EDD TOLLETT

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

EDD TOLLETT

Postautor: Ogień i Lód » 18 paź 2016, o 22:05

Bogowie szczędzili mu wszystkiego. Nawet choroby morskiej, która mogłaby stanowić chwilę wytchnienia od szorowania pokładu. Eddison Tollett dostał się na statek wydając swoje oszczędności, jakie udało mi się zgromadzić podczas służby na Murze. Było tego niewiele, ale jego pieniądze chudły w zastraszającym tempie odkąd Jon wysłał go do Długiego Kurhanu, by pełnił wartę z okropnymi włóczniczkami i Żelaznym Emmettem. Westchnął ciężko na wspomnienie o Jonie Snow i wiadomości, że Stary Granat zasztyletował Lorda Dowódcę, a zarazem przyjaciela Edda. Edd podjął wtedy najgorszą – nie licząc oczywiście tej o przyłączeniu się do Nocnej Straży - decyzję swojego życia. Zdezerterował. Gdy Dzikie wojowniczki usłyszały, że Lord Dowódca padł za przyjazną politykę wobec ich pobratymców, szybko przekonały Emmetta, że należy opuścić posterunek. Na zawsze. Edda przekonały puste komnaty Długiego Kurhanu i perspektywa szybkiej egzekucji w razie, gdyby plan się nie powiódł. Ku rozpaczy Edda, wszystko potoczyło się bezproblemowo. Nikt nie odciął im głowy, nikt nie powiesił. Przeżyli i dotarli do najbliższego portu. Kapitan, widząc dwóch mężczyzn w czarnych strojach podniósł cenę trzykrotnie. Edd nie miał nawet połowy z tego, musiał więc zobowiązać się do pomocy na pokładzie. Emmett wraz z Dzikimi postanowił spędzić pierwszą noc dezercji w jakieś tawernie. Jako iż Edd nie miał na to ani pieniędzy, ani ochoty, wolał zostać na statku. Przed snem zastanawiał się, czy statek zatonie w czasie gdy on będzie drzemał. Doszedł jednak do wniosku, że to byłoby zbyt łaskawe zrządzenie losu. Gdy obudził się nad rankiem, okazało się, że statek odpłynął bez jego towarzysza i włóczniczek. Uznał to za pierwszy i zapewne jedyny uśmiech od losu. Niestety, załoga statku okazała się być gorszymi kompanami. Edd szorował więc podkład z nieczystości, których pochodzenia się domyślał, a nie chciał znać. Nagle załoga podniosła wrzawę na widok zbliżającego się statku. Statek bowiem należał do piratów ze Stopni.

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości