondo pisze:Nie no racja, po co te kobiety w serialu. Skoro już te D&D tak odchodzą od pierwowzoru, to mogłyby chociaż wyciąć te lewackie zapędy Martina ze swojego dzieła i nie dawać homoseksualistów ani kobiet!!!

Czy wy tak serio...? :roll:


Wszystko zostałoby im wybaczone, gdyby miało ręce i nogi.

D&D trafiają często kulą w płot pokazując ukazując kobiety (zwłaszcza mierzi mnie kreacja Ellarii i Piaskowych Glizd), co zresztą ładnie wypunktował Cecylio w tym poście


Tego nawet nie warto wspominać. Zamach stanu w Dorne o którym nikt nic nie wie. To jeszcze bardziej głupie niż niewidzialna armia Doliny, która przeszła Fosę.

Także zamiast szukać śmiesznych spisków niczym eks-Królowa Regentka Ser C, zwalałabym raczej na nieumiejętność pokazania kobiet w sposób taki, jaki robi to Martin.


Nie mówię o lewackim spisku, tylko poglądach autorów tego filmu. Wjeżdżają z tym tak jak z socjalizmem w czasach słusznie minionych.

Zresztą, przecież Asha jest twardą laską w pierwowzorze, więc zupełnie nie rozumiem tych płaczów o Yarę. Dany książkowa ma aspiracje i ambicje (inna sprawa że jej to nie wychodzi, w serialu w sumie też), a Brienne jest wojowniczką, która też nie da sobie w kasze dmuchać.


Asha która uciekła z Deepwood Motte razem z bratem-nieudacznikiem jest w stanie ukraść Żelazną Flotę Euronowi i Victarionowi, gdzie pierwszy jest ultrabogaty a drugi jest jej wieloletnim wodzem. Smoczyca od tak spaliła przypakowanych khalów - w międzyczasie żaden z nich nie wpadł na to, żeby ją udusić gołymi rękami. I nagle smoki stały się posłuszne, bez żadnej tresury! Pewnie Brienne jest w stanie razem z Podrickiem (jest lepsza od tych co bronili wieżę Lyanny?) zabić 12 rycerzy tuż po śniadaniu.

Problemem jest to, ze te dwie ostatnie są bardzo przerysowane a przez to irytujące, ale to nie jedyne przerysowanie postaci w tym serialu (patrz Melisandre, Jon, Stannis, Edmure, Euron i długo by wymieniać).


I tutaj jest sedno - ze Stannisa zrobiono wariata i nieudacznika (a był świetnym wodzem i politykiem - potrafił zdobyć serca ludzi Północy w przeciwieństwie do serialowego Jona i Sansy). Z Eurona chyba chcą zrobić to samo. a był mistrzem "dziel i rządź":. I tak rozwalono szereg dobrych postaci, żeby promować postacie kobiece.

Also, śmieszy mnie hejt na scenę z Danką i Yarą. To, że dwie laski się dogadały i nie wydrapały sobie oczu pazurami w myśl alfasamczych poglądów jest shejtowane jako propagowanie feminizmu. Nawet jeżeli to feminizm, to co w tym złego? Miały sobie dać w mordę? A nie sorry, to zbyt męskie. Miały zacząć ciągnąć się za włosy i piszczeć?


Debilne teksty, że "musimy pokazać jak kobiety mogą rządzić" zamiast normalnego dealu - my zawozimy Ciebie do Westeros, a tym nam oddajesz Żelazne Wyspy.

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Vivien » 20 cze 2016, o 22:20

North Wolf pisze:Może inaczej - dla osób mających małe wymagania lub nielubiących myśleć (albo którym myślenie sprawia ból) serial jest fajny. Jeśli ktoś zna średniowiecze i książkę, to dostaje obrzydzenia.

Poza falą hejtu na serial, której coraz tu więcej, to uwielbiam takie perełki, jak ten Twój komentarz. Serial może Ci się nie podobać, możesz nawet rzygać z tego obrzydzenia, ale proszę Cię bardzo bez takich komentarzy na temat intelektu i (nie)myślenia osób, które uważają inaczej.
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

dAgger
Poziom 1
Rejestracja: 21 cze 2015, o 19:03

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: dAgger » 20 cze 2016, o 22:22

Naprawdę chciałbym podyskutować, ale jak ktoś mi wyjeżdża z jakimiś teoriami nt. lewactwa i Hollywood...

Wyobraźcie sobie, że nie wszyscy oglądający to historycy z doktoratem ze średniowiecza, nie miłośnicy balistyki i taktyk wojennych, nie znawcy sposobów walki olbrzymów w oparciu o wybrane dzieła literackie. Jon mógł to, mógł tamto, ale przecież Ramsey mógł strzelic tu, a nie tam, a Rickon biec zygzakiem. Aragorn też nie musiał wysyłać elfów na pierwszą linię, wszak to złota krew. Mógł też powiedzieć Theodenowi, żeby wyczekać jak najdłużej, bo Rohimirrowie pędzą ile sił w końskich kopytach. Hmmm, Eowina mogła w sumie zginąć z szarży Elifantów, no i od setek strzał ich jeźdźców. ALE TO SIĘ NIE STAŁO!
Nie rozumiem czemu nie cieszyć się ze wspaniałego zwycięstwa i powrotu sztandarów Starków na mury Winterfell? Dlaczego mam rozkminiać, gdy największa zakała tego świata (tak wiem, Euron molestuje braci) ginie od ciosu w twarz starszego brata? Powinniśmy się cieszyć, a narzekacie, że dostaliście jedną gwiazdkę, a zasługujecie na dwie. Wyśmiewanie braku takiego rozwiązania, a nie innego, to jak tupnięcie nóżkami rozbeczanego dzieciaka. To tylko serial, wyobraźni nie macie?

EDIT. Poprawione, przepraszam:)
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 22:33 przez dAgger, łącznie zmieniany 1 raz.

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: North Wolf » 20 cze 2016, o 22:30

Il Biondo pisze:LOL, i co z tego, że w niewoli? A, rozumiem. Niewola dla kobiety to stan naturalny. XD XD XD


To już twoje zdanie. Jak chcesz to sobie szukaj "Pana".

Kij tam, że podczas książki pokazała, że ma więcej rozumu niż Euron, Balon czy Victarion (choć przy tym to nietrudno) czy ego na swoim miejscu w przeciwieństwie do Theona.


Powiedz mi, gdzie Euron pokazał, że nie ma rozumu? To świetny polityk - od razu wybił lub zyskał wierność swoich przeciwników na Żelaznych Wyspach, odpowiednio stosując siłę i dyplomację. Zamiast łupić biedną Północ, zaatakował bogate i bezbronne Reach. Popełnił tylko błądd, że wysłał Victariona do Danki, ale musiał to zrobić, bo Żelaźni Ludzie woleli łupić Reach niż płynąć na drugi kontynent.

Ważne, że Stannis pokazał gdzie jej miejsce (Stannis, którego prawą ręką jest kobieta i który walczy o tron dla córki).


Jakbyś chciała zauważyć, Stannis na Północy sobie świetnie radzi bez kobiety-doradcy (i cebulowego rycerza) i darzy córkę wielką miłością, a nie chce palić ją żywcem. Przed bitwą z Boltonami zażądał od swojego wysłannika do Bravoos przysięgi, że nawet jak Stannis zginie to Massey dalej będzie walczył o tron dla niej. Naprawdę wolałbym Shireen przy życiu niż Dankę. I jakiż ze mnie antyfeminista?

Baj de łej, serial wyprzedził książkę. Tak w razie gdybyś nie zauważył. Chyba, że twierdzisz, że Dany będzie błądziła po stepie a Asha sterczała w niewoli u Stannisa do końca sagi.


Dziwne, fragmenty o tym, że Stannis zdobył poparcie połowy Północy (więcej niż Jon i Sansa) czy szykuję Boltonom zimną kąpiel w zamarzniętym jeziorze były już powszechnie znane.

Nie rozumiem zaś jak Sansa serialowa miałaby być jakimś manifestem feministycznym. Została przez D&D wrzucona w boltońskie piekło i zgwałcona w imię shock value. Dziwne, że się dziewczyna mści?


Uwierz mi, że oddanie Ramsay'a ogarom było jedyną naprawdę dobrą sceną w tym odcinku i cieszę się, że Starkowie wracają do swoich wczesnoplemiennych korzeni.

Nimue
Starsza siostra :)
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 gru 2004, o 08:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nimue » 20 cze 2016, o 22:31

Vivien - słuszna uwaga. Z drugiej strony - dAgger - od gówniarzy też niemiło wyzywać. ;)

Proszę zarówno zwolenników jak i przeciwników tego odcinka, oraz serialu w ogólności, o odrobinę empatii i zastanowienia się, czy ostro wyrażone opinie na temat czyichś gustów nie sprawią komuś przykrości. Bo sprawianie przykrości jest regulaminowo zabronione. ;) Skupcie się na postaciach fikcyjnych, ewentualnie na D&D, bo oni chociaż biorą za to pieniądze.
"Jestem ci wdzięczna, ale... byłeś już daleko. Dlaczego wróciłeś?
Przyszedł mu do głowy tuzin złośliwych odpowiedzi, każda okrutniejsza od poprzedniej, wzruszył jednak tylko ramionami.
– Przyśniłaś mi się – odparł. "

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 22:38

North Wolf pisze:Wszystko zostałoby im wybaczone, gdyby miało ręce i nogi.

No, tak jak i mnóstwo innych wpadek. Zrozum, że nie ma żadnego spisku, jest tylko nieudana psychologia i przerysowywanie postaci Martina.

Tego nawet nie warto wspominać. Zamach stanu w Dorne o którym nikt nic nie wie. To jeszcze bardziej głupie niż niewidzialna armia Doliny, która przeszła Fosę.

A właśnie, że warto. Przykład debilnych wręcz Ellarii i Sandsnejków pokazuje, że D&D bardziej ośmieszają niż chwalą idee feministyczne i nawet ślepa Arya to widzi.


Nie mówię o lewackim spisku, tylko poglądach autorów tego filmu. Wjeżdżają z tym tak jak z socjalizmem w czasach słusznie minionych.


A jakie to poglądy? Serio, ciekawa jestem. BTW. Martin ma lewicowe poglądy, diluj z tym. To, co robią D&D to przerysowanie tego i tyle.

Asha która uciekła z Deepwood Motte razem z bratem-nieudacznikiem jest w stanie ukraść Żelazną Flotę Euronowi i Victarionowi, gdzie pierwszy jest ultrabogaty a drugi jest jej wieloletnim wodzem. Smoczyca od tak spaliła przypakowanych khalów - w międzyczasie żaden z nich nie wpadł na to, żeby ją udusić gołymi rękami. I nagle smoki stały się posłuszne, bez żadnej tresury! Pewnie Brienne jest w stanie razem z Podrickiem (jest lepsza od tych co bronili wieżę Lyanny?) zabić 12 rycerzy tuż po śniadaniu.

Victarion to idiota, więc co się dziwisz. Sam pan Martin powiedział.
Euron, co z tego, że inteligentna bestia, ale zarazem psychopata, szaleniec i bluźnierca.
Asha to córka Balona, która jest zdrowa na umyśle i całkiem inteligentna, proponująca Żelaznym dobry deal. Spoiler z Wichrów
Spoiler:

Ty jedyne co widzisz, to płeć.
Zresztą, pogubiłam się czy mówisz o serialu czy o książce. :v

Danka poganiająca smoki bez żadnej tresury to idiotyzm, ale jak to ma się do twojej tezy, że D&D propagują swoje poglądy? Ej, to na zasadzie szybkiego teleportu LF można wywnioskować, że D&D propagują szowinizm? Idiotyzm, ułatwianie działań postaci = jak nic prezentowanie swoich poglądów. Wszystko mu się udaje i tak dalej.
Kolejny przykład, szczęśliwe dziecko D&D, Ramsay, gwałciciel i psychopata (radość sprawia mu cierpienie kobiet na które poluje), któremu radośnie szło aż do momentu, kiedy Jon go schwytał (tylko dlatego, że Jon więcej plot armoru niż drugi Snow). Rozumiem, że otaczanie pewną sympatią tej postaci przez twórców (bo mu się za wiele o wiele udaje), to też feminizm?
Kolejny, Wielki Wróbel, któremu udaje się zniewolić kobiety i jeszcze je poniżać. No jak nic, D&D prezentują swoje poglądy.
Sorry, ale to tak nie działa.
Brienne jest przerysowana, zgadzam się, niemniej jednak równie przerysowane są inne postaci, często też męskie.

I tutaj jest sedno - ze Stannisa zrobiono wariata i nieudacznika (a był świetnym wodzem i politykiem - potrafił zdobyć serca ludzi Północy w przeciwieństwie do serialowego Jona i Sansy). Z Eurona chyba chcą zrobić to samo. a był mistrzem "dziel i rządź":. I tak rozwalono szereg dobrych postaci, żeby promować postacie kobiece.


Z tymi sercami to już nie przesadzaj, bo to głównie Jon w książce mu pomógł XD Gdyby nie Jon, Stannis byłby w głębokiej pupci.
Nie wiem, naprawdę nie wiem jakim cudem serialowy Stannis ucierpiał na rzecz lepszego kreowania kobiet? Przecież z Melisandre zrobiono jeszcze gorszą postać niż jego, Brienne zaś okazuje się niehonorową, zaślepioną zemstą osobą (dobija umierającego Stasia, oddaje się zemście zamiast skupić się na ratowaniu Sansy).

Debilne teksty, że "musimy pokazać jak kobiety mogą rządzić" zamiast normalnego dealu - my zawozimy Ciebie do Westeros, a tym nam oddajesz Żelazne Wyspy.


No, bo w sumie Yara ma słuszny ból duszy o to, że nie wybrano ją tylko ze względu na to, że jest kobietą. Na rzecz wiejskiego idioty, który chwali się wielkim przyrodzeniem.
A przytakująca Danka jest śmieszna, bo z odcinka na odcinek udawania, że nie potrafi rządzić. To imo pokazuje jej arogancję, chociaż być może D&D widzą to jako coś cool, bo wyraźniej tę postać bardziej lubią niż inne (ale lubią też Tyriona, więc znów teza o ich manifeście upada niczym Mur w przyszłych odcinkach/sezonach). Chociaż nie, to na 100% lewacki spisek xD
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: North Wolf » 20 cze 2016, o 22:42

dAgger pisze:Wyobraźcie sobie, że nie wszyscy oglądający to historycy z doktoratem ze średniowiecza, nie miłośnicy balistyki i taktyk wojennych, nie znawcy sposobów walki olbrzymów w oparciu o wybrane dzieła literackie. Jon mógł to, mógł tamto, ale przecież Ramsey mógł strzelic tu, a nie tam, a Rickon biec zygzakiem.


Pewnie, najlepiej niech wszyscy się zachwycają serialem jak realnym socjalizmem, bo nie wolno krytykować! To jest normalne, że Jon stojąc przez 2 minuty przed 500 łucznikami bez hełmu nie tylko przeżył, ale i nie oberwał. To normalne, że wolał się rzucić z mieczykiem na Boltona, ryzykując upadek morale swoich ludzi. To normalne, że w czasie bitwy trupy automatycznie układają się piętrowo.

Nie rozumiem czemu nie cieszyć się ze wspaniałego zwycięstwa i powrotu sztandarów Starków na mury Winterfell?


Ja na szczęście mam swoje życie i powrót sztandarów Starków na mury Winterfell nie jest dla mnie czymś tak ważnym, żebym przestał oceniać serial. Powiedz mi, jakim cudem rycerze Doliny przeszli przesmyk bez większych strat. Albo ułatwię Tobie - jakim cudem teleportowali się po Winterfell. Wybuchła krucza epidemia?

Można wiele złego powiedzieć o młodym Boltonie, ale na tle Jona Snow był Napoleonem.

Wyśmiewanie braku takiego rozwiązania, a nie innego, to jak tupnięcie nóżkami rozbeczanego gówniarza. To tylko serial, wyobraźni nie macie?


Najpierw walisz teksty, że powinniśmy cieszyć się ze zwycięstwa Starków i przestać oceniać serial, a teraz mówisz, że to "tylko serial". Panowie D&D rozsiewają utratę logicznego myślenia?

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 22:58

Panowie D&D rozsiewają utratę logicznego myślenia?



Ej, ale może bez takich wycieczek? Można się pokłócić o sens zastosowanych rozwiązań w serialu, ale to, że ktoś nie przyjmuje twojego punktu widzenia nie upoważnia cię do takich uwag.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

mortuus10
Poziom 1
Rejestracja: 5 lip 2015, o 14:41

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: mortuus10 » 20 cze 2016, o 23:01

Może i Ramsay był Napoleonem ale Jon wtedy jest Aleksander Macedoński,który jak wiemy walczył w pierwszej linii ze swoim wojskiem i wydaje mi się że Aleksander więcej podbił.Poza tym nie wiemy co Jon widział po smierci wydaje się nieśmiertelny.

North Wolf
Poziom 2
Rejestracja: 11 sty 2015, o 20:12

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: North Wolf » 20 cze 2016, o 23:02

Il Biondo pisze:A właśnie, że warto. Przykład debilnych wręcz Ellarii i Sandsnejków pokazuje, że D&D bardziej ośmieszają niż chwalą idee feministyczne i nawet ślepa Arya to widzi.


Widzisz, zgadzasz się ze mną. Sama widzisz, że coś jest nie tak.

A jakie to poglądy? Serio, ciekawa jestem. BTW. Martin jest "lewakiem", diluj z tym.


Wcześniej Tobie wymieniałem. Nie wiem jaki jest Martin.

Victarion to idiota, więc co się dziwisz. Sam pan Martin powiedział.


Co nie zmienia faktu, że autorytet na Żelaznych Wyspach.

Euron, co z tego, że inteligentna bestia, ale zarazem psychopata, szaleniec i bluźnierca.


Euron jest jeszcze lepszy od Ramsay'a, bo jest świetnym politykiem i nie jest okrutny kiedy sprawę można rozwiązać delikatnie. Miał przeciwko sobie połowę Żelaznych Wysp, ale udało mu się zdobyć i utrzymać władzę.

Asha to córka Balona, która jest zdrowa na umyśle i całkiem inteligentna, proponująca Żelaznym dobry deal. Spoiler z Wichrów
Spoiler:


Aeron nie cierpiał Eurona przede wszystkim z jednego powodu - jego brat gardził religią w Utopionego Boga i Aeron robił wszystko, żeby nie zdobył tronu.

Danka poganiająca smoki bez żadnej tresury to idiotyzm, ale jak to ma się do twojej tezy, że D&D propagują swoje poglądy?


Może robią to dlatego, bo Danka jest idolką dla gimnazjalnej części widzów płci żeńskiej.

Ej, to na zasadzie szybkiego teleportu LF można wywnioskować, że D&D propagują szowinizm? Idiotyzm, ułatwianie działań postaci = jak nic prezentowanie swoich poglądów. Wszystko mu się udaje i tak dalej.


Na pewno propagują debilizm. Najpierw słyszę, że Fosa Calin jest nie do przejścia. A potem dowiaduje się, że przynajmniej kilkutysięczna armia może bezszelestnie przejść kilkaset kilometrów.

Kolejny przykład, szczęśliwe dziecko D&D, Ramsay, gwałciciel i psychopata (radość sprawia mu cierpienie kobiet na które poluje), któremu radośnie szło aż do momentu, kiedy Jon go schwytał (tylko dlatego, że Jon więcej plot armoru niż drugi Snow). Rozumiem, że otaczanie pewną sympatią tej postaci przez twórców (bo mu się za wiele o wiele udaje), to też feminizm?


Już samo to, że Ramsay poszedł do bitwy bez zbroi bardzo źle świadczy o twórcach serialu.

Z tymi sercami to już nie przesadzaj, bo to głównie Jon w książce mu pomógł XD Gdyby nie Jon, Stannis byłby w głębokiej pupci.


Ale posłuchał Jona i spora część Północy uznała Stannisa za króla.

Nie wiem, naprawdę nie wiem jakim cudem serialowy Stannis ucierpiał na rzecz lepszego kreowania kobiet? Przecież z Melisandre zrobiono jeszcze gorszą postać niż jego, Brienne zaś okazuje się niehonorową, zaślepioną zemstą osobą (dobija umierającego Stasia, oddaje się zemście zamiast skupić się na ratowaniu Sansy).


No ucierpiał na tym, że zrobiono z niego idiotę. Doskonale pamiętam fragmenty z książki, jak u Stannisa były dwa silne stronnictwa - ludzie króla (wierzący w Siedmiu) i ludzie królowej (wierzący w Chlora). I Stannis w zależności od potrzeb lawirował między nimi, czyli raz słuchał Davosa, raz Melisandre. A tutaj mamy pantofla.

No, bo w sumie Yara ma słuszny ból duszy o to, że nie wybrano ją tylko ze względu na to, że jest kobietą. Na rzecz wiejskiego idioty, który chwali się wielkim przyrodzeniem.


Pretensje kieruj do twórców serialu. Euron wygrał tak naprawdę nie dlatego, że ma wielkie przyrodzenie, ale po prostu miał bardzo dużo złota i przekupił wyborców. No i miał sensowny plan polityczny, czyli łupienia bogatego i bezbronnego zachodniego wybrzeża Południa, a nie biednej Północy.

A przytakująca Danka jest śmieszna, bo z odcinka na odcinek udawania, że nie potrafi rządzić. To imo pokazuje jej arogancję, chociaż być może D&D widzą to jako coś cool, bo wyraźniej tę postać bardziej lubią niż inne (ale lubią też Tyriona, więc znów teza o ich manifeście upada niczym Mur w przyszłych odcinkach/sezonach). Chociaż nie, to na 100% lewacki spisek xD


Danka w książce została przedstawiona jako osoba, która nie jest w stanie rządzić miastem, a ma aspiracje na królestwa. W serialu jest jakimś mężem stanu w spódnicy.

dAgger
Poziom 1
Rejestracja: 21 cze 2015, o 19:03

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: dAgger » 20 cze 2016, o 23:04

Chodzi mi o to, że walczysz o to tak zajadle, jakbyś zapłacił milion dolarów na produkcję i Cię oszukali. Martell też zginął, chociaż MÓGŁ dobić Górę bez pogaduszek, i co? Mam wołać o pomstę do losu, bo to niesprawiedliwe, albo nielogiczne? To serial. Film. Produkcja. W serialu nikt nie wspomina o przesmyku, o mapie Westeros itd. W książce dostaniesz inne rozwiązanie, bo serial nie odzwierciedla książki. Jak żaden film. Fajnie, że masz wiedzę nt. przesmyków, pagórków i wiesz, że to nie takie łatwe przejść ot tak niezauważonym. Ale, znowu odniosę się do Władcy Pierścieni, czy taka armia Theodena, która szła na Gondor, również nie mogła być wcześniej rozpoznana? Chodzi mi o to, że to jest dzieło. Filmowe, na podstawie literackiego. Ma Ci wnieść wartość dodaną do Twego żywota, pobudzić wyobraźnię, wzbudzić emocje. Z jednej strony to dobrze, że masz inne zdanie, bo szukasz logiczniejszego rozwiązania, myślisz. Ja też, ale przyjmuję serial jako historię ludzi naiwnych i realistów, głupich i mądrych, doświadczonych i młokosów, porywczych i spokojnych. I nie mam zamiaru gdybać, że ktoś mógłby zachować się inaczej.

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Noreen » 20 cze 2016, o 23:14

Może inaczej - dla osób mających małe wymagania lub nielubiących myśleć (albo którym myślenie sprawia ból) serial jest fajny. Jeśli ktoś zna średniowiecze i książkę, to dostaje obrzydzenia.


North Wolf może i jestem do tył z myśleniem, ale milej by było gdybyś mi jednak tego nie wypominał. Z Twojego punktu widzenia wynika, że serial można jedynie hejtować. Nie ma miejsca na pozytywne komentarze.

Proszę wybaczyć mi ten oczywisty plagiat Twojej wypowiedzi, ale po prostu zadziwia mnie to, że co tydzień ktoś w tematach odcinkowych ma pretensje do ludzi o to, że mówią źle o serialu.


kukowsky nie ma problemu :-) bardzo ładnie wyszedł Ci ten plagiat. Nie wiedziałam nawet, że z tego co piszę można takie cuda układać.
Wracając do serialu, nie twierdzę, że krytyka jest czymś złym. Chodziło mi o skrajne reakcje na temat każdego z odcinków. Ostatecznie zresztą, oddalam zarzut... A niech się dzieje co chce.

Pragnę zauważyć, że między krytyką (taką z głową), a hejtem (bezmyślnym), jest dość spora różnica. I o ile jeszcze w piątym sezonie przeważała właśnie krytyka, poparta argumentami, sensownymi, i dobrze przedstawionymi, tak w tym sezonie bardzo często wygrywa hejt.


Dziubell :-D właśnie o to mi chodziło.
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Il Biondo » 20 cze 2016, o 23:19

North Wolf pisze:Widzisz, zgadzasz się ze mną. Sama widzisz, że coś jest nie tak.


No jest coś nie tak. Tym nie tak jest słabo napisana psychologia albo wątki polityczne w Dorne. Jak do się ma do twojej tezy o poglądach D&D?

North Wolf pisze:Co nie zmienia faktu, że autorytet na Żelaznych Wyspach.


Jak i Asha, która udowodniła i czytelnikom, że jest od Żelaznego inteligentniejsza. Lubię Victariona, ale sorry, jest głupcem chodzącym (przynajmniej do pewnego czasu) na smyczy Eurona.

Euron jest jeszcze lepszy od Ramsay'a, bo jest świetnym politykiem i nie jest okrutny kiedy sprawę można rozwiązać delikatnie. Miał przeciwko sobie połowę Żelaznych Wysp, ale udało mu się zdobyć i utrzymać władzę.

Nie, nie jest okrutny.
Spoiler:


Aeron nie cierpiał Eurona przede wszystkim z jednego powodu - jego brat gardził religią w Utopionego Boga i Aeron robił wszystko, żeby nie zdobył tronu.

A co ma nienawiść do Eurona do sympatii do Ashy? Czy to jest ze sobą jakkolwiek sprzężone? xDxDxD Aeron uważa, że ze wszystkich kandydatów na wiecu, Asha jest najlepsza, mimo, ze miał (wg ciebie) lepszych kandydatów typu Vicky.

Może robią to dlatego, bo Danka jest idolką dla gimnazjalnej części widzów płci żeńskiej.


Oesu, to Tyrion jest idolem dla gimnazjalnej części widzów płci męskiej? Bo D&D go lubią? :roll: No to chyba i dziewczynki i chłopcy dostali po równo, każdy ma po idolu? :lol:
Also, gimnazjaliści nawet nie są targetem GoT, więc kolejny paranoiczny komentarz.

Na pewno propagują debilizm. Najpierw słyszę, że Fosa Calin jest nie do przejścia. A potem dowiaduje się, że przynajmniej kilkutysięczna armia może bezszelestnie przejść kilkaset kilometrów.

I jak to ma się do tezy, że D&D przemycają jakąś "lewacką" ideologię?


Już samo to, że Ramsay poszedł do bitwy bez zbroi bardzo źle świadczy o twórcach serialu.


Jak wyżej.

Ale posłuchał Jona i spora część Północy uznała Stannisa za króla.

Jak wyżej!


No ucierpiał na tym, że zrobiono z niego idiotę. Doskonale pamiętam fragmenty z książki, jak u Stannisa były dwa silne stronnictwa - ludzie króla (wierzący w Siedmiu) i ludzie królowej (wierzący w Chlora). I Stannis w zależności od potrzeb lawirował między nimi, czyli raz słuchał Davosa, raz Melisandre. A tutaj mamy pantofla.


Zgadzam się, że Stannisa zrobili pantofla na usługach złej (i to wyraźnie złej) wiedźmy Melisandre. I, jak wyżej, jak to ma się do propagowania postaci kobiecych, skoro ta dwójka po spaleniu księżniczki wywindowała na pierwsze miejsca znienawidzonych postaci...?

Pretensje kieruj do twórców serialu. Euron wygrał tak naprawdę nie dlatego, że ma wielkie przyrodzenie, ale po prostu miał bardzo dużo złota i przekupił wyborców. No i miał sensowny plan polityczny, czyli łupienia bogatego i bezbronnego zachodniego wybrzeża Południa, a nie biednej Północy.

Ale ja mówię o serialowym Ojronie. xD To, że książkowy wygrał, za bardzo mnie nie dziwi. Inna sprawa, że Żelaźni będą sobie pluć w brodę za wybór bluźniercy, który pluje w twarz ich bogu.

Danka w książce została przedstawiona jako osoba, która nie jest w stanie rządzić miastem, a ma aspiracje na królestwa. W serialu jest jakimś mężem stanu w spódnicy.


To chyba oglądamy inne seriale. Pod koniec 5. sezonu Dany ucieka na smoku z owładniętego chaosem i wojną domową Meereen. W szóstym zaś Tyrion ciężko pracuje i zatrudnia nawet kapłanów, żeby odbudować jej wizerunek.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Hansik
Poziom 1
Rejestracja: 20 lut 2013, o 01:46

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Hansik » 20 cze 2016, o 23:20

dAgger pisze:Chodzi mi o to, że walczysz o to tak zajadle, jakbyś zapłacił milion dolarów na produkcję i Cię oszukali. Martell też zginął, chociaż MÓGŁ dobić Górę bez pogaduszek, i co? Mam wołać o pomstę do losu, bo to niesprawiedliwe, albo nielogiczne? To serial. Film. Produkcja. W serialu nikt nie wspomina o przesmyku, o mapie Westeros itd. W książce dostaniesz inne rozwiązanie, bo serial nie odzwierciedla książki. Jak żaden film. Fajnie, że masz wiedzę nt. przesmyków, pagórków i wiesz, że to nie takie łatwe przejść ot tak niezauważonym. Ale, znowu odniosę się do Władcy Pierścieni, czy taka armia Theodena, która szła na Gondor, również nie mogła być wcześniej rozpoznana? Chodzi mi o to, że to jest dzieło. Filmowe, na podstawie literackiego. Ma Ci wnieść wartość dodaną do Twego żywota, pobudzić wyobraźnię, wzbudzić emocje. Z jednej strony to dobrze, że masz inne zdanie, bo szukasz logiczniejszego rozwiązania, myślisz. Ja też, ale przyjmuję serial jako historię ludzi naiwnych i realistów, głupich i mądrych, doświadczonych i młokosów, porywczych i spokojnych. I nie mam zamiaru gdybać, że ktoś mógłby zachować się inaczej.


Otóż było wspominanie, może nie, że jest nie do przejścia, ale że bardzo ciężko ją minąć. W momencie gdy Ramsay wysłał Theona do żelaznych ludzi, żeby ten negocjowałkapitulacje. W serialu Ramsay wtedy powiedział coś w stylu, że taka obszarpana banda tak się stawia.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nan » 20 cze 2016, o 23:37

Dawno nie było tyle osobistych i nieprzyjemnych słów jednych forumowiczów na drugich - bardzo nieprzyjemnie się to czyta... czasami warto policzyć do 10, ochłonąć i dopiero napisać posta.

Pisze te słowa ponieważ, jako osoba, która lubi serial i ogląda go z dekadencką przyjemnością, czuje się personalnie dotknięta:

Może inaczej - dla osób mających małe wymagania lub nielubiących myśleć (albo którym myślenie sprawia ból) serial jest fajny. Jeśli ktoś zna średniowiecze i książkę, to dostaje obrzydzenia.


North Wolf powinieneś się wstydzić za te słowa. Ocenianie kogoś za to, że lubi coś/kogoś i wyrabianie o nim jakiekolwiek opinii tylko na tej postawie jest wysoce niesprawiedliwe i niestosowne.

Serial można krytykować, można wytykać błędy twórcom lub się zachwycać i łatać w nim dziury logiczne - taką ma funkcje: aby wzbudzać emocje i dyskusję.

Duetowi D&D ta sztuka wzbudzania skrajnych emocji wychodzi wyśmienicie.

Debatowanie jest naprawdę fajne i pożyteczne.

Jednakże aby debatować z klasą nie można obrażać innych uczestników dyskusji.

Co więcej uważam, też że nie można ubliżać także twórcom, czy aktorom z serialu - można wytykać im błędy, zarzucać brak logiki, czy kiepski warsztat filmowy, jednak nie należy się wyzłośliwiać i obrzucać obelgami.

To są ludzie z krwi i kości a nie jakieś abstrakcyjne twory, czy postacie z serialu, czy książek.

Piąty sezon był bardzo krytykowany oraz hejtowany. Zdobył najwięcej nominacji i nagród Emmy w historii - patrząc na liczne negatywne wpisy w przyszłym roku może paść kolejny pozytywny rekord dla "Gry o tron" :-D
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 23:50 przez Nan, łącznie zmieniany 1 raz.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

dAgger
Poziom 1
Rejestracja: 21 cze 2015, o 19:03

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: dAgger » 20 cze 2016, o 23:46

Hansik :arrow: Umknęło mi to, przyznaję. Jednakże jak pisałem, w książce dostaniemy zapewne szerszy opis całej bitwy i otoczki politycznej wokół niej. Na teraz w serialu, możemy jedynie domyślać się pewnych rzeczy, co mi zupełnie nie przeszkadza:).
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, o 23:52 przez Nimue, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Nie cytuj proszę całego posta.

Super Inny
Poziom 2
Rejestracja: 18 cze 2015, o 22:33

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Super Inny » 21 cze 2016, o 00:08

O lewactwie filmowców czy autora ekranizowanej powieści się nie wypowiadałem, nie wpadłem na to. Ale w swojej wypowiedzi wytknąłem coś, co z lewicą bywa kojarzone, ale widać nie użyłem odpowiedniego słowa klucza, więc nikogo to nie wzbudziło (ja tu frywolnie żartuję, więc proszę nie bić). Mam na myśli pisanie z perspektywy ateistycznej czy demitologizującej, która sprawia, że magia czy religia staje się zaledwie technologią. W serialu widać to szczególnie i zdania nie zmienię, dopóty ogólnie rzecz biorąc, przestanę oglądać starcie fanatyków czy cyników z betonowymi niedowiarkami pełniącymi role polityczne, arystokratami najwyraźniej wtajemniczonymi w meandry europejskiego oświecenia (ironia). Np. dla Cersei czy Margaery postawa przejrzenia Wróbla jako cynika nie powinna być tak oczywista i domyślna.

Ale wracając do rzekomego feminizmu, to w serialu go zwyczajnie nie ma. Kobiety dążące do władzy wcale nie twierdzą, że będą realizować postulaty stricte feministyczne, a co najwyżej wolnościowe i ogólnoludzkie. Podobnie nie rozumiem czepiania się dialogu Danki z Jarą. Rozumiem, że jego uzasadnienie wynika z wcześniejszych błędów przy opisie obsadzenia tronu żelazek... Ale sam dialog się broni. Danka miała pewnie na myśli tradycyjny zakaz łupienia pozostałych siedmiu królestw, a poza tym ewentualne przejście na handel też da się przeforsować choć pewnie z trudem. W scenie nie dojrzałem żadnych sex-kontekstów, ale ogólnie jakoś nie mam do nich głowy. To też jest taka klisza obecna w naszych czasach w wyniku powszechnej seksualizacji i dorabiania kontekstów tam, gdzie wcale ich być nie musi. Te stereotypy wyszły tu w jednej wypowiedzi, niestety nie pamiętam czyjej, w wątku o odcinku zatytułowanym "Złamany mężczyzna". Ktoś miał za złe, że reżyserzy z Lorasa zrobili sztampę i stereotyp, bo na czas żałoby poszedł w "celibat". Ech, celibat to jest na całe życie, a jak nie... No tak, przecież dzisiaj się uważa, że się ni da, a jak da to za cenę niemożebnej autodestrukcji, taki dogmacik intelektualny. Krótko mówiąc, Loras w książce może nie jest karykaturą kogoś całkiem niestałego i rozpustnego, ale niczym też nie zadziwia i wpisuje się w inne przesądy. W przeciwnym wypadku wiara nie złapałaby go i nie więziła.

alosza
Poziom 1
Rejestracja: 22 lip 2015, o 19:28

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: alosza » 21 cze 2016, o 00:21

Kontynuacja mojego posta: viewtopic.php?f=85&t=4835#p138079 " onclick="window.open(this.href);return false; odnośnie realizmu lub jego braku w trakcie bitwy.

Po pierwsze, do tematu podchodzę dość pokornie. Interesuję się historią wojskowości w ogólności (przez ostatni rok bardziej siedzę w epoce napoleońskiej i wojnie secesyjnej), ale miałem taki kilkuletni okres, że siedziałem więcej właśnie w średniowieczu. Z tym że moja wiedza jest bardzo wybiórcza, nieregularna, swego czasu, jak ciężko było w Polsce o dobrą książkę, to starałem się wyhaczyć każdą możliwą monografię, teraz to już jest taki dostęp, że aż odpuściłem. Z zawodu nie jestem historykiem, dopuszczam jak najbardziej, że ktoś powie, że zwyczajnie nie mam racji, bo sam nie wiem, co mam o kilku elementach myśleć.

Faktem jest, że bitwa mnie totalnie raziła. Tak dalece, że nie byłem na nie w stanie przymknąć oczu nawet przy największej życzliwości. Rozwinę kilka poruszonych wątków:

1) Stosy trupów.

Myślę, że tu nawet nie ma co się rozwodzić, bo idiotyzm jest oczywisty.

2) Jon szarżujący na armię przeciwnika.

W starożytności właśnie chyba Aleksander był najbardziej znany z tego, że ryzykował własnym życiem walcząc w pierwszej linii. W średniowieczu, w Europie Zachodniej, to było normą. W dużym uproszczeniu bitwę można zredukować do szarż rycerstwa, będących w linii i serii pojedynków jeden na jeden (w dawniejszej historiografii pomijano w ogóle znaczenie piechoty do oczywistej rewolucji militarnej w XV-XVI w.). Jedynie wschodnia sztuka walki, przyniesiona do Europy do Mongołów nakazywała wodzowi kierować bitwą z upatrzonego wzgórza i stąd np. zachwyty nad Jagiełłą, który to zaadoptował, choć oczywiście to znów uproszczenie.

Tylko że oczywiście szarża Jona to nie była taktyka, ale czystej postaci berserk. xD I tu już wchodzi w grę nie ocena historyczno-naukowa, ale estetyczna i psychologiczna, na ile wam się to podobało, a na ile nie. I tyle. Tak, zgadzam się, że to było bezmyślne. Tylko znowu - to właśnie miało na tym polegać, że wtedy Jon już nie myślał. Podchodził sceptycznie na początku do możliwości uratowania brata, Ramsay dał mu nadzieję, pozwolił mu o tę nadzieję powalczyć i z hehszkami mu tę nadzieję wydarł. Jonowi dopiero co zabito brata. I jakkolwiek przerysowana jest berserk reakcja, tak jednak też nie byłaby wiarygodna reakcja: https://www.youtube.com/watch?v=EevpSC3ghGM " onclick="window.open(this.href);return false; "Aj Jezus Maria... no ale dobra, ustawmy se teraz szyk". Po komentarzach userów odnoszę wrażenie, że wszyscy oczekiwali tej drugiej reakcji, która byłaby równie karykaturalna. Nie wiem jak, ale trzeba było jakoś uniknąć obu skrajności.

3) Ramsay rzucający jazdę na początek i frontalnie zamiast atakiem flankowym.

Po pierwsze to nawet to jest nieprawda, bo najpierw kazał strzelać z łuku w Jona, ale jego nie zabito, tylko konia pod nim. Było to możliwe, że łucznicy nie byliby w stanie w niego trafić, gdyby zacząć uciekać w stronę swojej armii. Łucznicy przecież nie umawiają się, że pokryją strzałami 20 metrów kw., żeby Jon nie mógł ani w prawo, ani w lewo, tylko chcą wszyscy trafić bezpośrednio w niego. A z tego co pamiętam, to było to ledwo na odległość łuku, ciężko z celnością i nie trzeba daleko uciekać.

W średniowiecznej Europie Zachodniej, tak jak napisałem, dobrze wyekwipowane armie składały się z jazdy-rycerstwa i "taktyka" polegała na frontalnym ataku, szyku "w płot" i wielu równoległych potyczkach 1 na 1. W starszej historiografii pisało się, że w ogóle od czasu upadku starożytnego Rzymu przez tysiąc lat aż do XV-XVI w. (rzekoma rewolucja militarna) nie było taktyki wojskowej, co jednak prawdą nie jest, ale daje pewne pojęcie o rzeczy. Zasadniczo ciężkozbrojna jazda (tutaj to była jakby "średniozbrojna" jazda) tak bardzo odstawała jakością od piechoty, że ją roznosiła w pył. Barierą były tylko koszty utrzymania. Stąd np. Tormund przedstawiał swoje obawy, co do jazdy i było to na miejscu. Dopiero gdzieś w XV w. (sporadycznie w XIV) pojawiały się jakieś sensacyjne bitwy, które sławą obiegały całą Europę i do dziś są zapamiętane, gdy piechota była w stanie oprzeć się konnicy. Był to efekt albo angielskich łuczników (Crecy, Azincourt), szkockich pinikierów (Bannockburn) czy piechoty szwajcarskiej (Morgarten, Sempach).

Coraz powszechniejsze udoskonalenie taktyki piechoty w tym okresie zmieniło taktykę jazdy, która coraz rzadziej atakowała frontalnie (no ale np. fenomen husarii w epoce nowożytnej), a częściej bawić się właśnie w jakieś flankowanie.

A jak zresztą nasz Grunwald wyglądał? Najpierw wysłano lekką jazdę tylko po to, żeby posprawdzać wilcze doły, ale potem to już ciężka jazda na ciężką jazdę, a na końcu piechota.

4) Rickon uciekający na wprost.

No to już nie jest taktyczny niuans. Akurat to motyw często eksploatowany w filmach. Powiedziałbym, że na 10 razy, to 8 razy ktoś ucieka prosto, 2 razy scenarzyści każą aktorowi biegać na skos. Szczerze mówiąc nie wiem ilu z was (albo czy ja) w podobnym stresie wchodziłbym w tego typu rozkminy. Droga na skos jednocześnie jest dłuższą drogą.

5) Piechota Boltonów. Co to było?

I to mi właśnie nie daje spokoju. Jakie są skojarzenia:
Falanga - formacja grecka walcząca w linii, długie włócznie, małe lub średnie tarcze na ręku. Dominator starożytności, świetnie się sprawdzało przeciwko jednostkom nieregularnym, niezdyscyplinowanym. Falangę rozwinął Filip Macedoński i po nim Aleksander: https://scottthong.files.wordpress.com/ ... halanx.jpg " onclick="window.open(this.href);return false; gdzie każdy kolejny szereg miał jeszcze dłuższą włócznię, tzw. sarissy. Legiony rzymskie położyły kres epoce falangi, ponieważ nie sprawdzała się ona nieregularnym terenie, przerwanie szyku oznaczało rozbicie całej formacji i słabość w walce z piechotą. Wojska Boltonów nie były falangą, bo pierwszy szereg miał wielkie tarcze, a dopiero drugi szereg wielkie hm... bardziej to były piki niż włócznie. Żołnierze byli zatem inaczej uzbrojeni. Sensem falangi było też to, że jak pierwszy z szeregu zginie, to drugi od razu wskakuje na jego miejsce. No a tutaj co?

Pikinierzy. Pikinierzy raczej nie nosili tarcz (jesli już, to może jakieś małe, ale pika sama w sobie to uniemożliwia) i nie mieli takiego muru tarcz przed sobą. Pikinierzy byli jednostką defensywną (wyjątek: Szkoci w osobliwych okolicznościach), ukierunkowaną na obronę przed szarżą jazdy. Z piechotą to tak średnio by sobie powalczyli, choć halabardnicy (ale to właśnie halabardy) szwajcarscy wyrobili sobie taktykę także do walki z piechotą.

Shieldwall. Rozpowszechniony przez normańskich najeźdźców, na upartego można się też dopartywać taktyki żółwia od Rzymian. Tylko że to też nie był shieldwall w jakimś klasycznym rozumieniu, bo z tyłu pikinierzy.

Konkluzja jest taka: cholera wie co to było. Kilka godzin grzebałem w necie i nic nie znalazłem. Poczytałem sobie trochę wątek na reddicie o tym: https://www.reddit.com/r/asoiaf/comment ... e_phalanx/ " onclick="window.open(this.href);return false;

Ocena: ale to jest przecież świat semi-fantasy, kto powiedział, że ma być odwzorowanie historyczne? A Nieskalani? Może przecież sobie w filmie fantasy istnieć jakaś elitarna jednostka, która miałaby średnio swe odwzorowanie w rzeczywistości historycznej i nawet o tyle też w logice bitewnej, że dla normalsów ekwipunek byłby niewygodny. Nieskalani z tymi włóczniami, jak mnieman, nadrabiają swoim skillem i to się wszystko pięknie składa na fanserwis w zdrowym rozumieniu. Podobnie jak elfy, które prawie zawsze walczą z łukami lub krasnoludy z toporami/młotami. Kontrargument? No niech tylko to nie odstaje przesadnie od realiów. Myślę, że motyw okrążenia przez "falangę" wypadł kompletnie niewiarygodnie (chyba chcieli się wzorować na bitwie pod Kannami, ale tam to był manewr rozplanowany na kilkanaści godzin i uwzględniający bezwładność obu mas wojska), nie widzę powodu, dla którego wojska Jona miałyby stać i się patrzeć, bez żadnego motywu uwiklania w walkę (chociażby na zasadzie bezwładności, nawet jak każesz żołnierzom stać, to nie posłuchają cię w takich warunkach). Poza tym jeden Wun Wun rozjechałby falangę. Starano się pokazać, że nie był on w stanie tego zrobić, ale nie widzę dla tego racjonalnego uzasadnienia.

6) Oblężenie Winterfell.

Chyba nikt o tym nie pisał. Za Wun Wunem biegnie Jon i kilka osób. I tyle. I potem Wun Wun taranuje, a co z tymi kilkoma osobami? Racjonalnie byłoby przyjąć, że stoją pod wrotami i czekają, ale przecież widzimy, że są łucznicy, którzy strzelają, więc powinni wybić nie tylko Wun Wuna, ale też i te 5 osob. Wun Wuna się przebija i nagle widzimy kilkadziesiąt free folksów.

7) Szarża klinem jazdy Doliny.

No skojarzenia z LOTR ewidentne. Jak dla mnie tak to właśnie mogło w średniowieczu wyglądać (choć zawsze się zastanawiałem czy ten samotny gość na przodzie się nie bał i jakie on miał szanse na przeżycie). Taka postać "falangi" faktycznie powinna zostać zniesiona z powierzchni ziemi, nawet nie ma o czym mówić. Zastanawia mnie tylko dlaczego nie zaczęli uciekać na sam widok jazdy, która szarżuje od tyłu, nie ma też przecież czasu na ustawienie się do niej przodem, w dodatku jak jeszcze jest tuż obok piechota free folksów. Ale to akurat pierdoła, nic istotnego.

Podsumowując - największy problem mam z tym fanserwisem wojsk regularnych Boltona. Rozumiem, że miało to być na zasadzie kontrastu z brakiem dyscypliny taktycznej Dzikich, ale też nie ma co z nich robić takich retardów, bo realne doświadczenie w bitwach mieli olbrzymie. Nie wiem też CO to był za szyk i za rodzaj piechoty i tu jest miejsce na to, że ktoś mnie uświadomi. Wydaje mi się też, że taki szyk na poziomie teoretycznym nie powinien się w tych warunkach sprawdzić, co w połączeniu z motywem muru z ciał ludzkich sprawiło, że mam mocne poczucie, że coś jest tu nie tak.

lily
Poziom 1
Rejestracja: 2 maja 2016, o 22:18

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: lily » 21 cze 2016, o 00:44

[glow=red]Meeren[/glow]
Nie było aż tak źle, taka rozgrzewka przed główną atrakcją odcinka. Fanom Dany mogło bardzo się podobać, ja to oglądałam z takim: "meh, znowu wszystko jej się udaje" (tak samo jakbym nie lubiła Jona to bym narzekała, że ma straszny plot armor w tym odcinku).
Flirt Yary z Daenerys niepotrzebny.
Na miejscu Dedeków przeniosłabym ten wątek do innego odcinka a cały odcinek 9 przeznaczyła na Bastardbowl.

[glow=red]Północ[/glow]
Rozwaliła mnie ta groźna mina Lyanny w kierunku Ramsaya. Zachowanie Sansy po naradzie było denerwujące ale uznajmy, że miało to na celu wywołanie 'zaskoczenia'.
Sama bitwa Bękartów zdecydowanie spełniła moje oczekiwania. Pewnie było to bardzo nierealistyczne, ale kompletnie nie znam się na batalistyce, więc mi to nie przeszkadza. Bitwa była genialnie nakręcona. Świetny był ten deszcz ze strzał i otoczenie przez wojska Boltonów (chociaż nawet ja zauważyłam, że to raczej nie jest średniowieczny styl walki).
Zupełnie spodziewane przybycie Petyra całkiem udane.
Biedny Rickon niestety nie wiedział, że trzeba uciekać slalomem.
Uff, Tormund i Davos przeżyli, a śmierc Wun Wuna to piękna pararela śmierci Hodora.
Pobicie Ramsaya przez Jona bardzo satysfakcjonujące. Ostatnia scena też była świetna. No cóż, karma.

Wrathu pisze:Ramsay za kratami skojarzył mi się z Hannibalem Lecterem (tym w wykonaniu Anthony'ego Hopkinsa) witającym się z Clarice.

A mi styl gry aktora bardzo kojarzy się z Masonem Vergerem z serialowego Hannibala.


Ciekawe ile kosztował ten odcinek.
5,5/6

zadymiakk
Poziom 1
Rejestracja: 19 cze 2016, o 22:35

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: zadymiakk » 21 cze 2016, o 00:56

najlepszy odcinek 6 sezonu jak dotychczas.
prawie wszystko mi się podobało, to jest serial fantasy i może się wszystko zdarzyć, jak na początku sezona wskrzesili Jona. W naszym świecie też jest taka książka co takie rzeczy opisuje.

najbardziej mi przeszkadzają te góry ciał... nawet wiedźmin na eliksirach robiący młynek nie narobiłby takich gór. (może gruby z medykiem w wąskim przejsciu dałby radę). rozumiem, że jest kilku kilerów, co zmieniają przebieg bitwy (bohaterowie), rozumiem, konwencja ala manga... ale chyba to GOT to średnio pasuje.

druga rzecz to ten pozycyjny atak smoków...

trzecua rzecz: Yara rezygnuje z plądrowania? czym sie zajmą żelaźni ludzie? będą łowić ryby? co umarło nie jest martwe, ale powstaje i można sprzedać na targu (nowa afera z odświeżaniem mięsa w marketach gotowa).

ps. za mało tortur dla boltona, za to co zrobił całej północy i starkom, powinien dwa alta gnić w lochach i być torturowany...
winter is here

Asiek
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 cze 2011, o 13:07

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Asiek » 21 cze 2016, o 01:18

To jest serial fantasy i jako taki wypada ponadprzeciętnie dobrze. To jest fantastyka, ok, pokazana w realiach które przypominają nasze wieki średnie, i dlatego nie czepiam się zgodności (bądź jej braku) z tym co uskuteczniało "nasze" średniowiecze. Sezon szósty ogląda mi się dobrze, o niebo lepiej niż sezon piąty. Brakuje mi trochę wiarygodności psychologicznej u postaci, pod tym względem Martin rozpuścił czytelników strasznie, ale mówi się trudno, twórcy serialu mieli widać inną wizję. Jak na razie chęć oglądania wygrywa ;) Nie, nie przeszkadza mi "teleportowanie się" bohaterów, wolę tę opcję niż obserwowanie jak powiedzmy Brienne jedzie przez trzy odcinki z punktu A do punktu B. Mało wymagający widz jestem ;)

Dałam 6. Bo lubię, jak akcja jest poukładana, a nie urywane przeskoki z jednej lokacji do drugiej. Bo Yara wreszcie zaczyna wyglądać jak kapitan żelaznych ludzi i pretendent do tronu. Bo podoba mi się, jak kamera pokazała bitwę o Winterfell (chociaż ta trąbka kawalerii przybywającej na odsiecz dzielnym osadnikom walczącym z podłymi indianami... mogli sobie darować). Bo wreszcie przestali robić krzywdę Sophie T tymi koszmarnymi sukniami i fatalnym makijażem.

Araneae
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 maja 2015, o 22:59

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Araneae » 21 cze 2016, o 01:21

North Wolf pisze:Uwierz mi, że oddanie Ramsay'a ogarom było jedyną naprawdę dobrą sceną w tym odcinku i cieszę się, że Starkowie wracają do swoich wczesnoplemiennych korzeni.

Ja wierzę a w zasadzie się zgadzam.

Dla mnie osobiście odcinek był załamujący.

W Meereen jeszcze jako tako. Co prawda żyłam do tej pory w przekonaniu, że dwa małe smoki hasają na wolności (po kiego Tyrion zdjął im w tak pełnej napięcia scenie łańcuchy, skoro zamknęli wejście kamieniem?) a podpalanie statków wywołało jedno wielkie wtf (czemu te smoki dysponując czymś w rodzaju napalmu nie latały pomiędzy okrętami tylko zawisły nad jednym? A skoro zawisły czemu inne statki do nich nie strzelają ani chociaż nie próbują uciekać?) ale cała reszta była do kupienia. Scena zabicia dwóch panów nawet całkiem fajna.

Negocjacje z Żelaznymi – kupuję, szczególnie, że Yara miała taką minę, jakby zastanawiała się czy Danka nie gada od rzeczy. Ewentualny fanfik pod hasłem związek dwóch wana be królowych powitam z radością – serialowa Yara jak dotąd była rewelacyjna i na bank będzie się to przyjemniej oglądać, niż analogiczne sceny z Dario.
Odnośnie obietnicy Żelaznych – Yara w sumie nie miała pola manewru. Potrzebuje sojusznika i logiczne jest, że obieca wszystko. Pytanie, czy planuje się do tej obietnicy stosować ;)

Bitwa Bękartów – jak dla mnie tragedia. Chyba wolałabym ją odzobaczyć, bo się załamałam. Stażysta im pisał scenariusz?

* negocjacje bardzo dziwne – zwyczajowo spotykali się wysłannicy, bo w realu każdy z dowódców obawiałby się jednak zasadzki z drugiej strony, no ale może w serialowej rzeczywistości takie spotkanie dałoby się obronić

* Jon zachowujący się jak dzieciak. Gdyby ktoś tak w bitwie podpuścił takiego Słowiczka czy Tommena – powiedziałabym ok, małolaty, pierwsza bitwa – było do przewidzenia. Jednak były dowódca Nocnej Straży widział już walki i nie był dzieckiem. Pokazał wcześniej opanowanie, bitwa była zaplanowana, a jednym z haseł narady było „nie dać się sprowokować”.
Nie zrozumiem dlaczego po Rickona jedzie sam? Dowódca zwykle wysyła jakiś zaufanych przybocznych. W normalnej, realnej bowiem armii taki dowódca ma za sobą sztab. W którego skład wchodzi – osobista ochrona (nie musi być duża), zaufani doradcy, i uwaga, uwaga – posłańcy. W tłumie bitewnym, przy rozciągniętych armiach nikt nie krzyczał, bo nie było szans aby być słyszanym.
W tej sytuacji w jakiej był Jon - powinien wysłać po brata ze trzech ludzi z osobistej ochrony. A gdyby wyrwał sam do przodu, to ta ochrona właśnie powinna pojechać za nim. Z drugiej strony taki sam sztab ludzi powinien stać przy Boltonie i rozkazy do łuczników powinien posłać przez posłańca, zaś po bitwie uciekać w ciut większym gronie.

* zupełnie nie rozumiem, czemu Ramsay nie zastrzelił Jona przed bitwą. Skoro były lord dowódca stał w miejscu, gdzie strzała dopadła Rickona, to logiczne jest, ze kolejna powinna być przeznaczona dla niego. Zresztą taka intryga miałby nawet odrobinę sensu. Puścić Rickona, Jon jedzie go ratować i… ups zostaje zastrzelony przez Boltona. Wiem – marzenia ;)

* Kiedy zobaczyłam Jona w samotnej szarży na armię Boltonów (bo nie wydał nawet rozkazu do walki) to się załamałam. Dużo bym dała, aby ta konnica go wtedy rozniosła na swoich kopytach. Jedyny miły akcent to fakt, ze padł mu koń, a on po tym jak z niego spadł i zobaczył szarżujące wojska miał minę, która mogła wskazywać na to , że zrozumiał jakim jest idiotą.

* Piechota walcząca po stronie Boltonów, która poszła bez żadnego wahania do walki po tym, jak widziała (i słyszała), ze swoi łucznicy strzelali swojej jeździe w plecy. Serio Umber z takim oddaniem poprowadził swoich ludzi do walki? I nie zastanawiał się, czy nie dostanie strzały w plecy?

*po pokonaniu kawalerii robimy przerwę w bitwie aby otoczyła nas piechota – nie ma szarzy, nie ma chaosu walki – jest widoczna przerwa i czekanie aż przeciwnik ustawi się w szyku

* stosy zabitych ułożone w wał – serio???? Ktoś wynosił trupy spod nóg walczących i układał w równy stosik?

* to jak walczyła piechota (pikinierzy?) pominę – IMHO wojska Starków powinny się bez problemu przebić, ale faktycznie dla sporej grupy osób mogło to wyglądać wiarygodnie

* przybywa Gandalf z odsieczą ;) – jest to tak beznadziejnie sztampowy i oklepany motyw, że hejt nie powinien nikogo dziwić. Jednak ja się czepnę czegoś innego – czemu obwieściły to rogi? Aby ostrzec Boltona? Ramsay powinien po tych rogach mieć czas aby wydać rozkazy, przegrupować łuczników i przynajmniej trochę wojsk doliny wystrzelać. Ewentualnie kazać strzelać łucznikom w ten kocioł – skoro wcześniej wystrzelał swoją kawalerię, to co za problem strzelać teraz piechocie w plecy? BTW. A gdzie CI łucznicy zniknęli, skoro na końcu stoi samotnie?


Absolutny plus – pokazanie chaosu, brak wspaniałych pojedynków, pojedyncze ciosy, groźba zadeptania, stratowania kopytami – bitwa była błotnista, absolutnie nieepicka i miała bardzo klaustrofobiczny klimat. Duże brawa za realizm przynajmniej w tym zakresie.

Kolejny moment gdy się złamałam – gdy po zdobyciu zamku (jak go zdobyli? czemu łucznicy Boltonów nie wystrzelali ludzi Starków czekających na rozbicie bramy?) Ramsay strzela do Jona z łuku. To, że zabił olbrzyma jeszcze ok. Jednak gdy później strzela – czemu nie pada przeszyty gradem strzał wojsk Starka? Zaatakował ich dowódcę – są od tego aby go bronić. Serio,to że nikt nie strzelił -choć mieli napięte łuki - było beznadziejne.
Jak dla mnie jedynie obicie młodego Boltona i późniejsze oddanie go psom było w pełni logicznymi rzeczami na Północy.

Oczekuję też od twórców jakiś wyjaśnień w zakresie
– przejścia przez wojska Doliny Fosy Cailin (twierdzę wprowadzono w serialu, ogłoszono, ze nie można obok przejść bez zdobycia – oczekuję konsekwencji i opowiedzenia co się działo i jakim cudem zajęcie jej utrzymano w tajemnicy)
- Jak Sansa odnalazła w czasie bitwy wojska Doliny i LF
- dlaczego smoki zaczęły się nagle słuchać Danki (ok może magiczna przemiana po kolejnej całopalnej ofierze z ludzi, ale niech to jakoś wyjaśnią, skoro wcześniej problem braku kontroli był dość istotny)

Ciekawa jestem
- co zrobi LF - pojedzie do Cersei po nagrodę? W końcu miał umowę z królową, przyłączy się do obozu Starków? (zrobi jedno i drugie? ;) )Chyba, ze nic nie zrobi, a od nowego sezonu sytuacja będzie jasna w zakresie kto rządzi i do kogo można się przyłączyć
- co oznacza uśmiech Sansy na koniec – czy będzie mroczna czy też to ulga z powodu pozbycia się kolejnego sadysty ze swojego życia

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Nettles z Gór » 21 cze 2016, o 02:02

Na dobrą sprawę to nie wiem jak go ocenić, bo naprawdę nic nie oczekiwałam po bitwie bękartów i nie doczekałam się przyjemnej niespodzianki. Choć było parę plusów, więc niech będzie 3/6, tak dzięki Meereen, Davosowi i pieskom. Braku Ducha nie zauważyłam. :mrgreen:

- Meereen – galery raz jeszcze, na co liczyłam i czego się doczekałam. Ale też miałam cichą nadzieję na udział w pogromie Żelaznej Floty, a nie tylko samych smoków. I szkoda, że DeDeki uważają, że smocze siodło nie jest cool. Dany coraz bardziej zjeżdża w stronę D[glow=red]ae[/glow]ne[glow=red]rys[/glow]. Mordowanie posłów podczas rozmów, to niepiękne zagranie (i nawet nie można tu użyć argumentu, że z bandytami się nie negocjuje). Jedyny minus to szarża Dothraków na Harpie, które nie wiadomo co robiły przed bramą – wyraźnie DeDeki nie miały dość kostiumów by w tej scenie Harpie zastąpić zbrojnymi z Yunkai,

- negocjacje Jona z Ramsayem – scena bez której można było się obejść, zapowiedź karmienia piesków była aż nazbyt łopatologiczną wskazówką odnośnie losów Bękarta. Prawdę mówiąc to przez całą tą rozmowę się zastanawiałam, czy aby Jon i Ramsay, oraz Tormund i Umber nie siedzą na tych samych dwóch koniach, (bo na pewno Paluszek i Jon jeżdżą na tym samym),

- dyskusja Jona z Sansą – tu pasuje tylko komentarz „drzyjcie się głośniej, bo druga połowa obozu też chce usłyszeć, że nie mamy szans”. Ale fragment:
- On chce cię sprowokować do błędu.
- Dobrze o tym wiem

Wymaga dodania
Nic nie wiesz Jonie Snow.


- Davos i Tormund, to była całkiem niezła rozmowa,

- Jon i Mel, dobrze ją zobaczyć w wersji „moje standardowe ja”, zresztą cała scena jest naprawdę dobra,

- Yarra u Dany – miłe zaskoczenie, bo naprawdę dobrze to wypadło, ale niezależnie od chemii pomiędzy klubem „Girls power” byłoby dobrze, gdyby DeDeki jednak nie wpakowały tej dziewczęcej dwójki do łóżka, no i Balon jednak był lepszym władcą i lepszym człowiekiem od Szalonego Króla,

- Davos i rzeźbiony jeleń – cudna scena, ale w 9 odcinku poprzedniego sezonu miałam wrażenie, że Cebulowy Lord się domyśla co stanie się z Shireen,

- Bitwa bękartów – na plus była szarża jazdy Boltonów (to ujęcie zza pleców Jona @serducho ) i poczynania piechoty z długimi włóczniami (choć Starkowie powinni się przez nich przebić). No i jeszcze jest Umber, on zgarnia nagrodę za przemowę odcinka „Kto włada Północą? Co do reszty, to o ile w poprzednim sezonie DeDeki ze Stannisa zrobili durnia, to teraz to co zrobili z Jonem jest o parę pięter gorsze. Bo to, że Ramsay swoimi łucznikami wystrzelał własną jazdę nie jest zaskoczeniem, tego chłopaka stać na to by tak po prostu pozbyć się doskonale wyszkolonego przez Roosego wojska. Miny Jona, Tormunda i Davosa w chwili gdy byli otoczeni mówią tylko „ześmy to @censored spierniczyli”

- Sansa ratująca całe to wesołe towarzystwo
[bbvideo=560,340]https://www.youtube.com/watch?v=WWaLxFIVX1s[/bbvideo]
Ale może to miało na celu wyczyszczenie drogi dla Petyra Baelisha, Lorda Winterfell i męża Sansy Baelish (bo kto na Północy będzie teraz miał dość sił by się postawić wojskom Doliny?)

- Winterfell – końcówka na szczęście bez Paluszka, za to z pieskami i Bękartem. Bo ja i tak na swój wymarzony ship Ramsaya (z palikiem) nie liczyłam. No dobra, skoro ten naczelny czarny charakter nie żyje, to Euron może zająć zwolnione miejsce,

Porównania z Polami Pelenoru z „Powrotu Króla” jak najbardziej pasujące – ale tu wiedziałam, że nie mam na co czekać, a przy tamtym przeżyłam największe rozczarowanie filmowe, bo narobiłam sobie naprawdę dużych oczekiwań po szarży w Helmowym Jarze. :mrgreen:

Co do mojej oceny bitwy, to nie jest hejt – ja po prostu sobie cenię starcia przy których autorom się chciało przysiąść, pomyśleć i tak wszystko poukładać i pokazać by obie strony razem ze swoim dowódcami działały w pełni logicznie na podstawie posiadanych przez siebie informacji (książkowy Mur i Deepwood Motte są pod tym względem świetne). DeDeki też to potrafią - serialowe Zielone Widły uważam za o niebo lepsze od książkowych.

Teraz zaczynam odnosić wrażenie, że DeDeki mają częsty u amerykańskich artystów pogląd, że wojskowi z definicji to tępi idioci i pisząc scenariusz po prostu organicznie nie potrafią wyjść ponad te swoje przekonania. Ten komentarz celowo nie obejmuje jakichkolwiek odniesień do polityki.

Nawiasem mówiąc uważam serial za fajny – gdyby takim nie był, to bym go nie oglądała. Jeżeli ktoś ma problem z tym, że serial mi się podoba, to nie jest mój problem, tylko jego.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

madison
Poziom 1
Rejestracja: 21 cze 2016, o 08:49

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: madison » 21 cze 2016, o 09:01

czytam to forum już od dłuższego czasu, ale to mój pierwszy post, więc witam wszystkich :)

moja ocena Battle of the Bastards to 10/10. Owszem, odcinek miał pewne niedociągnięcia, które częściowo zostały tu już wymienione. Mnie bardzo raził poziom CGI w sekwencji Meereen, a Danka lecąca na smoku wciąż nie wygląda tak, jakbym chciała to widzieć. Jasne, magiczne obejście Fosy Cailin i zbliżenie się tak dużej armii pod siedzibę Boltonów bez nawet jednego kruka zapowiedzi to bzdura. Fakt, Rickon ZigZagMoth***er też zrobił swoje. Magicznie ocalała zabawka Shireen i Davos znajdujący się dokładnie tam gdzie powinien - klisza. Wjazd wojsk Doliny (wszyscy wiedzieliśmy, że to się stanie) - klisza. Można by tak wymieniać długo. Tylko po co?

Odcinek od początku trzymał mnie w ogromnym napięciu. Podczas sekwencji w Meereen, mimo wg mnie nienajlepszych efektów i mimo drewnianej Danki, wywołał u mnie uśmiech radości i satysfakcję (go Jaszczury!). Natomiast Bitwa Bękartów... o raju, jakie to były dla mnie emocje. Mega wkurzająca Sansa, uciekający Rickon, sekwencja z przyduszonym Jonem ("a może jednak wskrzesili go tylko po to, żeby zginął zadeptany? to niemożliwe... to byłaby głupota... ale?"), "zakleszczenie" armii dzikich, "Tormund nie daj się!!", szarża Doliny ("naprawdę cieszy mnie widok LF???"), śmierć WunWuna, "czy Umberowie wreszcie zaczną naparzać tych Boltonów? Przecież oni tylko oszukiwali, ej???!" - dawno nie czułam tylu emocji oglądając serial. W którymś momencie bitwy zorientowałam się, że siedzę i zaciskam kciuki, kibicując Jonowi i reszcie. I to jest chyba najważniejsze i dlatego ten odcinek kupił mnie absolutnie. Mimo wszystkich wad serialu, jego nielogiczności i niespójności, jako widz, jestem w pełni usatysfakcjonowana tym, co zobaczyłam.

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Junki » 21 cze 2016, o 09:22

Widowisko przednie. Pal licho scenariusz, rozgrzany bojowo - piłkarskimi emocjami bawiłem się świetnie. Z realizatorskiego punktu widzenia bitwa spełniła moje oczekiwania. Podobała mi się zwłaszcza brudna, trzęsąca się kamera w samym środku bitwy a la "Szeregowiec Ryan", często obierająca perspektywę samotnie walczącego Jona Snow (i mam gdzieś, że to takie nierealistyczne). Liczyłem na Sapochnika i się nie zawiodłem. Realizacja poszczególnych ujęć wyszła mu świetnie, choć co do samego przebiegu bitwy mam oczywiście zastrzeżenia. Pod koniec za bardzo to wszystko zalatywało Peterem Jacksonem, ale to nic, bo szczerze mnie zwycięstwo Starków uradowało. W końcu ci dobrzy wygrali, a źli ponieśli porażkę, co jest niecodzienne jak na GoT. Bajka dobrze się skończyła, psy zjadły Ramsaya, a ja usatysfakcjonowany mogłem pójść spać. :)

Podobała mi się scena Dany-Tyrion-Theon-Yara. Wielkie rozczarowanie, że nie pokazali choćby żagla z krakenem; liczyłem tutaj na jakąś namiastkę morskiej potyczki, choć może z drugiej strony jeszcze jedna odsiecz to byłoby zbyt wiele jak na jeden odcinek. Niemniej sam dialog wyszedł zgrabnie, co pokazuje, że jak dedeki chcą, to i dobry fanfik potrafią napisać. Mam słabość do wątku Żelaznych w Zatoce Niewolniczej, uważam, że to jest jeden z najlepszych motywów w sadze i cieszę się, że długo oczekiwany przeze mnie sojusz stał się faktem.

Popisy Daenerys na Drogonie były efekciarskie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, w sam raz pasujące do konwencji familijnego fantasy, w której ten wątek jest utrzymany. Smoki ziejące ogniem robiły wrażenie; zawsze chciałem zobaczyć podbój Aegona Zdobywcy i Taniec Smoków, a ta scena dała pewne wyobrażenie, jak to mniej więcej mogło kiedyś wyglądać. Na minus postawa villainów, którzy w krytycznym momencie zaczęli w groteskowy sposób błagać o wybaczenie.

Pewnie, że było w tym odcinku mnóstwo nielogiczności, ale szczerze? Powiewa mi to. Za stary już jestem, żeby się spinać o to, że Littlefinger przeskoczył Fosę Cailin, a Sansa coś tam zataiła przed Jonem (choć jakiś mini wątek pokazujący problemy wojsk Doliny przed Fosą mógłby lepiej posłużyć w celu utrzymania widza w niepewności co do odsieczy Littlefingera niż milczenie Sansy). "Gra o Tron" na tym etapie nie jest dla mnie niczym więcej jak niezobowiązującą rozrywką mającą umilić czas w poniedziałkowe wieczory, na podobnej zasadzie, co piłka kopana. I dość niezłym trailerem "Wichrów Zimy", bo o dużych spoilerach mowy być tu nie może (nawet jeśli chodzi o Rickona).

P.S. Niejaki Ramsey był jednym z bohaterów wczorajszego meczu Walia - Rosja (3:0). ;)
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: Schanna » 21 cze 2016, o 10:38

Przeczytałam parę komentarzy i widzę że Grę o Tron można albo hejtować albo bezkrytycznie wielbić, there's no middle ground :D.

Ja odcinkowi dałam 5 ale na szynach. Kalka na kalce w tej bitwie bękartów ale oglądało się nieźle, a dla mnie to akurat najważniejsze. No i w sumie niczego innego się nie spodziewałam.
Bardzo pozytywnie za to zaskoczyło mnie Mereen. Na Dankę cały czas nie mogę patrzeć, ale już się przyzwyczaiłam. Miło że ktoś jej przypomina kim był jej ojciec. CGI smoków wreszcie też jakieś sensowne, a dobry smok zawsze podnosi ocenę w górę (mimo iż wilkory dla mnie są dużo fajniejsze niż smoki). Podobała mi się też scena Yarą, ten mały flircik też. Yarę z tych wszystkich badassowych postaci kobiecych lubię najbardziej.

Na minus Davos znajdujący jelenia. No bez przesady.

Dodam też że nie podoba mi się ta serialowa Sansa. Nie mam tu na myśli samej Sophie, która wygląda wreszcie pięknie i moim zdaniem bardzo dobrze spisuje się jako aktorka. Brakuje mi jednak ducha książkowej postaci, który umarł chyba bezpowrotnie wraz z gwałtami Ramsaya. Mam nadzieję że Martin nie pójdzie w tą stronę.

naitr
Poziom 2
Rejestracja: 11 sie 2011, o 16:06

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: naitr » 21 cze 2016, o 11:18

Po bardzo słabym odcinku nr 8 dziewiątka podobała mi się póki co najbardziej z całego sezonu (i tak zapewne zostanie). Gdyby zacząć wszystko szczegółowo rozpatrywać zapewne znalazłoby się kilka absurdów, których jednak nie ma co na siłę szukać, gdyż nic nie kłuło podczas seansu (no, może poza bezradnością olbrzyma wobec kilku naostrzonych kijków;). Dałem 6; na tyle na ile zmodyfikowali różne wątki, wszystko było jak powinno. Bitwy fajne, sceny i dialogi trafione, koniec Ramsaya bardzo wymowny. Było napięcie i emocje podczas oglądania, a to jest pewne kryterium... Wątki zostały rozstrzygnięte w sposób przewidywalny, ale tego również nie traktuję jako minus.
The North remembers.

alosza
Poziom 1
Rejestracja: 22 lip 2015, o 19:28

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: alosza » 21 cze 2016, o 11:30

Jeśli chodzi o moje podejście do forum i serialu, to muszę powiedzieć, że krytykować jest mi znacznie łatwiej, niż wyrażać zachwyty. Mam wrażenie, że moje pochwały nic by nie wniosły do tematu, zresztą nawet nie mam pomysłu, co mógłbym napisać. Podobało mi się i tyle, klimat był fajny. Poza tym, co tu dużo gadać. Odcinek wychodzi w niedzielę w nocy, a ja w poniedziałek rano w swoim biurze zamiast zajmować się robotą, to oglądam GoT online, nawet bez napisów, w różnej rozdzielności, jaka tylko jest, bo zwyczajnie nie mogę się doczekać. Najbardziej chyba jednak zabawni są ci hejterzy, co oglądają streamy live online albo i tak zarywając noc oglądają godzinę później. xD I też sam fakt, że komuś chce się tutaj logować, czytać, rejestrować, pisać, wykłócać. Argument, że "a, bo ja lubię książkę" jest hm... mało poważny. :)

That being said, wrzucę jeszcze kilka kamyczków do ogródka. Na miano największego koszmarka odcinka niekoniecznie zasługuje "carcass-wall", ale lądowy desant Synów Harpii w postaci kilkunastu osób, walczący z... mieszkańcami pod wrotami. To już rzeczywiście lepiej było całą bitwę zrobić off-screen. Dalej były nagle cudownie wytresowane smoki, które już nagle potrafią wydostać się z lochów. Same. I wreszcie, największa nielogiczność, pokazana offscreen, a na którą sam od siebie nie zwróciłem uwagi, ale przecież jest taka oczywista - bezproblemowy przejazd wojsk Doliny przez Północ, o czym nikt ze strony Boltonów się nie dowiedział. Geografii Westeros z uwzględnieniem przełęczy dokładnie nie znam, ale faktycznie pozostaje jeszcze kwestia przejścia przez Bliźniaki.

DolorousMike
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2015, o 13:49

Re: Game of Thrones S06E09 "Battle of the Bastards"

Postautor: DolorousMike » 21 cze 2016, o 11:44

Ale argumenty że "książka lepsza niż serial" to tu prawie nigdy nie padają. Zresztą często podkreślana jest tutaj kwestia rozdzielania książki od serialu. Zresztą pomimo narzekań i wytykania błędów ten odcinek ma bardzo wysokie noty, ja sam oceniłem go na 4. Na ogół krytyka sprowadza się do bardzo poważnych błędów, dziur fabularnych i słabych rozwiązań których nie da się wytłumaczyć inaczej niż dramą fabularną. Najlepszym przykładem niech będzie ukryta armia Sansy, która wymieniona podczas negocjacji z Ramseyem mogła zupełnie zmienić przebieg bitwy. Ba, bitwy mogłoby nie być bo trzymani w ryzach strachem Północniacy pewnie poważnie przemyśleliby sprawę walki za Ramseya. A to wszystko po to żeby mogła się odbyć odsiecz w glorii i chwale. Nic to, że wykrwawiły się północne rody, że zginął dziedzic Winterfell, Sansa miała swoje pięć minut chwały dzięki fochowi.
OHS KRWI
"Zastąpienie rdzenia przedłużonego przez dostarczony przez rząd moduł okazało się remedium na nocne moczenie Grzesia. Monisia sterowana jest implantem i codziennie zjada płatki do końca."

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 6”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość