Rycerz, lord, uciekinier, banita, rycerz Gwardii Królewskiej, wygnaniec, niewolnik, najemnik. Wielkość ról życiowych powoli zaczynała przyprawiać Joraha o potężny ból głowy. Do tego bitwa o Meereen jeszcze się dobrze nie zaczęła, a w perspektywie miał kolejną zmianę stron. Można się było pogubić.
Rozmyślając tak nad zmiennymi kolejami losu, na nadbrzeżu zobaczył statek, którego załoga zamiast przygotowywać się do walki, sprawiała wrażenie, że wyrusza w dłuższy rejs.
- Dokąd się wybieracie? Czy nie widzicie, że zaraz zacznie się bitwa?
- Jesteśmy wysłannikami Cytadeli, nie bierzemy udziału w wojnach dzikusów. Wracamy do Starego Miasta.
Przez chwilę Jorah zastanawiał się czy nie przejąć statku szarych owiec i nie przyprowadzić go w darze swojej królowej, ale ku własnemu zdziwieniu uznał, że wcale nie ma na to ochoty. Stare Miasto. Stamtąd wzięły się wszystkie moje kłopoty. Gdyby teraz wsiadł na ten statek, mógłby pożeglować do swojego dobrego ojca i zapytać dlaczego tak chętnie potężny lord Hightower oddał swoją rozpieszczoną córkę ubogiemu północnemu rycerzowi. Właściwie uznał, że to niezły pomysł.
- Przyda wam się jeszcze jeden marynarz?
JORAH MORMONT
Moderator: Nocna Straż
Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
