Inny patrzył na niego lodowato błękitnymi oczami. Sam ściskał w dłoni obsydianowy sztylet, ale był jak sparaliżowany i nie mógł go użyć. Upiór podchodził coraz bliżej i bliżej niosąc ze sobą lodowate zimno.
Sam poczuł że to już koniec i wtedy nagle - obudził się.
Przez chwilę nie wiedział gdzie się znajduje, ale po niedługim czasie wrócił do równowagi. To była jego cela w Cytadeli. Wiatr poruszał niedomkniętą okiennicą zza której dochodził nocny chłód, ale Inni i prawdziwa zima byli daleko. Odetchnął z ulgą. Nigdzie się nie wybierał.
SAM TARLY
Moderator: Nocna Straż
Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
