Gdy Asha Greyjoy weszła do królewskiego namiotu, przywitały ją konkrety.
- Potrzebuję kogoś, kto dogada się z piratami ze Stopni. – mówił król Stannis, zgrzytając zębami. – Jako, iż jedyna osoba, której mógłbym powierzyć tę misję – Asha przysięgłaby, że zgrzytanie zębów na wspomnienie o wysłanniku nieco zelżało - wykonuje inne, bardziej odpowiedzialne zadanie niż gadanie ze stadem kryminalistów i obszarpańców z Wolnych Miast, muszę znaleźć zastępstwo.
- I jak idzie? – zakpiła Asha. Lodowate spojrzenie południowego króla mogło konkurować jedynie ze śnieżycą na zewnątrz.
- Poszukiwania możesz uznać za zakończone. – wycedził przez zęby. No tak, pomyślała Asha, to ewidentny przykład na proste myślenie Stannisa. Piratka wśród piratów, na wyspach będących schronieniem dla piratów.
- Świetnie. Znudziło mi się już zimno.
- Obyś tego nie powiedziała przy wyznawcach Czerwonego Boga, piratko. Moi ludzie przekażą ci dalsze instrukcje. Powodzenia.
ASHA GREYJOY
Moderator: Nocna Straż
Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości
