Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Moderator: Nocna Straż

Jak oceniasz odcinek "The Winds of Winter"?

1
4
6%
2
1
1%
3
0
Brak głosów
4
3
4%
5
21
30%
6
40
58%
 
Liczba głosów: 69

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nettles z Gór » 28 cze 2016, o 00:36

Wow, 6/6 z minusem (minus za brak Stannisa :mrgreen: ), odcinek nieco tylko gorszy od Blackwater. Prawie wszystko perfekcyjnie zagrało, aczkolwiek kontekst książkowy jeden ze scen powodował, że zrobiłam „rzut mięsem do celu”, ale o tym we właściwym miejscu.

- proces w Sepcie Baleora, świetnie to wypadło, tylko gratis dostaliśmy „sfetorzonego” Lorasa z tekstem „zdrajca Renly”, ale mi to pasuje, bo nie lubię najmłodszego z braci Baratheonów i cieszy mnie to, że wyszło, iż Lord Końca Burzy nie doceniał kogoś kto był mu wierny aż za grób (Brienne), a przypuścił do zaufania kogoś kto się na niego wypiął (Loras). Szkoda Tommena, szkoda Tłustego Kwiatu (zdał sobie sprawę, że jego ród jest out), szkoda Kevana i szkoda, że to koniec występów Wielkiego Wróbla, bo aktor go grający był perełką tego serialu. Zapalniki czasowe na dzikim ogniu też niezłe;

- Szalona Królowe Ceresi, czyli żegnaj wybielanie postaci, witaj książkowa lwico, córko Aerysa. Udało jej się przebić Maegora w stylu w jaki rozpoczęła wojnę z wiarą. Dziki ogień był bardziej widowiskowy od smoka. Nawiasem mówiąc ostatnią rzeczą jaką zobaczyła septa była nie Lwica, a Góra i to nawet zakładając, że ser Robert zaczął od oślepienia;

- Jaime i Walder Frey, czyli jak genialnie pozamiatać starego drania;

- Sam w Starym Mieście, czyli scenka pod tytułem „przychodzi petent do urzędu”, plus biblioteka i uśmiech Sama w wersji „od ucha do ucha” Nie zapominając o bólu zadka niejakiego Randylla T, któremu uciekł fajtłapowaty syn,

- Mel i Davos – wow wyszło super, zwłaszcza rzut jelonkiem i podłamana Czerwona Kapłanka („ilu ludzi zginęło, bo się pomyliłaś?") ale skoro ona jedzie na południe, to czy w 7 sezonie nie wpadnie na Thorosa i Bractwo, oraz ewentualnie Aryę. No dobra, zapomniałam o tym, że grająca aktorka powiększa rodzinę, więc może być tak, że zobaczymy Mel dopiero w 8 sezonie,

- Sansa i Jon – „Zima jest tutaj” i musimy trzymać się razem, oboje sobie wyjaśniają parę spraw,

- Olena w Dorne, czyli scena wspaniała, ktoś wreszcie pozamiatał Żmijowymi Bękarcicami, ale ta wypowiedź Dorana do Arianne
- A co jest spełnieniem naszych pragnień?
- Zemsta. - Mówił cicho, jakby bał się, że ktoś może podsłuchiwać. - Sprawiedliwość. - Obrzękłymi, podagrycznymi palcami książę Doran wcisnął w jej dłoń onyksowego smoka i wyszeptał: - Ogień i krew.

w ustach Elarii i Varysa wywołała u mnie „rzut mięsem do celu”, bo sorry, świetny tekst został ukradziony osobie, która go mówiła i wręczony, no właśnie, komu?

- Dany i Daario, czyli „pa, pa, kochanie” najlepsza scena tej dwójki w całym serialu @piwo

- Dany i Tyrion, czyli Karzeł po raz drugi zostaje Namiestnikiem,

- Arya i Walder Frey, czyli „Pasztet z Freyów” w innej odsłonie, miało to swój urok,

- Paluszek i Sansa – widzę w myślach Lolitkę skaczącą z radości pod sufit – ale scena ciekawa, zostawiająca pootwierane wszystkie opcje i bez wątpienia pokazująca, że niejaki Petyr Baelish ma raczej mało skromne ambicje. Nurtuje mnie jedno pytanie – kto teraz ma Światłonościę? (mój ship pozostaje aktualny :D - niech ktoś zetnie Paluszka)

- Wieża Radości – nie spodziewałam się nic więcej, ale to co jest wypadło bardzo dobrze,

- Król na Północy, scena ma gorzki posmak. Sansa ewidentnie myśli o propozycji Paluszka (czyli on z nią na ŻT), a razem z Jonem zapominają, że Bran jeszcze żyje. Lordowie robiący zbiorową sesję „przepraszamy i ślubujemy wierność” to dobry powód by żadnemu z nich w pełni nie ufać i lepiej żeby Jon o tym pamiętał. Davos krzyczący razem z innymi„Król na Północy” #cry , no chyba, że to jest dowód na scalenie wątków Stannisa i Jona. Lord Manderly ma co najmniej o jakieś 20 kg za mało :mrgreen:

- Koronacja Cersei, ja przepraszam, ale numer, w życiu bym tego nie obstawiała. Qyburn jako Namiestnik, może gorzej dało się wybrać....

- Dany żeglująca do Westeros, piękna scena, szkoda tylko, że galer zabrakło.

Kurczątko, a jednak DeDeki potrafią, szkoda tylko, że nie przyłożą się by reszta odcinków też zajmowała się przebijaniem swoim poziomem sufitu. Tak, pisząc powyższe mam świadomość, że chronologia i mapa Westeros są nieobecne w serialu, bo poszły się rozmnażać, by z tej krzyżówki wyszła interaktywna mapa pokazująca miejsca pobytu bohaterów. :lol:

Średnia ocen mi wychodzi ciut wyższa niż w poprzednim sezonie, ale tak w sumie to mam wrażenie, że 6 sezon jest tylko nieco gorszy od tego pierwszego, co oznacza, że dwa najlepsze sezony są tymi bez mojego ulubionego bohatera, a zatem coś jest nie tak.

Edycja - rzuciłam okiem na zdjęcia ze sceny "Król na Północy" i tak, Davos podnosi miecz razem z resztą. A teraz pytanie - w ilu innych scenach w serialu po drugim sezonie Davos nosi swój miecz? Ja kojarzę tylko bitwę pod Murem i bitwę bękartów.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Ayesha
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 sie 2015, o 13:14

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Ayesha » 28 cze 2016, o 02:18

Z zachwytów, suknia Cersei z koronacji jest absolutnie przeprzeprzepiękna!! Moim zdaniem jest to najgenialniejszy strój w GoT, i autor zasłużył na wszelkie Oskary, Emmy, czy co tam dają! Jeszcze na chwilę w kwestii ubrań. Też podoba mi się, że Dany jest na czarno, ale nie podoba mi się ta sukienka sama w sobie… Jest taka zwiewna i delikatna, do Targaryenów pasują mi ciężkie dostojne stroje, właśnie dokładnie takie jak suknia Cersei w trakcie koronacji. Także jakby ktoś miał zbliżenie na koronę z wszelkimi szczegółami będę wdzięczna, :) Widzę lewka, ale chciałabym dokładniejszy obraz. Byłam bardzo zawiedziona gdy spalenie KL było na początku odcinka (przyłączam się tu do wszelkich zachwytów, ta muzyka i te sceny – autentycznie teatr!), ale za scenę koronacji Cersei wybaczam, bo mimo mojej niechęci do piosenki „Hear me Roar” po tej scenie kupuję ją w 100% i autor muzyki serio także zasługuje na wszelkie narody. Posłuszeństwa ludzi bym się tu nie czepiała. Cersei wyraźnie wprowadziła rządy terroru i myślę że nikt w stolicy nie łudzi się, że to co się wydarzyło było nieszczęśliwym wypadkiem. Ludzie się boją, widać to w ich twarzach. Ja mam ostatnio fazę na Taniec Smoków, ale serio przypomina mi to przejęcie włazy przez Rhaenyrę (coś czuję, że skrzele jeszcze postem z porównaniem). I po tym jak za pierwszym razem byłam bardzo nie zadowolona, teraz stwierdzam, że taki cichy powrót Jaimego i jego ukrycie się w tłumie by podziwiać szaleństwo siostry może być bardzo na plus, w zależności co z tym zrobią… Jeśli Jaime zbierze Lannisterów i odjedzie do Casterly Rock będzie cudnie. Tak, jestem pewna, że zabije Cersei, ale przecież nie ma sensu żadnego by zrobił to teraz… Cersei musi albo bezpośrednio zagrażać, komuś na kim Jaimemu zależy (Brienne), albo masie ludzi (spalenie całej KL) a najlepiej obie na raz i będę w raju.

DolorousMike właśnie miałam pisać, że wreszcie suknia Cersei zachęcająca mnie do serialowego cosplaya, ale mam problem, bo mam za długie włosy i by był kłopot z krótką peruką… Już nad tym myślałam. Znaczy wiadomo da się, ale ja mam do tego duży łeb, :P i i tak mam problem z siatkami w zwykłych perukach, a co dopiero po upięciu włosów…

Sam początek odcinka to naprawdę mistrzostwo świata. Trochę tylko szkoda, że ten dziki ogień taki spokojny… Miał wybuchnąć, wybuchną, co miał spalić spalił, reszty nie tyka. Wiem! Dany kontroluje smoki a Cersei dziki ogień, Lol Będzie walka tytanów, :P Fajnie by było jakby pokazali jak ładnie się rozprzestrzenia, czy coś, a nie tylko bum… Jakby to była bomba, a nie ogień… No ale nie narzekam. Żal mi się zrobiło Margery i tych ludzi… Byłam ogromnie wściekła na wróble – chcą sobie ginąć, proszę bardzo! Ale by zatrzymywać ludzi SIŁĄ!? Wrrr… Zastawiałam się, co ze mną nie tak, skoro nie jest mi szkoda Lorasa, który w książce jest jednym z moich absolutnych ulubieńców… Chyba wiem… w serialowych Tyrellach nie ma nic z tego za co kocham książkowych… i Loras pierdoła, nazywający Renly’ego zdrajcą, to powinno zaboleć… ale jakoś tak spłynęło… Trochę szkoda, trochę dobrze, że już mojej miłości do książkowych Tyrellów nie będą psuły serialowe wizje… Mam trochę zarzut znów w kwestii wybielania, że Varysową ideę „małych ptaszków”, która jest okropna i obrzydliwa dali Qyburnowi, który ma wiele za uszami, ale są to zbrodnie typu eksperymenty na ludziach, nie typu zabijanie dziecięcej tożsamości. Ale sojusznicy Dany muszą być świeci… Jakkolwiek to zabrzmi fajnie, że pokazali nie pokazując tortur na Unelli i szczegół, że właśnie to jest bardziej w spektrum zainteresowań książkowego Qyburna niż UnGóry. Wreszcie lwica córka szalonego smoka, taka, jaką ma być :P Koniec z wybielaniem, oby na dobre.

Wiecie co? Wszyscy narzekamy na zmiany w postaciach Jaimego, Stannisa, Littlefingera, etc. Po tym odcinku stwierdzam, że w porównaniu do zmian w Tyrionie, to reszta to mały pikuś! Książkowy Tyrion, jak Petyr gra tylko pod siebie, dodatkowo zdaje się czerpać satysfakcję w mieszaniu losów innych, tak by skakali sobie do gardeł. W serialu toż to nie Tyrion, a jakiś słodki, mały karzełek, grzecznie słuchający innych i zawsze pomocny… W serialu wybielili go już tak wybitnie, że czuję się winna niemal zdrady stanu gdy myślę, że go nie lubię… Tak, nienawidzę tej postaci, ale sprawia mi przyjemność nienawidzenie go w książce, w serialu doprowadza mnie to do wyrzutów sumienia, a tego nie lubię… robimy ten turniej? ^^ mam kandydata, :P No i Tyrion – namiestnik Dany, fanserwis na 100 levelu….

Aryę niestety serial zaorał po całości i przykro mi to pisać, bo jej sceny były jednymi z moich ulubionych z tego sezonu… Autentycznie… OK. rozumiem w książce ma zostać assassynem i socjopatką a do takiej pasuje wymordowanie wrogów i jeszcze nakarmienie głównego wroga jego synami. Spoko, w wykonaniu Martina to kupuję jak najbardziej! Ale w serialu zapadła na ciężki przypadek problemu Tyriona – w sensie ten stary dziad kazał jej zrobić złe rzeczy, to konieczne dla fabuły… ale przecież widzowie muszą ją lubić… No nic pokażemy mordowanie/torturowanie/gwałcenie ludzi w taki sposób by każdy uznał to za cudowne, chwalebne i dobre, przecież nikt nie pomyśli, że jest inaczej… Do czego dążę? Dwa odcinki temu pokazano Aryę jako słodkie dziecko, które niemal ginie by nie zabić niewinnej kobiety, pokazano ją jako osobę, która opamiętuje się i przekłada swoją tożsamość nad skille assassynów. Już wtedy troszkę kręciłam nosem bo taki kierunek nie pasował mi do pokazania Aryi w finale sezonu 5, czy nawet w książce. Ale przełknęłam to, każdy może się opamiętać. Jednak w tym odcinku widzimy, że cały rozwój Aryi to była zwykła ściema! DeDeki chcą zjeść ciastko i mieć ciastko i tak Arya jest honorową przedstawicielką rodu Starków i assassynem ze skillami, ale bez emocji jednocześnie. Doskonały przypadek dysocjacyjnych zaburzeń tożsamości… GoT ma swojego Jekylla&Hyde’a…

Podejrzewam, że w książce ucieszyłby mnie wypływ Dany do Westeros… Może dlatego, że nie jest tam ona święta i zwiastowałoby to genialne opisy cierpień zwykłych ludzi, a nie tylko patos wojny gdzie zwyciężają tylko Ci dobrzy, a giną tylko Ci źli… Zgadzam się z tym co część osób pisało… Wielka szkoda, że sagę o antywojennym przesłaniu robią amerykanie… (btw. Nie na temat, ale przypomniało mi się Pearl Harbor, do tej pory nie mogę uwierzyć, że można to było pokazać w pro-wojennym kontekście…) I właśnie dlatego cała fabuła UdW została z serialu wycięta…

Zerwanie Dany z Daario to na plus. Nie tylko Cersei wykorzystuje seksualnie biednego zakochanego w niej facata, ;) Szkoda, że nie było w tym nic więcej. Dalej nie wiemy kto był Harpią, ale kogo to obchodzi… Zgrzyta mi też, że po tylu sezonach (latach?) Dany tak sobie porzuca Zatokę Niewolniczą… Narobiła bałaganu i popłynęła robić go gdzie indziej… Oczywiście w serialu zostawiła tam wszystkich szczęśliwych i żyjących w dobrobycie. No nic, nikt nawet nie udawał, że Meereen nie jest zapychaczem…

Stare Miasto cudowne! Ten krajobraz <3 I ta biblioteka!! Dla mnie gdyby wszystkie wątki szły w tempie wątku Sama serial by zyskał (i, nie oszukujmy się: stracił widzów).

Bardzo zabolało mnie, że Edmure wrócił do celi… Ale Jaime obiecywał mu Casterly Rock z żoną i dzieckiem… I dotrzymał słowa w książce… No nic wracam do normalnego w kontekście serialu oszukiwania się: Edmure jest bezpieczny i szczęśliwy (względnie) na Skale, a Walder jest starym durniem i nie wie, :P

Dorne zwisa mi absolutnie, serialowa Olenna mnie drażni to i nie ucieszyło mnie zaoranie przez nią Gimbusic… Za to mocno na mnie wpłynął ten czarny strój, jakoś tak… Genialnie gra, bo wydawało mi się, że w każdym jej ruchu widzę ten żal i ból z powodu śmierci wnuczki…

Kurcze chciałabym jeszcze popisać o Północy, o Wierzy Radości i o kilku innych sprawach, ale do środy nie dam rady… No nic… ciąg dalszy nastąpi.
"Ludzie, którzy twierdzą, że są źli, zwykle nie są gorsi od reszty. To ludzi, którzy twierdzą, że są dobrzy lub w jakimś sensie lepsi od innych, należy się wystrzegać." - Gregory Maguire
LEW A+J=C&J :twisted: @fingercrossed R+L=JS :roll:

Araushnee
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 27 cze 2016, o 11:24

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Araushnee » 28 cze 2016, o 11:23

Nie będę rozkładać odcinka na czynniki pierwsze, bo w większości moje odczucia są takie jak u przedmówców. Chcę tylko napisać, że przykro mi z powodu tego, co zrobili Paluszkowi... Nie jestem fanką Petyra w książce, ani w serialu (Sansy zresztą też nie), ale jego wyjawione marzenie było... takie banalne. Tron? Serio? W ksiażce jest liczącym się graczem i hazardzistą, chce ugrać jak najwięcej dla siebie, ale chyba najbardziej intryguje tym, że tak naprawdę nie wiemy czego chce, czy po prostu bawi się ryzykiem, czy ma jakiś plan... A tu bęc, żadnej intrygi, chcę żelazny stołek, miniCat u boku, chcę rzondzić! Nah.
Koronacja Cersetki mnie zaskoczyła... To znaczy, spodziewałam się, że będzie o stołek walczyć, w końcu dokonała zamachu stanu, ale sądziłam, że zostawią to na przyszły sezon, że będzie jakiś sprzeciw... Chociaż, jakby się zastanowić, w sali tronowej została chyba tylko służba i mieszczaństwo, każda licząca się persona pognała do septu oglądać spektakularny upadek królowej wdowy. Ups.
Kto ją uzna poza KL, to inna rzecz.
Wyruszenie Danki cieszy, smoki spektakularne (szukałam tylko wzrokiem jakiegoś statku z platformą, gdzie mogłyby przysiąść, co, będą tak biedaki latać te kilka tygodni rejsu :P?), nawet teleport Varysa nie mierził, widać było żagle Dorne, więc mógł już dołączyć wraz z flotą.
Ciekawe tylko, kto się jej przeciwstawi w wykończonym wojną Westeros? Młodego Gryfa, ani żadnego odpowiednika nie dostaliśmy. Euron wybuduje statki (z morskiego drewna chyba)? Północ oleje groźbę za Murem i wyruszy chronić KL i jaśnie królową Cersei (hłehłehłe)?
Zostaje tylko upadek muru i przejście Innych. W przeciwnym razie, Danka usadzi tyłek na Żelaznym Tronie już w pierwszym odcinku i będziemy mieli do końca sezonu historię o tym, jak próbuje zapanować nad rozpasanymi Dothrakami, szalejącymi po jej nowym dominium, zawiązuje sojusze i zbiera zapasy na zimę :P

Największe rozczarowania finału to:
- ostateczne ogłupienie Littlefingera.
- grzeczny dziki ogień, który wysadza tylko sept. Liczyłam na większy chaos.
- tłumaczenie Sansy, a raczej jego brak.
- Wyman Manderly. Lord za gruby, god dammnit!

I w sumie tyle. Przyzwocie jak na fanfic.

Vindemiatrix
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 gru 2014, o 17:05

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Vindemiatrix » 28 cze 2016, o 13:06

Obejrzałam sobie finał bo widziałam, że jest dużo zachwytów na jego temat ale tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że GoT to nie jest serial dla mnie :P

Ale od początku:
wysadzenie septu Baleora było całkiem znośne. Muzyka był dobra, pokazanie jak wszyscy się ubierają i udają do septu było fajne, niecierpliwie czekałam na dalszy rozwój wypadków i nagle...
... Loras się odezwał. "Zrzekam się nazwiska i wszystkiego, wytnijcie mi gwiazdę na czole, elo."
Czo? Po co? :D Przecież skoro i tak wszyscy mieli zginąć to Wróbel równie dobrze mógł uniewinnić Lorasa, Tyrellowie czują swoją wygraną i porażkę Cersei aż tu nagle wybucha sept i jednak Lwica jest na górze a Róże do piachu. Moim zdaniem to by było znacznie lepsze, no ale może ja się nie znam.

A potem to ganianie Lancela za jakimś dzieckiem w korytarzach pod septem, nie wiem po co?
Poza tym tu rodzi się kilka pytań:
1. Po tym jak Lancel dostał kosę pod żebro, czemu to dziecko nie dźgnęło go jeszcze kilka razy dla pewności?
2. Czemu Lancel nie próbował zgasić tych świeczek tylko gapił się na nie przez 5 minut?
3. Co by było gdyby udało mu się je zgasić? :D (dla tego uważam, że dziecko powinno go dźgnąć jeszcze kilka razy dla pewności).

Dorne, co niesłychane, bardzo na plus w tym odcinku. Bardzo przyjemnie oglądało mi się Królową Cierni cisnącą piaskowym gimbusicom. Szczególne spersonalizowany pocisk dla Obary przypadł mi do gustu. W następnym sezonie poproszę jeszcze wymyślić coś dla Elarii.
O, siema Varys.

Reszta odcinka była strasznie nudna :|
Motywacja Baelisha była już znana od kilku sezonów więc nie zrobiła na mnie wrażenia.
Wybór Jona królem=meh.
Pasztet z Freyów i Arya Bez Twarzy było nawet dobre i satysfakcjonujące (chociaż ostatnie słowa jakie Arya rzekła do Waldera mogły być trochę mocniejsze. Coś w stylu: "Starkowie przesyłają pozdrowienia" bardziej by mi się podobało :) )
Coś tam chyba jeszcze było ale już nie pamiętam. Dałabym 3/6 za odcinek ale za muzykę i dissy na Porne podwyższam do 4/6 :)
KRWIOHSAJPK
Obrazek

Królewski Tur
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 24 mar 2012, o 11:42

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Królewski Tur » 28 cze 2016, o 13:07

Miałem tu pisać wcześniej, ale zawsze "coś" mnie odciągało od tego.
Jak dobrze wiemy serial już wyprzedził książkę, myślę, że wielu z nas zastanawia się jak bardzo dzieło Martina będzie się różnić od serialu. Przyznam się, że pierwsze odcinki oglądałem bez entuzjazmu, ale później było według mnie coraz lepiej. Jak znajdę chwilę czasu podsumuje kilka poprzednich odcinków.
Co ma kochani powiedzieć. No co? Mamy kolejnego Króla Północy :) I kto by pomyślła ;) ze będzie nim Jon Snow zwany Białym Wilkiem :) Czy to nie piękny przydomek dla króla.
Nie będę wsciskał wam kochani kitów, ale wzruszyło się moje północne serce na tej scenie. Oj wzruszyło. Mała Niedźwiedzica znów pokazała swą klasę i pomogła Jonowi. Imponuje mi to młode dziewcze. :)
Chyba zajdać pasztety ;) Młoda Starkówna zrobiła coś pięknego. Wiem okrutnego, ale mimo wszystko pięknego. Najbardziej podły ród w Westeros posmakował zemsty Starków.
Cersei zawsze wiedziałem, że to wariatka. Pragnęła władzy ponad wszystko, chyba tylko Stannis miał podobne ciągoty do władzy. I co ona sobie myśli? Nie ma szans na utrzymanie się u władzy Dorn i Wyszogród będą chciały zemsty. Lanisterowie są wykrwawieni po wojnie, a mieszkańcy Królweskiej Przystani nigdy jej nie lubili. Teraz wręcz pewnie jej nienawidzą. Na serio nie wiem jaki ma plan. Ale myślę, że ten plan polegnie w zderzeniu z rzeczywistością,, która sama wykreowała.
Osatatnio Tyrion strasznie mnie nudził. Pewnie to obecność Daenerys to powoduje :) Nie wiem, czy tylko ja odniosłem wrażenie, że nasz ukchany karzeł się w niej zakochał.
Podobała mi się też scena na murze, gdzie Sana rozmawiała z Jonem. Oj zmieniła się nam Sansa zmieniła. Zaczyna przypominać wreszcie Starka, choć uważam, że postąpiła bardzo źle nie mówiać Jonowi o posiłkach. No, ale sobie to już wszystko ładnie wyjaśnili.
Bałem się, że Sansa będzie królowa. To by była lekka przesada, bo szykowałby nam się same królowe w Westeros.
I tak sobie myślę, czy Dothrakowie zniosą klimat Westeros? Przecież tam idzie zima, a oni nie mają odpowiednich stroi. Ubranie takiej rzeczy ludzie, chyba będzie ponad sił Danki. Czy ów zmowy klimat nie spowoduje nieznanych u nich wczesniej chorób wywołanych zminym klimatem. Myślę, że może straciś mnóstwo ludzi z tego powodu.
Czyli to przed czym się tak wzbraniełem będzie prawdą. Mam na myśli pochodzenie Jona.
Gdyby Spartanie odżyli, to przed wami, Polacy, pochyliliby czoła - Julien Bryan
Warto to obejrzeć http://www.youtube.com/watch?v=Rdgrs5a7oGU

Esme
Poziom 6
Rejestracja: 12 paź 2008, o 20:06

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Esme » 28 cze 2016, o 13:47

Wspaniały finał.

Dałam 5/6 bo po pierwsze Arya a po drugie Dorne. Dorne zawsze wywołuje u mnie chęć obniżenia oceny o 1. A Arya... Naprawdę wolałabym żeby zemsta Starków TAK nie wyglądała. Nawet nie chodzi o sam fakt pojawienia się Freyów w zapiekance tylko o ten uśmiech Aryi. W wykonywaniu lorda Manderly to jeszcze miało jakieś uzasadnienie, wiadomo dlaczego, wiadomo skąd wziął się pomysł a i tak wrażenie jest odpowiednio ponure. Tutaj to po prostu radosne, bezmyślne okrucieństwo. Szkoda.

Sceny spalenia septu wspaniałe. Cersei w końcu całkiem wpadła w obłęd, szczerze mówiąc zanosiło się na to od początku sezonu. Przynajmniej skończą się narzekania na wybielanie Cersei, których zresztą nie rozumiem do dziś.

A więc Jon jednak został królem na Północy... Dla mnie za szybko i za łatwo, ale to raczej kwestia tego, że ja wolałabym inne rozwiązanie niż jakiś zarzut do tej sceny. Sansa o wiele lepsza od Jona. Zakończenie jej relacji z Petyrem jest jak dla mnie raczej otwarte, temat może wrócić. Bo jeśli nie Petyr i gra o tron, to co? Jon jej właściwie już nie potrzebuje, a Sansa ma chyba za dużo ambicji żeby teraz grzecznie wyjść za kolejnego lorda i zacząć rodzić dzieci. No nie widzę tego po prostu.

Bardzo dobry, mocny finał w wątku Daenerys. Zaczynam się bać jej przybycia do Westeros. Tylko z kim ona teraz ma walczyć? Ma w końcu swoją flotę, armię Dothraków, nawet sojuszników a tymczasem jej wrogowie właściwie sami się pozabijali. Właściwie tylko Euron i Casterly Rock mają jeszcze jakąś armię.

No i dostaliśmy na koniec Wieżę Radości. Ze zbliżeniem na twarz Jona Snow zaraz potem na wypadek gdyby ktoś nie załapał. Ktoś się zdziwił? Cóż za las rąk ;) . Nawet trudno to traktować jak spoiler.
There will be nowhere to hide.

Lufsig
Poziom 1
Rejestracja: 10 maja 2016, o 10:49

ssfd

Postautor: Lufsig » 28 cze 2016, o 13:54

sfsdfsdf sfsdfsd fsfsdf sfsdf sfs fsfsfsdfsf fsdf fsdfs dsf
Ostatnio zmieniony 29 sie 2016, o 21:51 przez Lufsig, łącznie zmieniany 1 raz.

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: yennefer » 28 cze 2016, o 14:16

Królewski Tur pisze:Osatatnio Tyrion strasznie mnie nudził. Pewnie to obecność Daenerys to powoduje :) Nie wiem, czy tylko ja odniosłem wrażenie, że nasz ukchany karzeł się w niej zakochał.
.


nie, ja też ;-) Jak przed nią stal i patrzyl takimi maślanymi oczami zakochanego psiaka to myślałam, że ją pocaluje...
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: szujana332 » 28 cze 2016, o 14:22

Sobieski pisze:
szujana332 pisze:Został Kevan, ale pewnie nie na długo.

Przecież Kevan zginął razem z Wielkim Wróblem, Lorasem, Margaery i Macem w wybuchu Wielkiego Septu Baelora.

szujana332 pisze:A na koniec ten Lancel, jak mu się należało... no jestem za, choć po cóż on szedł za tym dzieckiem?

Za co mu się należało? Stał się ofiarą Cersei. Wychwalasz oprawcę i hejtujesz ofiarę.


Dużo ich tam było, ale tak wujka wysadzić? To zło. Przecież on był prawie po jej stronie.

No jak mu się nie należało. Ciocię zdradził, a ona przed nim się otworzyła, a on ją zdradził. No i był fanatykiem. Chciał uratować Wielkiego, ale mu nie wyszło. Yyy no niedojda był trochę także. Ale miał za to wybuchowe wyjście z serialu. Jakiś tam plus zawsze.

Robin Blackett
Duch
Awatar użytkownika
Rejestracja: 11 cze 2013, o 05:55

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Robin Blackett » 28 cze 2016, o 15:10

Lufsig pisze:(Zajmowało za dużo miejsca - R.)
Spoiler:


Źródło wypada podać. Ten post jest spisaniem tekstów Prestona Jacobsa, miejscami słowo w słowo, w jego Preston's Game of Thrones Season Six Watch Episode 10. Ta bezczelność nawet mnie bawi, "wyłapałem", "czepiam się", "nie wiem co mam myśleć (bo PJ dalej nic o tym nie mówił -R.)". :D Serio, co trzeba mieć w głowie, żeby sądzić, że nikt nie zauważy plagiatu z gościa, którego zna chyba cały internetowy fandom? Mogę powiedzieć jedynie, że Nie wiem, ale się domyślam, cytując pana Tadeusza Sznuka.

A poza tym:
Shame.
Obrazek
Zły? - być może. Dobry? - a czemu?                                                             Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
Nie tak wiele znów pychy we mnie.                                                            A i świętym żyć będzie przyjemniej!
Jacek Kaczmarski, Warchoł, 14.1.1993

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nan » 28 cze 2016, o 16:15

No może z wyjątkiem Varysa, który wrócił do Meereen chyba tylko po to, żeby zrobić sobie wspólną fotkę z Daenerys na tle jej floty i armii. Ale nawet pomimo jego obecności cała scena wyglądała imponująco i pięknie. :)

Varys po prostu sprowadził flotę Martellów. Ich żagle było wyraźne widać pośród "drewnianych koni" - też bardzo dobry pomysł z tymi zdobieniami statków mieli twórcy :-)

Musiało być jakieś ogniwo łączące Dorne, Wysogród i Dany - jedyną opcją był Varys, jako twórca tego sojuszu. Ta scena też była pewnie w jakiś wymiarze symboliczna niż trzymając się realiów...
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

DolorousMike
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2015, o 13:49

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: DolorousMike » 28 cze 2016, o 16:25

@Robin Blackett
Bez przesady. Te dziury mógłby wypunktować każdy tutaj, bez oglądania Prestona. Większość tego o czym mówił w najnowszym Season's Six Watch to nie są jakieś specjalne odkrycia i chyba sobie zdajemy sprawę z tych fabularnych uproszczeń i głupot mniejszych i większych. Nie widzę też cytatów słowo w słowo. Zresztą nawet 4chanowe trolle potrafiły wczoraj wypunktować serial Obrazek
OHS KRWI
"Zastąpienie rdzenia przedłużonego przez dostarczony przez rząd moduł okazało się remedium na nocne moczenie Grzesia. Monisia sterowana jest implantem i codziennie zjada płatki do końca."

MorgaineAnne
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 29 kwie 2014, o 14:41

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: MorgaineAnne » 28 cze 2016, o 16:42

Od ponad 24 godzin usiłuję ochłonąć. Wczoraj mnie zatkało i przez pierwsze dwanaście godzin po emisji odcinka byłam w stanie wydusić z siebie tylko kilka epitetów ciężko zszokowanym głosem. Po wczorajszym odcinku mam zasadnicze pytanie do D&D - Czy całkiem przypadkiem dwa ostatnie sezony totalnie Wam nie wyszły i w ostatnim odcinku nagle Was oświeciło? Czy może specjalnie od dwóch sezonów sprzedawaliście nam "niedorobiony chłam" w imię zasady "ciemny lud" i tak to wszystko kupi? Jeśli tak, to Panowie - shame, shame, shame... Tym bardziej, że jak widać fanserwis da się zrobić dobrze, tak żeby i serialowiec i książkowiec docenili jego piękno.

Nie ukrywam, że również w "season finale" mamy pewne niedoróbki, ale są one na tyle nieznaczne, że nie odbierają przyjemności, ogromnej przyjemności z oglądania odcinka, emocji, gęsiej skórki, dreszczy przebiegających po kręgosłupie i tąpnięć serca z wrażenia.

I dowodem na to, że jestem pod niemałym urokiem ostatniego GoT niech będzie to, że w piszę ten komentarza. Dla ostatnich tragicznych odcinków nawet języka mi się nie chciało "strzępić". Zaznaczam też, że specjalnie też nie śledziłam żadnych wątków spekulacyjnych - nie chciałam nawet przypuszczać kto będzie "out", a kto ciągle "in".

KING"S LANDING
Ta pierwsza sekwencja jest absolutnym Mistrzostwem Świata. I nie chodzi mi tu tylko o wydarzenia, ale o sposób realizacji. Od dzisiaj dla mnie to jest perełka sztuki filmowej jeśli chodzi o estetykę wykonania.

Pierwsza scena jaką dostajemy jest symboliczna. Cersei jest już gotowa. Ona już stoi i czeka, zdecydowana, kilka kroków przed wszystkimi, podczas gdy Tommen, Margaery, Wróbel dopiero się przygotowują. Owszem Cersei brakuje drobnego szczegółu, łańcucha i pierścienia, dosłownie wisienki na torcie, ale po co ma się śpieszyć skoro ta wisienka sama wpadnie w jej łapy (w momencie przypięcia łańcucha Cersei wygląda jak generał przygotowujący się do bitwy). Ta ekspozycja w pierwszych dwóch minutach odcinka jest przepięknie ograna szczegółami - dłonie, łańcuch, zbliżenia na twarz i ten odgłos dzwonu wyznaczający zbliżający się niejako dla wielu postaci Sąd Ostateczny, który zgotuje im ta, którą pierwotnie należało sądzić. To wszystko od pierwszych sekund buduje ogromne napięcie.

Następnie widzimy nietypowo filmowane sceny (ceremonia wejścia do Septu, Wróbel nadchodzący od strony światła wraz z pocztem septonów) i Margaery wyłaniająca się zza cienia filaru - niespokojna, niepewna, uważna, skupiona, przeczuwająca jakby kłopoty, przemykająca, czująca że jest na wrogim terenie, postawiona w tłumie jak nie królowa. I cały czas sceny te tak płyną, że ma się wrażenie, że znajdujemy się w czyimś śnie, poczucie nierealności wzmagają też delikatne tony początku "Light of Seven". Nie słuchałam go wcześniej, żeby nie zepsuć sobie odbioru pierwszego wrażenia i nie zapobiec temu porywowi emocji dzięki czemu był on dla mnie piorunujący. "Light of Seven" to od wczoraj mój "earworm". Od początku utworu czuje się niejako nadchodzącą ostateczność. Niby słychać lekkie, acz poważne tony fortepianu, ale ja już wiem, że zbliżają się ostatnie chwile Pycelle'a, który jeszcze ostatni raz podziwia swoją brodę (dla mnie to ukłon w stronę tych, którzy tak bardzo czują, że diabeł tkwi w szczegółach, głównie książkowców).

Pięknie też powagę sceny przerywa przyziemność - gardłowy głos prostytutki pytający o pieniądze za wykonane usługi, by zaraz potem akcja znów mogła popłynąć ku nieuchronności losu. Następne sekwencje układają się tak estetycznie, że aż boleśnie. Pełna oczekiwania postawa Margaery, a jednocześnie niepokój w każdym jej najmniejszym ruchu, następnie, w oczach Wróbla widać całkowicie nieboski triumf, gdy Loras poświęca swoje życie dla bogów, (a jednak ciagle udaje mu się jeszcze udawać autorytet pasterza i ojca) a brutalność sceny, w której Tyrell dostaje Gwiazdę na czole wstrzymuje mi oddech. I gdy Góra zatrzymuje Tommena już wiem, że tych w Sepcie niedługo nie będzie. Ta sekwencja naprawdę świetnie gra na emocjach niszcząc wszelkie bariery i uprzedzenia w odbiorze, jakie nabiliśmy w ostatnich odcinkach.

Moją szczególną uwagę zwróciło też przejście ze sceny gdzie widzimy Cersei stojącą tak, że po obu stronach ma okno (te okna wyglądają trochę jak skrzydła) do paluchów Lorasa na które ścieka krew. Misterne technicznie.

I mamy świetną chemię między Małą Królową, a Wróblem - ten odcinek to dla mnie najlepszy występ Natalie przez cały czas trwania serialu - jej gra mimiką będzie niezapomnianym epizodem tego sezonu.

Następnie mój wzrok przykuwa Lancel wychodzący z Septu, który nagle zatrzymuje się widząc biegnącego chłopca. Jego twarz tężeje, staje się czujna, jakby czuł oddech przeznaczenia. I powoli słyszymy jak "Light of seven" zaczyna przybierać na dynamice. Delikatne tony stają się coraz bardziej intensywne, zdecydowane. W tym miejscu znowu będę się zachwycać obrazkiem - zarówno kadrami, w których biegnie Lancel i dziecko przez tunele jak i zimną wymianą spojrzeń między Pycellem, a Qyburnem, a wreszcie korelacją, jaką twórcy uczynili przez zsynchronizowanie dziecka wyciągającego nóż, śpiew dziecięcy i otoczenie Pycella przez małe ptaszki. Sen powoli zamienia się w koszmar, wszystko staje się ciemne i złowrogie. Nawet głos Qyburna melodycznie wpisuje się w Light of Seven. I to nagłe crescendo, gdy dzieci napadają na Pycella. Uczta i dla oka i dla ucha.

Poziom napięcia mamy już naprawdę wysoki - delikatnie opada on, gdy Lancel podnosi pochodnię, tylko po to by nagle podskoczyć o dalsze kilka stopni, gdy zostaje dźgnięty nożem. I muzyka też staje się coraz cięższa - do symfonii dołączają organy, które niosą ze sobą lekką zapowiedź żałoby. I znowu skok napięcia, gdy Lancel zaczyna się czołgać w stronę dalekiego światła. Wszystko już z pełnią mocy dąży ku finałowi.

Margaery już wie w co gra Cersei, choć Wróbel nadal sądzi, że wygrał, bo przecież nie można uciec przed sprawiedliwością bogów. Septon nadal nie wierzy, w to, że przegrał grę o tron. Napięcie sięga zenitu, muzyka to już nie zapowiedź żałoby, a marsz żałobny, który powoli zamienia się w dysonans połączony z paniką, by nagle na sekundę zatrzymało się wszystko. I w tej sekundzie Wróbel wie, że nie docenił przeciwnika. Po czym mamy nagłe rozwiązanie całej sytuacji przez wielki, zielony podmuch dosłownie zmiatający wszystkich z powierzchni ziemi. A złowroga, szalona Cersei się śmieje, a jej śmiech skontrastowany zostaje z przerażeniem jej syna, który nie mogąc znieść potworności swojej matki żegna się ze światem. ( ktoś w internetach mówił o tym, że Tommen miał dwa wyjścia - przez okno do żony, a przez drzwi do matki. Wybrał okno. Bardzo celny komentarz jak dla mnie). Szkoda tylko, że pierwsza samodzielna decyzja króla, była również jego ostatnią. Bardzo na plus także przewrotny toast Freya - gdy umiera "ostatnia" nadzieja Lannisterów (mam na myśli ostatnie dziecko Cersei i Jaimie'go) - "For House Lannister".

Ogromne wrażenie też robi ciche i jednostajne "confess" Cersei skontrastowane z torturą i podtapianie winem. Jedno mi natomiast w tej scenie zgrzyta - wrzaski septy, gdy podchodzi do niej ser Gregor. Jeśli intencją twórców był krzyk gwałconej Unelli to wyszło to trochę śmiesznie, bo gdy Cersei zamyka drzwi rycerz ciągle stoi obok łoża. ( no chyba że torturuje ją fizycznie, to wtedy wszystko w porządku).

Scena z ciałem Tommena doskonale pokazuje jak pusta jest Cersei. Ludzie, którzy nie mają już nic do stracenia są najbardziej niebezpieczni i ta niebezpieczna i szalona kobieta zasiądzie właśnie na tronie (jak widać po sali tronowej, jeśli się komuś to nie podoba ma prawo zachować milczenie, bo dookoła wszędzie mamy żołnierzy Lannisterów). Petyr "Król Popiołów" może się schować przy takiej królowej, która oprócz ogromnej potęgi nie pragnie już niczego. Ta scena jest naprawdę złowroga aczkolwiek nie sądzę, by Cersei długo zachowała żelazny stołek. I jedynym uzasadnieniem, dla którego siedzi na Żelaznym Tronie są jej żołnierze (szczególnie jeśli spojrzymy przez pryzmat historii Siedmiu Królestw i Wielkiej Rady).

I Jaime to ma biedak zawsze pecha - przybywa do stolicy zawsze kiedy już Jego bliscy nie żyją.

BLIŹNIAKI
W sumie pozytywnie, aczkolwiek po wybuchu Septu Baelora wydarzenia w Bliźniakach nie robią na mnie większego wrażenia. Gadki, szmatki Jaimiego, gadki Waldera, trochę cieszy jak Jaime uciera mu nosa. Już też widać wyraźnie, że doprawdy wszelkie nadzieje na Kamienne Serce zostaną pogrzebane, szczególnie gdy Arya wchodzi w jej rolę. Znowu miły akcent dla książkowców - pasztet z Freyów, złamanie praw gościnności - dla mnie wyraźne nawiązanie do Szczurzego Kucharza.

STARE MIASTO
Jestem absolutnie zachwycona sceną po zejściu z wozu. Nieważne jak wygląda Stare Miasto, ale te białe kruki na widok których Samowi rzednie mina
przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. I absolutnie uroczy - nerdowaty - maester przyprawił mnie o uśmiech.
"This is irregular"
"Life is irregular" - Twoje słowa nie robią na mnie wrażenia mówi mina maestra, a jego oburzone "No women and children" przy naszych świętych książkach po prostu ubawiły mnie setnie.

Natomiast, gdy zobaczyłam bibliotekę, to niemalże jak Sam popłakałam się ze szczęścia. Tak, wydotykałabym te wszystkie tomiszcza i zagrzebałabym się z nimi i pod nimi na wiele lat.

Watek Sam i Goździk od długiego czasu był tak nudny, że z przyjemnością przywitałam wielką odmianę.

PÓŁNOC
Moi wszyscy przedmówcy już wszystko powiedzieli, no może oprócz tego, że nie uważam, żeby Sansę zabolało, to że Jon został Królem. Na jej twarzy cały czas błądził półuśmieszek, a zniknął dopiero gdy Sansa spojrzała na Baelisha. Odczytałam to jako obawę, że ten może coś kombinować. I w ogóle Petyr jest słaby z tym "kocham Cię".

DORNE
Tak, Olenno! Pierz Bękarcice!

ESSOS
Było nieźle. Jak nie Danka.

Co do WIEŻY RADOŚCI to wiadomo :P Zaskoczenia żadnego, ale miło, że w końcu potwierdzili teorię.

Jeszcze apropos teleportów. Akurat w tym odcinku wg mnie zrobili to dobrze. W tym sensie - zawsze mija sporo czasu między śmiercią króla, pochówkiem, a koronacją kolejnego, tak samo jak przygotowania do wyprawy trwają - dlatego też mam wrażenie, że ostatnie dwie sekwencje - koronacja Cersei i wyruszenie Danki są po prostu oddalone w czasie od pozostałych wydarzeń z tego odcinka, by pchnąć akcję do przodu - dlatego też Jaime i Varys zdążyli się poprzemieszczać - to jednak moje wrażenie.
[align=center]“A mind needs books as a sword needs a whetstone, if it is to keep its edge.” [/align]

[align=center]OHS!!![/align]

Ser Arthur Dayne
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 14 lut 2013, o 11:39

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Ser Arthur Dayne » 28 cze 2016, o 18:47

Hmm, to był najlepszy odcinek od bardzo bardzo dawna. Jakiś taki inny, od ostatnich kilkudziesięciu.

Wiele już wiadomo, szkoda że z serialu, a nie z książki ale co tam. Nie wiadomo czy następną część sagi kiedykolwiek zobaczymy.
Przyznam, że kilka razy przeszły mi ciary po plecach.

Euron i Cercei wydają mi się teraz pionkami, których nieuniknione dosięgnie bardzo szybko. Danka ma ze sobą potężną armię do której dołączyły jeszcze całkiem nienaruszone wojska Dorne i Reach.

Z drugiej strony Północ i wojska z Doliny, których już raczej nie interesuje to co będzie działo się na południu.

A więc tak. Po "szybkim" rozwiązaniu sprawy Cercei i Eurona wszystkie siły Westeros skupią się na zimnych smutnych upiorach.
Elia i jej dzieci długo czekały na sprawiedliwość. - Książe Oberyn wciągnął miękkie rękawiczki z czerwonej skóry i ponownie złapał za włócznię. - Dziś jednak ją otrzymają.

Nan
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 11:36

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nan » 28 cze 2016, o 18:59

Niemniej jednak Emilia pozytywnie zaskakuje. Scena z Tyrionem bardzo przyjemna. Swoją drogą, to mimo, że potencjalny związek Daenerys i Tyriona pachniałby miernym fanserwisem oraz merysujstwem na kilometr, to uważam, że wciąż jest lepszą opcją niż obrzydliwie słodkie Jonaerys.

IL jeszcze wszystko możliwe :-) Sama Emilia chyba też by nic nie miała przeciwko D + T :wink: :
Dokładnie. Mam statki, armię i ziejące ogniem smoki i zdaje się, że nie można mnie uśmiercić. Nie mam przy sobie żadnego przystojnego faceta, więc jestem w pełni skupiona. Choć jeszcze nie widzieliśmy Petera Dinklage’a w negliżu.

Westeros. pl od Entertainment Weekly

Nie miałam nic przeciwko na taki związkowy twist :^^: Tylko co na to Sansa? Czy jeśli Tyrion wróci do Westeros i może się spotkają zobaczy korzyści w byciu Lady Lannister?
W Grze o Tron czysta jest tylko krew...
"The Blood of Aegon the Dragon flows in her veins."

Obrazek

inny
Poziom 2
Rejestracja: 8 sie 2006, o 13:59

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: inny » 28 cze 2016, o 19:31

Esme pisze:No i dostaliśmy na koniec Wieżę Radości. Ze zbliżeniem na twarz Jona Snow zaraz potem na wypadek gdyby ktoś nie załapał. Ktoś się zdziwił? Cóż za las rąk ;) . Nawet trudno to traktować jak spoiler.


Nie zdziwiłem się oczywiście.W tym sezonie DDki bardzo lubiły spełniać marzenia fanów, a takie a nie inne pokazanie TOJa świetnie się w to wpisuje. :wink:

Z drugiej strony będę trochę przewrotny bo chyba z natury lubię trochę iść pod prąd, a jednocześnie naprawdę mam wątpliwości.Moje oglądanie serialu to w najlepszym wypadku wydłubywanie rodzynków na yt, więc mam trochę inne podejście i wydarzenia serialowe postrzegam w innej perspektywie i z innego dystansu.Z pewnością ma to swoje zarówno dobre jak i złe strony.Jeśli cofniemy się do początku całej sceny w S06E03 to mamy Dayna walczącego na dwa miecze, 4 zamiast 6 towarzyszy Neda, 2 zamiast 3 gwardzistów, brak Świtu.Tak wiem, że DDki słyną z niechlujstwa, taniego efekciarstwa oraz są wyjątkowo płytcy jeśli chodzi o symbolike.Jednocześnie myślę, że jest różnica między niechlujstwem, a premedytacją w przekręcaniu książkowych wydarzeń.Dla mnie ta scena wygląda trochę jak puszczenie oka ze strony scenarzystów na zasadzie - coś Wam się tu nie zgadza z książką? :^^: No to przygotujcie się na to, że w serialowym wątku TOJa nic, albo większość nie będzie się zgadzać z książką. @znak Czy przemawia przeze mnie 'myślenie życzeniowe' bo chciałbym innego rozwoju wydarzeń pod TOJ? W jakimś stopniu na pewno.Jednocześnie w kontekście książki jest jeszcze coś innego.Coś co nazwałbym 'opcją imperialną' i może nie tyle wskazuje na innych rodziców Jona co bardziej stawia trudne pytania w kontekście celowości i sensowności R+L=J, ale to nie jest odpowiednie miejsce na taką dyskusje.Postaram się na dniach coś na ten temat nagryzmolić w dziale Enigma.

edit
Jeszcze mam małą prośbe do oglądających.Czy w finale była pokazana kometa?A jeśli nie to mniej więcej kiedy w serialu mieliśmy ją ostatnio w ogóle pokazaną?

Hathor
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 cze 2015, o 10:52

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Hathor » 28 cze 2016, o 20:50

Sobieski, myślę, że septa Unella była zgwałcona i ewentualnie torturowana, jednak jeszcze żyje. Koniec końców Cersei obiecała sepcie, że nie tak szybko zobaczy swoich bogów. Stawiam, że Cersei będzie chciała ją jeszcze trochę pomęczyć i potrzymać w lochu... Po co tak szybko ucinać jej cierpienia? ;)

Szybko zleciało te 10 tygodni. Bardzo szybko.
Z całej zbieraniny ludzi spalonych w Wielkim Sepcie najbardziej żal mi Margaery. Miałam nadzieję, że uda jej się wyjść z tego religijnego bagna. Niestety.
Cersei zostało już mało do stracenia, bo tylko Żelazny Tron i ukochany brat. Ciekawi mnie jednak, jak będą teraz wyglądać jej rządy. Niech nosi się ciągle na czarno, bo w tej niemal opancerzonej sukni była niezwykła. Aż mi się przypomniał tekst z pierwszej części sagi, gdy powiedziała do Roberta, że to ona powinna nosić zbroję, a on suknie.

Daenerys w końcu wypłynęła. W końcu! Dopingowałam ją w tym od pierwszego sezonu i już mi za skórę zalazła swoim pobytem w Essos, ale chwała bogom. Ruszyła się. Także jej czarna suknia robi wrażenie. Koniec z błękitnymi i białymi szatami. Przyjemny kontrast po tak długim czasie.

Od dobrych dwóch tygodni zastanawiałam się co tam u Sama i - przede wszystkim - jak zareagował jego tatko na brak Jadu Serca. Wnętrze Cytadeli - istny raj. I te złote kule (żyrandole?) z openingu serialu. <3

Scena z Wieży Radości jakoś tak szału nie robiła. Czekam na ciąg dalszy wątku Brana. Czego jeszcze się od niego dowiemy?

Poproszę więcej pomiatania Żmijowymi Bękarcicami. <3

Dopiero co zaczęliśmy oglądać nowy sezon i już jest koniec. Czekam z niecierpliwością na przybycie Daenerys do Westeros, rozwinięcie wątku Brana i Aryi. Te 3 postacie chyba najbardziej mnie na chwile obecną interesują. Może Nymeria się zjawi...? :>
TeamDragons
Dracarys!
Obrazek

yennefer
Poziom 13
Awatar użytkownika
Rejestracja: 9 gru 2011, o 20:01

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: yennefer » 28 cze 2016, o 21:18

MorgaineAnne pisze:Jeszcze apropos teleportów. Akurat w tym odcinku wg mnie zrobili to dobrze. W tym sensie - zawsze mija sporo czasu między śmiercią króla, pochówkiem, a koronacją kolejnego, tak samo jak przygotowania do wyprawy trwają - dlatego też mam wrażenie, że ostatnie dwie sekwencje - koronacja Cersei i wyruszenie Danki są po prostu oddalone w czasie od pozostałych wydarzeń z tego odcinka, by pchnąć akcję do przodu - dlatego też Jaime i Varys zdążyli się poprzemieszczać - to jednak moje wrażenie.


Chyba za dużo czasu nie minęło, bo jak Jaime dojeżdża do KL to sept się jeszcze tli i dymi :-)
Od biedy można uznać, że nie znamy właściwości zielonego ognia no i do tego wielka to była budowla.
Nie piszę tego by się czepiać, tak po prostu zauważyłam.

Jeszcze w temacie teleportów, tak, tylko Sam i Goździk podróżują tradycyjnie. No i Gendry nadal wiosłuje.
w teleportach rządzi Varys ;-)
Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Jestem kobietą! Mam ci to przeliterować? B - O - G - I - N - I !!!
Ciężko być ideałem! Ale ktoś musi! ;-)
Wina Starków @rootbeer F N S DUP

DolorousMike
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 25 mar 2015, o 13:49

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: DolorousMike » 28 cze 2016, o 22:11

Już pojawiła się teoria że Varys ma brata bliźniaka wyhodowanego z materiału genetycznego pochodzącego z jego odciętego i spalonego sprzętu. To by wyjaśniało jego obecność w kilku różnych miejsach. Varys genitalny w serialu zleca otrucie Danki a ten prawdziwy chce temu zapobiec. Oczywiście wiem, że żarty z teleportów są nieświeże i nudne, wiem że chronologia wydarzeń jest taka a nie inna.
OHS KRWI
"Zastąpienie rdzenia przedłużonego przez dostarczony przez rząd moduł okazało się remedium na nocne moczenie Grzesia. Monisia sterowana jest implantem i codziennie zjada płatki do końca."

maciupka
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 paź 2014, o 18:16

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: maciupka » 29 cze 2016, o 10:25

Zasłużona 6. Wiele razy rzucałam w D&D kasztanami, ale oddaję im honor. Odcinek, pomimo kilku niedociągnięć i absurdów był doskonały- emocje utrzymują się już trzeci dzień, więc odcinek był naprawdę genialny.

Królewska Przystań- czytanie spojlerów w niczym nie popsuło mi spektaklu, tu wszystko zostało idealnie poprowadzone. Z każdą chwilą czułam narastające napięcie, oczekująca, majestatyczna Cercei była genialna- szalona królowa! Strasznie szkoda mi Kevana i Tyrellów, zwłaszcza Margarynki, która wyczuła, co się święci. Szkoda, że Wróbel nie pozwolił na ewakuację septu, widocznie i jemu władza uderzyła do głowy i zmąciła zdrowy rozsądek.
Samobójstwo Tommena bardzo dobre, widać, że dzieciak zwyczajnie się załamał. Lancel w ostatnich chwilach przestał być dla mnie wróblem, a stał się bohaterem. Zabicie Pyrcella przez dzieci miało być pewnie shock value, ale na mnie zrobiło wrażenie.

Poor septa Unrella (tak się nazywa?), wyczuwam gwałty.

Koronacja na królową Westeross rewelacyjna i dobrze, że Jaime wydaje się w końcu ogarniać z kim spłodził trójkę dzieci. Nie kumam zarzutów o sukcesję, wielkich graczy wybito, a Cercei pokazała do czego jest zdolna. Nie myślałam, że kiedyś to powiem, ale Danka, dopłyń jak najszybciej! Póki jest do czego.

Bliźniaki- Jaime fajnie pozamiatał Lorda Łasicę, fajnie, że był pasztet, szkoda, że Arya znów jest psycho, myślałam, że w Bravoos przeszła jakąś wewnętrzną przemianę, a jednak. Walder, stary draniu, będę za Tobą tęksknić równie mocno, jak za Roosem Boltonem.

Za Murem- uncle Bężę trochę pojechał z tym zostawianiem Meery i kalekiego Brana kilka kilometrów od Muru, ale niech mu będzie. Podobała mi się wizja, podobał mi się brak kwiatów, romantyzmu, pokazania dramatu umierającej i przerażonej młodej kobiety. Teoria L+R potwierdzona, serio ktoś chce to jeszcze podważać?

Danka- cieszę się, że Tyrion został doceniony i jestem pod wrażeniem Emilki, która w końcu zaczęła grać. Cieszy pogonienie i wyruszenie na podbój Westeross- Kaliszi otacza garść dobrych aktorów, więc wątek może być oglądalny.

Dorne- Królowa Cierni pozamiatała gimbusice i Porne znów stało się Dorne. teleport Varysa mnie nie raził, jakoś trzeba było zawiązać sojusze.

No i na koniec Biały Wilk! Strasznie cieszy mnie to, że na wiecznie pokrzywdzonego Jona Snow spadło w końcu nieco splendoru. Należało mu się, jak psu buda. Może to i przesłodzone, może to i fanserwis- nie dbam o to. Starkowie w końcu wracają do gry i to mnie cieszy. Lyanna Mormont jest genialna, widać, że wyrośnie na twardą babkę. Manderly za bardzo fit, ale fajnie, że się pojawił.
"Genialny" Petyr zdurniał do reszty:D DeDeki, co wy z nim robicie, facet miał być inteligentny, ostrożny, niebezpieczny, sprytny, a nie oderwany od rzeczywistości i tępawy:D. Wydaje mi sie, że Sansę ucieszył awans społeczny brata, a grymas na twarzy był reakcją na minę Pedofingera.
" A wszystko to jest identycznie trwałe jak numer telefonu na pudelku zapałek... "

szujana332
Poziom 8
Awatar użytkownika
Rejestracja: 8 sty 2014, o 16:08

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: szujana332 » 29 cze 2016, o 11:16

Sukcesja? Przecież ona uzurpowała tron. Więc jaka sukcesja. A czy ktoś się z tym nie zgadza? Nie wiemy, bo to była scena która kończyła wątek na ten sezon. Ja myślę, że się będą buntować. Dla Lannisterów to Cersei i tak ma władzę, a na koronacji były tylko wojska Lannisterów. Queen of Ashes. Nie ważne, że się nie zgadzają, teraz i tak nie ma kto się nie zgadzać, bo ich wysadziłam. W uniwersum nie ma i tak już praktycznie innych przeciwników prócz Wilczy Rój i Team Danuta. Przecież w serialu inne rody nie istnieją poza głównymi graczami, znaczy istnieją, ale "kogo to obchodzi" (logika D&D).

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nettles z Gór » 29 cze 2016, o 11:50

Co do praw własności do ŻT w serialu, to po śmierci Tommena zrobił się niezły bigos:
- po linii Roberta, to z osób mających coś z nim wspólnego zostaje Cersei (jako jedyna żyjąca małżonka króla i matka dwóch królów), Tyrion i Jaime (jako wujowie Joffa i Tommena) i Gendry (jeżeli udowodni swoje pochodzenie od Roberta),
- po linii Aerysa zostają Dany (kiedy wróci do Westeros, po krótkim przystanku na powstanie niewolników w Volantis), Jon (jeżeli udowodni swoje pochodzenie od Rhaegara) i bliźnięta Lannister (jeżeli udowodnią swoje pochodzenie od Aerysa),
- po Targaryenach ogólnie - Żmijowe Bękarcice :lol: (jako spadkobierczynie Martellów), Mel (jeżeli udowodni swoje pochodzenie od Aegona IV)

Po wywaleniu z listy osób, które muszą udowadniać kim naprawdę są pozostają tylko: Dany, Cersei, Jaime, Tyrion i Żmijowe Bękarcice. Plus każdy kto będzie miał dość siły by zdobyć KP (tu może być nawet młoda Mormontówna i jej 62 dobrych ludzi).
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

madison
Poziom 1
Rejestracja: 21 cze 2016, o 08:49

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: madison » 29 cze 2016, o 12:38

Nettles z Gór pisze:Co do praw własności do ŻT w serialu, to po śmierci Tommena zrobił się niezły bigos:
- po linii Roberta, to z osób mających coś z nim wspólnego zostaje Cersei (jako jedyna żyjąca małżonka króla i matka dwóch królów), Tyrion i Jaime (jako wujowie Joffa i Tommena) i Gendry (jeżeli udowodni swoje pochodzenie od Roberta),


Nie wyznaję się za bardzo na drzewie genealogicznym Baratheonów, ale po wygaśnięciu męskich linii w serialu, nie dziedziczyłby bardziej jakiś kuzyn niż rodzina żony?

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nettles z Gór » 29 cze 2016, o 13:54

Cóż Baratheonowie w serialu już nie istnieją. Książkowo jeżeli zginą Stannis i Shireen to poza Edrickiem Stormem pozostaną tylko ewentualni potomkowie nieznanej z imienia córki Lyonela Baratheona. Nieuznanych bękartów nie liczę.
Robert, Stannis i Renly byli braćmi.
Ich ojcem był Steffon, który był jedynakiem, a dziadkiem Ormund, który miał co najmniej jedną siostrę (miała wyjść za któregoś z synów Aegona V). Pradziadkiem był Lyonel, znany jako Śmiejąca się Burza. Był jeszcze Harbert, którego Stannis określa jako "stryjecznego dziadka" a Maester Cressen uważa go za "starego" co sugeruje, że kasztelan Końca Burzy był starszy od maestera.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

MorgaineAnne
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 29 kwie 2014, o 14:41

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: MorgaineAnne » 29 cze 2016, o 15:15

yennefer pisze:Chyba za dużo czasu nie minęło, bo jak Jaime dojeżdża do KL to sept się jeszcze tli i dymi :-)
Od biedy można uznać, że nie znamy właściwości zielonego ognia no i do tego wielka to była budowla.
Nie piszę tego by się czepiać, tak po prostu zauważyłam.


Właśnie @yennefer. Ja założyłam, że skoro po ataku Smoka na Sept kilka wieków wcześniej Sept dymił się 7 dni (a został zatakowany od góry), to po ataku Dzikiego Ognia od fundamentów mógł się dymić kilka tygodni. Stąd stwierdziłam, że właściwie mogłoby to być legitne :)

Wczoraj też moi koledzy liczyli ile zajmuje podróż morska z Dorne do Meeren - wyszło im 2 tygodnie - policzyli odległość, to że statek może płynąć bez przerwy dwa tygodnie, założyli średnią prędkość dwumasztowców, pomnożyli to razy 0,7 (na sztormy i bezwietrzną pogodę) i z tego wyszło im około 2 tygodnie.

Pewnie znacie, ale wrzucam - http://quartermaester.info/ " onclick="window.open(this.href);return false; Interaktywna Mapa Świata GoT
Ostatnio zmieniony 29 cze 2016, o 15:32 przez MorgaineAnne, łącznie zmieniany 2 razy.
[align=center]“A mind needs books as a sword needs a whetstone, if it is to keep its edge.” [/align]

[align=center]OHS!!![/align]

Tywin
Poziom 7
Rejestracja: 13 sie 2014, o 18:34

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Tywin » 29 cze 2016, o 15:16

Spoiler:
A Myi Stone Robert nie uznał ?
W książce będzie miała największe szanse na legitymizację, Sansa może jej to załatwić po znajomości.

Nettles z Gór
Poziom 9
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nettles z Gór » 29 cze 2016, o 17:12

Nie, Robert ze wszystkich swoich dzieci uznał tylko Edrica, bo przy okolicznościach jego poczęcia po prostu musiał. Myę chciał sprowadzić na dwór, ale Cersei zapowiedziała, że ją zabije i Robert odpuścił.

Co do interaktywnej mapy, to tak, znam ją, w końcu te moje dowcipy o rozmnażaniu się mapy i chronologii w serialu mają swoje źródło :lol:

Co do długości podróży morskiej to już zostało to policzone i dopasowane do chronologii książkowej:
https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... li=1#gid=4

KP - Smocza Skała 3,5 dnia
KP - Pentos 7 dni
KP - Paluchy 11 dni
KP - Biały Port 16 dni
Smocza Skała - Stare Miasto 21 dni
Volantis - Gniazdo Gryfów 17 dni
Wschodnia Strażnica - Braavos 18 dni
Braavos - Stare Miasto 25 dni
Pentos - Qarth 37 dni
Lannisport - Wyspa Niedźwiedzia 14 dni

Oczywiście nie neguję wyliczeń kolegów, ale pytaniem pozostaje jak się te dwumasztowce mają do tego co pływa w Westeros i Essos. To co widać na ekranie z tego co jest wymieniane w Pieśni najbardziej pasuje mi do kogi, ale nie mam pojęcia jakie one mogły osiągać prędkości na dłuższych trasach. Kolumb do Ameryki płynął 2 miesiące.

Wieczorem dopiszę trochę o prędkościach galer i drakkarów, bo nie mam pod ręką tych informacji.

Edycja - obiecane informacje:
Dromona - na wiosłach 7 węzłów (maksymalna), 3,5-4,5 węzła (możliwa do utrzymania w dłuższym czasie). Prędkości pod żaglami nie znalazłam.

Drakkar - na wiosłach 7 węzłów (maksymalna), pod żaglami 10-11 węzłów, przy użyciu i żagli i wioseł do 12 węzłów.
Dla wikingów jednostka miary pt. "dzień żeglugi" liczyła 100 mil morskich, a jednostka "odcinek wiosłowania" 6 mil.

Nie jestem pewna czy mila westeroska równa się 1600m, bo armia Stannisa planuje przejść 300 mil z Depwood Motte do Winterfell w 15 dni, co dawałoby 20 mil, czyli 32 km na dzień, a to już jest bardzo dużo jak na poruszanie się z taborem.
Ostatnio zmieniony 29 cze 2016, o 22:02 przez Nettles z Gór, łącznie zmieniany 1 raz.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Nimue
Starsza siostra :)
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 gru 2004, o 08:14

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Nimue » 29 cze 2016, o 18:28

Chyba będę ostatnia :)
Bardzo, ale to bardzo mi się podobało.

Sekwencja w Królewskiej Przystani, zakończona wybuchem Septu Baelora była piękna i straszna. Muzyka, moim zdaniem, idealnie współgrała z wydarzeniami i podkręcała emocje. Bardzo mi żal Tyrellów – zwłaszcza Margaery, która jako jedyna zorientowała się co się dzieje. Podobnie, na koniec, moje współczucie wzbudził Lancel, któremu prawie się udało zapobiec katastrofie. Podoba mi się to co pisała Il Biondo, że Lancel zawsze chciał zostać Jaimem. No cóż, jak zwykle nie wyszło do końca...

Stare Miasto, Cytadela i biblioteka całkowicie mnie mnie urzekły. Septon pełniący rolę odźwiernego i jego rozmowa z Samem była jakaś taka odświeżająca, lekka, trochę zabawna. Cóż dziekanaty wszędzie są takie same.

W Winterfell, Davos woła głosem widzów sprzed roku „i tak umarli”, a Jon mimo że dowody na skuteczność Chlora ma lepsze niż pijawki, stawia na zasady i postanawia wygnać Melisandre. Ulżyło mi, bo bałam się, że jednak będzie odwrotnie, że to Davos odjedzie. Moim zdaniem z Czerwonego Boga nic dobrego nie będzie, zgadzam się z Davosem, że nie może być dobry.

Tyrion lubił być namiestnikiem i znowu nim został. Poczułam chemię między Emilią a Peterem, tak silną że w zasadzie wydaje mi się w tej chwili, że Dany powinna Tyriona sobie wziąć za męża. ;) A poważnie, póki co mogą stanowić wdzięczny duet Królowa-Namiestnik. Jak Tywin i Aerys za młodych lat.

„Barbara” już zawsze będzie mnie śmieszyć. Lady Olenna, choć w żałobie i w gościnie u Dornijczyków, nie wypadła z formy. Wiem, że to fanserwis, ale w dobrym sensie. Wyobrażam sobie, jak potężne jest pragnienie zemsty u tej niezwykłej kobiety, która niespodziewanie została na starość ostatnią z rodu. Drżyj Cersei. Szkoda tylko, że Elaria z Varysem ukradli tekst Doranowi. Życie rozumiem, ale bon moty? Niemniej, tekst ciągle daje radę.

Król Północy (czy po „na” poznajemy osoby, które czytały pierwsze wydanie GoT? ;) ) wyszedł tak klimatycznie, że mnie ciary przeszły niezależnie od rodzących się pytań, związanych z legitymizacją i dziedziczeniem. ;) Zachowanie Sansy, która uśmiechem „zaakceptowała” wyniesienie Jona, a spochmurniała kiedy połączyła się wzrokiem z Baelishem, rozumiałam jako niepokój w związku z LF i jego ambicjami. Po przeczytaniu komentarzy i obejrzeniu tego jeszcze raz, dochodzę do wniosku, że skierowanie kamery w pewnym momencie wyłącznie na Jona, ma nas trzymać w niepewności, czy Paluch nie zasiał w głowie Sansy ziarna poczucia krzywdy. Niewątpliwie próbował – drugi raz, bo wcześniej też podkreślał, że Jon jest tylko jej przyrodnim bratem. Czy mu się udało? Możliwe. W tym sensie, że teraz kłębią się w głowie Sansy różne myśli – kiedy rozmawia z Jonem na murze i wspominają ojca, widać że jest między nimi silna więź, kiedy indziej, może budzi się jakieś poczucie krzywdy. Ale Sansa wie że Paluchowi ufać nie można i już dwukrotnie go spławiła, nie sądzę też by Żelazny Tron (w przeciwieństwie do Winterfell) cokolwiek dla niej znaczył, dlatego wierzę, że Jona nie zdradzi. Co najwyżej będzie zgrzytać zębami jak Stannis. ;)

Sam Jon o tytuły się nie ubiega, ale je przyjmuje- jak kiedyś wyrzekł się swojego wilkora, żeby przekonać Neda, ale ucieszył się kiedy nadprogramowo dostał mu się Duch. :) Jest też jakiś dziwnie łagodny, ani do Sansy nie ma żalu, ani do Glovera. Obojętność to, czy jakaś ponadnaturalna łaskawość?

Koronacja Cersei jest tylko wyrazem jej dalszego szaleństwa, nie ma tu co dociekać jakim prawem tego dokonała. Wyglądała wspaniale. Nie pochwalam teorii o bliźniakach- Targaryenach , ale zrozumiem jeśli ta scena je podsyci. W ogóle kogoś mi przypominała – chyba Joannę d'Arc z Milą Jojovich? (No i trochę, w swej doskonałej stylizacji, przywiodła skojarzenie z Madaleną z Galavanta, której Mistrz Zła okazał się jednocześnie konsultantem modowym, już drugi raz mi się wydaje, że ludzie od Galavanta mają jakieś wtyki w GoT ;) )

Daenerys wreszcie płynie, co jest miłą odmianą.

W ogóle nie wydaje się Wam, że sekwencja – Tyrion namiestnikiem, wybór Króla Północy, Dany ze smokami jest jakąś parafrazą zakończenia pierwszego sezonu?
"Jestem ci wdzięczna, ale... byłeś już daleko. Dlaczego wróciłeś?
Przyszedł mu do głowy tuzin złośliwych odpowiedzi, każda okrutniejsza od poprzedniej, wzruszył jednak tylko ramionami.
– Przyśniłaś mi się – odparł. "

alosza
Poziom 1
Rejestracja: 22 lip 2015, o 19:28

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: alosza » 1 lip 2016, o 20:26

Ja tylko dodam, bo dziwię się, że nikt jeszcze tego nigdzie nie powiedział, a mianowicie o scenie zerżniętej z serialu Gotham (chociaż w sumie biorąc pod uwagę jakość serialu "Gotham" od któregoś tam momentu, to jednak się nie dziwię)

Spoilery z Gotham
Spoiler:

Venomous
Poziom 2
Awatar użytkownika
Rejestracja: 26 mar 2014, o 22:18

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Venomous » 1 lip 2016, o 21:05

Ehh... te sceny wcale nie są do siebie tak bardzo podobne jeżeli weźmiemy pod uwagę, że obie są zrzynką z "Tytusa Andronikusa" Williama Shakespeare'a z przed ponad 400 lat... Serial Gotham naprawdę nie był tak oryginalny żeby to wymyślić :P Tytus podaje Tamorze potrawkę ze swoich synów w zemście za gwałt i okaleczenie jego córki Lawinii, po czym zabija Tamorę. Wydaje mi się, że nawet padły podobne teksty o tym, że jej synowie już tu przybyli i są na miejscu. Jeżeli w czymś się pomyliłem poprawcie mnie, widziałem tę sztukę w teatrze ale jej nie czytałem.
"Elia Martell, Princess of Dorne, you raped her. You murdered her. You killed her children."

William Fate
Poziom 2
Rejestracja: 19 lip 2009, o 01:04

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: William Fate » 2 lip 2016, o 02:06

A wcześniej motyw był wykorzystany w micie o Atreuszu i Tiestesie ;). Takie wymyslanie co było pierwsze jest głupie ;)

Ayesha
Poziom 6
Awatar użytkownika
Rejestracja: 19 sie 2015, o 13:14

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Ayesha » 2 lip 2016, o 12:36

Miałam jeszcze pisać o Starkach.

Zacznę od Wierzy Radości. Jestem wielce niezadowolona obecnością tej sceny w serialu, prawda, ale nawet ja muszę przyznać, że było to bardzo ładnie zrobione. Strasznie podobało mi się zachowanie Lyanny, była młodziutką, przerażoną, umierającą kobietą. Nie było w tym durnego patosu tylko przestraszona dziewczyna. Fajnie, że nie położyli tej sceny.

Benjen zostawiający Brana i Meere w środku niczego, bez żadnego środka transportu oczywiście nie umknął mojej uwadze. Ok., Bran musiał wysiąść pod Czardrzewem bo chciał mieć wizję, tylko, że ostatnio Bran miał wizję bez połączenia z Westerowskim Internetem… Czepiam się chyba… To stwierdzę jeszcze, że nie ogarniam serialowej Meery, najpierw za Brana zginął jej brat, potem przez Brana zginęli wszyscy w jej okolicy, a ta alej wierniejsza mu niż… chciałam napisać pieski Ramsaya, ale po odcinku 9 to jakieś takie nieaktualne…

Davos przegenialny w scenie sądu Mellisande, aż mam ochotę zapytać, gościu gdzie byłeś od końca ostatniego sezonu i kto to Cię zastępował? Super, wreszcie powiedział na temat chlora, co każdy fan już nie raz rzekł. Idea odesłania Mellisanre jest dla mnie tak bardzo pomysłem z czapy, że szkoda gadać… Każdy by za coś takiego stracił głowę, jasne, ona nie może, jest potrzebna, więc odeślijmy ją teoretycznie gdzieś, by za dwa odcinki wróciła w pełnej chwale ratując sytuację. Przecież już nikt nie będzie pamiętał, że po powrocie na północ miała zginąć.

Król Północy to kompletny fanserwis, dla mnie słaby fanserwis, ale ja za Jonem nie przepadam to nie jestem wiarygodna… O tym jak to nielogiczne i sprzeczne z wszystkim nie chce mi się pisać, bo już większość pisała…

Sansa/Littlefinger dla mnie powtórka z pedofili plus zaoranie Littlefingera. Przykro mi było gdy taki gracz nagle stawia kawę na ławę… By nikomu nie podpaść, powiem, że dla mnie ciągle bardziej ok. jest pairing Sansa/Paluch, niż Sansa/Jon. Może i nie są rodzeństwem, ale to nic nie zmienia, rodzeństwa adopcyjne dalej będąc razem tworzą związek kazirodczy. Powiem, po raz kolejny, że dla mnie to byłoby znacznie gorsze niż Jaime/Cersei. Jon i Sansa mieli zawsze relacje bratersko-siostrzane, Jaime i Cersei od zawsze mieli relacje zdecydowanie innego typu. Dla mnie taka całkowita zmiana relacji jest chora, tyle w tym temacie.

Pomijając powyższe sceny Sansy z Jonem w kontekście bratersko-siostrzanym urocze. Nie pasuje mi o Sansy rola intrygantki, ale w serialu chyba będę musiała łyknąć co dają, zobaczymy.

Podsumowując. Odcinek był średni (poza genialną KL) a nawet słaby. Jednak biorąc poprawkę na to, że poza finałem pierwszego sezonu wszystkie pozostałe były porażką, a ten dało się całkiem fajnie oglądać i tak zawyżam ocenę na 5. Gdy myślę o perełkach typu walka Brienne z Ogarem, Brienne zabijająca Stannisa, powrót Jaimego do stolicy przed śmiercią syna (swoją drogą, dlaczego zawsze te finałowe niewypały mają coś wspólnego z Brienne?) to ta 5 wydaje mi się tym bardziej na miejscu.
"Ludzie, którzy twierdzą, że są źli, zwykle nie są gorsi od reszty. To ludzi, którzy twierdzą, że są dobrzy lub w jakimś sensie lepsi od innych, należy się wystrzegać." - Gregory Maguire
LEW A+J=C&J :twisted: @fingercrossed R+L=JS :roll:

Noreen
Poziom 3
Awatar użytkownika
Rejestracja: 31 mar 2015, o 21:14

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: Noreen » 2 lip 2016, o 15:16

Cóż tu dużo pisać, jak wszystko zostało w sumie powiedziane. Widzę, że choć zdania są podzielone to odcinek jednoznacznie wybija się ponad swoich poprzedników.
Rzeczywiście, nie ma za bardzo czego się czepiać. Ja znałam wszelkie spoilery na temat ostatniego odcinka i może dlatego nie czułam tego co powinnam podczas seansu.

Jako fanka Dany jestem zachwycona tym jak przepięknie zakończyli ten wątek. Jednak Daenerys jest zdecydowanie wybielana na rzecz tego, że staje się głównym wrogiem Cersei.
Scena mianowania Tyriona namiestnikiem bardzo miła dla oka, tak samo jak pożegnanie Daaria. Choć osobiście żal mi było trochę tego pana. Wpisał się ładnie w poprzednie sezony i jego odejście zapowiada jednak powiew świeżości.
Jego związek z Daenerys nie był nachalny, a ich rozstanie pozwala na smoczyce spojrzeć pod innym kątem. Nie potrzebuje ona gorącego kochanka, a mężczyzny, który gotowy jest dla niej zrobić wszystko (czytaj Joraha).
Nie chciałabym jednak, żeby to co się dalej będzie działo było tak proste i przewidywalne dlatego modlę się o Taniec Smoków, który zdecydowanie byłby bardzo widowiskowy. W tym przypadku dopisuję się do fanów teorii o złotych bliźniakach jako Targaryenach.

Bardzo miło było zobaczyć Starków, którzy odzyskują Północ na dobre. Tylko proszę niech już tego Paluszka ktoś zetnie xD

Co do Królewskiej Przystanii, bo tego mieliśmy najwięcej, wszystko zostało przepięknie zmontowane, przemyślane... Muzyka zrozbiła swoje. Jak wcześniej lubiłam badassową Cersei tak teraz chcę, aby straciła tron jak najszybciej. Okazała się bezwzględna i okrutna. W dodatku spaliła wszystkie ciekawe i wartościowe postacie w Królewskiej Przystanii. Dzięki temu jednak wydarzenie to zyskało miano drugich krwawych godów. Mam jednak kilka uwag:
1. Szkoda, że moment wybuchu był tak krótki. Właściwie widzimy tylko strach w oczach Wróbla i to jak połyka go dziki ogień. Następnie wybucha cały sept... Ja byłam pewna, że takim postaciom jak Margeary czy Kevan również zostanie poświęcone troche czasu. Śmierć nie należy do miłych widoków, jednak pokazanie jej dodaje nieco ważności umierającej postaci. Nie lubię off screenów. Szkoda, że zamiast jednego porządnego wybuchu, nie dali paru, coraz mocniejszych i dłużej trwających co pozwoliłoby pokazać ostatnie reakcje ludzi będących w sepcie. Ukazać każdą twarz przed śmiercią i w ten sposób zwiększyć dramatyczność i podniosłość tej sceny.
2. Wielka szkoda Margeary, która stała się niewykorzystanym potencjałem. Uwielbiam tę postać. Szkoda, że zobaczyłam to dopiero po jej odejściu. Mądra i dobra, nadawała się na królową dużo bardziej niż okrutna Cersei.
Szkoda też Wielkiego Wróbla, bo odwalił kawał dobrej roboty upokarzając złotą familię.
3. Nie rozumiem czemu ta scena nie była na końcu, a na początku. Najpierw śmierć tak ważnych bohaterów, a potem oglądajcie sobie bibę u Freyów i Sama zachwycającego się biblioteką?? :/

Cersei jest socjopatką zdolną zrobić wszystko. Ciekawe czy spotka się jeszcze z Tyrionem...

Reszta w sumie spoko, choć wolałabym żeby Ollena była bardziej załamana tym co się stało. Żeby ktokolwiek był...
Targaryen Tyrell Stark
Obrazek Obrazek Obrazek

kamilm119
Poziom 1
Rejestracja: 16 mar 2015, o 13:05

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: kamilm119 » 2 lip 2016, o 21:30

Jak oceniacie zamysł autorów, by przez dłuższy czas prowokować widzów do snucia przypuszczeń i fanowskich teorii, by zerwać nagle z konwencją i podać wszystko na talerzu w finale?

Jestem trochę zawiedziony - niby każdy wiedział, czyim synem jest Jon i że Tommen nie przeżyje, etc., jednak wsio na raz to przesyt.

milinka
Poziom 1
Rejestracja: 3 lip 2016, o 13:27

Re: Game of Thrones S06E10 "The Winds of Winter"

Postautor: milinka » 3 lip 2016, o 14:29

kamilm119 pisze:Jak oceniacie zamysł autorów, by przez dłuższy czas prowokować widzów do snucia przypuszczeń i fanowskich teorii, by zerwać nagle z konwencją i podać wszystko na talerzu w finale?


Tylko, że to co dla hardkorowych fanów było podane na talerzu, dla większości widzów (Nieskalanych/nie szukających spoilerów/nie rozkminiających teorii) było niespodzianką i wielce satysfakcjonującym zakończeniem sezonu. Nie wszyscy oglądający są wyczuleni na niuanse i foreshadowing. Osobiście mam wielu znajomych dla których L+R=J to był wielki nius (w sumie to nie załapali nawet części o Rhaegarze),a scena w sepcie ich bardzo zaskoczyła.
Teraz twórcy podrzucili wątek ewentualnego rozłamu Jon-Sansa i małżeństwa Dany. Foreshadowing czy trolling?

Co do odcinka:
1. KL. Nie jestem zaskoczona... ale jestem zaskoczona ;) Dziki ogień i Mad Queen od dawna były zapowiadane i w książce i w serialu, ale nie sądziłam że Cersei pozbędzie się wszystkich tak za jednym zamachem. Uwielbiam stronę realizacyjną, oświetlenie, ujęcia kamery, detale. Zapominam wręcz że to serial, bo i film kinowy nie powstydziłby się takiej jakości. Uwielbiam serialową Cersei, więc long may she reign, chociaż do 8 sezonu bo rozumiem że w starciu z WW raczej udziału nie weźmie.
2. Winterfell. Podobnie jak wszystkie wielbicielki Paluszka czuję rozczarowanie totalnym skopaniem jego postaci. W książce jest nadal jednym z pierwszoligowych graczy, tu istnieje już chyba tylko jako zapalnik dla konfliktu Jon-Sansa, by w odpowiedniej chwili zostać zaoranym jak ród Martell. Scena King in the North sprawiła, że zakręciła mi się łezka w oku. Chociaż dziwi mnie, że nikt z lordów nie zapytał co to za wielka wojna, która dopiero przyjdzie i w której wszyscy muszą uczestniczyć. Tak jakby nadejście WW było powszechnie znanym faktem.
Davos i Melka. Uwielbiam Davosa, wyrasta na moją ukochaną postać w serialu. Podobała mi się szybka decyzja Jona i jej wygnaniu - może chłopak odzyska trochę wigoru, bo ostatnio zrobiła się z niego taka ponura honorowa ale jednak ciamciaramcia. W ogóle to go też zniszczyli podobnie jak wcześniej Stannisa - niby tacy dobrzy z nich dowódcy, a jak co do czego to prowadzą ludzi na pewną śmierć/tyłki ratują im rycerze z Doliny.
3. Stare Miasto. Zapierające dech w piersiach wizualnie, całkiem zabawna scena z maestrem. Ciekawe co Sam znajdzie w tej bibliotece (bo maestrem raczej nie zostanie). Obstawiam że trochę więcej konkretów o Księciu Którego Obiecano/AA i jego roli w walce z Nocnym Królem.
4. Mereen. Wreszcie Daario odstawiony na boczny tor, podobnie jak wcześniej Jorah. Trzeba było zrobić miejsce dla nowych bohaterów w jej otoczeniu. Scena z Tyrionem całkiem znośna. Gdyby Danka miała więcej takich kameralnych scen w których zawiązuje jakieś relacje z innymi tak jak w pierwszym sezonie, zamiast latać na smoku/palić khalów/wygłaszać wielkie mowy, to może bym ją nawet polubiła. Napisawszy to stwierdzam jednak, że ostatnia monumentalna scena wieńcząca sezon była całkiem uzasadniona :) No i Dany nie zostanie chyba jednak Szaloną Królową, bo to stanowisko zajęła już Cersei.
5. Za murem. Dziwna scena, w której Benjen zostawia Brana i Meerę w śniegu, pod jakimś drzewem, bez żadnego środka transportu. Poprawna, bez większych emocji.
6. Dorne. Całkiem fajny plot twist, nie sądziłam że Varys ruszy po sojuszników do Dorne. Ollena rządzi. Wychodzi na to, że w pierwszym odcinku serii żmijki wytłukły Martellów bo denerwowała je bierność Dorana, a potem zamiast się mścić siedziały jak na szpilkach w Dorne bez żadnego planu (bo przecież o Dance słyszeć nie mogły). Czyli wątek i tak został zaorany, a przymierze z Dany go nie ratuje.
7. Riverrun. Rozmowa Jaimego z Walderem przednia, oczywiste jest że łatka Królobójcy i człowieka bez honoru mocno Jaimego uwiera, co dobrze wróży na przyszłość. Co do Aryi. Mieszane uczucia. Nie powiem, że się nie cieszę z pasztetu z Freyów, ale o ile większą moc miało to w książce w wykonaniu Manderly'ego. Brakowało tu suspensu, ot wzięła, oprawiła, upiekła, nakarmiła i gardło podcięła.

Ale i tak daję 6/6 bo dawno nie miałam takiego banana na twarzy po jakimkolwiek odcinku GoT.

Disable adblock

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Sezon 6”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość