Kończę pierwszy tom 'Tronu z Czaszek' Petera Brett'a. Cykl demoniczny jest świetny, z książki na książkę świat jest coraz ciekawszy, ale paradoksalnie postacie i fabuła zaczynają z czasem 'utykać'. Powiedziałbym, że nawet mocno 'kuleją' i przydałaby im się metaforyczna laska z głową wielbłąda.
Jak uwielbiam Jardira oraz Ineverę, tak nie cierpię społeczeństwa i kultury Krasji. Wśród mieszkańców "zielonych krain" najbardziej znośny jest chyba Rojer (choć obecnie zniknął kompletnie z kart książki). Leesha zaczyna mnie powoli wnerwiać, a Arlen miota się trochę i chyba autor gubi na niego pomysł.
Niemniej, to sprawnie napisana i przyjemna lektura.
Dziś wieczorem czytam...
Moderator: Nocna Straż
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

