TYRION LANNISTER

Turnieje sympatii, urody i talentów! Naliczanie postów w tym dziale jest wyłączone.

Moderator: Nocna Straż

Ogień i Lód
Ogień i Lód
Awatar użytkownika
Rejestracja: 20 kwie 2006, o 14:33

TYRION LANNISTER

Postautor: Ogień i Lód » 27 paź 2016, o 21:38

Bitwa się skończyła, ale chaos nie zmalał. Głównodowodzący sił Królowej najwyraźniej poszedł w jej ślady i po prostu odleciał na smoku z tego przeklętego miasta. To samo uczynił Victarion Greyjoy, pozostawiając Żelaznych Ludzi by robili to, do czego nigdy nie potrzebowali dowódcy – grabili, gwałcili i palili. Zniknął też gdzieś ponury Jorah Mormont, choć on, chwalić bogów, przynajmniej na niczym nie odleciał.
Tyrion był świadkiem jak rozległ się potrójny dźwięk rogu, dźwięk na który smoki Daenerys najwyraźniej zareagowały. To go ciekawiło. Jako dziecko, a także później, przeczytał wszystko co napisano o tych stworzeniach i teraz z zakamarków pamięci próbował wydobyć starą legendę o instrumencie przywołującym smoki. Czy to możliwe, że ten tępy pirat miał coś takiego?
Ponieważ i tak nie miał nic lepszego do roboty – dziwnym trafem nikt nie zaproponował mu rządzenia miastem w zastępstwie nieobecnej królowej - postanowił zbadać sprawę i w tym celu udał się nad Zatokę, z zamiarem przedostania się na któryś z zacumowanych w porcie okrętów. Ku jego zdziwieniu, ktoś tam już na niego czekał.
- Pan Światła pokazał mi ciebie w ogniach, – powiedział czerwony kapłan, który od dawna powinien być już karmą dla ryb. - Mówiłem ci - smoki stare i młode, prawdziwe i fałszywe, jasne i ciemne. Rzucasz wielki cień. Stoisz z gniewnym grymasem na twarzy pośrodku tego wszystkiego.
- Tu już nie ma żadnych smoków kapłanie, jeśli nie zauważyłeś.
- Nie kpij, R'hlorr kazał mi na ciebie czekać, ale teraz nie mamy już czasu. Pokazał mi w swoich ogniach gdzie odleciał Victarion – to wielka ośnieżona wyspa na wschód od wielkiego muru. Na krańcu świata. Mam statek, przekonałem załogę, że to plan ich kapitana, możemy za nim podążyć choćby zaraz.
- Skagos? Oszalałeś kapłanie? Dzielą nas tygodnie, a właściwie miesiące żeglugi. Do tego czasu i Greyjoya i smoka zdążą tam zjeść w potrawce. To wyspa kanibali!
- Nie znasz możliwości tych okrętów. Ani Pana Światła. Wichry będą nam sprzyjały. Wsiadaj.

Tyrion zastanowił się. Skagos nie wydawało mu się przyjaznym miejscem, a kapłan wyglądał na szaleńca, ale jednak chodziło o smoka. Wsiadł.

***
Wichry faktycznie im sprzyjały. Do czasu. Po miesiącu błyskawicznej żeglugi, gdy już widzieli z dala brzeg wyspy, zerwał się sztorm, który rozbił okręt w drobny mak. Mimo wszystko bogowie ciągle jeszcze nie zdążyli nacieszyć się dręczeniem Tyriona, bo nie wylądował na dnie morza, ale na fragmencie statku dodryfował do brzegu. Gdy otworzył oczy, zobaczył wielkiego kudłatego stwora z potężnym, pojedynczym rogiem. Dotarł na Skagos.

This site is supported by ads and donations.
If you see this text you are blocking our ads.
Please consider a Donation to support the site.


Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość