Usłyszała kroki zbliżających się ludzi i pogłos toczonej przez nich rozmowy.
- Jesteś po prostu zazdrosny Tom. Panią Kamienne Serce ujął występ tych dwóch minstreli, a twoje rzępolenie jej nie interesuje. Dlatego im nie wierzysz.
- Minstreli – Brienne znowu uwięzionej, ale ciągle żywej, wydawało się że usłyszała prychnięcie pogardy – raczej błaznów... Nawet ich imiona brzmią błazeńsko. Da... - tutaj głos gwałtownie przerwał, ponieważ obaj mężczyźni stanęli nad dziewczyną.
- Pani ma jest dla ciebie łaskawa, dziewko -powiedział ten, którego nazywali Cytrynem.
– Kiedy wróciłaś ze swojej misji bez Królobójcy, powinna była cię powiesić, ale postanowiła zachować cię jeszcze przy życiu. A teraz nawet daje ci wskazówki, abyś mogła wreszcie wykonać zadanie.
Brienne zadrżała. Zgodziła się ze względu na małego Podrica, ale wolała zginąć niż wykonać zadanie. Już zresztą miała okazję, ale nie dała rady.
- Otrzymaliśmy wiadomości od dwóch wędrownych minstreli – na te słowa towarzyszący Cytrynowi Tom Siedem Strun wywrócił oczami – którzy widzieli cholernego Lannistera. Masz ostatnią szansę by udowodnić swoją lojalność.
Brienne coś ścisnęło w gardle. Skąd jacyś komedianci mogą wiedzieć gdzie on jest. Przecież byliśmy ostrożni.
- Pojedziesz za nim do Dorne – dokończył Cytryn.
- Do Dorne! - prychnął Tom.
- Do Dorne? - Powtórzyła Brienne.
BRIENNE Z TARTHU
Moderator: Nocna Straż
Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
