Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "The Winds of Winter"?

1
4
6%
2
1
1%
3
0
Brak głosów
4
3
4%
5
21
30%
6
40
58%
 
Liczba głosów: 69

Sobieski
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 paź 2014, o 21:00

Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Sobieski » 27 cze 2016, o 04:00

[align=center]Obrazek
Na "bul" okolicy pośladkowej.[/align]



Skrócona wersja odcinka.

Pycelle
Lancel Lannister
Wielki Wróbel
Loras Tyrell
Margaery Tyrell
Mace Tyrell
Kevan Lannister
Cała reszta nonameów w Wielkim Sepcie Baleora
Septa Unella
Tommen Baratheon
Walder Rivers
Lothar Frey
Walder Frey

S06E01 - Martell out
S06E02 - Bolton out
S06E03 - buntownicy z Nocnej Straży out
S06E04 - khalowie out
S06E05 - Dzieci Lasu out
S06E06 - wakat
S06E07 - wioska Ray'a out
S06E08 - renegaci z Bractwa Bez Chorągwi out
S06E09 - Kingdom of the North out
S06E10 - 0,5Lannister&Wróble&Tyrell&Frey out

R.I.P.



Recenzja odcinka.

[glow=red]Królewska Przystań:[/glow]
Bardzo ładnie zrobiona. W temacie o spekulacjach nie rozumiałem zachwytu nad „Light of the Seven”, pierwsze 2 minuty to były dla mnie zapętlone 10 sekund, zresztą dalej jest, ale w połączeniu z obrazem daje radę. Wybuch septu daje radę, ale liczyłem, że wymknie się spod kontroli. Skoro skrytki z dzikim ogniem były w całym mieście, a sept stał w centrum, zaś zgromadzonego tam dzikiego ognia było chyba nawet więcej niż na łódce Tyriona w „Blackwater”, to wybuch dosięgnie kolejne skrytki i nastąpi reakcja łańcuchowa wysadzając całe miasto. Jak widać przeliczyłem się. O ile nie żal mi Pycella, Tyrellów i wróbli, to szkoda mi Lancela, Wielkiego Wróbla i Kevana. Pierwszy wykorzystany przez Cersei i zapomniany przez nią, prawie został bohaterem ratując kupę ludzi, drugi wierzy w to, co robił i nie robił tego, by komuś przysrać tak jak Cersei, kiedy ktoś krzywo na nią spojrzy, a trzeci był najbardziej przyzwoitym Lannisterem, jakiego znałem, a jeśli ja to mówię to coś znaczy. Unellę też można spisać na straty, chociaż Cersei mówiła, co innego. Suicide Tommena uroczy, dużego wyboru nie miał, albo wyjść przez okno i spotkać się z żoną, którą kochał, albo wyjść przez drzwi i spotkać się z matką, która go „kocha”, a może tak naprawdę kocha władzę, a nie swoje dzieci.

[glow=red]Bliźniaki:[/glow]
Żal mi, że Wojna Pięciu Królów skończyła się dla Tullych i Starków tak ja się skończyła, a Filch musi mi to jeszcze przypominać. Miałem ochotę walnąć go w ten jego charłakowaty pysk i chyba nie tylko ja patrząc na minę Jaimego. Czyżby Jaime wpadł w oko Aryi?

[glow=red]Królewska Przystań:[/glow]
Właśnie widzę jak Cersei kocha swoje dzieci. Tommen nie żyje? Nie zawsze wszytko idzie zgodnie z planem. Nie ma czym się przejmować. Najważniejsze, że mam wino, które mogę pić i Jaimego, którego mogę wykorzystać, kiedy i jak mi się podoba. Dzieci to same kłopoty, na co komu one. Zresztą po śmierci Myrcelli nie przysługiwało mi 500+ na Tommena.

[glow=red]Stare Miasto:[/glow]
Stare Miasto i Wysoka Wieża to świetna miejscówka. Wątek sama to idealny przykłady dla „bulokolicpośladkowych” widzów, jakby wyglądała Gra o tron, gdyby6 zachować realny czas podróży. Czyli albo wcale nie pokazywaliby nam danych postaci, albo pokazywaliby jak płyną łodzią, płyną statkiem, jadą konno, jadą powozem, idą piechotą, albo lecą na smoku, a cel, do którego udali się, osiągną dopiero po 10 odcinkach od wyruszenia w podróż. Jestem zwolennikiem teleportów. Można się z nich śmiać, co sam czasami robię, ale nigdy nie powiem na nie nic złego. Jeśli będzie trzeba, to Jon może wyruszyć z Czarnego Zamku zaliczyć po drodze Stare Miasto, Quarth, Vaes Dothrak i wrócić do Czarnego Zamku. Może zrobić to wszystko w jednym odcinku i to zaakceptuję.

[glow=red]Winterfell:[/glow]
Gdzie teraz pojedzie Melisandre? Do Dorzecza? Spotka się z Bractwem, które to Bractwo wyrusza na Północ na Mur walczyć z trupami? Czy też może spotka się z Aryą? A może razem spotkają się Arya, Melisandre, Bractwo, a na dokładkę Gendry. Mają wspólny cel. Arya chce wrócić do domu na północ, Bractwo z Ogarem wybiera się na północ walczyć z trupami, a miejsce Melisandre jest tak czy siak na północy u boku Jona Snowa, zaś Gendry dotrzyma boku swojej lady. Będzie też ładny reunion. Aryi z Ogarem, Aryi z Gendrym, oraz Aryi z Melisandre i w końcu Aryi z Bractwem (które najpierw chciało skazać na śmierć Ogara, a teraz jest jednym z nich, oraz sprzedało Gendrego Melisandre). To byłoby dobre, obawiam się, że za dobre, by scenarzyści mogli na to wpaść.

[glow=red]Wodne Ogrody:[/glow]
Zgadnijcie, kto wrócił? Tak to my! Piaskowe Węże. Zawiązał sią triumwirat silnych kobiet. Olenna, Ellaria z piaskowymi wężami, Yara i Daenerys (w bonusie Varys, Theon Szary Robak i 8000 Nieskalanych) przeciwko innej silnej kobiecie, czyli Cersei, a na Północy w siłę rośnie kolejna silna kobieta, czyli Sansa. Czy jest jeszcze miejsce w Westeros gdzie rządzą chłopy? Chyba tylko Żelazne Wyspy. Ale tak na serio, to nie mam, do czego się przyczepić. Dobrze było.

[glow=red]Meereen:[/glow]
Najpierw zniknął Jorah teraz Daario, za to pojawili się Greyjoyowie. W końcu powiew świeżości w otoczeniu Daenerys, bo od trzech sezonów ciągle te same twarze. Coś mi się wydaje, że to wyjdzie na plus wątkowi Daenerys, mi się póki, co podoba. Tyrionowy też w końcu coś od życia się dostał.

[glow=red]Bliźniaki:[/glow]
Yes, yes, yes.

[glow=red]Winterfell:[/glow]
To jest ten wielki master plan Pedofingera? Zostać królem i chajtnąć się z mini Cat? W takim razie jestem #teamVarys. Czekam, kiedy Jon i Sansa się dowiedzą jak to z ich ojcem naprawdę było i jaki wkład miał to Pedofinger. Będzie ciekawie.

[glow=red]Podmurze za Murem, albo Zamurze pod Murem:[/glow]
Nie chciałbym, aby to był ostatni występ Benjena, możne znajdą jeszcze trochę kasy na jego martwicę skóry. Głupie tylko to, że zostawił ich spory kawałek od Muru. Nie mógł ich zostawić zaraz pod brama? Meera ma go tam zaciągnąć czy co? Chyba jedyna rzecz, która była źle rozwiązana w tym odcinku.

[glow=red]Wieża Radości:[/glow]
R+L=J. Nie ma, co szukać w tym równaniu niewiadomych. Zmienne zostały wyznaczone i są stałe. Jak ktoś chce to może sobie wmawiać, że może i Lyanna jest matką Jona, ale Rhaegar już nie tylko na przykład Brandon, a gwardziści pilnowali Lyanny, bo Aerys albo Rhaegar poczuli się źle z powodu zabicia Rickarda i Brandona, więc Lyannę postanowili pilnować jak oka w głowie. Tak właściwie, po co był cały wątek Brana i trójokiej wrony ciągnięty od pierwszego sezonu? Jojen, Lato, Hodor, Leśny Dziadek i Dzieci Lasu zginęli tylko po to, aby Bran się dowiedział, że Jon jednak nie jest jego bratem a kuzynem. Czy dzięki tej informacji Inni się wystraszą i nie zaatakują Westeros?

[glow=red]Winterfell:[/glow]
Pedofinger się pomylił, ojej jak mi go szkoda... że jeszcze żyje. To miała być ta płomienna przemowa Manderlyego ze zmianą stron? Mała Lyanna Mormont orze wszystkich jak może, Davos powinien zastanowić się nad adopcją. Sansa nie wydaję się być zawiedziona tym, że lordowie Północy wybrali Jona na króla, a nie ją na królową. Chociaż ta zmartwiona mina na koniec? Czyżby się martwiła, że Pedofinger może coś zrobić Jonowi? Czekam na reunion Starków, ale teraz kompletny, nie tylko Jon i Sansa, ale też Bran i Arya. Bran ma ważne wieści do przekazania dla Jona o mamusi i tatusiu. Przez co ze Snowa przeskoczy od razu nad Starkiem do Targaryena i za bardzo nie będzie mógł już być królem Północy, ale za to całego Westeros. Za to Bran zastąpi go, jako lorda Winterfell/króla Północy. Czyżby po Młodym Wilku i Białym Wilku miał nastąpić Kaleki Wilk?

[glow=red]Królewska Przystań:[/glow]
Najgorszy obrazek świata. Cersei królową Siedmiu Królestw, a Qyburn jej namiestnikiem. Kim są te randomy w sali tronowej? Mieszczanie, czy jacyś lordowie? Jeszcze niedawno świeciła przed nimi cyckami, a teraz ogłosiła się ich królową, a oni na to spoko, niech se ma? Na co liczy Cersei? Że po wygaśnięciu dynastii Baratheonów ogłosi się królową, bo była żoną króla i matką dwóch królów i wszyscy na to przystaną? Od Północy po Dorne, od Doliny po Reach? Ktoś tu się chyba przez ścianę z kozami macał. Uwaga, bo napiszę to tylko raz: Daenerys wracaj szybko do Westeros!

[glow=red]Meereen:[/glow]
Jest moc. Jak to mówią od zera do milionera. DeDekom w sześć sezonów w sześć lat udało się to, co Dżordżowi nie udało się w pięć tomów w dwadzieścia lat. Wysłali Daenerys na podbój Westeros. Brawa dla tych dwóch panów. A Dżordż? Wstydź się, oj wstydź dziadku.



Odcinek 10/10, ocena [glow=red]5[/glow], bo to bardzo dobry i bardzo równy odcinek, bez właściwie żadnych głupot i błędów. Gdyby tylko cały serial, albo chociaż szósty sezon taki był, to wszyscy byliby w siódmym niebie.



Sytuacja polityczna po 6 sezonach:

[glow=red]Targaryen+Greyjoy+Martell+Tyrell[/glow] vs [glow=yellow]Lannister[/glow] vs [glow=grey]Stark+Arryn[/glow]
Baratheon out
Tully out?

Czy też może Arya uwolni wujka z lochów Bliźniaków po porządkach u Freyów i sytuacja zmieni się na:

[glow=red]Targaryen+Greyjoy+Martell+Tyrell[/glow] vs [glow=yellow]Lannister[/glow] vs [glow=grey]Stark+Arryn+Tully[/glow]
Baratheon out

Fani Baratheonów, nie rozpaczajcie. Macie jeszcze Gendrego, pierwszy Baratheon, Orys też był bękartem. Może Jon albo Daenerys go zalegitymizuje i ród Baratheonów zrobi ładną pętęlkę.



Teleporty? Chrzanić teleporty.

Żarty o gwałtach są bardzo, bardzo nieśmieszne. Ciach-ciach! Goszka
Ostatnio zmieniony 27 cze 2016, o 08:30 przez Sobieski, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek[tab=10]Obrazek[tab=9]Obrazek[tab=10]I’m Korra. You gotta deal with it.[tab=285]Korraaaaa

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Runesoth
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 sie 2014, o 01:22

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Runesoth » 27 cze 2016, o 04:33

Bardzo wyważony, spokojny, dobrze poprowadzony odcinek. Jak nie z tego sezonu. Byłem w stanie zawiesić niewiarę i dobrze się bawić, momentami ten stan przerywały głupotki, które tu zaraz wypiszę, jednakże naprawdę jak na obecną formę duetu D&D to nie można było liczyć na więcej. Miłe zaskoczenie.

Stolyca
Jeśli ktoś oglądał brytyjski sit-com The IT Crowd, to powinien skojarzyć scenę samobójstwa Tommena w stylu "f*ck this sh!t, I'm out". Przekomiczne podobieństwo.

Dorne
- Ej, przeglądałem ostatnio książkę, co niby na jej podstawie robimy...
- Po co?
- ...nieważne, w każdym razie tam jedna postać ma taki mega kozacki tekst, fajnie byłoby go użyć.
- No, dobra, robimy, w czym problem?
- ...bo my już zabiliśmy Dorana.
- Hmph... Dobra, to część tekstu powie Ellaria, a część... Hm... Kto ma deficyt dobrych tekstów w tym sezonie?
- Varys?
- O to to, no to on.
- A później wróci na statek Danuty?
- Dokładniutko!

Winterfell
Jak ktoś liczył na motyw działań Sansy - jakikolwiek - to się przeliczył. "Sory Dżon, zgłupłam. Bardzo sory i wogle, to jak? Sztama?"


Tyle złośliwości na szybko. Bardzo mało. Bo ogólnie dobrze było. Nawet kretyńskie Dorne się wybroniło, gdy Olenna pokazała żmijkom, gdzie ich miejsce. Stare Miasto - rewelacyjna wizja, potężny klimat, subtelny humor. Stolica - porażająca metodyczność niewyobrażalnej zbrodni, świetnie zrealizowana. Dorzecze - Jaime podsumowujący Freyów + koniec Waldera - cudnie. Powrót Jaime'a do lubej również smakowity, aktorsko wszystko tak, jak należało.

Winterfell odrobinę mniej przekonująco, choć ostateczne rozwianie wątpliwości co do miejsca PetSanu (podpowiem - śmietnik historii) było bardzo satysfakcjonujące. King in the North bis tak pompatyczne, że aż ciężko to traktować serio, szczególnie z mormontowym fanserwisem. Ale tu już na maxa się czepiam, źle nie było. No i Wieża Radości ostatecznie potwierdzająca (w serialu) R+L=J. Preston się zapłacze. A, sceny Danuty nie nużyły.

Jak tak to będzie dalej wyglądało, to bez specjalnego narzekania z przyjemnością obejrzę do końca. Niestety wielokrotnie mogliśmy się już przekonać, że na równy poziom nie ma co liczyć. Cóż. Za ten odcinek mocne 5/6, waham się, czy nie wyżej, bo lepiej może już nigdy nie być.
TEAM HOTPIE

Mya Stone
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 maja 2015, o 14:32

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Mya Stone » 27 cze 2016, o 08:04

I see fire... inside King's Landing...

Mam nadzieję, że mi to wybaczycie:

STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO! STARE MIASTO!

CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA! CYTADELA!

Ta biblioteka!!!!!!!!! Czemu mnie tam nie ma, ja się pytam?!?!?

A tak poza tym THE KING IN THE NORTH!!!! :D

https://www.youtube.com/watch?v=yUvijWMhaBo

Mała Edyta (literówki i 3 uwagi):
1) statki Tyrellów i Dornijczyków wśród floty Danuty - skąd ja się pytam, skąd?
2) twórcy serialu chyba się pomylili? wyszło im, że Wysoka Wieża = Cytadela. ke pasa?

3) Słowa Lyanny do Neda to prawdopodobnie: “If Robert finds out, he’ll kill him. You know he will. You have to protect him.” then “Promise me, Ned.” klik


E: odświeżono bbcode video
Ostatnio zmieniony 30 cze 2016, o 15:17 przez Mya Stone, łącznie zmieniany 4 razy.
na Skagos @xmass2

LuckyLolitka
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 sie 2014, o 16:53

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: LuckyLolitka » 27 cze 2016, o 08:52

HAHAHAHAH!
Potwierdziło się co od dawien dawna podejrzewałam, PALUCH WYZNAŁ CO MU W SERCU GRA CZYLI ŻE CHCE ŻELAZNY TABORET I SANSIACZKA U BOKU, TRALALALA. @serducho

Przy okazji potwierdziło się że ma omamy i świr ala Wielki Gatsby - dzięks Martin, mój Królu Złoty @serducho

Pytanie pierwsze co miało znaczyć że niby dziewczyny na Tronie i Bękarta nie będą chcieć. A że niby LF z zapiżdziowa będą chcieli? Albo LF kontynuuje swoje kretyństwo, albo jes imo REYNEM.
EHEHEHE.

Pytanie drugie: czy skończy się wymarzonym scenariuszem Luizy i nie tylko ;) i LF skończy jak Rychu. Czy jednak Sansa ma po prostu ogromny i słuszny żal do niego który jej może przejdzie? ;)


Co do reszty, powiem szczerze, nie kojarzę ( po przerobionych spoilerach i domysłach ) czegoś co by mnie zaskoczyło. Nawet nie koniec Freyów bo taką właśnie zemstę na nich sobie wyobrażałam, przy okazji opowiastki o Szczurzym Kucharzu, że Walder dostanie do jedzenia pasztet ze swoich krewnych... :twisted:

A, i kolejne tabu na ekranie przekroczone: zabójstwo na Pycellu dokonane przez dzieci.
'...he's just a slave to his emotions. It's obvious...'
'Exactly. Just a slave.'

https://youtu.be/IGIoCNERAig - <3 Moje dwa kochane męże, owieczki sentymentalne.
PetSanONLY @serducho TEAM LF @kwiatuszekTEAM ANI&KYLO

Cecylio
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 maja 2012, o 20:18

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Cecylio » 27 cze 2016, o 09:22

"Bo to złe kobiety były." Mężczyźni powalczyli, poginęli, za władzę zabrały się kobiety. I ta powszechna czerń, czy tylko ja dostrzegam jakąś ukrytą symbolikę?

Wiedźmin Jon Snow z Rivii, Biały Wilk, Rzeźnik z Winterfell, Król Północy. A Sansa? Zamiast zakneblować Petyra, daje mu dojść do głosu, a ten kładzie podwaliny pod konflikt Stark-Snow. Oby tak dalej! :P

Margaery! :( I na kim mam teraz zawieszać oko? Została chyba tylko Melisandre...

Wieża Radości wyjątkowo... słabo? Ot, zakrwawiona randomowa kobieta w starym, rozklekotanym łóżku i "konwinient" płacz dziecka, które wyczuwa kiedy się rozpłakać (stary ekranowy trik). Zero jakiegoś tegoś czegoś... Zero mistycznej atmosfery, klimatu, pompy. Gdzie błękitne róże?

BTW, Jon nieźle pojechał Frey'owi! I Olenna pięknie zakneblowała Wężowe Smarkule! Odcinek ciętych ripost i celnych uwag, nie ma co! @woohoo

reggiss
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 mar 2016, o 09:17

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: reggiss » 27 cze 2016, o 10:07

odcinek świetny, jednak mnie zastanawia kwestia tajemniczego teleportu Varysa. Generalnie nie przeszkadzało mi to w żadnym odcinku wcześniej, ale w E10 znajduje się w dwóch różnych miejscach: Dorne i na Statku Danuty.

Ogólnie jednak jeden z lepszych odcinków całego serialu. Szkoda, że trzeba męczyć się z 9 przeciętnymi aby potem obejrzeć jeden wspaniały.


Natomiast cały czas zastanawia mnie po co wprowadzili Thorosa i Lorda Berica do serialu, jeśli ci nic nie wnieśli a zabierali tylko czas antenowy.
Ostatnio zmieniony 27 cze 2016, o 10:26 przez reggiss, łącznie zmieniany 1 raz.
[glow=red]Unmöglich ist gar nix, und es geht alles, wenn man will.[/glow]

Wrathu
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 lis 2014, o 18:46

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Wrathu » 27 cze 2016, o 10:18

Królewska Przystań
Borze. To była najlepsza sekwencja od lat. I z tą muzyką... Moje przewidywania co do tego, jak to będzie wyglądać, w miarę się udały, ale nie przypuszczałem, że samo palenie będzie trwało tak krótko, że to bedzie wybuch bardziej niż długotrwały pożar, no i nie myślałem, że dadzą to na początku odcinka, spodziewałem się tego na końcu. Ale jednak wyszło dobrze, a do tego nawet powrót Jaime'iego i koronację Cersei udało się zmieścić.
Co do samobójstwa Tommena - lubię takie sceny w stylu tej z Saló czyli 120 dni sodomy, że pianino przestaje grać, a postać najnormalniej w świecie podchodzi do okna i skacze. Wyszło świetnie.
Biedni Tyrellowie. Ale tak musiało być!
Unella - od teraz Fetor 2.0?

Bliźniaki
Bardzo satysfakcjonujące. No i wszyscy, którzy oczekiwali Frey pies, doczekali się. Tak jak się spodziewałem, Arya wzięła na pożegnanie twarz z Domu Czerni i Bieli (z miejsca, w którym pozostawiła twarz swojej Waifu). Ewentualnie pojąwszy sekret odbierania twarzy, w następnym sezonie zobaczymy ją przybierającą ich jeszcze wiele. Ciekawym motywem byłoby, gdyby stała się poszukiwaną seryjną zabójczynią, której znakiem rozpoznawczym byłoby wycinanie twarzy. Trochę thrillerowego vibe'u bym przyjął z zaciekawieniem.
Uwolnienie Edmure'a przewiduję. W ogóle sam fakt, że wrócił do niewoli był taki... Uch.

Oldtown
18-24 sierpnia w Stargardzie Szczecińskim!
A nie, wait, nie ten OldTown.
Astrolabium z intra wreszcie pojawiło się w fabule :D
Trochę szkoda, że Goździk została tak potraktowana. Fajnie pokazano zachwyt Sama nad ogromem biblioteki.

Winterfell
Do samego końca nie byłem pewny, jak zadecyduje Jon.
Jeśli Melisandra zostałaby skazana, sprawiedliwości stałoby się zadość, a Davos byłby jeszcze wierniejszym kompanem Jona. Gdyby pozwolił jej pozostać, byłaby prawdopodobnie nieocenioną pomocą w przyszłych konfliktach. Kompromis w postaci pozostawienia jej przy życiu, ale odesłaniu na południe był bardzo gorzki. Kto wie, czy nie będzie to przyczyną jakiejś porażki Jona. Kogo teraz wesprze Melisandra? Daenerys? Pojawi się u Eurona za książkowego czerwonego kapłana (może pomyliłem ze świtą Victariona, ale Euron w serialu chyba za obu gra)? A może rzeczywiście padnie ofiarą Aryi?
Lyanna Mormont zaorała. Dobry nabytek do drużyny. Warto mieć w drużynie postać z Charyzmą 25.
Chcę nobilitacji rodu Giantsbane'ów.

Dorne
Olenna też zaorała. To była pierwsza scena tego odcinka, na której się autentycznie zaśmiałem.
"Fire and Blood".

Meereen
"W końcu powiew świeżości w otoczeniu Daenerys", jak to ujął Sobieski. Końcowa scena epicka. Bitwa na morzu z Euronem w przyszłym sezonie?
Trochę zaskoczenie, kiedy z powrotem pojawił się Varys. Ale no, musiało minąć trochę czasu i pewnie wrócił już z Dorne z poparciem Dorne i Tyrellów.

Za Murem
Benjen! W przyszłym sezonie wróżę mu niestety koniec z rąk Nocnego Króla. Ale na pewno będzie to epicki koniec.

Wieża Radości
Czekam na dokładną analizę szeptu Lyanny do Neda.

Uwaga co do sytuacji politycznej podanej przez Sobieskiego:
Jeszcze w tym wszystkim jest Euron Greyjoy

Targaryen+Greyjoy+Martell+Tyrell vs Euron Greyjoy vs Lannister vs Stark+Arryn+Tully+Mormont
Wrathu - muzyka inna
komiks internetowy Tak się dzieje, gdy tak jest - Cała prawda o życiu w absurdalnym ujęciu
Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout

drowned_arya
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 kwie 2015, o 20:34

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: drowned_arya » 27 cze 2016, o 12:22

W końcu mogę to napisać... odcinek był świetny! Jestem zachwycona.
KL miazga. Cersei made my day. To było epickie. Szkoda tylko Marg, która jako jedyna ruszyła mózgiem i zorientowała się, że coś jest nie tak. Nienawidzę Wróbla za to, że nie pozwolił jej opuścić septu, ale widocznie tak musiało być...
Brawa dla Olenny, która uciszyła głupie i prostackie Żmijowe Bękarcice. Oklaski należą się również Lyannie Mormont oraz Sansie, która pięknie zbyła Littlefingera, choć obawiam się, że jeszcze może się z nim spiknąć... Kiedyś go lubiłam i mu kibicowałam, ale teraz chciałabym aby zginął.
Stare Miasto i biblioteka robią wrażenie.
Cieszę się, że ukazano ciasto z Freyów, genialne! Arya to chyba najszybsza kucharka świata. Zabić, rozdrobnić wrogów i upiec z nich ciasto, to musiało jej zająć bardzo mało czasu, prawdziwa z niej mistrzyni, jestem pod wrażeniem. A tak na serio i tak się cieszę. Dobrze też, że zabiła Waldera.
Dany zerwała z Daariem i bardzo dobrze. Ogólnie jej sceny w tym epizodzie podobały mi się, były w porządku.
Wizja Brana oczywista, Jon jako syn Lyanny confirmed. Bardzo ładnie to wyszło, szczególnie zbliżenie na dziecko a potem przeskok na Snowa.
Melissandre przegoniona... Zapewne jeszcze ją ujrzymy. Musi spotkać na swojej drodze Aryę ponownie i odegra jeszcze większą rolę, nie wierzę że nie.
Na koniec mojej chaotycznej wypowiedzi muszę pochwalić przecudowną muzykę. Świetnie, że użyto zupełnie nowych motywów. Zapomniałam jeszcze dodać, że scena Sansy z Jonem na murze była dobra. W tle motyw Starków i potwierdzenie nadejścia zimy, pięknie.
Eh, i jeszcze jedno. Wkurzające są te rozbieżności czasowe między wydarzeniami. Razi mnie to bardzo, ale to już norma w GOT, trzeba przywyknąć w końcu.
Tak, pierwszy raz od dawna ode mnie 6.
What is dead may never die, but rises again, harder and stronger.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Il Biondo » 27 cze 2016, o 12:47

[align=justify]Bardzo dobry odcinek. Zdaję sobie sprawę, że pewnie w większości przypadków padłam ofiarą fanserwisu, ale przyznaję, że to był fanserwis udany (z nielicznymi wyjątkami, o czym zaraz). Szkoda, że tak dobre sceny były poprzedzone albo głupimi, albo średnimi wątkami. Poczucie zmarnowanego potencjału wzbiera, ale to też żadna nowość w przypadku tego serialu.

[glow=red]Stolica[/glow]

Chyba najlepsza sekwencja scen. Podobało mi się, że GoT tu nie popadł w kicz, a zwykle przy takim twiście ten serial ma takie tendencje. Zachowano ducha powieści. Niby rozumiemy motywacje Cersei, ale ogrom zbrodni i perwersyjna radość królowej jednak mierzi.
Mnie Tyrellów szkoda. Może i była z nich banda oportunistów, niemniej jednak don't hate the player, hate the game. I tak w porównaniu do reszty rodów walczących o władzę wypadają przyzwoicie, a i Margaery ma mózg na swoim miejscu. Szkoda dziewczyny. No i Natalie Dormer. :cry:
Sam koniec Wróbla satysfakcjonujący, chociaż w gruncie rzeczy to go nawet lubiłam. Podobało mi się to, że mimo jego zapewnień, że jest gotowy na śmierć, to jednak gdy ona nadeszła (w taki sposób) wydawał się kompletnie zagubiony.
Lannisterscy chłopcy mają jakiegoś pecha do zasobów dzikiego ognia składowanego pod powierzchnią miasta. O ironio, że Lancel zawsze chciał być Jaimem.
A, i przekonałam się do Light of the Seven, chociaż nie rozumiałam zachwytów gdy wyciekł soundtrack.
Koronacja Cersei... Na początku się śmiałam, no ale powiedzmy sobie szczerze - ktoś musiał zadek na tym tronie usadzić. Kobieta zrobiła to, co zrobiłby każdy. Mina Jaimego sugeruje, że chyba doczekamy się rozłamu między bliźniakami. Szkoda, że po sezonach kastrowania Jaimego, no ale przynajmniej D&D robili to konsekwentnie.

[glow=#8040FF]Dorzecze/Jaime/Arya[/glow]
Rozśmieszył mnie Walder. Biedny, nie zabijał Edmura, własnego zięcia, bo co by ludzie powiedzieli. Miło było patrzeć na obrzydzenie Jaimego Frey'ami. Takiego Jaimego to ja mogę oglądać.
Jeżeli zaś chodzi o Aryę... Wiem, że ludziom się spodoba, ale dla mnie to był przykład złego fanserwisu. Nie mam nic przeciwko zabijaniu Frey'ów i koniec Waldera był satysfakcjonujący, ale nie podoba mi się to z dwóch powodów. Logistycznie wyszło to imo od czapy, ale niech im będzie, że miał być twist. Co gorsza jednak, ten akt kasuje resztki sensu wątku Aryi. Czy nie oglądaliśmy Braavos i Aryi wahającej się przed bezsensowną rzezią, jej przemowy o bezsensie zemsty dlatego, że Arya dojrzała i osiągnęła nowy etap w życiu? Nah, poszło to na śmietnik. Arya zmarnowała czas w Braavos, a widz razem z nią.

A i czekam na komentarze, że wow, Arya taka psychopatka bo wykończyła ciemiężyciela swojej rodziny z uśmiechem na ustach... Oh wait, nie. Aryi się nie dostanie. Tylko Sansie się dostało za zabicie Ramsay'a, bo sama się stała psychopatką równą Ramsay'owi, zdrajczynią rodzinnych wartości, prawdziwą panią Bolton etc. :D

[glow=#008040]Stare Miasto[/glow]
Piękna biblioteka. @serducho Urine Greyjoy będzie miał co palić jak imperatyw scenariuszowy pozwoli mu na zbudowanie 1000 statków.

[glow=#FF8000]Porne[/glow]
Ogólnie można się cieszyć z fanserwisowej Olenny, która jeździ po piaskowych glizdach. Niemniej jednak, mimo dobrych chęci fanserwisowych, scena nie pozwala zapomnieć o Doranie. Po co tak naprawdę twórcy go wykończyli? Po co wykończyli Trystane'a, który mógłby być ewentualnym małżonkiem dla Danki? Naprawdę Ellaria i żmijowe glizdy ze swoim bezmózgowiem są lepsze i atrakcyjniejsze dla widza? Na tyle, żeby im dawać epicki tekst Dorana? Walcie się. Z drugiej jednak strony dobrze, że po stronie Danki nie ma samych dobrych ludzi, więc może nie ma takiej tragedii.

[glow=#FFFF00]Meereen[/glow]
Danka odsyła Daario, żeby móc się zakochać w Westerowskim lordzie. Nie, wcale a wcale D&D nie dążą do Jonaerys @puke
Niemniej jednak Emilia pozytywnie zaskakuje. Scena z Tyrionem bardzo przyjemna. Swoją drogą, to mimo, że potencjalny związek Daenerys i Tyriona pachniałby miernym fanserwisem oraz merysujstwem na kilometr, to uważam, że wciąż jest lepszą opcją niż obrzydliwie słodkie Jonaerys. Tu przynajmniej widać chemię. No, ale liczyć, że D&D zrezygnują z popytowego Jonaerys to takie same szaleństwo jak liczyć na to, że Stannis żyje XD
Ogólnie cieszę się, że Daenerys gra w jednym teamie z Żelaznymi, zawsze lubiłam ten wątek w książkach, a serialowy genderswap z Vica na Yarę mi nie wadzi. Niemniej jednak... Nigdy nie uważałam się za specjalnego hejtera Dany. Ni ziębi mnie ona, ni grzeje. Jednak uwielbienie D&D do niej powoduje, że autentycznie zaczynam jej nie lubić. Wszystko dostaje w gratisie, Dothraków, władzę nad smokami, statki, sojusze potężnych lordów Westeros, pokój w Meereen... Dosłownie na pstryknięcie swoimi bielutkimi, targaryeńskimi paluszkami. Nawet jej wyjście z ognia nie odbija się na psychice. Dany dalej jest wspaniała, dobra, mądra, piękna, miłosierna, ale okrutna kiedy trzeba... Skończę, bo wymienianie zalet Danki zajęłoby mi dłużej niż wymienianie jej tytułów. Wypada to komicznie w kontraście do tego, że inni bohaterowie płacą zbyt wysoką cenę w postaci utraty rodziny i bliskich (Starkowie, Davos, Jaime, Olenna, a nawet okrutna Cersei), człowieczeństwa (Stannis, ale też poniekąd Arya i Sansa) czy chęci do życia (Jon, Theon) na rzecz osiągnięcia swoich celów... Daenerys dostaje wszystko, nic nie oddając w zamian. Po pierwszym sezonie skończyły się chude czasy dla Dany. Dalej pnie się tylko w górę zerowym kosztem. Komiczny jest jej wątek całościowo, bo to wygląda tak, że tylko Dany i Dany jest zbawicielką Westeros od wszelkiego zła, tj. Cersei, Urine Greyjoya oraz NK. Ale to już zarzut globalny, bo jej wątek wypada w tym odcinku całkiem dobrze.

Martin, ty w książce to zaserwuj szaloną królową Dany, a nie ten cukierkowy szit!!!!111 ;/

[glow=#0000BF]Za Murem[/glow]
Wątek mojego ulubionego Brana zakończony dość skromnie, bo myślałam, że Mury jednak runą. Niemniej jednak dość satysfakcjonujące było wyznanie, że R+L=J to prawda. Już dosyć mydlenia oczu, że ktoś inny jest rodzicami Jona. Nie mam za złe serialowi tego spoilera.
Podobała mi się przyziemność sceny, brak płatków róż... Lyanna, cholera jasna, umierała. Młoda, zapłakana dziewczyna przerażona perspektywą śmierci o wiele lepiej zagrała niż blada piękność we krwi spowita płatkami błękitnych róż. Zresztą, w książce to był tylko sen Neda. Tu pokazano jak prawdopodobnie było.

[glow=white]Winterfell[/glow]
Davos i Melka - fanserwis, ale też nie do końca, bo z jakiegoś powodu było mi żal Melicji. Wiadomo, Davos górą, ale jednak uczłowieczenie Melki w tym sezonie pokazało, że ona naprawdę się pogubiła. Nie usprawiedliwia to palenia dzieci, a zwłaszcza Szyrenki za zgodą rodziców na które to wpadły Dedeki, ale taka drama po wykonaniu tego była konieczna. Meli pewnie dołączy do Bractwa, spotka się z Aryą, powie jej o rodzeństwie - czekam, aż młoda dołączy do Jona i Sansy.
Większy fanserwis, który kupuję to JonSan czy tam Jonsa. Nie wiem. :D Cieszy mnie to, że nie miałam racji i milczenie Sansy było faktycznie spowodowane desperacją, miotaniem się i brakiem zaufania do Palucha (w końcu tylko głupcy mu ufają), a nie jakimiś ciemnymi motywami jakie przypisywano Sansie. Ogólnie sceny między Jonem i Sansą kupuję. Wiadomo, tę relację D&D mogą zaorać jak Shirnnisa, jednak na dzień dzisiejszy sprawa ma się tak, że Sansa wybrała rodzinę ponad żałosne mącenia Palucha, a jej przerażona mina na widok grymasu Petyra utwierdza mnie w przekonaniu, że on im jeszcze pokaże i Sansa o tym wie.
Also, tylko ja śmiechłam z tęczowej i naiwnej wizji Palca na tronie z Sansą jako konsortem? :DD Taki cynik, a takie sobie tęcze obrazuje.
King in the North najlepszą sceną po Szalonej Cersei.

Dobry finał. Szkoda, że doprowadziły do niego przeciętne albo słabe wątki. Sam odcinek zasługuje na piąteczkę. Sezon wypada gorzej, choć lepiej od sezonu piątego. Ostatnie jednak nie jest wyczynem.

I taka refleksja na przyszłość - mimo, że odcinek nie popadł w kicz, to jednak wydarzenia z finału implikują, że całość serialu popadnie. Naprawdę zdziwię się, jeżeli najważniejszym politycznym starciem nie będzie Dobra Dany vs. Zła Cersei (być może Urine, jeżeli uda mu się te nieszczęsne statki zbudować), a potem Dany vs. Starkowie. Oczywiście finalne starcie Południe-Północ będzie przerwane przez NK, który padnie pod naporem smoczego ognia. Po czym Jon Targaryen będzie mógł się rzucić w ramiona swojej ciotce i będą rządzili razem. Naprawdę, będę się śmiała z tej "nieszablonowości" na jakiej jechało GoT, zarżniętej przez Dankofanatyzm serialowców i Dedeków. :D[/align]
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Vivien » 27 cze 2016, o 12:51

Wspaniały odcinek!
Oczywiście nie obyło się bez kilku rzeczy, przy których trzeba było przymknąć oko. Czyli televarys, telejaime i telearya, ale wybaczam, bo rozumiem konieczność ich użycia. Ale po kolei:

Królewska Przystań.

Od kiedy wyciekła muzyka wiedziałam, że będzie to świetna scena i nie zawiodłam się. Podobało mi się, gdy z początku pokazali jak każda z postaci szykuje się na proces. Tommen w królewskich szatach wyglądał żałośnie, Marg nawet w niewinnej sukience olśniewająco, natomiast Cersei - wow! Sukienka rewelacyjnie oddawała charakter. Lwica wyglądała w niej jak szalona i bezwzględna królowa. Brakowało mi jej w takim wcieleniu

Sama sekwencja baaardzo klimatyczna. Począwszy od śmierci Pycelle i użycia dzieci, poprzez zwabienie Lancela do podziemi i aż do smutnego finału w sepcie. Smutnego, bo bardzo lubiłam Marg i kibicowałam, by udało jej się uciec, tylko ten przeklęty Wróbel jej nie pozwolił... Fajnie jednak, że w jego ostatniej sekundzie pokazali jak zdaje sobie sprawę ze swojego błędu.

Co do śmierci Tommena bardzo przypominało mi to scenę z Idy z samobójstwem Wandy z kamerą nieruchomo skierowaną na okno. Ładna scena. Muszę jednak przyznać, że nie sądziłam, że zobaczymy reakcję Cersei na śmierć Tommena. Fajnie jednak, że pokazali jej koronację (świetna muzyka w tle) i mimo tego rażące teleportu Jaime'a, cieszę się, że przybył by być świadkiem szaleństwa(?), okrucieństwa (?) Cersei. Mam nadzieję, że w końcu Jaime się od niej odsunie.

Bliźniaki
Trzeba docenić, że w tym odcinku mieliśmy ładne przejścia do kolejnych wątków. Jednym z nich były Bliźniaki i Walder donośnie oznajmiający "For House Lannister" zaraz bo śmierci Tommena xD Scena dobra - David Bradley świetnie się wcielił w postać Freya i bardzo podobał mi się krótka rozmowa między nim a Jaimem. I fajnie, że przypomnieli słowa rodowe Freyów i Lannisterow.
Od razu też widać było, że dziewczyna serwująca przy stole to Arya. I mimo że doceniam pojawienie się pasztetu, to jednak zabicie Waldera było najsłabszym elementem odcinka. Przyszło znikąd i pokazane to było chyba jedynie dla efektu. Ani nie było w tym intrygi, ani logiki. Ponad to postać Aryi zaczyna wiele tracić. Zadziwiająca sprawa, ale wyszła gorzej nie dość że od Dany to nawet od Bękarcic.

Dorne
O dziwo zjadliwe za sprawą Olenny, która nawet w żałobie potrafi pokazać, że ma cięty język. Nieźle zaorała Bękarcice. Barbaro zrobiło mi dzień :D Pojawienie się Varysa chyba nikogo nie zdziwiło, ale oczekiwałam trochę więcej słów z jego strony niż Fire and Blood

Meereen
Dany wreszcie jakaś ludzka. Jej pożegnanie z Daariem, sprawiło że w końcu zaczęłam lubić Daaria xd Podobało mi się, gdy w rozmowie z Tyrionem przyznała, że nic nie poczuła przy pożegnaniu. I w końcu podobał mi się Tyrion. Sama się zdziwiłam, ale wzruszyłam się, gdy Dany dała mu tą odznakę namiestnika. W końcu bycie namiestnikiem w KP, było jego największym życiowym osiągnięciem. Wtedy był najpotężniejszy, był u szczytu. I cieszę się, że znowu jest doceniany.
Co do zakończenia odcinka z flotą, to mnie to nie zdziwiło. Wyjazd Dany do Westeros był hajpowany od 1 sezonu i mimo że wielkie sceny z jej udziałem mogły się przejeść, ta akurat była uzasadniona. No i robiła wrażenie. Oczywiście obecność Varysa lekko śmieszy, ale trzeba założyć że upłynęło o wiele więcej czasu od jego rozmowy w Dorne. W końcu widzimy we flocie kilka statków z włócznią Martellów, więc może po prostu wypłynęli Dance na przeciw?

Stare Miasto
Ładne miasto, robiąca wrażenie biblioteka i krótka aczkolwiek przyjemna rozmowa z tym maestrem, przypominająca trochę próbę porozumienia się z urzędnikiem. Na plus. Ciekawa jestem co ten Sam tam odkryje w przyszłym sezonie.

Za Murem
Jakoś tak średnio wyszło. Oczywiście fajnie było zobaczyć finał Wieży Radości, ale przeciągnęli to przez tyle odcinków, że nie wzbudziło to za wiele emocji. Ale fajne przejście z małego Jona na twarz teraźniejszego Jona.
Druga sprawa. Benjen zostawił kalekę i niedużą dziewczynę pod Murem bez żadnego konia ani wózka? D l a c z e g o ? Gdzie miał mózg?

Winterfell
Przy scenie z Davosem i Mel przyznaję, że uroniłam łzę lub dwie. To dlatego, że śmierć Shireen była dla mnie największym ciosem w serialu. I smutno było mi słuchać, że Davos ją kochał, jak swoje dziecko. Co teraz z Mel? Gdzie pojedzie? Może na południe i jakoś się spotka z Aryą lub dołączy do Bractwa?

Sansa przeprosiła Jona, że mu nic nie powiedziała, ale już powodów nie wyjawiła. Ech. W sumie w stylu Sansy.
Podobało mi się też jak LF nią pogrywa. W Bożym Gaju zasiał w niej poczucie, że to ona powinna być Panią na Winterfell a nie jakiś Bękart. I widać to podczas zrobienia z Jona Króla Północy. Początkowo, przy przemowie Lyanny (w ogóle propsy dla tego dziecka), Sansa się uśmiecha, bo myśli, że to o niej. Potem mina jej rzednie, czyli dokładnie czego chciał LF. Ale prawdę mówiąc nie dziwię jej się, ma prawo czuć się pominięta.
Samo okrzyknięcie Jona królem, było epickie. Szkoda, że na tym nie zakończyli odcinka szczerze mówiąc.

Podsumowując stawiam bez wątpienia zasłużone 6. To był świetny finał według mnie najlepszego sezonu. Zdecydowanie minął zbyt szybko.
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

kukowsky
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 7 sie 2013, o 14:40

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: kukowsky » 27 cze 2016, o 13:05

Największy plot twist roku:
Poczułem w sobie szołfaga.

(bez skojarzeń proszę)
(zapomniałem o tym, że wyrażenie „bez skojarzeń” zawsze budzi skojarzenia)

Jakby nie patrzeć, to doczekaliśmy się „The Winds of Winter”, więc powinniśmy się cieszyć. Oby i książkowy imiennik wyróżniał się tym, że będzie o wiele lepszy niż to, co go bezpośrednio poprzedzało.

Dobra. Przyszła pora na mój nieskrępowany strumień świadomości...

[align=center][glow=red]Królewska Przystań[/glow][/align]
To było piękne! Na takie sceny czekałem. Zagrało mi tutaj wszystko. Gra aktorska, charaktery postaci, efekty i przede wszystkim muzyka. Cieszy mnie to, że w tym gonieniu za odhaczaniem kolejnych punktów z listy twórcy znaleźli jednak czas, by przystopować i stopniowo zacząć dawkować nam napięcie.

Rozpoczyna się proces. Wszyscy podejrzewamy, co się stanie, jednak i tak chłoniemy każdą chwilę poprzedzającą wielkie wydarzenie. Proces Lorasa przebiegał zgodnie z oczekiwaniami – rycerz przyjął taktykę podobną do Margaery i postanowił się ukorzyć. Problem w tym, że jego przewinienia w oczach bogów (lub tych, którzy twierdzą, że widzą świat jak oni) są znacznie większe, przez co sama modlitwa nie wystarczy. Ładna gra Lorasa i Margaery w swych ostatnich chwilach. Nie zawodzi również Wielki Wróbel, który zapewne dorobiłby się pełni władzy, gdyby nie Cersei i jej przemyślany zamach terrorystyczny.

Szkoda, że Varys po raz kolejny został wybielony, przez co Kevan i Pycelle muszą zginąć z inicjatywy duetu Cersei & Qyburn (Cerburn <3). Nie zamierzam sobie jednak psuć oglądania tego wątku wspominaniem o Daenerys i powszechnym zwyczaju wybielania jej sojuszników. Było naprawdę dobrze. Choć oczywiste było to, że Lancel nie zdoła doczołgać się do tej świeczki, to i tak oglądało się to w napięciu. Cersei sącząca w oddali winiacza to widok doskonale podkreślający tę postać. Na taką Cersei czekałem. Bez wybielania. Okrutną i bezlitosną na wrogów. Scena z septą Unellą to dobry pokaz Cersei, która wreszcie wróciła do siebie. Z samego dołu aż na samą górę. Góra bez hełmu przeraża jak należy. Cersei mówiąca „Shame!” fantastycznie domyka wątek Wróbli.

[align=center]Obrazek[/align]

Kolejnym bohaterem odcinka jest Tommen. Wiele hejtu zostało wylane na tę postać, jednak doceniam ją za to, że twórcy poprowadzili ją konsekwentnie jako nastoletnią sierotę. W scenie wyskakiwania przez okno spodziewałem się jakiegoś emocjonalnego skoku, płaczu i rozpaczy. Tymczasem dostaliśmy bardzo subtelne „I'm out” przywodzące skojarzenie z popularnym gifem. Nie ma się jednak, co dziwić. Po tym, co zrobiła mamusia, wszelka ekspresja staje się zbędna. Po cichu liczyłem na scenę Cersei gwałcącej Jaimego przy zwłokach Tommena, jednak się nie doczekam, bo Cersei jak na człowieka w „hitler mode” przystało, preferuje kremacyjną formę pochówku.

Scena koronacji Cersei wyborna. Prawdziwa perełka. Tyle się mówiło o tym, że to Littlefinger jest królem popiołów, a tu tymczasem tytuł królowej popiołów wydarła rzutem na taśmę Cersei. Co będzie dalej? Sparują ją z Januszem Greyjoyem? W końcu Cersei przydałby się jakiś sojusznik, żeby nie wypadła tak całkiem blado w starciu z nadciągającą Daenerys.

Wracając jeszcze do Jaimego, to sądzę, że potwierdzić trzeba teorię o tym, że to Jaime zabije Siostrzyczkę. Rozłam w związku złotych bliźniaków nareszcie stał się faktem i teraz podejrzewam Jaime uprzątnie Cersei przed powrotem braciszka ze smoczą koleżanką.

[align=center][glow=red]Bliźniaki[/glow][/align]
Skoro już o Jaimem mowa, to dokończę jego wątki z tego odcinka. Bliźniaki upłynęły pod znakiem fanserwisu. Najpierw Bronn gadający jakieś głupoty, potem skrzydłujący mu Jaime. Na koniec doczekaliśmy się nawet pasztetu z Freyów, który zgrał się nawet z Manderlym, który jak filip z konopii wyskoczył w innym wątku. Cóż, osobiście nie podoba mi się takie wymuszone puszczanie oka do czytelników. Ciekawi mnie, w jaki sposób Arya zdążyła upiec dwóch synów Waldera. Była jedyną służką w kuchni? Skoro wyżyła się na innych Freyach, to dlaczego postanowiła oszczędzić Jaimego, w którego wcześniej się wpatrywała? Mogło zostać to lepiej poprowadzone, niemniej jako całość oglądało się to dobrze. Podobała mi się rozmowa Waldera z Jaimem. W sumie to szanuję Waldera. Ma zasady. Nim klepnie w tyłek atrakcyjną dziewkę, upewni się, czy to nie jego córka. Widać od razu, że Freyowie to Lannisterowie i że Bliźniaki to nie Królewska Przystań, nawiązując do książkowego cytatu Stannisa (R'hloorze, świeć nad jego duszą).

[align=center][glow=red]Winterfell[/glow][/align]
Całość oglądało się naprawdę dobrze i gdyby nie nielogiczności będące konsekwencją poprzednich odcinków, to dałbym za ten wątek solidny plus do oceny. Zadziwia mnie jednak borderline Davosa, który po chwilowym byciu entuzjastą magii wrócił do pogardzania Czerwoną Kapłanką. Bo co? Bo znalazł Jelonka? Kurcze, przecież finału sprawy Shireen domyślał się od czasu, gdy Stannis wysłał go na Mur, by był rozsądnym gdzie indziej. Ta scena lepiej broniłaby się, gdyby Jon nie został wskrzeszony z inicjatywy Davosa. Nie mniej pod względem aktorskim scena Stavosandre Jonosandre bardzo ładna i świetnie zagrana. Nareszcie Liam pokazał coś więcej niż potulny Davos. Melisandre została wygnana zapewne po to, by gdzieś po drodze spotkać się z Aryą.

Scenę Jona i Sansy na murach odbieram jako próbę prostowania banana. Trudno jest naprostosować tak rażące braki w logice, jakich twórcy dopuścili się przy Bitwie Bękartów, zatem siłą rzeczy te tłumaczenia Sansy musiały wypaść źle. Jon mógł jej tylko odpowiedzieć, by przeprosiła Wun Wuna i resztę poległych. Mimo tych niedociągnięć Jonsa ma naprawdę spory potencjał. Wolę to niż kiczowate do granic możliwości Jonarys.

Scena w gaju Littlefingera i Sansy na plus. Dziewczyna jednak okazuje się mieć mózg, zaś Littlefinger dalej wykazuje braki w myśleniu. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że Littlefinger ponownie pomylił się w swym osądzicie, twierdząc że nikt nie pójdzie za Jonem. XD Panie Baelish, jest pan głupi. Co więcej zostałeś właśnie sfriendzonowany przez córkę swej eks-friendzonowiczki. Teraz pewnie będziesz coś kombinować jeszcze na boku, ale sądzę, że w tym czarno-białym serialu nie utrzymasz się długo po stronie aniołków. Jeśli chcesz jeszcze coś ugrać, leć się zaręczyć z Cersetką, nim Janusz Greyjoy podaruje jej flotę.

Jona jako Króla Na Północy odbieram jako fanserwis w najczystszej postaci. Boli mnie to, że twórcy postanowili olać problem i całkowicie zignorować temat dezercji Jona. Lordowie mogli się chociaż o to posprzeczać choć przez chwilę, a tu tymczasem cała północ została ustawiona przez dziesięciolatkę. Nawet Wyman Manderly się pojawił, który dostał nawet solidny substytut swej książkowej przemowy. Mimo że scena ta to raczej fanserwis, to oglądało się ją naprawdę dobrze, zwłaszcza gdy się patrzyło na stojącego pod ścianą Littlefingera, który w swym planie nie uwzględnił braku logiki w uniwersum tworzonym przez Dedeków. Czekam tylko, aż Royce i Sansa przeciągną Dolinę całkiem na swoją stronę, zostawiając Palucha z niczym.

PS Czy ktoś widział lorda Karstarka? Czyżby ustawił się na wiosła z Gendrym? :D

[align=center][glow=red]Dorne[/glow][/align]
Olenna pozamykała pyski Piaskowym Gimbusicom, więc było trzeba dziwnego pojawienia się Varysa do tego, by ta scena nie zawyżyła dotychczasowego poziomu Dorne. Cóż, w sumie to i tak zawyżyła. Koalicja silnych niezależnych kobiet staje się faktem. Boli to, że Ellaria bez problemu utrzymała władzę nad Dorne, ale to było już wiadome od czasu pamiętnego zamachu na Doranie i logice. W sumie przy sojuszu Martellowie-Tyrellowie-Daenerys-Yara sprawa Żelaznego Tronu jest już całkiem rozstrzygnięta. Danuta ma już do dyspozycji pół wojsk Westeros, hordę Dothraków i armię Nieskalanych... Ano i są jeszcze jaszczurki. Ktoś w ogóle podskoczy? W takim tempie do końca 7 sezonu będziemy mieć Daenerys na tronie. Boli mnie to, że Ellaria tak wyciera sobie twarz dzwoneczkiem Dorana, który jest symbolem jego niepełnosprawności, ale co ja będę sczempić ryja...

[align=center][glow=red]Meeren[/glow][/align]
Biedny Daario wspólnie z Littlefingerem może zacząć uczęszczać na Spotkania Anonimowych Zfriendzonowych pod kierownictwem Joraha Mormonta. Boję się zapowiedzi zamążpójścia Daenerys, bo z dostępnym partii w Westeros zostali Jon, Jaime, Littlefinger i Robin. Związek Jona i Daenerys byłby spełnieniem najgorszych koszmarów, jednak niestety na to się zapowiada, bo w sumie Jon musi dogadać się z Daenerys. Takie już prawo czarno-białych produkcji, że ci dobrzy muszą zjednoczyć się przed walką ze złem... Ech, to już lepiej, żeby Jon umarł w starciu z Nocnym Królem. Jeszcze przez chwilę Danuta miała do dyspozycji Waldera Freya, ale bezwzględna Arya wykreśliła go z listy. :( Teraz pewnie czas na małe bara-bara z Yarą, a potem przyjdzie pora na ustatkowanie się po zdobyciu Żelaznego Tronu.

Reszta mocno przewidywalna. Tyrion namiestnikiem, Daenerys ruszająca na Westeros. Dziwi mnie jedynie to, że niechętny magii Varys opanował Magię Ziemi w stopniu eksperckim. Czar „Portal miejski” siada mu jak złoto. ;) Widać, że ta scena rozgrywa się po pewnym czasie i dziwi mnie takie przyśpieszenie wątku. Czy sezon 7 rozpocznie się od dobicia Daenerys do brzegu? A może czeka nas wcześniej potyczka morska z Januszem Greyjoyem? Jest możliwe. W sumie szkoda, że ta ostatnia scena była, bo wolałbym, żeby sezon zakończył się koronacją Cersei. Byłoby po prostu lepiej.

[align=center][glow=red]Wieża Radości[/glow][/align]
Bez większych niespodzianek. Teoria R+L=J potwierdziła się. Nareszcie. I tak to było oczywiste od pierwszego tomu, jednak przynajmniej będzie można w końcu pozamykać inne dziwne teorie. Ciekawi mnie tylko to, czy kwestia pochodzenia Jona będzie miało jakiś większy wpływ na tę opowieść.

[align=center][glow=red]Stare Miasto[/glow][/align]
Dziwny Przypadek Samwella Tarly'ego. Wszyscy inni bohaterowie swobodnie teleportują się w obrębie kontynentu, zaś on jeden podróżuje w sposób tradycyjny. Tyle się w tym sezonie wydarzyło, a ten od finału ubiegłego sezonu zdołał tylko przemieścić się z punktu A do B (z krótkim przystankiem w punkcie C). W takim tempie nie wydaje mi się, by Samwell ukończył szkolenie przed końcem serialu.
Duży plus za wygląd Starego Miasta i wnętrze akademii. Smutny pan z czytelni ma mocno nieaktualne informacje. To aż dziwne, biorąc pod uwagę z jaką prędkością po Westeros rozchodzą się wieści. Nie mniej scena na plus i czekam na więcej Samwella w przyszłym roku. Czyżby Gilly miała stać się Allerasem? Trudno będzie znaleźć dla niej miejsce w Starym Mieście. ;)

* * *

Całościowo odcinek oceniam na 5. Jak na finał "Gry o tron" przystało, spodziewałem się orania postaci wraz z całymi wątkami, a tymczasem otrzymałem najlepsze domknięcie sezonu od czasu pierwszego sezonu. Nie daję jednak 6, bo pewne nielogiczności będące konsekwencją wcześniejszych wydarzeń dalej mnie bolą. Było to jednak naprawdę dobre widowisko i mam nadzieję, że końcówka serialu utrzyma ten przyzwoity poziom. W ten sposób umilone mi zostaną oczekiwania na "Wichry zimy" i "Sen o wiośnie".

PS Czy tylko mnie boli to, że z sagi o szerokiej skali szarości zrobiono tak bardzo czarno-biały serial? Takiego Varysa to twórcy wykastrowali podwójnie, bo postać ta nie ma w ogóle już ze swego książkowego pierwowzoru. Taki się z niego potulny chłopaczyna zrobił. Jeśli ktoś ma oczyścić stolicę dla Daenerys, to najlepiej niech zrobi to jej wróg, bo my sobie nie będziemy brudzić rączek krwią. Całokształt tej historii traci wiele na takim prowadzeniu postaci. W końcu to właśnie szeroka skala szarości była głównym atutem „Gry o tron”, gdyż to właśnie ona odróżniała tę opowieść od „Władcy pierścieni”, gdzie również ci dobrzy muszą pokonać tych złych.
Moje strony poświęcone słowiańskiej kulturze: blog, fanpage.

Dziubell
Poziom 1
Rejestracja: 16 maja 2015, o 02:46

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Dziubell » 27 cze 2016, o 13:47

Il Biondo pisze:Jeżeli zaś chodzi o Aryę... Wiem, że ludziom się spodoba, ale dla mnie to był przykład złego fanserwisu. Nie mam nic przeciwko zabijaniu Frey'ów i koniec Waldera był satysfakcjonujący, ale nie podoba mi się to z dwóch powodów. Logistycznie wyszło to imo od czapy, ale niech im będzie, że miał być twist. Co gorsza jednak, ten akt kasuje resztki sensu wątku Aryi. Czy nie oglądaliśmy Braavos i Aryi wahającej się przed bezsensowną rzezią, jej przemowy o bezsensie zemsty dlatego, że Arya dojrzała i osiągnęła nowy etap w życiu? Nah, poszło to na śmietnik. Arya zmarnowała czas w Braavos, a widz razem z nią.

A i czekam na komentarze, że wow, Arya taka psychopatka bo wykończyła ciemiężyciela swojej rodziny z uśmiechem na ustach... Oh wait, nie. Aryi się nie dostanie. Tylko Sansie się dostało za zabicie Ramsay'a, bo sama się stała psychopatką równą Ramsay'owi, zdrajczynią rodzinnych wartości, prawdziwą panią Bolton etc. :D

Hm, możesz przytoczyć gdzie Arya ma jakąś przemowę o bezsensie zemsty? Okey, faktycznie przed rzezią dla rzezi, na ludziach niewinnych, waha się. Oszczędza Lady Crane, cały czas wypytuje Jaqena dlaczego, za co, i po co. Ale to nie ma nic wspólnego z zemstą. Nigdzie, ani w sezonie piątym (Meryn), ani w sezonie szóstym, nie odczułem w jej wątku, że zrezygnowała z zemsty. Wręcz przeciwnie, jej "I'm Arya Stark", odebrałem właśnie jako swoisty powrót do korzeni. Owszem, wraca do Westeros, ale jak sama Maisie mówi po odcinku, nie ma ona pojęcia co się w Westeros dzieje. Ma jedynie swoją listę, a z listy najłatwiejszym targetem będzie Frey.

Do tego nie rozumiem mówienia że zmarnowała czas w Braavos. Raz że chyba w Domu Czerni i Bieli trochę się nauczyła assasinowych skillsów, a dwa, że w końcu w pełni zrozumiała kim jest, co chyba było głównym celem. Zgoda że można to było zrobić szybciej, i wątek ten był przeciągnięty, ale na pewno nie był to całkowicie zmarnowany czas, bo jednak postać poszła do przodu, i to dość znacznie według mnie.

I ode mnie nie dostanie się ani Aryi, ani Sansie, bo akurat mi podoba się kierunek w którym idzie i jedna, i druga postać :) Zwłaszcza, że jest to jak najbardziej zrozumiałe po wszystkim co obie przeszły.

Vivien pisze:Ponad to postać Aryi zaczyna wiele tracić. Zadziwiająca sprawa, ale wyszła gorzej nie dość że od Dany to nawet od Bękarcic.

Bardzo krzywdzące porównanie. Węże wyszły "dobrze" tylko dlatego, że Olena nie dała im dojść do słowa. Ciężko o bardziej nachalny fanserwis, ale widać niektórzy się na to łapią, skoro aż takie porównania są :o


Co do samego odcinka, rozdrabniał się nie będę, i podsumuję krótko : W końcu. W końcu podobało mi się wszystko. Może z drobnym wyjątkiem ToJa, R+L=J jest dla mnie najnudniejszą już-nie-teorią książkowo-serialową, ale cóż. Było do przewidzenia. Mimo tego, easy 6, bo muzyka, i bo Lena Headey :D Żeby Cersei wyrosła na ulubioną postać po zaoraniu Stannisa, kto by się spodziewał...
There are no men like me. There's only me.

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Il Biondo » 27 cze 2016, o 14:01

Arya w którymś z początkowych odcinków doradza Lady Crane jak odegrać Cersei. Mówi o zemście i co zemsta nakręca. Zinterpretowałam to tak, że Arya dystansuje się od własnej gdyż widzi jej bezsens, nawet gdy zemsta jest słuszna. I'm Arya Stark odebrałam jako chęć powrotu do domu, do Aryi sprzed traumy, do rodziny. Nie musi iść za tym zemsta.
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

LORD BAElish
Poziom 1
Rejestracja: 27 cze 2016, o 13:53

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: LORD BAElish » 27 cze 2016, o 14:10

Czemu Dedeki tak bardzo popsuły Littlefingera? Czemu pobiegł do Sansy i powiedział jej o swoich zamiarach? Czemu ewidentnie pokazał jej, że nie należy do sympatyków Jona? Baelish ma farta, że jeszcze żyje. Jeśli Sansa nabierze się na te jego "sprytne" gierki i zdradzi Jona to będzie śmiechu warte.

PS. Co waszym zdaniem chcieli twórcy pokazać tą wymianą spojrzeń pod koniec sceny z mianowaniem Jona królem? Że Sansa ma jakieś wątpliwości co do Jona?

AraxielPussycat
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 kwie 2016, o 17:57

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: AraxielPussycat » 27 cze 2016, o 14:18

Cersei królową Siedmiu Królestw, a Qyburn jej namiestnikiem. Jestem z milion razy na tak i na taką Cersei czekałem, taka Cersei jest moją ulubioną postacią. Bezwzględna, wiele przeżyła i wszystkie jej dzieci umarły, przez co może być jeszcze bardziej bezwzględna i okrutna niż przedtem. Muzyka oraz ubrania dopasowane idealnie, mroczna lwica @serducho W takich chwilach zastanawiam się, co jest ze mną nie tak, gdyż Cersei jest moją ulubioną postacią numer jeden, ale no cóż, bywa :D Martwi mnie tylko fakt, iż motyw zabicia Cersei przez Jaime'ego jest już dość oczywisty i pewnie będzie powtórka Obłąkanego Króla w wersji 2.0 aka Cersei, która podpali całe miasto w krytycznej chwili. Albo Jaime dalej będzie ślepo zakochany.
Janusz Śnieg jak zwykle postąpił według mnie głupio, z dwojga do wyboru Melisandre byłaby znacznie potężniejszym sojusznikiem i co go obchodziła mała Shireen? To było w czasach, gdy Meliska jak i Davos byli bezgranicznie oddani Stannisowi. I nie oszukujmy się, każdy zna religijne praktyki Meliski, która wskrzesiła Janusza. Ale ten nie, foch forever i smuteczek. A później radocha, bo Król na Północy. Fajnie, tylko skoro tak bardzo mu to pasuje, mógł wcześniej przyjąć propozycję Stannisa, by przyjąć nazwisko Stark, które mu kiedyś proponował oficjalnie. Ale cóż, męski honor i te sprawy.
Danka nawet spoko, Tyrion też, Littlefinger mnie rozczarował swoją prostacką, żałosną wizją :lol: Wężowe Żmije, jak to je zwykłem nazywać, nudne, Ellaria próbuje brzmieć badassowo, a Olenna ora je sobie od czasu do czasu, niczym pole na ziemniaki. Jakoś słowa "Fire and Blood" w wykonaniu Varysa zabrzmiały komicznie.
Wielki Wróbel, Wróble, Pycelle, Kevan, Lancel oraz Tyrellowie out, nareszcie @serducho Masowa anihilacja moich znienawidzonych bohaterów, ah jak przyjemnie :D Pod sam koniec Margaery aż zrzuciła swoją maskę, szok na twarzy Wróbla bezcenny. Może Lorasa byłoby mi szkoda, ale troszkę był zbyt rozwiązły jak dla mnie.
Świetną alternatywą byłoby małżeństwo Jaime'ego i Cersei, ale :lol: Prędzej napiszę taki fanfick niż ujrzę coś takiego. Zależy jak bardzo Jaime będzie ją kochał.
Motyw z septą fantastyczny i to "shame" pod koniec @serducho Perełka
"W grze o tron zwycięża się albo umiera. Nie ma ziemi niczyjej" @boromir

Dziubell
Poziom 1
Rejestracja: 16 maja 2015, o 02:46

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Dziubell » 27 cze 2016, o 14:27

Il Biondo pisze:Arya w którymś z początkowych odcinków doradza Lady Crane jak odegrać Cersei. Mówi o zemście i co zemsta nakręca. Zinterpretowałam to tak, że Arya dystansuje się od własnej gdyż widzi jej bezsens, nawet gdy zemsta jest słuszna. I'm Arya Stark odebrałam jako chęć powrotu do domu, do Aryi sprzed traumy, do rodziny. Nie musi iść za tym zemsta.


Mówi tam tylko, że Cersei kocha swoje dzieci, i gdy ktoś je jej odbiera, to zamiast płakać, byłaby wściekła, i chciałaby zabić tego kto to zrobił. Czyli...zemścić się. Według mnie ta scena obrazuje coś dokładnie odwrotnego niż według Ciebie ;) Owszem, Arya współczuje playCersei, widząc jak Joffrey umiera w jej ramionach, zwłaszcza że sama musiała obserwować śmierć swojej rodziny, ale nigdzie nie ma tu niczego o odstąpieniu od zemsty. Wręcz przeciwnie, jeszcze tłumaczy Lady Crane, że w takiej sytuacji zamiast rozpaczy, czy może oprócz rozpaczy, człowiek odczuwa jeszcze chęć zemsty.

A chęć powrotu do domu i rodziny na pewno też jest, ale nie wiedząc gdzie rodzina się znajduje, czy żyje, ani co z jej domem, to opiera się na jedynej stałej rzeczy w jej życiu od kilku sezonów, czyli swojej liście.

Edit : Araxiel, mój człowiek @piwo
There are no men like me. There's only me.

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: szujana332 » 27 cze 2016, o 15:12

Finał sezonu bardzo mocny i pomimo "węzła głupoty w Dorne" oceniam na 6. Najlepszy odcinek od walki Oberyn vs. Góra. Do rzeczy.

Królewska Przystań była mistrzowska. Wy... Wysadzili Sept i Mały Wróbel skacze. Nie no mocne to było. I Queen of Ashes Cersei. To było mroczne i złe. Mieliśmy Szalonego Króla, teraz mamy Szaloną Królową. Yeah. Cersei, Cersei, Cersei chciałoby się skandować. Mr. Q., aleś Ty jest złodupcem. Nie rozumiem dlaczego Pycelle miał zginąć, ale dobra. W książce też nie żyje więc trza wykończyć. Został Kevan, ale pewnie nie na długo. Tylko czekać na oblężenie KP i WildFire teraz:D A na koniec ten Lancel, jak mu się należało... no jestem za, choć po cóż on szedł za tym dzieckiem? nie wiem.

Winterfell. Było również bardzo dobrze i lady Mormont. Ahh... On robi ten wątek, bo Jon robi minę. Ta mina jest już znana. Nie chcę komentować :P Podobało się i mina LF bezcenna. "Druga Starkówna mnie olała" :P No i Pani od jelonka. Pogonił Melisandre? To znaczy, że będzie Come Back w stylu Joraha do Danki? Meh oby nie w sumie.

Bliźniaki. Rozmowa Waldusia i Jaime była przednia i w końcu dobry, udany punch (chyba pierwszy). Pierwsze wejście było fajne, klimatyczne. Drugie i śniadanie u Waldera. No tego nie rozumiem i nie zrozumiem. Ale dlaczego? Po co, skąd i jak? No i ten pasztet? To nie ta osoba i nie to miejsce? I dlaczego Arya? Pasztet pasował do Manderly'ego, a nie do niej. No dobra. Ok niech będzie. Po coś to dziecię wróciło. Sandor wrócił po to tylko, aby wrócić więc powiedzmy, że ok.

Sam. Jakiego głupca zrobili z tego Sama. Nie no on marzył o cytadeli, a on nie wiedział, że dzieci i kobiet nie wpuszczają. No lekkie żenuła. Cytadela i widok z klifu Fajny i w ogóle. No, ale zgrzyt jednak z tym Samem. Choć puszcze im to, bo w sumie jakbym nie wiedział to może bym nie zauważył.

Bran. Potwierdzamy i dziękujemy. Więc jednak nie bliźniaki i nie Danka córką tego Pana na R. o którym gadajo, a nie pokazujo. No nie obeszło mnie to jakoś mocno i nie wzruszyło także. No umierała, krwawiła i się bała. Nie wiem, przyjmijmy, że dobrze. Choć jak Bran to powie Jonemu... nie wiem właściwie dlaczego ma mu to powiedzieć akurat on. Niepokoi mnie to, że dzięki temu Pan Reed się nie pojawi i nie powie "Gdzie dziadu Jojena zgubiłeś? Zjadłeś go czy cóś?". Pewnie wytną więc, ktoś musi mu to powiedzieć. A Jon powie: "Wiem miałem taki sen, że Mi trun z mieczy się wrzynał". Dobra to głupie było. Scena ok, ale bez większych emocji jakoś dla mnie.

No i deser. Deser z Dorne. Węzełek damskiej adoracji. Tak wiemy kobiety górą. Wiemy, że Lady O., panchuje w babciowy sposób, wiemy. No, aktorka grająca Wodza Dorne sili się drugi sezon i gra nieźle te głupoty. Ale, dalej to jest słaby wątek. No, ale Danka płynie więc probsy za to. No i dostała punkty, bo pogoniła Dariuszka. No i ma Tyriona, ehh on nudny był w tym odcinku. Lepiej by jakiś dowcip o winie rzucił. No dobra kończmy.

Było dobrze i jest 6! to najważniejsze. Swoje myśli o pewnych głupotach wyraziłem, bo nie mogę milczeć jak zarzynają Dorne i Waldera:). Ale KP i w końcu Winterfell nagradzają i punktują.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nan » 27 cze 2016, o 15:43

Teleporty? Chrzanić teleporty.

W jednym odcinku przemierzyli czasoprzestrzeń i przyspieszyli akcje - chwała im za to - Wielka Wojna nadchodzi!

Daje 6 każda scena przebijała następną - wizja z Lyanną była piękna i smutna jednocześnie - w najlepszych tego proporcjach - największa tajemnica "Gry o tron" rozwiązana - znamy jego matkę - teraz czas usłyszeć kto jest jego ojcem - oficjalnie.

Po kolei:

KP
Za jednym wybuchem Cersei pozbyła się wszystkich wrogów. Patrząc na sąd i wątki poboczne czułam się jak Alcja po drugiej stronie lustra - niby podbnie, jak u Martina, ale inaczej: Loras wyrzeka się rodu i tytułów dla Wiary - w powieści dla GK; Kevan zostaje zabity przez ptaszyny Varysa - Wielki Maester ginie w ten sam sposób, choć ptaszki są kogoś innego.

Samo spalenie septu był niesamowite, a największe wrażenie robił podkład muzyczny dla początkowej sekwencji scen - jakbym oglądała operę a nie serial! Mega.

Cersei i jej samospełniające się proroctwo - czuła, że Tommen zginie przez matkę - mocna scena. Przedstawiamy państwu Cersei Kamienne Serce Lannister!

Lwica zasiadająca na tronie i mina Królobójcy - bezcenna. Było majestatycznie i groźnie - Lena wyglądała silnie i władczo - brawo.

No i oczywiście: shame, shame, shame!

Bliźniaki
Bardzo dobry dialog między Walderem i Jaime - Łasica porównująca się do złotego lwa... w sumie trafiła w sedno. Z tą różnicą, że Królobójcy zależy na opinii innych ludzi. Za to riposta Lannistera - strzał w 10 :-)

Mieliśmy pasztet! :^^: Fajnie, że o tym nie zapomnieli hehe.

Taką Aryę znam i taką Aryę akceptuje - niech dziewczyna robi swoje.

Stare Miasto
Właśnie tak wyobrażałam sobie Stare Miasto i Cytadele. Bibliotek wyrwana, jak ze snów mola książkowego - zachwyt Sama zrozumiały. Czuje, że w przyszłym sezonie może to być ważny wątek.

Winterfell
Melisandre odjeżdża - jaki będzie pomysł scenarzystów dla tej postaci? Pewnie powiększy grono ekipy Dany - wróci na Smoczą Skałę? W sumie cieszę się, że jej nie zabili - aktorka urodzi i pewnie wróci na plan :-)

Sama scena była dobrze zagrana, a największe brawa za eksplozje emocji należą się Davosowi. Coraz bardziej lubię tą postać.

Sceny Jona z Sansą wywołują we mnie mieszane uczucia... Nie mogę odzyskać zaufania dla dziewczyny. Widzę, że jej stosunki z przyrodnim bratem są poprawne, ale brakuje w nich... ciepła. Tych dwoje, jak na razie wiąże tylko wspólna tragedia i zwycięstwo. Jestem ciekawa co będzie dalej.

Jon Biały wilk Snow - Król Północy. Scena sama w sobie niezła, pełna patosu i glorii - Robb miał podobnie i źle na tym skończył. Co czeka Jona...

Paluch cały czas nie przestaje mnie zaskakiwać... Wyznanie Sansy miłości to było bardzo naiwne rozwiązanie - nie udało się z matką, nie udała się z córką, czyli co teraz? Zdrada?
Uczeń przerósł mistrza - może Sansa też gra teraz w wielu frontach...

Mam takie wrażenie, jakby dla Petyra zabrakło miejsca w tej opowieści, ale może się mylę i będzie wyciągnięty kolejny AS z rękawa.

Dorne
Szok i Nie Dowierzanie! Podobała mi się ta scena - Olenno dzięki Ci za to. Gdy Żmije milczą Wodne Ogrody stają się pięknym miejscem. Czekałam na te słowa Varysa" "ogień i krew" mmmmm @fingercrossed

Za Murem
Wujku nie odchodź! Dobrze, że zostało napomknięte o magii Muru - magia staje się silnym graczem w tej opowieści.

Wizja Brana była tym na co czekałam od przeczytania GoT i wspomnień Neda... Wszystko, jak dla mnie było idealne: aktorka, scenografia, dialog i oczywiście noworodek o ciemnych oczach... a potem nagłe "wejście" na twarz Jona - WOW.

Niech postawią kropkę na i i powiedzą na głos kto jest jego ojcem - będzie pełna
satysfakcja!

Meereen
Kolejny raz mamy Daenerys - młodą kobietę a nie Daenersy władczynie. Ładne i bezkrwawe pożegnanie z Daariem. Wszystkie serialowe teorie co do jego intencji poszły na dno Zatoki Smoków ;) Facet ją kochała i basta! Ładnie to im wyszło.

Za to scena Dany i Tyriona - mogła bym przysiąc, że czuć między aktorami iskry. Fenomenalna chemia! Do samego końca myślałam, że albo się pocałują, albo przytulą. Niesamowite @serducho

Wręczenie mu broszy było bardzo symboliczne - po tylu latach ktoś szczerze i bez uprzedzeń mu zaufał i docenił. Jego przysięga też była naprawdę szlachetna i wiarygodna.

Szykuje nam się kolejny dobry duet i serialowa przyjaźń.

Sama flota i smoki wypadły spektakularnie. Serce skradła mi muzyka w tym wątku. Będę ją odtwarzać bez końca przez jakiś czas hehehe
Ostatnio zmieniony 27 cze 2016, o 15:47 przez Nan, łącznie zmieniany 2 razy.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

WielkiMou
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 kwie 2015, o 14:20

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: WielkiMou » 27 cze 2016, o 15:46

Bardzo chciałbym oglądać taką Grę o tron jak dziś. Serial, który mimo pewnej dawki głupot ogląda się z czystą przyjemnością. Serial, który ma naprawdę dobre sceny i postacie wywołujące emocje. Nie oczekuję już złożonej fabuły czy ciekawych postaci, bo tego i tak nie dostanę. Ale taki serial jak dziś przyjmę z otwartymi ramionami.

[glow=red]Królewska Przystań[/glow]

Sekwencja na początku, stopniowe podnoszenie emocji, Light of the Seven... To jest być może najlepsza sekwencja całego serialu. Pierwszy raz od chyba drugiego odcinka poczułem jakieś napięcie. Było go dużo więcej niż w całej Bitwie Bękartów. I mimo iż to co się działo bardzo mnie zabolało (absolutnie nie cierpię Cersei, a Margaery stała się jedną z moich ulubionych postaci w tym sezonie) to było dokładnie tak jak powinno być. Jak wybić prawie wszystkie postacie z jednego wątku to z klasą. Zaczynam też zastanawiać się czy Sept nie skończy podobnie w książkach. W scenie przy zwłokach Joffa, Jaime myśli, że cały sept mógłby stanąć w płomieniach, a on by tego nie zauważył... No i jakoś go do zabicia Cersei trzeba pchnąć, prawda ?

Cała reszta tego wątku też smakowita. Zemsta na sepcie i koronacja to dwie sceny, w których Cersei coraz bardziej widać szaleństwo królowej. Zacieram ręce na jej upadek. Ale liczę, że jeszcze niejedną scenę z jej udziałem zobaczymy, bo Lena jest naprawdę rewelacyjna w tej roli.

[glow=red]Północ i Bran[/glow]

Bardzo cieszy mnie to, że nie ma konfliktu między Sansą, a Jonem. To znaczy pewnie go zobaczymy, ale na razie go nie było, więc jest w porządku. Cudownie jest patrzeć na dwóch Starków w Winterfell. Jeszcze lepiej na wilkora w czołówce. Bardzo podobała mi się też scena z Davosem i Melisandre. Aktorzy wykonują świetną robotę, a serial ponownie naprawdę angażuje mnie emocjonalnie. LF i Sansa też dobrze wypadli, tylko sama scena obwołania Jona królem... Gryzie mnie to, że nie wspomnieli testamentu Robba, który uwiarygodniłby to co się stało. Obawiam się również, że to władanie źle się skończy tak jak poprzednio, bo chyba w najlepszym razie będziemy mieli powtórkę Torrhena Starka i Aegona Zdobywcy. Rozłam między Starkami także wydaje się nieunikniony, choć liczę, że ostatecznie Sansa wybierze rodzinę.

R+L=J było oczywiste, scena ładna i ponowanie naprawdę mi się podobała, ale nie warto się tu rozpisywać.

[glow=red]Bliźniaki[/glow]

Zemsta Aryi staje się już nudna i mało satysfakcjonująca. Pasztet z Freyów, zabicie Waldera, a wcześniej Boltonów... Niby zemsta Starków w serialu jest dużo bardziej widoczna, a jednak w książce, znacznie mocniej ogrzała moje serce. Mimo, że doczekaliśmy się tylko słynnego pasztetu, kilku powieszonych Freyów i... tyle ? Wystarczy, by wywołać więcej emocji niż w serialu. Na plus rozmowa Waldera z Jaime'em. Poza tym wątek, który najmniej mi się podobał. Jest ze mną źle. Coś podobało mi się mnie niż Dorne :/

[glow=red]Dorne[/glow]

Warto było zobaczyć Dorne, bo Ollena orająca Piaskowe Wensze to przewspaniały widok. Trochę boli zabranie Doranowi jego tekstu, ale i tak dobrze zabrzmiał w ustach Ellarii i Varysa, no i w przeciwieństwie do nawiązania z pasztetem, jak najbardziej miał sens. Miło byłoby zobaczyć Ollenę orajacą Cersei w czasie śmierci tej drugiej, ale Jaime raczej to uniemożliwi. Szkoda. Liczę, że Tyrellowie jakoś przetrwają, ale to raczej płonne nadzieje.

[glow=red]Meereen[/glow]

Emilia Clarke w kilku scenach tego sezonu grała i to jest największy plot twist tego roku. Również tym razem naprawdę podobały mi się jej sceny. Serialowa Daenerys jest przesłodzona do bólu i zawsze robi to co słuszne i to co należy, ale i tak ją lubię. Bo wolę ją niż Cersei i każdego innego Lannistera (poza Kevanem) u władzy. Ostatnia scena sezonu była tym na co wielu chyba czekało od dawna. Dany wreszcie rusza do Westeros i wydaje się, że będzie nie do zatrzymania. Pokonanie Cersei w siódmym sezonie i tron, a potem sojusz z Północą przeciwko Innym ? Prawdopodobne i nudne. Oby tak się nie stało. Ale w pokonaniu Lannisterów kibicuję Dance.

Chyba 6. Obiektywnie na rzecz patrząc na pewno nie powinienem tyle wystawiać. Ale to już dla mnie tylko czysta rozrywka. Więc liczą się tylko odczucia.
Obrazek

Nienazki
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 kwie 2016, o 01:13

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nienazki » 27 cze 2016, o 16:05

Odcinek na 5, szkoda, że Mur nie padł.

Większość napisała już to co myślę o tym odcinku, więc dopowiem tylko, że Liam Cunningham zagrał fenomenalnie w scenie z Melisandre i Jonem.

Sobieski
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 paź 2014, o 21:00

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Sobieski » 27 cze 2016, o 16:24

szujana332 pisze:Został Kevan, ale pewnie nie na długo.

Przecież Kevan zginął razem z Wielkim Wróblem, Lorasem, Margaery i Macem w wybuchu Wielkiego Septu Baelora.

szujana332 pisze:A na koniec ten Lancel, jak mu się należało... no jestem za, choć po cóż on szedł za tym dzieckiem?

Za co mu się należało? Stał się ofiarą Cersei. Wychwalasz oprawcę i hejtujesz ofiarę.
Obrazek[tab=10]Obrazek[tab=9]Obrazek[tab=10]I’m Korra. You gotta deal with it.[tab=285]Korraaaaa

Ven Daeri
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 maja 2015, o 18:37

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Ven Daeri » 27 cze 2016, o 16:27

[img=center]http://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/Q1BdIvwApixCTZhGfL7FEJRaXsL5XT[/img]

kurde usunęło mi cały tekst

Trudno.
Odcinek bardzo spójny, robił za klamrę spinającą wszystkie wątki w całość
a są to główne 3 siły
Smocza królowa, Król północy i Królowa Cersei.

Wysadzenie Septu widowiskowe, wybuch jadowitej zemsty zabił papieża, królową żabkę i większość randomów.
Tommenowi nie spodobały się dni młodzieży w wizji swojej matki więc wylogował się z matrixa.
Swoją drogą Cersei wyglądała pięknie, trzeba docenić odcinek ze strony kostiumowej - srebrny łańcuch spinający naramienniki na prostej czarnej sukni plus tiara...robiło wrażenie.
Góra i Septa - na bank będą pornosy.
Shocking death by children of Qyburn - gdzie kusza, pytam się?

Arya rozwesela staruszka, uśmiech od ucha do ucha, prawdziwa twarz kobiety.
jakie to smutne, swoją drogą kiedy nauczyła się zmieniać twarze?
Ukradła Jaqenowi?
Jaimie jakiś emocjonalny się zrobił, rozmowa na plus, dylematy brona też się miło oglądało.
Jak i Sama którego sceny zwykle przewijałem a który w końcu dotarł do Cytadeli, jego największe marzenie spełniło się nieograniczony dostęp do wifi - co za pocieszny nerd.

o Daenerys pisać mi się nie chce, Daria mi nie szkoda. Też go rzuciłem, od momentu gdy go recastowali.
Sto statków wyglądało ładniutko, ekipa na przodzie pełna wiary.
I krakeny, nie można zapominać o krakenach.
(Tyrion się zakochał hihihi)

Północ - wygnanie czerwonej kapłanki, i krajobraz po bitwie, podobał mi się klimat, śnieg zaczyna padać, ludzie przechadzają się tu i ówdzie, swobodne rozmowy.
Sansa się ślicznie prezentowała na tle czardrzewa, Petyr dał się uwieść lecz sam poległ.
#rejected - wąsik zasłużył na miano "true delusional".
Za to okrzyknięcie Jona królem północy było słabe, rozumiem ze względów fabularnych ale biały wilk? Dajcie spokój...jak mała mormontka zaczęła przemawiać i "przekonywać" do swojej dojrzałej 10cio letniej wizji zgrzytałem zębami jak Stannis.
Podoba mi się relacja Jona z Sansą jest taka...ciepła, ciekawe czy pójdą dalej, oby nie.
Choć podobieństwa są, Ned i Catelyn jak znalazł.
Lubię śledzić reakcję przeróżnych shipperów, bawią mnie bo shipowali by wszystko i wszystkich, nie ważne od powiązań. Osobiście shipuję tylko statki Danki z Westeros.

Wizja Brana mówi wszystko i nic, na upartego dalej można twierdzić że scena niczego nie dowodzi. To co jest fajne w książkach i udało się to zachować w serialu to "nie ważność" rzeczywistych powiązań, nawet jeśli Jon jest Targaryenem to znany jest jako bękart który zasłużył sobie na swoją pozycję poprzez dowiedzenie swojej wartości - i to mi się podoba.

Odcinek 10/10 hype do kwietnia ustawiony.
I would choose freedom over comfort every time
[shadow=black]Świat może nam odebrać tylko to, co do nas naprawdę nie należy.[/shadow]

Loominare
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 kwie 2016, o 17:31

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Loominare » 27 cze 2016, o 16:36

To nie jest odcinek o wichrach zimy. Pojawia się jakiś biały kruk, ale nie wiadomo nawet, czy dolatuje. To jest odcinek o zemście kobiet. Zemście Cersei, Aryi, Olenny, Ellarii. To one popychają go (odcinek) do przodu. Przy okazji kilka rzeczy mamy wytłumaczonych, bo widać, że stanowi kulminację poprzednich dwóch sezonów. Weźmy na ten przykład Dorne. Jego intro od początku reprezentowali wąż i włócznia, bo to Sandowie są ważni. W sposób chamski pozbawiono życia Myrcelii i Martellów, ale bez tego finał by nie wyszedł - Cersei nie mogłaby zostać (samodzielną) Królową a sprzymierzeni z Lannisterami Martellowie nie zawarliby sojuszu z Daenerys. Podobnie jest z innymi wątkami.

No i odcinek tak po lucku, satysfakcjonujący. W intrze mamy Winterfell w końcu z wilkorem w makiecie. Wspaniała scena spalenia septonu. (Myślałem, że Lancel próbując zgasić płomyk go roznieci). Koronacje (Cersei lepsza). Dialogi, które od bardzo dawna są mocną stroną odcinka.

Na samym końcu Freyowie. Nie, nie pasztet. W końcu poznaliśmy ich dewizę. "Razem stoimy". Pasująca i udana.
Po dłuższym wahaniu zdecydowałem się nie używać podpisu.

Kazak
Poziom 1
Rejestracja: 23 maja 2016, o 11:29

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Kazak » 27 cze 2016, o 16:38

kukowsky pisze:PS Czy ktoś widział lorda Karstarka? Czyżby ustawił się na wiosła z Gendrym? :D

A Karstark to czasem nie był dowódcą kawalerii i nie zginął w szarży, albo od strzał Boltonów? Może nie pokazali tego wprost, ale takie odniosłem wrażenie.

No i zastanawia mnie, jak teraz będą odnosić się do Jona? Bo żeby król nosił bękarcie nazwisko, to tak trochę nie teges. Jego chorąży mogliby go jednak obwołać Starkiem, a właściwie skoro jest królem, to sam mógłby siebie legitymizować xD

Ayesha
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 sie 2015, o 13:14

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Ayesha » 27 cze 2016, o 16:42

Odcinek jako odcinek był dobry, ale teraz to mi chyba przyjdzie rola wylania kubła zimnej wody na zachwyty. Nie, nie cieszy mnie ta rola, ale jak błam wierna sobie broniąc zjechanego przez wszystkich odcinka ósmego, tak będę wierna mówiąc źle o wysławianym 10.

Od razu mówię do KL i Starego Miasta nie mam nawet pół zastrzeżenia, to było tak przegenialne i przecudowne, że mimo dużych obiekcji do pozostałych wątków docinek i tak wyjdzie pewnie na 4-5…

Dlaczego mi się nie podobało? Bo odcinek upłynął pod jednym wielkim znakiem fanserwisu. Cieszy mnie, że KL się z tego wybroniła i dostaliśmy ładne, okrutne, ale spokojne sceny w duchu książki. Niestety oprócz tego dostaliśmy niemal 100% potwierdzenie Jon/Daenerys plus Tyrionek jako ich ukochane zwierzątko domowe, a wszyscy tak czyści, piękni i bielutcy, że śnieg powinien się wstydzić… I znów powtórzę, jeśli to nie jest faserwis, a pomysł Martina… to poczuję się ogromnie zażenowana czytając książkę… Nie na coś takiego liczyłam sięgając po PLiO… Serio, jeśli te 7 (miejmy nadzieję) opasłych tomów) powstało tylko po to by trójka wspaniałych, pokrzywdzonych otrzymała spełnienie wszelkich swych kucyponkowych marzeń. A cała reszta była wprowadzona tylko by widowiskowo ginąć jako ci źli robiąc kontrast dla trójki krystalicznych… chyba będzie mi szkoda czasu jaki poświęciłam na ten fandom… Ale nie Martin już popotwierdzał, że tak to nie będzie (przede wszystkim drogi Tyriona i Dany są głównie rozłączne... uff…) więc miejmy nadzieję – ufam Ci Mistrzu!

Poza tym a Daario tak po prostu kocha Dany? WTF? A Petyr tak po prostu chce tronu i Sansy i jej o tym mowi? WTF? A Jon tak po prostu zostaje Królem Północy, i nikomu nie przeszkadza, że jest dezerterem z NW + bękartem? WTF? A Arya tak po prostu piecze pasztet z synów Freya i nikt tego nie zauważa? WTF? A Arya tak po prostu raz jest Aryą raz nikim i umie wszystkie sztuczki „nikich” i nikomu nie przeszkadzają jej zaburzenia osobowości, których nawet nie ukrywa? WTF? Tak, jeszcze do tego wrócę.

Poza tym Preston się zapłacze, tak? A ktoś pomyłam o mnie… :D ja też się zapłaczę… #ts #cry Preston dajesz filmik gdzie udowadniasz, że to pomysł DeDeków i u Martina będzie inaczej, będę z Tobą do końca w tej teorii... I dalej Jon Snow (opcjonalnie Sand), do czasu aż nie dostaniemy potwierdzenia, że Rhaegar Lyannę poślubił.

Do pełnej recenzji przystąpię na wieczór (po drugim obejrzeniu z mamą) ale teraz opowiem o fanserwisie, który odnotowałam w odcinku specjalnie dla mnie. Tak, możecie się ze mną nie zgodzić, :) i nie, nie liczę, że ktokolwiek się zgodzi, :P Cersei plus jej dzieci były tak wybitnie Targaryeńskie w tym odcinku. Tak ja szukam znaków gdzie ich nie ma, ale gdy Cersei kazała spalić zwłoki Tommena by dołączył do dziadka (nie Tywina! jego zwłoki zostały przewiezione do Casterly Rock, prawda?), brata i siostry w ruinach septu to było wybitne nawiązanie do Targryenów, którzy tam spoczywali, o czym w 3 lub 4 sezonie mówił Joffrey. Także śmierć Tommena na modłę Targaryeńskich królowych, o czym już pisałam. No i oczywiście Cersei plus dziki ogień – tak bardzo po tatusiu! I kolejny argument z tyłka, gdy zasiadała na tronie te Targaryeńskie barwy na jej ubranku (jak Rhaenyra, ale serio zdobyć upragniony tron do którego droga wysłana była trupami własnych dzieci – bardzo mi Tańcem Smoków pachnie) i Jaime w tym czarnym Targaryeńskim wdzianku w ostatnich odcinkach. I w ogóle och i ach i odczuwam nadchodzącą hiperwentylacje. Z R+L=JS chyba nigdy się w pełni nie pogodzę, ale na otarcie łez mam A+J=J&C przechodzącą do kolejnej rundy!

Tak w ogóle uważam, że KL z tego odcinka była bardzo podobna, jeśli nie identyczna do tego do czego zmierza KL z książki. A w związku z tym potwierdza się, że to nie Margery była „młodszą i piękniejszą”, skoro Cersei została królową (królem, ^^) po jej śmierci. Just saying…

AraxielPussycat masz <3 za swój komentarz, :P

O reszcie później.
"Ludzie, którzy twierdzą, że są źli, zwykle nie są gorsi od reszty. To ludzi, którzy twierdzą, że są dobrzy lub w jakimś sensie lepsi od innych, należy się wystrzegać." - Gregory Maguire
LEW A+J=C&J :twisted: @fingercrossed R+L=JS :roll:

TurboTurban
Poziom 1
Rejestracja: 30 lis 2014, o 18:18

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: TurboTurban » 27 cze 2016, o 16:54

Odcinek solidny, w KP dosłownie eksplozja emocji. Nie kupuję tylko dwóch rzeczy:

- Żaden z północnych lordów, wszystkich tych zatwardziałych tradycjonalistów, nawet nie wspomina, że Jon był w Nocnej Straży? Nic, nawet słówka o przysiędze, która tak jakby obliguje do wyparcia się praw do ziemi, rodziny itp.? Przecież oni pewnie nawet nie słyszeli, że zmartwychwstał. A jeśli słyszeli - to chyba tym bardziej powinni nawiązać do tematu. 'Eeeeej, Ty nie dostałeś czasem kosy w brzuch 4 razy?'. Serio, nic w tym stylu? Ja wiem, że to wszystko zostałoby potem wyklarowane i ugadane, ale jak mam wierzyć w świat przedstawiony, skoro jego bohaterowie ignorują jego zasady?

- Zwykle nie czepiam się teleportów, ale ten Varysa był po prostu bezczelny

elenai
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 10 paź 2012, o 00:26

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: elenai » 27 cze 2016, o 16:59

Jakby tu zacząć.. Może najpierw napiszę, że nahajpowałam się jak głupia przed tym odcinkiem, zwłaszcza słuchając przepięknego 'Light of the Seven i wyobrażając sobie epickie i klimatyczne sceny mu towarzyszące (wiadomo:)
Spoiler:


Postanowiłam też, nauczona doświadczeniem z twórczością DiD, profilaktycznie przed seansem amputować sobie część mózgu, co by cieszyć się serialem i nie zżymać się za bardzo na głupoty.

Mówiłam sobie też, że będzie tak, jak z Władcą Pierścieni - nawet jak sknocą czy pominą choćby 50% treści, to ta treść jest tak bogata i tak epicka, historia tak dobra, że to i tak już wystarczy, żeby było dobrze.

Ale chyba 'nahajpowanie' przed seansem nie robi zbyt dobrze dla odbioru odcinka. Przynajmniej nie w moim wypadku. Jednak wypadło to wszystko nieadekwatnie blado i płytko do treści i wagi dramatycznej tematu. I jednak nie mogę przejść obojętnie wobec tego, jak bardzo spłycona i potraktowana po łebkach została ta historia. Tak że jeśli kogoś bulwersuje krytykowanie serialu to proszę nie czytać dalej.


Królewska Przystań

Muzyka robi tu połowę roboty. Wszystkie Emmy świata dla kompozytora. Ogólnie wszystko niby gra: Cersei, Tommen, Quburn grają bardzo dobrze. 'Wybuchnięcie' septu ładne i widowiskowe. Śmierć Tommena taka zwykła, jak wyszedłeś do kuchni po kanapkę to mogłeś przegapić ;) Ale było to też mocne na swój sposób, właśnie przez tę 'zwykłość'.

Co mnie zawiodło w tym wątku: jakoś zawsze wyobrażałam sobie sfajczenie KP w nocy (wielkie płomienie na tle nocnego nieba = +100 do epickości, Danka o tym wie ;) ), i to, że Dziki Ogień raz uwolniony strawi większość miasta (bo taka jest jego natura) - to by ładnie pokazało wagę tej decyzji, i to, że nie ma łatwych rozwiązań, a za pewne decyzje płaci się wielką cenę. A w serialu wyglądało to tak, jakby spalony został tylko sept, no i może budynki w promieniu 100m od niego. Jak miło i wygodnie.

Co mi się jeszcze nie podobało: serialowy Loras jest jedynym męskim potomkiem Tyrellów, więc jest kompletnie nielogiczne, że Ollena i Mace machnęli na niego ręką i pozwolili Wróblowi robić z nim, co mu się żywnie podoba. Gdyby serial miał choć trochę szacunku dla logiki, widzów i dbałości o szczegóły, Tyrellowie stanęliby na rzęsach żeby zapewnić mu bezpieczeństwo. Nie wycofaliby wojska, dopóki nie zmusiliby Wróbla do współpracy. Ollena nie jest głupia, nie siedzi w polityce od wczoraj, nie zaufałaby 'dealowi' z fanatykiem tylko na jego słowo. No ale przecież po co nam logika u postaci, których jedynym celem w tym sezonie jest zrobić za podpałkę w finale.

Lancel czołgający sie do świeczki, podczas gdy Marge patrzy się epicko na Wróbla, Wróbel ma Marge, Marge na Lorasa, Wróbel patrzy epicko w dal... No dajcie spokój.. Rozwiązanie i napięcie jak z kreskówki. I oczywiście świeczka wypaliła się jak Lancel był tuż-tuż, żebyśmy mogli zobaczyć odblask dzikiego ognia w jego oczętach. Taka epickość.
I dlaczego pobiegł za jakimś dzieciakiem do piwnicy skoro Wróbel kazał mu sprowadzić Cersei.

Rozmowa z septą w porządku, poza tym 'shame, shame, shame' na koniec przy zamykaniu drzwi - to było już za dużo i niepotrzebnie, wyszłoby lepiej gdyby wyszła z celi w milczeniu i z uśmieszkiem

Koronacja Cersei - no tego się nie spodziewałam. Ale podoba mi się - the Mad Queen po ciemnej stronie mocy. Nie podobało mi się ostateczne spudlenie Jamiego - on się już chyba nigdy nie dowie że Cersei go zdradzała. Czyli w sumie w sezonie 5 i 6 robił tylko za ładny rekwizyt, bez charakteru, bez rozwoju postaci, bez psychologii. Na mały plusik tylko ładne pojechanie Freyowi w tym odcinku.

Co mnie jeszcze zawiodło - że nie doszło do procesu. Dlaczego w jakimś z poprzednich odcinków nie pokazano nam tego zamiast nudnych przemów Wróbla - a było ich chyba z 7 w tym sezonie. Gdyby wyszło na światło dzienne, że Cersei zabiła króla, że go zdradzała z bratem, że Tommen jest owocem kazirodztwa i że nie jest królem, przecież to by było bardziej dramatyczne i ciekawe niż wszystko co nam zaserwowano w tym sezonie w KP. A w ostatnim odcinku zaszczuta Cersei mogłaby wszystko i wszystkich sfajczyć, a Tommen dowiedziawszy się o swoim pochodzeniu i czynach mamuśki mógłby ze sobą skończyć. Przez chwilę gdy Cersei wyznawał winy Sepcie myślałam że gdzieś za drzwiami czai się Tommen, i że zabije się po tych rewelacjach i po stracie Marge.

Ogólnie nie było źle, ale jednak czuję niedosyt - było to tak wiele ciekawych wątków, tyle dramatów, a dano nam coś bardzo okrojonego i prostego.


BRAN

No dzięki wujku że zostawiłaś kalekiego bratanka i dziewczynę ładny kawałek od muru, bez konia, bez sań do ciągnięcia. I dlaczego oni zamiast korzystać z tego, że jest jeszcze dzień, nie idą jak najszybciej za mur, tylko oddają się wizjom? Chociaż ok, rozumiem, wszyscy byliśmy ciekawi co jest w tej wieży, więc usprawiedliwiam też ciekawość Brana, nawet jak go zaraz dopadnie po tym drzewkiem Nocny Król.

No i L+R=J confirmed :D Ładna scena. Ned i Lyanna bardzo dobrze, naturalnie zagrali. Ładne przejście z niemowlaka do teraźniejszego Jona.

WINTERFELL

No i mówiłam że z 'dlaczego Sansa nie powiedziała Jonowi o armii' będzie jak z 'dlaczego Arya przeżyła', czyli mniej więcej: "bo tak i uj! Nawet nie chce nam się tłumaczyć LOL"

Ale cieszę się że Sansa używa mózgowia i ufa Jonowi, a nie ufa Paluszkowi (miejmy
nadzieję że permanentnie). Cat i Lysie też mówił że je kocha i jak na tym wyszły?

Proszę niech Sansa nie zaczyna spiskować przeciw Jonowi i walczyć o władzę.

Co do pragnień Littlefingera
Spoiler:

Więc on jednak chce być królem? Ciekawe.. Myślałam że bardziej chciał się napchać kasy, działać w cieniu, być szarą eminencją, ale to jest ciekawe.

Jon Królem Północy - z jednej strony fajnie, niech ma chłopak i niech mu się powodzi, zasługuje na to. Ale z drugiej - ta scena była za cukierkowa i za sztampowa i banalna jak na tę historię. Żaden z lordów nie miał zastrzeżeń co do tego, że Jon jest dezerterem z Nocnej Straży? (mogą użyć tego argumentu ludzie mu niechętni, bo raczej większość będzie co najmniej sceptyczna co do wskrzeszenia). Szkoda że nie wykorzystano motywu listu od Robba w którym 'ustarkawia' ;) Jona i czyni go następcą rodu.

Wygnanie Meliski - no upiekło się (nomen omen) wiedźmie. Wygnanie nie jest adekwatną karą za spalenie żywcem dziecka. Parę fajnych zdań w wykonaniu Davosa - skoro 'bóg' kazał ci spalić dziecko, to znaczy że jest zły, itd. Cala trójka bardzo dobrze tu zagrała.


ARYA

Chyba większość się czegoś domyśliła widząc tę dziewczynę zerkającą na [s]Pudla[/s] Jamiego. Ogólnie ta teoria krążyła po sieci, więc jakoś bardzo mnie nie zaskoczyła. Aryę mordującą wrogów przez poderżnięcie gardła już widzieliśmy, meh. Nie poruszyła mnie ta scena ani trochę, podobnie jak pasztet z Freyów. Ładną psychopatę zrobili z Aryi.


DORNE, czyli Powrót Złej Pochwy

Przynajmniej zrobiono fanserwis na który wszyscy czekali i Ollena zatkała japki patologicznym Gimbusiarom. No i przynajmniej było krótko i na temat. Poza tym, Varys powinien się obrazić za to przyzywanie dzwoneczkiem.


DANUTKA

Powrót szarej sukienki Danki, yaaaay! Najpiękniejsza suknia w serialu ever.

Co by tu jeszcze. Nie kumam dlaczego niby Danka miła pozbyć się Daaria, poza tym, że tak chcieli scenarzyści, a postać jest nudna i fani niezbyt ją hajpują. Darku nie przejmuj się, mogło być gorzej: przynajmniej cię nie zabili.
"Żegnałam mężczyznę którego kocham, a nic nie czułam i chciałam żeby się to wreszcie skończyło" - tak Danutko, wiem o czym mówisz, widzowie czuli to samo.

O co chodziło z tym:
- Kto za tobą podąża Dany?
- Myślę że wiele kobiet
WTF? O-o Co ma piernik do wiatraka? Nie podążają za nią wszyscy bo [s]może ich sfajczyć smokiem[/s] jest dobrym i sprawiedliwym władcą, tylko podążają za nią kobiety, bo? Gwarantuje długie urlopy macierzyńskie i bezpłatne żłobki przy zakładach pracy? Zapewnia 50% stanowisk kierowniczych kobietom? Bardzo dziwne to zdanie.

Fajnie że Tyrion został namiestnikiem - ładne powtórzenie relacji Aerys-Tywin, mam nadzieję że tak będzie w książkach.
Czy mi się wydawało czy też Tyrion czuje coś do Danki - jego wzrok w scenie 'jeszcze wielu cię pokocha' - jeśli tak, to lekki rzyg tęczą (w sensie że 'wszyscy loffciają Danutkę', chociaż z drugiej strony, jest coś ciekawego w miłości oszpeconego karła do pięknej królowej - zależy jak to poprowadzą). Nie podobało mi się też zbytnie słodzenie i wchodzenie w tyłek Dance przez Tyriona w tej scenie.

Epickie odpłynięcie Danki do Westeros - nie podoba mi się wydźwięk tej sceny. Ze złożonej, skomplikowanej historii bez wyraźnej czerni i bieli (za co m.in miliony ludzi pokochały książki i serial) zrobiono typową Hollywoodzką banalną produkcję: dobra królowa płynie walczyć ze złą szaloną królową.

To jest jak dla mnie bardzo ciekawy i złożony, i bardzo ważny temat. Historia Martina pokazuje bezsens i grozę wojny, pokazuje jej prawdziwe oblicze, obdarte z głupich propagandowych haseł: na wojnach cierpią zwykli ludzie, dla prywatnych korzyści i zemst możnych tego świata. Bardzo to niepopularna wizja w większości amerykańskich produkcji. Ameryka to jak wiadomo największa obecnie potęga militarna, która wydaje kosmiczne kwoty na wojsko, na zbrojenia. Najpopularniejsze amerykańskie filmy propagują słuszną wojnę w ramach szerzenia demokracji, media gloryfikują żołnierzy i wojnę, odmalowują wroga w czarnych barwach, itd. I teraz czy możemy wymagać od najbardziej popularnego amerykańskiego serialu że będzie wierny przesłaniu autora i że będzie antywojenny? Wychodzi na to że nie. I oto mamy absurd: atak Danki na Westeros z tysiącem Dothraków i Żelaznych Ludzi, których dziedzictwem kulturowym jest grabienie, mordowanie, palenie i gwałcenie, jest pokazany jako coś pozytywnego i dobrego. Danka i Tyrion, główni pozytywni bohaterowie nie widza w tym nic złego. Głupi serial fantasy ciekawie odzwierciedlił tu to, co robią media głównego nurtu.

mortuus10
Poziom 1
Rejestracja: 5 lip 2015, o 14:41

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: mortuus10 » 27 cze 2016, o 18:15

Kilka zdań sobie pozwolę napisać.Melisandre odeszła ,no i dobrze teraz na murze Jon ma Brana,który ma ponoć nieżle czarować.Będzie mieć Arye ,która też pomocna raczej będzie.Świetny odcinek ,kapitalny wręcz złego słowa na dedeków nie powiem już.Po tym wszystkim to nie widzę miejsca dla LF kompletnie mi teraz nigdzie nie pasuje.Wydaje mi się że w następnym sezonie jakiś wielkich bitew na pólnocy nie będzie,raczej południe się wykrwawi.Jak by nie było to Jon jest na chwilę obecną największym wodzem w Westeros,choć w bitwie debila z niego zrobili ale nie o to nie o to.

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Tywin » 27 cze 2016, o 18:24

Głupi odcinek. Nie rozumiem stwierdzeń że Jaimie ma znienawidzić Cersei. Ale za co ? To jej wina że Tommen się zabił. Według mnie nie, było to absurdalne, śmierć ich wrogów to coś czego sam im życzył więc o co kaman ?
Arya zabiła dwóch synów pana zamku i nikt tego nie zauważył ?
Jon jak wspomniano dezerter z Nocnej Straży ale to nic. Sceny Sama przewijałem, Danka nudna w ogóle nuda . Daję 2

Zellis
JST
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 sie 2013, o 00:14

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Zellis » 27 cze 2016, o 18:33

Spoiler:


Nie oglądam serialu, utknęłam gdzieś tam w 5 sezonie, ale czytam tutaj co się dzieje w odcinkach - po dzisiejszym chyba się skuszę i obejrzę jednak te 1,5 sezonu :) Jaram się wątkiem Jona, dla niego warto przebrnąć przez zadoranego Orana, przez spalenie Szyreny, przez Stannisa.
Post nic nie wnoszący do tematu, ale dawno się nie odzywałam :P
"(...) Dwadzieścia lat w służbie poezji,
dostatecznie długo, by wiedzieć, że są rzeczy, które albo rozumie się w lot, nawet bez słów,
albo nigdy się ich nie zrozumie."

Il Biondo
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 lut 2013, o 12:08

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Il Biondo » 27 cze 2016, o 18:41

Dziubell pisze:
Mówi tam tylko, że Cersei kocha swoje dzieci, i gdy ktoś je jej odbiera, to zamiast płakać, byłaby wściekła, i chciałaby zabić tego kto to zrobił. Czyli...zemścić się. Według mnie ta scena obrazuje coś dokładnie odwrotnego niż według Ciebie ;) Owszem, Arya współczuje playCersei, widząc jak Joffrey umiera w jej ramionach, zwłaszcza że sama musiała obserwować śmierć swojej rodziny, ale nigdzie nie ma tu niczego o odstąpieniu od zemsty. Wręcz przeciwnie, jeszcze tłumaczy Lady Crane, że w takiej sytuacji zamiast rozpaczy, czy może oprócz rozpaczy, człowiek odczuwa jeszcze chęć zemsty.

A chęć powrotu do domu i rodziny na pewno też jest, ale nie wiedząc gdzie rodzina się znajduje, czy żyje, ani co z jej domem, to opiera się na jedynej stałej rzeczy w jej życiu od kilku sezonów, czyli swojej liście.


No, to różnimy się w interpretowaniu tej sceny. Ja tam poprzez empatię Aryi i chłodną analizę uczuć Cersei (i poniekąd swoich) widziałam Aryę, która powoli się dystansuje od tego szaleństwa jakim jest zemsta. Dodajmy do tego fakt, że Arya na śmierć przestała być zobojętniała. Moim zdaniem zabójstwo Frey'a to zatoczenie koła - dokładnie tak samo zakończył się jej wątek w sezonie piątym. Sprzeciw wobec zasad DBiC, tym razem udana ucieczka i odhaczenie kolejnego nazwiska z listy. Nie sądziłam, że zrobią restart.
Co do powrotu do domu - przecież wiedziała gdzie jest Jon, wieści o jego śmierci do niej nie dotarły.

Nawiasem mówiąc, skąd w ludziach przekonanie o zdradzie Sansy? Przyznaję, że w poprzednim odcinku odnosiłam wrażenie, że D&D do tego dążą, ale w tym zupełnie to zdementowali. Serio, ja mam bardzo złą wolę jeżeli chodzi o serial i kreacje postaci, ale kompletnie tego nie widzę. Dla mnie to tłumaczenie sobie dziury logicznej w zachowaniu Sansy, które było niejasne. Przecież Sansa sama Jonowi wciska, że jest prawdziwym Starkiem, powinien wziąć komnatę rodziców etc. Wcale nie odniosłam wrażenia, że cieszy się na przemowę Lyanny, bo myśli, że to o niej. :shock: Uśmiecha się, bo Lyanna jest bardzo lojalna i jej postawa cieszy. Poważnieje na wspomnienie o Królu Północy, ale wcale nie widzę jakiejś zazdrości, jedynie zmartwienie. Zresztą, zachęca potem Jona uśmiechem. Jej uśmiech skutecznie zmazuje jednak mina Littlefingera, który jest wyraźnie rozgoryczony. A rozgoryczony Littlefinger jest niebezpieczny.
Tzn. oczywiście D&D mogą wyjechać z czymś takim w kolejnym sezonie, bo to Dedeki. Stannis też zapewniał Shireen o tym jaka jest dla niego ważna a Ellaria zabiła brata swojego ukochanego bo tak. Nie sądzę jednak, by dążyli do wewnętrznych podziałów w ustalonych już obozach. Bardziej zresztą atrakcyjne jest pokonanie przez Sansę Petyra, to takie paliwo napędowe fanserwisu, że szkoda słów. Jon serialowy jest momentami bardzo niepełnosprytny, więc kiwanie go przez Sansę będzie kiepską dramą (co znowu nie oznacza, że D&D tego nie zrobią). Chyba większym sukcesem jest wykiwanie kogoś, kto jest sprytny i niebezpieczny (a w oczach D&D taki jest Petyr).

Zellis. :D @serducho
there is no trap so deadly as the trap you set for yourself
Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nan » 27 cze 2016, o 19:13

Taki smaczek: Żyrandol z biblioteki cytadeli to odwzorowanie słońca z czołówki serialu!

Świetny pomysł. Ogólnie odcinek naszpikowany symboliką: Lyanna matką Jona i Lyanna ogłaszająca go królem, a utwór z końca odcinka to połączanie motywu Starków i Targów - jak się dobrze przypatrzeć dużo takich powiązań w tym odcinku.
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

marco_7
Poziom 1
Rejestracja: 5 paź 2015, o 22:33

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: marco_7 » 27 cze 2016, o 21:02

Witam
Odcinek naprawdę niezły, pomimo tych teleportów. Jak nie lubię Cersei to oglądało się ją świetnie. Zastanawiają mnie natomiast dwie rzeczy a mianowicie :
1 Czy zimnoręki na pewno chce pomóc? Zostawił Brana samopas pod murem. Czy chce go zachęcić, żeby przeszedł na drugą stronę? A co ze znakiem na ręce Brana, który pozwolił innym na pokonanie magicznej bariery w jaskini? Jeśli Bran będzie idiotą to sam sprawi, że biali wędrowcy swobodnie będą mogli przejść przez mur. I czemu nagle odpuścili pogoń za nim i nie nękają już go inni? Chyba, że coś opuściłem? Śmieszne by to było jak jeden Bran buduje mur a drugi go w pewien sposób niszczy.
2 Mina Littlefingera sprawia wrażenie groźby, z kolei Sansy uzasadnionej obawy. Czuje, że ktoś zginie :) Sansa znając plany i marzenia LF wie, że obwołanie Jona królem niweczy plany LF, który temu będzie musiał zaradzić pewnie przez zdradę i próbę zabójstwa Janka. Jest przez to przerażona bo wie do czego jest zdolny LF.
A odnośnie sceny z Arią, to coś pusto tam było w trakcie finiszu Freya. Czyżby wytruła całą rodzinę podczas serwowania dań na przyjęciu bo jakoś nikt jej nie przeszkadza w wykonaniu wyroku a wcześniej w upieczeniu zapiekanki? Pewnie dowiemy się tego w nowym sezonie.

Kazak
Poziom 1
Rejestracja: 23 maja 2016, o 11:29

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Kazak » 27 cze 2016, o 21:06

Aha i mam prośbę - możecie z łaski swojej nie spoilować książki? Niektórzy (np. ja) są dopiero w trakcie czytania, a co poniektórzy wyjeżdżają tu z książkowym Pycellem, Kevanem, albo pasztetem. Serial i książka na tyle się różnią, że to SĄ spoilery i jest to dość irytujące. Nie mówiąc już o tym, że książka ma swoją własną część forum.

RegalWK
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 mar 2015, o 09:31

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: RegalWK » 27 cze 2016, o 21:09

Nan pisze: utwór z końca odcinka to połączanie motywu Starków i Targów - jak się dobrze przypatrzeć dużo takich powiązań w tym odcinku.

Przyjemnie się tego słucha, w linku wklejam tę nutę, jakby ktoś miał dłuższą wersje to niech się podzieli :D

A co do odcinka miałem nadzieje, że zakończy się coś w podobie do sezonu 2 (?)
Mianowicie Armia upiorów na czele z Wędrowcami maszerują na północ, a na horyzoncie w świetle zachodzącego słońca widać błyszczący się od promieni słonecznych Mur
[bbvideo=560,340]https://www.youtube.com/watch?v=k_oHe8eVXVc[/bbvideo]

DolorousMike
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2015, o 13:49

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: DolorousMike » 27 cze 2016, o 21:23

Świetny odcinek. Wszystko trzymało się kupy, mogli tego Varysa z ostatniej sceny wyrzucić, ale nic to.
Biblioteka była genialna, myślę że każde z nas popłakałoby się na jej widok. Nie można było lepiej pokazać czym jest Cytadela. Żyrandol pożyczony ze Skyrima rządzi.

Davos wycisnął mi prawię łezkę z oka, jeden z moich książkwych ulubieńców i moim zdaniem Liam Cunnigham robi świetną robotą jako Cebulak. Melka tak ładnie zagubiona, pokorna i do końca wierna bogom. Wiemy jak skończyło się to dla Wróbla. Gdzie ją poniesie? Podejrzewam że prędzej trafi do Eurona niż do Danki. Lordowie kajają się przed Jonem, tylko dlaczego mimo ogłoszenia go Królem Północy nadal nazywają go Snow? Przecież Lady Mormont uznała go za Starka (pewnie się zdziwi jak pogada z Branem), więc reszta pewnie też. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pytanie o to jak zostaną przyjęci Wolni Ludzie przez lordów i czy Tormund dostanie Dreadfort. Poczekamy, zobaczymy chociaż wątpię czy Dedeki odpowiedzą na moje pytania. Petyr chyba wyśliźnie się do Eurona.

Cercei świetna, gdybym zajmował się cosplayem i był laską (chociaż niekoniecznie) to już bym kompletował strój królowej z tego odcinka. Cała sekwencja była genialna i będę do niej wracał tak jak wracam do Hardhome. Muzyka zrobiła tutaj robotę, do tego montaż, praca kamery. Kinowa scena, wszystko pasuje, gęsia skórka i włos się na nogach jeży. Dobra piszę tutaj same banały, więc koniec.

Walder Frey obleśny do samego końca. Arya została całkiem zepsuta, w kolejnym sezonie będę robił to co ze scenami Danki czyli przewijał i oglądał później, lub doczytywał ze spoilerów. Nie mam siły. Bran pokazał to co miał pokazać, ale następnym razem niech stoi trochę bliżej bo nie wiem czy usłyszał z tych szeptów cokolwiek. Czy wizje maja opcje rewind? Liczę na Lyannę i Raegara w kolejnym sezonie. Muszą pokazać turniej, tzn powinni pokazać, bo skąd ci biedni ludzie mają wiedzieć kto jest ojcem Jona? Liczę na to. Dobrze że nie zawalił się mur, bo to kompletnie przeładowałoby odcinek. Coś musi im zostać na siódmy sezon.

Sezon się skończył, więc teraz forum zapada w letni sen. Może chociaż shout nie umrze.
Ostatnio zmieniony 27 cze 2016, o 21:27 przez DolorousMike, łącznie zmieniany 1 raz.
OHS KRWI
"Zastąpienie rdzenia przedłużonego przez dostarczony przez rząd moduł okazało się remedium na nocne moczenie Grzesia. Monisia sterowana jest implantem i codziennie zjada płatki do końca."

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: yennefer » 27 cze 2016, o 21:26

A mnie się podobało! O! Zaskoczeni :lol: Na fali szczęścia jaka mnie unosi od kilku dni podoba mi się wszystko ;-) Owszem, nielogiczności może i były, ale pzy tych co już widzieliśmy to mały pikuś.
Było dużo ksiazkowych smaczków, do tego potwierdzenie L+R=J @serducho @serducho @serducho

Daję 5. Po raz pierwszy. :D
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

abundzu
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 lip 2013, o 09:52

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: abundzu » 27 cze 2016, o 21:38

Tywin pisze:Głupi odcinek. Nie rozumiem stwierdzeń że Jaimie ma znienawidzić Cersei. Ale za co ? To jej wina że Tommen się zabił. Według mnie nie, było to absurdalne, śmierć ich wrogów to coś czego sam im życzył więc o co kaman ?


Jaime uratował miasto przed dzikim ogniem, płacąc za to własnym dobrym imieniem i honorem. Cersei zachowała się dokładnie tak, jak Aerys, tylko na nieco mniejszą skalę, a oprócz wrogów spaliła także przyjaciół - ich wuja na przykład. To są powody, by Jaime ją znienawidził.
Poza tym, może być jeszcze autentycznie przerażony jej zachowaniem - jego słodka kobieta pali sept z ludźmi w środku, bezemocjonalnie podchodzi do śmierci ich syna i sama się koronuje. Coś jest nie tak.


Za odcinek daję 5. Dałam się porwać fanserwisowi i chyba jednak gdzieś w głębi serca liczyłam na king in the north skandowane dla Jona, odkąd go polubiłam.
Tylko wstydziłam się przyznać.
I am become Death, the destroyer of worlds.

KRWI

RegalWK
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 mar 2015, o 09:31

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: RegalWK » 27 cze 2016, o 22:02

Sceny wybuchających beczek (hehe) z 10 odcinka była wcześniej użyta w wizji Brana - tak ot ciekawostka :P

https://youtu.be/lv_7ZXaAKCU?t=26s

alosza
Poziom 1
Rejestracja: 22 lip 2015, o 19:28

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: alosza » 27 cze 2016, o 22:18

Gdyby serial trzymał poziom z 1 sezonu, to dałbym bardzo solidne 5, ale ponieważ przyzwyczaiłem się do tego, co jest, to daję taką 6 z minusem (lub jak kto woli: 9,5/10).

To zarazem będzie też jedyny odcinek od dawna, kiedy mam cokolwiek do powiedzenia na temat pozytywów. No ale rytualnie zacznę od narzekań. Bo łatwiej. Otóż nie podobała mi się muzyka i klimat napięcia w pierwszych minutach odcinka, elementy typu ubieranie się.

Skończyłem.

Żeby być dokładniejszym, to właściwie powinienem przescrollować epa, ale to może i lepiej, że piszę z pamięci. Strasznie mi się spodobało motyw czołgającego się Lancela. Co ciekawe, będąc pod skrzydłami Wiary w Siedmiu, wreszcie przestał być ciotą, a stał się jednym z tych, którzy zaczynają wcześniej ogarniać niż inni. Klimat w momencie wybuchu też świetny, wizualnie też super. Intuicyjnie coś gdzieś wyczuwam tu jakieś sprzeczności logiczne przy tych świeczkach, ale nie chce mi się zastanawiać o co mi może chodzić (a i nie czytałem komentarzy wcześniej). Było ekstra.

W drugiej kolejności...

Aha, oczywiście Cersei zamula i jest okropna i zaorać ją.

W drugiej kolejności podobała mi się przemowa Lady Mormont. Oficjalnie ogłaszam, że już można się już jarać jej fanserwisem. Wcześniejszy był beznadziejny i nie ogarniałem, ale teraz było ekstra. King of the North trochę za bardzo Robbowe i zbyt cukierkowo, ale spoko.

Świetna byla scena Jon-Mel-Davos. Wszystko mi się podobało. Podobały mi się pretensje, podobała mi się ocena sytuacji przez Jona i jego osąd. Wychowany przez Neda, więc żadne tam ustępstwa na rzecz pragmatyzmu. Niech się cieszy, że przeżyła, dług za wskrzeszenie spłacony i spieprzać. A to, że już wreszcie polubiłem Mel, bo zdaje się coś tam ogarniać i żałować (a jej słowa to bardziej była obrona dla obrony) to już inna sprawa.

Sam w Oldtown fajnie poprowadzony, Dorne po łebkach, ale też ok. Fanserwis Danki jak na GoT zupełnie strawny. Tyrion doceniony. Sansa i Petyr... no dobra, to było brr... niesmaczne.

Cersei. Wcześniej to był taki normals, płynący w raz z prądem rzeki villainów. Powiedzmy, że kobieta chora seksualnie, powiedzmy, że jedynie broniła dzieci, powiedzmy, że po prostu trzymała ze swoim rodem, który był zły overall. Teraz sytuacja jest prostsza, to nie tylko aborterka, mężobójczyni czy lafirynda, ale jeszcze masowa morderczyni.

Czekałem na jej rozpacz na widok śmierci Tommena, jak zacznie żałować, że po to to wszystko było, a tymczasem ona: "aha, pochowajcie go tam gdzie tamtych". Zdziwiłem się, ale... w sumie było to jeszcze lepsze. Wyszła z założenia, że skoro Tommen chciał ją ukarać własnym samobójstwem (bo chciał) i skoro chciał wyrazić w ten sposób nie tylko rozpacz, ale powiedzmy, ze "solidarność" z tymi z septu, to znaczy, że nie jest dla niej godnym synem. Wcześniej przecież tak miała z bratem Tyrionem, że odpuściła go sobie jako brata.

Nie zdziwiła mnie koronacja, spodziewałem się jej, pomimo braku (albo nie doczytałem) tego w spoilerach. Potwierdza to teorię, że to historyczna Jane Grey z historycznego reala. Rządzić na końcu chyba będzie odpowiednik Elżbiety. Póki co pasuje na nią Sansa, ale też i Daenerys np. ostatnim wątkiem z Daario Naharisem, który jakoś mi się kojarzy z Francisem Drakem. Sansa też może jednak być Marią Stuart, ale dobra, to już na inny temat.

MisternyMisterio
Poziom 1
Rejestracja: 14 kwie 2015, o 08:01

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: MisternyMisterio » 27 cze 2016, o 22:27

Jestem zachwycony. Odcinki 9 i 10 zrobiły niesamowitą robotę. Kawałek Light of Seven świetnie dobrany, ogólnie muzyka w dwóch ostatnich epizodach (ale i np.przy akcjach w Riverrun - zwłaszcza jak jechał Jaime) była mega dobrana. Może faktycznie zbyt seksmisja to się robi, ale Cersei zamiotła odcinek. I ogólnie cała akcja w KL, która niesamowicie mnie drażniła w tym sezonie, warto było czekać. Jon Snow White Wolf tez fajne. Danka zawija w stronę Westeros. Nie ma się czego czepić.

lily
Poziom 1
Rejestracja: 2 maja 2016, o 22:18

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: lily » 27 cze 2016, o 22:38

Królewska Przystań
Mocne otwarcie odcinka, chociaż wolałabym żeby dali to na sam koniec. Nakręciłam się na tą piękną wizję z tematu ze spekulacjami.
Co tu dużo mówić: KP wypadło genialnie, a muzyka była przecudowna.
Bliźniaki
OMG! Pasztet z Freyów, pasztet z Freyów!
Kurczę, będę tęsknić za Walderem.
Winterfell
Moje serce jako PetSanki krwawi. Chociaż tyle, po tym co wydarzyło się w serialu zachowanie Sansy względem Paluszka jest logiczne i uzasadnione. Proszę, żeby to nie był spojler dotyczący relacji Petyra i Sansy w książce.
Co do zachowania Sansy w poprzednim odcinku, to zdziwiłam się, że w ogóle podjęła ten temat, ale tak czy inaczej nie dostaliśmy żadnego wytłumaczenia.
Po tym co napisałam powyżej może wydawać się, że Winterfell w tym odcinku nie przypadło mi do gustu, ale pomimo drobnych zgrzytów podobało mi się.
Gdybym nie czytała spojlerów to obstawiałbym, że Jon skaże Mel na śmierć. Zastanawiam się dokąd teraz zmierza jej wątek.
'King in the North' było świetne, chociaż ta 'płomienna przemowa' mogłaby być bardziej 'płomienna'.
Dorne
Olenna mogłaby jeszcze bardziej pojechać po bękarcicach.
Pomimo że to Dorne, to wyszło w porządku.
Cytadela
Wow, ta biblioteka! Scena bardzo na plus.
Wieża Radości
Mniej więcej tak to sobie wyobrażałam.
Meeren
Oj Daenerys, dobrze wiemy, że zostawiłaś Daaria żeby móc w spokoju flirtować z Yarą.
Meeren wypadło zaskakująco dobrze, ale wolałabym żeby sceny z wypłynięcia do Westeros nie wylądowały na końcu odcinka.

Świetny odcinek+dużo fanserwisu+mój dobry humor=6/6

mystra
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 23 paź 2013, o 19:30

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: mystra » 27 cze 2016, o 23:18

lili głowa do góry, jeszcze wiele odcinków przed nami, a znając D&D to nic nie jest pewne. W każdym razie ja nie tracę nadziei :) Być może nie wpadli sobie z miłością w ramiona, ale tragedii też nie było. btw nie wiem dlaczego to Sansie a nie Petyrowi przypisywano w tym odcinku przybycie rycerzy Doliny. Nie fair trochę...

A co do samego odcinka to był mega! oglądałam z zapartym tchem :) Cersei odwaliła kawał dobrej roboty, a śmierć Wróbla i Lancela, coś wspaniałego.
I chociaż ostatnio nie pisałam nic od siebie o żadnym odcinku, to ten skomentuje, ale już jutro. Chociaż bez zbędnego lania wody i owijania w bawełnę napiszę już teraz: odcinek wymiatał totalnie :)
PetSan @serducho
OOP AJPK
OHS

Araneae
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 maja 2015, o 22:59

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Araneae » 27 cze 2016, o 23:29

Muzyka rewelacyjna. tak jak nie rozumiałam zachwytów przed odcinkiem, tak teraz zdobyła moje serce.
Stroje piękne i dopracowane.
Czepiać się chyba tylko mogę tego prostowania nielogiczności z poprzednich odcinków, słabo to wypadało. I Cytadela IMHO mogła być jednak w jednym z poprzednich odcinków. Biedny ten Sam - cały sezon podróży.
KL epickie i tylko mi Margaery żal. Była to moja ulubiona postać w serialu - miała potencjał :(

Teleport Varysa na końcu przesadzony, ale jak rozumiem musieli go dać, bo inaczej głupi widzowie mogliby nie załapać, że Danka ma sojusz z Oleną i Elarią.

Wątek Sansy z potencjałem. Te jej uśmiechy odbieram na zasadzie, ze w dziewczyna wie, ze ma tylko brata-bękarta i wie, że powinna być wdzięczna losowi za to, ze ten chce ją bronić i się o nią troszczyć. Wreszcie ktoś kto nie traktuje jej instrumentalnie. Jednak mimo wszystko czuje się kimś lepszym i nawet jeśli wie, ze to bez sensu, to może ją to uwierać (taka pozostałość z dawnych czasów). Mam jednak ogromną nadzieję, że Sansa ani nie zdradzi brata, ani nie pojawi się jakaś romantyczna relacja. Wolałabym już Snasę z Petyrem niż z Jonem (a LF to kompletny idiota w tym odcinku, jak oni mogą tak orać tą postać :( ) Choć najfajniej byłoby jakby nie związała się już z nikim po takich przejściach.

Odcinek oglądałam z ogromną przyjemnością - choć rzecz jasna spłycanie wojny i wybielanie części uczestników takie sobie.

madison
Poziom 1
Rejestracja: 21 cze 2016, o 08:49

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: madison » 27 cze 2016, o 23:58

Dla mnie odcinek pełen sztos. Po tylu latach ciosów, wreszcie mam zakończenie sezonu, które zostawia mnie z odczuciem Hell yeah! Jasne, wiem, że dotychczasowe sezony jednak opierały się na książkach, a w książkach nie zdarza nam się czuć hellyeah zbyt często (ani zbyt długo), więc trudno oczekiwać, że książki pójdą w tym samym kierunku, jednak king in the north, r+l=j!!!!!!, posłanie LFa w diabły czy wypłynięcie statków Danuty dały mi ogromną satysfakcję. Damn, nawet "Fire and blood" Varysa wywołało uśmiech na mojej twarzy. To pewnie moje wishful thinking, ale moja dusza zaczyna cicho liczyć na reunion wszystkich Starków i sojusz Danki z Jonem. W książce wydaje się to prawie niemożliwe, a tu?

Właściwie wszystko mi się podobało, a sekwencja w KP mistrz. Szkoda tylko, że na werbalną reakcję Jaimego na MadQueen będziemy musieli czekać jeszcze rok.

Swoją droga, z żalem stwierdzam, że przez "delikatny przestój" w pisaniu GRRMa i eksploatowanie, zmienianie historii przez DeDeków, a także te satysfakcjonujące sceny, śmierci, zemsty i reuniony, fakt faktem banalne, ale wciąż dające poczucie, że wreszcie "wszystko idzie ku dobremu", w ogóle tracę z horyzontu oryginalną fabułę, i pewnie ciężko będzie mi teraz czytać pół książki rozdziały Alayne szykującej się do ślubu z Dziedzicem tysiące mil od Jona, o Cat z Kanałów, Davosie poszukującym Rickona na Skagos, czy o bitwie Stannisa z Boltonami... Tak na przykład, w książkach nawet trochę kibicowałam fAegonowi. Dziś jak mi przemknął przez myśl przy okazji wizytu Varysa w Dorne wydawał się częscią jakiejś innej, dawno przeze mnie usłyszanej historii. Taka refleksja, która mnie dzisiaj naszła.

Vivien
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2013, o 09:25

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Vivien » 28 cze 2016, o 00:13

Il Biondo pisze:Nawiasem mówiąc, skąd w ludziach przekonanie o zdradzie Sansy? Przyznaję, że w poprzednim odcinku odnosiłam wrażenie, że D&D do tego dążą, ale w tym zupełnie to zdementowali. Serio, ja mam bardzo złą wolę jeżeli chodzi o serial i kreacje postaci, ale kompletnie tego nie widzę. Dla mnie to tłumaczenie sobie dziury logicznej w zachowaniu Sansy, które było niejasne. Przecież Sansa sama Jonowi wciska, że jest prawdziwym Starkiem, powinien wziąć komnatę rodziców etc. Wcale nie odniosłam wrażenia, że cieszy się na przemowę Lyanny, bo myśli, że to o niej. :shock: Uśmiecha się, bo Lyanna jest bardzo lojalna i jej postawa cieszy. Poważnieje na wspomnienie o Królu Północy, ale wcale nie widzę jakiejś zazdrości, jedynie zmartwienie. Zresztą, zachęca potem Jona uśmiechem. Jej uśmiech skutecznie zmazuje jednak mina Littlefingera, który jest wyraźnie rozgoryczony. A rozgoryczony Littlefinger jest niebezpieczny.


Rzeczywiście pierwszą moją reakcją było, że Sansa może czuć ukłucie zazdrości i stąd ta wymiana spojrzeń. Dopiero później obejrzałam scenę ponownie i można ją interpretować w sposób przez Ciebie opisany. Nawet bardziej jest to prawdopodobne i mam nadzieję, że masz rację, bo nie chciałabym jakiegoś podziału między Jonem i Sansą.


Dziubell pisze:
Vivien pisze:
Ponad to postać Aryi zaczyna wiele tracić. Zadziwiająca sprawa, ale wyszła gorzej nie dość że od Dany to nawet od Bękarcic.

Bardzo krzywdzące porównanie. Węże wyszły "dobrze" tylko dlatego, że Olena nie dała im dojść do słowa. Ciężko o bardziej nachalny fanserwis, ale widać niektórzy się na to łapią, skoro aż takie porównania są :o

A niektórzy się złapali na fanserwis z Aryą i Walderem XD
Nie no, masz trochę racji - nie powinnam porównywać Aryi do Bękarcic. W końcu Żmije nie mają w przeciwieństwie do Aryi żadnej osobowości. Ale czyniąc to porównanie miałam na myśli to, że przyjemniej mi się oglądało dzisiaj Dorne i znienawidzone Bękarcice niż Aryę. Niestety, ale ta postać jest dla mnie w chwili obecnej niczym innym jak maszynką do zabijania. Co więcej można o niej powiedzieć? Dwa sezony w Braavos a ja nie widzę żadnego rozwoju w postaci. Dla mnie to jest rozczarowujące i nie ratuje tego nawet śmierć Freya.
I have a voice too, and for good or evil mine is the speech that cannot be silenced.

Zellis
JST
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 sie 2013, o 00:14

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Zellis » 28 cze 2016, o 00:17

abundzu pisze:(...) chyba jednak gdzieś w głębi serca liczyłam na king in the north skandowane dla Jona, odkąd go polubiłam.
Tylko wstydziłam się przyznać.

O borze, tak! Zawsze tylko ten Stannis i Stannis, a człowiek tak naprawdę skrycie liczył na to, że Jon zazna trochę splendoru i jako największy protagonista sagi zostanie kimś - ba, może nawet królem Westeros, nie tylko Północy :') Tylko póki co nie mieliśmy nawet pewności, czy Jon żyje, więc nikt nawet nieśmiało nie wspominał o tego typu rozwiązaniach. Co za ulga przyznać coś takiego otwarcie :'D
"(...) Dwadzieścia lat w służbie poezji,
dostatecznie długo, by wiedzieć, że są rzeczy, które albo rozumie się w lot, nawet bez słów,
albo nigdy się ich nie zrozumie."

Goszka
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 1 kwie 2013, o 11:16

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Goszka » 28 cze 2016, o 00:18

Obejrzałam i... poważnie zastanawiam się nad daniem temu odcinkowi 6.
Królewska Przystań nie była taka dobra chyba od czasów Neda. IMO sekwencja okołoseptowa zasługuje na 8 w 6-stopniowej skali, gdyby zaś pewne niedociągnięcia, gotowa byłabym ocenić ją na 10. Serio. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam by w GoT muzyka tak idealnie zgrała się z tym, co na ekranie (tak, ja też teraz pokochałam "Light of the Seven"). Był sprawny montaż. Świetne aktorstwo. I naprawdę żałuję, że Lancel nie zdołał zgasić świeczek. Oczywiście, najbardziej szkoda mi Margaery - szkoda, że już nie zobaczymy jej na ekranie. Była jedną z nielicznych postaci, które lubiłam w oderwaniu od książkowego pierwowzoru.

Reszta odcinka może nie była aż tak fantastyczna, ale każdy fragment miał świetne momenty i smaczki. Choćby takie jak babcia Olenna prosząca Obarę, by się przedstawiła. Wieża Radości mnie zasmuciła, duet Sansa-Jon wzruszył (widziałam w ich scenach normalne rodzeństwo, które po ponownym spotkaniu postanowiło trzymać sztamę. Mam nadzieję, że Martin ani DeDeki nie zafundują nam żadnej kazirodczej relacji między tą dwójką). Podobała mi się Dany! Gdy stwierdza, że nie kocha Daaria, stała się mniej idealna, bardziej... ludzka. Widok olbrzymich sił zmierzających do/na Westeros był bardzo, bardzo złowrogi. Czy Dany zdaje sobie sprawę z tego, że wniesie do swego wyśnionego królestwa kolejną wojnę, kolejne niepotrzebne nikomu i niczemu cierpienia oraz śmierci?
Ze wszystkich wątków najmniej podobał mi się ten z Aryą. Zgadzam się z Il Biondo, że mała wilczyca nie jest spójna w tym sezonie. No i kiedy zdążyła przygotować ten pasztet? A poza tym jakoś zrobiło mi się żal starego Freya, gdy odkrył, co mu podano. @sweat

Pewnie obejrzę jeszcze raz ten odcinek.
Skrytoczytaczka
Bałagan nie zając - niestety nie ucieknie.

Schanna
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 lis 2011, o 14:48

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Schanna » 28 cze 2016, o 00:27

Podobało mi się. Bardzo. Czułam się jakby to było zakończenie zupełnie innego sezonu, innego serialu.

KP idealne. Cersei jednym ruchem pozbyła się wrogów, sojuszników, kuzynów, syna i bardzo być może miłości brata. Scena z Unellą wspaniała. Uwielbiam Lenę coraz bardziej.

W końcu doczekaliśmy się potwierdzenia teorii o pochodzeniu Jona, nie mogło być inaczej. Jestem bardzo usatysfakcjonowana. Chociaż trochę mi przykro że Martin nie zdążył tego zrobić przed serialem.

I cały wątek Danki zaskakująco dobry. Cieszę się że przyznała się Tyrionowi że żegnając się z Daariem nic nie czuła, bo chwilę wcześniej narzekałam że jakoś nie czuję tej miłości między nimi. Varys w jednej chwili w Dorne, w następnej na statku z Danutką to był jedyny zgrzyt tego odcinka dla mnie.

Nie jestem miłośniczką Olenny ale zrobienie z Obary Barbary zrobiło mi wieczór :D.

Junki
Poziom 8
Rejestracja: 27 paź 2011, o 21:03

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Junki » 28 cze 2016, o 00:33

Normalnie koncert życzeń jakiś :) R+L=J okazuje się prawdą. Tyrion zostaje namiestnikiem Danki, która w końcu wyrusza do Westeros. Arya mści się za Krwawe Gody. Jon Snow zostaje Królem Północy. Cersei zostaje królową popiołów. Nawet Dorne jakoś podratowali i to w sposób, którego po dedekach bym się nie spodziewał. Sądziłem, że Żmijki po prostu przyłączą się do Danki w przyszłym sezonie, a tu popatrz, nawet Olennę i Varysa wrzucili.

Szkoda mi Tyrellów. Cała rodzina poszła z dymem i nie zostawili po sobie żadnego dziedzica. Jeśli to spoiler - a w jakiejś mierze na pewno - to Martin ma w odwodzie jeszcze Garlana i Wyllasa, którzy przyłączą się do Daenerys. I chyba to miał George na myśli, mówiąc, że te postacie będą miały jeszcze znaczenie.

Natalie Dormer była świetną Margaery. Bardzo dobrze zagrana, fajna i w sumie już kultowa postać, czego o książkowej wersji bym nie powiedział. Pamiętacie to marudzenie na Dormer w drugim sezonie? Ja dałem jej kredyt zaufania i się nie zawiodłem. Będzie mi jej brakowało w serialu, ale mam nadzieję, że Marg namiesza trochę więcej w "Wichrach Zimy".

Szkoda też Melisandre. Jon nie powinien pozbywać się takiego asa w rękawie. Niby próbowała ich przekonać, że śmierć Shireen i zmartwychwstanie Jona nie są bez związku, ale sama chyba tego nie była pewna. A raczej dedeki nie były. Sądzę, że w książce związek między tymi dwoma wydarzeniami będzie silniejszy, ale tu niestety chronologia zrobiła swoje. Ciekawe, jak zareagowaliby Jon z Davosem, gdyby Mel powiedziała im, że Snow żyje tak naprawdę dzięki śmierci Shireen.

Liczyłem na bardziej wyrazistą "kropkę nad i" Littlefingera i przez chwilę jego małżeństwo z Sansą w tym odcinku wydało mi się bardzo realne, ale widocznie ciąg dalszy tej intrygi zobaczymy w następnym sezonie. Pytanie tylko, ile jeszcze będzie tej polityki i spiskowania, kiedy nadeszła Zima i zbliżają się Inni? Czy będzie jeszcze w tym wszystkim dla naszego Paluszka miejsce?

Uważam, że był to jeden z najlepszych odcinków nr 10, jeśli nie najlepszy. W każdym razie najbardziej satysfakcjonujący, bo w końcu moi bohaterowie znaleźli się tam, gdzie od dawna chciałem ich zobaczyć. No może z wyjątkiem Varysa, który wrócił do Meereen chyba tylko po to, żeby zrobić sobie wspólną fotkę z Daenerys na tle jej floty i armii. Ale nawet pomimo jego obecności cała scena wyglądała imponująco i pięknie. :)
- Lordzie Baelish, to co proponujesz to zdrada
- Tylko jeśli przegramy

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 6”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości