Zanim Sansa otworzyła oczy, przez chwilę musiała sobie przypominać gdzie się znajduje. Ach tak, statek... Kabina była niewielka i duszna, ale była w niej sama. Szczurowaty błędny rycerz, który ją tutaj umieścił, najwyraźniej wyszedł na pokład, aby odetchnąć świeżym powietrzem.
Wróciła myślami do wieczoru sprzed kilku tygodni, kiedy zaproponował jej ucieczkę i obiecał, że zabierze ją do rodziny. Jedynej jaka jej została – jej bękarciego brata Jona. Powiedział, że wie kim ona jest. Nie wiedział, nie mógł tego wiedzieć, sama już tak naprawdę tego nie wiem. Jedno było pewne, nie była już tą naiwną dziewczynką, która czekała na ratunek ze strony szlachetnych rycerzy.
Udała zainteresowanie. Zapewniła go, że zjawi się następnego dnia w umówionym miejscu. Włożyła w to cały swój świeżo odkryty czar.
Nie uwierzył.
Nie wiedziała w jaki sposób udało mu się porwać ją i wywieźć z Doliny, ale udało się. Od kilku dni byli na morzu i nie miała wątpliwości, że już niedługo odda ją królowej Cersei.
Sprawdziła drzwi kabiny, nie były zamknięte na klucz, więc popchnęła je i wyszła. Na pokładzie kręciło się kilku marynarzy, a ser Shadrich oparty o reling wpatrywał się w horyzont. Horyzont z którym coś było nie tak.
Sansa nie znała się na nawigacji, ale wydawało jej się, że statek kieruje się zanadto na wschód. Rycerz chyba czytał w jej myślach.
- Sprawy w Królewskiej Przystani przybrały... nieprzewidziany obrót. Płyniemy w stronę Wolnych Miast. Jestem pewien że będziesz nimi zachwycona pani...
SANSA STARK
Moderator: Nocna Straż
Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
