JON SNOW

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

JON SNOW

Postautor: Ogień i Lód » 25 paź 2016, o 20:53

Rzucał się po komnacie, próbując otworzyć zaryglowane drzwi. Czuł, jak każdy włos jeży się na jego ciele. Chciał wydać z siebie jakiś dźwięk, ale jedynym, co usłyszał, był pisk. Do jego nozdrzy docierały drażniące zapachy, krwi oraz… strachu. Trwało to parę godzin, a może nawet i dni. Jego poczucie czasu było kompletnie zaburzone.

Aż w końcu obudził się. Znowu miał sen, że był Duchem… Duch! Duch był zamknięty, prawdopodobnie w jego komnacie. Podniósł się nagle i usłyszał dwa zduszone okrzyki. Odwrócił się na tyle, na ile pozwalało mu obolałe ciało. W kącie stał Pyp z Grennem. Wlepiali w niego oczy, z ich twarzy odpłynęła cała krew. Jon zorientował się, że nie ma na sobie ubrania. Zastanawiał się, czy to właśnie wzbudziło takie zakłopotanie jego braci, czy może…
- Co do… Co się stało? – zapytał. Z trudem rozpoznał swój głos. Pyp i Grenn podeszli do niego powoli.
- Chyba umarłeś. Ale jak widać, nieskutecznie. – wydukał Grenn.
- Sprawdźmy czy ma niebieskie oczy, Grenn. – przerażony Pypar trącił łokciem przyjaciela. Jon zaśmiał się, zakłopotany. Powoli przypomniał sobie. Bowen Marsh i sztylety w ciemnościach. Chcieli go zabić. Za zdradę czeka ich egzekucja. Zaślepieni nienawiścią do dzikich idioci.
- Długo leżałem nieprzytomny? – zapytał, podnosząc się. Syknął. Wszystko bolało, nawet gdy mówił.
- Parę dni. Lady Melisandre starała się cię poskładać, ale stwierdziła, że nic z tego nie będzie i tak umrzesz. Jon… w pewnym momencie, ty nie byłeś żywy. Nie oddychałeś. Trwało to parę godzin. Duch wył jak opętany. – Pyp był śmiertelnie poważny. Jon rzadko go widział takim. Uśmiechnął się wbrew sobie.
- Ale wróciłem do życia. I nie mam niebieskich oczu. Możecie sprawdzić.
- Boimy się. – odparł Grenn. Było to komiczne przy jego posturze. – Jak było… No wiesz.. Tam?
- Przestańcie. Miałem zwykły sen. O Duchu. To znaczy, że nim jestem.
Wydawało mu się to niemożliwe, ale jego przyjaciele jeszcze bardziej zbledli. Jon zirytował się.
- Miałem takie sny przed tą całą „śmiercią”, więc naprawdę przestańcie.
Jon Snow zaczął się zastanawiać. Jeżeli faktycznie przez pewien czas był martwy… Czy to go zwalnia z przysięgi? Szczerze jednak wątpił w swoją śmierć. Gdyby umarł, trafiłby do któregoś z piekieł… A on miał najzwyklejszy sen o Duchu.
- Kto jest teraz Lordem Dowódcą? – zapytał Jon. Podrapał się po głowie. Cholera, mam za długie włosy. Powinienem sobie je przyciąć.
- Marsh. Próbuje ogarnąć chaos. Ale tego nie da się ogarnąć. Jon, uciekaj stąd. – odpowiedział Pyp. – Nie po to cię tu trzymaliśmy i próbowaliśmy leczyć, żebyś teraz wpadł w jego ręce.
- To dezercja.
- Umarłeś. Jesteś zwolniony z przysięgi.
- Nikt mi w to nie uwierzy. Wciąż będę dezerterem. A co z Cotterem Pykiem i Hardhome?
- Niech go Inni porwą. Tu dzieją się równie straszne rzeczy, albo gorsze. Pomożemy ci się stąd wydostać. Dostaniesz jakiegoś dzikiego w eskorcie i Ducha. Udasz się gdziekolwiek zapragniesz.
- Na przykład do Dorne? Pić wino i flirtować z gorącymi dziewczynami?
- Tak.
- To jadę na Stopnie.
- GDZIE?! – wrzasnęli Grenn i Pyp chórem.
- Na Stopnie. Skoro mam być wyjęty spod prawa, to od razu zostanę piratem.

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości