Brudne dzieciaki, z których jakaś część miała na imię Walder, z dzikimi wrzaskami biegały wokół komnaty. Ktoś powinien nauczyć gówniarzy porządku. Zawołał na żonę, ale nie pojawiła się. Zauważył, że ostatnio jego domownicy coraz częściej zapadali na głuchotę gdy chciał im wydać jakieś polecenie. Irytowało go to. Może powinien ogłosić, że sam wyznaczy nowego dziedzica? Tak, to by sprawiło że znów staną się posłuszni...
Drzwi pomieszczenia otworzyły się i wszedł jego prawnuk - Czarny Walder w grupką jakichś zbrojnych. Walderowi nie podobał się sposób w jaki się zbliżał, był jakiś... bezczelny.
- Czemu prowadzisz tu tych obdartusów? - zaskrzeczał. - Myślisz że mało tu zamieszania, które robi ta banda bękartów?
Młodszy Walder nie odpowiedział mu, za to zwrócił się do zbrojnych.
- Bierzcie starego.
Jeden z żołdaków zarzucił mu wór na głowę, a czyjeś ręce brutalnie zrzuciły z siedziska, na którym spoczywał.
- Co ty robisz! Stracisz życie! Ratunku! Król każe cię ściąć!
- Króla już nie ma. Uciekł na Skałę. Twój sojusz z Lannisterami przechodzi do historii i ty też. Najwyższy na to czas.
- Chcesz zabić dziada?! Zostaniesz zabójcą krewnych! Bogowie cię ukażą!
- Zabawne, dziadku, że akurat ty o nich wspominasz, ale może nie będę ryzykować. Poza tym otrzymałem po tobie imię, a to jednak zobowiązuje. Zabierzcie go na wybrzeże – tu zwrócił się do swoich sługusów - i wsadźcie na jakiś statek. Zapłaćcie kapitanowi, żeby go wywiózł możliwie daleko. Nikt nie powie, że jestem dziadobójcą.
- Słyszałem w Zatoce Zimnej Wody kręcił się jakiś statek dzikusów z Północy – powiedział któryś ze zbrojnych. - Podobno przyplątali się aż ze Skagos.
- Idealnie – odpowiedział Czarny Walder.
WALDER FREY
Moderator: Nocna Straż
Wróć do „Westeroski turniej na śmierć i życie!”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
