Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: Ogień i Lód » 11 mar 2017, o 16:46

Znamy tego, którego wybrał Nieznajomy. Ze wszystkich bohaterów, to właśnie Aegon Targaryen cieszył się powodzeniem u zakapturzonego boga.
My tymczasem dziękujemy wszystkim autorom: Myi Stone, Luizie, Robinowi Blackettowi, maciupkiej, Blue Tigerowi, Nettles z Gór, Wielkiemu Mou oraz Bombacjuszowi. Dzięki Wam bohaterowie przeżyli (lub nie) niesamowite przygody. Dziękujemy również wszystkim uczestnikom. To Wy właśnie kierowaliście spojrzenie Nieznajomego na niczego niespodziewające się postaci. Mamy nadzieję, że bawiliście się przednio.

Ciekawi Was z co z Aegonem? Jeżeli tak, głos oddajemy Nimue, która zakończy dla Was opowieść...


Obrazek
***
Piętnaście lat później

Sypialnia księżniczek zalana była ciepłym blaskiem świec. Głos niańki był miękki i usypiający.
- Kiedy wielcy rozpętali grę o tron, królestwo ogarnął chaos. Kolejni królowie wywyższali się i padali martwi, aż w końcu nie było już nikogo, kto mógłby poprowadzić maluczkich. Wtedy spadł śnieg, a z Północy zaczęli nadchodzić Inni. Nadjeżdżali na martwych koniach, a za nimi szła armia trupów. Ludzie jednak zapomnieli o tym, kim jest prawdziwy wróg i nawet wtedy toczyli swoje małe wojny. Byli tacy, którzy zobaczyli serce zimy i chcieli ostrzec pozostałych, ale na nic się to zdało. Dziewczyna z włócznią Dzieci Lasu próbowała przebudzić swoich pobratymców, ale padła martwa, zanim zakończyła swą misję. Król Bez Cienia pragnął zebrać siły i ruszyć przeciwko Innym na czele armii, ale nie takie było jego przeznaczenie. Wydawało się, że nie ma już nadziei, kiedy na Wyspie Twarzy, starożytnym domostwie Dzieci Lasu i Zielonych Ludzi, Umarły Książę przywołał do siebie swoich dwóch synów.
- Był martwy? Jak Inni? - pytanie zadała młodsza z księżniczek – Rhaenys, która słuchała tej historii pierwszy raz.
- Był martwy, ale nie był Innym. Ożywiała go moc Starych Bogów. Umarły książę wiedział, że tylko jego synowie mogą pokonać Innych, dlatego poddał ich Próbie. Gdy się skończyła, obaj synowie opuścili Wyspę, ale tylko jeden był gotów stanąć przeciwko królowi Innych.
- Odrodzony Bohater! - starsza, Daenerys, znała już tę opowieść i postanowiła to pokazać.
- Tak, nim właśnie się stał. Nikt nie wiedział co się wydarzyło, ale gdy wrócił z Wyspy, chwycił za włócznię, którą pozostawiła po sobie dziewczyna i ruszył na Północ stawić czoła zimie. Wielu poszło za nim, a w ślad po nich nadleciały smoki. Stoczono sto bitew, a w każdej z nich Odrodzony Bohater i jego towarzysze zabijali kolejne upiory, ale zaraz pojawiały się kolejne. Nawet smoczy ogień, choć pochłaniał tysiące umarłych, nie dawał armii ludzi zwycięstwa. W końcu Bohater odrzucił wszelką ludzką broń i jedynie z magiczną włócznią wyszedł na spotkanie najstraszniejszemu z Innych, którym był Nocny Król. Walczyli dzień i noc, ale choć Nocny Król był najpotężniejszym z upiorów, nie mógł zabić Bohatera. W końcu magiczna włócznia przebiła jego lodowe serce i rozpadł się w pył. Wtedy wszystkie trupy które podtrzymywała jego moc, znów stały się naprawdę martwe. Towarzysze Bohatera dopadli pozostałych Innych, a potem wrócili do domu, by odbudować królestwo.
- Ale nie Bohater?
- Nie on. Jego ludzie, podczas wojny z Innymi palili wielkie ognie, by choć trochę się ogrzać, ale on tego nie potrzebował. Jego skóra stawała się bledsza i twardsza. Gdy jego włócznia przebiła serce Nocnego Króla, z ciała Bohatera uszło ostatnie wspomnienie ciepła. Nie pamiętał nawet kim jest. Pozostał na zawsze na Północy, a jego towarzysze wierzą, że na wieki będzie już bronił Krainy Człowieka. Ale nie wszyscy tak sądzą, są też tacy, którzy uważają, że kiedy Bohater pokonał Nocnego Króla, sam się nim stał i kiedyś powróci, prowadząc za sobą armię umarłych...


Aegon Targaryen, szósty tego imienia, po cichu wycofał się z dziecięcej sypialni, tak aby nie zwrócić na siebie uwagi córek. Opowieść niańki przywołała wspomnienia, których zazwyczaj do siebie nie dopuszczał. Przypomniał sobie las na Wyspie Twarzy i upiorne drzewo, które było jego ojcem. Ich ojcem. Teraz, po latach, było to tak nierealne, że gdyby nie wszystko, co wydarzyło się później, uznałby, że tamto spotkanie było jedynie dziwnym, narkotycznym snem. Nawet uczucia, które mu wtedy towarzyszyły, zdawały się należeć do kogoś innego. Wściekłość którą odczuwał, gdy Rhaegar wygłosił swoje absurdalne żądanie, a potem mdlące przerażenie wymieszane z dziwną determinacją, gdy spłynął na niego jego prawdziwy sens. Jeden musi umrzeć, jeden okazać się godny. Jon też to zrozumiał. I był szybszy. A może po prostu miał w sobie mniej instynktu przetrwania? Może już nie chciał żyć? Czy w rozpaczy jest coś szlachetnego? To były złe, niesprawiedliwe myśli. Prawda była bowiem taka, że brat, którego znał jedynie przez kilka godzin, poświęcił się dla niego, jednym szybkim ruchem wbijając sobie sztylet prosto w serce. I to on okazał się godny. Cały ten koszmar, był bowiem jedynie wstępem do nowej opowieści. Jeśli nie liczyć Rhaegara, bo chyba nie należało go liczyć, Aegon był jedynym człowiekiem, który widział jak umiera chłopak, a odradza się się Bohater. Podążył potem za nim jak pozostali, walczył ramię w ramię we wszystkich bitwach z upiorami, ale nigdy nie umiał myśleć o nim inaczej niż jak o.... istocie. Istocie, której przemiana postępowała. Byliśmy zmuszeni....

- Czekaliśmy na ciebie z Małą Radą Wasza Miłość – rozmyślania przerwał mu głos Sarelli Sand. Wyraz twarzy jego Namiestniczki oscylował między rozbawieniem a zniecierpliwieniem.
- Wybacz – westchnął. – Zupełnie zapomniałem – nie była to do końca prawda. Po prostu dziś nie miał ochoty wysłuchiwać o kolejnych pretensjach lordów lub konieczności nałożenia nowego podatku. Albo zniesienia. Czasem za tym nie nadążał. - Co nowego?
- Lord Tyrell przysłał kruka. Uważa, że Reach zostało pokrzywdzone nową daniną od plonów.
- Jak zwykle. Coś jeszcze?
- Młody Brandon Tully prosił znów o audiencje, uważa, że król powinien mu zwrócić Riverrun, które odziedziczył po swoim ojcu. Twierdzi, że zamek Freyom został nadany przez uzurpatora.
- Dzieciak nie znał swojego ojca, podobnie jak ja. Riverrun na zawsze zostało nadane rodowi Freyów. Potwierdziłem tę decyzje, a ten „uzurpator” był bratem mojej żony. Tully się zapomina. - Lady Genna naprawdę płaciła swoje długi i wsparła ich w walce z Innymi, ale poza tym pilnowała także własnych interesów. Ceną za poparcie jego dążeń do korony było Dorzecze i sojusz małżeński. Nie miał o to pretensji. Tak działał świat. Myrcella zresztą okazała lojalną żoną, choć nie było dla nikogo tajemnicą, że jej serce zostało w Dorne. Podobnie jak ucho. To jednak nie było wielkim problemem. Królowa rozpropagowała nawet nową modę na fryzurę zasłaniającą część twarzy.
- Lord Stark i lady Lyanna zawiadamiają, że urodził im się kolejny syn. Nazywa się Rickard.
- Uroczo. - Rickon Stark powróciwszy do Winterfell najwyraźniej starał się, by mali Starkowie w przyszłości znaleźli się nie tylko tam, ale w także w każdej stanicy na Północy. - Jakie inne radosne wieści?
- Maestrowie twierdzą, że jeśli Rhaegal pozostanie w zamknięciu, zdechnie w ciągu kilku miesięcy.
- Niech zdycha. Zresztą twierdzą tak od lat – smok był jedynym, który przetrwał wojnę i stanowił dobry atut w grze o tron, problem polegał na tym, że nie było już nikogo, kogo bestia chciałaby słuchać, dlatego od dwunastu lat była zamknięta w specjalnie przygotowanym lochu. Nie służyło to jej zdrowiu.
- Poza tym... - Sarella zawahała się. - Przedstawiciel Żelaznego Banku prosi o audiencję.
- Znowu! Czy naprawdę musimy płacić długi Stannisa Baratheona? - to było retoryczne pytanie. Najemnicy Stannisa brali udział w walkach z Innymi i Bank uważał, że Westeros powinno się rozliczyć z pieniędzy za ich żołd. Zgodzono się jedynie na odroczenie płatności. - Może powinniśmy ich odesłać do Bękarta ze Stopni? - Prychnął ze złością. - Czy to nie on ogłosił się spadkobiercą „prawdziwego króla”?
Sarella spuściła wzrok.
- Powiem mu, że Wasza Miłość spotka się z nim w innym terminie – powiedziała i dygnęła chcąc odejść.
Westchnął ciężko.
- Czekaj Sarello. Nie ma sensu tego odwlekać.
Ci co przeżyli, muszą walczyć dalej.
-Prowadź mnie do tego bankiera.

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Nettles z Gór
Poziom 10
Awatar użytkownika
Rejestracja: 2 mar 2015, o 21:59

Re: Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: Nettles z Gór » 12 mar 2017, o 01:45

Hej, zaraz, chwila, moment – ta impreza nazywa się Turniej Nieznajomego, więc może byście pozwolili mi się wypowiedzieć?
Sądzicie, że jak się jest jednym z Siedmiu to się zasuwa siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę? Bo jak inaczej zrozumieć to, że podrzucacie mi całą kupę postaci, którymi muszę się teraz zająć. Sam Ramsay Snow to już jest zajęcie pełnoetatowe, podobnie Góra, a jeszcze Ojciec na Górze surowo osądził tych wszystkich Freyów, którzy zginęli w Bliźniakach. A na dodatek przez kawałek czasu pałętała się tu taka zagwózdka jak Jon Snow, albo Targaryen, niezdecydowany czy jest żywy czy już martwy i tylko wkurzający wszystkich, którzy uważali, że zostawili jeszcze coś do załatwienia w Westeros.
Qyburn, na przykład, po rozdeptaniu podczas ucieczki dzbanów z dzikim ogniem, upierał się że musi wrócić, bo zabrakło mu tylko jednego kroku by odkryć zagadkę nieśmiertelności. Głupi, bo wszyscy, na których eksperymentował, aż palą się do tego by mu dokładnie objaśnić co i jak.
Bardziej uparty był Stannis, który chciał nakopać Edrickowi kiedy ten zamiast żenić się z Shireen, jak to było ustalone i zostać lordem małżonkiem Lady Końca Burzy, zwiał na Stopnie by być królem piratów. Robert Baratheon oczywiście nie pomagał, tylko jeszcze darł łacha z całej sprawy, że on też nie chciałby się żenić z brzydką dziewczyną. Jakby akurat z ładną miał szczęśliwe małżeństwo.
Henk, nie, on tu jeszcze nie trafił, bo przecież Magnar kazał mu wrócić na Skagos, więc po pokonaniu Innych w blasku chwały wrócił do domu. I natychmiast poprosił Oshę o rękę.
Jisen, jego też tu nie ma. Bo jest w innych zaświatach. Zginął w walce z Innymi ratując życie Shireen, która jakimś cudem zdołała wrócić z pod Muru akurat na czas by dogadać się z Aegonem koło Wyspy Twarzy. Szkoda tylko, że chłopak nie zauważył, iż Baratheonówna potwierdziła jego prawa do Żelaznego Tronu, ale nigdy nie powiedziała, że są one lepsze niż jej prawa do tego mebla. Jeszcze na dokładkę mu sprzedała komplet długów w Żelaznym Banku.
Ser Richard Horpe też pozostaje w Westeros. W końcu udaje mu się skutecznie przez czas dłuższy chronić Shireen, więc przestał mieć ochotę by się tu wybrać. Natomiast bardzo chętnie przysyła mi od czasu do czasu innych ludzi, którzy weszli lady Baratheon w drogę.
Valar Morghulis


Nie sądziłam, że ten turniej tak się rozciągnie w czasie - zaczął się w październiku, więc w sumie wyszło prawie pół roku :D Dziękuje wszystkim za dobrą zabawę.
"Laws should be made of iron, not of pudding."
"Prawdziwa wolność, to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim"
(Wawrzyniec Goślicki, O senatorze doskonałym księgi dwie, 1568)

Robin Blackett
Rejestracja: 11 cze 2013, o 05:55

Re: Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: Robin Blackett » 12 mar 2017, o 11:03

Nie ten umiera co właśnie umiera
Lecz ten, co żyjąc w martwej kroczy chwale

Bardzo dobre zakończenie, odpowiednio słodko-gorzkie. GRRM, przebij to, I dare you! :P

Widzę, że nasze turniejowe uniwersum ma już pierwszy własny fanfik! :D Cóż, Mr Nieznajomy, nobody cares! Liczy się, kto przeżył, a nie kogo zabito.

Miło się pisało i wyszła z tego chyba całkiem niezła historia.
Zły? - być może. Dobry? - a czemu? Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
Nie tak wiele znów pychy we mnie. A i świętym żyć będzie przyjemniej!
Jacek Kaczmarski, Warchoł, 14.1.1993

Luiza
Poziom 7
Awatar użytkownika
Rejestracja: 22 paź 2013, o 01:56

Re: Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: Luiza » 12 mar 2017, o 11:15

Fanfiction do fanfiction... tego jeszcze nie grali ;)

Dziękuję wszystkim za świetną zabawę! Naprawdę dobrze pisało się i dyskutowało o Turnieju. Cieszę się, że wygrał Król, który rzeczywiście nadaje się do rządzenia :) Słodko-gorzkie rozwiązanie w martinowym duchu. Teraz tylko byle ten Grzyb pisał szybciej...
Obrazek Obrazek
Shameless SanSan shipper#teamSansa
Front Obrony Sansy #teamSandor

maciupka
Poziom 4
Awatar użytkownika
Rejestracja: 12 paź 2014, o 18:16

Re: Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: maciupka » 12 mar 2017, o 18:52

Niech żyje król ;)
Turniej był kapitalną zabawą i wielkim zaszczytem było fanfikowanie w tak zacnym gronie ! :D
Cieszę się tym bardziej, że chyba po raz pierwszy ciężko było przewidzieć, kto dotrwa do samego końca, bo zwyczajowi pewniacy odpadli stosunkowo wcześnie :D.
Wznoszę kielich za Aegona :)
No i za Jona- przecież to, co martwe, nie może umrzeć ;)
" A wszystko to jest identycznie trwałe jak numer telefonu na pudelku zapałek... "

Nimue
Starsza siostra :)
Awatar użytkownika
Rejestracja: 28 gru 2004, o 08:14

Re: Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: Nimue » 12 mar 2017, o 20:41

Pół roku to faktycznie kawał czasu. W sumie myślę, że powinno w nas to wzbudzić nieco empatii do starego George'a ;) Dziękuję Wszystkim którzy poświęcili swój czas i wykorzystali zdolności na pisanie, a także wszystkim którzy czytali i głosowali w ankietach. A szczególnie Il Biondo, z którą ciągnęłyśmy ten wózek i bez której nic by nie wyszło. :)

Niech żyje król Aegon VI!
"Jestem ci wdzięczna, ale... byłeś już daleko. Dlaczego wróciłeś?
Przyszedł mu do głowy tuzin złośliwych odpowiedzi, każda okrutniejsza od poprzedniej, wzruszył jednak tylko ramionami.
– Przyśniłaś mi się – odparł. "

Lord Bluetiger
Poziom 1
Awatar użytkownika
Rejestracja: 30 cze 2016, o 16:46

Re: Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: Lord Bluetiger » 12 mar 2017, o 21:27

Wielkie dzięki dla wszystkich którzy pisali, czytali i głosowali! A szczególnie dla tych którzy dopchali turniej do końca - zupełnie innego niż się spodziewałem... Ale to bardzo miłe, że to 'mój' bohater przeżył aż do końca. Za Aegona! @boromir

I dzięki dla Moe'a który namówił mnie do wzięcia udziału @woohoo
Tłumaczenia Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia LMLa, autorstwa Bluetigera i Mou:Bursztynowe Kompendium Team Emhyr var Emreis, Deithwen Addan yn Carn aep Morvudd

Mya Stone
Poziom 4
Rejestracja: 31 maja 2015, o 14:32

Re: Igrzyska Nieznajomego - Epilog - Królewska Przystań

Postautor: Mya Stone » 13 mar 2017, o 10:28

Pokłony dla Nimue i Il Biondo za organizację Igrzysk Nieznajomego. Wspaniały pomysł, świetna organizacja i wsparcie :)

Ogromne podziękowania dla Mistrzów Gry za pracę włożoną w tworzenie tekstów. W mej pamięci na zawsze pozostanie Henk i pierogi Rickona :mrgreen:

Wszystkim czytającym i oddającym głosy @piwo Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście.

Long live the King! :D

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.



Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość